StoryEditor
Twarz
05.09.2023 12:23

Pielęgnacja skóry wokół oczu – jak zniwelować zmęczenie i przywrócić blask spojrzeniu ?

Skóra wokół oczu jest niezwykle wrażliwa i delikatna, co bezpośrednio wynika z jej budowy. To w tym miejscu widzimy pierwsze oznaki starzenia się oraz niezbyt estetyczne cienie pod oczami. Dlatego niezwykle ważna jest odpowiednia jej pielęgnacja. Jak powinniśmy dbać o skórę wokół oczu, czym wyeliminować zmarszczki, opuchliznę i worki pod oczami? Na wszystkie te pytania znajdziecie odpowiedź w naszym poradniku. Zapraszamy do lektury.

Dlaczego skóra wokół oczu jest bardziej narażona na zmiany i uszkodzenia?

Skóra pod oczami jest bardzo cienka, bo ma od 0,5 do 1 mm grubości – spokojnie możemy porównać to do grubości kartki papieru.

Pod spodem właściwie nie ma podściółki tłuszczowej, gdyż w tych miejscach mamy znacznie mniej gruczołów łojowych – stąd też możliwe są znaczne przesuszenia tych okolic. Dodatkowo skóra pod oczami jest mniej ukrwiona, dlatego mogą występować na niej opuchnięcia. Do tego mniejsze ilości kolagenu, elastyny i glikozaminoglikanów – to wszystko powoduje większe tendencje do szybszego starzenia się skóry.

W okolicy oczu pojawiają się duże nagromadzenia mastocytów, które odpowiadają za reakcje alergiczne. Nawet mruganie powoduje uszkodzenia skóry i zmęczenie, gdyż okoliczny mięsień jest często angażowany.

Widzimy więc, jak bardzo skóra wokół oczu narażona jest na uszkodzenia. Czy możemy nad tym zapanować? Jak najbardziej. Wcześniej jednak musimy poznać czynniki, które powodują cienie pod oczami lub inne niedoskonałości.

Czynniki wpływające na wygląd skóry wokół oczu

Na naszą skórę w okolicach oczu wpływa wiele czynników, zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych. Z niektórymi możemy walczyć, ponieważ mamy na nie bezpośredni wpływ, a z niektórymi musimy się pogodzić lub starać się im zapobiegać. Co więc może powodować problemy ze skórą wokół oczu?

  • Czynniki zewnętrzne, tj. wiatr i zanieczyszczenie powietrza, słońce, klimatyzacja, sztuczne oświetlenie, długie przebywanie przed monitorem/TV/telefonem, dym papierosowy, alkohol.
  • Czynniki wewnętrzne, czyli: przemęczenie i nieodpowiednia ilość snu, stres, zła dieta, odwodnienie organizmu, choroby serca, nerek, układu krążenia i tarczycy, choroby skóry (atopowe zapalenie skóry, łuszczyca, alergia), nieodpowiednia pielęgnacja.

Już na pierwszy rzut oka widać, że nad większością powodów, przez które nasza skóra wokół oczu wygląda źle, jesteśmy w stanie zapanować. Jeśli zwrócimy uwagę na odpowiednią dietę, nawodnienie i sen – co jest podstawą prawidłowego funkcjonowania całego organizmu – już możemy zauważyć pozytywne efekty na naszej twarzy.

Do tego odpowiednia pielęgnacja oraz zabezpieczenie skóry i możemy być właściwie pewni, że zapanujemy nad workami pod oczami bądź opuchlizną. No właśnie, co dokładnie „grozi” nam, gdy nieodpowiednio dbamy o skórę w okolicach oczu?

Najczęstsze problemy ze skórą wokół oczu

Z czym możemy mieć do czynienia, gdy narażamy naszą skórę na wyżej wymienione czynniki? Przede wszystkim najczęstszym objawem są worki pod oczami, które wymieniliśmy wcześniej. Podkrążone oczy często są wynikiem zmęczenia, niewyspania, braku przebywania na powietrzu, ale też mogą stanowić obciążenie genetyczne. Bardzo często cieniom w okolicach oczu towarzyszą obrzęki.

>>Czytaj więcej o tym, jak pozbyć się worków i opuchlizny pod oczami.

Kolejnym problemem jest suchość skóry i uczucie „ściągnięcia”. Wspominaliśmy już, że wynikają one z małej liczby gruczołów łojowych w okolicach oczu, dlatego miejsca te bardzo łatwo się przesuszają, zwłaszcza gdy stosujemy nieodpowiednie kosmetyki. Dodatkowo wrażliwa i delikatna skóra okolic oczu jest nadreaktywna i możemy odczuwać na niej uczucie swędzenia lub pieczenia.

Zmarszczki to zmora każdej kobiety, niestety w okolicach oczu bardzo łatwo i szybko mogą nam się pokazać tzw. kurze łapki. Mięsień okrężny oka jest bardzo często wykorzystywany do mrugania oraz mrużenia oczu, dlatego też już w okolicach 30. roku życia możemy zauważyć zmarszczki mimiczne.

Niezależnie od przyczyny powstania niedoskonałości skóry wokół naszych oczu warto skupić się na ich wyeliminowaniu, nie tylko poprzez zmianę nawyków, ale i odpowiednią pielęgnację. Dokładniej opiszemy ten proces w dalszej części poradnika.

Pielęgnacja skóry wokół oczu – na co zwrócić uwagę?

Na samym początku musimy zaznaczyć, że pielęgnacja okolicy oczu nie równa się pielęgnacji twarzy. Aby osiągnąć jak najlepszy efekt pod oczami, powinniśmy stosować inne kosmetyki niż do pozostałej części naszej buzi. Przed wyborem odpowiedniego środka musimy zdiagnozować problem, z którym chcemy walczyć, aby wiedzieć, na jakie składniki kremów zwrócić uwagę.

Jakich więc substancji aktywnych szukać, aby skutecznie dbać o skórę pod oczami?

  • Witamina F, która zapewni nam odpowiednie nawilżenie.
  • Witamina C – rozjaśnia cienie pod oczami, stymuluje syntezę kolagenu, wygładza drobne zmarszczki.
  • Witamina E – chroni przed wolnymi rodnikami.
  • D-pantenol – działa przeciwzapalnie, zmniejsza rumień, chroni przed promieniami UV, łagodzi podrażnienia. W połączeniu z witaminą C – rozjaśnia skórę.
  • Dodatkowe: aloes, kolagen, kofeina, zielona herbata, ceramidy, kwas hialuronowy, witamina A.

image
Tołpa

Prawidłowy demakijaż – podstawa codziennej pielęgnacji

Tak, bardzo często zapominamy o dokładnym demakijażu twarzy. W przypadku osób, które nie stosują makijażu – tutaj należy zwrócić uwagę na prawidłowe mycie skóry twarzy.

Demakijaż oczu musi być bardzo delikatny, pod żadnym pozorem nie możemy trzeć wacikiem oczu. Powinniśmy delikatnie przyłożyć płatki nawilżone płynem micelarnym lub innym środkiem, a po chwili lekko zetrzeć tusz i inne pozostałości makijażu.

Prawdą jest też to, że stosując dobry środek, wcale nie musimy wkładać wielkiego wysiłku w zmywanie make-upu. Warto więc wybrać łagodny płyn micelarny.

Jakie kosmetyki wybrać do pielęgnacji skóry pod oczami?

Nakreśliliśmy Wam, jak w teorii wygląda tematyka problemów ze skórą wokół oczu, nieco praktyki pojawiło się przy informacji o prawidłowym demakijażu. Teraz przejdźmy do właściwiej części praktycznej, czyli wyboru odpowiedniego kremu pod oczy, który – po zapoznaniu się z naszym poradnikiem – powinniście stosować.

Gdy chcemy skutecznie walczyć z sińcami pod oczami, a jednocześnie odpowiednio nawodnić skórę w tych okolicach, warto wybrać krem pod oczy, w którego składzie znajdziemy m.in. kofeinę i kwas poliglutaminowy, które skutecznie pozwolą nam walczyć z wyżej wymienionymi dolegliwościami.

W walce z pierwszymi zmarszczkami pomoże nam również krem z formułą wzbogaconą o antyoksydacyjny olej kurkumowy oraz przeciwstarzeniowy peptyd w nośnikach z masła shea. Taki produkt skutecznie zatrzyma pierwsze oznaki starzenia się skóry wokół oczu. Dodatkowo zapewni wysoką ochronę antyoksydacyjną i da uczucie głębokiego nawilżenia.

Pamiętajcie, gdy wybieracie dla siebie krem pod oczy, koniecznie wcześniej zdiagnozujcie problem, z którym chcecie walczyć. Jest to podstawą przy wyborze odpowiedniego kosmetyku.

>>Poznaj pełną ofertę na pielęgnacyjne kremy do skóry wokół oczu.

Nasz krótki poradnik zapoznał Was ze środkami, które należy zastosować, aby Wasze spojrzenie było pełne blasku, a skóra wokół oczu wyglądała zdrowo i naturalnie. Poprzez zmianę swoich nawyków, zarówno żywieniowych, jak i związanych z aktywnością w ciągu dnia, a także pielęgnacyjnych, możecie osiągnąć wspaniały efekt w krótkim czasie. Bo przecież w ostatecznym rozrachunku każdy z nas chce być zdrowy, czuć się dobrze i wyglądać pięknie!

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Twarz
26.10.2026 10:00
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku? / Materiał Partnera
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
/ Materiał Partnera
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
/ Materiał Partnera
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Gallery

Konsumentka szukająca serum do skóry wrażliwej coraz częściej nie wpisuje już w wyszukiwarkę dwóch słów. Opisuje typ skóry, składniki, budżet i oczekiwany efekt, a następnie prosi AI o zawężenie wyboru. Dla marek beauty oznacza to zmianę nie tylko w mediach, ale w całej ścieżce decyzji zakupowej.

Od frazy do rozmowy

Przez lata wyszukiwanie można było opisywać dość prostą ścieżką: potrzeba, fraza, wynik, karta produktu. Ten model nie znika, ale obok niego pojawia się rozmowa, np. w ChatGTP. Użytkownik może zadać dłuższe pytanie, doprecyzować oczekiwania i oczekiwać odpowiedzi uwzględniającej konkretny kontekst. Widać to również w rozwoju samego Google. Firma testuje formaty reklamowe oparte na Gemini, które mają odpowiadać na konkretne pytania i pojawiać się jako pomocny element konwersacyjnego wyszukiwania. 

Dla beauty ma to szczególne znaczenie. Wybór kosmetyku rzadko sprowadza się przecież do samej kategorii produktowej. Znaczenie mają rodzaj skóry lub włosów, skład, rutyna, budżet, wcześniejsze doświadczenia i oczekiwany efekt.

Różnica polega więc nie tylko na długości zapytania. Zmienia się również sposób podejmowania decyzji. Użytkownik może najpierw zapytać o problem, później o składnik, następnie porównać kilka rozwiązań, a dopiero na końcu zainteresować się konkretną marką. Dla marketera oznacza to, że komunikacja produktowa powinna odpowiadać nie tylko na pytanie „co sprzedajemy?”, ale również „na jaki problem użytkownika odpowiadamy?” i „dlaczego właśnie ten produkt ma sens w danym kontekście?”.

Widoczność, wiarygodność i konwersja

Pierwszym wyzwaniem jest widoczność. Marka powinna myśleć nie tylko o zapytaniach takich jak „serum z witaminą C”, ale również o pytaniach opisujących potrzebę: „co stosować przy skórze reaktywnej?”, „jak pielęgnować włosy wysokoporowate?” czy „jaki kosmetyk wybrać przy pierwszych przebarwieniach?”. To wymaga szerszego spojrzenia na content. Opisy produktów nadal są ważne, ale coraz większą rolę odgrywają także poradniki, treści edukacyjne, FAQ, materiały eksperckie i odpowiedzi na bardziej szczegółowe pytania pojawiające się przed zakupem.

Drugim wyzwaniem jest wiarygodność. W środowisku, w którym użytkownik oczekuje konkretnej odpowiedzi, coraz większe znaczenie mają jasne informacje o produkcie, składnikach, zastosowaniu i efektach. Ogólny claim marketingowy może budować zainteresowanie, ale nie zawsze odpowiada na pytanie, które poprzedza zakup. Szczególnie w branży kosmetycznej istotna staje się spójność informacji. Jeśli reklama obiecuje jeden efekt, karta produktu opisuje go inaczej, a treść edukacyjna pozostaje bardzo ogólna, marka utrudnia użytkownikowi podjęcie decyzji. Im więcej punktów styku pojawia się po drodze, tym większe znaczenie ma konsekwencja w komunikowaniu właściwości i zastosowania produktu.

Trzecim wyzwaniem pozostaje konwersja. Nawet dobrze dopasowana rekomendacja niewiele daje, jeśli użytkownik trafia na stronę, która nie rozwija obietnicy, utrudnia znalezienie produktu albo nie prowadzi czytelnie do zakupu.

Reklama powinna pomagać, a nie przerywać

Reklamy w środowiskach konwersacyjnych nie warto traktować jak kolejnego miejsca do wyświetlenia tego samego komunikatu. Ich potencjał pojawia się wtedy, gdy reklama rzeczywiście odpowiada na intencję użytkownika i prowadzi do treści lub produktu związanego z jego potrzebą.

Można to sprowadzić do prostego modelu:

pytanie konsumenta → pomocna odpowiedź → wiarygodny dowód → właściwy kanał → mierzalne działanie.

AI nie zastępuje przy tym wyszukiwarki, social mediów, video czy remarketingu. Dokłada kolejny punkt styku do ścieżki, która już wcześniej była wielokanałowa. Google rozwija rozwiązania pozwalające lepiej dopasowywać reklamy i strony docelowe do bardziej konwersacyjnych zapytań, co pokazuje, że granica między wyszukiwaniem informacji a wyborem produktu będzie coraz mniej wyraźna. 

Dla marki kosmetycznej oznacza to konieczność większego uporządkowania całego ekosystemu komunikacji. Social media mogą inspirować i budować zainteresowanie, Search przechwytywać konkretną intencję, video demonstrować produkt lub sposób użycia, a remarketing przypominać o ofercie na późniejszym etapie decyzji. Środowiska AI dochodzą do tego układu jako kolejne miejsce, w którym użytkownik może zetknąć się z rekomendacją, porównaniem albo wyjaśnieniem.

Nie chodzi więc o zastępowanie jednego kanału drugim. Chodzi o to, aby odpowiedź na tę samą potrzebę pozostawała spójna niezależnie od miejsca, w którym konsument rozpoczyna swoją ścieżkę. Dlatego ważna jest obecność w miejscach, gdzie użytkownicy zadają pytania. Dobrym pomysłem jest korzystanie np. z ChatGPT Ads.

Co powinien sprawdzić marketer beauty?

Przed dokładaniem kolejnego narzędzia do media planu warto odpowiedzieć na kilka prostych pytań:

  • Czy znamy pytania, które konsumenci zadają przed zakupem?
  • Czy opisujemy efekt produktu językiem klienta, a nie wyłącznie językiem marki?
  • Czy treści odpowiadają na różne potrzeby skóry, włosów i rutyn pielęgnacyjnych?
  • Czy materiały produktowe zawierają konkretne i możliwe do zweryfikowania informacje?
  • Czy landing page rozwija obietnicę reklamy?
  • Czy kreacje odpowiadają etapowi decyzji?
  • Czy mierzymy nie tylko kliknięcia, ale także wartościowe działania po wejściu na stronę?
  • Czy Search, social media, video, remarketing i nowe środowiska AI tworzą jedną ścieżkę, czy funkcjonują osobno?

Strategia przed technologią

 – Największym błędem byłoby potraktowanie AI jak kolejnej powierzchni reklamowej. Marka kosmetyczna musi najpierw zrozumieć pytanie konsumenta, a dopiero potem dobrać komunikat, format i kanał. Widzimy to także w działaniach dla Sessio z portfolio Chantal, gdzie łączymy Search, Meta, TikTok, Performance Max i remarketing. Każdy z tych punktów styku pełni inną rolę, ale razem powinny prowadzić użytkownika drogą od zainteresowania produktem do zakupu – mówi Mateusz Bojanowski, Head of Digital w agencji Cityboard Digital.

Cityboard Digital odpowiada w przypadku Sessio za zintegrowane działania obejmujące m.in. kampanie Meta Ads, kampanie na TikToku, Google Search, Performance Max i remarketing, łącząc budowanie świadomości z generowaniem ruchu i sprzedaży online. 

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Twarz
06.10.2026 13:38
PDRN w serum zamiast w gabinecie. Czy kosmetyki mogą wykorzystać jego potencjał?
PDRN robi karierę w kosmetykach. Czy naprawdę działa?mat. prasowe

PDRN, do niedawna kojarzony przede wszystkim z zabiegami regeneracyjnymi i koreańską medycyną estetyczną, coraz mocniej wchodzi do codziennej pielęgnacji. Po składnik sięgają kolejne marki kosmetyczne, a jedną z najnowszych propozycji jest serum Revitalift Filler L’Oréal Paris z wegańską cząsteczką PDRN+. Pojawia się jednak pytanie: na ile składnik znany z zastosowań iniekcyjnych może działać również wtedy, gdy nakładamy go na skórę?

W tym artykule przeczytasz:

  • PDRN wychodzi z gabinetów
  • Wegański PDRN. Co właściwie oznacza?
  • Czy PDRN rzeczywiście działa nakładany na skórę?
  • PDRN w kosmetykach dopiero buduje bazę dowodową
  • L’Oréal Paris chce przenieść PDRN do codziennej pielęgnacji
  • Od koreańskich klinik do drogeryjnej półki

PDRN wychodzi z gabinetów

PDRN to skrót od polydeoxyribonucleotide – polideoksyrybonukleotydów, czyli fragmentów DNA. Składnik zyskał popularność w medycynie regeneracyjnej i estetycznej dzięki właściwościom związanym m.in. z procesami naprawczymi, regeneracją tkanek i działaniem przeciwzapalnym. Mechanizm działania PDRN wiązany jest m.in. z aktywacją receptorów adenozynowych A2A oraz tzw. szlaku odzyskiwania nukleotydów.

W klasycznej postaci PDRN wykorzystywany w zastosowaniach medycznych jest zazwyczaj pozyskiwany z oczyszczonego DNA łososia lub pstrąga. To właśnie pochodzenie zwierzęce stało się jednym z powodów poszukiwania alternatywnych źródeł składnika.

Dziś PDRN jest jednym z aktywnych składników, które najlepiej wpisują się w popularny w beauty trend przenoszenia języka i technologii medycyny estetycznej do kosmetyków. Na opakowaniach pojawiają się określenia sugerujące regenerację, biostymulację czy poprawę jakości skóry, a PDRN zaczyna funkcjonować obok takich składników jak kwas hialuronowy, peptydy czy retinoidy.

Wegański PDRN. Co właściwie oznacza?

Rosnąca popularność PDRN wymusiła rozwój technologii pozwalających pozyskiwać podobne cząsteczki bez wykorzystania materiału pochodzenia zwierzęcego. W badaniach pojawiają się m.in. PDRN pozyskiwane z materiału roślinnego – z kultur komórkowych, korzeni czy kalusa roślinnego.

Nie oznacza to jednak automatycznie, że każdy "wegański PDRN” jest dokładnie tym samym materiałem co PDRN stosowany w medycynie. Pochodzenie, długość fragmentów DNA, masa cząsteczkowa, sposób oczyszczania i formulacja mogą się między produktami znacząco różnić.

To istotne, ponieważ w przypadku PDRN określenie "wegański” mówi przede wszystkim o źródle materiału, a nie samo w sobie o jego skuteczności.

L’Oréal Paris deklaruje, że jego PDRN+ jest opatentowaną cząsteczką pozyskiwaną w procesie biofermentacji. Według producenta została ona opracowana z myślą o zastosowaniu w kosmetyku i ma być odpowiednio mała, aby przenikać do naskórka.

image

Koniec pustych obietnic. Nowe kosmetyki z DNA łososia i mikroigłami, czyli medycyna estetyczna w domu

Czy PDRN rzeczywiście działa nakładany na skórę?

To właśnie tutaj pojawia się najciekawsza część historii. PDRN ma już pewne zaplecze naukowe w zastosowaniach medycznych i estetycznych, ale nie można automatycznie przenosić wyników dotyczących preparatów podawanych w formie iniekcji na serum czy krem.

Przegląd badań dotyczących polinukleotydów stosowanych w medycynie estetycznej wskazuje na obiecujące rezultaty w zakresie poprawy zmarszczek, tekstury i elastyczności skóry. Jednocześnie podkreśla niewielką liczbę badań wysokiej jakości i brak pełnego konsensusu dotyczącego optymalnego zastosowania.

W przypadku kosmetyków stosowanych miejscowo barierą jest przede wszystkim dostarczenie odpowiedniej ilości składnika w odpowiednie miejsce. PDRN jest cząsteczką DNA, a więc nie wystarczy samo umieszczenie jej w formule. Liczy się m.in. jej wielkość, stabilność i sposób dostarczania.

Co ciekawe, pojawiają się już badania próbujące odpowiedzieć właśnie na to pytanie. Opublikowane w 2026 roku badanie dotyczące miejscowo stosowanego PDRN wykazało jego obecność w żywych warstwach naskórka oraz wskazało na poprawę parametrów skóry poddanej fotouszkodzeniom. W badaniu klinicznym oceniano krem pod oczy z 0,1 proc. PDRN przez 28 dni i porównywano go z retinolem. Wyniki były obiecujące, ale dotyczą konkretnej długości fragmentów PDRN i konkretnej formulacji – nie każdego kosmetyku określanego jako produkt z PDRN.

To ważne rozróżnienie. Nie ma jednej, uniwersalnej "mocy PDRN”. Składnik może występować w różnych formach i o różnych parametrach, a wyniki jednego preparatu nie mogą być automatycznie przypisywane całej kategorii.

PDRN w kosmetykach dopiero buduje bazę dowodową

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku roślinnych i wegańskich odpowiedników. Badania laboratoryjne nad PDRN pozyskiwanym z roślin, m.in. żeń-szenia czy Gynostemma pentaphyllum, wskazują na potencjalne działanie wspierające barierę skóry, proliferację komórek czy procesy naprawcze.

Jednocześnie najnowszy przegląd dotyczący roślinnych polinukleotydów i PDRN wyraźnie zaznacza, że większość dostępnych danych ma charakter przedkliniczny. Na tym etapie nie można więc uznać, że roślinny PDRN jest klinicznie równoważny tradycyjnemu PDRN pochodzenia zwierzęcego.

image

TikTok Shop napędza sprzedaż beauty. Te marki zarobiły miliony na livestreamach

L’Oréal Paris chce przenieść PDRN do codziennej pielęgnacji

Na tym tle interesująca jest premiera nowego Revitalift Filler L’Oréal Paris. Marka połączyła w nim opatentowaną, wegańską cząsteczkę PDRN+ z trzema rodzajami kwasu hialuronowego. Producent przedstawia produkt jako przykład trendu "zabiegu w buteleczce”, czyli przenoszenia składników kojarzonych dotychczas z gabinetami do codziennej pielęgnacji.

Według danych przedstawionych przez L’Oréal Paris sześciotygodniowa ocena kliniczna z udziałem 53 kobiet wykazała redukcję drobnych zmarszczek do 60 proc.

Od koreańskich klinik do drogeryjnej półki

Popularność PDRN dobrze wpisuje się w szerszą zmianę na rynku beauty. Konsumentki coraz częściej interesują się składnikami wcześniej zarezerwowanymi dla gabinetów, a marki odpowiadają na to kosmetykami inspirowanymi procedurami medycyny estetycznej.

PDRN ma w tym trendzie szczególne miejsce, bo łączy kilka obecnie mocnych kierunków: zainteresowanie koreańską pielęgnacją, regeneracją skóry, „skin quality”, biotechnologią i składnikami pochodzenia alternatywnego. Sam termin przestał być już wyłącznie specjalistycznym określeniem stosowanym przez lekarzy i kosmetologów.

Do mainstreamu wprowadza go także marketing największych koncernów. W kampanii nowego serum L’Oréal Paris występuje Kendall Jenner, która od 2026 roku jest globalną ambasadorką marki.

 

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
28. październik 2026 10:59