StoryEditor
Producenci
13.07.2022 00:00

Adam Nitecki, L‘Oréal Polska: Rośniemy szybciej niż rynek i reinwestujemy zyski w działania ekologiczne i społeczne

Dziś dla konsumentów coraz ważniejszym kryterium wyboru marki jest to, czy spełnia ona aspekty odpowiedzialności ekologicznej i społecznej. My nadal zdobywamy udziały rynkowe, rośniemy szybciej niż rynek, co oznacza także, że nasza ekologiczna i społeczna transformacja spotkała się z dobrym przyjęciem ze strony konsumentów – mówi Adam Nitecki, dyrektor generalny Consumer Products Division L‘Oréal Polska i Krajów Bałtyckich w rozmowie z portalem wiadomoscikosmetyczne.pl

Czy w dobie rosnącego znaczenia e-commerce istotnie zmieniliście w L’Oréal swoją politykę dystrybucyjną?

Naszą misją jest szeroka obecność na rynku, ale wszystko zależy oczywiście od kategorii produktowej – dystrybucja kosmetyków kolorowych (kategoria make-up) jest inna niż dezodorantów. Jednak wciąż naszym kluczowym kanałem są drogerie, w ramach którego wspieramy zarówno handel nowoczesny, jak i tradycyjny. Rozwijamy również e-commerce, szczególne ten w wersji łączącej online z offline – w przypadku naszych największych partnerów handlowych te dwie części biznesu się przenikają i wzajemnie napędzają.

E-commerce jest strategiczny dla naszej Grupy. Daje nieosiągalną wcześniej możliwość kreowania doświadczeń z produktem, takich jak wirtualne „przymierzanie” kolorów włosów czy testowanie kosmetyków kolorowych poprzez aplikacje wbudowane w strony internetowe – zarówno naszych marek, jaki i naszych partnerów.

Co to są za partnerzy?

Pierwszą grupę stanowią sieci handlowe, posiadające zarówno sklepy fizyczne, jak i prowadzący działalność online. Drugą grupą są partnerzy istniejący wyłącznie w internecie. Trzecia grupa to marketplace’y, takie jak Allegro czy Amazon. Czwarta grupa, która się zapewne niebawem ukonstytuuje to social-commerce, czyli influencerki i influencerzy, którzy sprzedają produkty online.

A co robicie, aby zatrzymać konsumentów, którzy mówią „dość” markom koncernowym i zwracają się w stronę niszowych brandów skupionych w swojej działalności na ekologii i naturalnych surowcach?

Piękno rynku kosmetycznego polega właśnie na tym, że dzięki różnym konsumenckim upodobaniom mogą obok siebie współistnieć bardzo różne firmy i marki. Sądzę jednak, że ten podział – na marki koncernowe i niszowe – nie jest obecnie tak istotny. Dziś, dla coraz bardziej świadomych konsumentów ważniejszym kryterium wyboru marki jest to, czy spełnia ona prawdziwe aspekty odpowiedzialności ekologicznej i społecznej. Konsumenci potrafią już coraz częściej ocenić, które działania firm mają realny wpływ np. na kondycję planety, a które poprzestają na hasłach marketingowych – często ocierających się o tzw. green washing.

W naszym przypadku ekologiczna i społeczna transformacja spotyka się z bardzo dobrym przyjęciem ze strony konsumentów, dzięki czemu zdobywamy udziały rynkowe, rośniemy szybciej niż rynek, co oznacza, że na tym bardzo konkurencyjnym polskim rynku udaje nam się oferować ciekawe rozwiązania.

O ile pamiętam, w tym aspekcie wszystko zaczęło się od marki Garnier.

To prawda, Garnier Green Beauty, którą od prawie 2 lat realizujemy w Polsce z dużym sukcesem, jest naszą pierwszą strategią związaną z edukacją ekologiczną prowadzoną przez naszą markę. To pokazuje, że duże międzynarodowe koncerny też się zmieniają. I to nie jest coś, co tylko sobie napisaliśmy w dokumencie strategicznym. My tym żyjemy i jest to źródłem naszej dumy, bo mamy bardzo konkretne wyniki w obszarze redukcji plastiku, oszczędności wody, zielonych, biodegradowalnych czy wegańskich formuł. W swoich celach i działaniach jesteśmy też bardzo transparentni, dając konsumentom pełną wiedzę, na podstawie której mogą podejmować świadome decyzje.

Cieszy nas też, że możemy współpracować z największą fabryką L’Oréal, która, oprócz tego, że jest nowoczesna, to funkcjonuje z zachowaniem wszelkich ekologicznych standardów, a w wielu obszarach wyznacza je dla całej branży.

Czytaj też: L’Oréal Warsaw Plant produkuje kosmetyki od 25 lat

Prowadzimy też różne działania wspierające poszkodowane społeczności. Podejmujemy inicjatywy, których celem są istotne zmiany i poprawa jakości życia ludzi. Niebawem nasza flagowa marka L’Oréal Paris rusza z programem edukacyjnym i dużą kampanią o nazwie Stand Up. Wspólnie z naszym strategicznym partnerem – Centrum Praw Kobiet, będziemy edukować jak przeciwdziałać molestowaniu w miejscach publicznych. Mamy też w planach inicjatywy związane z poprawą zdrowia psychicznego młodych dorosłych.

Czy poza nastawieniem na ekologię i wsparciem ważnych społecznie kwestii wciąż mocno musicie grać promocjami?

O polskiej konsumentce mówi się, że jest to smart shoperka – bez kompromisu co do jakości szuka ona najlepszych okazji cenowych w ramach swoich ulubionych produktów. To się nie zmieniło – sprzedaż kosmetyków oferowanych w promocjach wciąż pozostaje na bardzo wysokim poziomie – niezależnie od kategorii.

Czyli jako konsumenci wymagamy od przedsiębiorstw, by produkowały ekologicznie, wspierały społeczności, ale przy okazji oferowały swoje produkty w promocyjnych cenach?      

Tak i to jest wyzwanie dla firm – muszą godzić inwestycje w zrównoważony rozwój i społeczną odpowiedzialność z cenową dostępnością produktów, mimo rosnących kosztów produkcji. Zmusza nas to do kreatywnego poszukiwania pomysłów, dzięki którym wciąż będziemy mogli zaskakiwać konsumentów, prowadząc odpowiedzialnie swój biznes.

Wiele firm mówi o problemach z surowcami i opakowaniami. Czy to dobry moment na myślenie o innowacjach, gdy coraz trudniej zachować ciągłość produkcji?

Wbrew pozorom to idealny moment. Obecnie odchudzamy z plastiku nasze opakowania, po to, by wywierać coraz mniejszy wpływ na środowisko. Przy okazji oszczędzamy surowiec. Rozwiązania, które testujemy w ramach Grupy idą znacznie dalej. Już niedługo na produkcję tub będziemy potrzebowali tylko minimalnej ilości plastiku – w większości będą one z papieru.

Wraz z zewnętrznymi partnerami szukamy też nowych rozwiązań, które już dzisiaj pozwalają nam odchodzić od korzystania z tzw. plastiku pierwotnego. Testujemy też np. opakowania, które powstają z odpadów, a po przetworzeniu wyglądem i funkcjonalnością przypominają plastik, pomimo, że nie zawierają go wcale. Sądzę, że kryzys surowców może okazać się szansą dla całej branży, na to, by przestawić się na jeszcze bardziej ekologiczne i innowacyjne rozwiązania.

Czy inflacja już ma wpływ na ceny waszych produktów?

Dla nas inflacja to przede wszystkim wzrost kosztów surowców, ale też wzrosty ogólnych kosztów prowadzenia działalności. Całościowo wpływa to na rosnące koszty wytworzenia oraz dystrybucji. Rośnie więc i cena produktu. Pamiętamy jednak, że konsumenci nadal oczekują super jakości, dodatkowych zobowiązań ekologicznych i społecznych, a jednocześnie chcą kupować tanio. To wyzwanie dla zespołów sprzedażowych, ale i marketingowych. Muszą kreować takie doświadczenia i rozwiązania, które sprawią, że konsumenci nadal będą mogli zaspokoić potrzebę, by o siebie dbać i nie rezygnować z zakupów produktów do pielęgnacji i makijażu.

To się udaje. Pierwsze sześć miesięcy roku to dynamiczny dwucyfrowy wzrost w kanałach szerokiej dystrybucji. Mamy nadzieję na kontynuację tych wzrostów, bo Polki i Ukrainki (których siła nabywcza jest widoczna w Polsce od marca tego roku) słyną z tego, że przykładają dużą wagę do dbania o swój wygląd i chcą tę tradycję utrzymać.

Które kategorie i marki najbardziej zyskały na początku roku?

Największe wzrosty – z dwucyfrową dynamiką – odnotowały kosmetyki kolorowe. Tutaj jesteśmy dumni z wyników marek L’Oréal Paris, Maybelline i NYX Professional Makeup, które rosną dwa razy szybciej niż kategoria. Rośnie też pielęgnacja twarzy, choć te wyniki już nie są tak spektakularne, jak w makijażu ponieważ ta kategoria ma za sobą bardzo dobry poprzedni rok.

I w końcu w pielęgnacji włosów widzimy również bardzo dobre wyniki na markach Elseve i Fructis, które zdobywają udziały rynkowe. To pozwala nam z nadzieją patrzeć w przyszłość. Dzięki tym wynikom nadal będziemy mogli też reinwestować nasze zyski w działania ekologiczne i prospołeczne w Polsce.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
18.03.2026 11:31
Koniec ery spożywczej w Unilever? Bloomberg: Gigant rozważa wydzielenie biznesu food, by rozwijać część beauty
Unilever rozważa radykalne uproszczenie swojego portfolio. Na czym będzie polegać rewolucja?ai

Czy będzie to jeden z najbardziej znaczących ruchów w historii współczesnego sektora FMCG? Jak donosi agencja Bloomberg, powołując się na swoje źródła, Unilever Plc znajduje się na wczesnym etapie analizowania scenariusza całkowitego lub częściowego wydzielenia swoich aktywów spożywczych.

Unilever, brytyjsko-holenderski gigant, znany z produkcji majonezu Hellmann’s, kostek rosołowych Knorr czy kultowej (i kontrowersyjnej) pasty Marmite, rozważa radykalne uproszczenie swojego portfolio. Według informatorów Bloomberg koncern współpracuje już z doradcami nad opcjami, które mogą doprowadzić do powstania niezależnego podmiotu spożywczego lub sprzedaży poszczególnych marek.

Wartość samej dywizji żywnościowej szacuje się na dziesiątki miliardów dolarów.

Strategia „beauty & wellbeing first”

Pod wodzą obecnego CEO, Fernando Fernandeza, Unilever przechodzi najbardziej agresywną transformację w swojej historii. Fernandez, który objął stery po Heinie Schumacherze, ma jasny cel: przekształcić wielobranżowy konglomerat w wyspecjalizowanego lidera kategorii beauty, personal care i wellbeing.

To nie jest nagły zwrot, lecz konsekwentna realizacja planu, o którym słychać od pewnego czasu. Warto przypomnieć, że w ubiegłym roku Unilever wydzielił swoją dywizję lodów do osobnej spółki Magnum Ice Cream Co. (zachowując ok. 20 proc. udziałów). W ciągu ostatniej dekady koncern pozbył się biznesu tłuszczów do smarowania (m.in. I Can’t Believe It’s Not Butter!), a w ostatnich miesiacah Unilever pozbył się takich marek jak Graze (przekąski) oraz The Vegetarian Butcher (alternatywy mięsa).

Obecnie aż 60 proc. sprzedaży żywności Unilevera generują dwie marki: Hellmann’s i Knorr. Fernandez planuje, by po pozbyciu się mniejszych, lokalnych brandów, ich udział wzrósł do 70-75 proc. Pytanie brzmi: czy to wystarczy, by przetrwać na trudnym rynku spożywczym?

Dlaczego żywność traci na atrakcyjności? Wśród przyczyn presja GLP-1 i marek własnych

Analitycy wskazują na trzy główne czynniki, które sprawiają, że segment spożywczy staje się dla gigantów takich jak Unilever (a także jego rywala Nestlé i innych) coraz większym wyzwaniem:

  • Drenaż portfeli konsumentów: inflacja sprawiła, że klienci masowo uciekają w stronę tańszych marek własnych (private labels).
  • Zjawisko GLP-1: rosnąca popularność leków na odchudzanie (jak Ozempic) zmienia nawyki żywieniowe – ludzie spożywają mniej kalorii i rzadziej sięgają po produkty przetworzone, co uderza w fundamenty sprzedaży takich marek jak Knorr.
  • Rentowność: marże w sektorze kosmetycznym i pielęgnacyjnym są zazwyczaj znacznie wyższe, a cykl życia produktu i lojalność wobec marki (np. w przypadku Dove czy Liquid IV) dają większą stabilność finansową.
    image

    Ozempiconomia: jak „chudszy” konsument wpłynął na mapę wydatków w sektorze beauty & wellness

Beauty jako nowy silnik wzrostu

Podczas gdy rynek żywności zmaga się z trudnościami i stagnacją, kategoria beauty przeżywa rozkwit. Zarówno młodsze pokolenia (Gen Z i Alfa), jak i dojrzali konsumenci, wydają coraz więcej na wieloetapowe rutyny pielęgnacyjne czy perfumy niszowe. Fernando Fernandez w swojej strategii stawia na power brands – takie jak Dove czy dynamicznie rosnąca marka suplementów nawadniających Liquid IV.

Unilever chce być postrzegany przez inwestorów nie jako ociężały producent zupy w proszku, ale jako zwinny gracz na rynku nowoczesnego piękna i zdrowia – komentują eksperci rynkowi, cytowani przez portal Fashion Network.

image

Unilever po transformacji: dyscyplina operacyjna, premiumizacja i wzrost wolumenów

Co ten kierunek zmian w Unilever oznacza dla rynku?

Jeśli dojdzie do separacji, rynek FMCG czekają ogromne przetasowania w 2026 i 2027 roku, w tym m.in.:

  • fuzje i przejęcia: wydzielone aktywa spożywcze Unilevera będą łakomym kąskiem dla funduszy private equity lub innych gigantów (np. marki Kraft Heinz czy Mondelez).
  • zmiana łańcucha dostaw: przemodelowanie portfolio wpłynie na kontrakty z dostawcami surowców rolnych na rzecz dostawców składników aktywnych dla branży kosmetycznej.
  • wycena giełdowa: obecna kapitalizacja rynkowa Unilevera to ok. 107 mld funtów. Oddzielenie części spożywczej może odblokować ukrytą wartość spółki, na co liczą akcjonariusze po latach relatywnej stagnacji kursu.

Warto jednak zaznaczyć, że – jak podaje Bloomberg – żadna ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła. Unilever może zdecydować się na zachowanie obecnej struktury, jednak presja na wynik i tempo zmian narzucone przez Fernandeza sugerują, że status quo jest najmniej prawdopodobnym scenariuszem.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
18.03.2026 10:53
Zmiany w kierownictwie Grupy Puig. José Manuel Albesa – nowym CEO
José Manuel Albesa związany jest z Grupą Puig od 1998 rokuPuig

Hiszpański gigant sektora luksusowych zapachów i mody, grupa Puig, ogłosił ważną zmianę w swojej strukturze organizacyjnej. Po raz pierwszy w historii spółki role dyrektora generalnego (CEO) oraz prezesa wykonawczego (executive chairman) zostaną rozdzielone. Nowym CEO został José Manuel Albesa, dotychczasowy wiceprezes, natomiast Marc Puig zachowa funkcję prezesa, skupiając się na wizji strategicznej oraz fuzjach i przejęciach (M&A).

Decyzja ta jest postrzegana jako strategiczne dostosowanie struktur firmy do najwyższych standardów ładu korporacyjnego (corporate governance), co ma kluczowe znaczenie dla spółki po jej głośnym debiucie giełdowym.

Duet sprawdzony w boju

Marc Puig, komentując nominację, podkreślił, że wybór Albesy jest naturalnym krokiem wynikającym z ponad 20-letniej bliskiej współpracy obydwu menedżerów.

To ekscytujący moment w ewolucji Puig, zbudowany na solidnych fundamentach i stałym wzroście. Rozdzielenie ról prezesa wykonawczego i CEO jest w pełni zgodne ze standardami najlepszych praktyk dla spółek giełdowych – skomentował Marc Puig.

José Manuel Albesa związany jest z grupą od 1998 roku. Przez lata pełnił kluczowe role w obszarach rozwoju marek, marketingu i operacji. Jako dotychczasowy prezes działu Beauty & Fashion odegrał kluczową rolę w międzynarodowej ekspansji portfolio zapachowego i modowego Puig (m.in. marek takich jak Rabanne, Carolina Herrera czy Jean Paul Gaultier).

image

Sprzedaż koncernu Puig przekroczyła 5 mld euro – wynik przewyższa prognozy

Zmiany w pionie finansowym i fokus na M&A

Nominacja CEO to nie jedyna roszada w ścisłym kierownictwie. Puig ogłosił również powołanie nowego dyrektora finansowego (CFO).

Miquel Angel Serra przejmuje stery finansów po Joanie Albiolu, który pełnił tę funkcję nieprzerwanie od 2009 roku. Joan Albiol nie opuszcza jednak struktur firmy – pozostaje sekretarzem zarządu, przejmując bezpośrednią odpowiedzialność za obszar prawny oraz procesy fuzji i przejęć (M&A).

To przesunięcie sugeruje, że Puig zamierza w najbliższych latach poszukiwać nowych celów akwizycyjnych w segmencie luksusowym i niszowym, kontynuując drogę wyznaczoną przez przejęcia marek takich jak Byredo czy Charlotte Tilbury.

Zdaniem analityków, dla partnerów handlowych i inwestorów powołanie Albesy oznacza stabilność połączoną z silną orientacją na produkt i wizerunek. Albesa jest znany ze swojego „nosa” do trendów i zdolności przekuwania dziedzictwa marek modowych na globalne bestsellery w kategorii zapachów. Pod jego wodzą można spodziewać się dalszej integracji mody i beauty w ramach koncernu, a także jeszcze silniejsze synergie między kolekcjami ready-to-wear a liniami kosmetycznymi.

Albesa wielokrotnie podkreślał też znaczenie technologii i cyfrowej transformacji w budowaniu doświadczeń klienta premium. José Manuel Albesa może wpłynąć też na dalszą optymalizację portfolio – skupienie na markach o najwyższym potencjale wzrostu marży.

Zmiany w strukturze zarządu w Puig mogą wskazywać, że spółka przygotowuje się do kolejnych przejęć.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
19. marzec 2026 01:19