StoryEditor
Producenci
15.12.2020 00:00

AROMASE - Ekspert w rozwiązywaniu problemów skóry głowy

Ponad 60 lat doświadczenia w badaniach nad skórą głowy i głęboka pasja w tworzeniu specjalistycznych produktów bazujących na naturalnych, roślinnych składnikach przyczyniła się do powstania linii kosmetyków Aromase, które proponują zdrowy sposób na pielęgnację skóry głowy. Poprawa kondycji skóry głowy wzmacnia jej zdolność do regeneracji i walki z problemami.

Przywrócenie skóry do zdrowego stanu to cel, niezależnie od problemu. Czy to przetłuszczająca się skóra, łupież, łojotokowe zapalenie skóry, zmiany łuszczycowe czy stany zapalne – trzeba pobudzić mechanizm obronny do pracy, a marka Aromase wykorzystuje zintegrowane esencje ziołowe aby opracować formuły dopasowane do indywidualnych problemów ze skórą głowy

Aromase opracowała ekskluzywną formułę z kwasem glicyretynowym z lukrecji (Glycyrrhiza Glabra).

Taki trend w poszukiwaniu naturalnych związków ziołowych o wysokiej aktywności biologicznej jest obecnie bardzo popularny. Dlatego szukanie właściwości przeciwzapalnych, przeciwdrobnoustrojowych, przeciwgrzybiczych w esencjach ziołowych i roślinnych, stało się także zadaniem Aromase.

Szerokie spektrum działania m.in. przeciwzapalnego i przeciwdrobnoustrojowego substancji pochodzących z lukrecji znane było od tysięcy lat w medycynie naturalnej. Najcenniejsze składniki bioaktywne pochodzą z soku z korzenia rośliny Glycyrrhiza Glabra. Wśród nich występuje także kwas glicyryzynowy, który w wyniku hydrolizy tworzy kwas glicyretynowy o szerokim zastosowaniu także w kosmetyce. W literaturze naukowej jest już wiele badań potwierdzających działanie przeciwzapalne kwasu glicyretynowego.

Eksperci z laboratorium Aromase we współpracy z dermatologami opracowali wyjątkowy kompleks z kwasem glicyertynowym jako naturalną i zdrową alternatywę pielęgnacji skóry głowy, poprawy jej kondycji i wzmocnienie jej zdolności regeneracyjnych. Cel jest jeden – przywrócenie skóry głowy do zdrowego stanu. Aby zaktywować mechanizmy obronne skóry głowy Aromase wykorzystuje zintegrowane esencje ziołowe wraz z kompleksem kwasu glicyretynowego.

Dermatolodzy uznali, że kwas glicyretynowy skutecznie łagodzi podrażnienia skóry i zmniejsza stany zapalne. Dla wykorzystania tych cennych właściwości, laboratorium Aromase opracowało specjalną technologię produkcji, która umożliwia wykorzystanie tego wyjątkowego składnika w kosmetykach. Z powodu wysokiej temperatury topnienia kwas glicyretynowy jest bardzo trudnym składnikiem do wprowadzenia i wykorzystania w pielęgnacji. Aromase udało się!!

Ta wyjątkowa formuła z kwasem glicyretynowym może pełnić funkcję „naturalnego sterydu” wspomagającego terapie i leczenie chorób zapalnych.

Badania kliniczne przeprowadzone przez Office of Research and Development, Providence University Report Number: 103019, pokazują, że po 30 dniach stosowania zaczerwienie skóry (rumień) zmniejsza się o 84%, zawartość sebum o 28%, a poziom nawilżenia zwiększa się o 29%.

Takie osiągnięcia są możliwe dzięki niskiej masie cząsteczkowej kwasu glicyretynowego (470,67 Da) i rozwiązaniom technologicznym producenta, które pozwalają efektywnie wykorzystać tak cenny składnik w produktach do pielęgnacji skóry głowy. Kompleks kwasu glicyretynowego został wzmocniony i uzupełniony o inne naturalne składniki bioaktywne, które wspomagają terapię i pielęgnację.

Dodatkowe badanie przeprowadzone przez SGS - wiodącą na świecie firmę zajmującą się inspekcją, weryfikacją, testowaniem i certyfikacją, dotyczyło przewodniego produktu linii Aromase Szamponu Płynu Oczyszczającego skórę głowy (5α Juniper Scalp Purifying Liquid Shampoo). Przeprowadzony test skuteczności przeciwdrobnoustrojowej potwierdził, już w ciągu 1 minuty stosowania, zmniejszenie obecności drożdżaków typu Malassezia furfur o 99,99%. To właśnie te grzyby są najczęstszą przyczyną wywoływania łupieżu czy łojotokowego zapalenia skóry. Ich nadmierne namnażanie się jest przyczyną stanów chorobowych skóry głowy.

Szampon Płyn oczyszczający skórę głowy (5α Juniper Scalp Purifying Liquid Shampoo)

Zawiera 2% kompleksu z kwasem glicyretynowym i jest przeznaczony do codziennego stosowania do każdego typu skóry głowy, a w szczególności do skóry głowy ze skłonnością do łupieżu, łuszczenia się, stanów zapalnych lub podrażnienia, również ze współistniejącą tendencją do wypadania włosów. Łagodzi i kondycjonuje skórę głowy dla zdrowego wzrostu włosów. Oczyszcza i utrzymuje prawidłowy ekosystem skóry głowy. Formuła produktu równoważy wydzielanie sebum oraz może skutecznie złagodzić swędzenie skóry głowy. Po umyciu skóra głowy pozostaje odświeżona. Szampon Płyn oczyszczający (5α Juniper Scalp Purifying Liquid Shampoo) ma za zadanie oczyścić skórę głowy i przygotować ją do odpowiedniej pielęgnacji.

Właściwości

- oczyszcza, zmiękcza zrogowaciałe warstwy naskórka, odblokowuje pory, działa przeciw nadmiernemu wzrostowi drożdżaków typu Malassezia ( kompleks kwasu glicyretynowego, kwas glikolowy i cytrynowy)

- reguluje wydzielanie sebum ( butyl avocadate)

- łagodzi stan zapalny ( kompleks kwasu glicyretynowego, jałowiec)

- poprawia nawilżenie ( aloes, prowitamina B5, karmel)

Płynna konsystencja szamponu pozwala na dokładne dotarcie do każdego obszaru skóry głowy, a specjalny punktowy aplikator umożliwia nałożenie kosmetyku bezpośrednio na skórę głowy a nie na włosy.

5α Juniper Scalp Purifying Liquid Shampoo charakteryzują takie cechy zdrowego szamponu jak:

- niskie pH – poniżej 5,5 co jest bardzo korzystne dla równowagi bariery ochronnej skóry,

- środki powierzchniowo czynne oparte na łagodnych dla skóry aminokwasach,

- bezpieczne dla skóry składniki konserwujące i zabezpieczające przeciwbakteryjnie, dzięki wykorzystaniu metod mikrobiologicznych,

- zintegrowane, naturalne esencje ziołowe.

Niezmiernie ważne jest także opakowanie – specjalnie zaprojektowana butelka w kolorze ciemnej zieleni i z brakującym rogiem.

Szampon Płyn oczyszczający skórę głowy (5α Juniper Scalp Purifying Liquid Shampoo) nazywany jest często zielonym diamentem jako symbol czegoś wyjątkowo cennego co pomaga wielu osobom rozwiązać problemy skóry głowy.

Za brakującym rogiem butelki kryje się także historia. Dbamy o skórę twarzy, ciała, o włosy a często zapominamy o skórze głowy dopóki nie pojawi się problem. Brakujący róg to przypomnienie, że pielęgnacja skóry głowy to ważna czynność pielęgnacyjna.

Szampon Płyn oczyszczający skórę głowy (5α Juniper Scalp Purifying Liquid Shampoo) uzyskał już wiele prestiżowych nagród na świecie:

- finalista Pure Beauty Awards 2019 w kategorii Best New Hair Product,

- nominacja Pure Beauty Awards London 2019 w kategorii Best New Design and Packaging.

- nagroda Gold Quality Award 2020 – prestiżowa nagroda wymagająca poddania produktu laboratoryjnym testom, przeprowadzona przez panel niezależnych ekspertów

- nagroda „ Breakout Star of the Year” podczas Beauty World Middle East 2020.

Firma tworząca markę Aromase z produktami do pielęgnacji skóry głowy otrzymała także wyjątkowe certyfikaty:

Certyfikat Cradle to Cradle - Wyjątkowy certyfikat przyznawany firmom za 5 kategorii związanych ze zdrowiem ludzi i wpływem na środowisko naturalne. Oznacza to, że produkty są tworzone z materiałów bezpiecznych dla ludzi i środowiska i mogą być ponownie wykorzystane, są wytwarzane z użyciem energii nie powodującej zanieczyszczeń, cykl produkcyjny chroni także zasoby wodne i ma wpływ na zachowanie społecznej i środowiskowej sprawiedliwości. Aromase posiada brązowy certyfikat Cradle to Cradle i jest pierwszą marką w Azji, która uzyskała tak prestiżową notyfikację na produkt do pielęgnacji włosów i skóry głowy.

Certyfikat B Corp - Tylko ponad 3 tys. firm w 70 krajach na świecie może pochwalić się takim certyfikatem, który potwierdza, że firma realizuje strategię zrównoważonego rozwoju, chce być najlepsza nie tylko na świecie ale dla świata. Firma zobowiązuje się do uwzględniania celów społecznych i środowiskowych w swoim biznesie. Ich działalności jest przejrzysta i raportowana do niezależnych organizacji non profit.

Aromase – to ponad 60 lat doświadczenia w badaniach, to pasja w tworzeniu produktów bazujących na naturalnych, roślinnych składnikach by stać się ekspertem w rozwiązywaniu problemów skóry głowy.

Więcej

www.aromase.pl

materiał partnera
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
20.03.2026 11:32
Anna Lahey, Typebea: Brand kosmetyczny musi jasno określić, czym jest i co oferuje
Anna Lahey

O tym, jak Typebea konsekwentnie buduje swoją pozycję w segmencie haircare premium oraz o współpracy na wyłączność z siecią Douglas rozmawiałam z Anną Lahey, współtwórczynią marki – prawie dokładnie rok po premierze pierwszej linii produktów. Teraz na półkach Douglas pojawia się nowa, druga linia kosmetyków pielęgnacyjnych tego młodego, obiecującego brandu.

Ubiegłoroczna premiera Typebea w sieci Douglas była znaczącym krokiem w europejskiej ekspansji marki. Przez ostatnie miesiące Polska stała się dla brandu najlepiej sprzedającym się rynkiem w Europie, co – jak podkreśla Anna Lahey – wynika m.in. z wysokiej świadomości konsumentek i ich dużej wiedzy na temat pielęgnacji włosów.

W wywiadzie współtwórczyni marki (której biznesową wspólniczką jest piosenkarka Rita Ora) opowiada o strategii współpracy z Douglas, dalszych planach rozwoju portfolio oraz o tym, dlaczego przyszłość kategorii haircare należy do marek, skupionych na rozwiązywaniu ukierunkowanych, konkretnych problemów konsumentów.

Anno, minął już rok od momentu, kiedy wasza marka pojawiła się w Polsce. Jak podsumowałabyś ten czas? Czy było to spełnieniem twoich i Rity oczekiwań? 

To był niesamowity rok! W marcu 2025 zadebiutowaliśmy na wyłączność w sieci Douglas jako ich pierwsza ekskluzywna marka haircare – i właśnie mija dokładnie dwanaście miesięcy od tej pory. Kiedy otrzymujesz taką szansę od największego w Europie omnichannelowego sprzedawcy kosmetyków premium, trudno ją odrzucić. Dziś jesteśmy obecni w 22 krajach Europy i w ponad 1500 sklepach.

Douglas okazał się dla nas świetnym partnerem, szczególnie jeśli chodzi o edukację konsumentów. W Polsce jest to wyjątkowo ważne, bo tutejsi klienci są bardzo dobrze wyedukowani w zakresie pielęgnacji włosów i składników kosmetycznych. Są wymagający – ale w bardzo pozytywnym sensie. Chcą dokładnie wiedzieć, czego używają i jak działa dany produkt. Jednocześnie ufają markom obecnym w ofercie Douglas, dlatego ta współpraca jest dla nas kluczowa w budowaniu pozycji marki. 

Teraz koncentrujemy się przede wszystkim na dalszym wzmacnianiu jej rozpoznawalności u boku tak ikonicznego partnera.

Czyli Typebea jest w dalszym ciągu dostępna na wyłączność w tej jednej sieci?

Tak – jesteśmy w sprzedaży stacjonarnej i online Douglas.

Co sądzisz o polskich konsumentkach?

Są fantastyczne!

Pamiętam, jak podczas ubiegłorocznego eventu Rita opowiadała, że była pod wielkim wrażeniem liczby pięknych, zadbanych kobiet, które spotkałyście w Warszawie…

To akurat bardzo oczywiste. Polacy oraz Polki są niezwykle zadbani i przywiązują dużą wagę do swojego wyglądu. Wystarczy spojrzeć na ludzi na ulicy – wszyscy są bardzo zadbani. 

Ale jest też coś więcej, co chciałabym podkreślić. Jedna z rzeczy, która najbardziej mnie w Polsce zaskoczyła, to profesjonalizm ludzi. Chciałabym zatrudniać więcej Polaków w naszej firmie. Są bardzo efektywni, pełni energii, życzliwi i zwracają ogromną uwagę na detale. Uwielbiam to.

A jeśli chodzi o konsumentów haircare, są naprawdę wyjątkowi! Zresztą, Polska jest obecnie naszym najlepiej sprzedającym się rynkiem w Europie.

Naprawdę? Aż tak?

Tak. Myślę, że wynika to właśnie z podejścia klientów do zakupów. Polscy konsumenci chcą dokładnie zrozumieć produkt – co robi, jak działa, jakie przynosi korzyści oraz jak skutecznie włączyć go do swojej rutyny pielęgnacyjnej.

Teraz rozszerzacie portfolio Typebea – stąd zresztą twoja wizyta w Warszawie. Możesz opowiedzieć więcej o nowej linii i o tym, skąd wziął się pomysł na jej stworzenie? Na jakie problemy konsumentek mają odpowiadać?

Pierwszym krokiem, rok temu, było wprowadzenie przez nas na rynek czterech produktów z linii G (Growth), której zadaniem było wspieranie wzrostu włosów. W tamtym czasie, gdy startowała marka Typebea, równolegle pracowaliśmy też nad linią naprawczą R (Repair), która właśnie teraz ma premierę. Zależało nam jednak, aby na początku jasno komunikować jeden główny obszar – wzrost włosów. Ta linia koncentruje się na zdrowiu skóry głowy, problemie wypadania włosów i ich przerzedzania, a także na wyzwaniach związanych z okresem poporodowym, perimenopauzą i menopauzą. Po roku działalności przyjrzeliśmy się głównym problemom konsumentek. Okazuje się, że 40-50 proc. kobiet doświadcza wypadania lub przerzedzania włosów. 

Z kolei aż 60 proc. zmaga się z problemem włosów zniszczonych – rozdwajającymi się końcówkami, włosami rozjaśnianymi chemicznie czy nadmiernie stylizowanymi wysoką temperaturą – stąd idea stworzenia linii R.

image

Rita Ora i Anna Lahey gościły w Warszawie, promując autorską linię kosmetyków do włosów

Wydaje się, że to bardzo uniwersalne, powszechne problemy…

Dokładnie. Do tego dochodzi jeszcze problem puszenia się włosów – dotyczy on nawet 70 proc. kobiet. Dlatego chcemy być marką, która odpowiada na konkretne potrzeby. Analizujemy najczęstsze problemy naszych klientów i tworzymy rozwiązania właśnie pod nie. W ten sposób powstała zielona linia Repair – i dlatego zdecydowałyśmy się na rozszerzenie oferty o nową kategorię.

Ile nowych produktów pojawi się na półkach w ramach linii R?

Cztery. Pierwszym z nich jest maska stosowana przed myciem włosów.

Aplikuje się ją na suche włosy?

Tak. Maskę nakłada się na włosy około 20 minut przed wejściem pod prysznic – na całej długości. Po 20 minutach można umyć włosy jak zwykle. Włosy są bardzo delikatne, gdy są mokre i wtedy łatwo się łamią. Dlatego chcemy je przygotować na proces mycia i zapewnić im optymalną ochronę.

Co ważne, jest to produkt do stosowania raz, maksymalnie dwa razy w miesiącu – jest to specjalistyczna maska kuracyjna. W linii R mamy też szampon i odżywkę.

Pomysł na maskę przed myciem pojawił się, ponieważ zauważyłam, jak bardzo konsumenci lubią rytuały pielęgnacyjne. Lubią nałożyć maskę na włosy i zostawić ją na dłużej – na przykład kiedy kończą kolację albo odpowiadają na maile przed wzięciem prysznica. Nasz nowy flagowy produkt działa w trzy minuty, ale wiemy, że wielu użytkowników lubi też dłuższe zabiegi. Dlatego wprowadziliśmy nowy produkt, który można pozostawić na włosach przez 20 minut przed myciem.

Czy planujecie dalsze rozszerzanie oferty w ramach brandu, na przykład o akcesoria czy kolejne kategorie kosmetyków?

Na razie trudno powiedzieć. Oczywiście pracujemy nad kolejnymi produktami zarówno w linii Growth (czyli tej pierwszej, żółtej), jak i w ramach nowej linii Repair. Ale chcemy zachować koncentrację, nie rozdrabniać się. Typebea to bardzo młoda marka – nie ma jeszcze nawet dwóch lat. Najważniejsze jest teraz, aby klienci dobrze zrozumieli, kim jesteśmy jako marka i jakie są nasze priorytety. Dlatego obecnie skupiamy się na dwóch filarach: wzroście włosów i regeneracji zniszczonych włosów.

Ile czasu zajmuje wdrożenie produktu – od pomysłu i zdefiniowania potrzeby do pojawienia się fizycznego kosmetyku na sklepowej półce?

To zależy od produktu, ale zwykle jest to od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu miesięcy. Linia Repair była opracowywana przez około dwa lata przed premierą. Linia Growth powstawała około 18 miesięcy.

Nowa linia R wykorzystuje unikalną technologię RDS Bond Technology. W formule wykorzystujemy trzy mieszanki keratyny pochodzącej z hydrolizowanej wełny owiec nowozelandzkich, która w 91 proc. jest zgodna z ludzkim włosem, i dzięki temu naśladuje jego strukturę.

Technologia wiąże się z mostkami dwusiarczkowymi we włosie, naprawiając je i zapewniając konkretne efekty: zmniejszenie łamliwości o 80 proc., ograniczenie blaknięcia koloru o 67 proc., zwiększenie wytrzymałości włosa o 52 proc. oraz poprawę połysku o 40 proc. Największym wyzwaniem było stworzenie produktu typu bond, który nie będzie tak ciężki jak wiele innych dostępnych na rynku formuł, opartych głównie na białkach.

Flagowym produktem linii R jest maska bez spłukiwania. Po umyciu włosów szamponem należy je osuszyć ręcznikiem, pominąć odżywkę i nałożyć maskę od nasady aż po końce. Produkt pozostaje na włosach i działa jak zabieg salonowy. Aktywuje się w trzy minuty, a potem można stylizować włosy – jak zwykle.

Podziwiam twoje włosy przez całą naszą rozmowę i muszę o to zapytać: czy testujesz wszystkie kosmetyki Typebea właśnie na nich? 

Oczywiście, zawsze!

A czy Rita (Ora, współwłaścicielka marki - red.) też nadal ich używa?

Tak. Rita niedawno bardzo skróciła włosy i ma teraz mocno rozjaśniony blond, więc obecnie jest wręcz uzależniona od linii Repair. Bardzo angażuje się w swoje stylizacje – zarówno w karierze aktorskiej, jak i muzycznej – więc jej włosy przechodzą sporo eksperymentów.  

Hmmm, czyli wasze nowe produkty, kolejne linie nie powstają przypadkiem…

Dokładnie. Ja sama nie byłabym w stanie robić z włosami tego, co ona, ale naprawdę podziwiam jej zaangażowanie w kreowanie wizerunku [śmiech]

Myślicie już o kolejnych rynkach zbytu dla swojej marki? Na przykład o Ameryce Południowej, gdzie kategoria haircare bardzo szybko rośnie i tamtejszy rynek wręcz chłonie nowości?

Myślimy o wszystkich rynkach, bo jesteśmy marką globalną. Aktualnie jesteśmy obecni w Australii, Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii, w Europie – wyłącznie z Douglas. W przyszłym tygodniu startujemy w Kanadzie. Najważniejsze jest jednak zachowanie koncentracji.

Indie to także ogromny rynek kosmetyczny, z dużym potencjałem…

Zgadza się. Podobnie jak Chiny czy Bliski Wschód. Otrzymujemy dużo zapytań z Brazylii, z krajów Zatoki Perskiej czy z Chin. Ale jesteśmy młodą marką i musimy bardzo rozsądnie zarządzać zasobami. Wejście na nowy rynek to ogromne przedsięwzięcie – wymaga czasu, ludzi i dużych inwestycji. Chcemy przede wszystkim dobrze rozwijać się tam, gdzie już jesteśmy.

Anno, co sądzisz o globalnym rynku haircare? Wydaje się, że wciąż ma duży potencjał rozwoju. Czy widać gdzieś granice, horyzont tego wzrostu?

Myślę, że ten rynek będzie nadal rosnąć. Istnieje ogromna różnorodność typów włosów, a konsumenci szukają coraz bardziej wyspecjalizowanych produktów. Jednocześnie obserwujemy ciekawy trend: klienci są lojalni wobec produktów, ale niekoniecznie wobec marek. Dostrzegamy to w przypadku pielęgnacji skóry czy makijażu – i podobny kierunek pojawia się w haircare. Dlatego dla nowych brandów szczególnie kluczowe jest jasne określenie: czym jest ich oferta, i w czym się specjalizują.

Do tego mamy obecny silny trend skinifikacji… 

Tak – czyli traktowanie włosów podobnie jak skóry, pielęgnowanie ich. Ja wolę mówić raczej o „wellness dla włosów”. Ludzie chcą mieć naturalnie zdrowe, rosnące włosy. Jednocześnie też wciąż lubią eksperymentować – z kolorem, przedłużaniem czy stylizacją. Dlatego marka musi bardzo jasno określić, kim jest i co oferuje. Nie da się być wszystkim dla wszystkich.

Serdecznie podziękowania dla Douglas Polska za umożliwienie przeprowadzenia tej rozmowy, która miała miejsce 16 marca w perfumerii Douglas w Westfield-Arkadia w Warszawie

image

Douglas pod presją cen, ale z jasną strategią ekskluzywności. Nowe marki jako motor odbudowy marż

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
19.03.2026 21:18
Awans w L’Oréal: Grzegorz Woźnicki na czele dywizji CPD w regionie Adria-Balkan
źródło: Grzegorz Woźnicki/LinkedIn

W europejskich strukturach globalnego lidera rynku beauty doszło do istotnej zmiany na szczeblu zarządzającym. Grzegorz Woźnicki objął stanowisko dyrektora generalnego dywizji produktów konsumenckich (Consumer Products Division – CPD) w HUB-ie Adria-Balkan. Nowa rola polskiego menedżera to ważny sygnał dynamicznej strategii wzrostu L’Oréal w południowo-wschodniej Europie.

Grzegorz Woźnicki, który od blisko 17 lat działa w europejskich strukturach L’Oréal, w marcu bieżącego roku oficjalnie przejął stery w jednym z najbardziej dynamicznych regionów operacyjnych koncernu.

Nowy rozdział: dziewięć rynków, jedna wizja

HUB Adria-Balkan, którym pokieruje Woźnicki, to kluczowy klaster obejmujący aż dziewięć rynków. Region ten charakteryzuje się wysoką dynamiką wzrostu i specyficznymi potrzebami konsumenckimi w obszarze innowacji kosmetycznych.

Grzegorz Woźnicki, obejmując stanowisko dyrektora generalnego w Consumer Products Division (CPD) na region Adria-Balkan, będzie odpowiedzialny za rozwój marek konsumenckich (m.in. L‘Oréal Paris, Garnier, Maybelline New York) oraz zacieśnianie współpracy z partnerami biznesowymi w regionie.

Za powierzenie nowej misji Woźnicki podziękował liderom struktur regionalnych: Sinem Sandıkçı Gökçen (general manager L’Oréal Adria-Balkan) oraz Maximiliano Frenzie.

Jestem zaszczycony możliwością prowadzenia tak utalentowanego i różnorodnego zespołu. HUB Adria-Balkan to prawdziwa potęga o ogromnym apetycie na innowacje w kategorii beauty” – podkreślił Grzegorz Woźnicki w swoim komunikacie na platformie LinkedIn.

image

Polak trafia do centrali L’Oréal. Krzysztof Bożek obejmuje stery marek Armani i Valentino na Europę

Dla polskiego rynku fakt, że rodzimi menedżerowie przejmują stery w kluczowych regionach zagranicznych, to potwierdzenie wysokich kompetencji kadr, ukształtowanych w polskim oddziale L’Oréal. Warto przypomnieć, że niedawno informowaliśmy o awansie Krzysztofa Bożka, który z początkiem marca objął w L’Oréal stanowisko brand business directora na Europę.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
20. marzec 2026 16:02