StoryEditor
Producenci
07.03.2023 00:00

Dove: Czas na działanie przeciwko toksycznym treściom w internecie i kreowaniu fałszywej rzeczywistości

Aż 67 proc. nastolatek w wieku 10-13 lat chciałoby wyglądać jak influencerki. Co trzecia przyznaje, że wyidealizowany obraz piękna prezentowany w mediach społecznościowych wpływa na jej zdrowie psychiczne, samoocenę i postrzeganie własnego ciała. Co druga czuje, że nie może sprostać tym standardom – wynika z badań marki Dove, która rusza z kampanią Detox FEEDu, by zapobiegać toksycznemu działaniu social mediów i kreowaniu fałszywej rzeczywistości i zachęca do podpisywania petycji w sprawie oznaczania retuszowanych i cyfrowo zmienianych zdjęć.

Jesteś głodna? Napij się wody! Chcesz się pozbyć cellulitu? Owiń się folią spożywczą! A jeśli marzysz o pełnych ustach, wystarczy kilka minut w gabinecie – to słyszą polskie nastolatki, przeglądając treści w social mediach. Te porady mają przybliżyć je do upragnionego celu: bycia jak influencerzy, których obserwują i za którymi podążają. W rzeczywistości tego typu treści są niezwykle toksyczne, wpływają negatywnie na samoocenę i poczucie własnej wartości, niszczą zdrowie psychiczne nastolatek oraz narażają je na konsekwencje zdrowotne – alarmuje Dove i rozpoczyna kampanię Detox FEEDu. Ma ona zwrócić uwagę na rosnącą skalę zjawiska, a jej celem jest podjęcie realnych działań wspierających nastolatki i ich rodziców, by potrafili powiedzieć „Stop!” i dać „unfollow” toksycznym treściom.  

Petycja w sprawie oznaczania zmienianych cyfrowo zdjęć

Marka Dove przekonuje, że wszyscy jako społeczeństwo mamy wpływ na odwrócenie tej niebezpiecznej sytuacji, w której dzieci są „zatruwane” toksycznymi treściami. Na stronie www.detoxfeedu.pl można podpisać petycję, której założeniem jest podjęcie inicjatywy ustawodawczej i wprowadzenie przepisów nakładających na reklamodawców i twórców reklam obowiązek oznaczania retuszowanych zdjęć wykorzystywanych w reklamach. Jeśli jakakolwiek część ciała modelki/modela zostanie zmieniona poprzez retusz lub inną cyfrową ingerencję, powinno to zostać opatrzone komunikatem: „Zdjęcie zmienione cyfrowo. Nie odzwierciedla rzeczywistego wyglądu przedstawionej osoby”. Takie rozwiązanie pozwoli edukować i uświadamiać młodych ludzi, że to, co widzą, często nie odpowiada rzeczywistości, że na pozór idealnie wyglądające ciała influencerów są efektem zastosowania aplikacji, filtrów, technologii pozwalających prosto manipulować wyglądem ciała.

–  Kampania społeczna Detox FEEDu powstała po to, by uświadomić rodzicom, i szerzej nam – dorosłym, na jak bardzo szokujące oraz niebezpieczne treści dostępne w social mediach narażone są dzieci. Równocześnie poprzez prowadzone działania chcemy zachęcić nastolatki do pozytywnego myślenia o swoim ciele i wyglądzie oraz koncentrowania się na swoim potencjale – mówi Joanna Orzechowska, Marketing Manager marki Dove. –Kiedy kampania odniesie sukces? Wówczas, gdy wszyscy przyjrzymy się swoim feedom i oczyścimy je z treści, które mają na nas niekorzystny wpływ i sprawiają, że czujemy się źle. Im mniej osób będzie śledzić toksyczne treści, tym szybciej znikną konta, które zajmują się ich dystrybucją – dodaje Joanna Orzechowska.

Konferencja dla mediów wprowadzająca do kampanii odbyła się 2 marca w Warszawie. Uczestniczyli w niej zaangażowani w projekt przedstawiciele marki oraz wspierający ją eksperci i twórcy. 

Zagubieni w sieci

Jak bardzo toksycznie wpływają na nastolatki niektóre treści w mediach społecznościowych, świadczą wyniki badania przeprowadzonego w listopadzie 2022 r. przez Dove, w ramach programu Dove Self-Esteem, na grupie polskich dziewczynek w wieku 10-17 lat. Okazuje się, że influencerzy często są dla nich ogromnymi autorytetami: ekspertami w dziedzinie wyglądu, wyrocznią, która wskazuje im drogę i wpływa na podejmowane decyzje. Ufa im aż 55 proc. dziewczynek biorących udział w badaniu. Niezwykle poruszający jest fakt, że 60 proc. nastolatek po zobaczeniu wyidealizowanego zdjęcia np. na Instagramie czy TikToku chciałoby zmienić coś w swoim wyglądzie, a prawie co trzecia zaczyna więcej ćwiczyć i nakłada mocniejszy makijaż.

Z badania Dove wyłania się obraz zagubionych w sieci, pełnych wątpliwości, targanych skrajnymi emocjami polskich nastolatek. Z jednej strony bowiem deklarują one, że nie wierzą w autentyczność działań influencerów, z drugiej – aż 67 proc. dziewcząt z młodszej grupy badanych (10-13 lat) chciałoby wyglądać jak obserwowane influencerki. Co trzecia nastolatka przyznaje, że wyidealizowany obraz piękna prezentowany w mediach społecznościowych wpływa na jej zdrowie psychiczne, samoocenę i postrzeganie własnego ciała. Co druga badana czuje, że nie może sprostać tym standardom piękna, które widzi w mediach społecznościowych – to wpływa na jej poczucie własnej wartości. Co piąta nastolatka słucha rad influencerów, mimo że źle się z tym czuje. Aż 42 proc. dziewcząt ma trudność, by dać „unfollow” internetowym twórcom, nawet jeśli wie, że mają oni negatywny wpływ na ich samoocenę. A fakt, że zdecydowana większość polskich nastolatków jest obecna na pięciu platformach społecznościowych codziennie, spędzając na nich po kilka godzin, pozwala dostrzec skalę zjawiska i płynące z niego zagrożenia.

Rzeczywistość przygniata, a psychologowie biją na alarm - coraz więcej dzieci i nastolatek zapada na depresje, samookalecza się, sięga po najbardziej radykalne rozwiązania. Najmłodsza dziewczynka, która w ubiegłym roku targnęła się na swoje życie miała zaledwie 9 lat. 

Toksyczne wzorce i porady

Social media stały się codziennością – dorosłych i  dzieci, które spędzają tam często większość swojego wolnego czasu. Rodzice, coraz bardziej tego świadomi, starają się kontrolować to, co robią ich dzieci w internecie. Niestety, jak pokazuje przeprowadzone w ramach programu Dove Self-Esteem badanie, te możliwości są ograniczone, a wpływ rodziców na treści oglądane przez najmłodszych maleje wraz z ich dorastaniem (zwłaszcza, że dzieci prowadzą często kilka kont, z jednym oficjalnym dla rodziców, lub po prostu blokują rodzicom dostęp do swoich profili). Z czasem dorośli przestają zdawać sobie sprawę z tego, co ich dzieci oglądają, kogo słuchają. Warto się temu przyjrzeć, bo treści, którymi bombardowane są dziewczynki (ale nie tylko, chłopcy również poddawani są ogromnej presji) każdego dnia na swoich feedach w social mediach, są szokujące.

W wirtualnym świecie wzorce wyglądu kobiet są jasno określone: szczupła sylwetka, wydatny biust, zero cellulitu, pełne wyraziste usta, długie rzęsy. To ideał także polskich nastolatek. A teraz sposoby: głodówki, diety sokowe i woda zamiast posiłku w postach opatrzonych hasztagami #Thinspo i #Thinspiration. Rady w zakresie ukrywania przed rodzicami zaburzeń odżywiania, owijanie ciała folią spożywczą w celu pozbycia się skórki pomarańczowej, niebezpieczne tutoriale beauty, np. henna nakładana na usta pogłębiająca ich barwę czy obcinanie rzęs nożyczkami, by lepiej trzymały się te sztuczne.

Ponadto powiększanie ust, które stało się normalną praktyką wśród większości influencerów, i wreszcie zabiegi chirurgiczne traktowane na równi z codziennymi rytuałami pielęgnacyjnymi – to wzorzec na przyszłość. Wszystko „szybko, prosto i od ręki”, „poświęcenia i wyrzeczenia warte efektu”, „już jutro możesz być piękna” – zdają się mówić autorzy powyższych rad. Z takimi treściami codziennie stykają się nastolatki. To toksyczne porady wywołujące presję bycia idealną, której dziewczynki nie mają możliwości sprostać. W rezultacie tracą pewność siebie, borykają się z zaniżoną samooceną, żyją w cieniu kompleksów, jednocześnie wcielając w życie niebezpieczne porady.

Czas na detox

Sytuacja jest poważna, a skala zjawiska rosnąca, dlatego Dove apeluje – już teraz powinniśmy jako rodzice, ale i jako społeczeństwo, podjąć działania. 

Kampania Detox FEEDu ma zachęcić nastolatki do pozytywnego myślenia o swoim wyglądzie, by na tym budowały swoją pewność siebie. By ich punktem odniesienia nie były nierealnie perfekcyjne ciała influencerów, ale miały świadomość swojego potencjału, który jest niezależny od wyidealizowanych lub zmienionych za pomocą filtrów i nowych technologii standardów piękna.  

W ramach kampanii  Dove edukuje i wspiera także rodziców. Badanie przeprowadzone przez markę w ramach programu Dove Self-Esteem pokazuje, że jeśli zechcą, mogą mieć oni duży i pozytywny wpływ na doświadczenia dziewcząt z mediami społecznościowymi. Nastolatki, na poziomie deklaracji, przyznają, że ufają bardziej rodzicom niż influencerom i że podczas rozmów o social mediach rodzice pomagają im rozróżnić prawdę od fałszu. Dlatego częścią kampanii jest seria krótkich filmów, w których eksperci, psychologowie Małgorzata Ohme, Szymon Niemiec i Karolina Tuchalska-Siermińska opowiadają jak możemy pomóc dzieciom unikać toksycznych treści w internecie. Materiały dostępne są na www.detoxfeedu.pl.

W kampanię włączyły się znane osoby, które również prowadzą swoje profile w mediach społecznościowych i mają pozytywny wpływ na myślenie kobiet i nastolatek o swoim wyglądzie, bo pokazują realne ciała, edukują, zachęcają do budowania pewności siebie poza wzorcami z internetu. Komunikację na swoich profilach będą prowadziły m.in. Aleksandra Żebrowska, Joanna Koroniewska i Patricia Kazadi.  

*Dane przedstawione w artykule pochodzą z badania przeprowadzonego przez firmę Ipsos Polska dla Unilever Polska w ramach programu Dove Self Esteem,,Toksyczne porady w mediach społecznościowych", Listopad 2022, n=424 dziewczynek w wieku 10-17 lat.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
09.10.2026 10:52
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki / Materiał Partnera
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki / Materiał Partnera
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
/ Materiał Partnera
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
/ Materiał Partnera
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
Gallery

Najpierw były dłonie terapeutów, tysiące zabiegów i codzienna praca ze skórą. Dopiero później pojawiły się kosmetyki. AMARI wykorzystuje doświadczenie swoich SPA jako przestrzeń, w której produkt spotyka się z profesjonalnym dotykiem, a wiedza z gabinetu trafia do codziennej pielęgnacji.

AMARI Cosmetics nie powstało jako kolejna marka kosmetyczna, która później postanowiła wejść do świata SPA. Droga była dokładnie odwrotna. Najpierw były gabinety SPA, dłonie terapeutów i codzienna praca ze skórą. Dopiero później pojawiła się potrzeba stworzenia własnych kosmetyków. Dziś AMARI przekłada doświadczenie zdobywane przez 10 lat w profesjonalnych gabinetach - rozwijając własną filozofię Amari Touch™ i tworząc pielęgnację, którą klientki mogą zabrać ze SPA do własnego domu 

Zanim powstały kosmetyki, był dotyk.

Historia AMARI Cosmetics nie zaczęła się od pomysłu na kolejny krem czy serum. Jej początkiem było AMARI Spa. Przez lata marka zdobywała doświadczenie poprzez codzienną pracę z ciałem i skórą podczas masaży oraz profesjonalnych rytuałów. Kosmetyk w takim środowisku przestaje być jedynie produktem stojącym na półce. Znaczenie ma nie tylko jego skład, lecz również konsystencja, zapach, poślizg, sposób rozprowadzania oraz to, jak zachowuje się pod wpływem ciepła dłoni. 

Dziś produkty AMARI są na co dzień wykorzystywane w 17 salonach SPA przez ponad 150 terapeutów. To właśnie profesjonalne środowisko SPA stało się jednym z najważniejszych elementów DNA marki.

SPA jako żywe laboratorium marki.

AMARI Cosmetics rozwija swoje formuły z myślą o skuteczności, sensoryczności i komforcie stosowania. Oprócz badań laboratoryjnych produkty są sprawdzane także w rzeczywistych warunkach SPA.

To pozwala obserwować m.in. sposób rozprowadzania kosmetyku, jego zachowanie podczas masażu, współpracę z ciepłem dłoni oraz odczucie, jakie pozostawia na skórze. 

W efekcie gabinet staje się dla marki czymś więcej niż miejscem świadczenia usług. Jest przestrzenią, w której produkt spotyka się z praktyką.

To interesujący model również z perspektywy rynku beauty. AMARI nie próbuje bowiem odtworzyć atmosfery SPA wyłącznie poprzez komunikację marketingową. SPA jest rzeczywistym źródłem doświadczenia marki i środowiskiem, w którym jej kosmetyki funkcjonują na co dzień.

Za kosmetykami stoją ręce terapeutów.

Jednym z wyróżników AMARI są ludzie, którzy zwykle pozostają poza pierwszym planem komunikacji marek kosmetycznych — masażyści i terapeuci.

To oni przez wiele godzin pracują z produktami na skórze klientów, poznając formuły poprzez dotyk i profesjonalną praktykę. Ich doświadczenie marka chce coraz mocniej przekładać na sposób tworzenia produktów oraz edukację konsumentek. 

Ocena produktu nie ma ograniczać się wyłącznie do samej formuły, ale obejmować również takie aspekty jak tekstura, poślizg, komfort aplikacji czy zachowanie kosmetyku podczas profesjonalnego rytuału. To właśnie profesjonalny dotyk ma być jednym z najbardziej charakterystycznych kodów AMARI.

Od rodzinnej fascynacji masażem do własnej marki.

Za historią AMARI stoi Marianna Sadkowska, założycielka marki.

Masaż był obecny w jej życiu znacznie wcześniej niż biznes beauty. Jej mama jest profesjonalną masażystką, dlatego znaczenie dotyku i pracy z ciałem poznawała od dzieciństwa. 

Kolejnym ważnym momentem była podróż do Azji i doświadczenie profesjonalnego masażu tajskiego. To właśnie ono stało się jednym z impulsów do stworzenia pierwszego AMARI Spa. Dlatego azjatyckie inspiracje w AMARI nie mają pełnić wyłącznie funkcji estetycznej. Marka czerpie przede wszystkim z podejścia do ciała, dotyku, rytuału i świadomego poświęcania czasu pielęgnacji.

„Zdecydowanie jakość, i to powtórzę kilka razy: jakość, jakość i jeszcze raz jakość. To jest absolutny fundament Amari Spa.” - Marianna Sadkowska, założycielka AMARI. 

 

 

To zdanie dobrze tłumaczy również genezę AMARI Cosmetics.

W profesjonalnym SPA kosmetyk nie jest bowiem jedynie dodatkiem do zabiegu. Jego tekstura, zapach, poślizg, sposób rozprowadzania i zachowanie pod wpływem ciepła dłoni wpływają na całe doświadczenie klienta

Jak podkreśla Marianna Sadkowska, produkty wykorzystywane podczas zabiegów są integralną częścią jakości usługi. Potrzeba zapewnienia odpowiedniego standardu także w tym obszarze stała się jednym z powodów stworzenia własnej marki AMARI Cosmetics. 

Filozofia Amari Touch™ – kosmetyk to dopiero początek.

Współczesny rynek beauty przez lata zachęcał konsumentki do rozbudowywania rutyn pielęgnacyjnych o kolejne produkty i etapy. AMARI chce zaproponować nieco inną perspektywę. Nie chodzi o to, aby koniecznie dodawać kolejny krok. Chodzi o to, aby zmienić sposób wykonywania tych, które już są częścią codzienności.

Tak powstała filozofia Amari Touch™, która łączy trzy elementy: produkt + dotyk + rytuał.

Kosmetyk staje się punktem wyjścia do kilku minut świadomej pracy z ciałem. Sposób rozprowadzania produktu, ruch dłoni czy tempo aplikacji mają sprawić, że zwykła pielęgnacja zacznie przypominać mały rytuał zaczerpnięty z doświadczenia SPA. 

To również sposób na przeniesienie kompetencji terapeutów poza gabinet: profesjonalne techniki są upraszczane do gestów, które konsumentka może wykonać samodzielnie w domu.

Od pielęgnacji twarzy po rytuały ciała. Bestsellery AMARI Cosmetics.

Portfolio AMARI Cosmetics rozwija się wokół dwóch uzupełniających się światów: pielęgnacji twarzy oraz rytuałów pielęgnacji ciała. Marka konsekwentnie buduje ofertę w taki sposób, aby kosmetyki mogły funkcjonować zarówno samodzielnie, jak i jako kolejne etapy domowego rytuału inspirowanego doświadczeniem AMARI Spa.

W kategorii pielęgnacji twarzy znajdują się produkty oczyszczające, peelingi, serum, kremy i maski. Wśród kluczowych propozycji są m.in. nawilżający krem na dzień THAI HYDRA, regenerujący krem na noc THAI REPAIR oraz jeden z bestsellerów marki -dwufazowe serum ze złotem GOLD ELIXIR. Ten ostatni łączy dwie fazy aktywowane poprzez wstrząśnięcie produktu formuła zawiera m.in. składniki nawilżające, oleje roślinne oraz złote drobinki nadające skórze subtelny blask. AMARI Cosmetics

Szczególnie rozbudowaną częścią portfolio jest jednak pielęgnacja ciała, bezpośrednio związana ze DNA marki AMARI SPA. Tworzą ją żele pod prysznic, peelingi, balsamy, bogate masła oraz olejki, które można wykorzystywać także podczas masażu. Produkty występują w różnych liniach zapachowych i pielęgnacyjnych, dzięki czemu klient może budować wieloetapowy rytuał: od oczyszczenia i złuszczenia skóry, przez jej nawilżenie i odżywienie, aż po masaż olejkiem. 

Wśród produktów budujących rozpoznawalność portfolio znajduje się również rozświetlające masło do ciała THAI GOLD. Bogata formuła z masłem shea i olejami roślinnymi została uzupełniona złotymi drobinkami, które pozostawiają na skórze subtelny efekt glow. Produkt może być stosowany zarówno w codziennej pielęgnacji, jak i jako element rytuału masażu ciała. 

Tym, co spaja tak szerokie portfolio, nie ma być jednak wyłącznie wspólna estetyka czy inspiracja Azją. AMARI buduje produkty wokół idei rytuału - kosmetyk ma odpowiadać na konkretną potrzebę skóry, ale jednocześnie angażować zapach, teksturę i dotyk. Dzięki temu klient może odtworzyć w domu kolejne etapy doświadczenia znanego z AMARI SPA: oczyścić skórę, wygładzić ją peelingiem, otulić balsamem lub masłem i zakończyć pielęgnację masażem olejkiem.

GOLD ELIXIR – pielęgnacja, którą trzeba najpierw wstrząsnąć.

Jednym z najbardziej charakterystycznych produktów AMARI jest GOLD ELIXIR, dwufazowe serum do twarzy.

Przed aplikacją obie fazy należy połączyć poprzez wstrząśnięcie butelki — gest stał się punktem wyjścia do charakterystycznego dla produktu The Golden Shake.

Formuła łączy kompleks kwasu hialuronowego z fazą olejową, w której znalazły się m.in. oleje jojoba, krokoszowy, tamanu, ryżowy i z rokitnika, a także skwalan. Serum zawiera również złote drobinki, dzięki którym sama aplikacja zyskuje dodatkowy wymiar sensoryczny. To przykład podejścia AMARI, w którym formuła, tekstura i sposób aplikacji tworzą jedno doświadczenie.

THAI MANGO – pielęgnacja ciała zamieniona w rytuał

Sensoryczny charakter marki szczególnie wyraźnie widać w linii THAI MANGO. Linia obejmuje żel pod prysznic, peeling, balsam i olejek. Cztery produkty tworzą kompletny rytuał oczyszczenia, wygładzenia i nawilżenia skóry, połączony charakterystycznym, tropikalnym zapachem mango.

Produkty można stosować jako kolejne elementy domowego rytuału: oczyszczenie skóry, peeling wykonywany okrężnymi ruchami oraz balsam rozgrzany wcześniej w dłoniach i aplikowany powolnymi, otulającymi ruchami.

W ten sposób marka próbuje odtworzyć w domu nie tyle konkretny zabieg gabinetowy, ile sposób myślenia o pielęgnacji wyniesiony ze SPA.

Beauty coraz częściej sprzedaje doświadczenie, nie tylko produkt.

Rynek kosmetyczny jest dziś niezwykle konkurencyjny. Konsument może wybierać pomiędzy setkami produktów komunikujących podobne składniki aktywne, potrzeby skóry i efekty pielęgnacyjne. Dlatego coraz większego znaczenia nabiera odpowiedź na pytanie: dlaczego właśnie ta marka ma być zapamiętana?

AMARI buduje swoją odpowiedź wokół doświadczenia, którego nie musi tworzyć od podstaw na potrzeby komunikacji kosmetyków. Ono już istnieje — w gabinetach SPA, pracy terapeutów i codziennym kontakcie ze skórą.

To właśnie z tego doświadczenia marka chce tworzyć własny, rozpoznawalny świat pielęgnacji. Nie tylko produkt.


AMARI Cosmetics.
BORN IN THE SPA.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
07.10.2026 14:32
Miraculum zwiększa sprzedaż. Po trzech kwartałach 2026 r. przychody wzrosły o 9 proc.
W centrum strategii znalazły się Pani Walewska, Wars, JOKO, Miraculum, Prastara oraz Chopin.Miraculum

Miraculum szacuje, że w okresie od stycznia do września 2026 r. osiągnęło 41,91 mln zł przychodów ze sprzedaży netto. Oznacza to wzrost o 9 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2025 r. Spółka realizuje jednocześnie strategię na lata 2026–2030, zakładającą koncentrację na sześciu kluczowych markach kosmetycznych.

Miraculum szacuje przychody ze sprzedaży netto w pierwszych trzech kwartałach 2026 r. na 41,910 mln zł. W analogicznym okresie 2025 r. sprzedaż netto wyniosła 38,559 mln zł. Oznacza to wzrost o 3,351 mln zł, czyli 9 proc. rok do roku.

Tegoroczny wynik oznacza również wyraźne zwiększenie dynamiki sprzedaży w porównaniu z pierwszym półroczem. Po sześciu miesiącach 2026 r. Miraculum raportowało 27,921 mln zł przychodów netto, wobec 27,652 mln zł rok wcześniej. W ujęciu rocznym oznaczało to wówczas wzrost o zaledwie 1 proc.

Oznacza to, że w samym trzecim kwartale spółka wygenerowała szacunkowo około 13,989 mln zł przychodów ze sprzedaży netto. Dla porównania, w III kwartale 2025 r. sprzedaż wyniosła około 10,907 mln zł, jeśli różnicę między wynikami dziewięciomiesięcznymi i półrocznymi potraktować jako przybliżenie. Wzrost sprzedaży w tym ujęciu wyniósł więc około 28 proc.

Sześć marek w centrum strategii

Wyniki sprzedażowe są realizowane w momencie wdrażania przez Miraculum nowej strategii rozwoju na lata 2026–2030, przedstawionej przez spółkę na początku czerwca 2026 r. Jednym z jej głównych założeń jest koncentracja na markach, które spółka uznaje za kluczowe dla dalszego rozwoju.

W centrum strategii znalazły się Pani Walewska, Wars, JOKO, Miraculum, Prastara oraz Chopin. Spółka chce wzmacniać ich pozycję poprzez wyraźniejsze zdefiniowanie cech poszczególnych marek i budowanie ich odrębności na rynku. Ma to służyć zarówno zwiększeniu konkurencyjności, jak i budowaniu długoterminowej wartości brandów.

image

Boom nostalgii lat 90.: które marki mogą na nim realnie zyskać i dlaczego

Taka strategia oznacza koncentrację zasobów na ograniczonej liczbie marek zamiast równomiernego rozwijania całego portfolio. W przypadku producenta posiadającego marki o różnym profilu i historii ma to pozwolić na bardziej precyzyjne określenie ich grup docelowych, pozycjonowania oraz przewag konkurencyjnych.

Miraculum zakłada przy tym dalszy rozwój sprzedaży zagranicznej. Europa pozostaje dla spółki kluczowym rynkiem, jednak jej potencjał wzrostu oceniany jest jako niższy niż w regionach rozwijających się. Wśród przyczyn spółka wskazuje przede wszystkim dojrzałość europejskiego rynku oraz wymagania regulacyjne.

Sprzedaż rośnie, ale sytuacja finansowa pozostaje wyzwaniem

Wzrost przychodów w 2026 r. należy analizować również w kontekście sytuacji finansowej Miraculum. Na 31 grudnia 2025 r. suma bilansowa spółki wynosiła 59,7 mln zł. Jednocześnie spółka wykazała 1,02 mln zł straty, a jej kapitał własny zmniejszył się do 27,8 mln zł.

Dane za trzy kwartały 2026 r. wskazują więc na poprawę dynamiki sprzedaży, szczególnie widoczną po słabszym pod względem wzrostu pierwszym półroczu. Przychody po dziewięciu miesiącach są już o 3,35 mln zł wyższe niż rok wcześniej, podczas gdy po sześciu miesiącach różnica wynosiła niespełna 0,27 mln zł.

Z perspektywy branży kosmetycznej kluczowe będzie zatem nie tylko utrzymanie 9-proc. dynamiki przychodów w całym 2026 r., ale także przełożenie wzrostu sprzedaży na poprawę rentowności. Strategia na lata 2026–2030 zakłada jednocześnie rozwój rozpoznawalnych polskich marek i ekspansję geograficzną, co będzie wymagało odpowiedniego poziomu inwestycji w marketing, dystrybucję i rozwój portfolio.

Po trzech kwartałach 2026 r. Miraculum znajduje się zatem w innym punkcie niż po pierwszym półroczu. Przychody wzrosły z 27,921 mln zł po sześciu miesiącach do szacowanych 41,910 mln zł po dziewięciu miesiącach, a dynamika roczna przyspieszyła z 1 do 9 proc. Kolejne miesiące pokażą, czy wzrost sprzedaży będzie miał charakter trwały i w jakim stopniu wesprze realizację celów przyjętych w strategii na lata 2026–2030.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
09. październik 2026 18:10