StoryEditor
Producenci
07.03.2023 00:00

Dove: Czas na działanie przeciwko toksycznym treściom w internecie i kreowaniu fałszywej rzeczywistości

Aż 67 proc. nastolatek w wieku 10-13 lat chciałoby wyglądać jak influencerki. Co trzecia przyznaje, że wyidealizowany obraz piękna prezentowany w mediach społecznościowych wpływa na jej zdrowie psychiczne, samoocenę i postrzeganie własnego ciała. Co druga czuje, że nie może sprostać tym standardom – wynika z badań marki Dove, która rusza z kampanią Detox FEEDu, by zapobiegać toksycznemu działaniu social mediów i kreowaniu fałszywej rzeczywistości i zachęca do podpisywania petycji w sprawie oznaczania retuszowanych i cyfrowo zmienianych zdjęć.

Jesteś głodna? Napij się wody! Chcesz się pozbyć cellulitu? Owiń się folią spożywczą! A jeśli marzysz o pełnych ustach, wystarczy kilka minut w gabinecie – to słyszą polskie nastolatki, przeglądając treści w social mediach. Te porady mają przybliżyć je do upragnionego celu: bycia jak influencerzy, których obserwują i za którymi podążają. W rzeczywistości tego typu treści są niezwykle toksyczne, wpływają negatywnie na samoocenę i poczucie własnej wartości, niszczą zdrowie psychiczne nastolatek oraz narażają je na konsekwencje zdrowotne – alarmuje Dove i rozpoczyna kampanię Detox FEEDu. Ma ona zwrócić uwagę na rosnącą skalę zjawiska, a jej celem jest podjęcie realnych działań wspierających nastolatki i ich rodziców, by potrafili powiedzieć „Stop!” i dać „unfollow” toksycznym treściom.  

Petycja w sprawie oznaczania zmienianych cyfrowo zdjęć

Marka Dove przekonuje, że wszyscy jako społeczeństwo mamy wpływ na odwrócenie tej niebezpiecznej sytuacji, w której dzieci są „zatruwane” toksycznymi treściami. Na stronie www.detoxfeedu.pl można podpisać petycję, której założeniem jest podjęcie inicjatywy ustawodawczej i wprowadzenie przepisów nakładających na reklamodawców i twórców reklam obowiązek oznaczania retuszowanych zdjęć wykorzystywanych w reklamach. Jeśli jakakolwiek część ciała modelki/modela zostanie zmieniona poprzez retusz lub inną cyfrową ingerencję, powinno to zostać opatrzone komunikatem: „Zdjęcie zmienione cyfrowo. Nie odzwierciedla rzeczywistego wyglądu przedstawionej osoby”. Takie rozwiązanie pozwoli edukować i uświadamiać młodych ludzi, że to, co widzą, często nie odpowiada rzeczywistości, że na pozór idealnie wyglądające ciała influencerów są efektem zastosowania aplikacji, filtrów, technologii pozwalających prosto manipulować wyglądem ciała.

–  Kampania społeczna Detox FEEDu powstała po to, by uświadomić rodzicom, i szerzej nam – dorosłym, na jak bardzo szokujące oraz niebezpieczne treści dostępne w social mediach narażone są dzieci. Równocześnie poprzez prowadzone działania chcemy zachęcić nastolatki do pozytywnego myślenia o swoim ciele i wyglądzie oraz koncentrowania się na swoim potencjale – mówi Joanna Orzechowska, Marketing Manager marki Dove. –Kiedy kampania odniesie sukces? Wówczas, gdy wszyscy przyjrzymy się swoim feedom i oczyścimy je z treści, które mają na nas niekorzystny wpływ i sprawiają, że czujemy się źle. Im mniej osób będzie śledzić toksyczne treści, tym szybciej znikną konta, które zajmują się ich dystrybucją – dodaje Joanna Orzechowska.

Konferencja dla mediów wprowadzająca do kampanii odbyła się 2 marca w Warszawie. Uczestniczyli w niej zaangażowani w projekt przedstawiciele marki oraz wspierający ją eksperci i twórcy. 

Zagubieni w sieci

Jak bardzo toksycznie wpływają na nastolatki niektóre treści w mediach społecznościowych, świadczą wyniki badania przeprowadzonego w listopadzie 2022 r. przez Dove, w ramach programu Dove Self-Esteem, na grupie polskich dziewczynek w wieku 10-17 lat. Okazuje się, że influencerzy często są dla nich ogromnymi autorytetami: ekspertami w dziedzinie wyglądu, wyrocznią, która wskazuje im drogę i wpływa na podejmowane decyzje. Ufa im aż 55 proc. dziewczynek biorących udział w badaniu. Niezwykle poruszający jest fakt, że 60 proc. nastolatek po zobaczeniu wyidealizowanego zdjęcia np. na Instagramie czy TikToku chciałoby zmienić coś w swoim wyglądzie, a prawie co trzecia zaczyna więcej ćwiczyć i nakłada mocniejszy makijaż.

Z badania Dove wyłania się obraz zagubionych w sieci, pełnych wątpliwości, targanych skrajnymi emocjami polskich nastolatek. Z jednej strony bowiem deklarują one, że nie wierzą w autentyczność działań influencerów, z drugiej – aż 67 proc. dziewcząt z młodszej grupy badanych (10-13 lat) chciałoby wyglądać jak obserwowane influencerki. Co trzecia nastolatka przyznaje, że wyidealizowany obraz piękna prezentowany w mediach społecznościowych wpływa na jej zdrowie psychiczne, samoocenę i postrzeganie własnego ciała. Co druga badana czuje, że nie może sprostać tym standardom piękna, które widzi w mediach społecznościowych – to wpływa na jej poczucie własnej wartości. Co piąta nastolatka słucha rad influencerów, mimo że źle się z tym czuje. Aż 42 proc. dziewcząt ma trudność, by dać „unfollow” internetowym twórcom, nawet jeśli wie, że mają oni negatywny wpływ na ich samoocenę. A fakt, że zdecydowana większość polskich nastolatków jest obecna na pięciu platformach społecznościowych codziennie, spędzając na nich po kilka godzin, pozwala dostrzec skalę zjawiska i płynące z niego zagrożenia.

Rzeczywistość przygniata, a psychologowie biją na alarm - coraz więcej dzieci i nastolatek zapada na depresje, samookalecza się, sięga po najbardziej radykalne rozwiązania. Najmłodsza dziewczynka, która w ubiegłym roku targnęła się na swoje życie miała zaledwie 9 lat. 

Toksyczne wzorce i porady

Social media stały się codziennością – dorosłych i  dzieci, które spędzają tam często większość swojego wolnego czasu. Rodzice, coraz bardziej tego świadomi, starają się kontrolować to, co robią ich dzieci w internecie. Niestety, jak pokazuje przeprowadzone w ramach programu Dove Self-Esteem badanie, te możliwości są ograniczone, a wpływ rodziców na treści oglądane przez najmłodszych maleje wraz z ich dorastaniem (zwłaszcza, że dzieci prowadzą często kilka kont, z jednym oficjalnym dla rodziców, lub po prostu blokują rodzicom dostęp do swoich profili). Z czasem dorośli przestają zdawać sobie sprawę z tego, co ich dzieci oglądają, kogo słuchają. Warto się temu przyjrzeć, bo treści, którymi bombardowane są dziewczynki (ale nie tylko, chłopcy również poddawani są ogromnej presji) każdego dnia na swoich feedach w social mediach, są szokujące.

W wirtualnym świecie wzorce wyglądu kobiet są jasno określone: szczupła sylwetka, wydatny biust, zero cellulitu, pełne wyraziste usta, długie rzęsy. To ideał także polskich nastolatek. A teraz sposoby: głodówki, diety sokowe i woda zamiast posiłku w postach opatrzonych hasztagami #Thinspo i #Thinspiration. Rady w zakresie ukrywania przed rodzicami zaburzeń odżywiania, owijanie ciała folią spożywczą w celu pozbycia się skórki pomarańczowej, niebezpieczne tutoriale beauty, np. henna nakładana na usta pogłębiająca ich barwę czy obcinanie rzęs nożyczkami, by lepiej trzymały się te sztuczne.

Ponadto powiększanie ust, które stało się normalną praktyką wśród większości influencerów, i wreszcie zabiegi chirurgiczne traktowane na równi z codziennymi rytuałami pielęgnacyjnymi – to wzorzec na przyszłość. Wszystko „szybko, prosto i od ręki”, „poświęcenia i wyrzeczenia warte efektu”, „już jutro możesz być piękna” – zdają się mówić autorzy powyższych rad. Z takimi treściami codziennie stykają się nastolatki. To toksyczne porady wywołujące presję bycia idealną, której dziewczynki nie mają możliwości sprostać. W rezultacie tracą pewność siebie, borykają się z zaniżoną samooceną, żyją w cieniu kompleksów, jednocześnie wcielając w życie niebezpieczne porady.

Czas na detox

Sytuacja jest poważna, a skala zjawiska rosnąca, dlatego Dove apeluje – już teraz powinniśmy jako rodzice, ale i jako społeczeństwo, podjąć działania. 

Kampania Detox FEEDu ma zachęcić nastolatki do pozytywnego myślenia o swoim wyglądzie, by na tym budowały swoją pewność siebie. By ich punktem odniesienia nie były nierealnie perfekcyjne ciała influencerów, ale miały świadomość swojego potencjału, który jest niezależny od wyidealizowanych lub zmienionych za pomocą filtrów i nowych technologii standardów piękna.  

W ramach kampanii  Dove edukuje i wspiera także rodziców. Badanie przeprowadzone przez markę w ramach programu Dove Self-Esteem pokazuje, że jeśli zechcą, mogą mieć oni duży i pozytywny wpływ na doświadczenia dziewcząt z mediami społecznościowymi. Nastolatki, na poziomie deklaracji, przyznają, że ufają bardziej rodzicom niż influencerom i że podczas rozmów o social mediach rodzice pomagają im rozróżnić prawdę od fałszu. Dlatego częścią kampanii jest seria krótkich filmów, w których eksperci, psychologowie Małgorzata Ohme, Szymon Niemiec i Karolina Tuchalska-Siermińska opowiadają jak możemy pomóc dzieciom unikać toksycznych treści w internecie. Materiały dostępne są na www.detoxfeedu.pl.

W kampanię włączyły się znane osoby, które również prowadzą swoje profile w mediach społecznościowych i mają pozytywny wpływ na myślenie kobiet i nastolatek o swoim wyglądzie, bo pokazują realne ciała, edukują, zachęcają do budowania pewności siebie poza wzorcami z internetu. Komunikację na swoich profilach będą prowadziły m.in. Aleksandra Żebrowska, Joanna Koroniewska i Patricia Kazadi.  

*Dane przedstawione w artykule pochodzą z badania przeprowadzonego przez firmę Ipsos Polska dla Unilever Polska w ramach programu Dove Self Esteem,,Toksyczne porady w mediach społecznościowych", Listopad 2022, n=424 dziewczynek w wieku 10-17 lat.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
19.07.2026 00:57
Shiseido bada ekstrakt z kolendry. Naukowcy odkryli, że może usuwać „komórki zombie” i wspierać produkcję kolagenu
Odkrycie właściwości kolendry jest rezultatem ponad 20 lat badań Shiseido nad medycyną regeneracyjną Sorbis

Naukowcy Shiseido odkryli, że ekstrakt z owoców kolendry siewnej może selektywnie eliminować starzejące się komórki skóry, nie naruszając komórek zdrowych. Odkrycie może wyznaczyć nowy kierunek w rozwoju kosmetyków przeciwstarzeniowych.

Japoński koncern kosmetyczny Shiseido poinformował o wynikach badań nad ekstraktem z owoców kolendry siewnej, czyli Coriandrum sativum. Według firmy składnik wykazuje podwójne działanie: pomaga usuwać komórki senescentne, nazywane potocznie „komórkami zombie”, a jednocześnie sprzyja zwiększeniu liczby zdrowych komórek skóry. Wyniki badań opisał branżowy serwis Personal Care Insights.

Komórki senescentne to komórki, które przestały się dzielić i prawidłowo pełnić swoje funkcje, ale nadal pozostają aktywne metabolicznie. Mogą wydzielać czynniki określane jako SASP, w tym cytokiny, chemokiny, czynniki wzrostu i enzymy proteolityczne. Substancje te mogą nasilać stan zapalny oraz negatywnie oddziaływać na otaczające zdrowe komórki, przyspieszając procesy związane ze starzeniem się tkanek.

Ekstrakt działał selektywnie na starzejące się fibroblasty

W przeprowadzonych przez Shiseido eksperymentach ekstrakt z owoców kolendry dodano do hodowli fibroblastów skóry właściwej, które wcześniej poddano stresowi oksydacyjnemu w celu wywołania procesów starzenia komórkowego.

Badany składnik uruchamiał apoptozę, czyli zaprogramowaną śmierć komórki, w starzejących się fibroblastach. Takiego działania nie zaobserwowano natomiast w prawidłowych komórkach, które nie zostały poddane procesowi starzenia. Zdaniem badaczy wskazuje to, że ekstrakt może działać selektywnie na komórki senescentne.

image

Shiseido prognozuje rekordową stratę netto. Spółka obniża prognozy sprzedaży i tnie koszty

Kiedy składnik dodano do mieszaniny zawierającej zbliżoną liczbę zdrowych i starzejących się komórek, naukowcy odnotowali zmniejszenie udziału komórek senescentnych oraz wzrost liczby komórek prawidłowych. Obniżył się również poziom markerów starzenia komórkowego SA-β-Gal i p21.

Więcej zdrowych komórek, większa produkcja kolagenu

Zwiększenie liczby prawidłowo funkcjonujących fibroblastów przełożyło się w badaniach na wzrost produkcji kolagenu. Fibroblasty odpowiadają za wytwarzanie składników macierzy zewnątrzkomórkowej, które wpływają między innymi na strukturę, jędrność i elastyczność skóry.

Shiseido ocenia, że jednoczesne usuwanie komórek senescentnych i wspieranie populacji zdrowych fibroblastów może stać się podstawą nowego podejścia do pielęgnacji skóry starzejącej się. Firma chce wykorzystywać doświadczenia z medycyny regeneracyjnej do opracowywania kolejnych rozwiązań z zakresu healthy aging i kosmetologii komórkowej.

image

Antyaiging. Dlaczego po 40. roku życia przestaje działać ulubiona pielęgnacja? Hormony potrzebują ruchu

Odkrycie jest rezultatem ponad 20 lat badań Shiseido nad medycyną regeneracyjną skóry i włosów. Ekstrakt z kolendry był wcześniej analizowany pod kątem zwiększania liczby komórek tworzących mieszki włosowe. Już w 1997 roku firma opracowała ekstrakt wspierający namnażanie komórek macierzy włosa i zewnętrznej osłonki korzenia.

Senolityki nowym kierunkiem w kosmetykach anti-aging

Substancje, które mają selektywnie eliminować starzejące się komórki, określane są jako senolityki. Rozwiązania te są coraz częściej badane nie tylko w medycynie regeneracyjnej, lecz także przez producentów składników aktywnych i firmy kosmetyczne poszukujące nowych mechanizmów przeciwdziałania oznakom starzenia.

image

K-beauty opuszcza niszę. Masowa ekspansja zmieni reguły gry na polskim rynku kosmetycznym

Wyniki przedstawione przez Shiseido dotyczą jednak badań laboratoryjnych prowadzonych na hodowlach komórkowych. Nie oznaczają jeszcze, że ekstrakt zapewni takie samo działanie w gotowym kosmetyku stosowanym na ludzkiej skórze. Firma nie poinformowała również o terminie wprowadzenia na rynek produktu wykorzystującego opisywaną technologię.

Badania pokazują jednak, że rozwój segmentu anti-aging coraz wyraźniej przesuwa się od powierzchniowej poprawy wyglądu skóry w stronę rozwiązań oddziałujących na mechanizmy starzenia komórkowego. Dla producentów kosmetyków i surowców może to oznaczać rosnące znaczenie składników inspirowanych senolitykami, medycyną regeneracyjną oraz badaniami nad długowiecznością komórek.

Źródła: Personal Care Insights, Shiseido Company

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
17.07.2026 06:00
Inglot zerwał umowę z dystrybutorem w Hiszpanii, dostawy wstrzymane. Spór o długi i umowę
Punkty sprzedaży oraz klienci Inglot w Hiszpanii, Portugalii i Andorze pozostali bez dostępu do produktów markimateriały prasowe

Polski koncern kosmetyczny Inglot wstrzymał dostawy na rynek Hiszpanii. Ten nagły ruch przerwał piętnastoletnią współpracę z lokalnym dystrybutorem - Hipercosmo S.L. Firma ta jednak kwestionuje legalność wypowiedzenia umowy i złożyła skargę do hiszpańskiego organu ds. konkurencji. Wszystko to dzieje się w obliczu planowanego przejęcia polskiej grupy przez fundusz private equity Avallon.

Sprawę zaczął właśnie nagłaśniać iberyjski dystrybutor, posiłkując się opiniami prawników. Okazuje się, że stanowiska stron są krańcowo odmienne. W marcu 2026 r. Inglot wystosował pismo mające na celu wypowiedzenie Hipercosmo Głównej Umowy Franczyzowej, cztery lata przed jej wygaśnięciem. Stanowisko dystrybutora jest takie, że wypowiedzenie nie spełnia wymogów umownych i jest prawnie nieskuteczne, a zatem umowa pozostaje w mocy. Mimo to dostawy głównie na rynek hiszpański zostały wstrzymane.

image

Inglot stawia na cyfryzację: nowa platforma e-commerce działa już w 28 krajach

A wstrzymanie dostaw oznacza, że punkty sprzedaży oraz klienci sklepów Inglot w Hiszpanii, Portugalii i Andorze pozostali bez dostępu do produktów marki.

- To prawda, że produktów już nie otrzymuje wskazany podmiot, jednak zamówienia wciąż są możliwe klienci mogą zamawiać oryginalne produkty za pośrednictwem oficjalnej strony marki www.inglotcosmetics.com. Równolegle prowadzimy intensywne działania mające na celu dalszy rozwój naszej obecności oraz odbudowę sieci dystrybucji na tym rynku - potwierdza biuro prasowe INGLOT.

Długi czy wadliwe wypowiedzenie?

W oczach dystrybutora Hipercosmo jednostronne odcięcie dostaw jest działaniem bezprawnym. 

Poprosiliśmy biuro prasowe Grupy Inglot o odniesienie się do sytuacji. 

- Przez ponad 15 lat INGLOT współpracował z partnerem Hipercosmo S.L. przy rozwoju marki na rynkach Hiszpanii, Portugalii i Andory. Wspólnie budowaliśmy obecność marki, rozwijaliśmy sieć sprzedaży oraz wzmacnialiśmy jej rozpoznawalność. Tym bardziej ubolewamy, że zamiast skoncentrować się na rozwiązaniu własnych, wielomiesięcznych problemów finansowych, były partner zdecydował się prowadzić publiczną komunikację przedstawiającą okoliczności zakończenia współpracy w sposób jednostronny i wprowadzający w błąd opinię publiczną - czytamy w przesłanym “Wiadomościom Kosmetycznym” fragmencie oświadczenia, które zostanie niedługo opublikowane.

Polska firma pisze:  “Pragniemy jednoznacznie podkreślić, że decyzja o zakończeniu współpracy nie była wynikiem zmiany strategii biznesowej INGLOT ani próbą wyeliminowania lokalnego partnera. Jej jedyną przyczyną było długotrwałe niewywiązywanie się przez firmę Hipercosmo z zobowiązań finansowych wobec INGLOT”.

Przedstawiciele firmy dodają, że przez wiele miesięcy próbowali rozwiązać problem polubownie, podejmując liczne działania mające na celu utrzymanie współpracy.

- Wielokrotnie proponowaliśmy nowe harmonogramy spłat, wydłużaliśmy terminy płatności oraz podejmowaliśmy próby wypracowania rozwiązania umożliwiającego kontynuowanie relacji biznesowej. Pomimo tych działań, w pewnym momencie kontakt z nami przez drugą stronę został całkowicie zerwany, a należności nie zostały uregulowane do dzisiaj - informuje zarząd.

Zupełnie inaczej sytuację przedstawia Hipercosmo.

- Nasz klient poświęcił piętnaście lat na budowanie tych rynków i będzie bronił swoich praw – deklaruje dr Michał Jabłoński, partner zarządzający w kancelarii Jabłoński Koźmiński, reprezentującej dystrybutora.

Hiszpanki nie kupią szminki Inglot. Rynek kosmetyczny nie lubi próżni

Spór ma realne skutki dla obecności marki Inglot na półkach sklepowych. Przez ostatnie półtorej dekady Hipercosmo od podstaw budowało pozycję Inglota w regionie, nawiązując relacje z największymi sieciami perfumerii i handlu detalicznego oraz realizując szeroko zakrojone kampanie marketingowe, m.in. z Cristiną Pedroche, jedną z najbardziej znanych hiszpańskich prezenterek telewizyjnych. W najlepszym roku sprzedaż w tych krajach przekraczała 10 mln euro.

Obecnie punkty sprzedaży i ich klienci pozostali bez dostępu do produktów. Dystrybutor ostrzega więc, że w sektorze kosmetycznym, gdzie konkurencja o miejsce na półce jest niezwykle silna, marka nieobecna na rynku detalicznym traci nie tylko bieżącą sprzedaż, ale także rozpoznawalność i wypracowane przez lata relacje. Zdaniem Hipercosmo, odzyskanie rynku po takiej przerwie będzie znacznie trudniejsze i kosztowniejsze niż utrzymanie dotychczasowej pozycji.

Aspekty prawne i skarga na Inglot do CNMC

Konflikt przeniósł się na pole prawne. W czerwcu 2026 r. dystrybutor złożył skargę do CNMC, hiszpańskiego organu ds. konkurencji, zarzucając Inglotowi stosowanie praktyk utrzymywania cen odsprzedaży, co stanowi ograniczenie konkurencji w w rozumieniu art. 101 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej.  - Organ ma teraz tę sprawę przed sobą – potwierdza Rodrigo Valls z JDV Iuris & Consultants, reprezentujący dystrybutora przed hiszpańskim urzędem.

Transakcja Inglot z Avallon w cieniu sporu

Cała sytuacja toczy się w delikatnym momencie dla polskiego koncernu. 19 czerwca 2026 r. Inglot podpisał umowę z funduszem Avallon, który  objąć pakiet większościowy i przejąć kontrolę nad grupą. Rodzina założycieli pozostanie akcjonariuszem i będzie nadal uczestniczyć w zarządzaniu spółką. 

image

Avallon przejmuje Inglot. Znamy nowe szczegóły tej transakcji

W wywiadzie opublikowanym w kwietniu 2025 r. (xyz.pl) prezes Grzegorz Inglot opisał Europę jako strategiczny priorytet dla grupy i stwierdził, że wzrost będzie organiczny, koncentrując się na „współpracy z dużymi dystrybutorami na rynkach lokalnych”. Wymienił kraje europejskie: Niemcy, Francję, Wielką Brytanię i Włochy. Hiszpanii wśród nich nie było.

Kiedy w czerwcu 2026 r. ogłoszono transakcję z Avallon, partnerka funduszu odpowiedzialna za tę transakcję, Agnieszka Pakulska, oświadczyła, że dla partnerów biznesowych inwestycja oznacza „kontynuację współpracy w ramach dotychczasowego modelu operacyjnego” (oficjalny komunikat, cytowany przez PAP Biznes). Grzegorz Inglot dodał, że operacyjnie grupa nie planuje rewolucji.

Choć transakcja czeka jeszcze na zatwierdzenia regulacyjne, to dla rynku i partnerów biznesowych wizerunek marki ma kluczowe znaczenie, a otwarty spór z partnerem, który zbudował markę w regionie, może być sygnałem niepokojącym.

Brak zapłaty, dostawy wstrzymane. Inglot uspokaja partnerów

- Pragniemy podkreślić, że obecna sytuacja ma charakter jednostkowy. Współpracujemy z partnerami na wielu rynkach świata, a nasze relacje biznesowe opierają się na wzajemnym zaufaniu, transparentności oraz terminowym wywiązywaniu się z przyjętych zobowiązań. Nasi partnerzy mogą mieć pewność, że INGLOT konsekwentnie realizuje swoje zobowiązania i oczekuje stosowania tych samych standardów od wszystkich swoich kontrahentów. Naszym priorytetem pozostaje zapewnienie klientom nieprzerwanego dostępu do produktów INGLOT oraz możliwie szybkie odbudowanie pełnej dostępności marki na rynku hiszpańskim  - deklaruje polska firma.

image

Indie kuszą branżę beauty. Polskie marki mają tam większy potencjał, niż mogłoby się wydawać

Obie strony pozostają jednak w impasie, a rozwiązanie sporu może mieć długofalowe skutki dla przyszłości marki na rynkach iberyjskich. Marka nieobecna dłużej w sklepach traci nie tylko bieżącą sprzedaż, ale także widoczność, relacje handlowe i pozycję komercyjną, a konkurencyjne produkty zajmują jej miejsce.

- Istotą tej sprawy nie jest interpretacja postanowień umownych, lecz brak zapłaty za dostarczone produkty, który doprowadził do zakończenia współpracy - tłumaczy INGLOT. 

Hipercosmo deklaruje, że pozostaje do dyspozycji swoich partnerów handlowych. 

Ale do czasu złożenia tych oświadczeń dostawy do Hiszpanii, a także do Portugalii i Andory oraz na inne rynki, obsługiwane przez tego dystybutora od piętnastu lat, zostały już wstrzymane. 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
19. lipiec 2026 11:01