StoryEditor
Producenci
16.09.2014 00:00

Franczyza, ale jaka? Za i przeciw konsolidacji

W tym roku, po raz pierwszy w historii, udział małych, niezależnych sklepów w sprzedaży spadnie poniżej 50 proc., a sklepy tradycyjne z kosmetykami i chemią gospodarczą praktycznie już się nie liczą na rynku. Takie tezy publikują ogólnopolskie media. Ratunkiem ma być ucieczka do sieci franczyzowych. Tylko jakich? – zadają sobie to pytanie wszyscy zainteresowani.

O upadku tradycyjnego handlu pisze „Gazeta Wyborcza”, powołując się na wyniki badań firmy PMR i podkreśla, że od dekady trwa powolna agonia tego segmentu. Znikają zwłaszcza sklepy, w sąsiedztwie których pojawiły się dyskonty i supermarkety. Według PMR w tym roku kanały wielkopowierzchniowe będą miały 50,9 proc. udziału w rynku, w przyszłym – już 52,2 proc., a w 2016 – 53,3 proc. Dla porównania w Czechach, Niemczech czy we Francji udział ten sięga już 80 proc. Handel tradycyjny już kilka lat wcześniej utracił swoje większościowe udziały w segmencie dóbr szybko zbywalnych, w tym kosmetyków i chemii domowej. Przy czym „Gazeta Wyborcza” zwraca uwagę, że w tej ostatniej kategorii małe sklepy nie liczą się już od dawna. Ratunkiem ma być konsolidacja w sieciach franczyzowych. Jeśli chodzi pojedyncze sklepy mają szansę przetrwać jedynie te, którym udało się zbudować silne relacje ze swoimi klientami. Gazeta prognozuje jednak, że mimo to przed końcem tej dekady w kraju pozostanie jedynie pięć dużych sieci handlowych, w tym dwie dyskontowe. Wtedy też skończą się czasy niskich cen.

Czy detal się wzmocnił?

Prognozy brzmią niepokojąco, żeby nie powiedzieć dramatycznie. Czy znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistości? Zdania są podzielone. Indywidualni właściciele sklepów raczej nie są optymistami. Zwłaszcza po trudnym dla całej branży, jak co roku, okresie wakacyjnym. Martwi, że nawet ci działający w sieciach mają poważne zastrzeżenia, co do kierunku w jakim zmierza konsolidacja. – To cały czas są nasze prywatne biznesy, z tych najmocniejszych sklepów sieci czerpią korzyści, a nie odwrotnie. Podpierają się obrotami, które robią najlepsze sklepy, a co z resztą? Sklepy się zamykają, ludzie zostają z długami, to są tragedie całych rodzin. Dzięki sieciom detal miał się wzmocnić, a tak się nie stało, wzmocnili się dystrybutorzy, bo pieniądze od producentów zamiast trafiać do detalu idą w ręce pośredników. Sieci nie traktują detalu poważnie, a chyba i dostawcy tak samo, skoro ciągle przychodzą negocjować z nami bezpośrednio, a nie z zarządami sieci – skarżą się rozgoryczeni w rozmowach z „Wiadomościami Kosmetycznymi”. Nie chcą sobie zaszkodzić, więc nie zgadzają się na podanie nazwisk. Są oczywiście i tacy, którzy nie wyobrażają sobie już działania poza siecią i widzą tu ewidentne korzyści, szczególnie marketingowe. – Tak jak podkreślałem wielokrotnie, bez udziału sieci nie byłbym w stanie zorganizować promocji, akcji gazetkowych, nie mówiąc o telewizyjnych reklamach, a takie już się pojawiały w przypadku naszej organizacji – mówi Jarosław Oleszczuk, właściciel dwóch drogerii w sieci Laboo. – Znam koszty takich działań prowadzonych samodzielnie i mogę je porównać. Poza tym mamy do dyspozycji szkolenia, produkty marki własnej, dobre ceny i jeszcze za to premie retro, nie ma na co narzekać – dodaje. Ale i on podkreśla, że sklepy powinny iść w kierunku tzw. twardej franczyzy, bo sieć musi być nią
i w oczach konsumenta, i dostawcy, z którym współpracuje. Nie można być w sieci i jednocześnie w niej nie być. Chciałby też, aby sieci franczyzowe współpracowały ze sobą, stworzyły jeden wspólny front, skupiły się na budowaniu mocnej marki, konkurencyjnej wobec zachodnich sieci drogeryjnych oraz rosnących w siłę dyskontów. W tym twierdzeniu nie jest odosobniony, wiele osób myśli i mówi tak samo, ale od razu dodają: „To nie jest możliwe w obecnej sytuacji, dziś każdy ciągnie w swoją stronę”.
Dokąd to prowadzi?
Dostawcy podkreślają, że zależy im na tzw. rynku tradycyjnym, a szczególnie na mocnych, rozpoznawalnych sieciach franczyzowych, a zarazem nie ukrywają, że ciągle nie jest to taka współpraca, jakiej by sobie życzyli. – Niestety, mimo iż akcje planujemy z sieciami, de facto ciągle musimy sami obsługiwać ten rynek i negocjować z pojedynczymi sklepami, czy i na jakich warunkach wstawią nasze produkty na półki. Cały czas szukamy sposobu, żeby wyjść sieciom i detalistom naprzeciw, żeby towar się sprzedawał, żeby klienci przychodzili do sklepów, ale nie ma jednej, sprawdzonej metody, to jest cały czas „gimnastyka” – mówi dyrektor jednej z polskich firm kosmetycznych, nie zgadza się na podanie nazwiska. Również anonimowo wypowiada się prezes innej polskiej firmy: – Niestety, mimo zakontraktowanych akcji, ciągle jest ten sam problem. Centrale sieci franczyzowych nie mają przełożenia na sklepy, które do nich należą. Efekty są wtedy, kiedy mają chociaż kilkanaście mocnych drogerii, np. własnych, wtedy udaje się przeprowadzić jakieś akcje promocyjne. Niestety współpraca z resztą placówek jest wielką niewiadomą. Zwroty towarów, pieniądze zalegające w rynku – to są ogromne problemy. Szczerze mówiąc, czasem wręcz szkoda mi ludzi, którzy zdecydowali się na organizację tych sieci. Mimo ich starań, efekty ciągle nie są zadowalające. Widać też, że w centralach sieci franczyzowych brakuje dobrej, doświadczonej kadry – mówi nasz rozmówca. Trzeba zarazem podkreślić, że dostawcy doceniają to, co do tej pory udało się franczyzowym sieciom osiągnąć i wśród prekursorów nowoczesnych marketingowych rozwiązań w tzw. handlu tradycyjnym wymieniają najczęściej Drogerie Polskie z ich kuponowym programem lojalnościowym, wewnętrznym radiem i innymi działaniami, po które teraz sięgają konkurencyjne sieci.
Organizatorzy franczyzowych projektów wiedzą, że apetyty producentów są niezaspokojone. Sami też chcieliby dysponować mocnymi organizacjami i markami. Dlatego praktycznie wszyscy zapewniają, że porządkują swoje struktury i nawet jeśli nie chcą tego powiedzieć wprost idą w kierunku twardej franczyzy, w której nie będzie miejsca dla słabych sklepów. Coraz częściej analizują, dokąd zaprowadzi ich inwestowanie w bezwładną masę sklepów, którą nie da się zarządzać.
Koliber wprowadza nowe umowy i lepsze warunki dla lojalnych drogerii
Drogerie Koliber najpierw przez kilka miesięcy analizowały, jakimi sklepami dysponują i jaki mają one potencjał zakupowy, a potem przedstawiły członkom sieci nowe umowy. Ci, których placówki będą spełniały najwyższe standardy sieci, otrzymają jeszcze lepsze warunki zakupowe, jeszcze wyższe retro i szereg przywilejów – zapewnia zarząd sieci. Właściciele tych drogerii będą również korzystali z siły zakupowej i synergii Grupy Eurocash. Na bardzo preferencyjnych warunkach będą mogli zawierać umowy na dostawy energii, u operatorów telefonii komórkowej i ubezpieczycieli, kupować samochody, wyposażenie lokali, terminale, sprzęt komputerowy i oprogramowanie, które negocjuje Eurocash. W okresie wakacyjnym uczestnicy sieci podpisywali nowe umowy zawierające te przywileje i obowiązki, wśród których kluczowym jest lojalność wobec głównego dostawcy – firmy dystrybucyjnej Ambra. Ci, którzy nie spełnią określonych warunków, będą musieli prawdopodobnie pożegnać się z siecią. Drogerie Koliber od 2011 roku są częścią Grupy Eurocash, która jest organizatorem ponad 11 tysięcy sklepów w systemach franczyzowych, takich jak: abc, Delikatesy Centrum, Lewiatan, Groszek, Euro Sklep czy Gama. Ostatnio Drogerie Koliber ogłosiły także, że uruchamiają własne, wewnętrzne radio. Zatrudnieni zostali dodatkowi koordynatorzy i bardzo mocny nacisk ma być położony na szkolenia właścicieli sklepów. Do sieci należy obecnie 110 drogerii.
Drogerie Polskie kontynuują rewolucję
Od dawna rozgłośnią radiową dysponują Drogerie Polskie. Bardzo dobrze przyjął się też – co podkreślają sami detaliści – kuponowy program lojalnościowy działający w sieci. Jej zarząd po analizie wyników sprzedaży w okresie wakacyjnym i w ramach akcji promocyjnej  „Lato na Bogato” zapewnia, że były one lepsze niż w roku poprzednim. – Dotyczy to jednak tych placówek, które zdecydowały się zmodernizować i dostosować do formatu oczekiwanego przez konsumenta, a który powoli staje się standardem w naszej sieci – mówi Leszek Szwajcowski, wiceprezes Drogerii Polskich. – Nadal jednak mamy do czynienia z dwoma przeciwnymi biegunami, obserwujemy drogerie, które dzięki przeprowadzonym zmianom uzyskują dwucyfrowe wzrosty procentowe, ale są też takie, które zwlekają z decyzją dopasowania się do proponowanych przez nas standardów i tam sytuacja nie wygląda tak różowo – mówi. Podkreśla także, że ulegają również zmianie nawyki zakupowe konsumentów. – Bardzo agresywne kampanie reklamowe zagranicznych sieci spowodowały, że proces decyzyjny przeciętnej gospodyni domowej następuje niestety w domu przed telewizorem, a sieci dyskontowe stanowią bardzo poważną konkurencję dla handlu tradycyjnego, oferując klientom coraz bogatszy asortyment, w tym również kosmetyki. Spadają obroty generowane na produktach dużych koncernów kosmetycznych, za to rośnie sprzedaż oferty polskich producentów, takich jak Bielenda, Marion, Verona, JFenzi itp. Doświadczenia ostatnich niełatwych miesięcy dobitnie pokazują, że skutecznie rywalizować z handlem nowoczesnym mogą te sklepy, które aktywnie korzystają z oferowanych im narzędzi. Nowoczesny format sklepu, atrakcyjna oferta promocyjna, odpowiednio dobrany asortyment to czynniki, które z pewnością zostaną zauważone przez coraz bardziej wymagającego oraz świadomego konsumenta – zaznacza Leszek Szwajcowski. W sieci Drogerie Polskie działa 300 sklepów. Około 50 to drogerie w pełni przystosowane do obowiązujących w niej standardów. Sieć kontynuuje swój projekt drogeryjnych rewolucji i stara się jak najszybciej wprowadzić pełną wizualizację w zrzeszonych sklepach.
Laboo chce umocnić franczyzę
Do tzw. utwardzenia franczyzy i w konsekwencji do znacznego podwyższenia standardów działania będzie dążyć sieć Laboo. Organizatorzy sieci zapewniają, że skupią się na zwiększeniu rozpoznawalności marki Laboo, prowadzeniu wspólnych działań promocyjnych opartych na rekomendowanych listach produktowych oraz wzmogą działania marketingowe (reklamy o ogólnopolskim zasięgu w prasie, TV na outdoorze). Priorytetowe są też skuteczna egzekucja realizacji umów centralnych zawartych z producentami oraz zaawansowana komunikacja wewnętrzna – trwają właśnie prace nad drukiem cyklicznego informatora dla członków sieci. Rusza także własny kanał radiowy sieci. Laboo to obecnie 650 sklepów, w tym 164 w formacie Drogerie Laboo (typowe sklepy kosmetyczne), 365 w formacie Partner (sklepy, w których oferta wykracza poza asortyment kosmetyczny, ale stanowi on przewagę) i 121 w formacie Strefa (działy kosmetyczno-chemiczne). Do końca roku w sieci ma działać 850 placówek – nowa organizacja Navo Orbico (w lipcu 70 proc. udziałów Grupy Kapitałowej Navo przeszło w ręce spółki Orbico Zagrzeb) zapewnia, że będzie kontynuować strategię rozwoju sieci. Zmienia się natomiast status firmy Integra Nova – multidystrybutora, który pełnił rolę głównego dostawcy dla sieci Laboo, a także dla innej franczyzowej organizacji – Kosmeterii. Integra Nova nie będzie już świadczyć bezpośrednich usług dystrybucyjnych, ale obejmie funkcję koordynatora i skoncentruje się na dostawie usług i działaniach operacyjnych m.in. na współpracy z producentami. Rekomendowanym dostawcą produktów do sieci Laboo będzie natomiast firma Ambra. Laboo finalizuje rozmowy również z Delko – ogólnopolską siecią hurtowni. Docelowo  
 to właśnie te dwie firmy zajmą się obsługą produktową sieci. Na przełomie września i października przewidziane jest spotkanie, na którym uczestnikom sieci Laboo zostaną zaprezentowane szczegółowe rozwiązania związane z jej strategią na najbliższe lata.
Kosmeteria negocjuje z dystrybutorami
Sieć Kosmeteria-Eksperci Urody chce rozszerzyć listę dystrybutorów, którzy byliby dostawcami produktów do sklepów w ramach oferty standardowej, jak i gazetkowej. To efekt zmian w Grupie Navo i zaprzestania pełnienia przez firmę Integra Nova funkcji oficjalnego dostawcy produktów do Kosmeterii. Od ubiegłego roku sieć współpracuje już z hurtownią Ambra (Grupa Eurocash). Krzysztof Rejman, dyrektor Kosmeterii nie ukrywa, że przetasowania w Navo  przejściowo zakłóciły działania sieci. – Priorytetem jest zagwarantowanie naszym akcjonariuszom 100 proc. dostępności produktów, również gazetkowych, w najlepszych cenach, wraz z bonusem retrospektywnym. Jesteśmy w trakcie rozmów z producentami, jak też dystrybutorami, aby w pełni zrealizować ten cel – mówi. Liczy też na projekt supersam.pl – internetową platformę, do której przystąpiła Kosmeteria. Ma ona przyciągnąć do drogerii konsumentów, którzy lubią kupować online, ale chętnie odbiorą produkty w sklepie obok domu. – Wierzymy, że będzie miał znaczenie dla budowania ruchu w naszych sklepach i zmieni też ich postrzeganie przez konsumentów, na bardziej nowoczesne i idące z duchem czasu – podkreśla Krzysztof Rejman. Przyznaje, że większość rynku tradycyjnego jest w kryzysie. – Największy wpływ ma na to dynamiczny rozwój sieci z kapitałem zagranicznym, choć nie tylko. Często są to również uwarunkowania lokalne, gdzie otwarcie jednej galerii może zupełnie zmienić tradycyjny przepływ konsumentów. Nadal istnieją również takie miejscowości, w których do dzisiaj nie otworzył się żaden sklep ze znanych sieci drogeryjnych i tam właśnie właściciele odnotowują stałe wzrosty sprzedaży powyżej wskaźnika wzrostu całej branży. Mamy też w sieci sklepy, które pomimo „towarzystwa” wszystkich znanych marek sieci drogeryjnych, potrafią odnotowywać wzrosty – ale to nadal pojedyncze przypadki – zaznacza.

Nowa struktura w spółce Espiro Group i drogeriach Sekret Urody

Spółka Espiro Group zarządzająca siecią Sekret Urody przebudowuje swoją strukturę. Centrala spółki została oddzielona od firmy dystrybucyjnej Sonia, z której się wywodzi. Siedziba Espiro przeniosła się do Biznes Parku przy ul. Przemysłowej 5 w Rzeszowie, natomiast biuro terenowe powstało w Krakowie, przy ul. Wielickiej 44 C.
Zostało także utworzone nowe stanowisko – dyrektora handlowego. Objęła je Bernadetta Ziemińska, do niedawna związana z firmą Donegal. Bernadetta Ziemińska odpowiada za politykę sprzedaży Espiro Group w Polsce, podlegają jej także koordynatorzy sieci kontaktujący się z właścicielami sklepów. – Ja niezmiennie jestem optymistą – mówi Marcin Małysz, dyrektor operacyjny sieci Sekret Urody. – Udaje nam się organizować z producentami ciekawe akcje na wyłączność. Coraz więcej sklepów przekonuje się do wdrażania naszych standardów wyglądu i wyposażenia. Nie spodziewam się już żadnej fali upadłości drogerii. Moim zdaniem niewiele placówek całkowicie znika z rynku, raczej następuje przekazywanie biznesów pomiędzy przedsiębiorcami. Wchodzą też na rynek zupełnie nowe osoby, które otwierają drogerie i chcą to robić pod szyldami sieci – przekonuje Marcin Małysz. Do  Sekretów Urody należy ponad 140 sklepów. – My już uporządkowaliśmy sieć, teraz będziemy przyjmowali kolejne drogerie – zapowiada Marcin Małysz.

Jawa zapowiada kolejne otwarcia

– Do końca bieżącego roku sieć Jawa planuje otwarcie 10 drogerii własnych i zintegrowanych oraz pozyskanie do sieci 10 drogerii franczyzowych i 30 marketów spożywczych – poinformował „Wiadomości Kosmetyczne” Paweł Drewnowski, doradca ds. detalu sieci Jawa. Według danych z końca lipca w sieci Jawa działało 400 placówek. Najwięcej – 322 w formacie Jawa Czysto i Pięknie (stoisko chemiczno-kosmetyczne w markecie spożywczym), kolejne 58 to drogerie franczyzowe Jawa, 16 drogerii własnych oraz 4 drogerie działające na zasadzie twardej franczyzy, tzw. drogerie zintegrowane. – Na rynku widzimy cały czas przepływ klientów od sklepów tradycyjnych do nowoczesnych formatów. Od pojedynczych sklepów zlokalizowanych na ulicach do małych lokalnych centrów handlowych – mówi Paweł Drewnowski. – Największe zagrożenie to rozwój lidera rynku Rossmanna, który, otwierając kolejne lokalizacje w nowych miastach i miasteczkach, zabiera obroty lokalnym drogeriom tradycyjnym we wszystkich kategoriach. Powoduje to obniżenie rentowności drogerii, a w niektórych przypadkach konieczność zakończenia działalności. Kolejne zagrożenia płyną z takich sieci jaki Kaufland, Tesco, Biedronka, Lidl, Netto – ich działania obniżają obroty drogerii w kategoriach chemii gospodarczej i artykułów papierniczych, w mniejszym stopniu w kosmetykach. Paradoksalnie, lokalizacja obok dyskontu zwiększa natężenie klientów, więc daje też szansę drogeriom tradycyjnym odrobienia strat na innych kategoriach  – dodaje Paweł Drewnowski.  Zauważa, że producenci wspierają franczyzowe projekty i na ten cel uruchomili dodatkowe budżety.
 
200 drogerii Jasmin
Wakacje były pracowite dla sieci Drogerii Jasmin. W tym uznawanym za bardzo trudny dla handlu okresie sklepy pod  szyldem Jasmin otwierały się jeden za drugim. Dwusetna placówka powstała w Drawsku Pomorskim i z tej okazji w całej sieci odbyły się specjalne akcje promocyjne. W lipcu do Drogerii Jasmin zapraszały klientów kampanie w ogólnopolskich mediach. To zgodne z zapowiedziami zarządu sieci. – Chcemy wzmocnić rozpoznawalność i zainteresowanie konsumenta naszą marką, szyldem Jasmin. W tym roku wszystkie nasze działania będą ukierunkowane na konsumenta. Nasze logo musi być wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe – mówiła w kwietniu tego roku, w rozmowie z „Wiadomościami Kosmetycznymi” Teresa Stachnio, wiceprezes sieci. Dziś dodaje, że kondycja detalu jest bardzo różna. – Są właściciele drogerii, którzy radzą sobie znakomicie, wykorzystują wszelkie możliwości i narzędzia, otwierają nowe sklepy i są niestety tacy, którzy muszą zamykać biznesy – przyznaje.
Dostawcy chcą jednej, mocnej sieci
Organizatorzy sieci franczyzowych uważają, że rynek nadal ma potencjał i są na nim jeszcze do pozyskania dobre sklepy.  – Migracja trwa, ciągle dostajemy pytania o warunki współpracy – potwierdza Marcin Małysz. Również Katarzyna Niemiec, prezes sieci Drogerie Koliber, mówi że zgłaszają się do niej właściciele sklepów i to często bardzo świadomi, z dużym doświadczeniem, którzy chcą zmienić barwy sieci. – Migracja między sieciami występuje cały czas, ale wynosi kilka procent i jest związana z osłabianiem się niektórych dystrybutorów. Właściciele sklepów coraz mocniej starają się uczestniczyć w działaniach drogeryjnych sieci franczyzowych, szczególnie jest to widoczne wtedy, gdy sami są bardzo zaangażowani w biznes, lub gdy muszą się zmierzyć z powstającymi w ich miejscowościach nowymi drogeriami lub dyskontami  – zauważa Paweł Drewnowski.
– Najlepiej  byłoby gdyby wszystkie franczyzowe sieci połączyły się w jeden silny i sprawny organizm, który dałby radę sprostać konkurencji – niezmiennie twierdzą dostawcy. 
Katarzyna Bochner


Czy sieci franczyzowe są lekarstwem na problemy detalu? Czy dobrze spełniły swoje zadanie? Co powinno się zmienić w ich funkcjonowaniu? Jesteś zadowolony ze współpracy z siecią? Byłeś w sieci, ale wystąpiłeś z niej? Napisz do nas, podziel się swoją opinią z innymi: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
14.10.2026 12:49
Sunday Natural inwestuje 340 mln zł w Gorzowie. Powstanie kompleks produkcyjno-magazynowy
Sunday Natural

Niemiecka grupa Sunday Natural rozwija działalność produkcyjną w Polsce. Jej spółka Sunday Natural International kupiła w Gorzowie Wielkopolskim niemal 20-hektarową działkę za 34,4 mln zł brutto. Na terenie przy ul. Mironickiej ma powstać kompleks produkcyjno-magazynowy o wartości blisko 340 mln zł, obejmujący centrum logistyczne, fabrykę suplementów diety i żywności funkcjonalnej oraz centrum badawczo-rozwojowe.

Postępowanie przetargowe dotyczące działki nr 638/2 w obrębie 15-Santocko rozpoczęło się w grudniu 2025 r. W terminie przewidzianym przez KSSSE wpłynęła jedna oferta – złożyła ją spółka Sunday Natural International z siedzibą w Gorzowie Wielkopolskim. Nieruchomość znajduje się w północnej części miasta, przy ul. Mironickiej, w bezpośrednim sąsiedztwie węzła drogi ekspresowej S3.

Z punktu widzenia przyszłej działalności produkcyjnej i logistycznej istotne jest przeznaczenie terenu. Zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego dla obszaru w rejonie ul. Mironickiej nieruchomość oznaczona jest symbolami 1P, U oraz KDD. Oznacza to możliwość lokalizacji m.in. obiektów produkcyjnych, składów, magazynów i budynków usługowych, a także infrastruktury drogowej.

image

Auchan: TREC NUTRITION wycofuje 18 suplementów. Powodem jabłczan trikreatyny

Zakup gruntu jest elementem większego projektu inwestycyjnego. Sunday Natural planuje w Gorzowie budowę kompleksu produkcyjno-magazynowego o wartości blisko 340 mln zł. Projekt uzyskał wsparcie KSSSE w ramach Polskiej Strefy Inwestycji.

Fabryka suplementów i R&D

Planowany kompleks ma pełnić kilka funkcji. Jednym z jego elementów będzie centrum magazynowe przeznaczone dla produktów Sunday Natural. Kolejnym – fabryka suplementów diety i żywności funkcjonalnej. Inwestycję ma uzupełnić centrum badawczo-rozwojowe.

Skala projektu oznacza, że Gorzów Wielkopolski ma stać się dla grupy istotnym zapleczem produkcyjnym, logistycznym i magazynowym. Lokalizacja przy S3 może mieć znaczenie zarówno dla obsługi rynku polskiego, jak i dystrybucji produktów na inne rynki europejskie.

W maju 2026 r. informowano ponadto, że powiązana z inwestorem spółka Yoshi Real złożyła wniosek o pozwolenie na budowę hali produkcyjno-magazynowej wraz z obiektem biurowym i częścią socjalną przy ul. Odlewników w Gorzowie Wielkopolskim. Dokumentację przygotowała architektka Alicja Sapeńko-El Joundi z pracowni Symetria.

Okolice zakupionej przez Sunday Natural działki są obecnie zagospodarowywane pod kolejne funkcje przemysłowe i handlowe. W sąsiedztwie planowane są m.in. stacja paliw, sklep dyskontowy i park handlowy. W regionie powstają również kolejne zakłady przemysłowe, w tym fabryka rakiet.

Niemiecka grupa skaluje biznes

Sunday Natural wywodzi się z Berlina. Firma została założona w 2013 r. przez Jörga Schweikarta i Jana Alexeja Gottschau. Jej oferta obejmuje suplementy diety, witaminy, minerały, herbaty, żywność ekologiczną i funkcjonalną, a także wybrane produkty z kategorii pielęgnacji skóry.

Model biznesowy grupy opiera się przede wszystkim na sprzedaży internetowej. Według przedstawionych informacji firma posiada w ofercie ponad 1 tys. produktów i dociera do ponad 1 mln klientów rocznie. Marka rozwija segment produktów określanych jako „clean label”, ograniczając wykorzystanie sztucznych dodatków i syntetycznych wypełniaczy. W komunikacji podkreśla również wykorzystanie surowców pochodzenia naturalnego oraz dostępność produktów wegańskich.

image

El Niño nadchodzi: co z olejem rybnym i omega-3?

Rozwój infrastruktury produkcyjnej w Polsce wpisuje się w strategię zwiększania skali działalności. W styczniu 2024 r. CVC Capital Partners, za pośrednictwem CVC Fund VIII, zawarł transakcję zakupu Sunday Natural za 800 mln euro. Inwestycja miała wesprzeć międzynarodową ekspansję przedsiębiorstwa. Założyciel Jörg Schweikart pozostał w firmie.

Dla sektora kosmetycznego znaczenie inwestycji jest szersze niż sama produkcja suplementów. Granica między rynkiem beauty, nutraceutycznym i żywnością funkcjonalną coraz częściej się zaciera. Produkty związane z urodą od wewnątrz, suplementacją, zdrowiem skóry, włosów i paznokci oraz szeroko rozumianym wellness konkurują o uwagę tego samego konsumenta, a część marek rozwija ofertę równolegle w kilku kategoriach.

W przypadku Sunday Natural szczególnie istotny jest model łączący suplementy, żywność funkcjonalną i produkty związane z pielęgnacją. Rozbudowa własnego zaplecza produkcyjnego i badawczo-rozwojowego może zwiększyć możliwości grupy w zakresie kontroli procesu wytwarzania, opracowywania nowych produktów oraz dostosowywania oferty do wymagań poszczególnych rynków.

Produkcja bliżej rynku

Inwestycja w Gorzowie wpisuje się również w szerszy trend rozwoju lokalnych i regionalnych mocy produkcyjnych w branży zdrowia, wellness i beauty. Dla producentów działających w tych kategoriach własne zaplecze przemysłowe oznacza nie tylko zwiększenie mocy, ale także większą kontrolę nad łańcuchem dostaw i logistyką.

W przypadku projektu Sunday Natural skala finansowa jest znacząca: wartość samego planowanego kompleksu ma wynieść blisko 340 mln zł, podczas gdy zakup niemal 20-hektarowej nieruchomości kosztował 34,4 mln zł brutto. Oznacza to, że wartość całego przedsięwzięcia będzie niemal dziesięciokrotnie wyższa od ceny nabycia gruntu.

Istotnym elementem projektu będzie centrum R&D. W segmencie suplementów i żywności funkcjonalnej rozwój produktów wymaga nie tylko dostępu do surowców i mocy produkcyjnych, ale również kompetencji badawczych, kontroli jakości i możliwości opracowywania nowych receptur. Dla grupy, która deklaruje ponad 1 tys. produktów w portfolio, własne zaplecze rozwojowe może być jednym z narzędzi dalszego skalowania działalności.

image

Polacy wydają na suplementy więcej niż Niemcy i Francuzi. “Beauty” napędza nową falę wzrostu

Polska jest już częścią struktury Sunday Natural. W kraju działa spółka Sunday Natural International, a produkty marki są dostępne zarówno w sprzedaży własnej online, jak i za pośrednictwem innych e-sklepów. Gorzowska inwestycja ma jednak przenieść polską obecność firmy na kolejny poziom – z rynku sprzedaży do obszaru produkcji, magazynowania i rozwoju produktów.

Dla rynku kosmetycznego i okołokosmetycznego projekt jest kolejnym przykładem rosnącego znaczenia kategorii łączących pielęgnację, suplementację i żywność funkcjonalną. Inwestycja o wartości blisko 340 mln zł pokazuje jednocześnie, że firmy działające na styku tych segmentów coraz częściej potrzebują infrastruktury pozwalającej obsługiwać rosnące portfolio, sprzedaż internetową i ekspansję zagraniczną z jednego, europejskiego zaplecza operacyjnego.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zdrowie
14.10.2026 11:47
Rituals przeznaczy 20 mln euro na zdrowie psychiczne młodzieży
Zdrowie psychiczne młodzieży w centrum działań Ritualsmat. prasowe

Rituals planuje przeznaczyć około 20 mln euro w latach 2026–2028 na inicjatywy wspierające dobrostan psychiczny dzieci i młodzieży. Firma chce zwiększać zasięg programów o potwierdzonej skuteczności, a jednocześnie zachęcać inne marki do większego zaangażowania w rozwiązywanie problemów społecznych.

W tym artykule przeczytasz:

  • 20 mln euro na wsparcie młodzieży
  • Zdrowie psychiczne młodzieży. Problemem pozostaje dostęp do wsparcia
  • Rituals rozwija współpracę z UNICEF
  • 10 proc. zysku na cele społeczne
  • Jaką rolę mogą odegrać marki beauty?

20 mln euro na wsparcie młodzieży

Zdrowie psychiczne młodych ludzi staje się coraz ważniejszym obszarem działań firm, które chcą wykraczać poza tradycyjnie rozumianą odpowiedzialność biznesu. Rituals, marka rozwijająca ofertę wokół idei dobrostanu, zapowiada przeznaczenie około 20 mln euro na partnerstwa i programy wspierające dzieci oraz młodzież. Środki mają zostać wykorzystane w latach 2026–2028 w ramach inicjatywy 10% Profit for Impact.

Firma chce skoncentrować się na rozwiązaniach, które pomagają młodym ludziom rozwijać odporność psychiczną, budować relacje i wzmacniać dobrostan emocjonalny. Istotnym elementem strategii jest współpraca z organizacjami posiadającymi doświadczenie w tym obszarze, zamiast tworzenia kolejnych programów od podstaw.

– Wyzwaniem nie jest już to, że nie wiemy, co działa. Wyzwaniem jest sprawienie, aby skuteczne programy docierały do większej liczby młodych ludzi – podkreśla Raymond Cloosterman, założyciel i CEO Rituals Cosmetics.

image

Rituals mocno rozwija sieć w Polsce. Kolejne trzy sklepy już w październiku

Zdrowie psychiczne młodzieży. Problemem pozostaje dostęp do wsparcia

Skala wyzwań jest znacząca. Według Światowej Organizacji Zdrowia co siódmy nastolatek doświadcza problemów ze zdrowiem psychicznym. Jednocześnie istnieją programy, które pomagają rozwijać umiejętności radzenia sobie z emocjami, wzmacniają poczucie przynależności i wspierają budowanie relacji. Nie wszystkie docierają jednak do odpowiednio dużej liczby odbiorców.

Rituals wskazuje właśnie na lukę między wiedzą o skutecznych rozwiązaniach a ich dostępnością. Z perspektywy firmy kolejnym krokiem powinno być zwiększanie skali działań, które już przynoszą rezultaty.

To podejście zakłada współpracę z organizacjami pozarządowymi i instytucjami mającymi odpowiednie kompetencje. Marki mogą zapewniać im finansowanie, zwiększać widoczność podejmowanych tematów i docierać do szerokiego grona odbiorców. Nie zastąpią przy tym specjalistów zdrowia psychicznego ani publicznych systemów wsparcia.

Rituals rozwija współpracę z UNICEF

Jednym z kluczowych elementów zaangażowania Rituals jest udział w Globalnej Koalicji na rzecz Zdrowia Psychicznego Młodzieży UNICEF. Inicjatywa skupia firmy z sektora prywatnego, które chcą wspierać poprawę dobrostanu psychicznego młodych ludzi. Rituals uczestniczy w niej poprzez finansowanie działań, zwiększanie świadomości społecznej i wykorzystywanie własnego zasięgu do promowania rozwiązań o potwierdzonej skuteczności.

Esther Polhuijs, Head of Advocacy and Programs w UNICEF Netherlands, zwraca uwagę na znaczenie relacji społecznych dla zdrowia psychicznego młodzieży. Jak podkreśla, wyzwaniem jest zapewnienie, by sprawdzone metody wsparcia docierały do większej liczby młodych osób.

Przykładem programu wspieranego przez Rituals jest Super Chill, który wykorzystuje angażujące ćwiczenia dla ciała i umysłu, aby pomagać dzieciom rozpoznawać emocje i rozwijać praktyczne sposoby radzenia sobie z nimi. Inicjatywa dotarła już do ponad 250 tys. dzieci w Holandii, Niemczech, Wielkiej Brytanii i Francji.

image

Avène: Trądzik to nie tylko problem nastolatków. 70,2 proc. badanych zmagało się z nim w ostatnim roku

10 proc. zysku na cele społeczne

Zapowiedziana inwestycja wpisuje się w szerszy model działania Rituals. W ramach 10% Profit for Impact firma deklaruje przeznaczanie 10 proc. rocznego zysku netto na partnerstwa i programy wspierające dobrostan ludzi oraz planety. Według szacunków marki w ciągu najbliższej dekady inicjatywa ma zapewnić łącznie 300–400 mln euro wsparcia.

Rituals chce przy tym pokazać, że działania społeczne mogą być integralną częścią strategii firmy, a nie jedynie dodatkiem do jej podstawowej działalności. W tym modelu znaczenie mają nie tylko przekazywane środki, lecz także możliwość angażowania klientów, partnerów i innych przedsiębiorstw wokół konkretnych problemów.

Dla branży beauty to istotny kierunek rozwoju. Marki kosmetyczne coraz częściej budują komunikację wokół dobrostanu, samoopieki i jakości życia. Wyzwaniem pozostaje jednak przełożenie tych deklaracji na działania, których efekty można ocenić. W przypadku inicjatyw dotyczących zdrowia psychicznego szczególne znaczenie ma współpraca z organizacjami dysponującymi odpowiednią wiedzą oraz skupienie się na rzeczywistych potrzebach odbiorców.

Jaką rolę mogą odegrać marki beauty?

Rituals apeluje do innych przedsiębiorstw, aby wykorzystywały swoje zasoby i wpływ do zwiększania dostępności istniejących form pomocy. Chodzi przede wszystkim o wspieranie organizacji, które mają doświadczenie w pracy z młodzieżą, oraz umożliwianie im docierania do kolejnych grup odbiorców. To podejście przesuwa akcent z samego finansowania inicjatyw na ich długofalową skuteczność i skalę. W przypadku zdrowia psychicznego młodzieży równie ważne jak budowanie świadomości jest bowiem zapewnienie dostępu do konkretnych programów i odpowiedniego wsparcia.

 

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
15. październik 2026 07:02