StoryEditor
Producenci
30.01.2018 00:00

Katarzyna Bielecka, Sephora: Polacy mają ogromny apetyt na dobra luksusowe

– Rynek kosmetyków luksusowych w Polsce wciąż się rozwija. Rośnie szybciej niż rynek kosmetyków masowych. Polacy zarabiają więcej i chętnie sięgają po produkty luksusowe, w tym kosmetyki – mówi Katarzyna Bielecka, dyrektor generalny firmy Sephora Polska, w naszej rozmowie o konsumenckich trendach, uwielbieniu Polaków dla nowości i coraz większym zainteresowaniu zakupami on-line.

Jak ocenia Pani potencjał polskiego rynku kosmetycznego? Czy jest nadal perspektywiczny dla takich firm jak Sephora? Czy warto w niego inwestować?

Rynek kosmetyków luksusowych w Polsce wciąż się rozwija. Rośnie szybciej niż rynek kosmetyków masowych. Polacy zarabiają więcej i chętnie sięgają po produkty luksusowe, w tym kosmetyki. Sephora ma bardzo silną, ugruntowaną pozycję na polskim rynku – nasze perfumerie odwiedza aż 25 proc. Polek, najwięcej ze wszystkich sieci perfumeryjnych. Nieustannie inwestujemy więc w to, by nasze perfumerie przyciągały zarówno nowych klientów, jak i tych, którzy od lat są wierni naszej marce.

Czym jest luksus? Jaką miarą mierzy się to pojęcie?

Właściwie to każde dobro, w tym także usługa, opatrzone marką powszechnie uznawaną za luksusową na danym rynku lub takie, które ze względu na swoją specyfikę nabiera luksusowego charakteru.

Rynek dóbr luksusowych w Polsce szacowany jest na ponad 21 mld zł, w 2017 r. było już 1,1 mln dobrze zarabiających Polaków  

Mówi się, że Polacy coraz bardziej zwracają się ku produktom premium, luksusowym – czy to prawda? Czy Państwa dane potwierdzają ten trend?

Polacy mają ogromny apetyt na dobra luksusowe. Rynek dóbr luksusowych w Polsce szacowany jest na ponad 21 mld zł, według danych KPMG, a liczba dobrze zarabiających Polaków wyniosła w 2017 r. już 1,1 mln osób. Ma to oczywiście odzwierciedlenie w konsumpcji dóbr luksusowych, w tym kosmetyków premium.

Co kupują Polki?

Najsilniej rosnącą kategorią, która już od kilku lat notuje dwucyfrowe wzrosty, jest makijaż. To zdecydowanie numer 1 w naszych perfumeriach.

Co musi nieść za sobą kosmetyk, żeby konsument zwrócił na niego uwagę?

Myślę, że musi być bardzo dobrej jakości, wpisywać się w światowe trendy, a zarazem być unikatowy. Dlatego regularnie wprowadzamy marki, które cieszą się ogromną popularnością na świecie i dostępne są w Polsce na wyłączność w perfumeriach Sephora. Spektakularną premierę miała marka Kat von D. Również Becca czy Huda Beauty zostały fantastycznie przyjęte i okazały się ogromnym sukcesem. 

Jakie jest znaczenie marki? Czy nadal jest ona istotna w biznesie kosmetycznym? Czy liczy się tradycja, historia czy raczej innowacyjność, wyjątkowość i przez to głównie zyskują ci, którzy dopiero wchodzą na rynek?

Przepis na sukces to połączenie wszystkich tych elementów. Sephora zdecydowanie jest marką rozpoznawalną, wymienianą spontanicznie jako pierwsza wśród wszystkich sieci perfumeryjnych w Polsce (badanie Panel on the Web). Na naszą pozycję pracujemy od lat i wprowadzamy na półki światowe nowości producentów, z którymi współpracujemy na wyłączność, oraz nowości marki Sephora. Konsumenci podążają za trendami i kochają nowości – to właśnie one są powodem większości wizyt w perfumeriach stacjonarnych i on-line. Potwierdzają to premiery wspomnianych już marek makijażowych, jak i pielęgnacyjnych, np. SkinFood czy Too Cool For School, dzięki którym kobiety odkrywają sekrety koreańskiego piękna.

Rocznie wprowadzamy średnio kilka nowych marek, natomiast samych referencji kilka tysięcy – zarówno w obrębie nowych marek, jak i już obecnych.

Ile nowości Sephora wprowadza co roku? Czas życia produktów bardzo się skrócił, czy są takie, które nadal żyją latami?

Sephora tętni nowościami. Rocznie wprowadzamy średnio kilka nowych marek, natomiast samych referencji kilka tysięcy – zarówno w obrębie nowych marek, jak i już obecnych. Czas życia produktu rzeczywiście systematycznie się skraca – dziś to średnio 1-2 lata. Oczywiście są produkty, które od lat cieszą się zainteresowaniem klientów, tak zwane filary, np. wśród zapachów niektóre linie Chanel czy Diora są w grupie bestsellerów od kilkunastu lub więcej lat.

Jak zmienia się komunikacja z konsumentami? Jacy oni są i w jaki sposób można dziś budować z nimi stałe relacje?

Nasza komunikacja jest silnie związana ze światem digitalnym. Już od kilku lat obserwujemy wyraźny wzrost znaczenia tego kanału komunikacji. Właśnie w internecie klienci poszukują informacji i opinii na temat produktów, porad makijażowych czy pielęgnacyjnych. Często przed wizytą w perfumerii odwiedzają nasz sklep on-line, szukając informacji o nowościach, testują looki makijażowe poprzez naszą aplikację Virtual Artist czy zapoznają się z opiniami innych klientów na sephora.pl Beauty Bord. Duży wpływ na popularność niektórych marek ma aktywność blogerów i vlogerów, których działania dla młodszej grupy konsumentów są pewnym punktem odniesienia.

Natomiast wydarzenia takie jak Sephora Beauty Lab czy Sephora Trend Report, które organizujemy w galeriach handlowych, pozwalają nam aktywizować klientów w tych miejscach, a jednocześnie rozwijać rynek kosmetyków premium w ogóle. To często pierwszy kontakt, zwłaszcza młodych osób, z kosmetykami z wyższej półki. Dzięki naszym usługom makijażowym, takim jak np. bezpłatne, 15-minutowe minimetamorfozy, klientki mogą testować nowości, eksperymentować z wyglądem i dobierać produkty dopasowane do swoich potrzeb. Widzimy ogromny potencjał na tym polu i zamierzamy rozwijać ten kierunek.

Od 3 lat notujemy kilkudziesięcioprocentową dynamikę wzrostu sprzedaży w e-commerce. To także perfumeria o największych obrotach w naszej sieci.

O ile rośnie rok do roku sprzedaż przez sephora.pl? Jakie są Państwa plany dotyczące tego kanału sprzedaży? Czy wprowadzacie tu więcej marek niż do perfumerii stacjonarnych? Na jakich dostawców jesteście otwarci?

Dzięki uruchomieniu sprzedaży on-line w 2014 roku zyskaliśmy rzeszę nowych klientów, docierając do miejsc, w których nie ma tradycyjnych perfumerii. Od 3 lat notujemy kilkudziesięcioprocentową dynamikę wzrostu sprzedaży w e-commerce. To także perfumeria o największych obrotach w naszej sieci.

Bardzo dbamy o omnichannelowe podejście do klientów. Stawiamy na spójność obu kanałów sprzedaży poprzez oferowanie takiego samego doświadczenia zakupowego i serwisu – od próbek dodawanych do zakupów po bezpłatną usługę pakowania prezentów. Staramy się proponować te same promocje, co nie jest standardem w naszej branży. Bardzo często to właśnie w perfumerii on-line jako pierwszej pojawiały się nowe marki i produkty. Oferujemy również niektóre marki wyłącznie na stronie sephora.pl.

Na jakie wiodące trendy powinniśmy przygotować się w tym roku? Czy da się wytyczyć jakieś główne kierunki w kategoriach, które sprzedaje Sephora?

Nasi klienci podążają za tym, co jest „hot”. W tym roku w kategorii pielęgnacji obserwujemy kontynuację trendu Korean Beauty, za chwilę w naszej sieci pojawi się fantastyczna marka Belif, którą bardzo docenili konsumenci m.in. w Stanach Zjednoczonych.

Wejdzie także dużo nowości pielęgnacyjnych opartych o naturalne składniki. Ciekawym trendem są też produkty z gamy fitness skierowane do osób aktywnych sportowo, które również znajdą się w naszych sklepach.

W makijażu wciąż silnym trendem jest rozświetlanie twarzy, a także kosmetyki dające metaliczny efekt na powiekach czy ustach. Od paru sezonów silnie akcentujemy też brwi. W zapachach duża różnorodność – od marek niszowych, dla klientek poszukujących wyjątkowych nut zapachowych, po sezonowe nowości topowych marek.

Czy zyskują na znaczeniu zaawansowane akcesoria kosmetyczne, dzięki którym można wykonywać zabiegi w domu, takie jak w salonach kosmetycznych?

Po boomie na tę kategorię produktów, który miał miejsce około 5 lat temu, obserwujemy spadek zainteresowania klientów urządzeniami na rzecz produktów zapewniających natychmiastowy widoczny efekt, przede wszystkim masek, głównie spopularyzowanych przez marki koreańskie, ale nie tylko. Liczba maseczek – w formie płatów silikonowych, żelowych itd. – jest przeogromna.

Perfumerie, drogerie kojarzą się głównie z kobietami. Rośnie jednak udział mężczyzn w zakupach – jak bardzo? Czy jest to stały trend i na ile istotny?

W Sephorze niezmiennie wśród klientów przeważają panie. Mężczyźni stanowią około 10 proc. wszystkich klientów. Sytuacja zmienia się w okresie świątecznym, kiedy to panowie zdecydowanie częściej odwiedzają perfumerie. Nie widzimy jednak wyraźnego wzrostu udziału mężczyzn w całorocznej sprzedaży.

Jakie są dalsze plany rozwoju Sephory w Polsce?

Podobnie jak w ubiegłych latach naszym kierunkiem jest jakość, nie liczba perfumerii. Otwieramy rocznie od 2 do 4 nowych placówek, a decyzje uzależnione są od potencjału rynku. Szukamy przede wszystkim lokalizacji w dużych miastach, powyżej 100 tys. mieszkańców, bo z doświadczenia wiemy, że oferują nam najszybszy zwrot z inwestycji i najwyższą stopę zwrotu.

Priorytetem jest dla nas dbanie o istniejące perfumerie i ich systematyczna modernizacja. To, jak będą wyglądać, zaprezentowaliśmy m.in. w otwartej w 2017 roku Wroclavii, Serenadzie w Krakowie czy szczecińskiej galerii Galaxy. Zmiany obejmują nie tylko nowe elementy wizualne, ale też zwiększanie powierzchni perfumerii czy relokację w nowe atrakcyjniejsze miejsce na terenie galerii. Dzięki temu możemy naszym klientom zaproponować bogatsze portfolio marek czy też innowacyjne usługi w obrębie Beauty Hub.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
24.08.2026 15:37
The Ritual of Karma. Nowe oblicze letniej pielęgnacji według Rituals
Materiał Partnera

Kategoria ochrony przeciwsłonecznej wyraźnie zmieniła swoje miejsce w codziennej pielęgnacji. Produkty z SPF są stosowane regularnie, a konsumenci zwracają uwagę nie tylko na wysokość ochrony przeciwsłonecznej, lecz także na formułę, sposób aplikacji i właściwości pielęgnacyjne.

Współczesny rynek kosmetyczny przechodzi wyraźną ewolucję, w której ochrona przeciwsłoneczna przestaje być jedynie sezonowym produktem plażowym, a staje się fundamentem codziennej, całorocznej pielęgnacji. Zjawisko to wpisuje się w szeroki trend tzw. skinification - rosnącego zapotrzebowania na produkty wielofunkcyjne, połączonego z holistycznym i prewencyjnym podejściem konsumentów do zdrowia skóry. 

Badania Euromonitor International wykazują, że ochrona z filtrem SPF jest dziś postrzegana nie tylko jako tarcza przed poparzeniami, ale przede wszystkim jako podstawowe narzędzie zapobiegające fotostarzeniu, powstawaniu przebarwień i utracie nawilżenia. Konsumenci coraz rzadziej traktują pielęgnację i ochronę UV jako dwa osobne etapy, oczekując zaawansowanych formuł łączących działanie ochronne z aktywnymi składnikami odżywczymi. Zmianę tych postaw i priorytetów zakupowych wyraźnie odzwierciedlają poniższe dane:

Wraz z trendami w zakresie dbania o skórę rozwija się segment samoopalaczy, oferujących możliwość uzyskania efektu opalonej skóry bez dodatkowej ekspozycji na promieniowanie UV. The Ritual of Karma marki Rituals wpisuje oba te kierunki w jedną, spójną rutynę pielęgnacyjną.

Kiedy SPF staje się częścią codziennej rutyny

Dobry krem przeciwsłoneczny musi dziś zrobić więcej niż zapewnić wysoki poziom ochrony. SPF 50+ pozostaje podstawą świadomej pielęgnacji przeciwsłonecznej, ale równie istotne stały się właściwości samego kosmetyku. Lekka konsystencja, łatwa aplikacja, możliwość wygodnej reaplikacji, brak białych śladów czy wykończenie na skórze potrafią zdecydować o tym, czy produkt rzeczywiście stanie się częścią codziennej pielęgnacji.

Odpowiedzią na te oczekiwania są między innymi nowe propozycje The Ritual of Karma, w których wysoka ochrona SPF została połączona z formułami i sposobami aplikacji odpowiadającymi współczesnym nawykom pielęgnacyjnym. Pianka z filtrem SPF 50+ ma lekką, puszystą konsystencję, łatwo rozprowadza się na skórze i szybko się wchłania. Wodoodporna formuła nie pozostawia uczucia lepkości ani białych śladów, a matowe wykończenie sprawia, że produkt dobrze odnajduje się również w codziennej pielęgnacji. Za komfort skóry odpowiada Hydra-Boost Complex, łączący skwalan, aloes i algi. Formuła jest wegańska i przeznaczona do codziennego stosowania.

Drugą nowością jest krem przeciwsłoneczny SPF 50+ w sztyfcie. Jego forma została stworzona z myślą o wygodnej ochronie na co dzień – produkt można łatwo aplikować bezpośrednio na skórę i ponownie nakładać w ciągu dnia. Gładka, nawilżająca formuła nie pozostawia białych śladów, a Hydra-Boost Complex uzupełnia działanie ochronne o pielęgnację.

Właśnie w takich rozwiązaniach widać zmianę, jaka dokonała się w kategorii sun care. Filtr przeciwsłoneczny przestał być produktem używanym jedynie w okresie letnim, a stał się nieodłącznym elementem codziennej pielęgnacji. 

Nowy rozdział ochrony przeciwsłonecznej Rituals

W kolekcji The Ritual of Karma szczególnie wyraźnie widać charakterystyczne dla Rituals podejście do pielęgnacji. Produkty mają swoje konkretne funkcje, ale równie istotne jest to, jak łączą się ze sobą i jak wpisują się w codzienne nawyki. The Ritual of Karma została pomyślana tak, aby odpowiadać na różne momenty letniej pielęgnacji. Ochrona SPF jest podstawą, kiedy skóra ma kontakt ze słońcem, natomiast pianka samoopalająca daje możliwość budowania efektu opalenizny bez konieczności dodatkowej ekspozycji na promieniowanie UV. Jej aplikację uzupełnia Self Tanning Mitt, zaprojektowana tak, aby ułatwić równomierne rozprowadzenie produktu. Poszczególne elementy kolekcji mają więc własne zastosowanie, ale razem pozwalają stworzyć kompletną rutynę, w której ochrona i efekt opalonej skóry nie muszą być ze sobą sprzeczne.

To właśnie w takim podejściu tkwi siła kolekcji. Nie próbuje ona rozdzielać ochrony, pielęgnacji i efektu opalenizny, lecz pozwala traktować je jako elementy jednego doświadczenia. W kategorii, która przez lata kojarzyła się przede wszystkim z sezonowością, Rituals proponuje bardziej współczesne spojrzenie. Pielęgnację, która może być skuteczna i świadoma, ale jednocześnie pozostaje przyjemną częścią codzienności.

Naturalny efekt opalenizny, niezależnie od słońca

Rosnące znaczenie pielęgnacyjnych właściwości produktów przeciwsłonecznych jest częścią większej zmiany w branży beauty. Konsumenci coraz dokładniej przyglądają się składom, zwracają uwagę na funkcje poszczególnych składników i oczekują od kosmetyków więcej niż jednego działania. SPF coraz częściej jest więc traktowany jak pełnoprawny produkt pielęgnacyjny.

W przypadku Rituals pielęgnacyjny charakter kolekcji nie jest dodatkiem do ochrony przeciwsłonecznej, ale jednym z jej założeń. Ta sama filozofia przyświeca produktom do uzyskania efektu opalenizny. Pianka samoopalająca pozwala stopniować intensywność koloru i została opracowana tak, aby zapewnić równomierny efekt bez smug, przy jednoczesnym zachowaniu komfortu skóry. Opalenizna rozwija się stopniowo i utrzymuje do tygodnia.

Pianka samoopalająca została opracowana tak, aby można było kontrolować intensywność opalenizny. Formuła ogranicza ryzyko powstawania smug, a efekt rozwija się równomiernie i utrzymuje do tygodnia. To propozycja dla tych, którzy chcą zachować charakterystyczny dla lata blask skóry, ale niekoniecznie chcą uzyskiwać go poprzez długą ekspozycję na słońce.

Kolekcja, która podąża za potrzebami skóry

The Ritual of Karma nie zatrzymuje się na pojedynczym produkcie. Kolekcja obejmuje pielęgnację przed, w trakcie i po ekspozycji na słońce. Jej poszczególne elementy można łączyć w zależności od potrzeb.

Po ochronę SPF można sięgnąć rano i reaplikować ją w ciągu dnia. Samoopalacz pozwala uzyskać kolor skóry niezależnie od pogody i bez dodatkowej ekspozycji na promieniowanie UV. Dedykowana rękawica Self Tanning Mitt ułatwia jego aplikację i pozwala równomiernie rozprowadzić produkt.

Całość łączy charakterystyczny dla The Ritual of Karma zapach kwiatu lotosu i białej herbaty. Lotos wnosi do kompozycji kwiatową miękkość, biała herbata nadaje jej świeżości. To detal, który sprawia, że produkty nie są wyłącznie częścią funkcjonalnej rutyny ochronnej, ale również doświadczeniem sensorycznym.

Odpowiedzialność wpisana w markę

W przypadku Rituals pielęgnacja nie kończy się na formule kosmetyku. Marka rozwija również inicjatywy związane z wpływem biznesu na środowisko i społeczeństwo. Jedną z nich jest Profit Pledge, w ramach którego Rituals przeznacza 10 proc. rocznego zysku netto na rzecz organizacji i działań wspierających dobrostan ludzi i planety.

Jednym z beneficjentów programu jest Pristine Seas, organizacja zajmująca się ochroną i odbudową najcenniejszych ekosystemów morskich. Wybór ten dobrze koresponduje z kolekcją, której centralnym motywem jest doświadczenie lata, kontakt z naturą i świadoma pielęgnacja skóry.

– Ochrona oceanów to jedno z najpilniejszych wyzwań naszych czasów, dlatego praca Pristine Seas jest niezbędna dla zabezpieczenia i odbudowy najcenniejszych ekosystemów dla przyszłych pokoleń. W Rituals wierzymy, że firmy mają obowiązek wprowadzać realne zmiany, dlatego w ramach naszej inicjatywy Profit Pledge z dumą wspieramy ich działania i przyczyniamy się do ochrony błękitnego serca naszej planety – mówi Niki Schilling, Executive Director of Impact w Rituals.

Pełny rytuał The Ritual of Karma

W kolekcji The Ritual of Karma szczególnie wyraźnie widać charakterystyczne dla Rituals podejście do pielęgnacji. Poszczególne produkty mają swoje konkretne funkcje, ale zostały pomyślane tak, by można było połączyć je w spójną rutynę. Ochrona przeciwsłoneczna stanowi jej podstawę, samoopalacz pozwala uzyskać efekt opalonej skóry, a Self Tanning Mitt uzupełnia proces aplikacji.

To podejście pozwala spojrzeć na letnią pielęgnację szerzej – nie jako zbiór niezależnych produktów, lecz kolejne etapy jednego rytuału. W The Ritual of Karma ochrona, pielęgnacja i samoopalanie wzajemnie się uzupełniają, tworząc kolekcję, którą można dopasować do własnych potrzeb i sposobu spędzania lata.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
20.08.2026 15:21
Beauty wysyła sprzeczne sygnały. Co mówią o kondycji branży wyniki gigantów i jakie są wnioski dla polskiej półki? [ANALIZA WK]
L‘Oréal został uznany za najpopularniejszą markę kosmetyczną w Azji, Europie i Ameryce Południowej.fot. Shutterstock

Rekordowy wzrost sprzedaży ilościowej Unilevera i rekordowa marża L’Oréal potwierdzają odporność branży kosmetycznej. Nie jest to jednak boom, z którego korzystają wszyscy. Nivea notuje spadki, Coty dopiero wchodzi w fazę stabilizacji, a w makijażu konsumenci i sieci handlowe coraz ostrzej selekcjonują produkty. Wyniki największych koncernów pokazują, że o wzroście nie decyduje już prosty podział na segment premium i masowy. Wygrywają marki, które potrafią uzasadnić cenę produktu – innowacją, skutecznością, jakością albo siłą bestsellerów.

Wyniki opublikowane przez największe koncerny kosmetyczne po pierwszej połowie 2026 roku wysyłają pozornie sprzeczne sygnały. Z jednej strony L’Oréal, Unilever, Henkel i Estée Lauder pokazują rosnącą sprzedaż w kluczowych kategoriach. Z drugiej – Nivea mierzy się z wyraźnym spadkiem, Coty pozostaje poniżej dynamiki rynku, a część segmentów codziennej pielęgnacji i makijażu odczuwa większą ostrożność konsumentów.

Wspólny mianownik jest jednak czytelny: beauty pozostaje kategorią odporną, ale pieniądze konsumentów płyną coraz bardziej selektywnie. Wzrost koncentruje się wokół innowacji, marek eksperckich, produktów premiumizowanych oraz tzw. hero products, czyli sprawdzonych bestsellerów, na których producenci skupiają marketing i dystrybucję.

– Wzrost napędzały dwa główne silniki: konsekwentna realizacja strategii innowacji oraz rozwój e-commerce, najdynamiczniejszego kanału w branży – podsumował wyniki Nicolas Hieronimus, CEO L’Oréal.

Włosy, dermokosmetyki i zapachy ciągną rynek

Z wyników największych grup wyłaniają się trzy szczególnie mocne kategorie: pielęgnacja włosów, dermokosmetyki oraz zapachy. Każda odpowiada na nieco inną potrzebę konsumenta, ale wszystkie pozwalają markom przekonująco uzasadnić wyższą cenę.

Pielęgnacja włosów: premiumizacja wychodzi poza salon

Haircare jest obecnie jednym z najbardziej konsekwentnych motorów wzrostu branży. L’Oréal podał dwucyfrowy wzrost tej kategorii w dziale Consumer Products. Jednocześnie segment Professional Products zwiększył sprzedaż o 11,6 proc., korzystając z rosnącego zainteresowania profesjonalną i premiumizowaną pielęgnacją włosów.

Dobrze radzą sobie zarówno marki salonowe, takie jak Kérastase i Redken, jak i produkty rynku masowego, w tym linie L’Oréal Paris Elvive i Garnier Fructis. Pokazuje to, że premiumizacja kategorii nie musi oznaczać wyłącznie przechodzenia konsumenta do najdroższych marek. Może także polegać na kupowaniu bardziej wyspecjalizowanych, droższych produktów w ramach oferty masowej.

Podobną dynamikę widać w Henklu. Segment Hair osiągnął 4,2 proc. organicznego wzrostu i był głównym motorem całego pionu Consumer Brands. Największy wkład miały koloryzacja i stylizacja, a koncern dodatkowo wzmacnia pozycję w profesjonalnej i prestiżowej pielęgnacji włosów poprzez przejęcia Olaplex oraz Not Your Mother’s.

– W Consumer Brands segment Hair kontynuował bardzo silną trajektorię wzrostu – stwierdził Carsten Knobel, CEO Henkel.

W P&G organiczna sprzedaż Beauty wzrosła w czwartym kwartale roku fiskalnego o 4 proc. Pielęgnacja włosów osiągnęła średni jednocyfrowy wzrost, wspierany między innymi przez zwiększenie wolumenów w Europie i regionie Azji i Pacyfiku. Także Unilever korzystał z dobrej dynamiki marek Sunsilk i Dove.

Dermokosmetyki: skuteczność ważniejsza niż tradycyjny podział cenowy

Drugim wyraźnym zwycięzcą są dermokosmetyki. Konsumenci pozostają gotowi płacić więcej za udokumentowaną skuteczność, aktywne składniki, rekomendacje ekspertów i produkty odpowiadające na precyzyjnie nazwane problemy skóry.

Dywizja Dermatological Beauty L’Oréal zwiększyła sprzedaż o 10,6 proc. Dwucyfrowo rosły La Roche-Posay, CeraVe i SkinCeuticals, a dobre wyniki produktów przeciwsłonecznych wspierała premiera CeraVe Sun oraz szerszy wzrost zainteresowania skuteczną ochroną przed promieniowaniem UV.

Podobny kierunek widać w Beiersdorfie. Segment Derma, skupiający między innymi Eucerin i Aquaphor, urósł organicznie o 7,8 proc. Sprzedaż wspierały innowacje składnikowe, w tym Epicelline i Thiamidol, a także ekspansja marek na nowe rynki i do kolejnych kategorii produktowych.

Dermo staje się w ten sposób nie tyle podsegmentem tradycyjnej pielęgnacji, ile jednym z głównych obszarów wzrostu całego rynku. Jego przewagą jest połączenie wartości premium z łatwą do zakomunikowania obietnicą skuteczności.

Zapachy: odporny luksus i siła marek modowych

Trzecią kategorią są zapachy, które nadal pełnią funkcję dostępnego luksusu. W Estée Lauder Companies ich sprzedaż organiczna wzrosła w całym roku fiskalnym o 10 proc. Za wzrost odpowiadały przede wszystkim luksusowe marki Le Labo, Tom Ford i Kilian Paris.

Zapachy rosły dwucyfrowo również w L’Oréal Luxe, napędzane przez takie marki i linie jak Prada, Yves Saint Laurent, Valentino oraz Emporio Armani. Koncern dodatkowo wzmacnia ten obszar poprzez aktywa Kering Beauté i przejęcie licencji Gucci Beauty, która ma trafić do L’Oréal w lipcu 2027 roku.

image

Przetasowanie na rynku dóbr luksusowych. L’Oréal za 400 mln dol. przejmuje Gucci Beauty od Coty już w 2027 r.

Wyniki potwierdzają, że w niepewnym otoczeniu konsumenci nie rezygnują całkowicie z luksusu. Są jednak bardziej skłonni wybierać produkty rozpoznawalne, emocjonalne i posiadające silną historię marki.

Rynek masowy nie przegrywa. Musi jednak dostarczać wartość

Dobre wyniki segmentów premium nie oznaczają, że rynek masowy pozostaje skazany na stagnację. Najlepszym przykładem jest Unilever, który w drugim kwartale osiągnął 5,5-procentowy wzrost wolumenu – najwyższy od ponad dekady. Bazowa sprzedaż segmentu Beauty & Wellbeing wzrosła w pierwszym półroczu o 5,9 proc., a Personal Care o 4,8 proc.

– Osiągnęliśmy mocny, napędzany wolumenem wynik, a drugi kwartał był dla Unilevera najlepszym kwartałem wolumenowym od ponad dekady – powiedział Fernando Fernandez, CEO Unilever.

Wzrost wspierały zarówno marki dostępne cenowo, takie jak Dove, Sunsilk i Vaseline, jak i produkty premiumizowane wprowadzane pod znanymi markami masowymi. To ważne rozróżnienie: rynek nie dzieli się dziś wyłącznie na rosnące premium i słabnący mass market. Rosną te produkty masowe, które oferują innowację, atrakcyjne doświadczenie użycia albo bardzo czytelny stosunek jakości do ceny.

W P&G Beauty również okazało się najsilniejszym segmentem w czwartym kwartale. Organiczna sprzedaż całej grupy pozostała bez zmian, podczas gdy Beauty urosło o 4 proc. Wzrost pochodził przede wszystkim z haircare i personal care. Pielęgnacja skóry pozostała natomiast na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznego: dobre wyniki superpremiumowej marki SK-II zostały zrównoważone przez spadek wolumenów w Chinach.

Marże, koszty, promocja marek a walka o konsumenta

W wynikach koncernów widać również zmianę modelu zarządzania kosztami. Największe firmy nie rezygnują z inwestycji w reklamę, innowacje i pozyskiwanie konsumentów. Oszczędności szukają przede wszystkim w administracji, strukturach organizacyjnych, łańcuchach dostaw i nadmiernie rozbudowanym portfolio.

L’Oréal osiągnął rekordową dla pierwszego półrocza marżę operacyjną w wysokości 21,3 proc. Koszty sprzedaży i administracji zmniejszyły się w relacji do przychodów, natomiast wydatki reklamowe i promocyjne wzrosły.

Jak podkreślił Nicolas Hieronimus: koncentracja na kontroli kosztów pozwoliła grupie zwiększyć środki przeznaczone na rozwój marek.

Jeszcze wyraźniej mechanizm ten widać w Estée Lauder Companies. Grupa wróciła do wzrostu: raportowana sprzedaż zwiększyła się w roku fiskalnym o 5 proc., a organiczna o 3 proc. Jednocześnie skorygowana marża operacyjna poprawiła się o 3,2 pkt proc., do 11,2 proc. Firma zwiększyła inwestycje skierowane do konsumentów o 7 proc., finansując je między innymi efektami programu restrukturyzacji.

– Przywróciliśmy wzrost: sprzedaż organiczna zwiększyła się o 3 proc., a poprawa objęła szerokie portfolio marek – powiedział Stéphane de La Faverie, prezes i CEO Estée Lauder Companies.

Program naprawy rentowności Estée Lauder zakłada redukcję od 5,8 tys. do 7 tys. stanowisk netto. Łącznie z eliminacją części nieobsadzonych etatów zmiany mają objąć około 10 tys. stanowisk. Docelowe roczne korzyści brutto z programu mają sięgnąć około 1,2 mld dolarów.

Podobny kierunek obrało Coty. Spółka upraszcza kalendarz innowacji i liczbę SKU w makijażu, przenosząc środki na mniejszą liczbę premier o większym potencjale oraz na sprawdzone hero products. To sygnał istotny również dla handlu: szerokość portfolio przestaje być wartością samą w sobie, jeśli nie przekłada się na rotację.

Nivea: spadek sprzedaży nie oznacza załamania popytu

Wyniki Beiersdorfu pokazują „dwie prędkości” kosmetycznego portfolio. Podczas gdy Derma urosła o 7,8 proc., sprzedaż Nivei spadła organicznie o 6,8 proc. w pierwszym półroczu.

Firma tłumaczyła ten wynik między innymi konfliktami z partnerami handlowymi, redukcją zapasów w handlu, przesunięciami premier oraz późniejszym rozpoczęciem sezonu produktów przeciwsłonecznych w Europie. Czynniki te uderzyły przede wszystkim w sell-in, czyli dostawy do handlu. Sprzedaż do konsumentów końcowych pozostała natomiast na plusie.

Nie oznacza to, że problemy Nivei można sprowadzić wyłącznie do technicznych przesunięć. Beiersdorf przyznał, że podstawowe portfolio marki nadal mierzy się z wyzwaniami, a dotychczasowe działania przyniosły zbyt punktowe efekty, aby poprawić wyniki globalne.

Podejmujemy bardziej zdecydowane działania, aby przywrócić Niveę na ścieżkę wzrostu, wdrażając 18-miesięczny plan naprawczy – zapowiedział Vincent Warnery, CEO Beiersdorf.

Plan ma objąć innowacje we wszystkich kategoriach, zwiększenie dostępności marki i mocniejsze dostosowanie produktów do lokalnych potrzeb. W drugim półroczu Beiersdorf zamierza zwiększyć wydatki mediowe na Niveę o 100 mln euro.

Coty wychodzi z dołka? Na razie widać pierwsze oznaki stabilizacji

W przypadku Coty określenie „wyjście z dołka” byłoby nadal przedwczesne. W czwartym kwartale spółka wróciła do raportowanego wzrostu sprzedaży na poziomie 1 proc., a spadek LFL wyhamował do 1 proc. Był to wynik lepszy od oczekiwań i wyraźnie lepszy niż w poprzednich kwartałach.

W całym roku fiskalnym sprzedaż Coty spadła jednak o 5 proc. w ujęciu porównywalnych placówek wzrosła o 1 proc Segment Prestige zmniejszył się o 4 proc., a Consumer Beauty o 7 proc. Zarząd przyznaje także, że sell-out obu dywizji nadal rośnie wolniej niż rynek.

– Wyniki czwartego kwartału dają pierwsze oznaki stabilizacji, chociaż proces odbudowy nie będzie przebiegał liniowo – ocenił Markus Strobel, executive chairman i tymczasowy CEO Coty.

Coty nazywa rok fiskalny 2027 okresem przejściowym. Spółka upraszcza portfolio, ogranicza koszty stałe i przygotowuje się do wcześniejszego zwrotu licencji Gucci Beauty. Jednocześnie chce zwiększyć wsparcie kluczowych marek i poprawić ich widoczność nie tylko w tradycyjnych kanałach cyfrowych, lecz także w rekomendacjach generowanych przez platformy AI.

To ważny sygnał dla całej branży: walka o konsumenta rozszerza się z półki sklepowej, wyszukiwarki i mediów społecznościowych na odpowiedzi generowane przez sztuczną inteligencję.

Polska wśród najmocniejszych rynków L’Oréal

Polska została wprost wyróżniona przez L’Oréal jako jeden z europejskich rynków o szczególnie dobrych wynikach, obok Hiszpanii i Portugalii. W Europie koncern zwiększył sprzedaż porównywalną o 6,1 proc., a wzrost obejmował wszystkie dywizje.

Dla polskiego handlu istotne jest to, że europejską sprzedaż L’Oréal napędzały między innymi pielęgnacja włosów i makijaż w segmencie Consumer Products, zapachy w Luxe oraz dermokosmetyki. Są to kategorie mające dużą reprezentację w polskich drogeriach, perfumeriach i aptekach.

Inny sygnał płynie z Coty, którego sprzedaż w regionie EMEA pozostawała pod presją, w tym na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej. Pokazuje to, że dobra kondycja polskiego rynku nie gwarantuje automatycznego wzrostu wszystkim dostawcom. Coraz większe znaczenie mają atrakcyjność konkretnych marek, jakość innowacji, polityka cenowa, dostępność produktu i siła wsparcia marketingowego.

Wnioski dla polskich drogerii i dostawców

1. Półka haircare wymaga nowej segmentacji

Tradycyjny podział według ceny i podstawowej funkcji produktu przestaje odpowiadać sposobowi, w jaki rozwija się kategoria. Oferta powinna wyraźniej eksponować takie potrzeby jak odbudowa włosów, pielęgnacja skóry głowy, ochrona koloru, przeciwdziałanie wypadaniu czy efekty inspirowane profesjonalnymi zabiegami.

Mass market, premium i professional coraz częściej tworzą jeden ekosystem konkurujących ze sobą rozwiązań. Dla klienta ważniejszy od formalnego segmentu staje się obiecywany efekt.

2. Dermo i SPF stają się kategoriami całorocznymi

Sukces L’Oréal Dermatological Beauty oraz marek Eucerin i Aquaphor wskazuje, że dermokosmetyki powinny być traktowane jako jedna z podstawowych części oferty pielęgnacyjnej, a nie specjalistyczna nisza.

Podobnie zmienia się rola ochrony przeciwsłonecznej. SPF coraz mocniej łączy się z codzienną pielęgnacją, profilaktyką przebarwień i healthy aging. O sprzedaży decydują jednak nie tylko produkty, lecz również edukacja, rekomendacje ekspertów i czytelna komunikacja skuteczności.

3. Makijaż czeka dalsza selekcja 

Wzrost w kosmetykach kolorowych jest wybiórczy. Dobrze radzą sobie konkretne marki i innowacje, między innymi Maybelline, NYX Professional Makeup oraz M·A·C, ale część biznesu makijażowego Coty i Estée Lauder pozostaje pod presją.

Dla sieci oznacza to konieczność szybszego analizowania rotacji, ograniczania martwych indeksów i kierowania większego wsparcia do bestsellerów. Taką samą drogą idą sami producenci, upraszczając portfolio i koncentrując inwestycje na mniejszej liczbie premier.

4. Prawidłowe czytanie danych

Spadek dostaw do sklepu nie zawsze oznacza kryzys danej marki. Przykład Nivea udowadnia, że spadki w zamówieniach mogą wynikać z polityki magazynowej sieci handlowych, podczas gdy popyt rynkowy (sell-out) pozostaje dodatni

Komentarz Wiadomości Kosmetycznych:

Anita Leowska-Skiba, redaktor prowadząca: Beauty pozostaje odporne, ale coraz bardziej selektywne

Wyniki największych koncernów nie potwierdzają prostego scenariusza, w którym premium rośnie, a rynek masowy traci. Luksusowe zapachy, profesjonalna pielęgnacja włosów i dermokosmetyki rzeczywiście należą do najmocniejszych segmentów, ale równie dobre wyniki osiągają dostępne cenowo marki Dove, Sunsilk czy Vaseline.

Granica przebiega gdzie indziej: między produktami, które dają konsumentowi wyraźny powód do zakupu, a ofertą pozbawioną czytelnej przewagi. W warunkach utrzymującej się presji na domowe budżety konsumenci nie przestają kupować kosmetyków. Dokładniej wybierają jednak marki, produkty i okazje zakupowe.

Najwięksi producenci odpowiadają na tę zmianę w podobny sposób: ograniczają koszty zaplecza, upraszczają portfolio, inwestują w innowacje i przesuwają większe środki na k

omunikację z konsumentem. W 2026 roku wzrost w beauty pozostaje osiągalny – ale nie jest już rozdzielany równo.

 

* Materiał opracowano na podstawie wyników L’Oréal, Unilever, Henkel i Beiersdorf za pierwsze półrocze 2026 roku oraz wyników P&G, Estée Lauder Companies i Coty za rok fiskalny zakończony 30 czerwca 2026 roku. Dane poszczególnych koncernów obejmują różne okresy sprawozdawcze i nie powinny być porównywane bezpośrednio jako identyczne okresy kalendarzowe. Cytaty zostały przetłumaczone z języka angielskiego przez redakcję.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
24. sierpień 2026 21:46