StoryEditor
Producenci
28.08.2010 00:00

Marka Kolastyna sprzedana.

11,59 mln zł brutto – tyle dokładnie za markę Kolastyna zapłaciła firma Sarantis Polska. Grupa Kolastyna pozostająca w upadłości układowej chce się skoncentrować na sprzedaży produktów całorocznych, o szybszej rotacji, które będą przynosiły stały, możliwy do oszacowania przychód. Priorytetową marką w portfolio będzie Miraculum.

Zgodnie z podpisaną 30 czerwca br. umową Sarantis Polska przejmuje prawa do kilkudziesięciu znaków towarowych związanych z marką Kolastyna. Przedmiotem transakcji jest również nabycie praw do własności intelektualnej, obejmującej prawa oraz wiedzę związaną z procesem produkcji i dystrybucji produktów kosmetycznych w obrębie tych znaków oraz sprzedaż towarów i surowców niezbędnych do wytwarzania asortymentu.
– Podejmowane przez nas działania mają na celu zwiększanie wartości spółki dla akcjonariuszy. Sprzedaż marki Kolastyna pozwoli na znaczne zredukowanie części zobowiązań z tytułu wyemitowanych obligacji, co spowoduje obniżenie kosztów i zapewni środki na finansowanie bieżącej produkcji oraz na działania promocyjno-reklamowe dla marki Miraculum – mówi Monika Nowakowska, prezes zarządu Grupy Kolastyna.
Dzięki transakcji koszty zadłużenia spółki obniżą się o 7,6 mln zł. Z pozyskanych pieniędzy firma chce też spłacić część należności wobec ZUS-u. Grupa Kolastyna nie planuje dalszych emisji obligacji w celu finansowania swojej działalności.
Firma Sarantis chce podtrzymać pozycjonowanie cenowe marki Kolastyna i rozpocząć produkcję kosmetyków, które były pod nią oferowane. – Przeprowadzimy powrót marki na rynek w pełnym jej asortymencie – podkreśla Marta Szczepkowska, dyrektor generalny Sarantis Polska. – Teraz skupimy się na negocjacjach z kontrahentami, masowej produkcji oraz wyborem odpowiednich kanałów marketingowych. Myślę, że w okolicach września Kolastyna powinna być już lepiej widoczna na rynku – zapowiada.
Kosmetyki pielęgnacyjne są dla Sarantisu w Polsce nowością, ale na świecie firma ma z nimi duże doświadczenie. – Grupa Sarantis jest producentem preparatów do opalania marki Karoten i liderem na greckim rynku, więc absolutnie nie obawialiśmy się przejmując Kolastynę, która słynie z tego asortymentu. Naszym celem jest powrót do obrotów rynkowych, które Kolastyna robiła na kosmetykach do opalania i pozycji lidera, którą zajmowała przez szereg lat – podkreśla Marta Szczepkowska.
Porządki kobiecą ręką
Sprzedanie marki Kolastyna można potraktować jako zamknięcie najgorszego etapu w jej blisko 30-letniej historii. To co działo się z nią na przestrzeni ostatnich lat z wypiekami na twarzy śledziła cała branża. Andrzej Grzegorzewski, syn twórczyni firmy Urszuli Grzegorzewskiej, miał wizję i odważny plan konsolidacji polskich marek kosmetycznych. Chciał stworzyć grupę, która miałaby większe możliwości konkurencji z międzynarodowymi koncernami, niż każda z nich osobna.
W szybkim tempie skupił marki Miraculum, Pani Walewska, Być Może, Wars, Lider, Brutal, Tanita, Paloma oraz Uroda i Makler (potem sprzedane). Wprowadził Grupę Kolastyna na giełdę, z sukcesem sprzedał akcje. To był piękny skok, tylko zabrakło bezpiecznego lądowania. Kolastyna utonęła w długach, a wierzyciele tracili cierpliwość. Spółka postawiona na początku bieżącego roku w stan upadłości miała jednak szczęście do ludzi, którzy postanowili uratować to, co w niej najważniejsze – polskie marki o długiej tradycji, z którymi zżyły się pokolenia Polaków.
Po ustąpieniu Andrzeja Grzegorzewskiego ze stanowiska prezesa i przewodniczącego Rady Nadzorczej oraz kilkumiesięcznych okresach sprawowania funkcji prezesa przez różnych kandydatów, w styczniu br. na czele zarządu Grupy Kolastyna stanęła Monika Nowakowska, wcześniej członek RN. Zaczęła się reanimacja spółki. Koszty działalności trzeba było ciąć w błyskawicznym tempie. Z 300 osób zatrudnionych w firmie w grudniu ub.r. w styczniu zostało niespełna 100. Podstawę strategii restrukturyzacji stanowiło przekształcenie fabryki kosmetyków w spółkę marketingową.
– Grupa Kolastyna zupełnie nie radziła sobie z opanowaniem kosztów produkcyjnych oraz logistycznych i miała w tym obszarze bardzo duże straty. W pierwszej kolejności podpisaliśmy więc szereg umów z zewnętrznymi wykonawcami, którzy świadczą usługi dla wielu firm kosmetycznych. Skupiliśmy się na marketingu i sprzedaży – mówi Monika Nowakowska.
Problem dotyczył szczególnie sezonowego asortymentu – kosmetyków do opalania, mimo że Kolastyna była przez wiele lat liderem tej kategorii. – Ten asortyment był dla spółki w jej sytuacji finansowej za trudny do udźwignięcia – tłumaczy prezes Nowakowska. – Musieliśmy finansować produkcję w styczniu lub lutym i czekać na należności aż do września lub października. A trzeba pamiętać, że ze względu na to, iż Grupa Kolastyna nie płaciła na bieżąco należności, wszystkie komponenty, opakowania, surowce były kupowane na przedpłatę albo za gotówkę przy odbiorze. Na marce Kolastyna i kosmetykach do opalania można zrobić bardzo duży obrót ale mając środki na sfinansowanie należności w dłuższym terminie. Przy oszacowaniu kosztów funkcjonowania spółki wybraliśmy więc asortyment, na którym chcemy się skupić i rozwijać oraz mamy bezpieczeństwo, że zrealizujemy prognozy finansowe i zaplanowane przychody – podkreśla Monika Nowakowska.
Najważniejszą marką w portfolio firmy będzie cieszące się bardzo dobrą opinią Miraculum.
– To marka o blisko 90 letniej tradycji, od zawsze pozycjonowana wyżej niż marka Kolastyna. Wracamy do korzeni i do tradycji – zapowiada Mariusz Roman, wiceprezes zarządu Grupy Kolastyna. – Chcemy trafić do odbiorcy klasycznego, przyzwyczajonego do marki, szukającego asortymentu Miraculum, którego w ostatnich latach brakowało na rynku – dodaje.
Inwestor finansowy: firma jest zdrowa
To, że Grupa Kolastyna nie została postawiona w stan upadłości likwidacyjnej, w dużej mierze zawdzięcza pozyskaniu inwestora finansowego. Z zastrzykiem gotówki wszedł do spółki dom markierski IDM SA., który wcześniej zajmował się wprowadzaniem firmy na giełdę.
– Kiedy sytuacja w spółce zrobiła się trudna, mieliśmy wybór – albo windykować, sprzedawać znaki towarowe i wycofać się z inwestycji, albo dołożyć pieniądze w postaci emisji akcji – opowiada Grzegorz Leszczyński, prezes IDM. – Zdecydowaliśmy się na to drugie rozwiązanie. Gdy pojawił się obecny zarząd postanowiliśmy wspólnie uratować firmę – duże znacznie miało to, że jest to polska spółka o tak długiej tradycji. Dołożyliśmy kolejne pieniądze, zorganizowaliśmy emisję obligacji. Operacja okazała się sukcesem. Można powiedzieć, że dziś firma jest zdrowa. Część obligacji została spłacona, kolejna zostanie pokryta ze sprzedaży znaku Kolastyna. Znowu produkty są na półkach, a równocześnie firma pracuje nad poprawą wizerunku. Spółka jest nawet pod względem wyceny giełdowej i cen akcji na wyższym poziomie, niż wtedy, gdy my w nią inwestowaliśmy. Sądzimy, że nasza rola w procesie restrukturyzacji skończy się do końca roku. Już pojawiają się zainteresowani firmą inwestorzy branżowi, którzy się jej przyglądają i doceniają to, co przez ostatnich kilka miesięcy zrealizowała – dodaje Grzegorz Leszczyński.
IDM oczekuje kilkudziesięcioprocentowego zwrotu z inwestycji w Kolastynę, ale prezes Leszczyński zapowiada, że nie pozbędzie się w niej udziałów, jeśli ceny nie będą satysfakcjonujące. – Będziemy wówczas rozwijali spółkę i inwestycja będzie średnioterminowa – mówi.
W oczekiwaniu na głosowanie wierzycieli
Zysk Grupy Kolastyna na koniec bieżącego roku jest prognozowany na poziomie  4,4 mln zł brutto. Prognozowany wynik EBITDA dla spółki ma wynieść 7,46 mln zł w 2010 roku (dla porównania EBITDA w roku 2009 wyniosła -52,6 mln zł).
– W tej prognozie nie ma zaplanowanych zysków ze sprzedaży nieruchomości, które posiadamy w swoim majątku. Mamy nadzieję, że uda nam się je sprzedać i będziemy mogli jeszcze mocniej promować na rynku markę Miraculum – mówi Monika Nowakowska.
Urszula Pierzchała, dyrektor sprzedaży i marketingu zapowiada, że już we wrześniu pojawią się nowości Miraculum.
Ważnym wydarzeniem dla spółki będzie głosowanie wierzycieli nad postępowaniem układowym i rozłożeniem jej zobowiązań na najbliższych pięć lat. – Mamy nadzieję, że wszystkie działania, które obecnie realizujemy, pozwolą uwiarygodnić naszą prognozę finansową na przyszłe lata oraz to, że spółka poradzi sobie ze spłatą milionów zadłużenia. Mamy już pozytywny feedback z rynku. Wierzyciele widzą, że realizujemy kontrakty, kupujemy surowce i opakowania. Część wierzycieli konwertowała swoje wierzytelności na akcje – podkreśla prezes Nowakowska.
Grupa Kolastyna nie planuje sprzedaży innych marek ze swojego portfolio, poza Palomą (kosmetyki do makijażu), ale na razie nie ma zainteresowanych jej kupnem. Będziemy tę markę nadal rozwijać by, gdy pojawi się ktoś zainteresowany, uzyskać jak najlepszą cenę – zapowiada prezes Nowakowska.

Historia Kolastyny w pigułce
1983 r. – założenie Laboratorium Kolastyna przez Urszulę Grzegorzewską
2003 r. – przejęcie kontrolnego pakietu akcji FK Miraculum SA (66,52 proc.)
2006 r. – zmiana nazwy spółki z Laboratorium Kolastyna SA na Grupa Kolastyna SA z siedzibą w Krakowie
2007 r.
•  luty – debiut na GPW
•  marzec – nabycie dodatkowego pakietu akcji FC Miraculum SA (zwiększenie udziału do 93,77 proc.)
•  lipiec – przejęcie spółki Unicolor SA
•  październik – zakup wybranych marek kosmetycznych od PZ Cussons Polska SA
•  grudzień – zakończenie procesu połączenia spółek Grupa Kolastyna SA i FK Miraculum
2008 r.
•  połączenie spółek Grupa Kolastyna SA i Unicolor SA
2009 r.
• rozpoczęcie procesu restrukturyzacji spółki
•  podpisanie pakietu umów w zakresie outsorcingu usług produkcji i logistyki
•  zmiany w obszarze zatrudnienia
•  sprzedaż znaków towarowych o najniższej rentowności (Uroda oraz Makler)
•  pozyskanie kluczowego inwestora finansowego – Domu Maklerskiego IDM SA
2010 r.
•  kontynuowanie restrukturyzacji – wniosek o upadłość układową, sprzedaż wybranych aktywów
•  sprzedaż marki Kolastyna firmie Sarantis Polska SA


Marta Szczepkowska dyrektor generalny Sarantis Polska: Marka Kolastyna powróci na rynek w pełnym asortymencie


Urszula Pierzchała, dyrektor sprzedaży i marketingu Grupy Kolastyna: Już we wrześniu pojawią się nowości Miraculum


Monika Nowakowska, prezes zarządu Grupy Kolastyna nie wahała się sprzedać nawet marki Kolastyna, żeby ratować finanse spółki

Katarzyna Bochner

Wiadomości Kosmetyczne, Lipiec / Sierpień 2010 Nr 7-8 (44)


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
23.10.2026 10:59
Oriflame traci klientów i notuje kolejne spadki. Sprzedaż w Europie niższa o 19 proc.
Oriflame traci klientów. Sprzedaż spadła o 23 proc.Oriflame

Oriflame zakończyło trzeci kwartał 2026 roku ze spadkiem sprzedaży o 23 proc. i stratą operacyjną EBITDA na poziomie 1,5 mln euro. Szwedzka firma ogranicza koszty, zmienia model sprzedaży i rozwija wybrane linie kosmetyczne, ale problemem pozostaje malejąca liczba aktywnych klientów i konsultantów. W ciągu roku ich społeczność skurczyła się o ponad jedną czwartą.

W tym artykule przeczytasz:

  • Sprzedaż spada, a aktywna społeczność się kurczy
  • Które kategorie kosmetyków radzą sobie lepiej?
  • Oriflame tnie koszty i zmienia model sprzedaży
  • Mniej zapasów, ale nadal trudna sytuacja finansowa

Sprzedaż spada, a aktywna społeczność się kurczy

W okresie od lipca do września 2026 roku przychody Oriflame wyniosły 97,6 mln euro, wobec 126 mln euro rok wcześniej. To spadek o 23 proc. W całym okresie od stycznia do końca września sprzedaż osiągnęła 338,5 mln euro, czyli o 16 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2025 roku.

Jednym z najważniejszych sygnałów jest liczba aktywnych członków społeczności Oriflame, obejmującej konsultantów i klientów, którzy złożyli zamówienie w ostatnich kampaniach. Na koniec września grupa ta liczyła 1,023 mln osób, wobec 1,388 mln rok wcześniej. Oznacza to spadek o 26 proc.

Firma wskazuje, że na wyniki wpłynęło m.in. ograniczenie aktywności sił sprzedaży oraz mniejsza liczba rekrutowanych osób. W Europie i krajach Wspólnoty Niepodległych Państw sprzedaż spadła o 19 proc., w Azji o 22 proc., a w regionie Turcji i Afryki aż o 26 proc. Najmniejszy spadek odnotowano w Ameryce Łacińskiej – o 5 proc.

Na wyniki wpłynęła także decyzja o zakończeniu sprzedaży produktów wytwarzanych w polskiej fabryce na rzecz zewnętrznych odbiorców. Oriflame szacuje, że zmniejszyło to kwartalną sprzedaż o około 4 punkty procentowe. Po wyłączeniu tego efektu spadek przychodów wyniósłby około 18 proc.

image

Oriflame ma nowego CEO. Kenneth Benaim Campbell zastępuje Annę Malmhake

Które kategorie kosmetyków radzą sobie lepiej?

Raport pokazuje, że problemy nie dotyczą wyłącznie jednej części portfolio. Sprzedaż pielęgnacji skóry pozostaje poniżej ubiegłorocznego poziomu, przede wszystkim z powodu mniejszej liczby aktywnych klientów i ograniczonej dostępności niektórych produktów. Wzrosty linii Novage+ i Diamond Cellular częściowo zrównoważyły spadki Optimals, Love Nature i Royal Velvet.

Podobna sytuacja występuje w kategorii wellness. Sprzedaż osłabiają starsze linie suplementów i produktów zastępujących posiłki, choć Oriflame odnotowuje wzrosty w przypadku Beauty Collagen Complex, Metabo Boost i Gluco Shape. Firma zapowiada rozwój produktów łączących różne obszary dbania o zdrowie i urodę oraz rozwiązań opartych na subskrypcji.

W makijażu presja na wolumen sprzedaży utrzymuje się w kategoriach produktów do twarzy i oczu. Lepsze wyniki wybranych marek premium, w tym Giordani Gold, oraz wzrost Waunt nie wystarczyły jednak, by odwrócić ogólny trend.

Na tle pozostałych kategorii wyróżniają się akcesoria. Choć ich sprzedaż również była niższa niż przed rokiem, segment ten poradził sobie lepiej niż cała grupa. Wsparciem okazała się biżuteria, nowe kolekcje i produkty do stylizacji paznokci. Słabiej wypadły natomiast narzędzia kosmetyczne i akcesoria modowe.

Oriflame tnie koszty i zmienia model sprzedaży

Oriflame kontynuuje restrukturyzację oraz ograniczanie wydatków. W trzecim kwartale koszty sprzedaży i marketingu zmniejszyły się o 25 proc. rok do roku, do 31,9 mln euro. Spadły również koszty administracyjne, m.in. w następstwie zmian organizacyjnych i redukcji wydatków na personel, IT oraz podróże.

Oszczędności nie wystarczyły jednak, by zrównoważyć spadek przychodów. Skorygowana EBITDA za kwartał wyniosła minus 1,5 mln euro, podczas gdy rok wcześniej firma wykazała 0,5 mln euro zysku. Po dziewięciu miesiącach wskaźnik ten był już ujemny i wyniósł minus 12,5 mln euro, wobec dodatnich 0,4 mln euro w 2025 roku.

Firma rozwija jednocześnie model sprzedaży skoncentrowany na kanałach cyfrowych, w tym handel społecznościowy. Testuje również narzędzia wykorzystujące sztuczną inteligencję do marketingu, rekrutacji i kontaktu z klientami. Wśród priorytetów znalazły się uproszczenie procesu dołączania do społeczności, personalizacja komunikacji oraz nowe rozwiązania motywacyjne dla sprzedawców.

Ważnym elementem zmian jest także reorganizacja produkcji. W trzecim kwartale Oriflame zakończyło przekazanie działalności produkcyjnej w Indiach i zawarło z nabywcą długoterminową umowę produkcyjno-dostawczą. Transakcja przyniosła około 5 mln euro wpływów gotówkowych.

image

Oriflame: nauka o długowieczności zmienia podejście branży beauty do starzenia się skóry

Mniej zapasów, ale nadal trudna sytuacja finansowa

W trzecim kwartale Oriflame wygenerowało 3,7 mln euro skorygowanych przepływów pieniężnych przed finansowaniem. Poprawę wsparło przede wszystkim zmniejszenie zapasów o 8,3 mln euro i należności o 5,3 mln euro. To część działań mających uwolnić kapitał zamrożony w działalności operacyjnej.

Na koniec września firma dysponowała jednak 23,2 mln euro gotówki, wobec 69 mln euro na koniec 2025 roku. Wyniki wskazują więc, że poprawa zarządzania zapasami nie rozwiązuje wszystkich problemów finansowych spółki.

Dla Oriflame kluczowe pozostaje teraz nie tylko ograniczanie kosztów, lecz także odbudowa aktywnej bazy klientów i konsultantów. Bez odwrócenia tego trendu nawet dalsze oszczędności i rozwój sprzedaży cyfrowej mogą nie wystarczyć do powrotu do wzrostu.

 

Źródło: Raport Oriflame Interim Management Statement 1 January - 30 September 2026

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
22.10.2026 15:44
Dove wprowadz na rynek perfumy z aromatem swojego kultowego mydła
Marka znana z kultowej kostki myjącej postanowiła przekuć swój produkt w zapach.Dove

Dove zamienia jeden ze swoich najbardziej rozpoznawalnych zapachów w limitowane perfumy. Nowy produkt, zaprojektowany z myślą o codziennym użyciu, ma trafić do sprzedaży 27 października. Marka odpowiada na wieloletnie prośby konsumentów, a jej debiut wpisuje się w szerszy trend: firmy kojarzone z pielęgnacją skóry wykorzystują rozpoznawalność swoich produktów, by rozwijać ofertę zapachową. Przykładem jest Nivea, która ma w swoim portfolio trzy kompozycje.

Dove wprowadza na rynek Dove Original Fragrance — limitowaną wodę zapachową inspirowaną aromatem kostki Dove Original Beauty Bar. Według marki konsumenci od lat prosili o udostępnienie tego zapachu w formie perfum. Nowa propozycja przenosi go z kategorii produktów do mycia i pielęgnacji do segmentu zapachów.

Produkt ma odtwarzać charakterystyczny aromat Beauty Bar w miękkiej, czystej i znajomej kompozycji przeznaczonej do codziennego noszenia. Za jej opracowanie odpowiada Ann Gottlieb, uznana twórczyni zapachów. Limitowany charakter edycji oraz silne powiązanie z rozpoznawalnym produktem marki mają podkreślać jej wyjątkowość.

Opakowanie nawiązuje do kultowego produktu

Dove Original Fragrance otrzyma flakon w kształcie kostki Beauty Bar. Szklaną butelkę wieńczy złota zakrętka z logo Dove. Projekt opakowania bezpośrednio odwołuje się do produktu, z którym konsumenci kojarzą zapach, i stanowi centralny element koncepcji nowej linii.

Marka wskazuje, że decyzja o wprowadzeniu perfum wynikała ze słuchania społeczności. Dana Paolucci, Head of Engagement Marketing w Dove U.S., określiła zapach kostki Original jako jeden z najbardziej rozpoznawalnych w branży beauty. Podkreśliła także, że nowa premiera jest ukłonem w stronę osób, które od pokoleń używają Beauty Bar.

image

GLP-1 zmienia rynek zapachów; gourmand zaczyna być substytutem rozkoszy podniebienia

Komunikacja produktu opiera się więc na dziedzictwie marki i zaangażowaniu konsumentów. Dove nie przedstawia zapachu jako zupełnie nowej historii, lecz rozwija skojarzenie, które już istnieje wokół jej produktu. To podejście pozwala połączyć znaną bazę odbiorców z ofertą z sąsiedniej kategorii.

Lista oczekujących na zakup Dove Original Fragrance ma zostać uruchomiona 22 października, a sprzedaż rozpocznie się 27 października. Marka nie podała w przekazanych informacjach ceny, wielkości flakonu ani planowanej liczby sztuk. Nie ujawniono również, czy produkt będzie dostępny poza rynkiem amerykańskim.

Pielęgnacja i zapachy w jednym portfolio

Premiera Dove nie jest pierwszym przypadkiem rozszerzenia oferty zapachowej przez markę kojarzoną przede wszystkim z pielęgnacją skóry. Nivea, należąca do hamburskiej spółki Beiersdorf AG, ma w bazie zapachów trzy perfumy. Najstarsza z wymienionych kompozycji pochodzi z 2015 roku, a najnowsza z 2019 roku. Wszystkie trzy zostały opracowane przez perfumiarkę Isabelle Abram.

Portfolio obejmuje Nivea Eau de Toilette — zapach dla kobiet i mężczyzn, Nivea Men — kompozycję dla mężczyzn, oraz Nivea Sun — zapach dla kobiet i mężczyzn. Zestawienie pokazuje, że marka pielęgnacyjna może rozwijać ofertę zarówno w kierunku produktów skierowanych do określonej grupy odbiorców, jak i kompozycji o charakterze uniseks.

Historia Nivea sięga 1882 roku, kiedy farmaceuta Paul Carl Beiersdorf założył firmę, która dała początek obecnemu przedsiębiorstwu. W przypadku tej marki przejście do perfum nie jest zatem nowym ruchem: wymienione pozycje ukazywały się w latach 2015–2019. Dove wchodzi w tę kategorię z innym punktem wyjścia — rozwija konkretny, rozpoznawalny zapach produktu pielęgnacyjnego i opiera premierę na ograniczonej edycji.

Dane dotyczące Nivea wskazują na trzy kompozycje w bazie, ale nie określają ich sprzedaży ani udziału w przychodach firmy. Podobnie w przypadku Dove dostępne informacje opisują produkt i terminy jego debiutu, lecz nie zawierają prognoz sprzedażowych. Nie ma więc podstaw do porównania skali obu przedsięwzięć w wymiarze komercyjnym.

image

„Twilight” wraca w zapachu. Dlaczego beauty tak chętnie sięga po popkulturę?

Podobny ruch, co warto pamiętać, wykonała marka Huda Beauty, przenosząc do kategorii zapachów aromat kojarzony z jednym ze swoich pudrów. Perfumy Easy Bake inspirowane są zapachem pudru Easy Bake — produktu, który zdobył rozpoznawalność wśród użytkowniczek marki. W ten sposób Huda Beauty rozszerzyła istniejące skojarzenie produktowe na nową kategorię.

Takie premiery pokazują, jak marki kosmetyczne mogą wykorzystywać charakterystyczny zapach znanego produktu do budowania oferty perfumeryjnej. W przypadku Huda Beauty punktem wyjścia był puder, a w przypadku Dove — kostka Beauty Bar. Oba przykłady łączy odwołanie do rozpoznawalnych produktów i zapachów, które konsumenci już kojarzą z marką.

Dla branży kosmetycznej istotna jest sama droga od produktu pielęgnacyjnego do zapachu: rozpoznawalność marki i istniejące skojarzenia mogą stać się punktem wyjścia dla oferty w kolejnej kategorii. Dove wykorzystuje ten mechanizm, przekładając aromat Beauty Bar na limitowane perfumy. Nivea pokazuje z kolei, że portfolio zapachowe marki pielęgnacyjnej może obejmować kilka różnych kompozycji i utrzymywać się przez kolejne lata.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
24. październik 2026 15:26