StoryEditor
Producenci
07.10.2025 10:29

Procter & Gamble wycofuje się z Pakistanu – koniec działalności Gillette i P&G Pakistan

Na zdj. siedziba Procter&Gamble. / Shutterstock

Amerykański gigant branży FMCG, Procter & Gamble (P&G), ogłosił zakończenie działalności w Pakistanie, w tym także likwidację spółki zależnej Gillette Pakistan Ltd. Decyzja ta jest częścią szeroko zakrojonej restrukturyzacji koncernu, mającej na celu redukcję kosztów i uproszczenie globalnego portfolio marek. Produkcja i operacje handlowe w Pakistanie zostaną wygaszone w najbliższych miesiącach.

Firma z siedzibą w Cincinnati potwierdziła, że zamierza kontynuować obsługę pakistańskich konsumentów poprzez sieć regionalnych struktur i zewnętrznych dystrybutorów. Tym samym obecność marek takich jak Gillette, Pampers czy Head & Shoulders nie zniknie całkowicie z lokalnego rynku, choć ich dystrybucja będzie realizowana pośrednio. W czerwcu P&G ogłosiło plan restrukturyzacji obejmujący redukcję nawet 7 tys. etatów w ciągu dwóch lat oraz racjonalizację portfolio produktowego.

Koncern zrewidował również swoje prognozy finansowe, wskazując na presję związaną z cłami handlowymi oraz spadkiem globalnego popytu. W poprzednim roku fiskalnym P&G osiągnęło przychody na poziomie ponad 85 mld dolarów, jednak dynamika sprzedaży w rynkach wschodzących – w tym w Azji Południowej – znacząco spowolniła. Zmiana strategii ma na celu poprawę efektywności i ograniczenie kosztów operacyjnych w regionach o podwyższonym ryzyku makroekonomicznym.

Wyjście P&G z Pakistanu to także sygnał ostrzegawczy dla innych międzynarodowych korporacji działających w tym kraju. Na decyzję wpłynęły przede wszystkim czynniki lokalne: silna zmienność kursu walutowego, ograniczenia w transferze zysków za granicę, wysokie koszty energii oraz niska siła nabywcza konsumentów. Według danych Banku Światowego inflacja w Pakistanie w 2024 r. przekroczyła 25 proc., a wzrost PKB spadł poniżej 2 proc., co znacząco pogorszyło klimat inwestycyjny.

Choć Pakistan liczy ponad 240 mln mieszkańców i teoretycznie stanowi atrakcyjny rynek konsumencki, coraz więcej globalnych firm przyjmuje wobec niego strategię „czekania i obserwacji”. Decyzja P&G wpisuje się w szerszy trend ostrożności inwestycyjnej – w ostatnich latach działalność ograniczyły tam również m.in. Shell, Hyundai i Siemens. Dla samego koncernu oznacza to dalsze przesunięcie priorytetów w kierunku stabilniejszych i bardziej rentownych rynków Azji Wschodniej oraz Ameryki Północnej.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
23.01.2026 16:28
Zmiana na szczycie Eurofragance od 1 stycznia 2026 roku: Joan Pere Jiménez dyrektorem
Eurofragrance

Eurofragance poinformowało, że 1 stycznia 2026 r. stanowisko dyrektora generalnego objął Joan Pere Jiménez. Spółka, której centrala mieści się w Barcelonie, podkreśla, że nominacja jest elementem strategii opartej na rozwoju wewnętrznych talentów i ma wzmocnić jej pozycję w globalnym sektorze kompozycji zapachowych.

Nowy etap w zarządzaniu firmą opiera się na planie strategicznym zbudowanym wokół trzech filarów: innowacji, ludzi oraz klientów. Według zapowiedzi zarządu taki model ma przyspieszyć ekspansję na rynkach kluczowych i wzmocnić konkurencyjność Eurofragance w perspektywie kolejnych lat.

Proces sukcesji był planowany od 2023 r. i realizowany etapami w 2025 r., aby zapewnić ciągłość zarządzania. Dotychczasowy CEO, Laurent Mercier, który kierował spółką od 2018 r., pozostaje związany z Eurofragance jako członek rady dyrektorów, co ma zagwarantować stabilność strategiczną po zmianie na najwyższym stanowisku.

Joan Pere Jiménez jest związany z firmą od ponad 10 lat. Dołączył jako dyrektor operacyjny (COO), odpowiadając za efektywność operacyjną i rozwój zaplecza przemysłowego. Następnie kierował ekspansją w Europie, Afryce i Turcji, a później w regionie Azji i Pacyfiku. W okresie od stycznia 2024 r. do końca 2025 r. pełnił funkcję dyrektora ds. rynków (Chief Market Officer), zarządzając wszystkimi rynkami na poziomie globalnym.

Zapowiedziany plan działania obejmuje m.in. rozbudowę globalnej obecności poprzez nowe fabryki i Creative Centers oraz przyspieszenie cyfryzacji. Wśród priorytetów wskazano także taktyczne wykorzystanie narzędzi AI, które mają zwiększyć zwinność organizacyjną, tempo innowacji i bliskość współpracy z klientami na poszczególnych rynkach.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
23.01.2026 14:09
Nomi Beauty pozywa Estée Lauder o kradzież technologii i potencjalne straty
Estée Lauder mierzy się z kolejną w tym miesiącu kontrowersją.Marzena Szulc

Startup Nomi Beauty złożył pozew w federalnym sądzie na Manhattanie, oskarżając Estée Lauder Companies o bezprawne wykorzystanie technologii, która miała zwiększać sprzedaż kosmetyków w hotelach i kanałach duty free. Spółka twierdzi, że po zerwaniu kontraktów w 2018 i 2020 r. koncern miał przejąć rozwiązania umożliwiające identyfikację rzeczywistych preferencji konsumentów, co — według pozwu — przełożyło się na „dosłownie miliardy dolarów” nowego przychodu po stronie Estée Lauder.

Nomi, której nazwa jest fonetyczną grą słów od „know me”, wskazuje, że jej „tajny składnik” był projektowany z myślą o zwiększaniu sprzedaży w luksusowych hotelach — zarówno w strefach duty free, jak i poprzez zakupy dokonywane bezpośrednio w pokojach. Rozwiązanie miało też ograniczyć zależność koncernu od tradycyjnych kanałów detalicznych i wspierać marki należące do grupy, takie jak Clinique oraz MAC Cosmetics.

Zgodnie z treścią skargi Estée Lauder, zamiast wywiązać się z umów lub sfinalizować rozmowy o przejęciu Nomi, miał „zagłodzić” partnerów hotelowych startupu poprzez ograniczenie dostaw produktów, a następnie wdrożyć konkurencyjne programy. Te inicjatywy uruchomiono m.in. w Chinach, Kostaryce, Malezji, Wielkiej Brytanii oraz w Stanach Zjednoczonych, a — jak twierdzi Nomi — miały one opierać się na tych samych tajemnicach handlowych, które startup przekazywał koncernowi przez lata.

image

Ronald Lauder zamieszany w plany Trumpa dt. Grenlandii? Konsumenci sugerują bojkot Estée Lauder

Nomi domaga się odszkodowania o nieujawnionej wartości, obejmującego roszczenia kompensacyjne, karne oraz potrójne. Prawnik spółki, Matthew Schwartz, stwierdził w korespondencji mailowej, że „skradzione innowacje Nomi wprowadziły Estée Lauder w erę informacji”, a koncern nadal „czerpie z nich ogromne korzyści finansowe”. Obie firmy mają siedziby w Nowym Jorku; Estée Lauder nie odpowiedział bezpośrednio na prośby o komentarz.

Pozew pojawia się w momencie, gdy Estée Lauder realizuje strategię „Beauty Reimagined”, ogłoszoną w lutym ubiegłego roku. Plan zakłada m.in. nowe premiery w segmencie prestiżowym, uproszczenie łańcucha dostaw oraz redukcję kosztów, w tym zapowiedź nawet 7 000 zwolnień, mających pomóc w odbudowie wyników po okresie spadków sprzedaży.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
25. styczeń 2026 03:04