StoryEditor
Producenci
27.11.2019 00:00

Reklama prasowa bardziej angażuje odbiorcę niż telewizyjna i internetowa

Według prognozy Zenith w tym roku wydatki na reklamę w magazynach będą niższe od ubiegłorocznych o 10,4 proc, a w dziennikach o 11,1 proc. Wydawcy i przedstawiciele domów mediowych podkreślają jednak, że reklama w prasie ma kilka przewag nad reklamą telewizyjną czy online’ową - podaje serwis Newseria Lifestyle.

Według danych Starcomu w I półroczu tego roku polski rynek reklamowy osiągnął wartość 4,7 mld zł, czyli o 1,2 proc. większą niż w tym samym okresie rok wcześniej. Mimo zanotowanego wzrostu rynku wydatki na reklamę wzrosły jedynie w internecie i kinach, natomiast w telewizji zmalały o 1,8 proc., a w radiu o 1,3 proc. Spadek dotyczy również prasy.

Wydawcy i przedstawiciele domów mediowych podkreślają jednak, że reklama prasowa ma kilka solidnych przewag nad telewizyjną czy online. Oprócz prestiżu i autorytetu jest nieinwazyjna, nie przeszkadza w konsumpcji innych treści. Kolejny atut to niski koszt dotarcia do odbiorcy i wielokrotny kontakt z reklamą, bo czytelnik wraca do jednego wydania gazety czy magazynu nawet 2–5 razy. Z pomiarów Polskich Badań Czytelnictwa wynika też, że reklama w prasie jest bardziej angażująca i w większym stopniu skupia uwagę czytelnika.

Reklama prasowa rewelacyjnie buduje autorytet i tego nie da się zamienić 1:1 na reklamę online. Prasa ma w tej chwili zupełnie inne zastosowanie w marketingu. Dla reklamodawców wciąż jest atrakcyjna, chociaż wielu z nich nie zdaje sobie z tego sprawy, święcie wierząc, że da się przełożyć zasięgi papierowe na zasięgi online’owe, a to nie jest prawda – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Paweł Tkaczyk, strateg marki w agencji reklamowej Midea.

 Atutem prasy w opinii Dariusza Kostrzewskiego z GW jest fakt, że czytelnicy zauważają blisko 90 proc. zamieszczanych w niej reklam.

– Specyfiką reklamy prasowej jest wielokrotny kontakt z jedną emisją. To jest coś wyjątkowego dla prasy – inaczej niż w telewizji czy w internecie, gdzie jedna emisja równa się jeden kontakt. Czytelnik może wrócić do pisma, przejrzeć je raz jeszcze i mieć ponowny kontakt z reklamą prasową – mówi Dariusz Kostrzewski,  dyrektor ds. Badań i Analiz Rynku w „Gazecie Wyborczej”. 

Jak podkreśla, reklama w prasie jest angażująca i skupia uwagę. Badania PBC pokazują, że czytając reklamę prasową, konsument skupia się na wybranych elementach, najczęściej takich, na których zależy reklamodawcy: nazwie produktu i marki, kodzie rabatowym, cenie i miejscu, w którym można nabyć dany produkt.

Do głównych zalet reklamy prasowej należy przede wszystkim wysoki zasięg. Z naszych badań wynika, że 53 proc. populacji Polski ma kontakt z reklamą prasową. Po drugie, prasa ma możliwość wygenerowania bardzo intensywnej kampanii – mówimy tutaj o wielu milionach dobrych jakościowo kontaktów z reklamą. Kolejny atut to jakość tej reklamy, jak i kontekstu, w którym jest umieszczona – mówi Waldemar Izdebski, szef Polskich Badań Czytelnictwa.

Prasa absolutnie powinna mieć kluczowe miejsce w mediamiksie i spokojnie może też konkurować z innymi mediami – mówi Izabela Sarnecka, dyrektor Biura Reklamy Wydawnictwa Bauer.Reklama prasowa jest jakościowa, stoi za nią autorytet, potrafi budować wiarygodność marki. Z drugiej strony ma bardzo wysoką efektywność kontaktu i zasięg. 

Z nowych badań PBC przeprowadzonych z wykorzystaniem eyetrackingu, czyli śledzenia ruchów gałki ocznej, wynika, że realny kontakt czytelnika z reklamą prasową trwa średnio 2/3 sekundy (600 milisekund). To oznacza, że w mózgu aktywują się procesy uwagi i skupienia, czyli następuje zapamiętywanie reklamy. Cykl życia reklamy w prasie trwa tak długo, jak wydanie gazety czy magazynu. Czytelnik wraca do jednego wydania średnio 2–5 razy, co oznacza, że zauważa zawarte w nim reklamy kilkukrotnie. 

Wszystko to przekłada się na efektywność i fakt, że reklama w prasie wciąż potrafi być bardziej angażująca niż online’owa czy telewizyjna.

Przegląd prasy
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
17.04.2026 10:50
ECHA daje zielone światło dla etanolu. Kluczowa decyzja dla branży kosmetycznej i dezynfekcyjnej
Etanol pod lupą regulacji UE. Decyzja ECHAShutterstock

Po miesiącach niepewności regulacyjnej European Chemicals Agency potwierdza bezpieczeństwo etanolu w produktach biobójczych. Decyzja ma strategiczne znaczenie dla branży kosmetycznej, sektora higieny i producentów środków dezynfekcyjnych w całej Europie.

W tym artykule przeczytasz:

  • Przełomowa decyzja regulatora
  • Spór o klasyfikację etanolu
  • Dlaczego to ważne dla rynku?
  • Branża zabrała głos
  • To jeszcze nie koniec procesu
  • Branża pozostaje w gotowości

 

Przełomowa decyzja regulatora

Komitet ds. Produktów Biobójczych (BPC) działający przy European Chemicals Agency wydał pozytywną opinię dotyczącą stosowania etanolu w produktach do dezynfekcji rąk, powierzchni oraz urządzeń w sektorze spożywczym.

To długo oczekiwany krok w procesie regulacyjnym, który istotnie ogranicza ryzyko wprowadzenia restrykcyjnych ograniczeń dla jednej z kluczowych substancji stosowanych w higienie i ochronie zdrowia publicznego.

Spór o klasyfikację etanolu

Choć etanol od dekad stanowi fundament skutecznej dezynfekcji, w ostatnich latach znalazł się w centrum debaty regulacyjnej.

W 2024 roku pojawiły się propozycje jego klasyfikacji jako substancji potencjalnie rakotwórczej lub szkodliwej dla rozrodczości (CMR), co mogło doprowadzić do istotnych ograniczeń w jego stosowaniu.

Analizy wykazały jednak, że dostępne alternatywy nie spełniają jednocześnie wymagań skuteczności, bezpieczeństwa i zastosowania w różnych sektorach.

image

Dlaczego „procenty” znikają z perfum? Nowe standardy i regulacje rynkowe 2026

Dlaczego to ważne dla rynku?

Pozytywna opinia BPC oznacza realne zmniejszenie ryzyka zniknięcia produktów na bazie etanolu z rynku, zarówno w segmencie profesjonalnym, jak i konsumenckim.

Etanol pozostaje jednym z najważniejszych składników środków do dezynfekcji, wykorzystywanym m.in. w:

  • ochronie zdrowia,
  • przemyśle spożywczym,
  • kosmetykach i higienie osobistej.

Jak podkreślają eksperci, jego dostępność ma bezpośredni wpływ na poziom bezpieczeństwa sanitarnego.

Branża zabrała głos

Decyzja ECHA to w dużej mierze efekt szerokiej mobilizacji branży na poziomie europejskim i krajowym.

W działania zaangażowało się Polskie Stowarzyszenie Przemysłu Kosmetycznego i Detergentowego, które wspierało m.in. kampanię A.I.S.E. #HandsUpForEthanol.

Pod wspólnym apelem w obronie etanolu podpisało się ponad 100 polskich firm, co pokazuje skalę znaczenia tej substancji dla rynku.

image

Nowy mandat SCCS o ocenę łącznego narażenia na kwas salicylowy

To jeszcze nie koniec procesu

Choć opinia Komitetu stanowi istotny krok, proces regulacyjny nie został zakończony.

Kolejnym etapem będzie przygotowanie aktu wykonawczego przez Komisję Europejską, który formalnie zatwierdzi etanol jako substancję czynną w produktach biobójczych.

Równolegle planowane są dalsze prace nad jego klasyfikacją w ramach przepisów CLP, które mogą potrwać do 2027–2028 roku.

Branża pozostaje w gotowości

Eksperci podkreślają, że mimo pozytywnej decyzji ryzyko regulacyjne nie znika całkowicie. Część państw członkowskich może nadal opowiadać się za bardziej restrykcyjnym podejściem.

Dlatego kolejne miesiące będą kluczowe, zarówno dla utrzymania obecnego statusu etanolu, jak i dla stabilności regulacyjnej całego sektora.

 

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
17.04.2026 09:30
Niemiecki producent kosmetyków z wnioskiem o upadłość. Co z markami w dm i Douglas?
Producent kosmetyków BCG w upadłości (fot.BCG Baden-Baden Cosmetics Group)BCG Baden-Baden Cosmetics Group

Niemiecka firma BCG Baden-Baden Cosmetics Group złożyła wniosek o upadłość w trybie własnego zarządu. Spółka odpowiada za marki obecne także na polskim rynku, jednak działalność operacyjna i sprzedaż mają pozostać bez zakłóceń.

W tym artykule przeczytasz:

  • Postępowanie upadłościowe już rozpoczęte
  • Znane marki w portfelu spółki
  • Skąd problemy finansowe?
  • Czy kosmetyki znikną ze sprzedaży?
  • Rynek pod presją
  • Restrukturyzacja zamiast końca działalności

Postępowanie upadłościowe już rozpoczęte

Wniosek o otwarcie postępowania upadłościowego został złożony do sądu w Baden-Baden, a tymczasowa procedura ruszyła 26 marca 2026 roku.

Spółka zdecydowała się na tzw. upadłość w trybie własnego zarządu, co oznacza, że nadal prowadzi działalność, jednocześnie realizując proces restrukturyzacyjny pod nadzorem sądu.

Znane marki w portfelu spółki

BCG Baden-Baden Cosmetics Group odpowiada za takie brandy jak Sans Soucis, Biodroga oraz Dr. Scheller.

Produkty tych marek są dostępne m.in. w sieciach dm-drogerie markt oraz Douglas, również na rynku polskim, co sprawia, że sytuacja firmy budzi duże zainteresowanie zarówno klientów, jak i partnerów handlowych.

image

Kontrowersje wokół talku wracają. Johnson & Johnson na celowniku

Skąd problemy finansowe?

Jak wskazuje spółka, źródłem trudności są wcześniejsze obciążenia strukturalne. Firma zatrudnia około 160 pracowników, a ich wynagrodzenia są obecnie zabezpieczone w ramach świadczenia upadłościowego, obowiązującego przez maksymalnie trzy miesiące.

BCG działa od 2015 roku i prowadzi sprzedaż w ponad 70 krajach, obejmując cały łańcuch wartości, od produkcji po dystrybucję.

Czy kosmetyki znikną ze sprzedaży?

Pomimo rozpoczęcia postępowania, działalność operacyjna spółki przebiega bez zmian. Produkcja i dystrybucja kosmetyków są kontynuowane, a produkty pozostają dostępne w sprzedaży.

Za proces restrukturyzacyjny odpowiada ekspert z kancelarii SZA Schilling, Zutt & Anschütz, który nadzoruje działania naprawcze.

image

Producent Dove i Rexony redukuje zatrudnienie w swoim polskim zakładzie

Rynek pod presją

Przypadek BCG nie jest wyjątkiem, wpisuje się raczej w szerszy trend rosnącej liczby niewypłacalności w Europie. Dane z pierwszych miesięcy 2026 roku wskazują, że liczba upadłości osiągnęła najwyższy poziom od ponad dwóch dekad.

W praktyce oznacza to rosnącą presję kosztową i operacyjną także w branży kosmetycznej, nawet w segmencie marek o ugruntowanej pozycji rynkowej.

Restrukturyzacja zamiast końca działalności

Postępowanie w trybie własnego zarządu nie oznacza likwidacji firmy, lecz próbę uporządkowania finansów i stabilizacji działalności. Kluczowe będzie to, czy spółce uda się wykorzystać ten proces do odbudowy pozycji, szczególnie w kontekście silnej konkurencji i zmieniających się warunków ekonomicznych.

 

Źródło: Fakt

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
17. kwiecień 2026 11:42