StoryEditor
Producenci
13.03.2024 11:33

Sławomir Miętka, Kanu Nature: Przejęcie Olivia Plum wprowadza nas w segment kosmetyków do pielęgnacji twarzy

Sławomir Miętka, prezes firmy Kanu Nature / materiały prasowe Kanu Nature
Sławomir Miętka, zawodowo związany z biznesem kosmetycznym od kilkunastu lat, cztery lata temu znalazł na rynku perełkę – firmę Kanu Nature specjalizującą się w produkcji wegańskich kosmetyków. Przejął biznes od poprzedniego właściciela widząc ogromny potencjał w produktach i w zaangażowanym zespole. Dziś rozwija firmę wielokierunkowo – w kanale profesjonalnym, detalicznym i jako producenta kontraktowego. Niedawno przejął kolejną markę kosmetyków naturalnych – Olivia Plum – i nie wyklucza kolejnych transakcji, ale tylko takich, które pasują do całości biznesu.

Firma Kanu Nature produkuje kosmetyki. Wiemy, że są to produkty pielęgnacyjne. Naturalne i wegańskie. Proszę opowiedzieć nam o tym biznesie. Dla mnie zaskoczeniem było, że firma działa już od 20 lat. Czy dotąd była skupiona tylko na rynku profesjonalnym – gabinetów i spa?

Firma Kanu Nature została założona rzeczywiście już ponad 20 lat temu przez poprzedniego właściciela, który podczas swoich podróży do Stanów Zjednoczonych zaraził się ruchem buddyjskim i w związku z tym przeszedł też na weganizm. Stąd jego decyzja, aby po powrocie do Polski zacząć tworzyć kosmetyki wegańskie, oparte o naturalne składy. Można zatem powiedzieć, że w pewnym sensie wyprzedził swoją epokę, gdyż wówczas nie było jeszcze mody na wegańskie kosmetyki. Obecnie trend ten jest już szeroko rozpowszechniony, ale wówczas było inaczej. Przez pierwsze lata działalności była to firma niszowa, produkowana w dość ascetycznych warunkach, ale stopniowo się profesjonalizowała. 

Faktycznie, Kanu Nature jeszcze cztery lata temu była skupiona na rynku profesjonalnym, ale też była producentem kontraktowym, wytwarzającym produkty dla klientów pod ich markami. Dlatego nie było o niej zbyt wielu informacji w przestrzeni publicznej. Po części wynikało to też z preferencji poprzedniego właściciela, który starał się unikać rozgłosu.

Cztery lata temu firma trafiła w Pańskie ręce. Jak do tego doszło?

Przez piętnaście lat związany byłem zawodowo z radomską firmą kosmetyczną Global Cosmed, obecnie Dr. Miele Cosmed Group, dzięki czemu miałem okazję uczestniczyć w rozwoju szybko rosnącej firmy, ze wszystkimi wynikającymi z tego wyzwaniami. Byłem też częścią zespołów zajmujących się procesami przejęć marek, czy też całych zakładów produkcyjnych w Polsce i w Niemczech. Dało mi to unikalną możliwość poznania wielu różnorodnych podmiotów z branży kosmetycznej, a także nabrania doświadczenia w przejęciach. 

image
Kanu Nature peeling do ciała Magnolia
materiały prasowe Kanu Nature

W momencie, gdy dość przypadkowo dowiedziałem się o możliwości nabycia firmy Kanu Nature, stwierdziłem, że może czas na zmianę. Podczas due diligence urzekła mnie jakość produktów i panująca już wówczas kultura organizacyjna i zaangażowany zespół. Brakowało rozpoznawalności marki, a także sam design marki wymagał dopracowania. Postrzegałem to jednak nie jako słabość, lecz ukryty potencjał. Z tego też względu po przejęciu Kanu Nature cztery lata temu, duży nacisk położyliśmy na działania marketingowe, a także rozwój marki detalicznej. Rozszerzyliśmy też nasze portfolio produktowe, między innymi o kremy i maski do ciała, czy szampony w kostce.

Czy salony kosmetyczne i SPA są nadal Waszmi najważniejszymi odbiorcami?

Jest to z pewnością ważna i rosnąca część naszego biznesu, aczkolwiek sprzedaż marki detalicznej jest dla nas równie istotna. Zarazem cały czas jesteśmy producentem kontraktowym i generujemy w tym segmencie większe obroty, niż na marce Kanu Nature. Stale współpracujemy ze znanymi markami i dużymi podmiotami z Polski i Europy – firmami, które mają własne marki, ale zlecają u nas produkcję w kategoriach, w których się nie specjalizują, albo nie mają odpowiedniego zaplecza technicznego.

Na ile oferta detaliczna jest inna niż gabinetowa? 

Zasadniczo ta oferta już istniała w momencie przejęcia firmy, gdyż masażyści mieli możliwość sprzedawania swoim klientkom produktów detalicznych w swoich salonach. Zmiany jakie wprowadziliśmy, to odświeżenie wyglądu produktów, działania marketingowe wokół marki, a także wprowadzenie ich do sklepów detalicznych. 

Natomiast nie jest też tak, że zdecydowaliśmy się na zmianę filozofii marki i skierowanie jej do klienta masowego. Staramy się zachować nasze DNA brandu jako marki gabinetowej i profesjonalnej. Dlatego też nie zdecydowaliśmy się na oferowanie marki w masowych dyskontach i drogeriach. Staramy się ograniczać do sklepów skupionych na sprzedaży marek kosmetyków naturalnych i wegańskich. Jesteśmy też obecni w szeregu mniejszych mydlarni w całej Polsce. 

Jeśli chodzi o składy, to marka detaliczna i oferta profesjonalna nie różnią się od siebie. Natomiast, jeśli chodzi o takie produkty jak olejki do masażu, masła do ciała czy peelingi, to nasza oferta dla profesjonalistów jest znacznie bardziej rozbudowana, niż marka detaliczna. Umożliwia to masażystom tworzenie zróżnicowanych zabiegów i rytuałów w swoich salonach. 

Zajrzałam do internetowego sklepu marki i najchętniej kupiłabym wszystko, a na pewno wszystko bym powąchała. Co nazwałby Pan hitem sprzedażowym z Waszej oferty? Czego szukają klienci? Te poszukiwania wiążą się np. z jakimiś modnymi zapachami albo składnikami? Czy raczej z tym, że coraz większą wagę przykładamy do dbania o siebie, ale w taki dobry sposób – mając na uwadze równowagę, relaks, wypoczynek?

Na pewno zapachy są naszą silną stroną. Naszym znakiem rozpoznawczym od lat są olejki do kąpieli w naturalnymi elementami roślin w środku. Oprócz nich, głównymi kategoriami, z których jesteśmy znani, są olejki do masażu, masła do ciała oraz peelingi solno-olejowe. 

image
Znakiem rozpoznawczym Kanu Nature są olejki do kąpieli w naturalnymi elementami roślin w środku. Firma znana jest też w wegańskich olejków do masażu, maseł do ciała oraz peelingów solno-olejowuych 
materiały prasowe Kanu Nature

Nasze produkty to połączenie urzekających zapachów, naturalnych składów oraz właściwości pielęgnacyjnych produktów. Są to produkty głęboko natłuszczające skórę i bardzo skondensowane, a dzięki temu wydajne. Nasze masła do ciała zawierają 83 proc. masła shea, a zatem – o ile się nie mylę – najwięcej na rynku. Nie rozcieńczamy ich wodą, co sprawia, że mają unikalną, zwartą konsystencję. Można powiedzieć, że nasze produkty to takie połączenie przyjemnego z pożytecznym. Natomiast jeśli chodzi o produkcję kontraktową, to na pierwszy plan wysuwają się tu kule do kąpieli i mydła w kostce. 

Stale rozwijamy ofertę. Niedawno wprowadziliśmy do sprzedaży świece do masażu, a także żele pod prysznic i lekkie balsamy do ciała. W związku z przejęciem przez nas nowej marki – Olivia Plum – na pewno w tym roku będziemy rozwijać produkty w kategoriach pielęgnacji twarzy.

Gdzie można kupić obecnie kosmetyki i czy poszukujecie nowych partnerów w handlu do współpracy? 

Nasze produkty można nabyć w gabinetach masażu w całej Polsce, a także w regionalnych mydlarniach, oraz oczywiście w naszym własnym sklepie on-line. Nasze produkty są dostępne również w takich sieciach jak Kontigo oraz w internetowych sklepach Douglas.pl, eZebra.pl, czy MakeUp.pl.

Bardzo ważny jest dla nas rozwój eksportu i nad tym staramy się intensywnie pracować. Od kilku lat obecni jesteśmy z naszą marką w takich krajach jak Cypr, Rumunia, Tajwan, Słowacja, Szwecja, Litwa czy Niemcy. Uważam natomiast, że w kanale eksportowym jeszcze wiele do zrobienia i tu widziałbym potencjał skokowego wzrostu sprzedaży. 

Wspomniał Pan już o przejęciu marki Olivia Plum – dlaczego zdecydowaliście się na tę inwestycję? 

Dotychczas w naszej ofercie nie posiadaliśmy kosmetyków do pielęgnacji twarzy. Rozważaliśmy stworzenie tego asortymentu od podstaw. Gdy pojawiła się możliwość przejęcia marki Olivia Plum, wiele elementów zaczęło tworzyć logiczną całość. 

image
Naturalne kosmetyki pielęgnacyjne do twarzy Olivia Plum - marki, którą firma Kanu Nature przejęła w lutym 2024 r. 
materiały prasowe Kanu Nature

Dzięki przejęciu brandu uzyskaliśmy prawa do naprawdę świetnych receptur, ale też prawa do marki, sklepu internetowego, a także pewnego udziału w rynku, na bazie którego możemy rozwijać sprzedaż. Wokół marki udało się zbudować również rzeszę wiernych sympatyczek produktów, co jest dużą wartością. Podoba mi się również minimalistyczny i nowoczesny design marki, przekaz oraz sposób komunikacji z klientkami. Jest duży potencjał, na którym można budować. 

Jakie macie Państwo plany co do tej marki? Czy wszystkie jej produkty zostaną utrzymane na rynku? Jak chcecie nad nią pracować?

Tak, naszą intencją jest pozostawienie oferty marki Olivia Plum w niezmienionym kształcie, a następnie jej stopniowe rozbudowywanie. Mamy już na to kilka pomysłów, jak choćby linia glinek do twarzy, którą przygotowywaliśmy dla jednego z klientów. Będzie się świetnie nadawać jako rozwinięcie marki Olivia Plum. 

Oczywistym kierunkiem rozwoju jest natomiast rozszerzenie naszej oferty dla salonów o produkty do zabiegów na twarz w oparciu o produkty Olivia Plum. Rozszerzenie naszego portfolio w kanale profesjonalnym to jeden z motywów, który przyświecał nam przy zakupie marki. 

20 lat temu, gdy firma powstawała, kosmetyki naturalne, a tym bardziej wegańskie, to była to rynkowa nisza. Jak zmieniło się na przestrzeni lat podejście do tych produktów? Czy jest większe zainteresowanie wegańskimi produktami na rynku – zarówno wśród konsumentów jak i Państwa odbiorców?

Rzeczywiście, dwadzieścia lat temu kosmetyki naturalne i wegańskie były absolutną niszą, która jednak stopniowo stawała się meinstreamem. Konsumenci zaczęli też dostrzegać, że duże zachodnie koncerny modyfikowały swoje receptury niekoniecznie pod kątem potrzeb konsumentów, ale pod kątem zwiększenia własnej marży. To powodowało pewne zwrócenie uwagi klientek ku mniejszym manufakturom kosmetycznym.

image
Kanu Nature seria wegańskich kosmetyków do pielęgnacji ciała z rokitnikiem 
materiały prasowe Kanu Nature

Z czasem koncerny zaczęły dostrzegać ten trend i oczywiście wprowadzać do swojej oferty kosmetyki naturalne i wegańskie. Natomiast nie zawsze odbywało się to w sposób wiarygodny dla klientów. Dało to szansę rozwoju mniejszym markom, których powstało w ostatnich latach w Polsce naprawdę wiele, zarówno tych mniejszych jak i tych, którym udało się odnieść spektakularny sukces.

Czy kosmetyki naturalne, wegańskie muszą być droższe niż nazwijmy to konwencjonalne? Panuje powszechna opinia, że tak jest, bo choćby surowce są droższe. 

Nie stawiałbym tu takiego jednoznacznego podziału, gdyż nie każdy surowiec naturalny musi być z zasady drogi, aczkolwiek rzeczywiście produkty o wysokim stopniu naturalności są zwykle droższe w wytworzeniu. 

Kiedyś kosmetyki naturalne i wegańskie były produktami niszowymi dla koneserów, obecnie mamy do czynienia z jednym z głównych nurtów, jeśli chodzi o kosmetyki. Właściwie to, że kosmetyki są wegańskie, stało się nie tyle atutem, co standardem na rynku. Do rynku dostosowali się również producenci surowców. Obecnie jest oczywistością, iż dostawca wraz surowcem dostarcza informację o stopniu jego naturalności. Zwykle dostawcy oferują również komponenty w wersji o mniejszym stopniu naturalności i te o większym, które zwykle są droższe. 

image
Kanu Nature świeca do masażu 
materiały prasowe Kanu Nature

Myślę też, że tu musimy rozróżnić dwa typy przypadków, dlaczego kosmetyki zawierają syntetyczne składniki. Pierwszy jest taki, że są one dodawane, aby potanić formulację. Jeśli krem na półce sklepowej kosztuje kilkanaście złotych, to siłą rzeczy, musi być oparty na tańszych, często syntetycznych składnikach, produkowanych masowo. Jest natomiast wiele substancji syntetycznych, będących wynikiem zaawansowanych badań i działających pozytywnie na skórę, rozwiązujących problemy skórne. Nie uważam zatem, że każda substancja niebędąca pochodzenia naturalnego, jest z gruntu rzeczy zła. 

Jak ważną i dużą częścią działalności Kanu Nature jest produkcja kontraktowa? Dla jakich odbiorców i w jakim zakresie produkujecie?

Jest to bardzo ważna część naszego biznesu, która daje nam odpowiedni efekt skali i stabilizację. Nasi klienci kontraktowi to zupełnie inna kategoria podmiotów, niż klienci profesjonalni. Mówimy tu o większych podmiotach, nierzadko koncernach, które zamawiają większe ilości, ale też kładą duży nacisk na cenę. Również asortyment jest nieco odmienny. Wytwarzamy produkty stworzone pod potrzeby klienta, których nie mamy w ofercie naszej marki. Mam tu na myśli choćby mydła apteczne, dezodoranty w sztyfcie, czy tzw. kosmetykę białą. 

Jakie Kanu Nature ma zaplecze technologiczne, badawcze i produkcyjne? Gdzie kosmetyki powstają?

W tym zakresie nasz model jest zróżnicowany. Posiadamy własne laboratorium, ale też stale współpracujemy i konsultujemy się z laboratoriami zewnętrznymi. Naszą specyfiką jest również to, że nowe formulacje, a także różnego rodzaju eksperymenty i próby prowadzone są przez doświadczonych pracowników produkcji. Gdy wyniki prób są zadowalające, badamy następnie wewnętrznie stabilność formulacji i – jeśli nie napotykamy problemów – rozpoczynamy fazę badań i testów w laboratoriach zewnętrznych. Ostatnim etapem jest przygotowanie badań i dokumentacji wymaganej przez przepisy prawa kosmetycznego. Uważam, że połączenie profesjonalnej wiedzy zewnętrznych laboratoriów z doświadczeniem naszych pracowników pozwala uzyskiwać bardzo dobre efekty. 

Jakie ma Pan dalsze plany związane z rozwojem biznesu? 

Myślimy powoli o rozbudowie naszego zakładu produkcyjnego, gdyż staje się on dla nas za mały. Sądzę, że jest to perspektywa raczej następnego roku. 

Przed nami praca związana z integracją marki Olivia Plum, wciąż pracujemy też nad nowymi kontraktami z obszaru marki prywatnej. Na pewno nie narzekamy na nudę.

Czy myśli Pan o kolejnych przejęciach? Są interesujące marki na rynku?

Ubiegły rok był rokiem spowolnienia i był on trudny dla marek, które jeszcze nie osiągnęły na tyle dużej skali działalności, aby były odporne na zawirowania rynkowe. Siłą rzeczy ich właściciele rozważają ich sprzedaż i mogą to być potencjalne okazje inwestycyjne. Jesteśmy otwarci na nowe transakcje, ale nic na siłę. Taka transakcja musi mieć z naszego punktu widzenia sens w postaci efektów synergii, zwiększenia udziału w rynku, bądź rozszerzenia portfolio.

Jak postrzega Pan rynek kosmetyczny w Polsce? Jaki ma on potencjał?

Rynek kosmetyków w Polsce jest w tej chwili bardzo konkurencyjny, ale wciąż rozwijający się. Mieliśmy wprawdzie chwilową zadyszkę, wynikającą z ogólnej sytuacji gospodarczej, ale w mojej ocenie nie zmieni ona ogólnego trendu. Na pewno warto zwrócić uwagę na zaufanie klientek do rodzimych marek i producentów, a tych mamy naprawdę świetnych. Może się też wydawać, że jest to rynek już nasycony, ale wciąż pojawiają się nowe marki, które potrafią odnieść spektakularne sukcesy. 

Nasz kraj ma bogate tradycje, jeśli chodzi o produkcję kosmetyków, sięgające jeszcze czasów poprzedniego ustroju. Ta wiedza w Polsce istnieje i jest stale rozwijana. W branży kosmetycznej „Made in Poland” staje się coraz większym atutem, nasze produkty są bardzo dobrze postrzegane za granicą. Uważam, że kosmetyki to jedna z tych gałęzi przemysłu, w której Polska ma szanse być liderem w regionie, a może i na świecie. Wspomniałem już o konkurencyjności naszego rynku – czasami mam wrażenie, że jeżeli jakiejś marce uda się odnieść sukces w Polsce, to tym bardziej powinna odnieść sukces w innych krajach. 

Artykuł Sponsorowany
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
23.10.2026 10:59
Oriflame traci klientów i notuje kolejne spadki. Sprzedaż w Europie niższa o 19 proc.
Oriflame traci klientów. Sprzedaż spadła o 23 proc.Oriflame

Oriflame zakończyło trzeci kwartał 2026 roku ze spadkiem sprzedaży o 23 proc. i stratą operacyjną EBITDA na poziomie 1,5 mln euro. Szwedzka firma ogranicza koszty, zmienia model sprzedaży i rozwija wybrane linie kosmetyczne, ale problemem pozostaje malejąca liczba aktywnych klientów i konsultantów. W ciągu roku ich społeczność skurczyła się o ponad jedną czwartą.

W tym artykule przeczytasz:

  • Sprzedaż spada, a aktywna społeczność się kurczy
  • Które kategorie kosmetyków radzą sobie lepiej?
  • Oriflame tnie koszty i zmienia model sprzedaży
  • Mniej zapasów, ale nadal trudna sytuacja finansowa

Sprzedaż spada, a aktywna społeczność się kurczy

W okresie od lipca do września 2026 roku przychody Oriflame wyniosły 97,6 mln euro, wobec 126 mln euro rok wcześniej. To spadek o 23 proc. W całym okresie od stycznia do końca września sprzedaż osiągnęła 338,5 mln euro, czyli o 16 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2025 roku.

Jednym z najważniejszych sygnałów jest liczba aktywnych członków społeczności Oriflame, obejmującej konsultantów i klientów, którzy złożyli zamówienie w ostatnich kampaniach. Na koniec września grupa ta liczyła 1,023 mln osób, wobec 1,388 mln rok wcześniej. Oznacza to spadek o 26 proc.

Firma wskazuje, że na wyniki wpłynęło m.in. ograniczenie aktywności sił sprzedaży oraz mniejsza liczba rekrutowanych osób. W Europie i krajach Wspólnoty Niepodległych Państw sprzedaż spadła o 19 proc., w Azji o 22 proc., a w regionie Turcji i Afryki aż o 26 proc. Najmniejszy spadek odnotowano w Ameryce Łacińskiej – o 5 proc.

Na wyniki wpłynęła także decyzja o zakończeniu sprzedaży produktów wytwarzanych w polskiej fabryce na rzecz zewnętrznych odbiorców. Oriflame szacuje, że zmniejszyło to kwartalną sprzedaż o około 4 punkty procentowe. Po wyłączeniu tego efektu spadek przychodów wyniósłby około 18 proc.

image

Oriflame ma nowego CEO. Kenneth Benaim Campbell zastępuje Annę Malmhake

Które kategorie kosmetyków radzą sobie lepiej?

Raport pokazuje, że problemy nie dotyczą wyłącznie jednej części portfolio. Sprzedaż pielęgnacji skóry pozostaje poniżej ubiegłorocznego poziomu, przede wszystkim z powodu mniejszej liczby aktywnych klientów i ograniczonej dostępności niektórych produktów. Wzrosty linii Novage+ i Diamond Cellular częściowo zrównoważyły spadki Optimals, Love Nature i Royal Velvet.

Podobna sytuacja występuje w kategorii wellness. Sprzedaż osłabiają starsze linie suplementów i produktów zastępujących posiłki, choć Oriflame odnotowuje wzrosty w przypadku Beauty Collagen Complex, Metabo Boost i Gluco Shape. Firma zapowiada rozwój produktów łączących różne obszary dbania o zdrowie i urodę oraz rozwiązań opartych na subskrypcji.

W makijażu presja na wolumen sprzedaży utrzymuje się w kategoriach produktów do twarzy i oczu. Lepsze wyniki wybranych marek premium, w tym Giordani Gold, oraz wzrost Waunt nie wystarczyły jednak, by odwrócić ogólny trend.

Na tle pozostałych kategorii wyróżniają się akcesoria. Choć ich sprzedaż również była niższa niż przed rokiem, segment ten poradził sobie lepiej niż cała grupa. Wsparciem okazała się biżuteria, nowe kolekcje i produkty do stylizacji paznokci. Słabiej wypadły natomiast narzędzia kosmetyczne i akcesoria modowe.

Oriflame tnie koszty i zmienia model sprzedaży

Oriflame kontynuuje restrukturyzację oraz ograniczanie wydatków. W trzecim kwartale koszty sprzedaży i marketingu zmniejszyły się o 25 proc. rok do roku, do 31,9 mln euro. Spadły również koszty administracyjne, m.in. w następstwie zmian organizacyjnych i redukcji wydatków na personel, IT oraz podróże.

Oszczędności nie wystarczyły jednak, by zrównoważyć spadek przychodów. Skorygowana EBITDA za kwartał wyniosła minus 1,5 mln euro, podczas gdy rok wcześniej firma wykazała 0,5 mln euro zysku. Po dziewięciu miesiącach wskaźnik ten był już ujemny i wyniósł minus 12,5 mln euro, wobec dodatnich 0,4 mln euro w 2025 roku.

Firma rozwija jednocześnie model sprzedaży skoncentrowany na kanałach cyfrowych, w tym handel społecznościowy. Testuje również narzędzia wykorzystujące sztuczną inteligencję do marketingu, rekrutacji i kontaktu z klientami. Wśród priorytetów znalazły się uproszczenie procesu dołączania do społeczności, personalizacja komunikacji oraz nowe rozwiązania motywacyjne dla sprzedawców.

Ważnym elementem zmian jest także reorganizacja produkcji. W trzecim kwartale Oriflame zakończyło przekazanie działalności produkcyjnej w Indiach i zawarło z nabywcą długoterminową umowę produkcyjno-dostawczą. Transakcja przyniosła około 5 mln euro wpływów gotówkowych.

image

Oriflame: nauka o długowieczności zmienia podejście branży beauty do starzenia się skóry

Mniej zapasów, ale nadal trudna sytuacja finansowa

W trzecim kwartale Oriflame wygenerowało 3,7 mln euro skorygowanych przepływów pieniężnych przed finansowaniem. Poprawę wsparło przede wszystkim zmniejszenie zapasów o 8,3 mln euro i należności o 5,3 mln euro. To część działań mających uwolnić kapitał zamrożony w działalności operacyjnej.

Na koniec września firma dysponowała jednak 23,2 mln euro gotówki, wobec 69 mln euro na koniec 2025 roku. Wyniki wskazują więc, że poprawa zarządzania zapasami nie rozwiązuje wszystkich problemów finansowych spółki.

Dla Oriflame kluczowe pozostaje teraz nie tylko ograniczanie kosztów, lecz także odbudowa aktywnej bazy klientów i konsultantów. Bez odwrócenia tego trendu nawet dalsze oszczędności i rozwój sprzedaży cyfrowej mogą nie wystarczyć do powrotu do wzrostu.

 

Źródło: Raport Oriflame Interim Management Statement 1 January - 30 September 2026

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
22.10.2026 15:44
Dove wprowadz na rynek perfumy z aromatem swojego kultowego mydła
Marka znana z kultowej kostki myjącej postanowiła przekuć swój produkt w zapach.Dove

Dove zamienia jeden ze swoich najbardziej rozpoznawalnych zapachów w limitowane perfumy. Nowy produkt, zaprojektowany z myślą o codziennym użyciu, ma trafić do sprzedaży 27 października. Marka odpowiada na wieloletnie prośby konsumentów, a jej debiut wpisuje się w szerszy trend: firmy kojarzone z pielęgnacją skóry wykorzystują rozpoznawalność swoich produktów, by rozwijać ofertę zapachową. Przykładem jest Nivea, która ma w swoim portfolio trzy kompozycje.

Dove wprowadza na rynek Dove Original Fragrance — limitowaną wodę zapachową inspirowaną aromatem kostki Dove Original Beauty Bar. Według marki konsumenci od lat prosili o udostępnienie tego zapachu w formie perfum. Nowa propozycja przenosi go z kategorii produktów do mycia i pielęgnacji do segmentu zapachów.

Produkt ma odtwarzać charakterystyczny aromat Beauty Bar w miękkiej, czystej i znajomej kompozycji przeznaczonej do codziennego noszenia. Za jej opracowanie odpowiada Ann Gottlieb, uznana twórczyni zapachów. Limitowany charakter edycji oraz silne powiązanie z rozpoznawalnym produktem marki mają podkreślać jej wyjątkowość.

Opakowanie nawiązuje do kultowego produktu

Dove Original Fragrance otrzyma flakon w kształcie kostki Beauty Bar. Szklaną butelkę wieńczy złota zakrętka z logo Dove. Projekt opakowania bezpośrednio odwołuje się do produktu, z którym konsumenci kojarzą zapach, i stanowi centralny element koncepcji nowej linii.

Marka wskazuje, że decyzja o wprowadzeniu perfum wynikała ze słuchania społeczności. Dana Paolucci, Head of Engagement Marketing w Dove U.S., określiła zapach kostki Original jako jeden z najbardziej rozpoznawalnych w branży beauty. Podkreśliła także, że nowa premiera jest ukłonem w stronę osób, które od pokoleń używają Beauty Bar.

image

GLP-1 zmienia rynek zapachów; gourmand zaczyna być substytutem rozkoszy podniebienia

Komunikacja produktu opiera się więc na dziedzictwie marki i zaangażowaniu konsumentów. Dove nie przedstawia zapachu jako zupełnie nowej historii, lecz rozwija skojarzenie, które już istnieje wokół jej produktu. To podejście pozwala połączyć znaną bazę odbiorców z ofertą z sąsiedniej kategorii.

Lista oczekujących na zakup Dove Original Fragrance ma zostać uruchomiona 22 października, a sprzedaż rozpocznie się 27 października. Marka nie podała w przekazanych informacjach ceny, wielkości flakonu ani planowanej liczby sztuk. Nie ujawniono również, czy produkt będzie dostępny poza rynkiem amerykańskim.

Pielęgnacja i zapachy w jednym portfolio

Premiera Dove nie jest pierwszym przypadkiem rozszerzenia oferty zapachowej przez markę kojarzoną przede wszystkim z pielęgnacją skóry. Nivea, należąca do hamburskiej spółki Beiersdorf AG, ma w bazie zapachów trzy perfumy. Najstarsza z wymienionych kompozycji pochodzi z 2015 roku, a najnowsza z 2019 roku. Wszystkie trzy zostały opracowane przez perfumiarkę Isabelle Abram.

Portfolio obejmuje Nivea Eau de Toilette — zapach dla kobiet i mężczyzn, Nivea Men — kompozycję dla mężczyzn, oraz Nivea Sun — zapach dla kobiet i mężczyzn. Zestawienie pokazuje, że marka pielęgnacyjna może rozwijać ofertę zarówno w kierunku produktów skierowanych do określonej grupy odbiorców, jak i kompozycji o charakterze uniseks.

Historia Nivea sięga 1882 roku, kiedy farmaceuta Paul Carl Beiersdorf założył firmę, która dała początek obecnemu przedsiębiorstwu. W przypadku tej marki przejście do perfum nie jest zatem nowym ruchem: wymienione pozycje ukazywały się w latach 2015–2019. Dove wchodzi w tę kategorię z innym punktem wyjścia — rozwija konkretny, rozpoznawalny zapach produktu pielęgnacyjnego i opiera premierę na ograniczonej edycji.

Dane dotyczące Nivea wskazują na trzy kompozycje w bazie, ale nie określają ich sprzedaży ani udziału w przychodach firmy. Podobnie w przypadku Dove dostępne informacje opisują produkt i terminy jego debiutu, lecz nie zawierają prognoz sprzedażowych. Nie ma więc podstaw do porównania skali obu przedsięwzięć w wymiarze komercyjnym.

image

„Twilight” wraca w zapachu. Dlaczego beauty tak chętnie sięga po popkulturę?

Podobny ruch, co warto pamiętać, wykonała marka Huda Beauty, przenosząc do kategorii zapachów aromat kojarzony z jednym ze swoich pudrów. Perfumy Easy Bake inspirowane są zapachem pudru Easy Bake — produktu, który zdobył rozpoznawalność wśród użytkowniczek marki. W ten sposób Huda Beauty rozszerzyła istniejące skojarzenie produktowe na nową kategorię.

Takie premiery pokazują, jak marki kosmetyczne mogą wykorzystywać charakterystyczny zapach znanego produktu do budowania oferty perfumeryjnej. W przypadku Huda Beauty punktem wyjścia był puder, a w przypadku Dove — kostka Beauty Bar. Oba przykłady łączy odwołanie do rozpoznawalnych produktów i zapachów, które konsumenci już kojarzą z marką.

Dla branży kosmetycznej istotna jest sama droga od produktu pielęgnacyjnego do zapachu: rozpoznawalność marki i istniejące skojarzenia mogą stać się punktem wyjścia dla oferty w kolejnej kategorii. Dove wykorzystuje ten mechanizm, przekładając aromat Beauty Bar na limitowane perfumy. Nivea pokazuje z kolei, że portfolio zapachowe marki pielęgnacyjnej może obejmować kilka różnych kompozycji i utrzymywać się przez kolejne lata.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
25. październik 2026 15:25