StoryEditor
Producenci
13.03.2024 11:33

Sławomir Miętka, Kanu Nature: Przejęcie Olivia Plum wprowadza nas w segment kosmetyków do pielęgnacji twarzy

Sławomir Miętka, prezes firmy Kanu Nature / materiały prasowe Kanu Nature
Sławomir Miętka, zawodowo związany z biznesem kosmetycznym od kilkunastu lat, cztery lata temu znalazł na rynku perełkę – firmę Kanu Nature specjalizującą się w produkcji wegańskich kosmetyków. Przejął biznes od poprzedniego właściciela widząc ogromny potencjał w produktach i w zaangażowanym zespole. Dziś rozwija firmę wielokierunkowo – w kanale profesjonalnym, detalicznym i jako producenta kontraktowego. Niedawno przejął kolejną markę kosmetyków naturalnych – Olivia Plum – i nie wyklucza kolejnych transakcji, ale tylko takich, które pasują do całości biznesu.

Firma Kanu Nature produkuje kosmetyki. Wiemy, że są to produkty pielęgnacyjne. Naturalne i wegańskie. Proszę opowiedzieć nam o tym biznesie. Dla mnie zaskoczeniem było, że firma działa już od 20 lat. Czy dotąd była skupiona tylko na rynku profesjonalnym – gabinetów i spa?

Firma Kanu Nature została założona rzeczywiście już ponad 20 lat temu przez poprzedniego właściciela, który podczas swoich podróży do Stanów Zjednoczonych zaraził się ruchem buddyjskim i w związku z tym przeszedł też na weganizm. Stąd jego decyzja, aby po powrocie do Polski zacząć tworzyć kosmetyki wegańskie, oparte o naturalne składy. Można zatem powiedzieć, że w pewnym sensie wyprzedził swoją epokę, gdyż wówczas nie było jeszcze mody na wegańskie kosmetyki. Obecnie trend ten jest już szeroko rozpowszechniony, ale wówczas było inaczej. Przez pierwsze lata działalności była to firma niszowa, produkowana w dość ascetycznych warunkach, ale stopniowo się profesjonalizowała. 

Faktycznie, Kanu Nature jeszcze cztery lata temu była skupiona na rynku profesjonalnym, ale też była producentem kontraktowym, wytwarzającym produkty dla klientów pod ich markami. Dlatego nie było o niej zbyt wielu informacji w przestrzeni publicznej. Po części wynikało to też z preferencji poprzedniego właściciela, który starał się unikać rozgłosu.

Cztery lata temu firma trafiła w Pańskie ręce. Jak do tego doszło?

Przez piętnaście lat związany byłem zawodowo z radomską firmą kosmetyczną Global Cosmed, obecnie Dr. Miele Cosmed Group, dzięki czemu miałem okazję uczestniczyć w rozwoju szybko rosnącej firmy, ze wszystkimi wynikającymi z tego wyzwaniami. Byłem też częścią zespołów zajmujących się procesami przejęć marek, czy też całych zakładów produkcyjnych w Polsce i w Niemczech. Dało mi to unikalną możliwość poznania wielu różnorodnych podmiotów z branży kosmetycznej, a także nabrania doświadczenia w przejęciach. 

image
Kanu Nature peeling do ciała Magnolia
materiały prasowe Kanu Nature

W momencie, gdy dość przypadkowo dowiedziałem się o możliwości nabycia firmy Kanu Nature, stwierdziłem, że może czas na zmianę. Podczas due diligence urzekła mnie jakość produktów i panująca już wówczas kultura organizacyjna i zaangażowany zespół. Brakowało rozpoznawalności marki, a także sam design marki wymagał dopracowania. Postrzegałem to jednak nie jako słabość, lecz ukryty potencjał. Z tego też względu po przejęciu Kanu Nature cztery lata temu, duży nacisk położyliśmy na działania marketingowe, a także rozwój marki detalicznej. Rozszerzyliśmy też nasze portfolio produktowe, między innymi o kremy i maski do ciała, czy szampony w kostce.

Czy salony kosmetyczne i SPA są nadal Waszmi najważniejszymi odbiorcami?

Jest to z pewnością ważna i rosnąca część naszego biznesu, aczkolwiek sprzedaż marki detalicznej jest dla nas równie istotna. Zarazem cały czas jesteśmy producentem kontraktowym i generujemy w tym segmencie większe obroty, niż na marce Kanu Nature. Stale współpracujemy ze znanymi markami i dużymi podmiotami z Polski i Europy – firmami, które mają własne marki, ale zlecają u nas produkcję w kategoriach, w których się nie specjalizują, albo nie mają odpowiedniego zaplecza technicznego.

Na ile oferta detaliczna jest inna niż gabinetowa? 

Zasadniczo ta oferta już istniała w momencie przejęcia firmy, gdyż masażyści mieli możliwość sprzedawania swoim klientkom produktów detalicznych w swoich salonach. Zmiany jakie wprowadziliśmy, to odświeżenie wyglądu produktów, działania marketingowe wokół marki, a także wprowadzenie ich do sklepów detalicznych. 

Natomiast nie jest też tak, że zdecydowaliśmy się na zmianę filozofii marki i skierowanie jej do klienta masowego. Staramy się zachować nasze DNA brandu jako marki gabinetowej i profesjonalnej. Dlatego też nie zdecydowaliśmy się na oferowanie marki w masowych dyskontach i drogeriach. Staramy się ograniczać do sklepów skupionych na sprzedaży marek kosmetyków naturalnych i wegańskich. Jesteśmy też obecni w szeregu mniejszych mydlarni w całej Polsce. 

Jeśli chodzi o składy, to marka detaliczna i oferta profesjonalna nie różnią się od siebie. Natomiast, jeśli chodzi o takie produkty jak olejki do masażu, masła do ciała czy peelingi, to nasza oferta dla profesjonalistów jest znacznie bardziej rozbudowana, niż marka detaliczna. Umożliwia to masażystom tworzenie zróżnicowanych zabiegów i rytuałów w swoich salonach. 

Zajrzałam do internetowego sklepu marki i najchętniej kupiłabym wszystko, a na pewno wszystko bym powąchała. Co nazwałby Pan hitem sprzedażowym z Waszej oferty? Czego szukają klienci? Te poszukiwania wiążą się np. z jakimiś modnymi zapachami albo składnikami? Czy raczej z tym, że coraz większą wagę przykładamy do dbania o siebie, ale w taki dobry sposób – mając na uwadze równowagę, relaks, wypoczynek?

Na pewno zapachy są naszą silną stroną. Naszym znakiem rozpoznawczym od lat są olejki do kąpieli w naturalnymi elementami roślin w środku. Oprócz nich, głównymi kategoriami, z których jesteśmy znani, są olejki do masażu, masła do ciała oraz peelingi solno-olejowe. 

image
Znakiem rozpoznawczym Kanu Nature są olejki do kąpieli w naturalnymi elementami roślin w środku. Firma znana jest też w wegańskich olejków do masażu, maseł do ciała oraz peelingów solno-olejowuych 
materiały prasowe Kanu Nature

Nasze produkty to połączenie urzekających zapachów, naturalnych składów oraz właściwości pielęgnacyjnych produktów. Są to produkty głęboko natłuszczające skórę i bardzo skondensowane, a dzięki temu wydajne. Nasze masła do ciała zawierają 83 proc. masła shea, a zatem – o ile się nie mylę – najwięcej na rynku. Nie rozcieńczamy ich wodą, co sprawia, że mają unikalną, zwartą konsystencję. Można powiedzieć, że nasze produkty to takie połączenie przyjemnego z pożytecznym. Natomiast jeśli chodzi o produkcję kontraktową, to na pierwszy plan wysuwają się tu kule do kąpieli i mydła w kostce. 

Stale rozwijamy ofertę. Niedawno wprowadziliśmy do sprzedaży świece do masażu, a także żele pod prysznic i lekkie balsamy do ciała. W związku z przejęciem przez nas nowej marki – Olivia Plum – na pewno w tym roku będziemy rozwijać produkty w kategoriach pielęgnacji twarzy.

Gdzie można kupić obecnie kosmetyki i czy poszukujecie nowych partnerów w handlu do współpracy? 

Nasze produkty można nabyć w gabinetach masażu w całej Polsce, a także w regionalnych mydlarniach, oraz oczywiście w naszym własnym sklepie on-line. Nasze produkty są dostępne również w takich sieciach jak Kontigo oraz w internetowych sklepach Douglas.pl, eZebra.pl, czy MakeUp.pl.

Bardzo ważny jest dla nas rozwój eksportu i nad tym staramy się intensywnie pracować. Od kilku lat obecni jesteśmy z naszą marką w takich krajach jak Cypr, Rumunia, Tajwan, Słowacja, Szwecja, Litwa czy Niemcy. Uważam natomiast, że w kanale eksportowym jeszcze wiele do zrobienia i tu widziałbym potencjał skokowego wzrostu sprzedaży. 

Wspomniał Pan już o przejęciu marki Olivia Plum – dlaczego zdecydowaliście się na tę inwestycję? 

Dotychczas w naszej ofercie nie posiadaliśmy kosmetyków do pielęgnacji twarzy. Rozważaliśmy stworzenie tego asortymentu od podstaw. Gdy pojawiła się możliwość przejęcia marki Olivia Plum, wiele elementów zaczęło tworzyć logiczną całość. 

image
Naturalne kosmetyki pielęgnacyjne do twarzy Olivia Plum - marki, którą firma Kanu Nature przejęła w lutym 2024 r. 
materiały prasowe Kanu Nature

Dzięki przejęciu brandu uzyskaliśmy prawa do naprawdę świetnych receptur, ale też prawa do marki, sklepu internetowego, a także pewnego udziału w rynku, na bazie którego możemy rozwijać sprzedaż. Wokół marki udało się zbudować również rzeszę wiernych sympatyczek produktów, co jest dużą wartością. Podoba mi się również minimalistyczny i nowoczesny design marki, przekaz oraz sposób komunikacji z klientkami. Jest duży potencjał, na którym można budować. 

Jakie macie Państwo plany co do tej marki? Czy wszystkie jej produkty zostaną utrzymane na rynku? Jak chcecie nad nią pracować?

Tak, naszą intencją jest pozostawienie oferty marki Olivia Plum w niezmienionym kształcie, a następnie jej stopniowe rozbudowywanie. Mamy już na to kilka pomysłów, jak choćby linia glinek do twarzy, którą przygotowywaliśmy dla jednego z klientów. Będzie się świetnie nadawać jako rozwinięcie marki Olivia Plum. 

Oczywistym kierunkiem rozwoju jest natomiast rozszerzenie naszej oferty dla salonów o produkty do zabiegów na twarz w oparciu o produkty Olivia Plum. Rozszerzenie naszego portfolio w kanale profesjonalnym to jeden z motywów, który przyświecał nam przy zakupie marki. 

20 lat temu, gdy firma powstawała, kosmetyki naturalne, a tym bardziej wegańskie, to była to rynkowa nisza. Jak zmieniło się na przestrzeni lat podejście do tych produktów? Czy jest większe zainteresowanie wegańskimi produktami na rynku – zarówno wśród konsumentów jak i Państwa odbiorców?

Rzeczywiście, dwadzieścia lat temu kosmetyki naturalne i wegańskie były absolutną niszą, która jednak stopniowo stawała się meinstreamem. Konsumenci zaczęli też dostrzegać, że duże zachodnie koncerny modyfikowały swoje receptury niekoniecznie pod kątem potrzeb konsumentów, ale pod kątem zwiększenia własnej marży. To powodowało pewne zwrócenie uwagi klientek ku mniejszym manufakturom kosmetycznym.

image
Kanu Nature seria wegańskich kosmetyków do pielęgnacji ciała z rokitnikiem 
materiały prasowe Kanu Nature

Z czasem koncerny zaczęły dostrzegać ten trend i oczywiście wprowadzać do swojej oferty kosmetyki naturalne i wegańskie. Natomiast nie zawsze odbywało się to w sposób wiarygodny dla klientów. Dało to szansę rozwoju mniejszym markom, których powstało w ostatnich latach w Polsce naprawdę wiele, zarówno tych mniejszych jak i tych, którym udało się odnieść spektakularny sukces.

Czy kosmetyki naturalne, wegańskie muszą być droższe niż nazwijmy to konwencjonalne? Panuje powszechna opinia, że tak jest, bo choćby surowce są droższe. 

Nie stawiałbym tu takiego jednoznacznego podziału, gdyż nie każdy surowiec naturalny musi być z zasady drogi, aczkolwiek rzeczywiście produkty o wysokim stopniu naturalności są zwykle droższe w wytworzeniu. 

Kiedyś kosmetyki naturalne i wegańskie były produktami niszowymi dla koneserów, obecnie mamy do czynienia z jednym z głównych nurtów, jeśli chodzi o kosmetyki. Właściwie to, że kosmetyki są wegańskie, stało się nie tyle atutem, co standardem na rynku. Do rynku dostosowali się również producenci surowców. Obecnie jest oczywistością, iż dostawca wraz surowcem dostarcza informację o stopniu jego naturalności. Zwykle dostawcy oferują również komponenty w wersji o mniejszym stopniu naturalności i te o większym, które zwykle są droższe. 

image
Kanu Nature świeca do masażu 
materiały prasowe Kanu Nature

Myślę też, że tu musimy rozróżnić dwa typy przypadków, dlaczego kosmetyki zawierają syntetyczne składniki. Pierwszy jest taki, że są one dodawane, aby potanić formulację. Jeśli krem na półce sklepowej kosztuje kilkanaście złotych, to siłą rzeczy, musi być oparty na tańszych, często syntetycznych składnikach, produkowanych masowo. Jest natomiast wiele substancji syntetycznych, będących wynikiem zaawansowanych badań i działających pozytywnie na skórę, rozwiązujących problemy skórne. Nie uważam zatem, że każda substancja niebędąca pochodzenia naturalnego, jest z gruntu rzeczy zła. 

Jak ważną i dużą częścią działalności Kanu Nature jest produkcja kontraktowa? Dla jakich odbiorców i w jakim zakresie produkujecie?

Jest to bardzo ważna część naszego biznesu, która daje nam odpowiedni efekt skali i stabilizację. Nasi klienci kontraktowi to zupełnie inna kategoria podmiotów, niż klienci profesjonalni. Mówimy tu o większych podmiotach, nierzadko koncernach, które zamawiają większe ilości, ale też kładą duży nacisk na cenę. Również asortyment jest nieco odmienny. Wytwarzamy produkty stworzone pod potrzeby klienta, których nie mamy w ofercie naszej marki. Mam tu na myśli choćby mydła apteczne, dezodoranty w sztyfcie, czy tzw. kosmetykę białą. 

Jakie Kanu Nature ma zaplecze technologiczne, badawcze i produkcyjne? Gdzie kosmetyki powstają?

W tym zakresie nasz model jest zróżnicowany. Posiadamy własne laboratorium, ale też stale współpracujemy i konsultujemy się z laboratoriami zewnętrznymi. Naszą specyfiką jest również to, że nowe formulacje, a także różnego rodzaju eksperymenty i próby prowadzone są przez doświadczonych pracowników produkcji. Gdy wyniki prób są zadowalające, badamy następnie wewnętrznie stabilność formulacji i – jeśli nie napotykamy problemów – rozpoczynamy fazę badań i testów w laboratoriach zewnętrznych. Ostatnim etapem jest przygotowanie badań i dokumentacji wymaganej przez przepisy prawa kosmetycznego. Uważam, że połączenie profesjonalnej wiedzy zewnętrznych laboratoriów z doświadczeniem naszych pracowników pozwala uzyskiwać bardzo dobre efekty. 

Jakie ma Pan dalsze plany związane z rozwojem biznesu? 

Myślimy powoli o rozbudowie naszego zakładu produkcyjnego, gdyż staje się on dla nas za mały. Sądzę, że jest to perspektywa raczej następnego roku. 

Przed nami praca związana z integracją marki Olivia Plum, wciąż pracujemy też nad nowymi kontraktami z obszaru marki prywatnej. Na pewno nie narzekamy na nudę.

Czy myśli Pan o kolejnych przejęciach? Są interesujące marki na rynku?

Ubiegły rok był rokiem spowolnienia i był on trudny dla marek, które jeszcze nie osiągnęły na tyle dużej skali działalności, aby były odporne na zawirowania rynkowe. Siłą rzeczy ich właściciele rozważają ich sprzedaż i mogą to być potencjalne okazje inwestycyjne. Jesteśmy otwarci na nowe transakcje, ale nic na siłę. Taka transakcja musi mieć z naszego punktu widzenia sens w postaci efektów synergii, zwiększenia udziału w rynku, bądź rozszerzenia portfolio.

Jak postrzega Pan rynek kosmetyczny w Polsce? Jaki ma on potencjał?

Rynek kosmetyków w Polsce jest w tej chwili bardzo konkurencyjny, ale wciąż rozwijający się. Mieliśmy wprawdzie chwilową zadyszkę, wynikającą z ogólnej sytuacji gospodarczej, ale w mojej ocenie nie zmieni ona ogólnego trendu. Na pewno warto zwrócić uwagę na zaufanie klientek do rodzimych marek i producentów, a tych mamy naprawdę świetnych. Może się też wydawać, że jest to rynek już nasycony, ale wciąż pojawiają się nowe marki, które potrafią odnieść spektakularne sukcesy. 

Nasz kraj ma bogate tradycje, jeśli chodzi o produkcję kosmetyków, sięgające jeszcze czasów poprzedniego ustroju. Ta wiedza w Polsce istnieje i jest stale rozwijana. W branży kosmetycznej „Made in Poland” staje się coraz większym atutem, nasze produkty są bardzo dobrze postrzegane za granicą. Uważam, że kosmetyki to jedna z tych gałęzi przemysłu, w której Polska ma szanse być liderem w regionie, a może i na świecie. Wspomniałem już o konkurencyjności naszego rynku – czasami mam wrażenie, że jeżeli jakiejś marce uda się odnieść sukces w Polsce, to tym bardziej powinna odnieść sukces w innych krajach. 

Artykuł Sponsorowany
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
18.09.2026 16:16
Dr. Miele Cosmed Group: Eksport odpowiada już za 63 proc. sprzedaży
Dr. Miele Cosmed Group

Dr. Miele Cosmed Group zakończyła pierwsze półrocze 2026 r. z 241,2 mln zł przychodów ze sprzedaży, 14,8 mln zł EBITDA i 4,3 mln zł zysku netto. Wyniki pozostawały pod presją kosztów surowców i paliw oraz ostrożniejszych decyzji zakupowych konsumentów. Jednocześnie grupa zwiększyła udział sprzedaży zagranicznej do 63 proc. przychodów i przeznaczyła ponad 14 mln zł na inwestycje.

Pierwsze sześć miesięcy 2026 r. przyniosło Dr. Miele Cosmed Group spadek przychodów ze sprzedaży o 7,9 mln zł, czyli o około 3,2 proc., w porównaniu z analogicznym okresem 2025 r., kiedy wyniosły one 249,1 mln zł. EBITDA grupy osiągnęła 14,8 mln zł, natomiast zysk netto wyniósł 4,3 mln zł. Spółka wskazuje, że na działalność przedsiębiorstw produkcyjnych wpływały m.in. napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie i związane z nimi ryzyka dla transportu morskiego przez Cieśninę Ormuz. Przekładało się to na niepewność dotyczącą cen surowców i paliw, a w konsekwencji także kosztów produkcji.

– Eskalacja konfliktów na Bliskim Wschodzie oraz zagrożenia dla transportu morskiego w rejonie Cieśniny Ormuz wpłynęły na ceny surowców i paliw, a tym samym na koszty działalności przedsiębiorstw produkcyjnych. Jednocześnie w pierwszym półroczu konsumenci pozostawali ostrożni w swoich decyzjach zakupowych – komentuje Magdalena Miele, prezeska zarządu Dr. Miele Cosmed Group. Jak podkreśla, w takich warunkach znaczenia nabierają dywersyfikacja geograficzna sprzedaży oraz inwestycje poprawiające efektywność zakładów.

Eksport zwiększa udział w przychodach

Sprzedaż zagraniczna pozostaje jednym z kluczowych elementów strategii grupy. W pierwszym półroczu 2026 r. przychody poza Polską wyniosły 151,2 mln zł, co oznaczało 63 proc. całkowitej sprzedaży. Rok wcześniej udział eksportu wynosił 61 proc. Oznacza to, że przy spadku całkowitych przychodów grupa zwiększyła znaczenie rynków zagranicznych w swojej strukturze sprzedaży.

image

Dr. Miele Cosmed Group z umową z dm. Wartość sprzedaży przekroczyła 10 proc. kapitałów własnych grupy

Dr. Miele Cosmed Group rozwija działalność m.in. w Niemczech oraz na rynkach azjatyckich. Grupa koncentruje się na swoich markach: Bobini, Kret, Apart i Sofin. Jednocześnie rozwija współpracę z międzynarodowymi partnerami handlowymi. W przypadku marki Sofin trwa wymiana asortymentu, która – według zarządu – ma wspierać sprzedaż w drugiej części roku.

Istotnym obszarem działalności pozostaje także produkcja marek własnych. Spółki grupy dostarczają produkty do dużych sieci handlowych działających w Polsce i regionie, w tym do dm i Rossmanna. Realizują również zamówienia dla sieci handlowych w Niemczech, Austrii i Szwajcarii. Dla producenta kosmetyków i chemii gospodarczej oznacza to jednoczesną obecność w modelu brandowym oraz private label.

Ponad 14 mln zł na inwestycje

Pomimo presji kosztowej grupa kontynuowała projekty inwestycyjne. W pierwszym półroczu 2026 r. nakłady inwestycyjne przekroczyły 14 mln zł. Wartość rzeczowych aktywów trwałych wzrosła natomiast do 178,3 mln zł. Środki kierowano przede wszystkim na modernizację parku maszynowego, automatyzację produkcji oraz rozwiązania mające zwiększać efektywność operacyjną.

Wyniki pierwszego półrocza pokazują jednocześnie skalę, na jakiej działa producent obecny zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym. Przy 241,2 mln zł przychodów sprzedaż eksportowa odpowiadała za 151,2 mln zł, podczas gdy około 90 mln zł pochodziło z rynku polskiego. W porównaniu z pierwszym półroczem 2025 r. wzrost udziału eksportu o 2 pkt proc. wskazuje na dalsze przesuwanie struktury sprzedaży w kierunku rynków zagranicznych.

Grupa deklaruje, że w kolejnych miesiącach będzie koncentrować się na rozwoju strategicznych marek, ekspansji zagranicznej oraz segmencie private label. Jednocześnie kontynuowane mają być inwestycje w automatyzację i modernizację produkcji, które mają ograniczać wpływ rosnących kosztów działalności na konkurencyjność producenta.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
17.09.2026 09:16
Srebrna Perła Rynku dla Parfum Company i kolekcji Amaran Exclusive Gelato!
Kolekcja Amaran Exclusive Gelato zdobyła prestiżowe srebrne wyróżnienie, zyskując uznanie w oczach wymagającego jury w ramach niezależnego badania rynkowego.materiał partnera

Tegoroczna edycja prestiżowego konkursu Perły Rynku przyniosła powody do dumy marce Amaran Exclusive. Kolekcja Amaran Exclusive Gelato zdobyła prestiżowe srebrne wyróżnienie, zyskując uznanie w oczach wymagającego jury w ramach niezależnego badania rynkowego.

Otrzymanie tego wyróżnienia to szczególny powód do satysfakcji, ponieważ oceny dokonało grono złożone z kluczowych decydentów, menedżerów oraz kupców reprezentujących czołowe sieci handlowe, drogerie i apteki w Polsce. Ich codzienne doświadczenie w zarządzaniu asortymentem sprawia, że nagroda ta stanowi realne potwierdzenie rynkowego potencjału produktu.

Co zachwyciło jurorów? Analiza mocnych stron

Szczegółowe opinie z badania pokazują, że produkt zebrał najwyższe noty za opakowanie. Oryginalny, „instagramowy” flakon w kształcie lodowego deseru został uznany za genialny wyróżnik na półce, który natychmiast przyciąga wzrok i doskonale sprawdza się w segmencie prezentowym oraz impulsowym.

Sukces ten wynika z filozofii Parfum Company, która wykracza daleko poza tradycyjne dostarczanie towaru na półki. Naszą siłą jest precyzyjna budowa naszego portfolio – doskonale wiemy, jak dopasować różnorodne kompozycje do unikatowych potrzeb konsumentów, łącząc w naszej ofercie zapachy nie tylko urzekające estetyką, ale przede wszystkim o najwyższych walorach olfaktorycznych.

To podejście znajduje swoje pełne odzwierciedlenie również w działaniach z zakresu event marketingu i PR. Spektakularna premiera w warszawskim Concept 11 zobacz szczegółową relację z wydarzenia pokazała, jak poprzez innowacyjne aktywacje wokół marek takich jak Amaran czy Le Falcone aktywnie kreujemy rynkowy popyt, czyniąc z nich gotowy przepis na sukces sprzedażowy dla partnerów handlowych.

Równie wysoko oceniono kompozycje zapachowe, które stanowią bezpośrednią odpowiedź na jeden z najsilniejszych trendów w branży – zapachy typu gourmand (nuty wanilii, marshmallow, waty cukrowej czy owoców). Eksperci chwalili linię za świetny stosunek jakości do ceny oraz dużą funkcjonalność i wygodę stosowania. 

image
„Wiemy, jakie produkty dobrać do naszego portfolio tak, aby partnerzy – zarówno w segmencie detalu, jak i hurtu oraz nowoczesnych sieci – mogli odnosić realny sukces” – podkreśla Anna Skalska-Żelazek, Prezes Zarządu Parfum Company.
materiał partnera

Strategia, która przynosi wymierne efekty

Sukces kolekcji Gelato w tak konkurencyjnym segmencie to dowód na to, że nasza selekcja opiera się na głębokim zrozumieniu rynku i realnych potrzeb konsumentów.

„Wiemy, jakie produkty dobrać do naszego portfolio tak, aby partnerzy – zarówno w segmencie detalu, jak i hurtu oraz nowoczesnych sieci – mogli odnosić realny sukces” – podkreśla Anna Skalska-Żelazek, Prezes Zarządu Parfum Company.

Zdobyte srebro to dla nas mocny fundament do dalszego rozwoju, poszerzania unikatowej oferty oraz umacniania pozycji całego portfolio w Polsce, z korzyścią dla wszystkich naszych partnerów biznesowych.

Parfum Company to polski dystrybutor perfum działający w modelu B2B, który od lat wspiera sklepy internetowe, sieci handlowe, perfumerie i drogerie oraz partnerów handlowych z branży beauty w Polsce i Europie. Nasza specjalizacja to dystrybucja oryginalnych perfum od renomowanych marek światowych oraz dynamicznie rozwijających się brandów arabskich. Oferujemy nie tylko dostęp do produktów najwyższej jakości, ale przede wszystkim partnerstwo oparte na transparentności, bezpieczeństwie transakcji i wzajemnym zaufaniu.

Zapraszamy do odwiedzenia strony B2B https://parfumcompany.pl/ i zapoznania się z ofertą.

Autor Katarzyna Chocyk Marketing Director Parfum Company

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
19. wrzesień 2026 03:45