StoryEditor
Producenci
20.02.2014 00:00

Stawiam na siłę sprzedawców i powodzenie e-commerce

Peter Jorgensen, szef zarządu Brodr. Jorgensen Group: Chcemy wzmocnić naszą obecność w hipermarketach, ale nie planujemy wprowadzać do nich naszych kosmetyków. Tam są głównie tańsze marki, a my nigdy nie będziemy firmą zajmującą się bardzo tanimi produktami, bo stawiamy na jakość oraz dodatkową korzyść.

Firma Brodr. Jorgensen niedawno świętowała stulecie. Podobno długo zajmowaliście się produkcją pianin?
Firmę założył w 1913 roku mój dziadek Peter z bratem Jacobem. Dziadek był stolarzem, a brat muzykiem – obaj postanowili skupować stare pianina, remontować je i sprzedawać z zyskiem. W 1921 roku urodził się mój ojciec Alfred Chresten, a firma radziła sobie coraz lepiej, otwierała sklepy. W czasie drugiej wojny światowej ojciec przeniósł się do Kopenhagi i tam utworzył siedzibę firmy. Rozszerzył działalność o eksport i import towarów, dzięki czemu nawiązał kontakty z producentami na całym świecie. Gdy byłem nastolatkiem, wielu kontrahentów odwiedzało nasz dom. Wyrastałem w atmosferze międzynarodowego biznesu.
Kiedy rozszerzyliście działalność o kosmetyki?
W 1988 roku, kończyłem wtedy studia. Szukaliśmy nowych dróg rozwoju, bo ludzie nie kupowali już tak wielu pianin jak kiedyś. Czuć już było powiew zmian w Europie Wschodniej. Choć słyszałem, że w Polsce o tym, co wolno eksportować i importować, decyduje jakiś urzędnik w ministerstwie, postanowiłem przyjechać na rekonesans. I zorientowałem się, że jest ogromny popyt na kosmetyki. Polacy zawsze przywiązywali ogromną wagę do pielęgnacji ciała, dużo większą niż Skandynawowie. W 1989 roku poznałem Dariusza Aleksandrowicza. Mieliśmy podobne spojrzenie na biznes, polubiliśmy się jako ludzie. Darek kieruje polskim oddziałem Brodr. Jorgensen. Najpierw wprowadziliśmy do sprzedaży proszki Jelp, potem kosmetyki Gosh i wiele innych marek, wspólnie rozkręcaliśmy firmę, zatrudnialiśmy ludzi. Dziś zespół w Polsce liczy 60 osób.
Jest Pan takim polskim Duńczykiem.
To prawda, mieszkam w Danii, ale nie ma miesiąca, bym nie był w Polsce. Znam ten rynek, te realia, nawyki ludzi, styl biznesu. Czasem tylko biorą górę moje skandynawskie korzenie, ale staram się nad nimi zapanować.
Czemu zaczęliście od Jelpa?
Widać było zapotrzebowanie na dobrej jakości proszki do prania, poza tym Dariusz miał doświadczenie z rynku chemii gospodarczej. Jelp to wysokiej jakości produkt. Wiedziałem, że nie da rady konkurować ceną, więc trzeba postawić na jakość. Poprosiłem firmę Danlind, która produkuje Jelpa, by opracowali recepturę skrojoną pod potrzeby polskich odbiorców. Wtedy na rynku były zaledwie
3 marki proszków do prania, dziś jest kilkanaście, wśród nich Jelp.
Jakie są obecnie udziały tej marki w rynku środków do prania odzieży niemowlęcej i dziecięcej?
Wartościowo wynoszą około 30 proc. Jesteśmy mocnym graczem numer 2, za Lovellą. Na tym rynku liczy się jeszcze Dzidziuś.
Przez lata dystrybutorem Jelpa był Dramers, ale kilka lat temu wasze drogi się rozeszły. Dlaczego?
Byliśmy bardzo zadowoleni z tej współpracy, zrezygnowaliśmy, gdy Dramers skoncentrował się na rozwijaniu własnej produkcji. Tak naprawdę, to po wielu latach dystrybucja wróciła w nasze ręce.
Będą zmiany w portfolio tej marki?
Muszą być. Rynek środków do prania zmierza w kierunku produktów w płynie. Rozważamy wzbogacenie oferty o nowe formaty opracowane specjalnie na polski rynek, ale na razie nie zdradzę szczegółów. Przyglądamy się kapsułkom, ale to wciąż mały segment. Bierzemy pod uwagę wprowadzenie detergentów bardziej skoncentrowanych i wariantów uniwersalnych. Decyzje jeszcze nie zapadły, ale portfolio, które obecnie liczy
25 produktów, urośnie. W drugim kwartale wprowadzimy chusteczki nawilżane Jelp. Chcemy też skoncentrować się na poszerzaniu dystrybucji.
Sami rozwijacie szereg marek, będąc dystrybutorem kosmetyków Gosh, Lumene, Montagne Jeunesse, Prestige Cosmetics. Jaka jest ich pozycja w Polsce?
Gosh to nasza wiodąca marka. Niedawno zadebiutowały tusze i odżywki do rzęs Ace of Face. To nowy brand, którego jesteśmy wyłącznym dystrybutorem na cały świat. Na razie skupiamy się na rynku polskim, jednak równolegle toczą się negocjacje na innych rynkach. Jakość tych kosmetyków jest świetna, produkowane są w najlepszych fabrykach w Europie.
Jak komunikujecie ten brand?
Oferujemy standy wyposażone w monitory, na których wyświetlane są informacje na temat kosmetyków. Wprowadziliśmy do sklepów już kilkaset takich mebli. Ponadto marka otrzymała wsparcie w postaci działań internetowych, posiada własną stronę aceofface.eu. Angażujemy się także w sponsoring różnego rodzaju eventów z udziałem gwiazd.
Jak będziecie wspierać swoje marki? Będą reklamy w TV?
Nie ma takich planów, wierzymy w potencjał sprzedawców oraz powodzenie e-commerce.
A ambasadorzy marek? Teraz modne jest, by znana twarz firmowała kosmetyki.
Trwają rozmowy z kilkoma osobami. To nie tylko kwestia wysokości honorarium. Na przykład Ace of Face to nowa marka.Osoba, która zostanie jej twarzą, musi być pewna jej jakości.
Które kanały sprzedaży są dla Was kluczowe?
Przede wszystkim zależy nam na dotarciu do małych, lokalnych sklepów, z którymi jesteśmy związani od początku działalności w Polsce. Ten kanał zyskuje na znaczeniu. Ludzie coraz częściej robią zakupy koło domu.
Gosh, Lumene, choć to świetne produkty, trudno je kupić nawet w Warszawie. W jaki sposób chcecie wzmocnić dystrybucję?
Zwiększamy liczbę przedstawicieli handlowych. Dziś jest ich około dwudziestu, do tego dochodzą menadżerowie regionalni. Mamy około 15 konsultantek w sklepach, które pomagają klientkom dbać o urodę i malować się. Powstał też zespół, który zajmuje się współpracą z sieciami handlowymi. Nie bez powodu rok temu działy sprzedaży i marketingu przeniosły się z Zielonej Góry do Poznania. To miasto uniwersyteckie, łatwiej tam o wykształconą młodą kadrę. W zespole mamy obecnie dwóch marketing managerów – jeden opiekuje się marką Jelp, drugi zarządza portfolio kosmetycznym. Do tego dochodzą brand managerowie, przypisani do każdej z marek kosmetycznych.
Od niedawna przecieracie szlaki w Hebe. Czy zawalczycie też o inne nowoczesne sieci drogerii, takie jak Rossmann, Super-Pharm?
Każda sieć nastawiona jest na innego klienta, wierzymy, że odpowiednio przygotowana oferta pozwoli nam wejść do kolejnych sieci.
Będziecie wprowadzać nowe marki?
Właśnie wprowadziliśmy produkty Skin Love – świetne i w dobrej cenie. Uzupełniły nasze portfolio kosmetyków do pielęgnacji ciała. Będą też nowe brandy. Stworzyliśmy dział rozwoju produktu, który zatrudnia dwóch specjalistów. Sądzę, że jeszcze w tym roku wprowadzimy na rynek nowe marki z segmentów perfum, pielęgnacji skóry i włosów.
Myślicie o mocniejszym wejściu z tańszymi markami kosmetycznymi w segment masowy?
Chcemy wzmocnić naszą obecność w hipermarketach, ale nie planujemy wprowadzać do nich naszych kosmetyków. Tam są głównie tańsze marki, a my nigdy nie będziemy firmą zajmującą się bardzo tanimi produktami, bo stawiamy na jakość oraz dodatkową korzyść.

Czy uruchomicie sklep w Internecie?
W połowie tego roku ruszy e-platforma prowadzona wspólnie ze sklepami. To bardzo ciekawy projekt, do którego zapraszamy w pierwszej kolejności właścicieli 180 drogerii Kosmeteria, a w dalszej niezrzeszonych detalistów. Za pomocą narzędzi, nad którymi pracujemy, sklepy podniosą sprzedaż. Konsumenci będą mogli zamówić towary i odebrać je w najbliższym sklepie lub skorzystać z usługi kuriera. Zainwestowaliśmy w ten projekt kilkaset tysięcy złotych.
Od lat bardzo dużo inwestujecie w detal w Polsce – organizujecie szkolenia, zawiązaliście Akademię Makijażu Gosh, istnieje Klub Gosh, stworzyliście sieć Kosmeteria, teraz rusza e-platforma. To wszystko bardzo dużo kosztuje. Jakiego rzędu inwestycje poniosła Pana firma w Polsce?
Rzeczywiście, sporo zainwestowaliśmy, ale przecież zyski też są. Działania, których się podjęliśmy, były rentowne. Jestem zadowolony, że firma ma świetne kontakty z kooperantami, cieszę się, że prowadzę biznes w Polsce.

A rozwój Kosmeterii? Ma Pan niedosyt?

Zawsze jest jakiś niedosyt. Nie wszystkie sklepy mają spójną wizualizację, wiele rzeczy można by poprawić, ale uważam, że jest to jedna z najciekawszych sieci drogeryjnych. Jest wiele marek i produktów, które można kupić wyłączne w Kosmeterii, to jej duża przewaga. Wiele z nich to polskie marki, a wasze kosmetyki mają renomę, są dobrej jakości. Dlatego pomagamy im budować dystrybucję.

Jak widzi Pan przyszłość handlu drogeryjnego w Polsce? Czy lokalne drogerie mają szansę w zestawieniu choćby z siecią już 900 Rossmannów?

Małym, pojedynczym sklepom drogeryjnym czy perfumeryjnym jest coraz ciężej, szczególnie w obliczu mocnej, sieciowej konkurencji.  Pomagamy im przetrwać, dlatego założyliśmy Kosmeterię. Niezależne małe sklepy są czymś, co wyróżnia Polskę na tle innych krajów. Wątpię jednak, czy są w stanie przetrwać. Aby istnieć, trzeba dziś przystąpić do sieci. Pojedynczy sklep nie ma szans na dobre warunki zakupowe, nie może rozwijać programów lojalnościowych, uczestniczyć w akcjach marketingowych, nie ma dostępu do systemów sprzedaży itp. Apeluję do detalistów – nie czekajcie na poprawę sytuacji, przystępujcie do formatów franczyzowych. Lepiej nie będzie.

Jest Pan rozczarowany tym, w jaką stronę poszedł nasz rynek?

Tradycyjny handel jest w odwrocie na całym świecie, nie tylko w Polsce. Liczę, że tu uda się zachować różnorodność formatów handlowych. Kto powiedział, że macie iść tą samą drogą co wszyscy? Ale w to, że można działać w pojedynkę, nie wierzę.
Rozmawiała Anna Terlecka
fot.materiały prasowe Brodr.Jorgensen


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
14.10.2026 12:49
Sunday Natural inwestuje 340 mln zł w Gorzowie. Powstanie kompleks produkcyjno-magazynowy
Sunday Natural

Niemiecka grupa Sunday Natural rozwija działalność produkcyjną w Polsce. Jej spółka Sunday Natural International kupiła w Gorzowie Wielkopolskim niemal 20-hektarową działkę za 34,4 mln zł brutto. Na terenie przy ul. Mironickiej ma powstać kompleks produkcyjno-magazynowy o wartości blisko 340 mln zł, obejmujący centrum logistyczne, fabrykę suplementów diety i żywności funkcjonalnej oraz centrum badawczo-rozwojowe.

Postępowanie przetargowe dotyczące działki nr 638/2 w obrębie 15-Santocko rozpoczęło się w grudniu 2025 r. W terminie przewidzianym przez KSSSE wpłynęła jedna oferta – złożyła ją spółka Sunday Natural International z siedzibą w Gorzowie Wielkopolskim. Nieruchomość znajduje się w północnej części miasta, przy ul. Mironickiej, w bezpośrednim sąsiedztwie węzła drogi ekspresowej S3.

Z punktu widzenia przyszłej działalności produkcyjnej i logistycznej istotne jest przeznaczenie terenu. Zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego dla obszaru w rejonie ul. Mironickiej nieruchomość oznaczona jest symbolami 1P, U oraz KDD. Oznacza to możliwość lokalizacji m.in. obiektów produkcyjnych, składów, magazynów i budynków usługowych, a także infrastruktury drogowej.

image

Auchan: TREC NUTRITION wycofuje 18 suplementów. Powodem jabłczan trikreatyny

Zakup gruntu jest elementem większego projektu inwestycyjnego. Sunday Natural planuje w Gorzowie budowę kompleksu produkcyjno-magazynowego o wartości blisko 340 mln zł. Projekt uzyskał wsparcie KSSSE w ramach Polskiej Strefy Inwestycji.

Fabryka suplementów i R&D

Planowany kompleks ma pełnić kilka funkcji. Jednym z jego elementów będzie centrum magazynowe przeznaczone dla produktów Sunday Natural. Kolejnym – fabryka suplementów diety i żywności funkcjonalnej. Inwestycję ma uzupełnić centrum badawczo-rozwojowe.

Skala projektu oznacza, że Gorzów Wielkopolski ma stać się dla grupy istotnym zapleczem produkcyjnym, logistycznym i magazynowym. Lokalizacja przy S3 może mieć znaczenie zarówno dla obsługi rynku polskiego, jak i dystrybucji produktów na inne rynki europejskie.

W maju 2026 r. informowano ponadto, że powiązana z inwestorem spółka Yoshi Real złożyła wniosek o pozwolenie na budowę hali produkcyjno-magazynowej wraz z obiektem biurowym i częścią socjalną przy ul. Odlewników w Gorzowie Wielkopolskim. Dokumentację przygotowała architektka Alicja Sapeńko-El Joundi z pracowni Symetria.

Okolice zakupionej przez Sunday Natural działki są obecnie zagospodarowywane pod kolejne funkcje przemysłowe i handlowe. W sąsiedztwie planowane są m.in. stacja paliw, sklep dyskontowy i park handlowy. W regionie powstają również kolejne zakłady przemysłowe, w tym fabryka rakiet.

Niemiecka grupa skaluje biznes

Sunday Natural wywodzi się z Berlina. Firma została założona w 2013 r. przez Jörga Schweikarta i Jana Alexeja Gottschau. Jej oferta obejmuje suplementy diety, witaminy, minerały, herbaty, żywność ekologiczną i funkcjonalną, a także wybrane produkty z kategorii pielęgnacji skóry.

Model biznesowy grupy opiera się przede wszystkim na sprzedaży internetowej. Według przedstawionych informacji firma posiada w ofercie ponad 1 tys. produktów i dociera do ponad 1 mln klientów rocznie. Marka rozwija segment produktów określanych jako „clean label”, ograniczając wykorzystanie sztucznych dodatków i syntetycznych wypełniaczy. W komunikacji podkreśla również wykorzystanie surowców pochodzenia naturalnego oraz dostępność produktów wegańskich.

image

El Niño nadchodzi: co z olejem rybnym i omega-3?

Rozwój infrastruktury produkcyjnej w Polsce wpisuje się w strategię zwiększania skali działalności. W styczniu 2024 r. CVC Capital Partners, za pośrednictwem CVC Fund VIII, zawarł transakcję zakupu Sunday Natural za 800 mln euro. Inwestycja miała wesprzeć międzynarodową ekspansję przedsiębiorstwa. Założyciel Jörg Schweikart pozostał w firmie.

Dla sektora kosmetycznego znaczenie inwestycji jest szersze niż sama produkcja suplementów. Granica między rynkiem beauty, nutraceutycznym i żywnością funkcjonalną coraz częściej się zaciera. Produkty związane z urodą od wewnątrz, suplementacją, zdrowiem skóry, włosów i paznokci oraz szeroko rozumianym wellness konkurują o uwagę tego samego konsumenta, a część marek rozwija ofertę równolegle w kilku kategoriach.

W przypadku Sunday Natural szczególnie istotny jest model łączący suplementy, żywność funkcjonalną i produkty związane z pielęgnacją. Rozbudowa własnego zaplecza produkcyjnego i badawczo-rozwojowego może zwiększyć możliwości grupy w zakresie kontroli procesu wytwarzania, opracowywania nowych produktów oraz dostosowywania oferty do wymagań poszczególnych rynków.

Produkcja bliżej rynku

Inwestycja w Gorzowie wpisuje się również w szerszy trend rozwoju lokalnych i regionalnych mocy produkcyjnych w branży zdrowia, wellness i beauty. Dla producentów działających w tych kategoriach własne zaplecze przemysłowe oznacza nie tylko zwiększenie mocy, ale także większą kontrolę nad łańcuchem dostaw i logistyką.

W przypadku projektu Sunday Natural skala finansowa jest znacząca: wartość samego planowanego kompleksu ma wynieść blisko 340 mln zł, podczas gdy zakup niemal 20-hektarowej nieruchomości kosztował 34,4 mln zł brutto. Oznacza to, że wartość całego przedsięwzięcia będzie niemal dziesięciokrotnie wyższa od ceny nabycia gruntu.

Istotnym elementem projektu będzie centrum R&D. W segmencie suplementów i żywności funkcjonalnej rozwój produktów wymaga nie tylko dostępu do surowców i mocy produkcyjnych, ale również kompetencji badawczych, kontroli jakości i możliwości opracowywania nowych receptur. Dla grupy, która deklaruje ponad 1 tys. produktów w portfolio, własne zaplecze rozwojowe może być jednym z narzędzi dalszego skalowania działalności.

image

Polacy wydają na suplementy więcej niż Niemcy i Francuzi. “Beauty” napędza nową falę wzrostu

Polska jest już częścią struktury Sunday Natural. W kraju działa spółka Sunday Natural International, a produkty marki są dostępne zarówno w sprzedaży własnej online, jak i za pośrednictwem innych e-sklepów. Gorzowska inwestycja ma jednak przenieść polską obecność firmy na kolejny poziom – z rynku sprzedaży do obszaru produkcji, magazynowania i rozwoju produktów.

Dla rynku kosmetycznego i okołokosmetycznego projekt jest kolejnym przykładem rosnącego znaczenia kategorii łączących pielęgnację, suplementację i żywność funkcjonalną. Inwestycja o wartości blisko 340 mln zł pokazuje jednocześnie, że firmy działające na styku tych segmentów coraz częściej potrzebują infrastruktury pozwalającej obsługiwać rosnące portfolio, sprzedaż internetową i ekspansję zagraniczną z jednego, europejskiego zaplecza operacyjnego.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zdrowie
14.10.2026 11:47
Rituals przeznaczy 20 mln euro na zdrowie psychiczne młodzieży
Zdrowie psychiczne młodzieży w centrum działań Ritualsmat. prasowe

Rituals planuje przeznaczyć około 20 mln euro w latach 2026–2028 na inicjatywy wspierające dobrostan psychiczny dzieci i młodzieży. Firma chce zwiększać zasięg programów o potwierdzonej skuteczności, a jednocześnie zachęcać inne marki do większego zaangażowania w rozwiązywanie problemów społecznych.

W tym artykule przeczytasz:

  • 20 mln euro na wsparcie młodzieży
  • Zdrowie psychiczne młodzieży. Problemem pozostaje dostęp do wsparcia
  • Rituals rozwija współpracę z UNICEF
  • 10 proc. zysku na cele społeczne
  • Jaką rolę mogą odegrać marki beauty?

20 mln euro na wsparcie młodzieży

Zdrowie psychiczne młodych ludzi staje się coraz ważniejszym obszarem działań firm, które chcą wykraczać poza tradycyjnie rozumianą odpowiedzialność biznesu. Rituals, marka rozwijająca ofertę wokół idei dobrostanu, zapowiada przeznaczenie około 20 mln euro na partnerstwa i programy wspierające dzieci oraz młodzież. Środki mają zostać wykorzystane w latach 2026–2028 w ramach inicjatywy 10% Profit for Impact.

Firma chce skoncentrować się na rozwiązaniach, które pomagają młodym ludziom rozwijać odporność psychiczną, budować relacje i wzmacniać dobrostan emocjonalny. Istotnym elementem strategii jest współpraca z organizacjami posiadającymi doświadczenie w tym obszarze, zamiast tworzenia kolejnych programów od podstaw.

– Wyzwaniem nie jest już to, że nie wiemy, co działa. Wyzwaniem jest sprawienie, aby skuteczne programy docierały do większej liczby młodych ludzi – podkreśla Raymond Cloosterman, założyciel i CEO Rituals Cosmetics.

image

Rituals mocno rozwija sieć w Polsce. Kolejne trzy sklepy już w październiku

Zdrowie psychiczne młodzieży. Problemem pozostaje dostęp do wsparcia

Skala wyzwań jest znacząca. Według Światowej Organizacji Zdrowia co siódmy nastolatek doświadcza problemów ze zdrowiem psychicznym. Jednocześnie istnieją programy, które pomagają rozwijać umiejętności radzenia sobie z emocjami, wzmacniają poczucie przynależności i wspierają budowanie relacji. Nie wszystkie docierają jednak do odpowiednio dużej liczby odbiorców.

Rituals wskazuje właśnie na lukę między wiedzą o skutecznych rozwiązaniach a ich dostępnością. Z perspektywy firmy kolejnym krokiem powinno być zwiększanie skali działań, które już przynoszą rezultaty.

To podejście zakłada współpracę z organizacjami pozarządowymi i instytucjami mającymi odpowiednie kompetencje. Marki mogą zapewniać im finansowanie, zwiększać widoczność podejmowanych tematów i docierać do szerokiego grona odbiorców. Nie zastąpią przy tym specjalistów zdrowia psychicznego ani publicznych systemów wsparcia.

Rituals rozwija współpracę z UNICEF

Jednym z kluczowych elementów zaangażowania Rituals jest udział w Globalnej Koalicji na rzecz Zdrowia Psychicznego Młodzieży UNICEF. Inicjatywa skupia firmy z sektora prywatnego, które chcą wspierać poprawę dobrostanu psychicznego młodych ludzi. Rituals uczestniczy w niej poprzez finansowanie działań, zwiększanie świadomości społecznej i wykorzystywanie własnego zasięgu do promowania rozwiązań o potwierdzonej skuteczności.

Esther Polhuijs, Head of Advocacy and Programs w UNICEF Netherlands, zwraca uwagę na znaczenie relacji społecznych dla zdrowia psychicznego młodzieży. Jak podkreśla, wyzwaniem jest zapewnienie, by sprawdzone metody wsparcia docierały do większej liczby młodych osób.

Przykładem programu wspieranego przez Rituals jest Super Chill, który wykorzystuje angażujące ćwiczenia dla ciała i umysłu, aby pomagać dzieciom rozpoznawać emocje i rozwijać praktyczne sposoby radzenia sobie z nimi. Inicjatywa dotarła już do ponad 250 tys. dzieci w Holandii, Niemczech, Wielkiej Brytanii i Francji.

image

Avène: Trądzik to nie tylko problem nastolatków. 70,2 proc. badanych zmagało się z nim w ostatnim roku

10 proc. zysku na cele społeczne

Zapowiedziana inwestycja wpisuje się w szerszy model działania Rituals. W ramach 10% Profit for Impact firma deklaruje przeznaczanie 10 proc. rocznego zysku netto na partnerstwa i programy wspierające dobrostan ludzi oraz planety. Według szacunków marki w ciągu najbliższej dekady inicjatywa ma zapewnić łącznie 300–400 mln euro wsparcia.

Rituals chce przy tym pokazać, że działania społeczne mogą być integralną częścią strategii firmy, a nie jedynie dodatkiem do jej podstawowej działalności. W tym modelu znaczenie mają nie tylko przekazywane środki, lecz także możliwość angażowania klientów, partnerów i innych przedsiębiorstw wokół konkretnych problemów.

Dla branży beauty to istotny kierunek rozwoju. Marki kosmetyczne coraz częściej budują komunikację wokół dobrostanu, samoopieki i jakości życia. Wyzwaniem pozostaje jednak przełożenie tych deklaracji na działania, których efekty można ocenić. W przypadku inicjatyw dotyczących zdrowia psychicznego szczególne znaczenie ma współpraca z organizacjami dysponującymi odpowiednią wiedzą oraz skupienie się na rzeczywistych potrzebach odbiorców.

Jaką rolę mogą odegrać marki beauty?

Rituals apeluje do innych przedsiębiorstw, aby wykorzystywały swoje zasoby i wpływ do zwiększania dostępności istniejących form pomocy. Chodzi przede wszystkim o wspieranie organizacji, które mają doświadczenie w pracy z młodzieżą, oraz umożliwianie im docierania do kolejnych grup odbiorców. To podejście przesuwa akcent z samego finansowania inicjatyw na ich długofalową skuteczność i skalę. W przypadku zdrowia psychicznego młodzieży równie ważne jak budowanie świadomości jest bowiem zapewnienie dostępu do konkretnych programów i odpowiedniego wsparcia.

 

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
15. październik 2026 00:39