StoryEditor
Producenci
29.09.2021 00:00

SunewMed+: Siostry chcą podbić świat

Dobry zespół to podstawa każdej firmy. Czasami może być dwuosobowy. Anna Wochna i Katarzyna Karwowska-Pytraczyk są siostrami i współwłaścicielkami firmy SunewMed+. Anna to wizjonerka, która wymyśliła markę, ale dopiero pojawienie się Katarzyny okazało się momentem przełomowym. Okazała się brakującym elementem, który popchnie firmę naprzód i dopilnuje, żeby każdy plan został zrealizowany. Dziś SunewMed+ to już znana marka, którą Polki cenią za doskonałe efekty. Teraz przyszedł czas na podbój rynków zagranicznych.

Jak wspominają Panie początki biznesu? Jak wtedy wyglądała branża kosmetyczna?

Anna: Zaczynałyśmy 15 lat temu od kosmetyków profesjonalnych. Były to maseczki do twarzy, które były dedykowane salonom kosmetycznym. Pomyślałyśmy sobie, że dostęp do profesjonalnych, skutecznych, dających natychmiastowe efekty kosmetyków powinna mieć każda kobieta. My też jesteśmy mamami i czas, który możemy przeznaczyć na pielęgnację jest mocno ograniczony. Na całym świecie to właśnie Polki są synonimem piękna, to wspaniałe, że przy masie obowiązków w domu i w pracy potrafią wyglądać pięknie. A my chcemy im to jeszcze ułatwić naszymi kosmetykami.

Katarzyna: Kilkanaście lat temu wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Pojęcie e-commerce w zasadzie nie istniało. Było już Allegro, ale to była zupełnie inna rzeczywistość handlowa. Sklepy internetowe dopiero raczkowały. Ania była jedną z pierwszych osób z branży, które sprzedawały kosmetyki na Allegro, a wówczas nikt nie chciał kupować kosmetyków przez internet. To było novum.

Anna: Mimo wszystko udało nam się osiągnąć sukces, a dzięki temu, że Kasia to ścisły umysł i skończyła trudny kierunek studiów, czyli fizykę-informatyczną, była obeznana w technologiach i bardzo pchała mnie w tym kierunku. To bardzo nam się opłaciło, bo gdy przyszedł boom na e-commerce nie byłyśmy w tyle, a wręcz przeciwnie. Dziś dotrzymujemy kroku młodszym firmom i młodszym przedsiębiorcom (śmiech).

A jak to wszystko się zaczęło?

Anna: Założenie firmy to był mój nowy pomysł na życie, który powstał trochę z przymusu. Byłam sama z małym dzieckiem i miałam kłopot z powrotem do pracy. Musiałam tak zorganizować swoje życie zawodowe, żeby móc opiekować się dzieckiem. Kosmetyki były mi bliskie dzięki Kasi, która zawsze lubiła nowości i zamawiała je z odległych krajów, jak Japonia, która jest jedną z potęg jeśli chodzi o branżę beauty. Zajęłam się więc dystrybucją różnych ciekawych marek kosmetycznych. Po jakimś czasie poczułam, że chcę to robić sama i miałam pomysł na własną markę.

Katarzyna: Cenne było to, że Ania miała jasno sprecyzowaną wizję marki. Doskonale wiedziała, jakie mają być jej kosmetyki i jak powinny działać, a przede wszystkim od razu jasno była określona grupa docelowa. Kosmetyki miały być dla zapracowanych kobiet, które łączą np. pracę z opieką nad dziećmi czy nad rodzicami, albo po prostu dużo podróżują, a nie mają czasu na profesjonalny zabieg w gabinecie. Wizja Ani jest siłą naszej firmy.

Są Panie siostrami. Jak wygląda Wasza współpraca? Jak podzieliłyście się obowiązkami?

Anna: Gdy firma zaczęła rosnąć i było coraz więcej kontraktów, zaprosiłam do współpracy Kasię. Chciałam z nią pracować i prowadzić biznes z zaufaną osobą, ale ona nie podeszła do tego tak entuzjastycznie jak ja (śmiech). Musiałam ją namawiać. Pojawienie się Kasi to był krok milowy w rozwoju firmy. SunewMed+ dostał wiatru w żagle.

Katarzyna: To Ania zawsze inspiruje do tworzenia nowych produktów i nakreśla kierunek rozwoju firmy. Bardzo odpowiada mi rola osoby, która wie jak sprawić, żeby wszystkie wizje i plany Ani stały się realne.

Jak tworzyły Panie firmowy zespół? Jak duży jest obecnie?

Anna: Każdy kto pyta nas, ile osób pracuje w naszej firmie jest w szoku. Zatrudniamy 7 osób, a obsługujemy wiele sieci w Polsce i kilka rynków zagranicznych. Oczywiście współpracujemy też z innymi firmami zewnętrznymi, ale firma SunewMed+ to tylko 7 osób. Są to osoby sprawdzone, zaufane, pracowite i sumienne, które doskonale wywiązują się z powierzonych obowiązków. Nie zatrudniamy przypadkowych osób i dziś wiemy, że pracownik, który lubi swoją pracę będzie ją bardzo dobrze wykonywał. Tak jak wspomniałam wcześniej pomaga nam technologia. Mocno automatyzujemy naszą pracę i wprowadzamy takie rozwiązania, które jak najbardziej ją ułatwią i przyśpieszą.

Gdzie powstają Wasze kosmetyki?

Katarzyna: Krok po kroku wygląda to tak, że gdy mamy pomysł na nowy produkt to zgłaszamy się do naszych technologów z prośbą o pomoc w stworzeniu formuły. Analizujemy jakie dobrać składniki, żeby osiągnąć pożądany efekt, ale jeśli chodzi o szczegóły, zdajemy się na nasze laboratorium i lekarzy.

Następnie już gotową formułę konsultujemy z laboratorium i fabryką w Chinach. W tym miejscu należy wyraźnie powiedzieć, dlaczego wybrałyśmy Państwo Środka. To dla nas ogromna inspiracja technologiczna, a fakty są takie, że większość świata i wiele firm kosmetycznych produkuje właśnie tam nie ze względu na oszczędność, jak być może niektórzy sądzą. To nie o to chodzi! Chiny mają know-how, a ich doświadczenie związane z produkcją, procesami, rozwój technologii są spektakularne. To właśnie Chiny wyznaczają nowe trendy technologiczne i są o krok przed innymi.

Anna: Formułę produktu konsultujemy następnie z naszym laboratorium w Polsce. Sprawdzamy, czy spełnia wszelkie normy i receptura znów wraca do fabryki w Chinach, gdzie powstaje prototyp, który już tam jest bardzo dobrze sprawdzony i przebadany. Kosmetyk przyjeżdża do nas i ponownie jest poddawany analizom i testom. Po zatwierdzeniu wszystkiego ruszamy z produkcją w fabryce w Chinach. To w dużym skrócie. Proces produkcji kosmetyków jest dość skomplikowany.

A jak wyglądała sytuacja w okresie pandemii, czy Wasze dostawy były zagrożone?

Kasia: W grudniu, zanim wszystko się zaczęło i nikt nawet nie przewidywał, co może się wydarzyć, podjęłyśmy strategiczne decyzje dla naszego biznesu. Znacząco zwiększyłyśmy produkcję. I już na początku roku 2020 zapewniłyśmy sobie zatowarowanie do końca roku. Oczywiście ten pandemiczny rok niósł się ze sobą różne wyznawania i obawy, ale w naszym przypadku nie dotyczyły one dostaw. Natomiast w tej chwil jest to realne ryzyko biznesowe. Wiedzą o tym wszyscy, którzy transportują swoje towary drogą morską. Ceny wzrosły, brakuje wolnych kontenerów, są problemy z dostawami na czas.

Anna: Miałyśmy szczęście, ale uważam, że zaprocentowały też nasze dobre relacje z chińskimi parterami. Zawsze gramy w otwarte karty. My jesteśmy szczere i oni też. Dzięki temu bardzo szybko dochodzimy do porozumienia. Bardzo nam to odpowiada. Jest to też kwestia zaufania, bo jeżeli nasi partnerzy z Chin mówią nam, żeby złożyć zamówienia teraz, bo za miesiąc może być trudna sytuacja, to wiemy, że mówią serio i nie jest to jakaś gra. Dzięki temu nie miałyśmy żadnych przestojów i braku towarów.

Czy oprócz Polski planują się Panie rozwijać również na innych rynkach?

Katarzyna: Ostatnio byłyśmy na targach w Bolonii i muszę przyznać, że reakcja na nasze kosmetyki jest bardzo pozytywna. Włoscy odbiorcy cenią polskie kosmetyki i mają je już w swojej ofercie. Wszyscy byli bardzo zadowoleni ze współpracy z polskimi producentami, więc szlaki mamy już przetarte i korzystamy z tego, że nasi koledzy z branży zrobili doskonałe wrażenie.

Anna: Do eksportu podchodzę globalnie. Oczywiście są takie rynki, o których marzymy i dla mnie jest to np. Hiszpania. Dziś jednak wiemy, że jest wiele perspektywicznych rynków, których wcześniej nie brałyśmy pod uwagę: jak Azerbejdżan, Iran, Pakistan. Rozpoczęłyśmy już rozmowy z Belgią, Luksemburgiem, Chorwacją oraz Grecją, gdzie już poszło pierwsze zamówienie. Jest jeszcze Boliwia no i wspomniane już Włochy. Za tydzień jedziemy na targi do Dubaju, w których uczestnictwo pozwoli nam wejść na Bliski Wschód.

Jak podchodzicie Panie do współpracy z influencerami? Wiem, że wśród osób, które promują Wasze produkty jest jedna najbardziej rozchwytywanych osób – Blanka Lipińska.

Anna: Pani Blanka Lipińska sama się do nas zgłosiła, a w zasadzie jej manager, który powiedział, że uwielbia nasze kosmetyki i chętnie będzie je promować. Tak właśnie zaczęła się nasza współpraca i trwa nadal. Jesteśmy z niej bardzo zadowolone. Współpracujemy również z Małgosią Rozenek-Majdan, która jest ambasadorką naszych płatków pod oczy. Szykuje się nam jeszcze jedna bardzo ciekawa współpraca z Moniką z bloga Dzieciaki Cudaki, która idealnie reprezentuje kobiety, dla których tworzymy nasze kosmetyki, czyli między innym zabiegane mamy.

Jakie są plany rozwoju marki SunewMed+? Co jest dziś priorytetem? I gdzie marka będzie za 5 lat?

Anna: Z całą pewnością jesteśmy nastawione na rozwój międzynarodowy. Chcemy stworzyć też kolejne produkty. Jesteśmy w trakcie badań nad kosmetykami, które będą miały zastosowanie medyczne. Być może za kilka lat będziemy miały też linie takich produktów.

Katarzyna: Chciałabym, żeby za 5 lat SunewMed+ była już marką międzynarodową. Dlatego mocno stawiamy na rozwój działu eksportu. Myślę, że jesteśmy na właściwej drodze, aby ten cel osiągnąć.

Zobacz profile marki w mediach społecznościowych: Instagram i Facebook

Więcej informacji o firmie i sklep marki: sunew.pl 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
09.10.2026 10:52
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki / Materiał Partnera
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki / Materiał Partnera
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
/ Materiał Partnera
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
/ Materiał Partnera
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
Gallery

Najpierw były dłonie terapeutów, tysiące zabiegów i codzienna praca ze skórą. Dopiero później pojawiły się kosmetyki. AMARI wykorzystuje doświadczenie swoich SPA jako przestrzeń, w której produkt spotyka się z profesjonalnym dotykiem, a wiedza z gabinetu trafia do codziennej pielęgnacji.

AMARI Cosmetics nie powstało jako kolejna marka kosmetyczna, która później postanowiła wejść do świata SPA. Droga była dokładnie odwrotna. Najpierw były gabinety SPA, dłonie terapeutów i codzienna praca ze skórą. Dopiero później pojawiła się potrzeba stworzenia własnych kosmetyków. Dziś AMARI przekłada doświadczenie zdobywane przez 10 lat w profesjonalnych gabinetach - rozwijając własną filozofię Amari Touch™ i tworząc pielęgnację, którą klientki mogą zabrać ze SPA do własnego domu 

Zanim powstały kosmetyki, był dotyk.

Historia AMARI Cosmetics nie zaczęła się od pomysłu na kolejny krem czy serum. Jej początkiem było AMARI Spa. Przez lata marka zdobywała doświadczenie poprzez codzienną pracę z ciałem i skórą podczas masaży oraz profesjonalnych rytuałów. Kosmetyk w takim środowisku przestaje być jedynie produktem stojącym na półce. Znaczenie ma nie tylko jego skład, lecz również konsystencja, zapach, poślizg, sposób rozprowadzania oraz to, jak zachowuje się pod wpływem ciepła dłoni. 

Dziś produkty AMARI są na co dzień wykorzystywane w 17 salonach SPA przez ponad 150 terapeutów. To właśnie profesjonalne środowisko SPA stało się jednym z najważniejszych elementów DNA marki.

SPA jako żywe laboratorium marki.

AMARI Cosmetics rozwija swoje formuły z myślą o skuteczności, sensoryczności i komforcie stosowania. Oprócz badań laboratoryjnych produkty są sprawdzane także w rzeczywistych warunkach SPA.

To pozwala obserwować m.in. sposób rozprowadzania kosmetyku, jego zachowanie podczas masażu, współpracę z ciepłem dłoni oraz odczucie, jakie pozostawia na skórze. 

W efekcie gabinet staje się dla marki czymś więcej niż miejscem świadczenia usług. Jest przestrzenią, w której produkt spotyka się z praktyką.

To interesujący model również z perspektywy rynku beauty. AMARI nie próbuje bowiem odtworzyć atmosfery SPA wyłącznie poprzez komunikację marketingową. SPA jest rzeczywistym źródłem doświadczenia marki i środowiskiem, w którym jej kosmetyki funkcjonują na co dzień.

Za kosmetykami stoją ręce terapeutów.

Jednym z wyróżników AMARI są ludzie, którzy zwykle pozostają poza pierwszym planem komunikacji marek kosmetycznych — masażyści i terapeuci.

To oni przez wiele godzin pracują z produktami na skórze klientów, poznając formuły poprzez dotyk i profesjonalną praktykę. Ich doświadczenie marka chce coraz mocniej przekładać na sposób tworzenia produktów oraz edukację konsumentek. 

Ocena produktu nie ma ograniczać się wyłącznie do samej formuły, ale obejmować również takie aspekty jak tekstura, poślizg, komfort aplikacji czy zachowanie kosmetyku podczas profesjonalnego rytuału. To właśnie profesjonalny dotyk ma być jednym z najbardziej charakterystycznych kodów AMARI.

Od rodzinnej fascynacji masażem do własnej marki.

Za historią AMARI stoi Marianna Sadkowska, założycielka marki.

Masaż był obecny w jej życiu znacznie wcześniej niż biznes beauty. Jej mama jest profesjonalną masażystką, dlatego znaczenie dotyku i pracy z ciałem poznawała od dzieciństwa. 

Kolejnym ważnym momentem była podróż do Azji i doświadczenie profesjonalnego masażu tajskiego. To właśnie ono stało się jednym z impulsów do stworzenia pierwszego AMARI Spa. Dlatego azjatyckie inspiracje w AMARI nie mają pełnić wyłącznie funkcji estetycznej. Marka czerpie przede wszystkim z podejścia do ciała, dotyku, rytuału i świadomego poświęcania czasu pielęgnacji.

„Zdecydowanie jakość, i to powtórzę kilka razy: jakość, jakość i jeszcze raz jakość. To jest absolutny fundament Amari Spa.” - Marianna Sadkowska, założycielka AMARI. 

 

 

To zdanie dobrze tłumaczy również genezę AMARI Cosmetics.

W profesjonalnym SPA kosmetyk nie jest bowiem jedynie dodatkiem do zabiegu. Jego tekstura, zapach, poślizg, sposób rozprowadzania i zachowanie pod wpływem ciepła dłoni wpływają na całe doświadczenie klienta

Jak podkreśla Marianna Sadkowska, produkty wykorzystywane podczas zabiegów są integralną częścią jakości usługi. Potrzeba zapewnienia odpowiedniego standardu także w tym obszarze stała się jednym z powodów stworzenia własnej marki AMARI Cosmetics. 

Filozofia Amari Touch™ – kosmetyk to dopiero początek.

Współczesny rynek beauty przez lata zachęcał konsumentki do rozbudowywania rutyn pielęgnacyjnych o kolejne produkty i etapy. AMARI chce zaproponować nieco inną perspektywę. Nie chodzi o to, aby koniecznie dodawać kolejny krok. Chodzi o to, aby zmienić sposób wykonywania tych, które już są częścią codzienności.

Tak powstała filozofia Amari Touch™, która łączy trzy elementy: produkt + dotyk + rytuał.

Kosmetyk staje się punktem wyjścia do kilku minut świadomej pracy z ciałem. Sposób rozprowadzania produktu, ruch dłoni czy tempo aplikacji mają sprawić, że zwykła pielęgnacja zacznie przypominać mały rytuał zaczerpnięty z doświadczenia SPA. 

To również sposób na przeniesienie kompetencji terapeutów poza gabinet: profesjonalne techniki są upraszczane do gestów, które konsumentka może wykonać samodzielnie w domu.

Od pielęgnacji twarzy po rytuały ciała. Bestsellery AMARI Cosmetics.

Portfolio AMARI Cosmetics rozwija się wokół dwóch uzupełniających się światów: pielęgnacji twarzy oraz rytuałów pielęgnacji ciała. Marka konsekwentnie buduje ofertę w taki sposób, aby kosmetyki mogły funkcjonować zarówno samodzielnie, jak i jako kolejne etapy domowego rytuału inspirowanego doświadczeniem AMARI Spa.

W kategorii pielęgnacji twarzy znajdują się produkty oczyszczające, peelingi, serum, kremy i maski. Wśród kluczowych propozycji są m.in. nawilżający krem na dzień THAI HYDRA, regenerujący krem na noc THAI REPAIR oraz jeden z bestsellerów marki -dwufazowe serum ze złotem GOLD ELIXIR. Ten ostatni łączy dwie fazy aktywowane poprzez wstrząśnięcie produktu formuła zawiera m.in. składniki nawilżające, oleje roślinne oraz złote drobinki nadające skórze subtelny blask. AMARI Cosmetics

Szczególnie rozbudowaną częścią portfolio jest jednak pielęgnacja ciała, bezpośrednio związana ze DNA marki AMARI SPA. Tworzą ją żele pod prysznic, peelingi, balsamy, bogate masła oraz olejki, które można wykorzystywać także podczas masażu. Produkty występują w różnych liniach zapachowych i pielęgnacyjnych, dzięki czemu klient może budować wieloetapowy rytuał: od oczyszczenia i złuszczenia skóry, przez jej nawilżenie i odżywienie, aż po masaż olejkiem. 

Wśród produktów budujących rozpoznawalność portfolio znajduje się również rozświetlające masło do ciała THAI GOLD. Bogata formuła z masłem shea i olejami roślinnymi została uzupełniona złotymi drobinkami, które pozostawiają na skórze subtelny efekt glow. Produkt może być stosowany zarówno w codziennej pielęgnacji, jak i jako element rytuału masażu ciała. 

Tym, co spaja tak szerokie portfolio, nie ma być jednak wyłącznie wspólna estetyka czy inspiracja Azją. AMARI buduje produkty wokół idei rytuału - kosmetyk ma odpowiadać na konkretną potrzebę skóry, ale jednocześnie angażować zapach, teksturę i dotyk. Dzięki temu klient może odtworzyć w domu kolejne etapy doświadczenia znanego z AMARI SPA: oczyścić skórę, wygładzić ją peelingiem, otulić balsamem lub masłem i zakończyć pielęgnację masażem olejkiem.

GOLD ELIXIR – pielęgnacja, którą trzeba najpierw wstrząsnąć.

Jednym z najbardziej charakterystycznych produktów AMARI jest GOLD ELIXIR, dwufazowe serum do twarzy.

Przed aplikacją obie fazy należy połączyć poprzez wstrząśnięcie butelki — gest stał się punktem wyjścia do charakterystycznego dla produktu The Golden Shake.

Formuła łączy kompleks kwasu hialuronowego z fazą olejową, w której znalazły się m.in. oleje jojoba, krokoszowy, tamanu, ryżowy i z rokitnika, a także skwalan. Serum zawiera również złote drobinki, dzięki którym sama aplikacja zyskuje dodatkowy wymiar sensoryczny. To przykład podejścia AMARI, w którym formuła, tekstura i sposób aplikacji tworzą jedno doświadczenie.

THAI MANGO – pielęgnacja ciała zamieniona w rytuał

Sensoryczny charakter marki szczególnie wyraźnie widać w linii THAI MANGO. Linia obejmuje żel pod prysznic, peeling, balsam i olejek. Cztery produkty tworzą kompletny rytuał oczyszczenia, wygładzenia i nawilżenia skóry, połączony charakterystycznym, tropikalnym zapachem mango.

Produkty można stosować jako kolejne elementy domowego rytuału: oczyszczenie skóry, peeling wykonywany okrężnymi ruchami oraz balsam rozgrzany wcześniej w dłoniach i aplikowany powolnymi, otulającymi ruchami.

W ten sposób marka próbuje odtworzyć w domu nie tyle konkretny zabieg gabinetowy, ile sposób myślenia o pielęgnacji wyniesiony ze SPA.

Beauty coraz częściej sprzedaje doświadczenie, nie tylko produkt.

Rynek kosmetyczny jest dziś niezwykle konkurencyjny. Konsument może wybierać pomiędzy setkami produktów komunikujących podobne składniki aktywne, potrzeby skóry i efekty pielęgnacyjne. Dlatego coraz większego znaczenia nabiera odpowiedź na pytanie: dlaczego właśnie ta marka ma być zapamiętana?

AMARI buduje swoją odpowiedź wokół doświadczenia, którego nie musi tworzyć od podstaw na potrzeby komunikacji kosmetyków. Ono już istnieje — w gabinetach SPA, pracy terapeutów i codziennym kontakcie ze skórą.

To właśnie z tego doświadczenia marka chce tworzyć własny, rozpoznawalny świat pielęgnacji. Nie tylko produkt.


AMARI Cosmetics.
BORN IN THE SPA.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
07.10.2026 14:32
Miraculum zwiększa sprzedaż. Po trzech kwartałach 2026 r. przychody wzrosły o 9 proc.
W centrum strategii znalazły się Pani Walewska, Wars, JOKO, Miraculum, Prastara oraz Chopin.Miraculum

Miraculum szacuje, że w okresie od stycznia do września 2026 r. osiągnęło 41,91 mln zł przychodów ze sprzedaży netto. Oznacza to wzrost o 9 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2025 r. Spółka realizuje jednocześnie strategię na lata 2026–2030, zakładającą koncentrację na sześciu kluczowych markach kosmetycznych.

Miraculum szacuje przychody ze sprzedaży netto w pierwszych trzech kwartałach 2026 r. na 41,910 mln zł. W analogicznym okresie 2025 r. sprzedaż netto wyniosła 38,559 mln zł. Oznacza to wzrost o 3,351 mln zł, czyli 9 proc. rok do roku.

Tegoroczny wynik oznacza również wyraźne zwiększenie dynamiki sprzedaży w porównaniu z pierwszym półroczem. Po sześciu miesiącach 2026 r. Miraculum raportowało 27,921 mln zł przychodów netto, wobec 27,652 mln zł rok wcześniej. W ujęciu rocznym oznaczało to wówczas wzrost o zaledwie 1 proc.

Oznacza to, że w samym trzecim kwartale spółka wygenerowała szacunkowo około 13,989 mln zł przychodów ze sprzedaży netto. Dla porównania, w III kwartale 2025 r. sprzedaż wyniosła około 10,907 mln zł, jeśli różnicę między wynikami dziewięciomiesięcznymi i półrocznymi potraktować jako przybliżenie. Wzrost sprzedaży w tym ujęciu wyniósł więc około 28 proc.

Sześć marek w centrum strategii

Wyniki sprzedażowe są realizowane w momencie wdrażania przez Miraculum nowej strategii rozwoju na lata 2026–2030, przedstawionej przez spółkę na początku czerwca 2026 r. Jednym z jej głównych założeń jest koncentracja na markach, które spółka uznaje za kluczowe dla dalszego rozwoju.

W centrum strategii znalazły się Pani Walewska, Wars, JOKO, Miraculum, Prastara oraz Chopin. Spółka chce wzmacniać ich pozycję poprzez wyraźniejsze zdefiniowanie cech poszczególnych marek i budowanie ich odrębności na rynku. Ma to służyć zarówno zwiększeniu konkurencyjności, jak i budowaniu długoterminowej wartości brandów.

image

Boom nostalgii lat 90.: które marki mogą na nim realnie zyskać i dlaczego

Taka strategia oznacza koncentrację zasobów na ograniczonej liczbie marek zamiast równomiernego rozwijania całego portfolio. W przypadku producenta posiadającego marki o różnym profilu i historii ma to pozwolić na bardziej precyzyjne określenie ich grup docelowych, pozycjonowania oraz przewag konkurencyjnych.

Miraculum zakłada przy tym dalszy rozwój sprzedaży zagranicznej. Europa pozostaje dla spółki kluczowym rynkiem, jednak jej potencjał wzrostu oceniany jest jako niższy niż w regionach rozwijających się. Wśród przyczyn spółka wskazuje przede wszystkim dojrzałość europejskiego rynku oraz wymagania regulacyjne.

Sprzedaż rośnie, ale sytuacja finansowa pozostaje wyzwaniem

Wzrost przychodów w 2026 r. należy analizować również w kontekście sytuacji finansowej Miraculum. Na 31 grudnia 2025 r. suma bilansowa spółki wynosiła 59,7 mln zł. Jednocześnie spółka wykazała 1,02 mln zł straty, a jej kapitał własny zmniejszył się do 27,8 mln zł.

Dane za trzy kwartały 2026 r. wskazują więc na poprawę dynamiki sprzedaży, szczególnie widoczną po słabszym pod względem wzrostu pierwszym półroczu. Przychody po dziewięciu miesiącach są już o 3,35 mln zł wyższe niż rok wcześniej, podczas gdy po sześciu miesiącach różnica wynosiła niespełna 0,27 mln zł.

Z perspektywy branży kosmetycznej kluczowe będzie zatem nie tylko utrzymanie 9-proc. dynamiki przychodów w całym 2026 r., ale także przełożenie wzrostu sprzedaży na poprawę rentowności. Strategia na lata 2026–2030 zakłada jednocześnie rozwój rozpoznawalnych polskich marek i ekspansję geograficzną, co będzie wymagało odpowiedniego poziomu inwestycji w marketing, dystrybucję i rozwój portfolio.

Po trzech kwartałach 2026 r. Miraculum znajduje się zatem w innym punkcie niż po pierwszym półroczu. Przychody wzrosły z 27,921 mln zł po sześciu miesiącach do szacowanych 41,910 mln zł po dziewięciu miesiącach, a dynamika roczna przyspieszyła z 1 do 9 proc. Kolejne miesiące pokażą, czy wzrost sprzedaży będzie miał charakter trwały i w jakim stopniu wesprze realizację celów przyjętych w strategii na lata 2026–2030.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
09. październik 2026 10:59