StoryEditor
Producenci
30.08.2021 00:00

UOKiK nakłada wysoką karę na producenta suplementów diety

Na firmę Solgar Polska została nałożona sankcja w wysokości ponad 1,2 mln zł. Prezes Urzędu ukarał również dwie osoby zarządzające spółką, które były osobiście odpowiedzialne za funkcjonowanie zmowy cenowej.

Solgar Polska zajmuje się dystrybucją suplementów diety, m.in. witamin, ziół i mikroelementów, wytwarzanych przez amerykańską spółkę Solgar Inc. Sprzedawane są one zarówno w punktach sprzedaży stacjonarnej, głównie w aptekach, jak i przez internet. W wydanej decyzji Prezes UOKiK stwierdził, że firma ustalała ze swoimi kontrahentami - sprzedawcami detalicznymi - stosowanie minimalnych cen odsprzedaży suplementów diety. 

Przeprowadzone postępowanie wykazało, że przez wiele lat detaliści nie mogli sprzedawać produktów marki Solgar taniej, niż w cenach odgórnie narzuconych przez Solgar Polska. To oznacza, że konsumenci płacili za suplementy więcej, niż mogliby to robić w warunkach uczciwej konkurencji pomiędzy przedsiębiorcami – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny. 

Niedozwolone porozumienie trwało według Urzędu od marca 2010 r. Ustalenia początkowo miały formę pisemną i były wprost wyrażone w antykonkurencyjnych zapisach zawartych w umowach łączących Solgar Polska z dystrybutorami. Dodatkowo, porozumienie wspierane było przez działania o charakterze nieformalnym, oparte na kontaktach e-mailowych, telefonicznych oraz bezpośrednich spotkaniach. Od 2015 r. zmieniono treść umów z dystrybutorami i usunięto z nich postanowienia odnoszące się do stosowania ustalonych detalicznych cen odsprzedaży. Solgar Polska i dystrybutorzy detaliczni nadal jednak podejmowali uzgodnienia w oparciu o kontakty e-mailowe, telefoniczne, a także bezpośrednie spotkania. 

Solgar Polska monitorowała ceny stosowane przez jej partnerów handlowych i podejmowała działania, jeśli któryś z nich próbował sprzedawać suplementy taniej. Za nieprzestrzeganie ustaleń, dystrybutorom groziły kary, takie jak utrata preferencyjnych warunków współpracy, a nawet wypowiedzenie umowy. Urząd uznał, że sprzedawcy również obserwowali wzajemnie swoje stawki i informowali Solgar Polska, jeżeli któryś z nich stosował niższe. 

Decyzja nie jest prawomocna, przysługuje od niej odwołanie do sądu. Maksymalna kara za porozumienie ograniczające konkurencję wynosi 10 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy, a w przypadku osób fizycznych to 2 mln zł.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
23.01.2026 16:28
Zmiana na szczycie Eurofragance od 1 stycznia 2026 roku: Joan Pere Jiménez dyrektorem
Eurofragrance

Eurofragance poinformowało, że 1 stycznia 2026 r. stanowisko dyrektora generalnego objął Joan Pere Jiménez. Spółka, której centrala mieści się w Barcelonie, podkreśla, że nominacja jest elementem strategii opartej na rozwoju wewnętrznych talentów i ma wzmocnić jej pozycję w globalnym sektorze kompozycji zapachowych.

Nowy etap w zarządzaniu firmą opiera się na planie strategicznym zbudowanym wokół trzech filarów: innowacji, ludzi oraz klientów. Według zapowiedzi zarządu taki model ma przyspieszyć ekspansję na rynkach kluczowych i wzmocnić konkurencyjność Eurofragance w perspektywie kolejnych lat.

Proces sukcesji był planowany od 2023 r. i realizowany etapami w 2025 r., aby zapewnić ciągłość zarządzania. Dotychczasowy CEO, Laurent Mercier, który kierował spółką od 2018 r., pozostaje związany z Eurofragance jako członek rady dyrektorów, co ma zagwarantować stabilność strategiczną po zmianie na najwyższym stanowisku.

Joan Pere Jiménez jest związany z firmą od ponad 10 lat. Dołączył jako dyrektor operacyjny (COO), odpowiadając za efektywność operacyjną i rozwój zaplecza przemysłowego. Następnie kierował ekspansją w Europie, Afryce i Turcji, a później w regionie Azji i Pacyfiku. W okresie od stycznia 2024 r. do końca 2025 r. pełnił funkcję dyrektora ds. rynków (Chief Market Officer), zarządzając wszystkimi rynkami na poziomie globalnym.

Zapowiedziany plan działania obejmuje m.in. rozbudowę globalnej obecności poprzez nowe fabryki i Creative Centers oraz przyspieszenie cyfryzacji. Wśród priorytetów wskazano także taktyczne wykorzystanie narzędzi AI, które mają zwiększyć zwinność organizacyjną, tempo innowacji i bliskość współpracy z klientami na poszczególnych rynkach.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
23.01.2026 14:09
Nomi Beauty pozywa Estée Lauder o kradzież technologii i potencjalne straty
Estée Lauder mierzy się z kolejną w tym miesiącu kontrowersją.Marzena Szulc

Startup Nomi Beauty złożył pozew w federalnym sądzie na Manhattanie, oskarżając Estée Lauder Companies o bezprawne wykorzystanie technologii, która miała zwiększać sprzedaż kosmetyków w hotelach i kanałach duty free. Spółka twierdzi, że po zerwaniu kontraktów w 2018 i 2020 r. koncern miał przejąć rozwiązania umożliwiające identyfikację rzeczywistych preferencji konsumentów, co — według pozwu — przełożyło się na „dosłownie miliardy dolarów” nowego przychodu po stronie Estée Lauder.

Nomi, której nazwa jest fonetyczną grą słów od „know me”, wskazuje, że jej „tajny składnik” był projektowany z myślą o zwiększaniu sprzedaży w luksusowych hotelach — zarówno w strefach duty free, jak i poprzez zakupy dokonywane bezpośrednio w pokojach. Rozwiązanie miało też ograniczyć zależność koncernu od tradycyjnych kanałów detalicznych i wspierać marki należące do grupy, takie jak Clinique oraz MAC Cosmetics.

Zgodnie z treścią skargi Estée Lauder, zamiast wywiązać się z umów lub sfinalizować rozmowy o przejęciu Nomi, miał „zagłodzić” partnerów hotelowych startupu poprzez ograniczenie dostaw produktów, a następnie wdrożyć konkurencyjne programy. Te inicjatywy uruchomiono m.in. w Chinach, Kostaryce, Malezji, Wielkiej Brytanii oraz w Stanach Zjednoczonych, a — jak twierdzi Nomi — miały one opierać się na tych samych tajemnicach handlowych, które startup przekazywał koncernowi przez lata.

image

Ronald Lauder zamieszany w plany Trumpa dt. Grenlandii? Konsumenci sugerują bojkot Estée Lauder

Nomi domaga się odszkodowania o nieujawnionej wartości, obejmującego roszczenia kompensacyjne, karne oraz potrójne. Prawnik spółki, Matthew Schwartz, stwierdził w korespondencji mailowej, że „skradzione innowacje Nomi wprowadziły Estée Lauder w erę informacji”, a koncern nadal „czerpie z nich ogromne korzyści finansowe”. Obie firmy mają siedziby w Nowym Jorku; Estée Lauder nie odpowiedział bezpośrednio na prośby o komentarz.

Pozew pojawia się w momencie, gdy Estée Lauder realizuje strategię „Beauty Reimagined”, ogłoszoną w lutym ubiegłego roku. Plan zakłada m.in. nowe premiery w segmencie prestiżowym, uproszczenie łańcucha dostaw oraz redukcję kosztów, w tym zapowiedź nawet 7 000 zwolnień, mających pomóc w odbudowie wyników po okresie spadków sprzedaży.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
24. styczeń 2026 12:17