StoryEditor
Rynek i trendy
01.03.2015 00:00

Biedronka wprowadza na stałe markowe kosmetyki

Sieć Biedronka – największa sieć dyskontów – zelektryzowała rynek informacją, że rozszerza kategorię kosmetyków, wprowadzając na stałe ponad 50 nowych produktów, w tym wiele znanych marek. Właściciele małych drogerii odgrażają się, że przedstawiciele handlowi producentów współpracujących z Biedronką będą „całować klamki” ich sklepów. Rossmann natychmiast obniżył ceny produktów, które Biedronka umieściła w gazetce. Sieci franczyzowe od dawna poszukują za granicą marek na wyłączność, które mogłyby być alternatywą dla produktów masowych i pozwoliłyby im odetchnąć od cenowej wojny.

Dotychczasowa oferta produktów kosmetycznych sieci Biedronka oparta była głównie na produktach marki własnej Bebeauty, które uzupełniane były markowymi artykułami dostępnymi w akcjach tematycznych. Obecnie, dzięki wieloletniej współpracy ze znanymi i cenionymi markami kosmetycznymi, produkty te pojawiły się w ofercie na stałe. Począwszy od 5 lutego br. wprowadzonych zostało ponad 50 nowych artykułów w atrakcyjnych cenach, dostosowanych do różnych potrzeb klientów sieci – poinformowała Biedronka w prasowym komunikacie.
Wśród markowych kosmetyków wprowadzonych do oferty znalazły się kremy do twarzy Tołpa, Bielenda, Perfecta, Eveline, preparaty do pielęgnacji włosów Gliss Kur i Farmona, gama Under Twenty do pielęgnacji młodej cery oraz produkty dla mężczyzn Old Spice, Gillette i Wilkinson, a także kosmetyki do makijażu marki Bell.
Dobra nowina
 „Odnowa kosmetyczna. Więcej kosmetyków na stałe w Biedronce” – pod takim tytułem sieć wydała w lutym tematyczną gazetkę pełną kosmetycznych ofert i porad na temat dbania o urodę. Podzielone na kategorie produkty, podane w ciekawej graficznej formie musiały zwrócić uwagę konsumentów. Zwłaszcza że o zmianie kosmetycznej strategii informowały także telewizyjne spoty reklamowe. „Z całą pewnością jest to dobra nowina, sama dobrze wiem, że podczas spożywczych zakupów domowych czasami chciałoby się też dorzucić inne produkty „pierwszej potrzeby” takie jak na przykład żel pod prysznic czy pasta do zębów. Do tej pory oferta była raczej znikoma, więc ciągle padało na te same produkty” – skomentowała na swoim blogu Basia (basia-blog.pl). „Widziałam nowości w niektórych Biedronkach już w grudniu, najbardziej cieszę się z szafy Bell :) Fajnie, że wprowadzili nowe produkty, choćby farby do włosów – zawsze to wygoda :) Mam plan kupić nawilżający krem Tołpa za kilka miesięcy właśnie z Biedry :)” – odniosła się do jej wpisu internautka Mary. „Tyle kosmetyków w jednym miejscu i to w niższych cenach :-) no i ta Tołpa, jestem ciekawa jak ma wyglądać reszta skoro to tylko część :-)” – zastanawiała się Kropka, bo Biedronka zastrzegła, że w katalogu znalazła się tylko część asortymentu, który na stałe trafi do jej oferty.
Zła nowina
Entuzjazmu klientów nie podzielają konkurenci Biedronki. Właściciele prywatnych drogerii zareagowali nerwowo. „I co z tego wyniknie? Przedstawiciele tych firm będą witani w sklepach „dzień dobry i do widzenia”; „Psucie rynku. Podziwiam osoby decyzyjne tych firm, że decydują się na takie kroki, psując sobie zarówno markę jak i renomę”; „Ta cenowa walka daje w kość hurtowniom, sklepom, przedstawicielom... Masakra” – komentowali na naszym fanpage’u facebook.com/wiadomoscikosmetyczne. Rossmann, lider drogeryjnego rynku, niczego nie komentował i nie obwieszczał, tylko natychmiast ściął u siebie ceny kosmetyków, które znalazły się w gazetce Biedronki. – I to jest najgorsze. Dwóch goliatów się bije, a my musimy odnaleźć się w tej sytuacji. Wprawdzie producenci również nam obniżyli ceny tych produktów do poziomu Biedronki, nie chcemy jednak powielać tych samych pomysłów kosztem marży sklepów  – mówi Leszek Szwajcowski, wiceprezes sieci Drogerie Polskie.
Mleko się rozlało…
Menedżerowie z sieci franczyzowych z jednej strony rozumieją decyzję producentów, którzy borykają się z konsekwencjami rosyjsko-ukraińskiego konfliktu. – Produkcja przygotowana, terminy biegną, producenci muszą się ratować sprzedażą do Biedronki, której pozycja rynkowa jest nie do podważenia – mówią. Z drugiej strony uważają jednak, że działanie producentów jest 
krótkowzroczne. – Przypuszczam, że firmy z nawiązką odrobią sobie 30-40 procentowy spadek sprzedaży w handlu tradycyjnym obrotami w Biedronce, ale trzeba patrzeć na rynek w perspektywie 3-5 lat, a nie bieżących targetów. Czy ktoś się zastanowił co będzie, jak Biedronka dowie się już wszystkiego np. o rotacji kosmetyków do makijażu i wprowadzi marki własne lub importowane. Już polscy producenci nie będą jej potrzebni – mówi Marcin Małysz z firmy Espiro Group zarządzającej siecią Sekret Urody.
– Denerwuje nas ta sytuacja, do tej pory Biedronka była dyskontowa, opierała się na markach własnych, a teraz wprowadza marki, którymi handlujemy w naszych sklepach. Nikt nas jednak nie pytał o zdanie, mleko się rozlało, trzeba dalej pracować i szukać rozwiązania. Jak to się odbije na całym rynku, nie wiadomo, wkrótce się okaże – mówi Teresa Stachnio, wiceprezes sieci Jasmin. Przyznaje, że zarząd sieci Jasmin będzie rozwijać ofertę marek własnych i szukać produktów, które pozwolą drogeriom zarobić.
Dystrybutorzy mają świadomość, że bez rynkowych liderów, czyli kosmetyków należących do koncernów, nie mogą się obyć, ale równocześnie bardzo dużą wagę przywiązują do sprzedaży marek, na których mają wyższe marże. Np. sieci drogerii Sekret Urody i Vica wprowadziły do swoich sklepów hiszpańskie kosmetyki Instituto Espanol i to one często zajmują najlepsze miejsca ekspozycyjne.
Drogerie Polskie również mają już marki własne. Starają się poza tym, aby ich oferta była jak najbardziej atrakcyjna cenowo i zauważalna dla konsumenta. Od nowego roku gazetka reklamowa sieci ma więcej stron, produkty są większe, atrakcyjniej podane, a ich prezentację uzupełniają porady kosmetyczne. Na pierwszą stronę zawsze trafiają produkty w super cenach, niższych niż ma konkurencja i dodatkowo wsparte akcją kuponową (rabat cenowy lub produkt gratis). – To są narzędzia, które sami wypracowaliśmy i przynoszą oczekiwane efekty. Już w marcu planujemy wprowadzić dodatkową formę komunikacji naszym klientom najlepszych ofert za pomocą SMS – mówi Leszek Szwajcowski.
 
Dostępność przede wszystkim
Nie wszyscy producenci chcą się wypowiadać w sprawie współpracy z Biedronką. Nieoficjalnie mówią: rzeczywistość jest brutalna – dystrybucja na rynku tradycyjnym się zawęża, udziały hipermarketów spadają, musimy szukać miejsc zbytu naszych produktów. Ci którzy się decydują na oficjalną wypowiedź, przekonują: – Dla nas ważna jest dostępność. i zdrowy umiar w kupowaniu. Także kosmetyków. Biedronka jest blisko, codziennie, jest sklepem po drodze. Dzięki temu więcej osób pozna nasze kosmetyki, nie tylko te w Biedronce, ale całą markę. To rozwija także inne kanały dystrybucji – podkreśla Agnieszka Pełka-Szajowska, kierownik działu marketingu Tołpa.  
Sławomir Lutek, dyrektor zarządzający w firmie Bell, której wejście do Biedronki odbiło się szerokim echem na rynku tradycyjnym, jest zadowolony z tego kroku. – Współpraca z Jeronimo Martins Polska, właścicielem Biedronki – największej sieci detalicznej w Polsce, posiadającej około 2600 sklepów w ponad 900 miejscowościach – to wyzwanie, któremu niewielu polskich producentów kosmetyki kolorowej jest w stanie sprostać – podkreśla. Po udanych testach kosmetyki Bell pojawią się we wszystkich punktach dyskontera. Będzie to tylko klasyczna linia Bell, natomiast drogeriom i perfumeriom dedykowana jest Bell Hypoallergenic – linia kosmetyków do makijażu w pełnym przekroju (do twarzy, oczu, ust i paznokci) dla osób skłonnych do alergii, pozbawiona składników mogących wywoływać podrażnienia.
Niektóre sieci na rynku tradycyjnym, po tym, jak firma Bell poinformowała o swojej decyzji, zaczęły szukać nowej marki w jej miejsce. W przypadku sieci franczyzowych wiele zależy jednak od indywidualnych decyzji właścicieli sklepów. Przedstawiciele handlowi Bell są więc przekonani, że ich marka pozostanie w drogeriach, a ci właściciele sklepów, którzy zdecydowali się na zakończenie współpracy, powrócą do niej ze względu na rosnący popyt na kosmetyki hypoalergiczne i gdy zobaczą, jak ciekawie prezentuje się na nowych szafach, i jakie dostała wsparcie marketingowe. – Zaprojektowaliśmy szereg działań promocyjno-marketingowych na najwyższym poziomie – zapewnia dyrektor Lutek. Wiadomo już, że Hypoallergenic będzie wspierać ambasadorka – gwiazda (jej nazwisko pozostaje jeszcze tajemnicą). – Nasza oferta pozwala nam na aktywną współpracę ze wszystkimi partnerami handlowymi i jesteśmy pewni, że te działania w niedługim czasie przełożą się na ich sukces sprzedażowy – podkreśla Sławomir Lutek.
Biedronka poinformowała, że równocześnie rozszerza ofertę produktów marki własnej. Do sprzedaży wchodzą kosmetyki dla niemowląt i dzieci marki Dada oraz nowa linia pieluszek Dada Premium Comfort Fit. n

Katarzyna Bochner


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
22.10.2026 13:32
GLP-1 zmienia rynek zapachów; gourmand zaczyna być substytutem rozkoszy podniebienia
Czy semaglutyd wpłynie na branżę zapachową?Domeckol via Pixabay

Rosnąca popularność leków z grupy GLP-1 może wpływać nie tylko na sposób odżywiania, ale również na preferencje zapachowe konsumentów. Producenci kompozycji zapachowych obserwują większe zainteresowanie perfumami jako źródłem przyjemności sensorycznej, podczas gdy segment gourmand rozszerza się o coraz bardziej wytrawne i złożone nuty.

Zapachy inspirowane żywnością od lat są istotną częścią rynku perfum. Do pionierów kategorii gourmand należą m.in. Angel Thierry’ego Muglera, inspirowany watą cukrową, oraz Nina marki Nina Ricci, przywołująca skojarzenia z jabłkiem w karmelu. W ostatnich latach segment zyskał jednak nowe znaczenie. Według analiz przywoływanych przez Reuters udział zapachów określanych jako „gourmet and edible” wśród innowacji produktowych w kategorii zapachów wzrósł do 24 proc., wobec 9 proc. dwa lata wcześniej. To obecnie drugi pod względem liczby nowych produktów segment zapachowy, ustępujący jedynie kompozycjom kwiatowym.

Rozwój gourmand był początkowo związany m.in. z pandemią i przyspieszeniem sprzedaży perfum online. Konsument kupujący zapach bez możliwości wcześniejszego powąchania produktu łatwiej może zdecydować się na kompozycję odwołującą się do znanych skojarzeń smakowych. Jednocześnie kategorię wspiera rosnąca siła nabywcza i wpływ generacji Z, która traktuje zapach jako element szerszego doświadczenia sensorycznego.

GLP-1 jako nowy czynnik

Jak donosi agencja Reuters, teraz producenci zapachów analizują kolejny czynnik mogący wpływać na rozwój kategorii: rosnącą popularność leków z grupy GLP-1, wykorzystywanych m.in. w terapii otyłości. Do tej grupy należą produkty takie jak Wegovy firmy Novo Nordisk czy Mounjaro Eli Lilly.

Skala potencjalnego wpływu jest znacząca. Według Światowej Organizacji Zdrowia ponad 1 mld osób na świecie żyje z otyłością, co tworzy ogromną potencjalną grupę użytkowników terapii redukujących masę ciała. Firmy farmaceutyczne i analitycy szacują, że wartość rynku leków GLP-1 może sięgnąć nawet 150 mld dolarów do 2030 r.

image

Firmy kosmetyczne wprowadzają pielęgnację korygującą tzw. Ozempic face

Na razie nie ma jednak podstaw, by jednoznacznie stwierdzić, że stosowanie GLP-1 bezpośrednio powoduje określone zmiany preferencji zapachowych. Zarówno firmy zapachowe, jak i naukowcy, z którymi rozmawiał Reuters, podkreślają konieczność prowadzenia dalszych badań.

Potencjalny mechanizm jest jednak przedmiotem analiz. Leki GLP-1 mogą powodować m.in. nudności i problemy żołądkowo-jelitowe, a badacze obserwują również możliwe zmiany dotyczące apetytu, odczuwania smaku i zapachu. Paule Joseph, współdyrektorka National Smell and Taste Center przy amerykańskim National Institutes of Health, wskazuje, że możliwość wpływu GLP-1 na układ chemosensoryczny nie jest hipotezą pozbawioną podstaw. Jednocześnie zaznacza, że jest zbyt wcześnie, by określić skalę i charakter tego oddziaływania.

Zapach jako źródło przyjemności

Potencjalna zmiana zachowań konsumenckich jest już analizowana przez największych producentów kompozycji zapachowych. Givaudan, IFF, CPL Aromas oraz L’Oréal potwierdziły Reutersowi, że badały zależności między terapiami GLP-1 a preferencjami dotyczącymi zapachów.

IFF wskazuje na możliwość zwiększenia zainteresowania zapachem jako źródłem przyjemności sensorycznej. Podobne obserwacje ma L’Oréal. Firma interpretuje je w kontekście poszukiwania przez część konsumentów innych form przyjemności w sytuacji, gdy jedzenie przestaje pełnić tak istotną funkcję nagradzającą.

Givaudan analizuje zależność od około roku. Według firmy u części użytkowników GLP-1 niektóre wcześniej lubiane zapachy mogą stać się mniej atrakcyjne, podczas gdy inne zyskują na znaczeniu. Ogólny kierunek obserwacji wskazuje jednak na wzrost zainteresowania zapachami i perfumami.

Dla producentów oznacza to możliwość dalszego rozwoju segmentu gourmand, ale także poszerzania jego definicji. Givaudan rozwija obecnie kompozycje odwzorowujące wielowarstwowe profile wypieków, takich jak banoffee, panettone czy cupcakes. Chodzi nie tylko o słodycz, lecz także o odtworzenie różnych elementów doświadczenia kulinarnego: chrupkości, kremowości, mleczności czy kwasowości.

Gourmand coraz bardziej wytrawny

Zmiany w kategorii widoczne są również niezależnie od GLP-1. Dane NIQ dotyczące amerykańskich użytkowników tych leków pokazują, że wydają oni na zapachy o 26 proc. więcej niż przeciętny konsument. Według Anny Mayo z NIQ użytkownicy GLP-1 są bardziej zaangażowani w kategorię beauty i wydają więcej również w innych segmentach.

image

Ozempiconomia: jak „chudszy” konsument wpłynął na mapę wydatków w sektorze beauty & wellness

Marki zapachowe nie prowadzą przy tym powszechnie własnych badań nad wpływem GLP-1 na preferencje konsumentów. Puig i Coty koncentrują się przede wszystkim na obserwacji zmian rynkowych. Obie firmy spodziewają się utrzymania popularności klasycznych kompozycji waniliowych, ale jednocześnie wskazują na rosnącą różnorodność nut gourmand.

Kategoria coraz wyraźniej odchodzi od prostego skojarzenia „słodkiego deseru”. W kompozycjach pojawiają się nuty alkoholi, whisky, rumu i tequili, a także kakao, przypraw i bardziej wytrawnych składników. CPL Aromas obserwuje szczególne zainteresowanie generacji Z aromatami słonymi, fermentowanymi, prażonymi i umami. Wśród nowych kierunków wymieniane są sezam, miso, ryż, trufla i matcha.

Równolegle rozwijają się połączenia wanilii z orzechami, m.in. pistacjami. Według Coty kolejna generacja gourmand będzie koncentrować się bardziej na smaku i teksturze niż na samej słodyczy.

Dla rynku kosmetycznego oznacza to dalsze poszerzanie granic kategorii zapachowej. Gourmand przestaje być wyłącznie synonimem cukru, wanilii i karmelu. Producenci testują kompozycje inspirowane całym doświadczeniem jedzenia – od kremowości i ciepłego mleka po fermentację, przyprawy i nuty wytrawne. Jeżeli dalsze badania potwierdzą wpływ terapii GLP-1 na percepcję zapachów i zachowania zakupowe, rosnąca grupa ich użytkowników może stać się dodatkowym czynnikiem kształtującym rozwój kategorii.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
21.10.2026 13:48
Kosmetyki przyczyną ponad 42 tys. urazów oczu. Badanie objęło 20 lat
Tusze do rzęs, zalotki, eyelinery i spraye utrwalające odpowiadają za sporo urazów oczu.Zyanya BMO

W latach 2005–2024 kosmetyki i produkty do pielęgnacji ciała były przyczyną 42 457 wizyt na oddziałach ratunkowych w Stanach Zjednoczonych z powodu urazów oczu. Oznacza to średnio około 2100 przypadków rocznie, czyli niemal sześć dziennie. Najbardziej narażone były kobiety i dziewczęta, ale blisko jedna czwarta poszkodowanych miała nie więcej niż cztery lata.

Dane pochodzą z badania zaprezentowanego podczas 130. dorocznego spotkania Amerykańskiej Akademii Okulistyki (American Academy of Ophthalmology, AAO). Analiza objęła dwie dekady i wskazała, że produkty kosmetyczne, mimo powszechnego zastosowania w gospodarstwach domowych, mogą stanowić źródło poważnych urazów narządu wzroku. Ryzyko wiąże się zarówno z kontaktem oka z substancjami chemicznymi, jak i z nieprawidłowym używaniem urządzeń do stylizacji.

Badacze wykorzystali dane z National Electronic Injury Surveillance System (NEISS), federalnej bazy gromadzącej informacje o urazach leczonych na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Na podstawie reprezentatywnej próby przypadków system umożliwia oszacowanie liczby zdarzeń w skali całych Stanów Zjednoczonych.

Kobiety i małe dzieci w grupie ryzyka

Kobiety i dziewczęta odpowiadały za 81,8 proc. wszystkich odnotowanych urazów. Średni wiek poszkodowanych wynosił 24 lata, jednak istotną część przypadków stanowiły zdarzenia dotyczące najmłodszych dzieci. Osoby w wieku do czterech lat odpowiadały za niemal jedną czwartą wszystkich urazów związanych z kosmetykami.

Większość incydentów, bo 63 proc., miała miejsce w domu. Wśród najczęściej występujących obrażeń znalazły się urazy termiczne, stanowiące około 26 proc. przypadków, oraz urazy związane z ekspozycją na substancje chemiczne, które odpowiadały za około 25 proc.

image

Trend golenia rzęs u mężczyzn: nowy sposób na „męskość” i nowa usługa barberska?

W pierwszej grupie zagrożeń mieszczą się między innymi oparzenia spowodowane niewłaściwym użyciem podgrzewanych zalotek do rzęs i innych urządzeń do stylizacji. Do drugiej mogą prowadzić kontakty oczu z kosmetykami w płynie, aerozolami czy klejami do rzęs. Badanie nie ograniczało się zatem do jednej kategorii produktów, lecz obejmowało różne artykuły kosmetyczne i higieniczne.

Aatif Syed, główny autor badania i student medycyny na University of Missouri-Kansas City, zwrócił uwagę, że codzienne stosowanie kosmetyków może sprzyjać niedocenianiu związanego z nimi ryzyka. Jak podkreślił, kontakt z okiem, szczególnie w przypadku substancji chemicznych lub urządzeń o wysokiej temperaturze, może prowadzić do poważnych obrażeń.

Inne zagrożenia dla dzieci i dorosłych

Jednym z najważniejszych wniosków analizy jest różnica między przyczynami urazów u dzieci i dorosłych. Wśród najmłodszych pacjentów oparzenia chemiczne stanowiły 45,8 proc. obrażeń. W grupie dorosłych ich udział wynosił zaledwie 0,5 proc.

Według badaczy aż 83,2 proc. wszystkich oparzeń chemicznych uwzględnionych w analizie było związanych z sytuacją, w której dziecko uzyskało dostęp do produktu kosmetycznego. W grupie dzieci do czwartego roku życia 70 proc. urazów następowało po samodzielnym sięgnięciu po kosmetyk bez nadzoru osoby dorosłej.

W przypadku dorosłych dominowały natomiast zdarzenia związane z wykonywaniem własnych zabiegów pielęgnacyjnych. Aż 90 proc. poszkodowanych w tej grupie doznało urazu podczas samodzielnego stosowania produktu, a nie w trakcie zabiegu wykonywanego przez profesjonalistę.

image

Usterka przyprawiająca o ból zębów: Dyson wycofuje część szczoteczek CameraJet

Wyniki wskazują więc na potrzebę różnicowania działań profilaktycznych w zależności od wieku użytkowników. W przypadku dzieci kluczowe znaczenie ma ograniczenie dostępu do kosmetyków, zwłaszcza preparatów w płynie i aerozoli. U dorosłych większą rolę może odgrywać prawidłowa obsługa urządzeń do stylizacji oraz zachowanie ostrożności podczas aplikacji produktów w bezpośrednim sąsiedztwie oczu.

Zmiany w strukturze urazów

Badacze odnotowali również zmiany w charakterze wypadków na przestrzeni analizowanych 20 lat. Z czasem zmniejszała się liczba urazów związanych z używaniem podgrzewanych produktów, natomiast wzrastała liczba przypadków, w których obrażenia wiązały się z działaniem innej osoby.

Dostępne informacje nie wskazują jednak, jakie konkretne czynniki odpowiadają za te zmiany. Nie pozwalają również przesądzić, czy spadek liczby urazów związanych z urządzeniami grzewczymi wynika z poprawy konstrukcji produktów, zmian w sposobie ich użytkowania czy innych okoliczności.

Dla producentów kosmetyków i akcesoriów do pielęgnacji wyniki badania stanowią przypomnienie o znaczeniu bezpieczeństwa użytkowania, odpowiednich instrukcji oraz komunikacji dotyczącej ryzyka. W przypadku produktów stosowanych w pobliżu oczu istotne są zarówno właściwości samego preparatu lub urządzenia, jak i sposób jego przechowywania oraz aplikacji.

American Academy of Ophthalmology prowadzi działania edukacyjne dotyczące bezpiecznego stosowania kosmetyków w okolicy oczu i udostępnia bezpłatne materiały dla pacjentów. Autorzy badania podkreślają, że proste środki ostrożności, takie jak przechowywanie kosmetyków poza zasięgiem dzieci i ostrożne posługiwanie się urządzeniami grzewczymi, mogą pomóc ograniczyć liczbę tego rodzaju urazów.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
22. październik 2026 22:49