StoryEditor
Rynek i trendy
21.01.2014 00:00

Dziecięcy świat w drogerii. Asortyment jak puzzle

Nie od dziś wiadomo, że rodzice małych dzieci to wyjątkowi klienci, którzy nie chcą oszczędzać na potrzebach swoich pociech. A potrzeby te nie są małe – wciąż jest coś do kupienia: pieluchy i produkty do pielęgnacji, rozmaite akcesoria związane z higieną i żywieniem, kaszki, soczki i herbatki, zupki i dania w słoiczkach, a przy okazji może jakieś ubranko i coś do zabawy… Coraz częściej wszystkie te elementy zakupowej układanki można poskładać w jednym miejscu – w drogerii.  

Jeszcze w 2012 roku badanie GfK Polonia pokazywało, że w przypadku zakupu kosmetyków dla dzieci, matki wybierają drogerię, ale już po żywność ruszają do hipermarketu, a pieluchy i chusteczki nasączane kupują w dyskoncie. Obecnie jednak coraz więcej drogerii pragnie zmienić układ sił i poszerza asortyment, by zatrzymać klienta u siebie, oferując zupki w słoikach, książeczki, zabawki, a nawet ubranka. Z tymi ostatnimi na razie wystartował Rossmann, który w swoich dwóch największych salonach – w łódzkiej Manufakturze oraz w poznańskim City Center – standardowy asortyment powiększył o klocki do zabawy oraz kolekcję ubrań dla dzieci firm Endo i Pinokio.
– Koncepcją Rossmanna od zawsze było tworzenie sklepu z myślą o kobietach tak, by mogły one w jednym miejscu znaleźć jak najszerszą ofertę zaspokajającą potrzeby ich i rodziny – mówi Eliza Panek, rzecznik prasowy Rossmann Polska.
– Stąd na naszych półkach, oprócz kosmetyków, pojawia się żywność ekologiczna, wina, a teraz – tam gdzie powierzchnia nam na to pozwala – także różnorodny asortyment dziecięcy.
Wyższa wartość koszyka
W świecie, w którym wszyscy ciągle się spieszą, coraz bardziej cenione są miejsca pozwalające zaoszczędzić czas. Również sklepy, w których można kupić produkty z wielu pokrewnych i dobrze skomponowanych kategorii. Dlatego drogerie coraz częściej wprowadzają produkty uzupełniające ofertę kosmetyczną. – Bogaty i oryginalny asortyment, a także usługi dodatkowe, to sposób na wyróżnienie się na tym bardzo konkurencyjnym rynku oraz zdobycie serc klientów – mówi Olga Adamkiewicz, dyrektor marketingu i komunikacji zewnętrznej w Jeronimo Martins Drogerie i Farmacja (Hebe).
– Obecność produktów dziecięcych podnosi atrakcyjność naszej sieci, wpływa znacząco na wartość koszyka, a klientowi daje dodatkowy bodziec do zrobienia zakupów właśnie u nas. Nasz główny konsument to kobieta, bardzo często matka – poszukując produktów dla siebie, może przy okazji kupić wszystkie niezbędne produkty dla swojego malucha – dowodzi Olga Adamkiewicz. Dodaje przy tym, że młodzi rodzice stanowią szczególną kategorię klientów. Kupują regularnie wiele produktów z kategorii kosmetyczno-drogeryjnych dla swoich pociech: obok pieluch, szamponów czy nawilżonych chusteczek, sięgają także po produkty żywnościowe: mleko, słoiczki z jedzeniem, kaszki, jak również akcesoria czy książki dziecięce. A do tego – głównie kobiety – idąc na zakupy do drogerii i zabezpieczając potrzeby swojej rodziny, nie zapominają także o sobie. Zakupy produktów kosmetycznych dla siebie traktują jak nagrodę, która należy się im za te starania.

Przez dziecko do rodzica

O tym, że drogeria jest bardzo dobrym kanałem sprzedaży asortymentu spoza kategorii kosmetycznych, m.in. kaszek oraz dań gotowych i deserów w słoiczkach dla dzieci, mówią także ich producenci.
– Znaczenie sklepów drogeryjnych w naszej sprzedaży rośnie, ponieważ konsumenci coraz częściej szukają w nich produktów dla dzieci, w tym także żywności. Obecność na półkach produktów spożywczych dla najmłodszych jest więc odpowiedzią na oczekiwania rodziców – mówi Urszula Żurawska, starszy kierownik ds. zarządzania kategorią, Nutricia Polska (marka BoboVita). – Ponadto, w sklepach drogeryjnych rodzice mogą liczyć na wsparcie przeszkolonego personelu, który chętnie pomaga wybrać właściwy produkt. To także skłania rodziców do poszukiwania posiłków dla dziecka właśnie w tych miejscach.
Przy tej okazji Urszula Żurawska potwierdza opinię Olgi Adamkiewicz, mówiąc, że kategoria żywności dla dzieci ma duże znaczenie dla samego sklepu. Rodzice, chcąc oszczędzać czas, przy okazji zakupów artykułów dziecięcych kupują także produkty dla siebie. Koszyk klienta-rodzica jest więc bardziej wartościowy niż koszyk przeciętnego klienta sklepu.
Przemyślany entuzjazm
Nie wszyscy są entuzjastami nieograniczonego rozszerzania asortymentu pozakosmetycznego w drogeriach, bo jak mówi Marcin Małysz z sieci Sekret Urody, trzeba się jednak zastanowić nad charakterem placówki, którą się prowadzi. – O ile soczki, kaszki i zupki mają jakiś wpływ na kwestie pielęgnacji czy zdrowia dzieci, to ubranka czy zabawki już się w tej kategorii nie mieszczą. Choć oczywiście wszystko zależy od powierzchni sklepu, otoczenia konkurencyjnego i jego klientów – zastrzega Marcin Małysz.
Sieć Drogerii Jasmin jest zainteresowana – w miarę możliwości metrażowych poszczególnych sklepów – rozszerzaniem półki z produktami dla dzieci. – Z jednej strony wynika to z obserwacji zachowań konsumenckich i otwarcia na sugestie klientek lub ich uwagi, na temat tego, po co i do jakiego sklepu muszą się jeszcze wybrać – mówi Teresa Stachnio, wiceprezes sieci Jasmin. – Z drugiej strony jednak  pojawienie się na półkach drogeryjnych artykułów spożywczych było inicjatywą producentów, którzy aktywnie szukają rynków zbytu. Współpraca układa nam się pomyślnie, gdyż od samego początku sklepy mogą liczyć na ich pomoc – począwszy od informacji o wymogach formalnych, a skoczywszy na wsparciu w postaci ekspozytorów, ulotek czy gadżetów.
W poszukiwaniu lepszych marży
Tam, gdzie powierzchnia na to pozwala, czyli w sklepach o metrażu powyżej 100 mkw., chętnie wprowadzane są także zabawki. To   asortyment dodatkowy, na który można uzyskać dobre marże.
– Zachętą do jego wprowadzenia jest w naszym przypadku  doświadczenie innych uczestników sieci, z którego można czerpać, planując rozszerzenie oferty o produkty, z którymi wcześniej nie miało się do czynienia – zapewnia Teresa Stachnio. W kwestii zabawek radą służy np. właścicielka drogerii Jasmin w Zawierciu. Zanim przystąpiła do sieci i zaczęła sprzedawać kosmetyki, zajmowała się bowiem sprzedażą zabawek. Podpowiada więc, z jakimi producentami i hurtownikami warto nawiązać współpracę, na jakie produkty postawić w pierwszej kolejności. Opłaca się bowiem zaoferować choćby okrojony asortyment, skoncentrowany na drobniejszych zabawkach. Zawsze mogą one liczyć na zainteresowanie mam odwiedzających drogerie. Natomiast tam, gdzie wielkość sali sprzedaży przekracza 200 mkw., powstają nawet odrębne działy z ekspozycją najmodniejszych kolekcji zabawkowych. – Duże powierzchnie to oczywiście znakomite pole do popisu dla rozmaitego asortymentu – wyjaśnia wiceprezes sieci Jasmin. Dodaje, że wśród zrzeszonych w sieci sklepów znajdują się także drogerie z wydzieloną częścią na księgarnię (na Dworcu Wschodnim w Warszawie), bieliznę (Trzcianka, Czosnków) czy z artykułami gospodarstwa domowego (Nysa, Poznań). Artykuły dziecięce na pewno nie wyczerpują możliwości wychodzenia przez drogerie poza kategorię kosmetyczno-chemiczną. 

Anna Zawadzka-Szewczyk

fot. materiały prasowe i archwium redakcji

JAK WPROWADZIĆ ŻYWNOŚĆ DLA DZIECI?

Urszula Żurawska,
starszy kierownik ds. zarządzania kategorią,
Nutricia Polska (marka BoboVita)

Co należy wziąć pod uwagę. planując wprowadzenie szerokiego asortymentu produktów żywnościowych dla dzieci do drogerii?

Warto pamiętać, że najważniejsze jest spełnienie oczekiwań klientów sklepu, w tym wypadku rodziców małych dzieci. Oferta powinna obejmować posiłki z podkategorii kluczowych w diecie dziecka, takich jak mleko modyfikowane, kaszki, zupki, obiadki, deserki i inne. Powinna też być na tyle szeroka, by rodzice mieli możliwość wyboru. Ze względu na to, że produkty dla dzieci kupowane są regularnie, muszą być stale dostępne na sklepowej półce. Ważne jest też, by ułatwić rodzicom odnalezienie potrzebnych produktów. Dlatego zawsze pomagamy naszym partnerom w ustaleniu minimalnego asortymentu produktów, tzw. must stock list, i podpowiadamy, które produkty są najbardziej poszukiwane przez konsumentów w określonym formacie sklepów. Doradzamy także w kwestii budowania optymalnej ekspozycji produktów na półce (category management). Dostarczamy materiały przypółkowe i materiały edukacyjne dla rodziców, które ułatwiają im nawigację i wybór odpowiedniego produktu.
Gdzie i jak eksponować produkty dla dzieci?
Najlepiej, gdy wszystkie znajdują się w jednym miejscu. W związku z tym żywnościowe produkty dla dzieci powinny znaleźć się obok kosmetyków, pieluch i innych akcesoriów dla małych dzieci. Ułatwia to zakupy rodzicom, a dodatkowo prowadzi do zwiększenia koszyka zakupowego. Należy pamiętać, że żywność to jedna z dwóch największych kategorii, o największym potencjale i rotacji, jej obecność zwiększa więc obroty całego sklepu.

ZABAWKI JAKO ASORTYMENT DODATKOWY

Anna Jurczyk,
właścicielka drogerii Jasmin w Zawierciu

Jakie zabawki warto wziąć pod uwagę, planując wprowadzenie tego asortymentu do drogerii?

Zabawki najbardziej pożądane przez dzieci, a więc najchętniej kupowane przez rodziców, to produkty reklamowane. Trzeba więc śledzić bloki reklamowe w stacjach z programem dla dzieci. Marki wiodące to Mattel, Hasbro, Lego, ale warto szukać innych producentów bądź hurtowników, którzy mają możliwości wsparcia naszej sprzedaży poprzez dodatkowe materiały, ekspozytory itp. Dobrym pomysłem dla drogerii są też zabawki drewniane, bo ekologia to modny trend kosmetyczny. Taka oferta może więc spotkać się z ciepłym przyjęciem mam, dla których znaczenie mają naturalne surowce. Wszystko zależy od lokalizacji sklepu i profilu klienta.
Czy ekspozycja zabawek w pobliżu kosmetyków dziecięcych to dobry pomysł?
Jeśli chcemy sprzedawać zabawki, musimy mieć na to miejsce. Nie widzę jakoś upychania ich na półki obok płynów do kąpieli czy szamponów. To jednak oddzielna kategoria produktowa, dlatego powinny mieć osobną przestrzeń, choćby oddzielną półkę.
Jakie marże można uzyskać, oferując klocki, gry, lalki czy pluszaki?
Z tym jest różnie, bowiem wiodący producenci mają ceny sugerowane, które, tak jak np. Lego, drukują w swoich katalogach. Tutaj marże nie przekraczają więc 20 proc. Dlatego, jak mówiłam, warto szukać dostawców spoza tej czołówki, na produktach których marże mogą przekroczyć nawet 30 proc.


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Marketing i media
23.01.2026 12:56
Marka beauty x celebryta: kiedy współpraca kończy się sukcesem, a kiedy klapą?
Jenna Ortega, Chappell Roan, Selena Gomez i Olivia Rodrigo w kampaniach marek premium beautyWK

W 2025 roku byliśmy świadkami kilku współprac marek beauty premium z celebrytami i artystami. Jednak sama obecność celebryty w projekcie nie gwarantuje już sukcesu – rynek pokazuje, że dla konsumentów coraz ważniejsza jest autentyczność, realny udział gwiazdy w tworzeniu produktów i wyróżniająca jakość i skuteczność promowanych kosmetyków i produktów.

Które współprace gwiazd z markami beauty zyskały pozytywny odbiór? I dlaczego?

Przykładem jest premiera perfum Rare Beauty, których twarzą jest Selena Gomez. Sam brand został założony w 2020 roku, a w 2025 utrzymał pozycję najpopularniejszej marki beauty celebrity – z najwyższą ilością wyszukiwań w Google i ogromnymi zasięgami w social mediach (ponad 11 mln tylko na Instagramie i TikToku). Marka z sukcesem zadebiutowała w nowej kategorii – perfum, co odświeżyło ofertę i wzmocniło strategię lifestyle’ową.

Co zadziałało na plus? 

Rare Beauty x Selena Gomez

Zdaniem ekspertów sukces Rare Beauty opiera się na silnej, lojalnej społeczności konsumentów, przesłaniu Seleny Gomez mówiącej często o znaczeniu zdrowia psychicznego i anty-perfekcyjności, a także przemyślanej strategii rozbudowywania portfolio marki.

Jenna Ortega x Dior Beauty

W 2025 młoda aktorka Jenna Ortega, bohaterka popularnego serialu Wednesday, została ambasadorką Dior Beauty, promując klasyczne produkty tej marki w jej globalnych kampaniach. 

Współpraca została dobrze przyjęta, ponieważ łączyła ona świeżą w branży rozrywkowej twarz aktorki z luksusowym DNA domu mody – a kampania podkreślała elegancję i ponadczasowy styl.

Olivia Rodrigo x Lancôme

Marka Lancôme na początku 2025 roku zdecydowała się wykorzystać ogromny zasięg 22-letniej piosenkarki Olivii Rodrigo, czyniąc ją globalną twarzą kampanii perfum Idôle Power Eau de Parfum Intense. 

Strategia ta odniosła efekt „targetowania GenZ”, co w segmencie perfum luksusowych jest rzadkością – ale obecnie staje się kluczowe przy “odmładzaniu” klasycznych marek.

Chappell Roan x MAC Cosmetics

MAC, kojarzona z podkreślaniem indywidualności i kreowaniem ekspresyjnego makijażu wybrała na swoją globalną ambasadorkę Chappell Roan. To partnerstwo zyskało duże uznanie zarówno branży jak i konsumentów za autentyczne dopasowanie wizji artystki do marki. Artystka znana z teatralnych, ekspresyjnych makijaży idealnie wpisuje się w filozofię MAC jako marki kreatywnej i inkluzywnej.

image

Dua Lipa x Augustinus Bader – czy ta współpraca się sprawdziła?

Kiedy współpraca kończy się porażką…

W 2025 roku wiele celebryckich współprac beauty spotkało się z krytyką z powodu braku autentyczności i wtórności. Za przyczyny porażek uznawano

  • powielania tych samych trendów kosmetycznych,
  • brak oryginalności, wyraźnej różnicy wobec konkurencji,
  • powierzchowne zaangażowanie się celebryty w projekt zamiast autentycznego przekazu.

Analiza takich przypadków wskazuje, że marki, które za bardzo skupiły się na pozyskaniu celebryty bez wsparcia tej współpracy solidną historią i jakością produktu, nie zdobyły pozytywnego odbioru na rynku

Lekcja dla branży jest taka, że sama obecność (osoba lub nazwisko) celebryty nie gwarantuje już sukcesu – kluczowa jest autentyczność, realny udział w tworzeniu produktów i wyróżniająca się jakość.

Kontrowersje marketingowe: e.l.f. Cosmetics

Choć nie była to klasyczna współpraca celebrycka, marka e.l.f. Cosmetics w 2025 podjęła kontrowersyjną kampanię z Mattem Rife, która spotkała się z backlashem ze strony konsumentów. To ważne przypomnienie, że współpraca z influencerami lub postaciami medialnymi musi być starannie dopasowana do wartości marki i wrażliwości społecznej odbiorców.

image

Nowe konstelacje influencerów w galaktyce beauty

Kampania z udziałem celebryty – odpalona! Ale co dalej?

Współprace marka kosmetyczna x celebryta, które początkowo generują spory szum w socjalach, ale nie dostarczają realnej różnicy w formule lub doświadczeniu produktu, najczęściej szybko gasną. Brak innowacyjności i brak produktu, który naprawdę wart jest zakupu (ma inne zalety niż jedynie “bycie produktem z etykietą celebryty”) tak naprawdę ogranicza lojalność konsumentów. A to często kończy się  szybkim wypaleniem się kampanii.

Nieudane kampanie tego typu najczęściej postrzegane były przez konsumentów jako czysto marketingowy hype, pozbawiony głębszej treści. Nie wyróżniały się one na rynku obfitującym w nowości niczym szczególnym – a jedynym wyróżnikiem bywał zwykle udział mniej lub bardziej “medialnej” twarzy celebryty, który poza udziałem na starcie takiej kampanii nie angażował się w nią w sposób przekonujący, autentyczny, aktywny.

Podsumowując: współprace firmy beauty z celebrytą które odniosły sukces na rynku i zostały odebrane przez konsumentów pozytywnie to takie, gdzie widać, słychać i czuć autentyczną narrację celebryty, zgodną z wartościami marki. Za tym musi stać też kreatywny, ciekawy, innowacyjny produkt – tylko wtedy istnieje szansa na dotarcie do nowych grup konsumentów. Oraz utrzymanie lojalności klientów dotychczasowych.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
22.01.2026 13:45
Evolved by Nature: Tylko 11 proc. konsumentek rozumie, co znaczy „wegański kosmetyk"
symbol of vegan on green leafshepherdsatellite

Nowe dane opublikowane przez Evolved by Nature wskazują, że marki kosmetyczne mogą błędnie interpretować realny popyt na deklaracje wegańskie. Badanie pokazuje, że choć hasło „vegan” jest powszechnie rozpoznawalne i pozytywnie kojarzone, w praktyce konsumenci segmentu prestiżowego znacznie częściej kierują się skutecznością produktów oraz ich naturalnym składem niż formalnym certyfikatem wykluczającym składniki pochodzenia zwierzęcego.

Analiza, przeprowadzona w ramach „EBN Vegan Skincare Study”, objęła 900 kobiet z trzech kluczowych rynków: Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii oraz Korei Południowej. Wyniki ujawniły wyraźną lukę między deklaracjami a zachowaniami zakupowymi. Choć 56 proc. respondentek zadeklarowało, że wegańska pielęgnacja skóry jest dla nich ważna, jedynie 14 proc. konsekwentnie kupuje wyłącznie produkty spełniające kryterium wegańskości.

Badanie pokazuje, że termin „vegan” funkcjonuje w świadomości konsumentek raczej jako skrót myślowy dla innych, pożądanych cech produktu. Aż 89 proc. badanych, które deklarują zainteresowanie kosmetykami wegańskimi, wskazuje, że w rzeczywistości chodzi im o takie atrybuty jak „cruelty-free”, „clean beauty” czy „naturalny skład”. Tylko 11 proc. respondentek poprawnie utożsamia pojęcie „vegan” z rzeczywistym znaczeniem, czyli całkowitym brakiem składników pochodzenia zwierzęcego.

Dane ilościowe pokazują również, że same deklaracje wegańskie są relatywnie słabym bodźcem zakupowym. Naturalne pochodzenie składników zajęło trzecie miejsce w rankingu czynników wpływających na decyzje zakupowe (48 proc. wskazań), a status cruelty-free znalazł się na siódmym miejscu (28 proc.). Dla porównania, deklaracja „vegan” uplasowała się dopiero na 13. pozycji, uzyskując zaledwie 10 proc. wskazań jako istotny driver zakupu.

image

The Body Shop wycofuje się z w pełni wegańskiej oferty kosmetycznej

Istotnym wnioskiem badania jest także widoczna sprzeczność deklaratywna. Ponad połowa respondentek (57 proc.), które twierdzą, że wegańskość kosmetyku ma dla nich znaczenie, przyznała jednocześnie, że byłaby skłonna stosować produkty zawierające składniki pochodzenia zwierzęcego, takie jak miód czy mleko, jeśli oferowałyby one wyraźnie lepszą skuteczność działania.

Autorzy raportu podkreślają, że w hierarchii potrzeb konsumenckich kluczową rolę odgrywa efektywność produktu, a dopiero w dalszej kolejności jego ideologiczne lub etyczne etykiety. Według badania konsumenci znacznie wyżej cenią realne korzyści użytkowe, naturalność formuł oraz aspekty zrównoważonego rozwoju niż sam fakt posiadania certyfikatu wegańskiego.

Wnioski z badania mają szczególne znaczenie dla marek działających w segmencie prestiżowym, definiowanym jako produkty w cenie powyżej 25 dolarów. Dane sugerują, że strategia komunikacji oparta na ogólnych hasłach „vegan” może być mniej skuteczna niż precyzyjne akcentowanie konkretnych cech: potwierdzonej skuteczności, naturalnego pochodzenia składników oraz braku testów na zwierzętach. To właśnie tych informacji konsumenci realnie poszukują, analizując ofertę na półce lub w kanale online.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
24. styczeń 2026 18:44