Projekt obejmuje zarówno drogerie, jak i sklepy spożywczo-przemysłowe, w których Jawa chce zarządzać kategoriami z koszyka kosmetyczno-chemicznego. Przez najbliższych 7 miesięcy zarząd sieci skupi się na tym, aby jej uczestnicy wprowadzali elementy identyfikacji wizualnej wewnętrznej i zewnętrznej sieci Jawa, zadbali o prawidłową ekspozycję towaru, dostępność produktów z gazetek reklamowych i realizowali centralne akcje promocyjne. – Konsument jest przyzwyczajony do określonych standardów, które stworzyły sieci, i musimy mu je zapewnić, jeśli chcemy, żeby przychodził do naszych sklepów – zwrócił się do właścicieli sklepów Wojciech Radliński, prezes sieci Jawa i firmy dystrybucyjnej Komplex-Torus, obecnych na konferencji handlowej, 22 listopada 2013 r. w hotelu Mazurkas w Ożarowie Mazowieckim. Komplex-Torus jest organizatorem sieci i jej głównym dostawcą. Program ma także prowadzić do wzrostu lojalności zakupowej wobec dystrybutora.
– Wspólnie budujemy potencjał negocjacyjny. Im większe zamówienia płyną z sieci, tym lepsze oferty od producentów, możliwość podpisywania umów z dostawcami i wypłacania premii retrospektywnych, które są dodatkowym zyskiem dla sklepu. Bez lojalności zakupowej nie ma mowy o franczyzowej sieci – podkreślił Paweł Drewnowski, dyrektor generalny sieci Jawa.
Standard wyglądu i wyposażenia
Dla konsumenta podstawowym symbolem sieci jest wygląd sklepów, logo, które kojarzy się z określonym standardem. Minimum, jakiego spełnienia oczekuje w tym zakresie sieć Jawa od współpracujących z nią detalistów, jest powieszenie szyldu (w przypadku sklepów spożywczych tzw. szyldu pomocniczego), naklejek na witrynach i wyeksponowania plakatów promocyjnych z ofertami na dany miesiąc. Aranżacja wewnętrzna drogerii również jest opracowana. Detaliści mogą skorzystać z gotowych projektów zagospodarowania przestrzeni oraz ze specjalnych ofert na zakup mebli i materiałów wykończeniowych i wizualizacyjnych. Za wygląd, który kojarzy się z siecią Jawa, a zarazem nadaje sklepom nowoczesnego charakteru, odpowiadają m.in. regały z dekorami, które wskazują na określone kategorie produktów i działy, wyodrębnione miejsca promocyjne i stoisko kasowe (z dodatkowym miejscem na produkty impulsowe, których nie ma w stałej sprzedaży, na promocje i wyprzedaże). Drogerie mają być dobrze doświetlone, a asortyment eksponowany według planogramów uwzględniających prawidłowy podział na kategorie i marki.
Akcje marketingowe
Duży nacisk sieć będzie kładła na akcje promocyjne i wywiązywanie się z zaplanowanych działań przez właścicieli sklepów. Paweł Drewnowski powtarzał podczas konferencji abecadło detalisty: – Aby akcje promocyjne przynosiły właściwe efekty, musimy spełnić określone warunki. Gazetka musi być dostępna w sklepie i prawidłowo wyeksponowana, w samym wejściu do drogerii lub przed linią kas w przypadku marketu. Towar musi być dostępny w sklepie. Cena produktu z gazetki powinna być przy półce widoczna i podkreślona znacznikiem promocyjnym. Należy też kontrolować dystrybucję gazetki promocyjnej – przypominał. Gazetka Jawa jest rozprowadzana przez Pocztę Polską, ale właściciel sklepu może też sam też sam się tym zająć. Centrala sieci refunduje mu wówczas koszty dystrybucji płacąc 6 gr za egzemplarz.
W gazetce przeznaczonej dla drogerii Jawa umieszcza 56 modułów promocyjnych, w tej dla sklepów spożywczych – 17. Obie wychodzą w tym samym czasie. Marża na produkty „gazetkowe” wynosi średnio 10 proc., dodatkowym zyskiem dla detalisty jest premia retrospektywna. Asortyment promocyjny dobierany jest na podstawie analiz sprzedaży w sklepach własnych sieci Jawa. Oddziaływanie gazetek – zgodnie z zaleceniami centrali sieci – powinno być wspomagane przez elementy ekspozycyjne – potykacze przed sklepem, plakaty w witrynach i podwieszane u sufitu na sali sprzedaży oraz poprzez specjalne oznaczenia półek.
W 2013 r. sieć Jawa wydrukowała łącznie 1,5 mln gazetek reklamowych, rozwiesiła w sklepach 12 tys. plakatów reklamowych i rozmieściła na półkach 20 tys. znaczników promocyjnych. Niedawno ruszyły także tzw. eventy promocyjne, które mają służyć rozreklamowaniu drogerii w ich miejscowościach i wśród lokalnej społeczności.
Drogerie własne równie ważne jak franczyzowe
Jawa to sieć zrzeszająca 220 podmiotów – 153 placówek Jawa Czysto i Pięknie (patronackie stoiska kosmetyczno-chemiczne w marketach), 52 drogerii partnerskich, 12 drogerii własnych oraz 3 drogerie zintegrowane (franczyzowe, ale w pełni handlowo i informatycznie połączone z drogeriami własnymi i korzystające z takich samych ofert sprzedaży). – W perspektywie kilku najbliższych lat Jawa będzie zrzeszała tysiąc sklepów. Będą to sklepy nienależne, ale jednocześnie jednolite wizualnie i rozpoznawalne przez konsumentów – zapowiada Wojciech Radliński. Na 2014 rok plany są już sprecyzowane – będzie to w sumie 400 placówek, w tym 250 Jawa Czysto i Pięknie, 70 drogerii franczyzowych, 40 drogerii własnych i 40 zintegrowanych z własnymi. Ten ostatni format sklepów jest tym, czym sieć tak naprawdę powinna być. Detalista jest właścicielem sklepu, ale całkowicie podporządkowuje się koncepcji, którą opracowuje franczyzodawca, tak jak to jest np. w najbardziej znanej na świecie franczyzowej sieci Mc Donald’s. Pierwszą testową drogerię zintegrowaną Jawa uruchomiła w czerwcu 2013 r. Zarząd sieci zapewnia, że koncept się sprawdził i wzbudził zainteresowanie detalistów. Sieć zaprasza do współpracy przy tworzeniu tej części biznesu właścicieli już istniejących drogerii (80-200 mkw.) lub innych sklepów, którzy chcą zmienić branżę (120-200 mkw.) oraz inwestorów posiadających lokale w atrakcyjnych miejscach (120-200 mkw.).
Komplex-Torus, firma, z której inicjatywy powstała sieć Jawa, to największy samodzielnie działający w Polsce centralnej dystrybutor artykułów kosmetyczno-chemicznych. Posiada w portfolio ok. 12 tys. SKU i dostarcza towar do 2400 aktywnych odbiorców. Jego obroty roczne wynoszą 140 mln zł. Miesięcznie ok. 3 mln zł sprzedaży realizuje ze sklepami zrzeszonymi w sieci Jawa (29 proc. na produktach zawartych w gazetkach reklamowych). – Chcemy systematycznie zwiększać sprzedaż i poprawiać rentowność sklepów zrzeszonych w sieci Jawa poprzez rozwój numeryczny sieci, atrakcyjność oferty kierowanej do konsumentów i podnoszenie rozpoznawalności znaku Jawa – podkreśla Wojciech Radliński.
Katarzyna Bochner
fot. materiały prasowe Jawa
K-Beauty przestało być niszowym trendem i coraz mocniej wpływa na ofertę marek kosmetycznych. Koreańskie podejście do pielęgnacji, wielofunkcyjne formuły, innowacyjne opakowania i nowe spojrzenie na makijaż inspirują również europejskich producentów. O tym, jak przenosić te rozwiązania na polski rynek i dlaczego kluczowe pozostaje dopasowanie oferty do lokalnego konsumenta, mówiła Katarzyna Warzecha, General Manager w Gabona, podczas Forum Branży Kosmetycznej 2026.
K-Beauty wychodzi poza niszę
Koreańskie kosmetyki coraz wyraźniej zaznaczają swoją obecność na rynku, a ich znaczenie wykracza poza zainteresowanie pojedynczymi produktami czy sezonowymi trendami. K-Beauty staje się kategorią, która realnie sprzedaje się i wpływa na kierunki rozwoju branży. Jej siła wynika między innymi z wielofunkcyjności produktów oraz podejścia do pielęgnacji, które nie ogranicza się do tradycyjnego podziału na kosmetyki dla kobiet i mężczyzn.
– K-Beauty przestało być niszową ciekawostką. Stało się kategorią, która dobrze się sprzedaje i wyznacza trendy. Między innymi dzięki multifunkcjonalności i zdjęciu ograniczeń, które na polskim rynku były, na przykład, związane z genderowaniem, gdyż K-beauty nie ma płci – podkreślała Katarzyna Warzecha podczas debaty „Hybrid Beauty. Trendy, które zmieniają tradycyjne kategorie kosmetyczne”.
Najpierw pielęgnacja, później makijaż
Jedną z cech wyróżniających koreańskie podejście do urody jest traktowanie pielęgnacji jako podstawy całego efektu. Makijaż nie stanowi odrębnego etapu, lecz uzupełnia pracę nad kondycją skóry.
– Tu liczy się, żeby ta "baza”, skóra, była zadbana. Dopiero do tego dochodzi makijaż – mówiła Warzecha.
Podobne podejście widać w produktach do makijażu, które coraz częściej łączą funkcje upiększające z pielęgnacyjnymi. Przykładem jest kategoria produktów do ust, na którą koreańskie marki zwracają szczególną uwagę.
– K-Beauty bardzo skupia się na ustach. W Korei usta są ważniejsze od oczu. I faktycznie te usta są ogrywane tam na wiele sposobów. To, co jest innego w tych markach, to to, że wszystkie konsystencje są pielęgnujące. Nawet tinty matowe w tych markach odżywiają i nawilżają – wskazywała przedstawicielka Gabona.
Wielofunkcyjność wymaga jasnej komunikacji
Łączenie kilku właściwości w jednym kosmetyku to kolejny ważny element strategii produktowej. Sama liczba deklarowanych korzyści nie przesądza jednak o sukcesie. Z perspektywy marketingowej istotne pozostaje wskazanie jednej, najważniejszej obietnicy, którą konsument zrozumie już w miejscu sprzedaży.
– Nawet jeżeli mamy produkty multifunkcjonalne, to na koniec dnia marketer powinien wybrać korzyść kluczową, którą można zakomunikować już przy półce. Na koniec dnia klient jest tak wyedukowany, że nie oczekuje jednego efektu, tylko tego, że produkt, którego szuka, będzie obładowany wartościami – zaznaczyła Warzecha.
Europejskie marki inspirują się Koreą
Wpływ K-Beauty jest widoczny nie tylko w rosnącym zainteresowaniu koreańskimi produktami. Z koreańskich rozwiązań korzystają również marki europejskie, które próbują przenieść na własne produkty elementy charakterystyczne dla tego segmentu.
– Ten trend koreański jest tak silny, że europejskie marki starają się w niego wbić. Wiele marek czerpie z tego, co jest najlepszego w K-Beauty, czyli między innymi szybkość innowacji czy opakowania, które są inne i ciekawe – mówiła przedstawicielka Gabona.
Wśród przykładów wskazała markę colorgram, której tinty do ust mają opakowania inspirowane piankami marshmallow. Takie rozwiązania pokazują, że konkurencja nie dotyczy wyłącznie składu i działania kosmetyku. Znaczenie ma również forma produktu, sposób jego prezentacji i wyróżnienie go na półce.
Lokalny konsument wyznacza granice trendu
Koreańskie kosmetyki mogą inspirować producentów, ale nie wszystkie rozwiązania sprawdzą się na każdym rynku. Różnice dotyczą między innymi oczekiwań wobec efektów pielęgnacji, preferencji kolorystycznych i podejścia do wyglądu skóry.
– Istotny jest dobór asortymentu tak, żeby pasował do lokalnego odbiorcy. W Azji popularne jest rozjaśnienie cery, co niekoniecznie by się u nas przyjęło. Kolorystykę trzeba dopasować do lokalnego rynku – podkreślała Warzecha.
Oznacza to konieczność selekcji asortymentu, a nie bezpośredniego kopiowania oferty popularnej w Korei. Produkt, który odnosi sukces na jednym rynku, może wymagać innej gamy kolorystycznej lub odmiennego sposobu komunikacji w Polsce.
K-Beauty pokazuje tym samym, jak zmieniają się granice tradycyjnych kategorii kosmetycznych. Pielęgnacja łączy się z makijażem, jeden produkt może odpowiadać na kilka potrzeb, a inspiracje z rynków azjatyckich wpływają na działania europejskich marek. Ostatecznie o powodzeniu tych rozwiązań decyduje jednak to, czy producent potrafi przełożyć globalny trend na konkretną potrzebę lokalnego konsumenta.
O Forum Branży Kosmetycznej
Forum Branży Kosmetycznej to biznesowe wydarzenie dla branży kosmetycznej łączące konferencję, przestrzeń wystawienniczą i networking. Skupia się na dostarczaniu wiedzy na temat rynku kosmetycznego, wiodących kategorii, trendów, konsumenckich, rozwoju kanałów sprzedaży oraz wyzwań stojących przed branżą. FBK pod skrzydłami Wiadomości Kosmetycznych organizowane jest przez Wydawnictwo Gospodarcze, wydawcę biznesowych portali wiadomoscikosmetyczne.pl i wiadomoscihandlowe.pl oraz magazynu „Wiadomości Handlowe”.
Polski rynek kosmetyków premium rozwija się w tempie dwucyfrowym, a konsumenci coraz wyraźniej poszukują produktów, które zapewniają nie tylko jakość, lecz także wyjątkowe doświadczenie. O kierunkach wzrostu sektora beauty, zmianach na rynku luksusowym i wyzwaniach związanych z rozwojem sztucznej inteligencji mówił Łukasz Bobiński, Chief Growth Officer Lux Division w L’Oréal, podczas Forum Branży Kosmetycznej 2026.
Kosmetyki premium napędzają wzrost rynku
Niepewność gospodarcza nie przekreśla perspektyw rozwoju branży kosmetycznej. Zdaniem Łukasza Bobińskiego beauty pozostaje kategorią, w której decyzje zakupowe w dużym stopniu wynikają z emocji. To właśnie ten aspekt, w połączeniu z rosnącym zainteresowaniem produktami premium, może wspierać dalszy rozwój rynku.
– Ja uważam, że tak naprawdę przed branżą beauty jest cały czas optymistyczna perspektywa. Wierzymy, że beauty jest kategorią, którą kupujemy emocjami. Jeżeli chodzi o kategorię kosmetyków premium, to w Polsce rozwija się ona dwucyfrowo, więc ta dynamika jest i będziemy ją utrzymywać. Wierzę, że ta premiumizacja to jest coś, co będzie się przyczyniało do jakościowego wzrostu sektora – podkreślał przedstawiciel L’Oréal.
Premiumizacja oznacza dla branży szansę na budowanie wartości nie tylko przez zwiększanie sprzedaży, ale również przez rozwijanie oferty odpowiadającej na wyższe oczekiwania klientów. Istotne pozostaje przy tym uzasadnienie ceny. Konsumenci muszą dostrzegać wartość, która wykracza poza sam produkt.
Rynek luksusowy się polaryzuje
Segment kosmetyków luksusowych przez lata uchodził za stosunkowo odporny na kryzysy. Obecne otoczenie rynkowe stawia jednak przed nim nowe wyzwania. Jak zauważył Łukasz Bobiński, zmienia się zarówno struktura wydatków konsumentów, jak i sposób, w jaki wchodzą oni w świat luksusu.
– Klienci chcieli i dalej będą chcieli płacić za doświadczenie. Widzimy, że społeczeństwo się polaryzuje i rozkład pieniędzy w nim również. W samej kategorii luksusowej przyrosty są największe w segmencie ultra-luxury – mówił.
Oznacza to, że szczególnie dynamicznie rozwija się najwyższy poziom rynku luksusowego. Jednocześnie nie znika zainteresowanie konsumentów, którzy aspirują do tej kategorii, ale dysponują mniejszym budżetem. Marki muszą więc odpowiadać na potrzeby różnych grup: zarówno klientów gotowych wydawać coraz więcej na najbardziej ekskluzywne produkty, jak i tych, którzy dopiero chcą rozpocząć swoją przygodę z luksusem.
– Mamy też większą aspiracyjność. Konsumenci chcą wejść do tej kategorii. Stąd produkty z tej kategorii również o niższej cenie – wskazywał Bobiński.
Więcej selektywnych perfumerii w Polsce
Jednym z obszarów, w których L’Oréal dostrzega potencjał dalszego rozwoju, jest rozbudowa sieci selektywnej dystrybucji. W przypadku kosmetyków luksusowych znaczenie ma bowiem nie tylko dostępność produktu, lecz także miejsce zakupu i związane z nim doświadczenie.
– Widzimy duży potencjał w tym, żeby pokryć Polskę jeszcze bardziej selektywnymi perfumeriami – zapowiedział przedstawiciel L’Oréal.
Starzenie się społeczeństwa i wpływ AI
Podczas debaty poruszono również temat starzenia się społeczeństwa. Zmiany demograficzne będą istotnym kontekstem dla rozwoju branży beauty.
Za jedno z najważniejszych wyzwań nadchodzących lat uznał natomiast rozwój sztucznej inteligencji i jego konsekwencje dla sektora kosmetycznego.
– Największym wyzwaniem na najbliższe lata będzie zrozumienie wpływu AI na branżę kosmetyczną i wpływu tych zmian – podsumował.
Obok premiumizacji i zmieniających się oczekiwań klientów branża będzie musiała zmierzyć się także z technologiczną transformacją. Dla producentów i sprzedawców kluczowe stanie się zrozumienie, w jaki sposób AI wpłynie na funkcjonowanie rynku i relacje z konsumentami.

