StoryEditor
Rynek i trendy
24.06.2026 14:36

Indie kuszą branżę beauty. Polskie marki mają tam większy potencjał, niż mogłoby się wydawać

Indie nowym eldorado dla branży beauty? Rosną tam także polskie marki / Shutterstock

Jeszcze kilkanaście lat temu Indie były dla większości europejskich marek kosmetycznych rynkiem odległym i trudnym do zdobycia. Dziś stają się jednym z najważniejszych kierunków ekspansji światowego beauty. W kraju liczącym ponad 1,4 mld mieszkańców rośnie młoda klasa średnia, e-commerce odpowiada już za ponad 30 proc. sprzedaży kosmetyków, a międzynarodowe koncerny przeznaczają setki milionów dolarów na przejęcia lokalnych marek. Z tej szansy korzystają również polscy producenci.

W tym artykule przeczytasz:

  • Światowi giganci nie chcą przegapić indyjskiego boomu
  • To nie tylko ogromny rynek, ale także młody rynek
  • Jakie Polskie marki beauty są już w Indiach?
  • Indyjscy konsumenci coraz chętniej sięgają po produkty premium
  • Sam produkt nie wystarczy, czego oczekuje indyjski konsument?
  • Indie mogą stać się dla polskiej branży beauty tym, czym Chiny były dekadę temu

Światowi giganci nie chcą przegapić indyjskiego boomu

Skala zmian jest na tyle duża, że analitycy mówią o wydarzeniach, które zdarzają się raz na dekadę. L‘Oréal po trzynastu latach wrócił do przejęć w Indiach, kupując lokalną grupę Innovist, do której należą marki Bare Anatomy, Chemist at Play i Sunscoop. Z kolei Estée Lauder finalizuje przejęcie pozostałych udziałów w luksusowej marce Forest Essentials, a kolejne zachodnie brandy rozwijają tam sieci dystrybucji i otwierają własne sklepy.

Nie chodzi już wyłącznie o obecność w e-commerce. Rynek premium przyspiesza, a wraz z nim rozwijają się koncepty stacjonarne. W ostatnich tygodniach pierwszy samodzielny sklep w Indiach otworzyła marka Dolce & Gabbana Beauty, a dystrybutor Global SS Beauty Brands zapowiedział rozwój takich marek jak Prada, Giorgio Armani czy Shiseido.

image

Rząd Korei Południowej stawia na K-beauty. Branża kosmetyczna ma napędzać gospodarkę

To nie tylko ogromny rynek, ale także młody rynek

Wartość indyjskiego rynku kosmetycznego szacowana jest obecnie na ponad 8 mld dolarów, a do 2032 roku może wzrosnąć nawet do 18,4 mld dolarów. Coraz większą rolę odgrywają konsumenci z pokolenia Z i millenialsi, którzy poszukują kosmetyków premium, aktywnie korzystają z mediów społecznościowych i są bardziej świadomi składów produktów.

Jednocześnie Indie są dziś najszybciej rozwijającym się rynkiem e-beauty na świecie. W 2024 roku sprzedaż kosmetyków online rosła niemal 40 proc. rok do roku, a kanał cyfrowy odpowiada już za ponad jedną trzecią całego rynku.

Za sukcesem stoją m.in. platformy Nykaa, Purplle czy Tira, które zbudowały silną pozycję dzięki połączeniu sprzedaży internetowej z siecią sklepów stacjonarnych. Standardem w największych miastach stały się dostawy realizowane nawet w ciągu kilku godzin.

Jakie Polskie marki beauty są już w Indiach?

Najbardziej rozpoznawalnym polskim brandem kosmetycznym w Indiach pozostaje Inglot. Marka obecna jest na rynku od 2008 roku i posiada sklepy m.in. w Nowym Delhi, Mumbaju, Bengaluru czy Ćennaju. Jak podkreślała ambasadorka Indii w Polsce Nagma M. Mallick, wielu Hindusów zna markę, nie zdając sobie nawet sprawy z jej polskiego pochodzenia.

Na platformach sprzedażowych dostępne są również produkty Dr Irena Eris, Paese i Eveline Cosmetics, choć eksperci podkreślają, że skala obecności polskich marek jest nadal niewspółmierna do potencjału rynku.

Ciekawym przykładem jest także Sattva Ayurveda. Polska marka oparła swoją filozofię na indyjskich recepturach i lokalnych składnikach, tworząc biznes, który łączy polskie zarządzanie z produkcją zakorzenioną w tradycji ajurwedyjskiej.

Indyjscy konsumenci coraz chętniej sięgają po produkty premium

Jeszcze kilka lat temu kosmetyki luksusowe koncentrowały się głównie w największych metropoliach. Dziś coraz większy popyt generują miasta drugiego i trzeciego poziomu, liczące od kilkuset tysięcy do kilku milionów mieszkańców. Dane platformy Nykaa pokazują, że ponad połowa sprzedaży produktów premium pochodzi już spoza największych aglomeracji.

Duże znaczenie mają również kosmetyki naturalne, wegańskie i cruelty-free. Rosnąca świadomość konsumentów sprawia, że transparentność składów oraz odpowiedzialna komunikacja stają się równie ważne jak skuteczność produktu.

image

Indyjski tygrys beauty e-commerce wrzuca wyższy bieg: Nykaa z najszybszym wzrostem od 3 lat

Sam produkt nie wystarczy, czego oczekuje indyjski konsument?

Eksperci podkreślają jednak, że Indie są rynkiem wymagającym. To kraj wielu języków, kultur i typów urody, dlatego kopiowanie strategii stosowanych w Europie rzadko przynosi sukces. Kluczowe znaczenie mają współpraca z lokalnymi partnerami, obecność w mediach społecznościowych oraz dostosowanie produktów do lokalnych potrzeb.

Wysokie wymagania regulacyjne i konieczność rejestracji produktów mogą być barierą wejścia, ale rozwój e-commerce pozwala zagranicznym markom testować sprzedaż bez konieczności natychmiastowych dużych inwestycji.

Indie mogą stać się dla polskiej branży beauty tym, czym Chiny były dekadę temu

Choć wymiana handlowa między Polską a Indiami przekroczyła już 6 mld dolarów, kosmetyki pozostają kategorią o niewykorzystanym potencjale. Sukces Inglota pokazuje, że polskie marki są w stanie konkurować na jednym z najbardziej wymagających i dynamicznych rynków świata. A skoro globalni giganci inwestują tam dziś setki milionów dolarów, trudno wyobrazić sobie, by polska branża beauty mogła pozwolić sobie na pozostanie jedynie obserwatorem.

Możliwe, że w ciągu najbliższych kilku lat Indie staną się dla polskich producentów kosmetyków jednym z najważniejszych kierunków eksportowych – nie tylko ze względu na skalę rynku, ale także tempo, w jakim zmieniają się tamtejsi konsumenci.

 

Źródło: WWD, trade.gov.pl

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
02.11.2026 11:45
„Farm to Face”: kosmetyka przenika do kuchni. Pinterest notuje wzrost zainteresowania domową pielęgnacją
Naturalne i inspirowane kuchnią metody dbania o urodę wracają do łask.Tatevosian Yana

Pielęgnacja skóry i włosów coraz częściej łączy się z codziennymi nawykami żywieniowymi oraz składnikami dostępnymi w domu. W danych Pinterest wzrosty wyszukiwań związanych z wybranymi produktami i przepisami sięgają od 35% do 782%. Pierwszy raport platformy poświęcony trendom urodowym wskazuje też, że użytkownicy szukają inspiracji, które pozwalają im tworzyć własne interpretacje popularnych stylizacji.

Trend określony jako „Farm to Face” opisuje przenikanie praktyk pielęgnacyjnych do innych obszarów codziennego życia. Produkty kojarzone z kuchnią — m.in. bulion kostny, rozmaryn, awokado, ryż, kurkuma i oliwa z oliwek — pojawiają się w zapytaniach dotyczących skóry i włosów. Wzrost zainteresowania hasłem „skin foods” wyniósł 35%. Równolegle rośnie widoczność domowych masek, płukanek i peelingów, przygotowywanych z prostych składników.

Największą dynamikę w zestawieniu odnotowało wyszukiwanie korzyści bulionu kostnego dla kobiet: wzrost wyniósł 782%. Zapytania o wodę rozmarynową do włosów zwiększyły się o 269%, a o przepis na maseczkę z awokado — o 141%. Wzrost dla przepisu na kawowy peeling do ciała sięgnął 129%.

image

Czy kosmetyki mogą pomóc mleczarniom? Serwatka zyskuje na znaczeniu w czasie zmian na rynku nabiału

Kolejne pozycje obejmują maseczkę do włosów z aloesem (+80%), zastosowanie oliwy z oliwek na skórę (+59%) oraz użycie wody ryżowej do twarzy (+58%). Zainteresowanie maseczką z borówek wzrosło o 57%, a przepisami na maseczki z kurkumy i jogurtu greckiego odpowiednio o 51% i 44%. Wyszukiwania dotyczące korzyści oleju kokosowego dla włosów zwiększyły się o 42%.

Zestawienie pokazuje szeroki zakres tematów: od składników spożywczych wykorzystywanych w pielęgnacji po konkretne instrukcje przygotowania domowych kosmetyków. Dane opisują wzrost zainteresowania zapytaniami, a nie wielkość sprzedaży produktów ani udział poszczególnych kategorii w rynku. W udostępnionych informacjach nie wskazano okresu porównawczego, dlatego podane wartości należy traktować jako dynamikę wyszukiwań w ujęciu raportu, a nie jako zmianę rok do roku.

Dla firm kosmetycznych i sprzedawców detalicznych istotna jest widoczność zarówno samych składników, jak i sposobów ich użycia. Użytkownik szuka nie tylko ogólnej inspiracji, lecz także odpowiedzi na konkretne pytanie: jak zastosować dany produkt lub przygotować określoną formułę. To sprawia, że znaczenie zyskują treści produktowe i edukacyjne powiązane z codzienną rutyną. Sam wzrost wyszukiwań nie przesądza jednak o zakupie ani o skuteczności danego rozwiązania.

Trend jako punkt wyjścia do indywidualizacji

Drugi wątek raportu dotyczy rosnącej specyfiki trendów i personalizacji wyglądu. Inspiracje krążą szybko, a ich popularność może wyjść poza niszę, zanim odbiorca zdąży je odtworzyć. W tym ujęciu wartością nie jest dokładne kopiowanie stylizacji, lecz wybranie jej elementów i dostosowanie do własnych preferencji. Według pierwszego raportu Pinterest poświęconego trendom urodowym 85% cotygodniowych użytkowników platformy deklaruje, że odkryło na niej nowe trendy lub pomysły kosmetyczne, zanim zobaczyło je gdzie indziej.

image

Açaí, biopiractwo i PR: jak Brazylia postanowiła „zaklepać” sobie owoc i składnik kosmetyczny

Z kolei 64% uważa Pinterest za lepsze miejsce do odkrywania aktualnych trendów beauty. Wartości te odnoszą się do opinii użytkowników platformy, a nie do całej populacji konsumentów. Dla branży dane łączą dwa kierunki: zainteresowanie składnikami i domowymi zastosowaniami oraz poszukiwanie bardziej osobistych interpretacji trendów. W pierwszym przypadku uwagę przyciągają konkretne hasła związane z produktami i recepturami; w drugim — warianty stylizacji, które można dopasować do własnego wyglądu. Raport wskazuje więc na rolę platformy jako źródła inspiracji, ale nie dostarcza danych o konwersji tej aktywności na sprzedaż.

Wartości wyszukiwań mogą pomóc w obserwacji zmieniających się zainteresowań i planowaniu tematów komunikacji. Nie zastępują jednak danych sprzedażowych ani badań konsumenckich. Zestawienie Pinterest pokazuje przede wszystkim, jakie pytania i inspiracje zyskują widoczność w obszarze urody: od bulionu kostnego i wody rozmarynowej po domowe maseczki oraz indywidualne warianty makijażu, manicure i koloryzacji.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Opakowania
02.11.2026 10:35
Rhode pod lupą. Czy marka Hailey Bieber rzeczywiście ogranicza nadmierną konsumpcję?
Czy Rhode jest tak zrównoważone, jak deklaruje? Diet Prada wytyka marce sprzecznościRhode

Hailey Bieber deklaruje, że nie interesuje jej nadmierna konsumpcja, a marka Rhode ma koncentrować się na kosmetycznych niezbędnikach. Tymczasem jej oferta i działania promocyjne coraz częściej wykraczają poza podstawową pielęgnację. Etui na telefon, zawieszki do torebek, specjalne opakowania PR i kolejne produkty tworzą obraz marki, której komunikacja o odpowiedzialnej konsumpcji nie zawsze idzie w parze z praktyką. Na tę sprzeczność zwrócił uwagę popularny profil Diet Prada, ponownie otwierając dyskusję o ekologicznej stronie biznesu Hailey Bieber.

W tym artykule przeczytasz:

  • „Nie interesuje mnie nadmierna konsumpcja”. Co deklaruje Hailey Bieber?
  • Kosmetyki to nie wszystko. Akcesoria napędzają kolejne zakupy
  • AI stworzyło viralową współpracę Rhode x Hunter. Ale czy naprawdę?
  • Zrównoważony rozwój w deklaracjach i praktyce
  • Czy marka beauty może mówić o ograniczaniu konsumpcji?

„Nie interesuje mnie nadmierna konsumpcja”. Co deklaruje Hailey Bieber?

Podczas tegorocznego Fortune’s Most Powerful Women Summit w Santa Barbara Hailey Bieber, założycielka i dyrektorka kreatywna Rhode, mówiła o swoim podejściu do rynku beauty. Jak przytoczył profil Diet Prada na Instagramie, przedsiębiorczyni podkreśliła, że nie jest zainteresowana nadmierną konsumpcją, a przestrzeń kosmetyczna jest już bardzo nasycona.

Bieber wyjaśniała również, że filozofia Rhode opiera się na kosmetycznych podstawach – produktach, które sama uznaje za niezbędne. Inspiracją miały być jej doświadczenia zawodowe i podróże, które rozpoczęła jeszcze jako nastolatka.

Deklaracje te wpisują się w wizerunek Rhode jako marki stawiającej na prostą, przemyślaną pielęgnację i ograniczoną ofertę. Problem polega jednak na tym, że działalność marki nie ogranicza się do sprzedaży kosmetyków. Wokół produktów powstał cały ekosystem akcesoriów, gadżetów i marketingowych dodatków, które mogą zachęcać do kolejnych zakupów.

image

Rhode w Polsce. Wielki hype Hailey Bieber czy realne zagrożenie dla rynku kosmetycznego?

Kosmetyki to nie wszystko. Akcesoria napędzają kolejne zakupy

Jednym z przykładów przywołanych przez Diet Prada jest etui na telefon przeznaczone do przechowywania produktu Peptide Lip Tint. Akcesorium, które stało się rozpoznawalnym elementem estetyki Rhode, zamienia kosmetyk w modny dodatek. Krytycy zwracają jednak uwagę, że tego rodzaju przedmioty mogą szybko stać się kolejnym impulsem zakupowym, szczególnie jeśli ich funkcjonalność jest ograniczona do jednego produktu.

W poście pokazano również zawieszki do torebek i inne akcesoria promujące kosmetyki marki. Diet Prada zestawia je z deklaracją Rhode o ograniczaniu nadmiernej konsumpcji, pytając, czy kolejne gadżety rzeczywiście odpowiadają filozofii marki?

Krytyka dotyczy także opakowań promocyjnych wysyłanych influencerom i przedstawicielom mediów. Według profilu marka ma wykorzystywać rozbudowane opakowania PR m.in. duże pudełka i specjalne ekspozytory przeznaczone na pojedyncze produkty. Takie rozwiązania mogą robić wrażenie w mediach społecznościowych, ale jednocześnie rodzą pytania o ilość materiałów wykorzystywanych do promocji kosmetyków i ich dalszy los.

Diet Prada zwraca też uwagę na etui na plastry przeciw niedoskonałościom, którego cena wynosi 16 dolarów, przy czym same plastry sprzedawane są osobno. W tym przypadku pytanie o sens kolejnego akcesorium staje się szczególnie istotne. Czy produkt rzeczywiście odpowiada na potrzebę konsumenta, czy przede wszystkim rozszerza ofertę o następny przedmiot, który można kupić?

AI stworzyło viralową współpracę Rhode x Hunter. Ale czy naprawdę?

Dyskusję o nadmiernej konsumpcji w przypadku Rhode podsycił również niedawny viral związany z rzekomą współpracą marki z producentem obuwia Hunter. W sieci dużą popularność zdobyły wizualizacje przedstawiające brązowe kalosze z elementami charakterystycznymi dla kosmetyków Rhode, w tym etui inspirowanym słynnym akcesorium na telefon.

Koncepcja została przygotowana przez agencję kreatywną Clairé Studio z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Nie była to oficjalna współpraca Rhode i Hunter ani zapowiedź wprowadzenia produktu do sprzedaży. Wizualizacje okazały się jednak na tyle przekonujące, że część odbiorców uznała pomysł za wiarygodny.

 

 

Przypadek ten dobrze pokazuje, jak silna jest estetyka Rhode i jak łatwo można przenieść ją na kolejne kategorie produktów. Jednocześnie viral stał się kolejnym pretekstem do dyskusji o granicy między kreatywnym marketingiem a napędzaniem konsumpcji. Nawet jeśli hipotetyczny produkt nie powstał, sama idea kolejnego gadżetu sygnowanego przez markę wpisuje się w mechanizm, który Diet Prada poddaje krytyce.

image

Rodzinny biznes. Rhode wchodzi w nową kategorię, w planie współpraca z Justinem Bieberem

Zrównoważony rozwój w deklaracjach i praktyce

Rhode komunikuje również działania związane z ograniczaniem wpływu na środowisko. Na stronie marki przedstawia swoje zobowiązanie do redukcji nadmiernej konsumpcji, świadomego pozyskiwania składników i angażowania społeczności w bardziej odpowiedzialne podejście do pielęgnacji.

W materiałach dotyczących wysyłki marka prezentuje także opakowania Boox, które mają ograniczać wpływ transportu na środowisko nawet o 70 proc. w porównaniu z jednorazowymi pudełkami wysyłkowymi. Producent opakowań deklaruje, że można je wykorzystać ponownie do 12 razy. Marka wskazuje ponadto na brak folii bąbelkowej, ograniczenie zbędnych materiałów oraz wykorzystanie wkładek z papieru pochodzącego z recyklingu lub posiadającego certyfikat FSC.

Właśnie w tym miejscu pojawia się zasadnicze pytanie: czy ograniczanie śladu środowiskowego pojedynczych opakowań wystarczy, jeśli równolegle marka rozwija ofertę kolejnych dodatków i buduje wokół nich zainteresowanie zakupowe?

Czy marka beauty może mówić o ograniczaniu konsumpcji?

Rhode nie jest jedyną marką kosmetyczną, która musi mierzyć się z podobnym napięciem. Branża beauty od lat opiera się na premierach, limitowanych kolekcjach, zestawach promocyjnych i produktach uzupełniających. W mediach społecznościowych znaczenie zyskały również estetyczne opakowania i akcesoria, które często stają się osobnymi obiektami pożądania. W efekcie granica między kosmetykiem potrzebnym w codziennej pielęgnacji a kolejnym modnym przedmiotem bywa coraz mniej wyraźna.

Przypadek Rhode pokazuje, że deklaracje o odpowiedzialności środowiskowej są dziś oceniane nie tylko przez pryzmat składu produktów czy materiałów opakowaniowych. Konsumenci mogą przyglądać się także całemu modelowi biznesowemu: częstotliwości premier, liczbie dodatków, sposobowi prowadzenia kampanii i temu, czy marka rzeczywiście zachęca do bardziej świadomych zakupów.

 

Źródło: Instagram Diet Prada

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
06. listopad 2026 19:51