StoryEditor
Rynek i trendy
24.04.2018 00:00

Innowacyjne rozwiązania sprawiają, że prace domowe stają się przyjemniejsze

W XXI wieku, kiedy cyfryzacja zagościła praktycznie w każdej dziedzinie życia, konsumenci wciąż zmagają się z codziennymi obowiązkami domowymi. W rankingu najmniej lubianych prac domowych, zdecydowanym liderem pozostaje prasowanie. Na liście znajdziemy również  pranie, które mimo że nie należy do bardzo złożonych czynności, przez wielu konsumentów postrzegane jest jako mało przyjemne, pochłaniające czas, a nawet nudne. Chyba, że chodzi o użytkowników kapsułek do prania, którzy znacznie rzadziej niż inni konsumenci uznają pranie za nielubianą czynność domową.

Na zlecenie Procter & Gamble, firma Bilendi przeprowadziła europejskie badanie konsumenckie, którego celem było zgromadzenie spostrzeżeń respondentów w zakresie codziennych prac domowych. Według pozyskanych danych, najwięcej respondentów z Europy wskazało, że prasowanie (38 proc.) i sprzątanie kuchni (35 proc.) to najbardziej złożone obowiązki domowe, z jakimi musimy się mierzyć. Ankietowani stwierdzili, że prace te są czasochłonne i do ukończenia wymagają podjęcia wielu kroków.

Pranie oceniane jest przez Europejczyków jako zajęcie proste (89 proc.), choć niezbyt przyjemne: blisko połowa uczestników badania zgodziła się, że robienie prania jest nudne i czasochłonne, zaś jedna osoba na trzy przyznała się do znaczącej niechęci do wykonywania tej czynności. Nadal, blisko 40 proc. respondentów nie powierzyłoby tego zadania komukolwiek innemu, a 36 proc. uczestników badania z Polski ma zaufanie w tej kwestii jedynie do partnera.   

Co więcej, 90 proc. badanych podczas robienia prania ma różne obawy. Wśród nich można wymienić wątpliwości, czy plamy zostaną skutecznie usunięte (63 proc.), czy kolory pozostaną intensywne (43 proc.), czy też biel dalej będzie nieskazitelna (39 proc.). Polscy respondenci jako główne obawy związane z praniem podają efektywne usuwanie plam (61 proc.) oraz blaknięcie kolorów (51 proc.).

Blisko połowa kobiet i 1/3 mężczyzn skupia swoją uwagę na dbaniu o nieskazitelność bieli, ale jeśli chodzi o czas poświęcany na pranie, to więcej mężczyzn (11 proc.) przyznaje, że zajmowanie się tym zadaniem trwa zbyt długo – tą kwestią przejmuje się jedynie 6 proc. kobiet. Choć większość konsumentów martwi się o to, że plamy nie zejdą w czasie prania, 70 proc. z nich twierdzi, że już wcześniej zetknęło się z tym problemem przy okazji robienia przepierek.

Sytuacja diametralnie zmienia się, kiedy w kontekście prania mówimy o korzystaniu z kapsułek. Niemal wszyscy (96 proc.) konsumenci, którzy w badaniu P&G wypróbowali kapsułki Ariel 3 w 1 twierdzą, że to najprostszy i najprzyjemniejszy sposób na poradzenie sobie z praniem. Według badanych jest to rozwiązanie, dzięki któremu ubrania dalej będą wyglądać jak nowe (78 proc.), kolory pozostaną intensywne (76 proc.), a cały proces będzie przyjemny (92 proc.) i prosty (93 proc.).

Ponadto połowa respondentów korzystających z kapsułek przyznaje, że nie musi się już więcej borykać z trudnym dozowaniem detergentu podczas robienia prania. Ponad 2/3 użytkowników kapsułek rzadko kiedy miewa jakieś kłopoty w związku z praniem, a są wśród nich też tacy, którzy nigdy ich nie mają.

Badanie potwierdziło, że niechęć do prac domowych nie bierze się z powodu konkretnego zadania, tylko ze sposobu radzenia sobie z nim. Większość osób, które już korzystają z kapsułek do prania  wskazała to rozwiązanie jako najlepszy wybór podczas rozwiązywania wszystkich problemów związanych z praniem wymienionych na liście. Wśród nich znalazło się dopilnowanie, by ubrania dalej wyglądały jak nowe, zachowanie intensywnych kolorów oraz sprawienie, by cały proces przebiegał łatwo i przyjemnie. Polscy konsumenci doceniają kapsułki do prania przede wszystkim ze względu na łatwość w dozowaniu (62 proc.) oraz minimalizowanie ryzyka rozsypania lub rozlania detergentu (67 proc.).

*Dane konsumenckie zostały zgromadzone za pośrednictwem ankiety przeprowadzonej on-line na próbie reprezentatywnej dla danego kraju. Badanie przeprowadzono wśród osób z grupy wiekowej 18-64 lat na 6 rynkach (Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Rumunia, Hiszpania i Polska). Ankieta została zlecona przez P&G Fabric Care na potrzeby marki Ariel oraz przeprowadzona przez firmę Bilendi w czerwcu 2017 roku.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Marketing i media
03.09.2026 14:35
Vaseline zostało "Baseline”. Marka podchwyciła viralowy błąd influencerki
Vaseline zmienia nazwę na ”Baseline”. Viralowy żart podbija social mediaShutterstock, Instagram

Koreańska twórczyni internetowa Min Day Lee wymówiła nazwę Vaseline jako "Baseline”. Jej nagranie obejrzały dziesiątki milionów osób. Marka zamiast poprawiać influencerkę, postanowiła wykorzystać żart i sama na chwilę została "Baseline”.

W tym artykule przeczytasz:

  • Vaseline nie poprawiło twórczyni. Dołączyło do żartu
  • Twórczyni została „CEO” Baseline
  • Kiedy marka zamiast walczyć z memem, staje się jego częścią

Media społecznościowe potrafią w kilka godzin zamienić drobny językowy błąd w viral. Tym razem bohaterem takiej historii została Vaseline. Wszystko zaczęło się od koreańskiej twórczyni beauty Min Day Lee, która w jednym ze swoich nagrań pokazywała produkty marki i konsekwentnie wymawiała jej nazwę jako "Baseline”.

Nagranie szybko zaczęło żyć własnym życiem. Według informacji przywoływanych przez Brut, publikacja na Instagramie przekroczyła 38 mln wyświetleń. Internauci zaczęli powtarzać "Baseline”, a marka dostrzegła w tym nie problem, lecz gotowy materiał na własną komunikację.

image

Beauty dla chłopców? Gen Alpha kupuje skincare, perfumy i kosmetyki premium

Vaseline nie poprawiło twórczyni. Dołączyło do żartu

Lee nie próbowała celowo zmieniać nazwy marki. Jej wymowa wynikała z różnic językowych. W języku koreańskim nie występuje natywnie angielska głoska /v/, dlatego w zapożyczeniach z angielskiego może być ona odwzorowywana dźwiękiem bliższym "b”. W efekcie "Vaseline” w jej wymowie zabrzmiało jak "Baseline”.

Internet zrobił z tego jednak żart. Użytkownicy zaczęli komentować nagranie, powtarzać nową wersję nazwy i tworzyć kolejne treści.

 

 

Vaseline postanowiło nie walczyć z tym trendem. Oficjalne konto marki zaczęło angażować się w rozmowę, a następnie marka tymczasowo zmieniła swoją nazwę w mediach społecznościowych na "Baseline”.

To był oczywiście fikcyjny rebranding. Produkty nadal pozostały produktami Vaseline, a nazwa firmy nie została zmieniona. Marka wykorzystała jednak viralową sytuację, aby stworzyć własny żart i pokazać dystans do siebie.

Twórczyni została „CEO” Baseline

Na tym marka nie poprzestała. Min Day Lee została przez Vaseline żartobliwie mianowana "CEO of Baseline” – bez rozmowy rekrutacyjnej i bez konieczności przechodzenia przez korporacyjny proces wyboru nowego szefa.

Cała akcja była oczywiście elementem komunikacji w mediach społecznościowych. Jej siłą było jednak to, że marka nie próbowała przejąć kontroli nad viralem poprzez jego wygaszenie. Zamiast tego weszła w rozmowę prowadzoną przez użytkowników i wykorzystała dokładnie ten element, który wcześniej należał do społeczności.

image

Od TikToka do Sephory. Marki najpierw zdobywają miliony klientów w sieci, później trafiają na półki

Kiedy marka zamiast walczyć z memem, staje się jego częścią

Historia "Baseline” jest ciekawym przykładem tego, jak zmieniła się komunikacja marek beauty w social mediach. Tradycyjny model zakładał, że marka powinna kontrolować sposób, w jaki jest przedstawiana, a nietypową wymowę czy błąd należy możliwie szybko skorygować.

W mediach społecznościowych takie podejście nie zawsze jest jednak najlepszym rozwiązaniem. Viral żyje własnym życiem, a próba jego zatrzymania może sprawić, że marka stanie się jego niechcianym bohaterem.

Vaseline zrobiło coś przeciwnego: zaakceptowało żart, podchwyciło język internetu i pozwoliło odbiorcom dalej się nim bawić. Tym samym sytuacja, która mogła pozostać jedynie viralem z udziałem twórczyni, stała się również elementem komunikacji samej marki.

To zresztą nie pierwszy przypadek, kiedy spontaniczny internetowy żart może okazać się dla brandu cenniejszy niż perfekcyjnie zaplanowana kampania. Kluczowe jest jednak wyczucie momentu. W przypadku Vaseline marka nie próbowała stworzyć mema od zera – najpierw pojawił się organiczny viral, a dopiero później marka zdecydowała się do niego dołączyć.

I właśnie ta kolejność może być najciekawszą lekcją z historii "Baseline”.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
01.09.2026 15:05
Trądzik to już nie puenta żartów o dojrzewaniu. 70 proc. dorosłych walczyło z nim w ciągu ostatniego roku
Pexels

Trądzik przestaje być postrzegany wyłącznie jako problem wieku dojrzewania. Z raportu Avène „Dojrzeliśmy do trądziku” wynika, że w ciągu ostatniego roku z trądzikiem długotrwale, okresowo lub sporadycznie zmagało się 70,2 proc. badanych dorosłych. Problem wpływa nie tylko na wygląd skóry, ale także na pewność siebie, funkcjonowanie zawodowe i psychiczne – 41 proc. respondentów deklaruje jego negatywny wpływ na zdrowie psychiczne.

Trądzik może pojawić się przed okresem dojrzewania, utrzymywać się przez kolejne lata, nawracać lub wystąpić po raz pierwszy już w dorosłości. Raport Avène „Dojrzeliśmy do trądziku” pokazuje skalę tego zjawiska oraz jego konsekwencje wykraczające poza kwestie estetyczne.

Badanie wskazuje, że 70,2 proc. uczestników w ciągu ostatnich 12 miesięcy zmagało się z trądzikiem – długotrwale, okresowo lub sporadycznie. Jednocześnie 71,6 proc. respondentów deklaruje, że w okresach nasilenia zmian czuje się mniej atrakcyjnie. Wśród kobiet odsetek ten jest jeszcze wyższy i wynosi 77,1 proc.

– Trądzik może pojawić się przed i w okresie dojrzewania, utrzymywać się przez kolejne lata albo po raz pierwszy dać o sobie znać w dorosłości. Niezależnie od momentu, w którym się pojawia, jego wpływ często wykracza poza skórę – dotyczy pewności siebie, relacji i codziennego funkcjonowania – mówi Izabella Lesieur, Marketing Director Eau Thermale Avène.

Trądzik wpływa na pewność siebie także w pracy

Konsekwencje zmian skórnych nie ograniczają się do relacji z własnym wyglądem. Aż 60,9 proc. badanych przyznaje, że trądzik wpływał lub nadal wpływa na ich pewność siebie w pracy lub szkole.

image

Trądzik a pewność siebie. 76 proc. nastolatków czuje presję

Raport zwraca uwagę, że problem nie zawsze prowadzi do całkowitego wycofania z życia społecznego. Częściej może objawiać się mniejszą swobodą podczas rozmów, większą kontrolą własnego wyglądu czy częstszym porównywaniem się z innymi. Znaczenie zyskuje przy tym również współczesne środowisko cyfrowe – wideorozmowy, zdjęcia i media społecznościowe sprawiają, że konfrontacja z własnym wizerunkiem odbywa się znacznie częściej niż wyłącznie przed lustrem.

41 proc. wskazuje na negatywny wpływ na zdrowie psychiczne

Jednym z najważniejszych wniosków badania jest rozbieżność między emocjonalnym wpływem trądziku a korzystaniem z profesjonalnego wsparcia. Negatywny wpływ zmian skórnych na zdrowie psychiczne deklaruje 41 proc. respondentów, jednak tylko 7,1 proc. skorzystało w związku z tym z pomocy psychologa.

Podobna luka dotyczy konsultacji dermatologicznych. Pomimo powszechności problemu część dorosłych nadal nie korzysta ze specjalistycznej pomocy. Barierami mogą być koszty wizyt, czas oczekiwania, brak czasu, ale również przekonanie, że trądzik powinien samoistnie ustąpić.

Eksperci podkreślają, że trądzik jest chorobą skóry o różnym przebiegu i przyczynach, a leczenie wymaga czasu, regularności oraz indywidualnego dopasowania terapii.

image

Nagły powrót łoju wołowego: boom na naturalną pielęgnację czy niebezpieczeństwo dermatologiczne?

– Trądzik nie jest infekcją, którą można wyleczyć „jedną tubką”, a najlepszy lek nie zadziała, jeśli pacjent nie jest w stanie stosować go zgodnie z zaleceniami. Leczenie wymaga czasu i regularności, a czasem również modyfikacji terapii lub leczenia podtrzymującego – komentuje dr n. med. Marta Hasse-Cieślińska, dermatolożka.

Raport Avène wskazuje tym samym na potrzebę szerszego spojrzenia na trądzik – nie tylko przez pryzmat eliminowania widocznych niedoskonałości, ale również jego wpływu na codzienne funkcjonowanie i dobrostan psychiczny.

Badanie „Dojrzeliśmy do trądziku” przeprowadzono metodą CAWI na grupie 1030 osób w wieku od 18 do 64 lat, które doświadczały trądziku po ukończeniu 18. roku życia. W badaniu zachowano naturalny podział respondentów ze względu na płeć i wiek.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
03. wrzesień 2026 16:34