StoryEditor
Rynek i trendy
13.03.2025 03:33

Kaczmarski Group: Rosnące zadłużenie e-sklepów nie odstrasza kupujących

Według danych Krajowego Rejestru Długów, obecnie niemal 5 tysięcy sklepów internetowych w Polsce zmaga się z problemami finansowymi. Łączna kwota ich zaległości wynosi już prawie 154 miliony złotych. Co istotne, zadłużenie sektora e-commerce rośnie w szybkim tempie – w ciągu roku wzrosło o 25 proc., a w ciągu dwóch lat niemal o połowę. Mimo to wielu klientów nadal decyduje się na zakupy w takich sklepach, nawet jeśli wymaga to dokonania przedpłaty lub wpłacenia zaliczki.

Badanie „Jak kupują Polacy” przeprowadzone przez Kaczmarski Group ujawnia pewną niekonsekwencję w postawach konsumentów. Aż 95 proc. ankietowanych uważa, że zadłużenie sprzedawcy powinno wzbudzać ostrożność, z czego 53 proc. zdecydowanie podziela tę opinię. Jednak finalnie blisko 47 proc. klientów skłonnych jest dokonać zakupu u dłużnika, jeśli spełnione zostaną określone warunki. Najczęściej wskazywanym zabezpieczeniem jest gwarancja transakcji ze strony pośrednika, np. Allegro, co przekonuje 23 proc. kupujących. 17 proc. deklaruje gotowość do zakupu, jeśli wartość towaru jest niska, a 11,5 proc. jest skłonnych dokonać transakcji, jeśli zaległości finansowe sklepu są niewielkie.

Na decyzję o zakupach w zadłużonych e-sklepach wpływają również opinie innych użytkowników oraz rekomendacje bliskich. Pozytywne recenzje w Internecie przekonują 11 proc. klientów, natomiast 8 proc. zaufałoby opiniom rodziny lub znajomych. Istnieją także inne czynniki sprzyjające zakupom u firm z problemami finansowymi – 7,5 proc. konsumentów zdecydowałoby się na taki krok, jeśli sklep oferowałby unikalne, trudno dostępne produkty, a 6,5 proc. skusiłaby wyjątkowo atrakcyjna cena.

Eksperci ostrzegają jednak przed ryzykiem związanym z zakupami u zadłużonych sprzedawców. Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej, zwraca uwagę, że wzrastające zadłużenie e-commerce stanowi wyraźny sygnał ostrzegawczy zarówno dla klientów, jak i przedsiębiorców. Istnieje ryzyko, że zamówienie nie zostanie zrealizowane, dostawa będzie opóźniona lub pojawią się trudności z reklamacją. W obliczu rosnącego zadłużenia sektora e-commerce konsumenci powinni zachować szczególną ostrożność, zwłaszcza przy płatnościach z góry.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
12.03.2026 10:16
Potęga C-beauty: od fabryki świata do globalnych brandów [ANALIZA]
Perfumeria w Szanghaju przy Nanjing Road - głównej ulicy handlowejShutterstock

Co powoduje, że kolejne azjatyckie kraje budują globalne potęgi kosmetyczne? To nie przypadek ani chwilowa moda, lecz powtarzalny model rozwoju. Najpierw pojawia się silne zaplecze produkcyjne i technologiczne. Następnie infrastruktura cyfrowa pozwala na szybkie testowanie i skalowanie marek. Do tego dochodzi kapitał oraz świadoma polityka przemysłowa wspierająca sektor. A na końcu – element kulturowy, który nadaje produktom unikalną narrację eksportową. Czy 2026 będzie rokiem pierwszej realnej ofensywy chińskich marek beauty poza Azją? I czy oznacza to początek nowej rywalizacji z Koreą o pozycję lidera regionu?

Ten schemat najpierw zrealizowała Japonia, budując fundamenty nowoczesnego przemysłu beauty w Azji. Następnie Korea, wykorzystując innowacyjność i soft power K-popu oraz K-dram, stworzyła globalny model K-beauty. W 2025 roku coraz wyraźniej widać, że w ten sam etap wchodzą Chiny – ale operujące na znacznie większej skali rynku i dostępnych danych konsumenckich.

Rok 2025 pokazał, że C-beauty przestało być wyłącznie dynamicznym zjawiskiem platformowym. Lokalni gracze konsolidują rynek, inwestują w badania, budują portfele marek i coraz śmielej planują ekspansję zagraniczną. W tym samym czasie zachodnie koncerny odczuwają presję konkurencyjną na rynku chińskim, co dodatkowo wzmacnia narrację o rosnącej samowystarczalności Państwa Środka.

Skala, która zmienia równowagę sił

Chiński rynek kosmetyczny jest dziś jednym z największych na świecie. Według danych chińskiego National Bureau of Statistics sprzedaż detaliczna kosmetyków w 2025 roku wyniosła rekordowe 465,3 mld RMB (ok. 65 mld dol.), co stanowiło 5,1 proc. wzrost rok do roku. To oznacza nie tylko odbicie po okresie spowolnienia, ale także utrzymanie ogromnej bazy konsumenckiej, na której mogą wyrastać lokalni czempioni.

W szerszym ujęciu sektora beauty & personal care wartość rynku ma osiągnąć około 78 mld dol. w 2025 roku według prognoz Statista Market Insights. Oznacza to, że Chiny pozostają drugim co do wielkości rynkiem beauty na świecie, ustępując jedynie Stanom Zjednoczonym. Analizy regionalne wskazują również, że kraj odpowiada za blisko 70 proc. wzrostu rynku beauty w regionie Azji i Pacyfiku do 2025 roku (Euromonitor International).

Kluczowa jest jednak zmiana strukturalna. Według Caixin Global w 2025 roku marki krajowe odpowiadały już za 57,4 proc. wartości sprzedaży rynku kosmetycznego. Oznacza to fundamentalne przesunięcie równowagi sił – Chiny nie są już przestrzenią dominacji zagranicznych koncernów, lecz polem intensywnej konkurencji lokalnych graczy.

Skala ma tutaj znaczenie podwójne. Po pierwsze, pozwala markom osiągać miliardowe przychody bez konieczności natychmiastowej ekspansji zagranicznej. Po drugie, generuje ogromne zasoby danych konsumenckich, które przyspieszają iterację produktów i umożliwiają precyzyjną personalizację oferty.

image

Chiny i Japonia jako nowy motor wzrostu w globalnej perfumerii niszowej [ROCZNIK WK 2025/26]

Ewolucja chińskiego rynku beauty: trzy etapy rozwoju

Dzisiejsza pozycja Chin jako drugiego największego rynku kosmetycznego świata nie jest efektem jednego boomu ani chwilowego trendu. To rezultat długofalowej transformacji, którą można podzielić na trzy wyraźne etapy: industrializacji, platformowego boomu oraz konsolidacji i profesjonalizacji.

Etap 1: Fundament przemysłowy (2005–2015)

W pierwszej dekadzie dynamicznego rozwoju Chiny pełniły przede wszystkim rolę zaplecza produkcyjnego dla globalnej branży beauty. Firmy OEM i ODM obsługiwały zachodnie oraz japońskie koncerny, budując skalę operacyjną, kompetencje technologiczne i efektywność kosztową.

W tym okresie powstały kluczowe elementy infrastruktury: rozwinięte łańcuchy dostaw, dostęp do surowców chemicznych, rosnące zaplecze laboratoryjne oraz zdolność do produkcji w ogromnych wolumenach. Choć to marki zagraniczne dominowały w sprzedaży, know-how i kontrola operacyjna stopniowo przechodziły w ręce lokalnych firm.

To był etap cichy, ale strategiczny – budowa fundamentu, bez którego późniejszy wzrost marek krajowych nie byłby możliwy.

Etap 2: Platformowy boom i narodziny C-beauty (2015–2022)

Drugi etap rozpoczął się wraz z dynamicznym rozwojem e-commerce i platform społecznościowych. Tmall, JD.com, Douyin i Xiaohongshu stworzyły unikalny ekosystem sprzedażowy, w którym nowe marki mogły być testowane i skalowane w rekordowym tempie.

Dane konsumenckie, livestreaming i performance marketing zastąpiły tradycyjny, wieloletni model budowania brandu. Wejście na rynek stało się szybsze i tańsze niż w Europie czy USA. Skala rynku wewnętrznego pozwalała osiągać setki milionów RMB przychodów bez wychodzenia poza granice kraju.

Wzrostowi C-beauty sprzyjał także rosnący trend tzw. guochao, czyli renesansu lokalnej kultury i dumy konsumenckiej. Młodsze pokolenia zaczęły coraz chętniej sięgać po rodzime marki, które odwoływały się do chińskiej estetyki, tradycyjnych składników oraz motywów kulturowych, budując alternatywę dla dominujących wcześniej brandów zagranicznych.

To był okres dynamiczny i często chaotyczny – z setkami nowych marek, intensywną konkurencją cenową i silnym uzależnieniem od algorytmów platform. C-beauty zaczęło być postrzegane jako fenomen cyfrowy, ale jeszcze nie jako w pełni dojrzały model przemysłowy.

Etap 3: Konsolidacja i profesjonalizacja (2023–2025)

Po latach hiperwzrostu nastąpiła selekcja. Rosnące koszty pozyskania klienta, presja na rentowność i spowolnienie makroekonomiczne wymusiły zmianę strategii. Najsilniejsze grupy zaczęły budować portfele marek zamiast opierać się na pojedynczych bestsellerach. Wzrosło znaczenie inwestycji w badania i rozwój, a segment dermo-skincare oraz biotechnologia stały się kluczowymi obszarami konkurencji. Coraz większą rolę odgrywa kontrola łańcucha wartości – od surowców po dystrybucję.

Rok 2025 można uznać za moment symboliczny: udział marek krajowych przekroczył połowę rynku, a C-beauty przestało być wyłącznie fenomenem platformowym. Stało się systemem przemysłowym z ambicjami strukturalnymi.

Narodziny krajowych czempionów

Transformacja chińskiego rynku beauty doprowadziła do powstania nowej generacji lokalnych koncernów kosmetycznych. W przeciwieństwie do wcześniejszych lat, gdy rynek był w dużej mierze zdominowany przez zagraniczne grupy, dziś rosnącą rolę odgrywają firmy krajowe, które łączą skalę sprzedaży z inwestycjami w technologię, badania i rozwój oraz rozbudowane portfele marek.

Jednym z najbardziej spektakularnych przykładów jest Proya Cosmetics, która stała się największą notowaną firmą kosmetyczną w Chinach. W 2024 roku spółka przekroczyła poziom 10 mld RMB rocznych przychodów, co było pierwszym takim wynikiem w historii krajowego sektora beauty (Proya Annual Report 2024). Strategia Proya opiera się na modelu multi-brand obejmującym zarówno produkty premium, jak i segment bardziej przystępnych cenowo marek, przy jednoczesnych rosnących inwestycjach w badania nad składnikami aktywnymi i technologiami pielęgnacji skóry.

image

Chińskie marki kosmetyczne przyspieszają globalną ekspansję. Eksport rośnie w tempie dwucyfrowym

Inny model rozwoju reprezentuje Botanee Group, właściciel dermokosmetycznej marki Winona, wyspecjalizowanej w pielęgnacji skóry wrażliwej. W 2024 roku firma osiągnęła 5,74 mld RMB przychodów, utrzymując jednocześnie bardzo wysoką marżę brutto na poziomie 73,7 proc. (Botanee Annual Report 2024). Strategia spółki opiera się na rozwijaniu portfolio marek dermatologicznych oraz intensywnych inwestycjach w badania naukowe. W samym 2024 roku firma uzyskała 88 patentów i opublikowała 128 prac naukowych, rozwijając własne technologie składników aktywnych i dermatologiczne modele badawcze.

Jeszcze inną pozycję w ekosystemie C-beauty zajmuje Bloomage Biotechnology, jeden z globalnych liderów produkcji kwasu hialuronowego i bioaktywnych składników kosmetycznych. W 2024 roku spółka wygenerowała 5,37 mld RMB przychodów, przeznaczając 8,68 proc. przychodów na badania i rozwój (Bloomage Biotechnology Annual Report 2024). Firma rozwija model pełnej integracji łańcucha wartości – od produkcji bioaktywnych składników, przez materiały medyczne, aż po własne marki kosmetyczne.

Na rynku funkcjonują również bardziej tradycyjne koncerny, które dziś przechodzą proces dostosowania do nowej dynamiki sektora. Przykładem jest Shanghai Jahwa, jeden z najstarszych producentów kosmetyków w Chinach, którego korzenie sięgają przedsiębiorstwa Kwong Sang Hong założonego w 1898 roku. W 2024 roku spółka odnotowała 5,68 mld RMB przychodów, co oznacza spadek o 13,9 proc. rok do roku, oraz stratę netto w wysokości 802 mln RMB (Shanghai Jahwa). 

Wyniki te odzwierciedlają etap reorganizacji portfolio marek oraz dostosowywania modelu biznesowego do szybko zmieniającej się struktury chińskiego rynku beauty, w którym rosnącą konkurencję tworzą nowe, dynamiczne marki krajowe. Choć strategie poszczególnych firm różnią się, ich rozwój wskazuje na głęboką zmianę strukturalną chińskiego rynku beauty.

Lokalne przedsiębiorstwa nie ograniczają się już wyłącznie do szybkiego reagowania na trendy konsumenckie. Coraz częściej budują własne kompetencje technologiczne, rozwijają zaplecze badawcze oraz tworzą rozbudowane portfele marek, które pozwalają im konkurować z globalnymi koncernami na coraz bardziej równych zasadach.

Od rynku krajowego do globalnych ambicji

Przez lata ogromna skala rynku wewnętrznego pozwalała chińskim firmom kosmetycznym rozwijać się niemal wyłącznie w oparciu o popyt krajowy. Dla wielu marek ekspansja zagraniczna nie była konieczna – sam rynek chiński był wystarczająco duży, aby budować miliardowe przychody. W ostatnich latach zaczyna się to jednak stopniowo zmieniać.

Jednym z pierwszych sygnałów tej transformacji jest rosnący eksport kosmetyków z Chin. Według danych chińskiej administracji celnej w pierwszych ośmiu miesiącach 2025 roku eksport kosmetyków osiągnął 36,68 mld RMB (ok. 5,2 mld dol.), co oznacza wzrost o 11,7 proc. rok do roku oraz trzeci kolejny rok dwucyfrowej dynamiki wzrostu (General Administration of Customs of China). Coraz więcej marek testuje sprzedaż poza rynkiem krajowym, wykorzystując kanały cross-border e-commerce oraz platformy społecznościowe.

Ekspansja międzynarodowa pojawia się również w strategiach największych chińskich koncernów kosmetycznych. Coraz częściej celem nie jest już wyłącznie eksport produktów, lecz budowa globalnych portfeli marek. Założyciel Proya, Hou Juncheng, otwarcie deklaruje, że ambicją spółki jest stworzenie międzynarodowej grupy kosmetycznej na wzór koncernów takich jak L’Oréal czy Estée Lauder. Strategia firmy zakłada rozwój własnych brandów, ale także potencjalne przejęcia zagranicznych marek. 

Według wypowiedzi Hou spółka rozważa przejęcie europejskich brandów posiadających historię i zaplecze technologiczne, które mogłyby przyspieszyć budowę globalnej rozpoznawalności. W długoterminowym planie rozwoju firma chce znaleźć się w gronie dziesięciu największych firm kosmetycznych świata, co wymagałoby osiągnięcia przychodów na poziomie co najmniej 50 mld RMB (ok. 7 mld dol.) rocznie.

Dla porównania japoński koncern Shiseido, obecnie zaliczany do globalnej pierwszej dziesiątki firm beauty, wygenerował w ostatnim roku około 6,9 mld dol. przychodów, podczas gdy lider rynku L’Oréal przekroczył poziom 45 mld dol. (Reuters).

Równolegle rozwija się również model budowy międzynarodowych portfeli marek poprzez inwestycje i zarządzanie brandami. Jednym z najbardziej aktywnych graczy w tym obszarze jest S’Young International, firma specjalizująca się w rozwijaniu i dystrybucji marek beauty w Chinach oraz na rynkach zagranicznych. Spółka współpracuje z wieloma zagranicznymi markami beauty, m.in. KIKO Milano, Lumene czy Amouage, pomagając im rozwijać sprzedaż i pozycjonowanie na rynku chińskim. Jednocześnie S’Young buduje własne portfolio poprzez inwestycje i przejęcia – przykładem są marki EviDenS de Beauté oraz RéVive.

Model ten pokazuje, że chiński sektor beauty rozwija nie tylko własne marki, ale także kompetencje w zakresie budowy i zarządzania międzynarodowymi portfelami brandów.

Choć proces globalizacji C-beauty dopiero się rozpoczyna, coraz wyraźniej widać, że chiński sektor kosmetyczny wchodzi w nowy etap rozwoju. Po latach budowania skali na rynku krajowym firmy zaczynają testować swoją konkurencyjność na rynkach międzynarodowych, stopniowo przekształcając się z lokalnych liderów w aspirujące globalne grupy beauty.

C-beauty kontra K-beauty: czy nadchodzi nowa zmiana lidera?

Naturalnym punktem odniesienia dla rosnących ambicji chińskich firm kosmetycznych pozostaje Korea Południowa. W ciągu ostatnich dwóch dekad K-beauty zbudowało globalną pozycję dzięki połączeniu innowacji produktowej, sprawnego marketingu oraz ogromnej siły kulturowej soft power – od K-popu po seriale i kulturę popularną.

Droga, którą Chiny budują swoją pozycję w globalnym beauty, wygląda jednak inaczej. Podczas gdy Korea koncentrowała się na eksporcie i globalnej narracji kulturowej, Chiny przez lata rozwijały się przede wszystkim dzięki ogromnemu rynkowi wewnętrznemu oraz cyfrowemu ekosystemowi sprzedaży. Platformy e-commerce, social commerce i marketing oparty na danych pozwoliły chińskim markom testować produkty i skalować sprzedaż szybciej niż w większości innych krajów.

Zmiana układu sił jest widoczna również na rynku chińskim. Jeszcze dekadę temu Chiny były największym rynkiem eksportowym dla koreańskich kosmetyków, jednak rosnąca siła lokalnych marek sprawia, że koreańskie firmy coraz częściej szukają nowych źródeł wzrostu w Stanach Zjednoczonych czy Europie. Jednocześnie chińskie brandy stopniowo wychodzą z cienia K-beauty, zdobywając coraz silniejszą pozycję na rynku krajowym.

image

Globalny rynek beauty 2025: nowe wektory wzrostu [Rocznik WK 2025/26]

Na zmianę dynamiki wpływa także osłabienie tzw. Korean Wave w Chinach. Popularność K-popu i koreańskiej popkultury, która przez lata wspierała ekspansję K-beauty, nie jest już tak silna jak w poprzedniej dekadzie. W efekcie część marek koreańskich ograniczyła swoją obecność na rynku chińskim – przykładem jest marka Innisfree, która zamknęła znaczną część swoich sklepów w tym kraju.

Jednocześnie chiński sektor beauty zaczyna dziś nadrabiać obszary, które przez lata były domeną firm koreańskich i zachodnich – przede wszystkim inwestycje w badania i rozwój, technologie składników aktywnych oraz budowę globalnych portfeli marek. Firmy takie jak Proya, Botanee czy Bloomage Biotechnology coraz wyraźniej pozycjonują się nie tylko jako liderzy rynku krajowego, lecz także jako gracze o ambicjach międzynarodowych.

Mimo rosnących ambicji globalna ekspansja chińskich marek kosmetycznych znajduje się wciąż na wczesnym etapie. Wartość eksportu kosmetyków z Korei Południowej przekroczyła 11,4 mld USD w 2025 roku, rosnąc o 12,3% rok do roku i ustanawiając kolejny rekord dla sektora K-beauty (Ministry of Food and Drug Safety, MFDS). Pokazuje to skalę umiędzynarodowienia koreańskiego przemysłu kosmetycznego w porównaniu z wciąż znacznie mniejszym eksportem kosmetyków z Chin.

Jednak potencjał rynku, zaplecze technologiczne oraz rosnąca liczba silnych koncernów sugerują, że globalna mapa branży beauty może w nadchodzącej dekadzie ulec zmianie. Jeśli chińskim firmom uda się połączyć przewagę skali z budową globalnych marek, C-beauty może stać się kolejnym ważnym centrum siły w światowym przemyśle kosmetycznym.

Marta Krawczyk

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
11.03.2026 10:44
Rynek kosmetyczny w Polsce 2026: Rossmann i Hebe liderami w dobie rosnącej multikanałowości [Raport PMR Experts]
Jakie kosmetyki najczęściej lądują w koszykach Polaków? Odpowiedź przynosi nowy raport PMR Market Experts by Hume’sRossmann

Stabilizacja wskaźników inflacyjnych oraz rekordowa dynamika wzrostu płac realnych wyraźnie poprawiły kondycję polskiego sektora beauty. Jak wynika z najnowszego raportu „Handel detaliczny artykułami kosmetycznymi w Polsce 2026”, przygotowanego przez PMR Market Experts by Hume’s, polscy konsumenci nie tylko przestają ograniczać wydatki na pielęgnację, ale coraz sprawniej poruszają się w modelu hybrydowym. Choć na szczycie listy liderów pozostają Rossmann i Hebe, rynek musi mierzyć się z coraz silniejszą ofensywą platform typu cross-border.

Nowy optymizm konsumencki i odporność kategorii

Po wymagającym okresie lat 2022-2023, kiedy to wysoka inflacja dyktowała tempo zmian w koszykach zakupowych, rok 2025 przyniósł oczekiwane odbicie. Według badań zrealizowanych w styczniu 2026 roku przez PMR Market Experts by Hume’s, wzrost cen przestał być determinującym czynnikiem przy wyborze kosmetyków. Jest to przełomowa zmiana w postawach zakupowych Polaków.

Mimo że 66 proc. respondentów wciąż deklaruje pewną ostrożność w zarządzaniu domowym budżetem, grupa ta zmniejszyła się aż o 11 punktów procentowych w skali roku. Co niezwykle istotne z perspektywy biznesowej, zaledwie 5 proc. konsumentów decyduje się na redukcję wydatków bezpośrednio w kategorii kosmetyków i środków higienicznych. Potwierdza to tezę o wyjątkowej odporności tego sektora na okresowe zawirowania gospodarcze.

image

Kosmetyczna lista zakupów 2025 wg Listonic

Dominacja gigantów vs. azjatycka ekspansja w e-commerce

Ostatnie dwa lata były okresem umocnienia największych graczy rynkowych. Sieci takie jak Rossmann, Hebe, Super-Pharm oraz Sephora w pełni wykorzystały efekt skali, notując bardzo satysfakcjonujące wyniki operacyjne. W przestrzeni cyfrowej niezmiennym liderem pozostaje Allegro, jednak krajobraz e-beauty ulega transformacji pod wpływem podmiotów zagranicznych.

Obserwujemy obecnie ciekawą dwoistość, gdzie z jednej strony mamy potężne sieci drogerii stacjonarnych będące fundamentem zakupów, a z drugiej dynamiczną ekspansję azjatyckich platform jak Temu czy AliExpress. Te ostatnie nie tylko odebrały część udziałów lokalnym e-sklepom, ale skutecznie wykreowały zupełnie nowy popyt na akcesoria i nowości kosmetyczne, po które Polacy wcześniej nie sięgali tak chętnie – komentuje Karolina Szałas, Senior Analyst w PMR Market Experts by Hume’s.

Multikanałowość jako standard: 3,6 kanału na jednego klienta

Jednym z najsilniejszych trendów zidentyfikowanych w raporcie PMR jest postępująca wielokanałowość. Przeciętny polski konsument nabywa produkty kosmetyczne w średnio 3,6 różnych kanałach sprzedaży. Wyraźnie maleje grupa lojalna tylko wobec jednego miejsca zakupu – obecnie stanowi ona jedynie 15 proc. rynku (spadek o 5 p.p. r/r).

Jeśli klienci decydują się na korzystanie wyłącznie z jednego źródła, zazwyczaj są to drogerie stacjonarne. W modelach dwukanałowych najczęstszą kombinacją jest współużytkowanie oferty drogerii oraz dyskontów spożywczych.

image

Rossmann Polska: perłą w koronie niemieckiej grupy. Jak zdominował nasz rynek drogeryjny?

Mimo cyfrowej rewolucji, punkty stacjonarne wciąż stanowią bazę: w 2026 roku 54 proc. konsumentów deklaruje, że niemal wszystkie produkty z tej kategorii znajduje i kupuje fizycznie w sklepie. Warto jednak odnotować silną pozycję modelu hybrydowego – około 13 proc. Polaków stosuje mechanizm odwróconego ROPO lub klasycznego ROPO, szczególnie w młodszych grupach demograficznych.

Dla współczesnego marketingu kluczowe staje się zrozumienie, jak te kanały się przenikają. Duża grupa Polaków szuka informacji o produktach w sieci, by ostatecznie sfinalizować transakcję w placówce stacjonarnej. Strategia hybrydowa nie jest już tylko opcją, ale koniecznością, ponieważ granica między „pójściem do sklepu” a „zakupem na smartfonie” zaciera się na każdym etapie podróży klienta – dodaje Karolina Szałas.

Pokolenie X rządzi domowym koszykiem beauty

Analiza struktury demograficznej pokazuje, że obecnie to Pokolenie X (osoby w wieku 45-60 lat) trzyma stery domowych wydatków na kosmetyki. W tej grupie zakupy mają charakter zbiorczy – obejmują potrzeby własne, partnerów oraz dorastających dzieci. 

To właśnie „Iksy” pełnią funkcję faktycznych decydentów zakupowych dla całego gospodarstwa domowego, podczas gdy młodsze pokolenia skupiają się na wysoce spersonalizowanych potrzebach jednostki.

Co najczęściej ląduje w koszykach Polaków?

Według danych zgromadzonych przez PMR Market Experts by Hume’s, najpopularniejsze kategorie produktów kupowanych dla całego domu to niezmiennie artykuły higieniczne:

  • mydła (49 proc. wskazań),
  • pasty do zębów (40 proc.),
  • płyny i sole do kąpieli (39 proc.),
  • żele i pianki pod prysznic (38 proc.),
  • płyny do płukania ust (34 proc.).

Bardzo mocną pozycję zajmują także produkty do pielęgnacji włosów, których zakup masowo deklarują przedstawiciele Pokolenia X, dbając o potrzeby wszystkich domowników.

Źródło danych: materiał opracowany na podstawie raportu „Handel detaliczny artykułami kosmetycznymi w Polsce. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2026-2031”, przygotowanego przez ekspertów PMR Market Experts by Hume’s.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
12. marzec 2026 10:38