StoryEditor
Rynek i trendy
22.11.2013 00:00

Kosmetyki to nieodłączna część świąt

Chcielibyśmy dostawać gotówkę, ale najczęściej obdarowujemy upominkami. Choć książki to najpopularniejszy świąteczny prezent w Europie, w kilku krajach – m.in. w Polsce – ustępują one kosmetykom i perfumom. Decydując się na taki upominek, szansa sprawienia komuś nietrafionego prezentu jest naprawdę mała. Na święta nie zamierzamy zaciskać pasa i w tym roku wydamy na nie więcej niż w zeszłym.

Prawie czterech na dziesięciu Polaków zapytanych, co zamierza kupić rodzinie i przyjaciołom na święta, wskazało kosmetyki, które będą w tym roku najpopularniejszym podarunkiem nad Wisłą. Ex aequo z książkami, bo obie opcje zyskały po 39 proc. polskich głosów w badaniu „Zakupy Świąteczne 2013”, przeprowadzonym przez firmę Deloitte w 17 europejskich krajach. Dla kosmetyków i perfum oznacza to wzrost o 1 proc. kosztem książek, które w ubiegłorocznym zestawieniu z wynikiem 38 proc. były numerem 2. i traciły do prowadzących książek 2 proc. Z kolei według badania Millward Brown dla perfumerii Douglas, w tym roku Polacy wybiorą na prezent przede wszystkim kosmetyki (44 proc. wskazań), a w dalszej kolejności książki (40 proc.) oraz perfumy (37 proc.).
Kosmetyki i perfumy to jedyne z pierwszej dziesiątki najczęściej wskazywanych prezentów, które zyskały na popularności w Europie w porównaniu z poprzednim rokiem – zauważają autorzy raportu z międzynarodowej firmy doradczej Deloitte.
W tym roku, oprócz Polski, kosmetyki i perfumy będą najchętniej kupowanym prezentem świątecznym także w Czechach. Są jednak kraje, gdzie ten asortyment stracił na znaczeniu – np. na Ukrainie kosmetyki były najpopularniejszym podarunkiem w zeszłym roku, zaś w tym, według deklaracji, zastąpią je słodycze.
Jeden na trzech Polaków chce dostać kosmetyki
Część Polaków badanych przez instytut Millward Brown zadeklarowało, że świąteczne zakupy kosztują ich sporo stresu. Sześciu na dziesięciu mieszkańców naszego kraju nie wie, co kupić na prezent, a siedmiu na dziesięciu obawia się, że upominek będzie nietrafiony. – Nawet kiedy myślimy o kimś bliskim, wielokrotnie nie mamy pojęcia, co może mu sprawić radość. Może to wynikać z życia w pędzie i powierzchownych rozmów. W efekcie mamy problem z odczytaniem potrzeb i marzeń najbliższych – komentuje wyniki badania psycholog Dorota Minta. Wizyta w drogerii może pomóc zminimalizować ten przedświąteczny stres związany z kupowaniem prezentów – kosmetyki i perfumy chce dostać pod choinkę więcej niż jeden na trzech Polaków – wynika z raportu Deloitte. Większą pewność daje gotówka, którą wskazał blisko co drugi mieszkaniec naszego kraju. I nie jesteśmy w tym wyborze osamotnieni – mieszkańcy aż 15 z 17 przebadanych krajów zadeklarowali, że najbardziej pożądanym prezentem będzie w tym roku dla nich gotówka. – Większość ludzi się jednak rozczaruje. Na prezent prosto z bankomatu może liczyć w Polsce tylko co dziesiąty obdarowywany – mówi Adam Chrościelewski, dyrektor działu audytu w Deloitte.
Galerie – trudna miłość klientów
W okresie przedświątecznym Polaków denerwuje tłum w centrach handlowych (69 proc.) oraz brak fachowej pomocy sprzedawcy (40 proc.). Mogłoby się wydawać, że te dwa wskazania to dobre wiadomości m.in. dla drogerii, które nie są tak obleganymi miejscami i dzięki temu mogą zapewnić klientom lepszą obsługę. Nic z tego – miłość Polaków do centrów handlowych może jest i trudna, ale trwała, i to właśnie w galeriach większość z nas (31 proc. wskazań) będzie szukać świątecznych upominków. Specjalistyczne sieci sklepów, takie jak np. drogerie i perfumerie, wybierze 22 proc. ankietowanych, zaś super- i hipermarkety – 29 proc. Sytuacja w Polsce jest więc odwrotna do pozostałych przebadanych przez Deloitte krajów – przeciętny Europejczyk najczęściej kupuje prezenty właśnie w sklepach specjalistycznych, a galerie handlowe to trzecie, najchętniej wybierane miejsce na zakup podarunku pod choinkę. Przed ubiegłorocznymi świętami blisko co dziesiąty Polak deklarował, że prezenty kupi w markowych sklepach luksusowych. Wynik ten był dwukrotnie wyższy niż średnia europejska wynosząca 4 proc. Ile osób rzeczywiście nabyło prezenty w tych sklepach nie wiadomo, ale można domniemywać, że niewiele. Polacy najwyraźniej uznali ceny w tych sklepach za nieprzystające do ich kieszeni i w tym roku prezenty w luksusowych sklepach chce zrobić tylko jeden na pięćdziesięciu mieszkańców naszego kraju.
Nie kupujemy w ostatniej chwili
Mimo że Europejczycy pesymistyczne oceniają obecną sytuację gospodarczą, nie będzie to miało większego przełożenia na święta. W tym roku Polacy deklarują, że wydadzą z tej okazji o 5 proc. więcej niż w zeszłym roku. Na bożonarodzeniowe prezenty, jedzenie oraz spotkania z najbliższymi statystyczna polska rodzina przeznaczy ok. 1126 zł. Daleko nam jednak do średniej europejskiej, która w tym roku wyniesie 450 euro, czyli blisko 1900 zł. Głównym sposobem finansowania świątecznych zakupów będą oszczędności. W ten sposób święta planuje sfinansować 78 proc. Polaków, czyli o 4 proc. mniej niż przed rokiem. O 6 proc. spadł odsetek osób, które chcą sfinansować wydatki związane z okresem Bożego Narodzenia kartą kredytową, którą spłacą w styczniu – zrobi tak co piąta osoba. Blisko jeden na dziesięciu Polaków zamierza w tym roku pożyczyć pieniądze na święta od rodziny lub znajomych.
Wiele osób narzeka, że galerie handlowe są przybrane lampkami i choinkami już w połowie listopada, ale okazuje się, że świąteczny wystrój ma przełożenie na zachowanie konsumentów. Prezenty pod choinkę w listopadzie kupił co czwarty Polak. Tradycyjnie jednak, najwięcej osób zrobi to od 1 do 24 grudnia. – Polacy, podobnie jak reszta Europejczyków, deklarują, że nie będą kupować prezentów pod wpływem impulsu i presją czasu w ostatniej chwili. 48 proc. Polaków wybierze się na zakupy w pierwszej połowie grudnia, a 23 proc. będzie zwlekać z nimi do ostatnich dni przed świętami – podsumowuje Magdalena Jończak, dyrektor w dziale konsultingu Deloitte.
 Sebastian Szczepaniak


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
19.03.2026 11:55
Polski rynek kosmetyczny rośnie, ale mierzy się z presją regulacji i konkurencji
Polska jest piątym największym rynkiem kosmetycznym w UEShutterstock

Unijne regulacje coraz mocniej wpływają na codzienne funkcjonowanie polskich producentów kosmetyków, którzy jednocześnie muszą odnaleźć się w rosnącej konkurencji ze strony zagranicznych marek. Choć nasz rynek – piąty co do wielkości w UE – dynamicznie się rozwija, branża stoi przed wyzwaniem umacniania pozycji lokalnych firm. Wspiera je jednak coś bardzo istotnego – lojalność konsumentek wobec polskich kosmetyków oraz rosnące zainteresowanie nimi także poza granicami kraju.

W tym artykule przeczytasz:

  • Coraz więcej marek, coraz trudniejsza konkurencja
  • Polska jednym z liderów rynku kosmetycznego
  • Podstawa prawna
  • Składniki pod lupą. Co znika z kosmetyków?
  • Nowe przepisy i nowe pomysły
  • Międzypokoleniowa lojalność wobec marek

Coraz więcej marek, coraz trudniejsza konkurencja

Największe wyzwania dla branży kosmetycznej w Polsce koncentrują się dziś wokół dwóch obszarów. Z jednej strony to silna konkurencja na rynku funkcjonują tysiące marek, zarówno lokalnych, jak i zagranicznych. Z drugiej – rosnące wymagania regulacyjne na poziomie Unii Europejskiej – mówi agencji Newseria Joanna Kowalczuk, dyrektorka ds. marketingu w firmie Ziaja.

Jak wynika z raportu Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego i WiseEuropa “Kosmetyczna Polska 2025”, liczba producentów kosmetyków w Polsce systematycznie rośnie – z 887 podmiotów w 2015 roku do 1320 w 2024 roku. W tym samym czasie rynek rozwijał się średnio o 4,9 proc. rocznie, osiągając wartość 25,2 mld zł. 

Polska jednym z liderów rynku kosmetycznego

To niemal trzykrotny wzrost od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej. Dziś Polska jest piątym największym rynkiem kosmetycznym we Wspólnocie, odpowiadając za 6,6 proc. jej wartości. Obecność w UE to jednak nie tylko szanse eksportowe, ale również konieczność dostosowania się do dynamicznie zmieniających się regulacji.

Dla firm takich jak nasza, które produkują miliony kosmetyków, wdrażanie kolejnych regulacji jest dużym wyzwaniem operacyjnym. Skala działalności sprawia, że zmiany nie mogą być wprowadzane z dnia na dzień. Tymczasem często właśnie w taki sposób jesteśmy nimi zaskakiwani – podkreśla Joanna Kowalczuk. – To dla nas spore utrudnienie, choć staramy się na bieżąco dostosowywać. Liczymy jednak na większą przewidywalność i dłuższe okresy przejściowe

image

Hebe stawia na polskie kosmetyki. Czy P-beauty stanie się nowym standardem pielęgnacji?

Podstawa prawna

Podstawą unijnych przepisów regulujących rynek kosmetyczny pozostaje rozporządzenie 1223/2009/WE (CPR), które określa zasady wprowadzania produktów do obrotu na terenie UE i ma na celu zapewnienie bezpieczeństwa konsumentów. W praktyce producenci muszą jednak mierzyć się także z dodatkowymi regulacjami dotyczącymi m.in. opakowań, raportowania ESG czy stosowania konkretnych składników.

Składniki pod lupą. Co znika z kosmetyków?

Istotne zmiany wynikają również z wdrażania Strategii na rzecz Zrównoważonych Chemikaliów (CSS), będącej częścią Europejskiego Zielonego Ładu. Zakłada ona ograniczenie stosowania substancji potencjalnie szkodliwych oraz rozwój bezpieczniejszych i bardziej zrównoważonych formulacji już na etapie projektowania produktów.

Przykładem są nowe regulacje dotyczące składników. Od 1 września 2025 roku w UE nie można już wprowadzać do obrotu produktów zawierających TPO – substancję wykorzystywaną m.in. w lakierach hybrydowych i żelach UV. Z kolei od 1 maja 2026 roku zaczną obowiązywać kolejne ograniczenia dotyczące wybranych substancji, takich jak salicylan heksylu czy srebro. Dla producentów oznacza to konieczność reformulacji produktów.

image

Justyna Żerańska, PZPK: Przed nami 12 pracowitych miesięcy, w tym m.in. wyzwania regulacyjne

Nowe przepisy i nowe pomysły

Branża podkreśla jednak, że regulacje – choć wymagające – mogą działać także jako impuls do innowacji. Rosnące standardy bezpieczeństwa i zrównoważonego rozwoju sprzyjają tworzeniu nowych produktów, lepiej odpowiadających na oczekiwania świadomych konsumentów.

Polskie kosmetyki cieszą się dziś bardzo dużym zainteresowaniem za granicą. Konsumenci coraz częściej świadomie wybierają produkty z konkretnych krajów, a Polska jest jednym z tych rynków, które budują silną pozycję jakościową – mówi Joanna Kowalczuk. – Widzimy to m.in. w Hiszpanii, Czechach, Japonii czy na Węgrzech, gdzie nasze marki są rozpoznawalne i chętnie wybierane.

Potwierdzają to dane dotyczące eksportu. W 2024 roku jego wartość osiągnęła rekordowe 6 mld euro, co plasuje Polskę na piątym miejscu w UE i dziewiątym na świecie. Udział naszego kraju w globalnym eksporcie kosmetyków wyniósł 4 proc.

Międzypokoleniowa lojalność wobec marek

Jednocześnie rosnącym wyzwaniem pozostaje napływ produktów spoza Unii Europejskiej.

Konkurencja ze strony marek z rynków pozaunijnych jest coraz bardziej odczuwalna. Każda nowa marka to większe rozproszenie wyborów konsumenckich – zauważa Kowalczuk. – Mimo to polscy konsumenci pozostają bardzo lojalni wobec rodzimych producentów. W wielu przypadkach to właśnie lokalne marki są ich pierwszym wyborem. Widać to w wynikach sprzedaży, ale też w tym, że nasze kosmetyki mają często charakter międzypokoleniowy – korzystały z nich babcie, korzystają matki i sięgają po nie również młodsze pokolenia.

 

Źródło: Newseria

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
18.03.2026 14:50
Produkty antytrądzikowe: 53 proc. konsumentów marnuje pieniądze na nieskuteczne preparaty
79 proc. badanych ufa dermatologom bardziej, niż twórcom internetowymadobestock

Mimo ogromnej podaży kosmetyków przeciwtrądzikowych, branża zmaga się z narastającym zjawiskiem przytłoczenia i nadmiaru, gdzie konsumenci odczuwają paraliż decyzyjny wywołany nadmiarem sprzecznych komunikatów. Nowy raport brytyjskiej platformy Face the Future pokazuje mocny rozdźwięk pomiędzy rozbudowanym marketingiem a realnymi potrzebami klientów. Wyniki są jasne: era influencerów w kategorii trądziku dobiega końca, a osoby dotknięte tą dolegliwością potrzebują twardej wiedzy medycznej.

Finansowy i decyzyjny paraliż konsumenta

Z badania przeprowadzonego przez Face the Future wyłania się obraz rynku, który zamiast pomagać – tworzy i potęguje frustrację konsumentów, dotkniętych problemem trądziku.

  • marnotrawstwo budżetów: aż 53 proc. badanych deklaruje, że wydało pieniądze na produkty, które okazały się kompletnie nieskuteczne
  • przytłoczenie ofertą: 79 proc. konsumentów czuje się przytłoczonych obietnicami marek twierdzących, że „naprawią” ich skórę
  • pokolenie w kryzysie: w grupie wiekowej 25-34 lata wskaźnik dezorientacji przy wyborze pielęgnacji sięga aż 88 proc.!

Co ciekawe, mimo braku wiary w skuteczność, aż 43 proc. osób kupuje produkt, licząc na jego "cudowne" działanie – co wskazuje na desperację, napędzaną przez emocjonalny ciężar związany z trądzikiem.

Dermatolodzy vs. influencerzy: upadek autorytetów z social mediów?

Dla działów marketingu kluczowy jest wniosek, dotyczący źródeł zaufania. W kategorii tak trudnej i wymagającej wiedzy eksperckiej jak trądzik rola influencerów wyraźnie spada:

  • 79 proc. badanych ufa dermatologom bardziej niż twórcom internetowym
  • zaledwie 2 proc. konsumentów ufa influencerom bardziej niż lekarzom.

Stanowi to wyraźny sygnał dla marek, że w 2026 roku budżety powinny być przesuwane z szerokozasięgowych kampanii influencerskich na współpracę z ekspertami (KOL - Key Opinion Leaders) oraz certyfikację medyczną produktów.

image

Inside-out beauty: rewolucja w kategorii health & beauty. Jak nutrikosmetyka zmienia rynek?

Trądzik dorosłych: niedoceniana nisza rynkowa

Raport Face the Future obala również mit, że trądzik jest problemem dotyczącym wyłącznie nastolatków.

  • 40 proc. konsumentów uważa, że trądzik dorosłych jest pomijany w marketingu kosmetycznym.
  • 66 proc. nie potrafi określić podłoża swoich zmian (np. hormonalne, bakteryjne, grzybicze). Co zaskakujące, najmniejszą wiedzę mają młodzi dorośli (18-34 lata), podczas gdy seniorzy (55+) wykazują się większą świadomością typu swojej skóry.
  • 52 proc. badanych czuje presję zakrywania niedoskonałości makijażem, aby czuć się zaakceptowanym w środowisku pracy

Trądzik zasługuje na taki sam poziom zrozumienia i empatii jak każdy inny problem skórny. Widzimy ogromną potrzebę edukacji na temat tego, jak trądzik prezentuje się na różnych etapach życia, w tym w okresie menopauzy – komentuje Julia Barcoe Thompson, szefowa Face the Future.

Dla producentów i dystrybutorów raport Face the Future może być doskonałą mapą drogową zmian na przyszłość.  

  • zamiast na „magiczną różdżkę” – postaw na diagnostykę; konsumenci szukają produktów dopasowanych do konkretnego rodzaju trądziku, a rozwiązania typu AI Skin Analysis mogą tu odegrać kluczową rolę
  • transparentność kosztowa: skoro ponad połowa klientów czuje, że wyrzuciła pieniądze w błoto, wygrywać będą marki oferujące próbki, gwarancje satysfakcji lub zestawy starter-pack z produktami w małych pojemnościach
  • komunikacja „acne positive”: jest spory potencjał w kampaniach pokazujących trądzik u osób 30+ i 40+, które czują się wykluczone przez obecne standardy piękna (nieskazitelna, wyglądająca jak przepuszczona przez instagramowe filtry cera, K-beauty i glass-skin).
Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
19. marzec 2026 22:16