StoryEditor
Rynek i trendy
05.11.2020 00:00

Kupujemy lokalnie i rozsądnie. W czasie pandemii wybieramy małe sklepy

Drastycznie rośnie liczba zakażeń, ale Polacy zachowują się bardziej racjonalnie niż przy pierwszym lockdownie. W minionym tygodniu wizyty w małych sklepach były o 20,6 proc. rzadsze niż miesiąc temu, ale o 14,2 proc. częstsze niż w szczytowym okresie wiosennej fali pandemii – wynika z danych M/platform zrzeszającej 10 tysięcy małych sklepów detalicznych.

Podczas wiosennej fali pandemii, impulsem do zmiany zachowań było niewątpliwie wprowadzenie ograniczeń w handlu. W szczytowym okresie nastąpił nawet 41% wzrost obrotów w małych, lokalnych sklepach przy równoczesnym spadku liczby paragonów (nawet o 20,5%), co wiązało się z rekordowym wzrostem średniej wartości paragonu (nawet o 64%). Mimo rzadszych zakupów, wiele towarów znikało wówczas z półek w błyskawicznym tempie.

W okresie uspokojenia po pierwszej fali, trend większych koszyków utrzymał się, natomiast zanotowano większy ruch niż przed pandemią. Od czerwca do września średni koszyk nadal był o 10 do 15% większy niż przed pandemią, jednak liczba wizyt, która na wiosnę była rekordowo niska, wzrosła o 5 do 15%. Najwyraźniej klienci, którzy wybierali małe, lokalne sklepy jako bezpieczne miejsce zaopatrzenia, równie chętnie robili tam większe zakupy w spokojniejszym okresie.

W połowie września do sklepów powrócił marcowy trend i liczba paragonów zaczęła spadać, a ich wartość rosnąć. W pierwszym tygodniu października średnia liczba wizyt w małych sklepach osiągnęła poziom sprzed pandemii. Przełom nastąpił po wprowadzeniu żółtej strefy w całym kraju, kiedy odwiedziny w punktach detalicznych spadły o ponad 8% w ciągu jednego tygodnia. Proces ten nadal trwa i częstotliwość zakupów wciąż spada, a równocześnie regularnie rośnie średnia wartość koszyka zakupowego.

W minionym tygodniu, od 26 października do 1 listopada, średnia wartość koszyka w małych sklepach była o 20,6 proc. wyższa niż przed pierwszą falą pandemii. 

- Jest to poziom podobny do tego z końca marca, jednak wówczas doszło do skokowego wzrostu w dwa tygodnie, a obecnie jest to skutek łagodniejszego wzrostu trwającego od sześciu tygodni. Można stwierdzić, że konsumenci przekonali się, że w trudnych chwilach mogą zaufać małym sklepom i zachowują się obecnie bardziej racjonalnie niż przy pierwszym lockdownie – powiedział Tomasz Jasinkiewicz, wiceprezes Comp Platforma Usług, operatora M/platform.

Obecnie, przy dziennej liczbie zakażeń przekraczającej kilkanaście tysięcy, zachowania klientów małych sklepów są podobne do tych z okresu pierwszej fali pandemii, ale wydają się bardziej rozsądne. Obroty w tygodniu od 26 października do 1 listopada były mniejsze od szczytowych na wiosnę aż o 22,4%, liczba odwiedzin sklepów większa o 14,2%, a średnia wartość zakupów na paragon mniejsza o 26,5%. Można z tego wnioskować, że Polacy przywykli do obecnych utrudnień i nie mamy tak poważnych zawirowań na rynku handlu detalicznego, jak na początku pandemii.


 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
24.04.2026 10:34
Kosmetyki mogą zdrożeć. Winne rosnące koszty surowców z Chin
Rosnące koszty zmieniają strukturę rynku beautyShutterstock

Wzrost cen surowców powiązanych z ropą naftową zaczyna przekładać się na wyższe ceny eksportowe z Chin, co może przyspieszyć globalną inflację — również w branży kosmetycznej. Dane rynkowe wskazują, że producenci stopniowo przenoszą rosnące koszty na odbiorców.

W tym artykule przeczytasz:

  • Koniec okresu "tanich” dostaw z Chin
  • Surowce petrochemiczne pod presją
  • Czy marki przeniosą koszty na konsumentów?
  • Inflacja może przyspieszyć
  • Konsumenci jeszcze tego nie odczuli
  • Co to oznacza dla branży beauty?

Koniec okresu "tanich” dostaw z Chin

Po kilku latach spadków ceny eksportowe z Chin zaczynają rosnąć. W marcu odnotowano wyraźne podwyżki w wielu kategoriach dóbr konsumpcyjnych, co przerywa trend, który dotychczas pomagał ograniczać inflację na rynkach globalnych.

Zmiana ta jest związana m.in. z rosnącymi kosztami surowców petrochemicznych, będących podstawą produkcji wielu komponentów wykorzystywanych również w branży kosmetycznej m.in. w opakowaniach i składnikach formuł.

Surowce petrochemiczne pod presją

Najsilniej rosną koszty materiałów takich jak plastik, włókna syntetyczne czy chemikalia pochodzące z ropy. W praktyce oznacza to wzrost cen produktów wykorzystujących te komponenty.

W kontekście rynku beauty szczególne znaczenie mają opakowania z tworzyw sztucznych oraz składniki bazujące na pochodnych ropy, które stanowią istotny element kosztowy produkcji kosmetyków.

image

Potęga C-beauty: od fabryki świata do globalnych brandów [ANALIZA]

Czy marki przeniosą koszty na konsumentów?

Wzrost kosztów nie ogranicza się do jednego segmentu. Producenci mierzą się jednocześnie z drożejącymi surowcami, metalami i komponentami elektronicznymi, co dodatkowo zwiększa presję cenową w całym łańcuchu dostaw.

Dla marek kosmetycznych oznacza to rosnące koszty produkcji, logistyki i pakowania — a w konsekwencji potencjalną konieczność rewizji cen końcowych.

Inflacja może przyspieszyć

Dotychczas spadające ceny eksportowe z Chin działały jako bufor ograniczający inflację w gospodarkach rozwiniętych. Obecnie efekt ten zaczyna słabnąć.

Analitycy wskazują, że w 2026 roku inflacja w głównych gospodarkach może ponownie przekroczyć poziom 3 proc., co oznacza odwrócenie wcześniejszego trendu stabilizacji cen.

image

Chiny i Japonia jako nowy motor wzrostu w globalnej perfumerii niszowej [ROCZNIK WK 2025/26]

Konsumenci jeszcze tego nie odczuli

Na razie wzrost cen eksportowych nie w pełni przełożył się na ceny dla konsumentów. Wiele produktów dostępnych obecnie na rynku zostało zamówionych wcześniej, przy niższych kosztach produkcji.

Jednak w kolejnych miesiącach, wraz z realizacją nowych zamówień, presja cenowa może stać się bardziej widoczna.

Co to oznacza dla branży beauty?

Choć część analityków wskazuje, że Chiny mogą częściowo amortyzować globalny wzrost cen, wiele zależy od dalszego rozwoju sytuacji geopolitycznej i kosztów energii.

Dla producentów i detalistów to sygnał, że okres względnej stabilności kosztowej może się kończyć. W najbliższych miesiącach kluczowe będzie to, w jakim stopniu rosnące wydatki uda się zrównoważyć i czy ostatecznie trafią one do konsumenta.

 

Źródło: Fashion Network

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
24.04.2026 09:11
Dzieci kupują anti-aging. Sephora musi się tłumaczyć
Marketing beauty wobec dzieci pod lupą regulatorówShutterstock

Sephora zapowiada wprowadzenie nowych zasad dotyczących komunikacji produktów pielęgnacyjnych dla najmłodszych. To efekt rosnącej presji regulatorów i krytyki wobec praktyk marketingowych branży beauty, która coraz częściej kieruje przekaz do nieletnich konsumentów.

W tym artykule przeczytasz:

  • Koniec swobody komunikacji do najmłodszych
  • "Sephora kids” to już nie trend, a problem
  • Skóra dzieci to nie rynek dla anti-aging
  • Czy branża świadomie targetuje najmłodszych?
  • Czy regulacje zatrzymają ten trend?

Koniec swobody komunikacji do najmłodszych

Porozumienie z prokuratorem generalnym stanu Connecticut, Williamem Tongiem, kończy dochodzenie dotyczące promowania kosmetyków anti-aging wśród dzieci.

Sephora zobowiązała się do wprowadzenia wyraźnych ostrzeżeń na stronach sprzedażowych oraz przeszkolenia pracowników w zakresie identyfikowania produktów nieodpowiednich dla młodszych użytkowników.

"Sephora kids” to już nie trend, a problem

Zjawisko tzw. "Sephora kids” dzieci kupujących kosmetyki dla dorosłych, w tym produkty anti-aging – przestało być jedynie viralowym trendem z TikToka. Stało się raczej symbolem szerszego problemu – przenikania komunikacji beauty do coraz młodszych grup odbiorców. Influencerzy, estetyczne treści i narracja wokół "perfekcyjnej skóry” sprawiają, że granica wieku konsumenta zaczyna się zacierać.

image

Kontrowersje wokół talku wracają. Johnson & Johnson na celowniku

Skóra dzieci to nie rynek dla anti-aging

Eksperci nie pozostawiają wątpliwości – stosowanie składników takich jak retinol czy silne kwasy przez dzieci może prowadzić do podrażnień, a nawet trwałych uszkodzeń skóry.

Stanowisko to podziela British Association for Dermatologists, wskazując na realne zagrożenia wynikające z niekontrolowanego stosowania aktywnych składników przez najmłodszych.

Jednocześnie rośnie ryzyko reputacyjne dla marek, które (nawet pośrednio) wpisują się w ten trend.

Czy branża świadomie targetuje najmłodszych?

Pomimo krytyki rynek nie zwalnia. Pojawiają się kolejne marki kierowane do młodszych odbiorców, takie jak Sincerely Yours czy Rini, a detaliści rozwijają ofertę dla nastolatków.

Jednocześnie działania takie jak weryfikacja wieku czy ograniczenia sprzedaży wprowadzane przez wybrane firmy pokazują, że branża zaczyna dostrzegać skalę problemu — choć wciąż reaguje niespójnie.

image

Produkty antytrądzikowe: 53 proc. konsumentów marnuje pieniądze na nieskuteczne preparaty

Czy regulacje zatrzymają ten trend?

Sephora nie jest odosobnionym przypadkiem. Włoskie organy prowadzą postępowanie wobec niej oraz Benefit Cosmetics, zarzucając stosowanie ukrytych strategii marketingowych wobec nieletnich.

Pojawiają się także inicjatywy legislacyjne, jak projekt ustawy w USA ograniczający dostęp dzieci do produktów anti-aging.

W tle pojawia się nowe zjawisko określane jako "cosmeticorexia”obsesja na punkcie idealnej skóry, która może mieć konsekwencje zarówno zdrowotne, jak i psychologiczne.

 

Źródło: Personal Care Insights

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
24. kwiecień 2026 11:12