StoryEditor
Rynek i trendy
14.04.2020 00:00

Neuca nie ma wpływu na ceny maseczek w aptekach. 2,50 zł to tylko cena sugerowana

Neuca nie ma wpływu na to, w jakiej cenie maseczki ochronne są sprzedawane w aptekach – informuje nas firma. Hurtownia sprowadziła interwencyjnie maseczki do Polski w rekomendowanej cenie dla aptek 2,50 zł za sztukę. Jednak nie może egzekwować sugerowanej ceny. Tymczasem konsumenci właśnie takiej ceny oczekują za maseczki w aptekach po tym, jak Grupa Neuca podała do publicznej wiadomości, że rezygnując z własnej marży i sugerując ceny aptekom chce zapobiegać działaniu spekulantów, którzy zawyżają ceny najpotrzebniejszych w czasie pandemii środków ochrony.

Grupa Neuca, największy dystrybutor leków do aptek w Polsce, na początku kwietnia poinformowała, że sprowadziła do kraju miliony maseczek ochronnych. W pierwszym komunikacie była mowa o 8 mln sztuk i 52 mln zakontraktowanych. Informacja wywołała ogromne zainteresowanie i natychmiast pojawiła się we wszystkich mediach ze względu na podaną przez hurtownię cenę maseczek: 2,50 zł za sztukę.

W komunikacie podano, że jest to cena rekomendowana dla aptek. „W aptekach na terenie całego kraju dostępne są sprowadzone przez nas maseczki. Rekomendowana aptekom cena maseczek dla pacjenta wynosi 2,50 zł” – brzmiała informacja przekazana przez firmę 4 kwietnia. Grupa Neuca podkreślała też, że dostawa masek ochronnych w tak niskiej cenie ma ograniczyć windowanie ich cen na rynku: „To pierwszy z wielu zaplanowanych przez nas transportów.  Z pewnością zaowocuje to spadkiem cen u operujących na rynku licznych spekulantów” – pisała firma w komunikacie prasowym.

Pod wpływem nagłośnionej akcji konsumenci rozpoczęli poszukiwania tanich maseczek w aptekach. Na portalach wydawców prasy, jak i w mediach społecznościowych, alarmowali, że są one bezskuteczne, że maseczki w aptekach są, ale niezmiennie za 6, 7, czy nawet 12 zł za sztukę. Dla większości osób nie było istotne, ani zrozumiałe, że 2,50 zł, to cena rekomendowana, czyli może taka być w kasie, ale nie musi. Rozpoczęła się nagonka na apteki, że zawyżają ceny masek. Farmaceuci bronili się, twierdząc, że po pierwsze tanich masek nie mogą kupić, po drugie inne ceny ma hurt, inne apteka, po trzecie oburzali się, że Neuca narzuca im marżę, a jej komunikat wysłany do mediów nazywali „bezczelnością”.

Zbiorowy list do mediów, które opublikowały komunikat Grupy Neuca, w tym do naszej redakcji, wysłał także czytelnik, który domaga się wyjaśnienia, gdzie można kupić tanie maseczki i podania rzetelnych informacji:

Niedawno firma Neuca podała w komunikacie informację o sprowadzeniu dużej liczby maseczek ochronnych przeznaczonych dla ludności w atrakcyjnej sugerowanej cenie 2.50 PLN za sztukę. Ta inicjatywa byłaby godna szczególnej aprobaty i pochwały gdyby nie fakt, że z jakiegoś powodu maseczki są niedostępne a te, które są dostępne są sprzedawane w dużo wyższych cenach. 
Objeździłem kilkanaście aptek w Warszawie w poszukiwaniu maseczek od Neuca. Za każdym razem upewniałem się, że aptece znana jest firma Neuca i że apteka współpracuje z tą firmą. (…) Nierzadko farmaceuta patrzył na mnie z politowaniem. Niektórzy mówili, że również słyszeli plotki o tych maseczkach. Inny z kolei powiedział, że codziennie dzwoni do Neuca i pyta, czy maseczki się już „objawiły". (…) Sam zadzwoniłem do firmy Neuca z pytaniem gdzie są maseczki po 2.50 za sztukę. Moje wrażenie było takie, że to nie jest wygodny temat do rozmowy. Informacji o adresach aptek, które rzekomo takie maseczki posiadają, mi nie udzielono zasłaniając się tajemnicą handlową.

Poprosiliśmy firmę Neuca o odniesienie się do tej korespondencji oraz o informacje, czy dostępność maseczek się zwiększyła i w jakiej cenie faktycznie mogą się one pojawić w aptekach. Otrzymaliśmy odpowiedź od Sybilli Walczyk, rzecznika prasowego Grupy Neuca, która podkreśla, że ograniczając swoją marżę, Neuca oferuje maseczki aptekom w cenie umożliwiającej ich sprzedaż pacjentom w najniższej na rynku polskim cenie, oraz że realizuje to działanie jako jedyna hurtownia w Polsce.

Dodaje, że Neuca nie ma wpływu na to, w jakiej cenie sprzedawane są maseczki w aptekach, bo nie posiada własnych aptek. – Nasza cena jest jedynie rekomendacją. Nie możemy egzekwować sugerowanej ceny – to regulują stosowne przepisy – informuje Sybilla Walczyk. Z tego samego powodu firma nie może podać listy aptek, które oferują maseczki w cenie 2.50 zł. – Może to być działanie zinterpretowane jako zabroniona prawem reklama aptek, a także dlatego, że apteki oferują jednocześnie różne maseczki w różnych cenach i od różnych dostawców – wyjaśnia Rzecznik Grupy Neuca. Dodaje też: – 13 mln masek, które trafiły na rynek to kropla w morzu potrzeb, jednak ta kropla już wpływa na obniżenie cen przez innych dostawców na rynku. Nasze dostawy są kontynuowane. Obniżanie cen na rynku i walka ze spekulacją to proces, który wymaga czasu. Efektu już jednak widać i mamy nadzieję, że proces ten będzie postępować.

Oświadczenie firmy Neuca w całości:

Jednym z najbardziej poszukiwanych produktów w kraju są maseczki ochronne. Neuca podjęła działania, by były one dostępne dla Polaków w rozsądnej cenie. Wykorzystujemy nasze kompetencje realizując zakupy interwencyjne i sprowadzając do Polski certyfikowane trójwarstwowe maseczki drogą lotniczą.

Ograniczając marżę, oferujemy te maseczki aptekom w cenie umożliwiającej ich sprzedaż pacjentom w najniższej na rynku polskim cenie. Realizujemy to działanie jako jedyna hurtownia w Polsce.

13 mln masek, które trafiły na rynek, to kropla w morzu potrzeb, jednak ta kropla już wpływa na obniżenie cen przez innych dostawców na rynku. Mamy świadomość, że komunikacja rekomendowanej ceny wzbudziła duże zainteresowanie pacjentów, którzy oczekiwali tej ceny we wszystkich aptekach już kolejnego dnia, podczas gdy były tam jeszcze maseczki kupowane od innych hurtowni, w znacznie wyższych cenach.

Neuca nie ma wpływu na to, w jakiej cenie sprzedawane są maseczki w aptekach, bo nie posiada własnych aptek. Nasza cena jest jedynie rekomendacją. Otrzymujemy jednak wiele sygnałów od aptek i ich pacjentów o dostępności produktu w rekomendowanej przez nas cenie. Nasze działanie spotyka się z aprobatą farmaceutów, którym tak jak nam zależy na tym, aby niższa cena zapewniła szerszy dostęp do maseczek jak największej grupie pacjentów, przez co wspólnie możemy wpłynąć na ograniczanie szerzenia się epidemii.

Nasze dostawy są kontynuowane. Obniżanie cen na rynku i walka ze spekulacją to proces, który wymaga czasu. Efektu już jednak widać i mamy nadzieję, że proces ten będzie postępować.

Nie podamy listy aptek, które oferują maseczki w cenie 2.50 zł, ponieważ może to być działanie zinterpretowane jako zabroniona prawem reklama aptek, a także dlatego, że apteki oferują jednocześnie różne maseczki w różnych cenach i od różnych dostawców. Neuca nie może także egzekwować sugerowanej ceny – to również regulują stosowne przepisy.

Sybilla Walczyk, rzecznik prasowy Grupy Neuca

Dostępność i ceny masek ochronnych, leków, środków do dezynfekcji budzą ogromne napięcia i kontrowersje w związku z brakiem ich dostępności i wysokimi cenami. Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej, w wywiadzie dla interia.pl powiedział , że w związku z tym NIA będzie apelować do rządu o wprowadzenie sztywnych cen na najbardziej poszukiwane towary, a także – gdyby np. miało zabraknąć popularnych leków przeciwbólowych i przeciwgorączkowych, całkowite ograniczenie ich sprzedaży poza aptekami.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
26.08.2026 14:24
Ozempic czy Mounjaro napędzają nowy rynek suplementów i beauty. W użytkowników GLP-1 celuje nie tylko Nestle. Eksperci ostrzegają
Ankieta Instytutu Gallupa - wyniki dotyczące stosowania GLP-1Gallup

Preparaty białkowe, witaminy i minerały, elektrolity, produkty wspierające jelita, a także suplementy na włosy i skórę — wokół osób stosujących leki GLP-1 powstaje nowa kategoria produktów „towarzyszących”. O ten rynek rywalizują już producenci suplementów, żywności i składników oraz firmy farmaceutyczne. Wejście Nestlé potwierdza potencjał kategorii. Esperci ostrzegają, że nie każdy produkt czy oznaczenie GLP-1 ma uzasadnienie naukowe.

Leki z grupy agonistów receptora GLP-1, takie jak Ozempic, Wegovy, Mounjaro czy Zepbound, nie zmieniają wyłącznie rynku farmaceutycznego. Ich rosnąca popularność wpływa także na sposób odżywiania, sprzedaż żywności funkcjonalnej, suplementów diety i produktów beauty-from-within.

Jak podaje portal "NutraIngredients", 11 proc. dorosłych Amerykanów przyjmuje obecnie leki GLP-1 w celu redukcji masy ciała. To wystarczająco duża grupa konsumentów, by wokół potrzeb pojawiających się podczas terapii zaczął powstawać odrębny rynek tzw. companion nutrition, czyli żywienia i suplementacji wspierających osoby stosujące te leki.

image
Ankieta Instytutu Gallupa - wyniki dotyczące stosowania GLP-1
Gallup

Nestlé zmienia zagrożenie w szansę biznesową

Dla największych koncernów spożywczych leki ograniczające apetyt początkowo były przede wszystkim zagrożeniem: ich upowszechnienie może zmniejszać popyt na przekąski, napoje i żywność paczkowaną. Nestlé próbuje jednak wykorzystać tę zmianę do stworzenia nowego obszaru działalności.

image

Nestlé chce zarobić na lekach odchudzających. Rozwija produkty dla użytkowników GLP-1

W 2024 r. Nestlé Health Science uruchomiło w Stanach Zjednoczonych platformę żywieniową dla użytkowników GLP-1. Łączy ona produkty i materiały dotyczące m.in. zachowania masy mięśniowej, zdrowia jelit, odpowiedniej podaży mikroskładników, nawodnienia, kondycji skóry i włosów oraz kontroli ponownego wzrostu masy ciała. W ofercie znalazły się marki należące do koncernu, m.in. Garden of Life, Boost, Nature’s Bounty, Nuun i Vital Proteins.

W sierpniu 2026 r. firma poinformowała, że dalej rozwija tę strategię. Według Reutersa Nestlé wykorzystuje sztuczną inteligencję i wiedzę z zakresu żywienia do analizowania badań klinicznych, identyfikowania połączeń składników oraz projektowania produktów odpowiadających na potrzeby osób stosujących GLP-1. Koncern przygląda się m.in. utracie masy mięśniowej oraz zmianom wyglądu twarzy towarzyszącym szybkiemu chudnięciu.

Suplementy były pierwsze, ale konkurencja szybko rośnie

Producenci suplementów wcześniej niż wielkie firmy spożywcze zaczęli odpowiadać na nowe potrzeby tej grupy konsumentów. Na rynek trafiały produkty z białkiem, błonnikiem, witaminami i minerałami, elektrolitami, probiotykami oraz składnikami kierowanymi do osób obawiających się pogorszenia kondycji włosów i skóry podczas szybkiej redukcji masy ciała.

Scott Dicker, dyrektor ds. analiz rynkowych w SPINS, ocenia na łamach NutraIngredients, że zaangażowanie firm spożywczych, suplementacyjnych, składnikowych i farmaceutycznych wokół tej samej potrzeby konsumenckiej świadczy o dojrzewaniu kategorii. Wejście dużych graczy może powiększyć cały rynek, ale jednocześnie zwiększa presję na wyspecjalizowane marki suplementów.

image

Honorata Jarocka, Mintel: Efekt Ozempiku w koszyku. Jak leki GLP-1 redefiniują strategię marek spożywczych? [Retail Trends 2026]

Koncerny dysponują skalą, rozbudowaną dystrybucją, dużymi budżetami badawczo-rozwojowymi i szerokim zasięgiem konsumenckim. Mniejsze marki mogą konkurować szybkością wprowadzania innowacji, wyspecjalizowanymi recepturami, wiarygodnością w środowisku medycznym oraz lepszym rozpoznaniem potrzeb użytkowników.

Granice między branżami już się zacierają. Novonesis i Novo Nordisk rozpoczęły współpracę badawczą dotyczącą mikrobiomu i zdrowia metabolicznego. Firmy analizują m.in. możliwość wykorzystania rozwiązań synbiotycznych oraz biomarkerów mikrobiomu. Pokazuje to, że rynek produktów towarzyszących GLP-1 może objąć nie tylko klasyczne suplementy, ale też żywność funkcjonalną, składniki specjalistyczne i rozwiązania rozwijane wspólnie z sektorem farmaceutycznym.

Obietnice dotyczące „Ozempic face”

Nie wszystkie segmenty nowej kategorii mają jednak równie mocne uzasadnienie. Dr Kantha Shelke, wykładowczyni Johns Hopkins University i założycielka firmy Corvus Blue, wskazuje, że największe znaczenie ma gęstość odżywcza produktów. Przy mniejszym apetycie i ograniczonej ilości spożywanego jedzenia trudniej dostarczyć odpowiednią ilość białka, witamin i składników mineralnych.

image

Firmy kosmetyczne wprowadzają pielęgnację korygującą tzw. Ozempic face

Najsilniejsze podstawy naukowe ma wsparcie podaży białka i ochrona beztłuszczowej masy ciała, szczególnie w połączeniu z treningiem oporowym. Uzasadnione może być także zwrócenie uwagi na mikroskładniki i nawodnienie. Nie oznacza to jednak, że każdy taki produkt wymaga specjalnej receptury „dla GLP-1” — podobne potrzeby mogą występować również u innych konsumentów jedzących mniej lub szybko tracących masę ciała.

- Znacznie ostrożniej należy podchodzić do produktów kosmetycznych i suplementów obiecujących przeciwdziałanie tzw. Ozempic face. Określenie to opisuje widoczną utratę tkanki tłuszczowej w obrębie twarzy podczas szybkiego chudnięcia. Nie jest ona skutkiem niedoboru kolagenu, a obecnie nie ma dowodów, że doustne przyjmowanie kolagenu może odtworzyć utraconą objętość twarzy lub w sposób ukierunkowany napiąć luźną skórę — podkreśla Shelke.

Dla branży beauty rosnące zainteresowanie kondycją skóry i włosów w trakcie terapii GLP-1 otwiera przestrzeń do wprowadzania nowych produktów.

Komunikacja powinna opierać się na realnym działaniu składników i dowodach, a nie na obietnicy rozwiązania skutków szybkiej utraty tkanki tłuszczowej.

Sama zmiana etykiety nie wystarczy

Według ekspertki wiele firm na razie przede wszystkim zmienia pozycjonowanie już istniejących produktów. Znacznie mniej marek rzeczywiście modyfikuje receptury pod kątem osób przyjmujących GLP-1. Tymczasem użytkownicy tych leków mogą jeść mniejsze porcje, inaczej odczuwać apetyt i wybierać inne smaki, co stawia przed producentami konkretne wyzwania formulacyjne i sensoryczne.

W dłuższej perspektywie określenie „GLP-1 companion” może stracić na znaczeniu, a produkty zostaną włączone do szerszych kategorii zdrowia metabolicznego, kontroli masy ciała i wellness. Konsumenci szukają bowiem nie tyle produktów związanych z mechanizmem działania leku, ile konkretnych korzyści: sytości, zachowania mięśni, komfortu trawiennego, nawodnienia i odpowiedniego odżywienia.

Na trwałym wzroście popytu mogą więc skorzystać segmenty białka, błonnika, probiotyków, elektrolitów i celowanej suplementacji witaminowo-mineralnej. W obszarze beauty-from-within przewagę zyskają natomiast marki, które potrafią udokumentować działanie i uczciwie określić granice swoich produktów. Sama etykieta z hasłem GLP-1 może przyciągnąć uwagę, ale wraz z dojrzewaniem rynku przestanie wystarczać.

*Opracowanie własne na podstawie artykułu Danielle Masterson „GLP-1 nutrition race heats up as Nestlé, supplements and pharma target ‘companion’ market”, opublikowanego 25 sierpnia 2026 r. w serwisie NutraIngredients, informacji Nestlé Health Science oraz Reutersa.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
25.08.2026 14:26
Listonic: Mydło z rekordowym wzrostem popytu, szampony z najwyższą lojalnością
Agata Grysiak

Dane z aplikacji Listonic pokazują, że w okresie od sierpnia 2025 do lipca 2026 Polacy nie tylko częściej planowali zakupy wybranych kategorii FMCG i higienicznych, ale także zmieniali swoje preferencje dotyczące marek. Największy wzrost popytu odnotowano w przypadku mydła – aż o 142,92 proc. Z kolei szampony osiągnęły najwyższy w zestawieniu wskaźnik lojalności wobec marek – 41,55 proc.

Miniony rok przyniósł kolejne zmiany w sposobie planowania codziennych zakupów. Choć podstawowe kategorie FMCG pozostają stałym elementem koszyków, wybór konkretnych marek jest znacznie bardziej dynamiczny. Konsumenci z jednej strony wracają do sprawdzonych producentów, z drugiej nadal silnie reagują na cenę, promocje oraz dostępność produktów.

Wpływ na decyzje zakupowe ma również utrzymująca się rywalizacja cenowa pomiędzy dyskontami i supermarketami. Sieci handlowe wykorzystywały m.in. promocje typu 1+1, drugie opakowanie w niższej cenie czy 12 produktów w cenie 6. 

15 kategorii pod lupą

Raport Listonic powstał na podstawie danych z aplikacji, obejmujących listy zakupów tworzone w języku polskim od sierpnia 2025 do lipca 2026. Wyniki porównano z analogicznym okresem rok wcześniej.

Analizą objęto 15 kategorii: szereg produktów spożywczych, mydło, pastę do zębów, szampon oraz papier toaletowy. Sprawdzano przede wszystkim częstotliwość pojawiania się poszczególnych kategorii na listach, najczęściej wybierane marki, zmianę popytu oraz wskaźnik Brand Loyalty Index (BLI).

BLI pokazuje, jak często przy produkcie pojawia się konkretna marka. Wysoka wartość wskaźnika oznacza więc większą skłonność użytkowników do wskazywania marki podczas planowania zakupu.

Mydło z największym wzrostem popytu

image
Listonic

Największą zmianę w całym zestawieniu odnotowano w kategorii mydła. Popyt na tę kategorię wzrósł aż o 142,92 proc. To zdecydowanie najwyższy wynik spośród analizowanych segmentów.

Najczęściej wskazywaną marką było Dove, z udziałem 30,13 proc. Kolejne miejsca zajęły Biały Jeleń – 15,06 proc. oraz Luksja – 14,37 proc. Dove miało zatem około dwukrotnie większy udział niż dwie kolejne marki, które osiągnęły bardzo zbliżone wyniki.

Jednocześnie BLI dla mydła wzrósł do 4,56 proc., czyli o 2,06 pkt proc. rok do roku. Pomimo wzrostu pozostaje to relatywnie niski poziom lojalności wobec konkretnych marek. Dane mogą wskazywać, że mydło coraz częściej jest świadomie uwzględniane na regularnych listach zakupów, ale wybór konkretnego producenta nadal pozostaje elastyczny.

Pasta do zębów: funkcja ważniejsza od samej marki?

image
Listonic

Popyt na pasty do zębów zwiększył się o 5,72 proc. Liderem kategorii został Elmex z udziałem 30,98 proc., wyprzedzając Sensodyne – 22,36 proc. – oraz Colgate – 19,18 proc.

W przeciwieństwie do wzrostu popytu, BLI spadł o 1,20 pkt proc., do 7,08 proc. Oznacza to, że użytkownicy nieco rzadziej wskazywali konkretną markę podczas planowania zakupu.

Może to być związane ze specyfiką kategorii. Przy wyborze pasty znaczenie mają m.in. potrzeby związane z nadwrażliwością, wybielaniem czy ochroną dziąseł. Konsumenci mogą więc porównywać przede wszystkim deklarowane działanie, skład, cenę i bieżące promocje, a dopiero w dalszej kolejności kierować się przywiązaniem do producenta.

Szampony z najwyższą lojalnością

image
Listonic

Popyt na szampony zwiększył się o 25,08 proc. Liderem został Radical, który osiągnął 22,14 proc. udziału. Kolejne miejsca zajęły Head&Shoulders – 13,30 proc. – oraz Elsève – 13,00 proc. Różnica pomiędzy dwiema kolejnymi markami wyniosła zaledwie 0,30 pkt proc.

Najbardziej charakterystycznym wynikiem tej kategorii pozostaje jednak BLI. Wskaźnik wzrósł o 9,98 pkt proc., do 41,55 proc., osiągając najwyższy poziom w całym zestawieniu.

Tak wysoki poziom lojalności może wynikać z tego, że szampon jest produktem silnie powiązanym z indywidualnymi potrzebami włosów i skóry głowy. Konsumenci poszukują produktów odpowiadających konkretnym problemom i oczekiwanym efektom, przez co wybór może być bardziej świadomy i mniej podatny na przypadkową zmianę.

Na widoczność Radicala wpływała również prowadzona kampania marketingowa, która zwiększała ekspozycję marki wśród użytkowników aplikacji.

Papier toaletowy: wysoki udział liderów, niska lojalność

image
Listonic

Popyt na papier toaletowy wzrósł o 14,60 proc. Najsilniejszą pozycję w kategorii mają dwie marki: Queen z udziałem 41,12 proc. oraz Velvet – 36,65 proc. Regina osiągnęła 10,17 proc.

Pomimo silnej pozycji dwóch liderów BLI wyniósł zaledwie 2,64 proc., zwiększając się o 1,61 pkt proc. To jeden z najniższych poziomów w analizowanym zestawieniu.

W przypadku papieru toaletowego decyzja zakupowa pozostaje silnie związana z parametrami użytkowymi i cenowymi. Znaczenie mogą mieć m.in. liczba rolek, wielkość opakowania, cena jednostkowa oraz aktualna promocja. W efekcie konsumenci często planują zakup kategorii, ale nie zawsze wskazują konkretną markę.

Liderzy nie mogą zakładać stałej lojalności

Dane Listonic pokazują, że wzrost popytu nie musi automatycznie oznaczać wzrostu przywiązania do marek. Dobrym przykładem są pasty do zębów: zainteresowanie kategorią zwiększyło się o 5,72 proc., podczas gdy BLI spadł o 1,20 pkt proc. Odwrotna sytuacja wystąpiła w przypadku szamponów, gdzie wzrost popytu o 25,08 proc. współwystępował z bardzo wyraźnym zwiększeniem lojalności – o 9,98 pkt proc.

Zestawienie pokazuje również różnicę pomiędzy kategoriami funkcjonalnymi a produktami, przy których wybór jest bardziej podatny na cenę i promocję. W papierze toaletowym dwie marki odpowiadają łącznie za 77,77 proc. wskazań, ale BLI pozostaje niski. W mydle lider ma 30,13 proc., a cała kategoria zanotowała rekordowy wzrost popytu o 142,92 proc.

Dla producentów i sieci handlowych oznacza to, że analiza samego udziału marki w listach zakupowych nie wystarcza do oceny jej pozycji. Równie istotne pozostają dynamika popytu oraz BLI, które pozwalają określić, czy konsumenci rzeczywiście planują zakup konkretnej marki, czy przede wszystkim poszukują produktu spełniającego określoną funkcję i dostępnego w atrakcyjnej cenie.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
26. sierpień 2026 17:41