StoryEditor
Rynek i trendy
20.04.2020 00:00

Od dziś nowe zasady dla handlu w czasie pandemii

Od dziś lekko złagodzone zostały ograniczenia dla handlu związane w pandemią. W placówkach może przebywać więcej klientów na metr kwadratowy. Galerie handlowe nadal pozostają zamknięte, za wyjątkiem wybranych sklepów, m.in. spożywczych, drogerii i aptek.

Od dziś, 20 kwietnia pierwszy etap tzw. odmrażania gospodarki. W sklepach może przebywać więcej klientów 
– w placówkach mających do 100 mkw. będzie mogło przebywać 4 klientów na 1 kasę, 
– placówkach mających powyżej 100 mkw. obowiązuje zasada 1 osoba na 15 mkw.  

Nowością jest zapis, mówiący o tym, że od poniedziałku do piątku w godzinach 10.00–12.00 w sklepach mogą przebywać wyłącznie klienci powyżej 65. roku życia. Do tej pory takie obostrzenia obwiązywały przez cały tydzień.

Tak samo, jak dotychczas, godziny dla seniorów nie obowiązują w aptekach, „jeżeli wydanie z apteki lub punktu aptecznego produktu leczniczego, wyrobu medycznego lub środka spożywczego specjalnego przeznaczenia żywieniowego innym osobom jest konieczne ze względu na nagłe zagrożenie życia lub zdrowia".

Godziny dla seniorów nie obowiązują od 20 kwietnia 2020 r. w przypadku, gdy przeważająca działalność polega na handlu hurtowym. 

Zobacz pełną treść rozporządzenia  z dn. 19 kwietnia 2020 r. opublikowanego w Dzienniku Ustaw: http://dziennikustaw.gov.pl/DU/2020/697

Utrzymane zostały ograniczenia w działaniach galerii handlowych. Pozostają one zamknięte za wyjątkiem określonych typów sklepów.

Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii określa, że do odwołania w obiektach handlowych o powierzchni sprzedaży powyżej 2 tys. mkw. obowiązuje czasowe ograniczenie handlu detalicznego właścicielom lub najemcom powierzchni handlowej. 

Wyjątek stanowią sklepy, których działalność polega na sprzedaży: 
- żywności 
- produktów kosmetycznych innych niż przeznaczone do perfumowania lub upiększania 
- artykułów toaletowych, 
- środków czystości, 
- produktów leczniczych, w tym w aptekach lub punktach aptecznych, 
- wyrobów medycznych, 
- środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego, 
- gazet, 
- artykułów budowlanych lub remontowych, 
- artykułów dla zwierząt domowych 
- paliw.

Działać mogą również punkty świadczące usługi medyczne, bankowe, pocztowe, ubezpieczeniowe, pralnicze lub gastronomiczne (tylko wtedy, gdy przygotowują i dostarczają żywność) oraz punkty odbioru przesyłek. 

Nie można prowadzić handlu detalicznego lub działalności usługowej na wyspach handlowych.

Nadal pozostają  zamknięte punkty usługowe, takie jak salony kosmetyczne, fryzjerskie czy manicure. 

Rozporządzenie mówi, że podczas zakupów klienci są zobowiązani do noszenia rękawiczek jednorazowych, a placówki handlowe są zobowiązane zapewnić rękawiczki jednorazowe lub środki do dezynfekcji rąk. Dodatkowo co najmniej raz na godzinę trzeba dezynfekować stanowiska kasowe lub stanowiska obsługi.

Rozporządzenie określa sytuacje, kiedy nie jest konieczne noszenie maseczki przez pracownika sklepu. Zamiast maseczki można nosić przyłbicę, ale tylko w określonych warunkach:
„Osoba wykonująca czynności zawodowe w obiektach handlowych lub usługowych lub w placówkach handlowych lub usługowych może w czasie wykonywania tych czynności zawodowych realizować obowiązek przez zakrywanie ust i nosa przy pomocy przyłbicy, jeżeli stanowisko kasowe lub miejsce prowadzenia sprzedaży lub świadczenia usług, na którym wykonuje ona czynności zawodowe, jest oddzielone od klientów dodatkową przesłoną ochronną.”

Od dziś zniesiony zostaje zakaz wchodzenia do lasów i parków.

W czwartek 16 kwietnia premier Mateusz Morawiecki zapowiedział podczas konferencji prasowej, że w następnych krokach będą otwierane handel, rzemiosło i usługi. Poinformował, że w  nowej rzeczywistości gospodarczej obowiązywać będzie zasada trzech "I": izolacja, czyli narodowa kwarantanna, identyfikacja  osób zakażonych, np. poprzez aplikację, jak najwięcej pracy zdalnej.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski stwierdził, że zasada trzech „I" będzie obowiązywała przez 1,5 roku, 2 lata.
- Musimy się nauczyć żyć z epidemią przez dłuższy czas. Zasady trzech "I" będą obowiązywały przez 1,5 roku, może 2 lata. Dokąd nie będzie szczepionki na koronawirusa - podkreślił Szumowski.
Pytany, jak długo trzeba będzie zakrywać nos i usta, odpowiedział, że "tak długo, dopóki nie pojawi się szczepionka". Obowiązek noszenia maseczek ochronnych w przestrzeni publicznej obowiązuje od 16 kwietnia. 

Natomiast wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz oceniła, że tym roku szkolnym uczniowie prawdopodobnie nie wrócą już do szkół. - Szkoły w pełnym rytmie nauki prawdopodobnie w tym roku już nie wrócą do swojej działalności - powiedziała w programie Onet Rano.- (...) W dalszych etapach mówimy o opiece organizowanej w szkołach i przedszkolach dla dzieci, po to, żeby wtedy, kiedy handel oraz usługi zostaną uruchomione w większym stopniu, żeby rodzice mogli wrócić do pracy - tłumaczyła. 

- O szkołach, jak mówił pan minister Łukasz Szumowski, będziemy rozmawiać w osobnym rytmie i to będziemy komunikować wspólnie. (...) . Krzywa zachorowań jest teraz mocno wypłaszczona. Nie chcielibyśmy tego sukcesu tracić - podsumowała Emilewicz.

Zawieszenie zajęć stacjonarnych w szkołach, przedszkolach czy żłobkach zostało przedłużone do 26 kwietnia.


 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
08.01.2026 13:10
IKW: Niemiecki rynek kosmetyczny rośnie mimo słabej koniunktury
Agata Grysiak

Niemiecki przemysł kosmetyczny i chemii gospodarczej ponownie odnotował wzrost. Z wyliczeń IKW wynika, że wartość sprzedaży sektora zwiększyła się w 2025 roku o 2,9 proc., osiągając poziom 35,6 mld euro. Jeszcze lepiej wypadła sprzedaż krajowa, która wzrosła o 5,5 proc. do 23,9 mld euro, podczas gdy eksport zanotował niewielki spadek. Od 2020 roku branża rośnie średnio o 4,4 proc. rocznie, co potwierdza jej odporność na kryzysy w warunkach osłabionej gospodarki.

Struktura popytu pokazuje, że produkty codziennego użytku pozostają kluczowe dla stabilności rynku. Do najsilniej rosnących kategorii należą preparaty do pielęgnacji skóry i twarzy, których sprzedaż zwiększyła się o 11 proc., oraz kosmetyki do pielęgnacji włosów, notujące wzrost o 8 proc. Najczęściej kupowane są one w drogeriach stacjonarnych, jednak sprzedaż internetowa osiągnęła już 7-procentowy udział w rynku, co wskazuje na stopniową zmianę kanałów dystrybucji.

Jednocześnie branża mierzy się z rosnącymi barierami po stronie kosztowej i regulacyjnej. Wysokie ceny energii i pracy oraz napięcia geopolityczne ograniczają potencjał rynków zbytu. Badanie przeprowadzone na zlecenie IKW pokazuje, że 90 proc. firm uznaje biurokrację w Niemczech za poważne obciążenie, a 75 proc. ocenia kraj jako mało atrakcyjną lokalizację dla rozwoju działalności. W Niemczech działa ponad 1 tys. małych i średnich przedsiębiorstw kosmetycznych oraz około 60 dużych firm, które łącznie zapewniają około 178 tys. miejsc pracy.

image

IndexBox: Europejski rynek środków piorących czeka umiarkowany wzrost wartości przy stabilnym wolumenie

Pomimo trudnych warunków sektor pozostaje aktywny innowacyjnie. Przedsiębiorstwa inwestują w rozwój formuł wegańskich, receptur oszczędzających zasoby oraz opakowań nadających się do recyklingu. Władze branżowe wskazują jednak na potrzebę zmian regulacyjnych na poziomie unijnym, w tym uproszczeń w przepisach kosmetycznych i dopuszczenia etanolu jako składnika, aby ograniczyć koszty i poprawić konkurencyjność producentów działających w Niemczech.

Zmiany zachodzą także po stronie konsumentów. Badanie przeprowadzone przez YouGov na zlecenie IKW pokazuje spadek deklarowanego poczucia odpowiedzialności środowiskowej oraz rosnące przekonanie o niedostatecznym docenieniu jednostki. W efekcie marki coraz częściej stawiają na budowanie więzi emocjonalnych zamiast komunikacji opartej na poczuciu obowiązku. Przykłady współpracy dm z Sheglam wskazują na rosnące znaczenie doświadczeń i stylu życia, przy jednoczesnym utrzymaniu trendów związanych ze zdrowiem, samooptymalizacją i zrównoważonym rozwojem.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
08.01.2026 10:41
Marketing produktów sexual wellness w kanałach tradycyjnych [ROCZNIK WK 2025/26]
mat.pras.

W marcu 2025 na LinkedInie pojawił się wpis Wojciecha Popieli, który zauważył, że przy próbach obejrzenia wibratorów w aplikacji mobilnej Rossmanna… wibruje cały telefon. Jedna z komentatorek stwierdziła: “Będę rzigoł (pisownia oryginalna) [...] od takich rzeczy to ja będę miała męża, a nie jakieś gówno”. Ta sytuacja w pewnym sensie idealnie ilustruje stan rynku sexual wellness w zderzeniu z kanałami tradycyjnymi – jaka jest wypadkowa postępującej liberalizacji dyskursu społecznego i miksu fascynacji z obrzydzeniem tematem? Odpowiedź stoi na półkach drogerii i w bolesnych wyznaniach specjalistów ds. marketingu.

Gallup & Robinson, firma zajmująca się badaniami reklamy i marketingiem, twierdzi, że w ciągu ponad 50 lat testowania skuteczności reklam z pełną mocą udowodniła, iż wykorzystanie erotyki jest techniką znacząco skuteczną w komunikacji z rynkiem, “choć jedną z bardziej ryzykownych dla reklamodawcy. Obciążona tabu i zmiennymi postawami, seksualność jest techniką reklamową z czerwonej kategorii [...] sprzedawco, miej się na baczności; a wszystko to czyni ją jeszcze bardziej intrygującą”. 

Badania te doprowadziły do spopularyzowania przekonania, że „seks się sprzedaje” – co de facto często (choć nie zawsze, patrz: blachotrapez reklamowany nagim biustem) oznacza, że benefitem zakupu danego produktu ma być podniesienie atrakcyjności seksualnej konsumenta. A co, gdy trzeba sprzedać… seks? A konkretnie lepszy, zdrowszy seks? Wtedy sytuacja staje na głowie i powiedzenie wprost o tym, co ma być benefitem danego produktu, staje się Rubikonem nie do przejścia. Seksem i modelką gnącą się jak w wyobrażającym orgazm “Szale” Podkowińskiego sprzedajemy nową wodę perfumowaną i krwiście czerwoną szminkę, ale seksu seksem sprzedać się już nie da. Czemu? 

To materiał na cały doktorat, ale dość rzec, że kobieca seksualność ciężko żeni się z marketingiem, jeśli nie ma być sprowadzona do roli przedmiotowej. Podmiotowość klientki jako istoty seksualnej burzy status quo, w którym kobieta jest obiektem pożądania, a mężczyzna pożąda (i jej, i samej aktywności). Dlatego mówienie wprost o przyjemności i pożądaniu konsumentki utrudnia wprowadzenie produktu do sieci – narusza porządek, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Ba, często mówi się wręcz, że to same klientki nie chcą nawet ruszać produktów, które na kartoniku czy doypacku mają nadrukowaną bezpośrednią komunikację dotyczącą bycia czymś, co ma zwiększać satysfakcję z seksu. 

Jednocześnie te same klientki całkowicie akceptują nawiązania do seksualności na produktach całkowicie odciętych od tej sfery życia ludzkiego (tu uśmiecha się do nas kultowy róż Narsa o wdzięcznej nazwie Orgasm). Czy to prawda? Z pewnością, chociaż działa tutaj niewątpliwie pętla informacji zwrotnej: im mniej jest możliwości sięgnięcia po wprost erotyczny produkt, tym mniej jest konsumentek, które to robią, i tym mniej jest takich SKU na półkach… i mniej klientek ma szansę zobaczyć inną kobietę, która po prostu zdejmuje z regału wibrator i idzie z nim do kasy jak z szamponem. 

image

Agata Ptak, Lula Pink: Estetyka sex shopowa nie sprzeda się w drogeriach [FBK 2025]

W ten sposób znajdujemy się w sytuacji, w której opakowanie np. żelu pod prysznic i lubrykantu wydają się nieraz zostać zamienione miejscami. Lubrykant spowija pozbawiony grafiki design komunikujący luksusowy minimalizm i zachowawczość, ale nie przeznaczenie towaru… a żel pod prysznic (dla niej) obiecuje rozpalać (jego) zmysły i być afrodyzjakiem (czytaj: wabikiem na niego). Mówiąc inaczej – komunikacja “nasz produkt służy do tego, żeby ktoś Cię brał pod uwagę jako partnerkę seksualną” jest w normie, ale komunikacja “nasz produkt służy do tego, żebyś była usatysfakcjonowaną partnerką seksualną” jest nadal w awangardzie. To mówi wiele o nas jako społeczeństwie, ale i stanowi dla zespołów marketingu przyczynek do migren.

[...]

Warszawiacy i Warszawianki doskonale znajdą zagłębie na alei, nomen omen, Jana Pawła II, gdzie kolorowe witryny nijak nie wstydzą się eksponować erotycznego towaru w każdym kolorze dostępnym ludzkiemu zakresowi widzenia barw… i zrozumiałe jest, czemu dbające o rodzinno-everymanowski wizerunek drogerie mogą nie chcieć być z tym rejonem stolicy kojarzone. Jak powiedziała Christal Yuen, dziennikarka Healthline, “Wibratory mają przeważnie intensywny różowy lub fioletowy kolor, który krzyczy: "Nie zapomnij mnie ukryć!", i rzeczywiście coś w tym jest.

Wymienione wcześniej zmiany są zatem nie tylko odpowiedzią na oczekiwania konsumentek, ale również, a może nawet przede wszystkim, odpowiedzią na wymagania ostrożnych sieci handlowych. Co prawda oznacza to, że mamy do czynienia z regułą dwóch kroków wprzód i jednego w tył – progres w zawartości, regres w formie – ale nie da się ukryć, że obecność lubrykantu w drogerii jest per saldo obiektywnie dobrym zjawiskiem dla zdrowia dziesiątek tysięcy klientek. 

Nie ma co ukrywać, zdrowie intymne to jest element wellbeingu, który przecież już szturmem wszedł do drogerii i perfumerii w formie suplementów diety, świec do aromaterapii czy innych tego typu produktów.

[...]

Kolejnym wyzwaniem jest widoczność produktów w sklepach stacjonarnych. Wiele drogerii i perfumerii, mimo rosnącej otwartości na tę kategorię, wciąż traktuje ją jako temat wrażliwy (a wręcz drażliwy), umieszczając gadżety w mniej eksponowanych miejscach lub ograniczając ich obecność do wybranych punktów sprzedaży. Często sprzedawcy nie są odpowiednio przeszkoleni w zakresie sexual wellness, co dodatkowo utrudnia promocję i rekomendację produktów klientom. 

W krajach zachodnich marki erotyczne często współpracują ze sprzedawcami, organizując szkolenia i dostarczając materiały edukacyjne, co pomaga przełamywać bariery w sprzedaży. W Polsce ten proces dopiero się rozpoczyna, a ekspozycja produktów wciąż pozostaje wyzwaniem.

[...]

 

Ile ero jest w ero?

Współczesny rynek produktów z kategorii sexual wellness i drogerii erotycznej przechodzi dynamiczne zmiany – w dużej mierze związane z rosnącą świadomością konsumentów oraz stopniową normalizacją tego segmentu w mainstreamowych kanałach sprzedaży. Jednak proces wprowadzania tych produktów do drogerii i perfumerii wciąż wiąże się z wieloma wyzwaniami. Kluczowym problemem pozostaje percepcja społeczna i stereotypy, dotyczące akcesoriów erotycznych, które w świadomości wielu klientów i partnerów handlowych wciąż są obciążone tabu. Marki i dystrybutorzy napotykają opór zarówno ze strony sprzedawców detalicznych, jak i reklamodawców, co wymusza konieczność dostosowania strategii marketingowych, designu opakowań oraz komunikacji produktowej. 

Istotnym elementem tego procesu jest prezentowanie gadżetów erotycznych jako narzędzi poprawiających zdrowie i samopoczucie, a nie wyłącznie jako przedmiotów związanych z seksualnością w jej klasycznym, często kontrowersyjnym ujęciu.

 

Powyższy materiał jest częścią szerszego opracowania, opublikowanego w roczniku Wiadomości Kosmetycznych 2025/26.

Ten 160-stronicowy magazyn z okładką autorstwa uznanej graficzki Oli Niepsuj można można nabyć tutaj 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
08. styczeń 2026 18:03