StoryEditor
Rynek i trendy
28.10.2020 00:00

Polacy mówią zdecydowanie w czasie pandemii: Zakaz niedzielnego handlu powinien być czasowo zniesiony 

Z najnowszego badania opinii publicznej wynika, że prawie 6 na 10 Polaków opowiada się za czasowym zawieszeniem zakazu handlu w niedziele. Zwolennicy modyfikacji przepisów mają na uwadze głównie bezpieczeństwo epidemiczne w sklepach, a także samą ochronę miejsc pracy. Natomiast przeciwnicy wskazują m.in. na troskę o sprzedawców i kasjerów oraz interesy małych sklepów.

Wyniki badania zrealizowanego przez UCE RESEARCH i SYNO Poland wyraźnie pokazują, że 58,8% rodaków chce, żeby w czasie pandemii rząd czasowo zawiesił zakaz handlu w niedziele. Natomiast 27,2% ankietowanych jest przeciwnego zdania. Dla 10,1% respondentów ta kwestia nie ma znaczenia, a 3,9% osób nie zajęło stanowiska. 

– Polakom ewidentnie brakuje niedziel z handlem. Oczywiście im większe miasto, tym jest to bardziej widoczne, a proponowana zmiana ma mocniejsze uzasadnienie ekonomiczne i społeczne. Ludzie w dużych i średnich miejscowościach często dużo pracują i nie mają tyle czasu, żeby porządnie i w spokoju zrobić zakupy. Z kolei w soboty widzimy, co dzieje się w sklepach i to nas odstrasza – komentuje Krzysztof Zych z firmy analityczno-doradczej UCE GROUP LTD.

Innego zdania jest Maciej Ptaszyński, wiceprezes Polskiej Izby Handlu, który twierdzi, że trudno znaleźć logikę w ewentualnej likwidacji lub zawieszeniu obecnie funkcjonującego ograniczenia. To nie przyczyni się w żaden sposób do poprawy sytuacji zdrowotnej. Dodatkowy dzień handlu spowoduje, że do placówek, zwłaszcza dużych, może przychodzić w tym dniu więcej osób niż w pozostałe dni, a przecież apeluje się o pozostawanie w domach czy unikanie zgromadzeń. Przykładem są Czechy, które właśnie w związku z epidemią zamykają sklepy w niedziele. 

– Ludzie widzą, że zakaz nie trzyma się żadnych argumentów realnych, tzn. związanych z interesem konsumenta, gospodarki oraz biznesu handlowego. Ponadto dostrzegają, że pogarsza się koniunktura w związku z pandemią. Uważają więc, że to jest remedium, do którego można bez problemu sięgnąć właśnie w takiej sytuacji – analizuje dr Andrzej Maria Faliński, prezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego.

Z badania również wynika, dlaczego Polacy opowiadają się za czasowym zawieszeniem zakazu handlu w niedziele. Najczęściej chcą tej zmiany z przyczyn bezpieczeństwa (43,8%). Dalej widzimy, że byłby to krok w celu ochrony miejsc pracy (29,5%) i w zakresie ratowania firm (20,3%). Na końcu znajduje się odpowiedź z innych powodów niż wyżej wymieniono (6,4%).

– Warto zauważyć, że Polacy wskazują przede wszystkim na względy bezpieczeństwa. Chcą, żeby w sklepach było mniej ludzi, bo wówczas ruch rozłożyłby się na pozostałe dni tygodnia. To też potwierdza  ostanie badanie firmy technologicznej Proxi.cloud z którego wynika, że ogólnie w galeriach i centrach handlowych ruch najbardziej wzrósł we wtorki i środy. Popyt wyraźnie przesunął się na środek tygodnia, co jest efektem pandemii i samego wprowadzenia ww. zakazu – opisuje ekspert z UCE GROUP LTD.

Natomiast Maciej Ptaszyński zaznacza, że ochrona miejsc pracy wcale nie jest aż tak oczywista.  Przywrócenie handlu w niedziele będzie oznaczało poważne perturbacje gospodarcze dla mniejszych sklepów. Zmiana obowiązującego ograniczenia spowodowałaby utratę zatrudnienia wielu osób, szczególnie w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw.  

– Zwolennicy zmiany przepisów używają argumentacji sanitarno-zdrowotnej, socjalnej oraz ekonomicznej. To wynika z aktualnej sytuacji i pokazuje też obawy społeczeństwa. Jeden bardziej boi się choroby, drugi – utraty pracy, a jeszcze ktoś inny – pogorszenia się koniunktury gospodarczej, co może skutkować redukcją zatrudnienia – dodaje dr Faliński. 

Swoje stanowisko uzasadniają też przeciwnicy czasowego zawieszenia zakazu handlu w niedziele. Ich głównym argumentem jest troska o sprzedawców i kasjerów (42,2%). Ponadto nie chcą zmian ze względu na interes małych sklepów (29,3%) czy z innych powodów niż wymienione (22,7%). Zaznaczają również przyczyny religijne (5,9%).

– Fakt, że najwięcej osób wskazuje na troskę o sprzedawców i kasjerów, nie powinien dziwić. To był jeden z głównych filarów wprowadzenia zakazu. Były też głosy, przynajmniej na samym początku, że niedziela powinna być wolna od pracy, ponieważ jest dniem świątecznym. Jednak tu widzimy, że wątek religijny został dość mocno zmarginalizowany. Krótko mówiąc, pandemia zmieniła priorytety Polaków – dodaje analityk z UCE GROUP LTD.   

Jak stwierdza dr Faliński, możliwe jest pogodzenie grupy argumentów za i przeciw zakazowi. W tym celu pracownik powinien mieć z mocy prawa zagwarantowane np. dwie wolne niedziele w miesiącu. A za pracę w takim dniu należałoby zaproponować stawkę dwukrotnie wyższą od standardowej. To byłoby zabezpieczenie interesów sprzedawców i kasjerów. Inni eksperci dodają, że w ostateczności można byłoby wprowadzić większe stawki za pracę wykonywaną w niedzielę, a te koszty przenieść na klientów, którzy chcą robić zakupy właśnie w tym dniu. 

– Rząd powinien poważnie podejść do zawieszania zakazu. I czym szybciej to zrobi, tym lepsze i trwalsze będą efekty. A mogą one być podwójne. W sklepach rozładuje się ruch na poziomie ok. 10%, oszczędnie szacując, przez co fizycznych zakażeń koronawirusem może być mniej. Aspekt ekonomiczny też jest nie do pominięcia. Klienci będą mogli wydać więcej pieniędzy, a to teraz gospodarce jest niezmiernie potrzebne – podsumowuje Krzysztof Zych.    

Badanie zostało przeprowadzone dla Gazety Wyborczej w dniach 23-26.10.2020 r. metodą CAWI przez UCE RESEARCH i SYNO Poland na reprezentatywnej próbie 1 056 dorosłych Polaków. 
 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
21.10.2026 13:48
Kosmetyki przyczyną ponad 42 tys. urazów oczu. Badanie objęło 20 lat
Tusze do rzęs, zalotki, eyelinery i spraye utrwalające odpowiadają za sporo urazów oczu.Zyanya BMO

W latach 2005–2024 kosmetyki i produkty do pielęgnacji ciała były przyczyną 42 457 wizyt na oddziałach ratunkowych w Stanach Zjednoczonych z powodu urazów oczu. Oznacza to średnio około 2100 przypadków rocznie, czyli niemal sześć dziennie. Najbardziej narażone były kobiety i dziewczęta, ale blisko jedna czwarta poszkodowanych miała nie więcej niż cztery lata.

Dane pochodzą z badania zaprezentowanego podczas 130. dorocznego spotkania Amerykańskiej Akademii Okulistyki (American Academy of Ophthalmology, AAO). Analiza objęła dwie dekady i wskazała, że produkty kosmetyczne, mimo powszechnego zastosowania w gospodarstwach domowych, mogą stanowić źródło poważnych urazów narządu wzroku. Ryzyko wiąże się zarówno z kontaktem oka z substancjami chemicznymi, jak i z nieprawidłowym używaniem urządzeń do stylizacji.

Badacze wykorzystali dane z National Electronic Injury Surveillance System (NEISS), federalnej bazy gromadzącej informacje o urazach leczonych na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Na podstawie reprezentatywnej próby przypadków system umożliwia oszacowanie liczby zdarzeń w skali całych Stanów Zjednoczonych.

Kobiety i małe dzieci w grupie ryzyka

Kobiety i dziewczęta odpowiadały za 81,8 proc. wszystkich odnotowanych urazów. Średni wiek poszkodowanych wynosił 24 lata, jednak istotną część przypadków stanowiły zdarzenia dotyczące najmłodszych dzieci. Osoby w wieku do czterech lat odpowiadały za niemal jedną czwartą wszystkich urazów związanych z kosmetykami.

Większość incydentów, bo 63 proc., miała miejsce w domu. Wśród najczęściej występujących obrażeń znalazły się urazy termiczne, stanowiące około 26 proc. przypadków, oraz urazy związane z ekspozycją na substancje chemiczne, które odpowiadały za około 25 proc.

image

Trend golenia rzęs u mężczyzn: nowy sposób na „męskość” i nowa usługa barberska?

W pierwszej grupie zagrożeń mieszczą się między innymi oparzenia spowodowane niewłaściwym użyciem podgrzewanych zalotek do rzęs i innych urządzeń do stylizacji. Do drugiej mogą prowadzić kontakty oczu z kosmetykami w płynie, aerozolami czy klejami do rzęs. Badanie nie ograniczało się zatem do jednej kategorii produktów, lecz obejmowało różne artykuły kosmetyczne i higieniczne.

Aatif Syed, główny autor badania i student medycyny na University of Missouri-Kansas City, zwrócił uwagę, że codzienne stosowanie kosmetyków może sprzyjać niedocenianiu związanego z nimi ryzyka. Jak podkreślił, kontakt z okiem, szczególnie w przypadku substancji chemicznych lub urządzeń o wysokiej temperaturze, może prowadzić do poważnych obrażeń.

Inne zagrożenia dla dzieci i dorosłych

Jednym z najważniejszych wniosków analizy jest różnica między przyczynami urazów u dzieci i dorosłych. Wśród najmłodszych pacjentów oparzenia chemiczne stanowiły 45,8 proc. obrażeń. W grupie dorosłych ich udział wynosił zaledwie 0,5 proc.

Według badaczy aż 83,2 proc. wszystkich oparzeń chemicznych uwzględnionych w analizie było związanych z sytuacją, w której dziecko uzyskało dostęp do produktu kosmetycznego. W grupie dzieci do czwartego roku życia 70 proc. urazów następowało po samodzielnym sięgnięciu po kosmetyk bez nadzoru osoby dorosłej.

W przypadku dorosłych dominowały natomiast zdarzenia związane z wykonywaniem własnych zabiegów pielęgnacyjnych. Aż 90 proc. poszkodowanych w tej grupie doznało urazu podczas samodzielnego stosowania produktu, a nie w trakcie zabiegu wykonywanego przez profesjonalistę.

image

Usterka przyprawiająca o ból zębów: Dyson wycofuje część szczoteczek CameraJet

Wyniki wskazują więc na potrzebę różnicowania działań profilaktycznych w zależności od wieku użytkowników. W przypadku dzieci kluczowe znaczenie ma ograniczenie dostępu do kosmetyków, zwłaszcza preparatów w płynie i aerozoli. U dorosłych większą rolę może odgrywać prawidłowa obsługa urządzeń do stylizacji oraz zachowanie ostrożności podczas aplikacji produktów w bezpośrednim sąsiedztwie oczu.

Zmiany w strukturze urazów

Badacze odnotowali również zmiany w charakterze wypadków na przestrzeni analizowanych 20 lat. Z czasem zmniejszała się liczba urazów związanych z używaniem podgrzewanych produktów, natomiast wzrastała liczba przypadków, w których obrażenia wiązały się z działaniem innej osoby.

Dostępne informacje nie wskazują jednak, jakie konkretne czynniki odpowiadają za te zmiany. Nie pozwalają również przesądzić, czy spadek liczby urazów związanych z urządzeniami grzewczymi wynika z poprawy konstrukcji produktów, zmian w sposobie ich użytkowania czy innych okoliczności.

Dla producentów kosmetyków i akcesoriów do pielęgnacji wyniki badania stanowią przypomnienie o znaczeniu bezpieczeństwa użytkowania, odpowiednich instrukcji oraz komunikacji dotyczącej ryzyka. W przypadku produktów stosowanych w pobliżu oczu istotne są zarówno właściwości samego preparatu lub urządzenia, jak i sposób jego przechowywania oraz aplikacji.

American Academy of Ophthalmology prowadzi działania edukacyjne dotyczące bezpiecznego stosowania kosmetyków w okolicy oczu i udostępnia bezpłatne materiały dla pacjentów. Autorzy badania podkreślają, że proste środki ostrożności, takie jak przechowywanie kosmetyków poza zasięgiem dzieci i ostrożne posługiwanie się urządzeniami grzewczymi, mogą pomóc ograniczyć liczbę tego rodzaju urazów.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zdrowie
20.10.2026 15:03
Suplementy na zdrowie mózgu mogą osiągnąć wartość 35 mld dolarów do 2035 roku
Suplementy na zdrowie mózgu zyskują na popularnościShutterstock

Koncentracja, pamięć, odporność na stres i sprawność umysłowa stają się ważnymi obszarami rynku suplementów. Zainteresowanie produktami wspierającymi zdrowie mózgu rośnie, a konsumenci poszukują zarówno składników naturalnych, jak i preparatów, których działanie jest poparte badaniami. Według prognoz ResearchAndMarkets globalny rynek suplementów wspierających zdrowie mózgu może osiągnąć wartość 35,41 mld dolarów do 2035 roku. To szansa także dla marek działających na styku wellness i beauty.

W tym artykule przeczytasz:

  • Zdrowie mózgu nowym obszarem wzrostu
  • Rynek wart 35,4 mld dolarów
  • Kreatyna, omega-3 i adaptogeny w centrum zainteresowania
  • Co ten trend oznacza dla branży beauty?

Zdrowie mózgu nowym obszarem wzrostu

Rynek suplementów diety rozwija się wraz z rosnącym zainteresowaniem profilaktyką zdrowotną i produktami odpowiadającymi na konkretne potrzeby konsumentów. Jednym z obszarów, który zyskuje na znaczeniu, jest zdrowie mózgu, obejmujące m.in. pamięć, koncentrację, sprawność poznawczą i zarządzanie stresem.

Jak wynika z danych Spate i NIQ przytoczonych przez WWD, sprzedaż wartościowa witamin, minerałów i suplementów w Stanach Zjednoczonych wzrosła o 11 proc. rok do roku w ciągu 12 miesięcy zakończonych 23 maja 2026 roku. Jednocześnie zainteresowanie suplementami mierzone indeksem popularności Spate, uwzględniającym wyszukiwania w Google oraz aktywność na TikToku i Instagramie, zwiększyło się o 7,6 proc.

Szczególnie dynamicznie rozwija się segment produktów wspierających zdrowie mózgu. Według tego samego indeksu zainteresowanie nimi wzrosło o 47,1 proc. rok do roku, osiągając około 200 mln miesięcznych wyszukiwań w Google oraz wyświetleń na TikToku i Instagramie łącznie. Spate prognozuje dalszy wzrost tego wskaźnika o 28,7 proc. w kolejnym roku.

image

El Niño nadchodzi: co z olejem rybnym i omega-3?

Rynek wart 35,4 mld dolarów

Perspektywy segmentu potwierdza raport ResearchAndMarkets „Brain Health Supplements Market by Product; Application; Sales Channel; Region – Market Size, Industry Dynamics, Opportunity Analysis and Forecast for 2026–2035”.

Według prognoz globalny rynek suplementów wspierających zdrowie mózgu zwiększy wartość z około 12,47 mld dolarów w 2025 roku do 35,41 mld dolarów w 2035 roku. Oznacza to średnioroczne tempo wzrostu na poziomie 11 proc. w latach 2026–2035.

Na rozwój kategorii wpływają zarówno starzenie się społeczeństw i rosnące zainteresowanie utrzymaniem sprawności poznawczej, jak i potrzeby młodszych konsumentów. Ci ostatni poszukują produktów wspierających koncentrację, produktywność, pamięć, regenerację po śnie oraz radzenie sobie ze stresem.

Największym segmentem zastosowań pozostaje poprawa pamięci, odpowiadająca za 25,4 proc. rynku. Z kolei apteki i drogerie prowadzące sprzedaż produktów zdrowotnych, określane w raporcie jako drug stores, generują 42 proc. przychodów kategorii. Wskazuje to na znaczenie dostępności produktów w tradycyjnych kanałach sprzedaży i zaufania do miejsca zakupu.

Kreatyna, omega-3 i adaptogeny w centrum zainteresowania

Wśród składników zyskujących popularność w internecie NIQ wymienia m.in. kreatynę, kwasy omega-3 oraz różeniec górski (Rhodiola rosea).

Kreatyna, kojarzona przede wszystkim z suplementacją sportową, przyciąga również uwagę ze względu na potencjalny związek z funkcjami poznawczymi. Zainteresowanie kwasami omega-3, według indeksu popularności Spate, wzrosło o 9,1 proc. rok do roku. Różeniec górski jest natomiast badany pod kątem możliwego wpływu na produktywność i reakcję organizmu na stres.

Raport ResearchAndMarkets wskazuje także na rosnące zainteresowanie składnikami pochodzenia naturalnego, ekstraktami roślinnymi, adaptogenami i grzybami funkcjonalnymi. Wśród wymienianych substancji znajdują się bakopa drobnolistna (Bacopa monnieri), miłorząb japoński (Ginkgo biloba) oraz ashwagandha.

image

Polacy wydają na suplementy więcej niż Niemcy i Francuzi. “Beauty” napędza nową falę wzrostu

Co ten trend oznacza dla branży beauty?

Rozwój suplementów wspierających zdrowie mózgu wpisuje się w szerszy trend łączenia urody, dobrego samopoczucia i profilaktyki zdrowotnej. Dla marek beauty może stanowić punkt wyjścia do rozwijania oferty wellness, choć suplementy pozostają odrębną kategorią produktową, podlegającą własnym wymaganiom regulacyjnym.

Wspólnym obszarem zainteresowania jest holistyczne podejście do dobrostanu. Konsumenci poszukują rozwiązań związanych nie tylko z wyglądem, lecz także ze snem, stresem, energią i codziennym funkcjonowaniem. Marki chcące wykorzystać ten kierunek muszą jednak uwzględnić specyfikę suplementacji i nie przenosić na produkty obietnic, których nie potwierdzają dostępne dowody naukowe.

ResearchAndMarkets zwraca uwagę, że przewagę konkurencyjną mogą budować firmy inwestujące w walidację składników, transparentne etykietowanie, odpowiedzialne pozyskiwanie surowców i sprzedaż internetową. E-commerce zwiększa dostępność produktów, ale jednocześnie nasila konkurencję o uwagę konsumentów.

Wraz ze wzrostem rynku rośnie też znaczenie zgodności z przepisami. Deklaracje dotyczące pamięci, koncentracji czy zdrowia psychicznego podlegają ograniczeniom, które różnią się w zależności od kraju. W tej kategorii sama modna formuła nie wystarczy – ważne będą wiarygodność, jakość i komunikacja, która nie obiecuje więcej, niż pozwalają stwierdzić dowody.

 

Źródło: WWD, raport ResearchAndMarkets „Brain Health Supplements Market by Product; Application; Sales Channel; Region – Market Size, Industry Dynamics, Opportunity Analysis and Forecast for 2026–2035”

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
21. październik 2026 14:26