StoryEditor
Rynek i trendy
24.08.2018 00:00

[RAPORT] Chciałbym wypróbować krem, zanim go kupię

–   Na miejscu właścicieli drogerii wprowadziłbym testery do wszelkich możliwych kosmetyków, a szczególnie nowości. Możliwość dotknięcia, powąchania, wypróbowania produktu to dziś największa przewaga drogerii stacjonarnej nad sprzedażą internetową – mówi Marek Borowiński, specjalista od zwiększania sprzedaży oraz visual merchandisingu i psychologii koloru.

Jak mówić o nowym produkcie, żeby zwrócić na niego uwagę?

Przede wszystkim trzeba w ogóle mówić. Część marek nie wykorzystuje okazji, żeby zwrócić uwagę na swoje produkty, a przecież nowością jest również zmieniony skład, inna pojemność czy opakowanie. Jeśli nie powiemy konsumentowi, że wprowadziliśmy nowy produkt lub go udoskonaliliśmy, nie będzie o tym wiedział. Po drugie – mówić prosto i zrozumiale, nie posługiwać się językiem branżowym. Jeśli przekaz jest skomplikowany, konsument nie będzie się zagłębiał w niuanse. Wybierze ten produkt, którego działanie szybciej zrozumie. To dotyczy szczególnie branży FMCG. Skuteczny marketing opiera się dziś na prostocie przekazu – spójrz choćby na Instagram. Całą robotę robi tu atrakcyjne zdjęcie opatrzone dobrze dobranymi hasztagami. Szybko i na temat.

Czyli nie chcemy się wysilać, nie jesteśmy dociekliwi?

Jesteśmy, ale bez przesady. To pierwsze zetknięcie się z produktem jest ważne, abyśmy w ogóle zrozumieli, z czym mamy do czynienia, żeby nam się chciało dalej zgłębiać temat. Ja na przykład większości reklam kremów nie rozumiem.

Też miewam z tym problem.

Widzisz, a jesteś kobietą – masz z natury łatwiej. Mężczyźni nie będą się zagłębiać w niuanse dotyczące działania kosmetyków. To nadal nie jest nasze naturalne środowisko.

Wróćmy do nowości, czy to one kręcą dziś rynkiem?

Odniosę się do bliskiej kosmetykom branży mody. W niej 25 proc. konsumentów ślepo podąża za nowościami i trendami. Ponad 50 proc. to ci bardziej zachowawczy, którzy decydują się na zakup w tzw. drugiej fazie, kiedy nowość przyjmie się już na rynku. Wydaje mi się, że z kosmetykami jest podobnie – jeśli trafiliśmy na dobry produkt,  którego działanie nam odpowiada, to po co szukać innego.

O, i tu mówisz jak typowy mężczyzna, to znaczy taki, który jawi się w badaniach marketingowych. Gdy ma swój ulubiony kosmetyk i markę, to potrafi być jej wierny przez lata. Z kobietami jest trochę inaczej.

Fakt, nie jesteśmy tak zanurzeni w świecie kosmetyków jak kobiety, ale każdy, kto spojrzy na społeczeństwo jako całość, zobaczy, że odchodzi się od konsumpcjonizmu. Chcemy dobrze wyglądać, chcemy być modni i wysportowani, ale przede wszystkim chcemy mieć czas i intersujące życie. Spójrzmy, co stało się na rynku pracy – dziś młodzi ludzie uważają, że praca jest dla nich, a nie oni dla pracy. Oni wyraźnie wyznaczają granicę. Mają swój prywatny czas i chcą go spędzać w interesujący sposób. To też zmienia nawyki i podejście do zakupów. Zamiast posiadania kolejnej rzeczy wiele osób woli odłożyć pieniądze na podróże. Zamiast chodzenia po sklepach, wolą spacer z psem, dobrą książkę, sport. Mówi się o energii wymiany – ludzie chcą się czymś dzielić ze sobą, zamiast kupować. 

To w takim razie duże wyzwanie dla tych, którzy żyją ze sprzedaży.

Czyli praktycznie dla wszystkich. Co ciekawe odpowiedzialność nie spoczywa tu przede wszystkim na sklepie czy sprzedawcy. Dzisiaj sklepy pełnią funkcję –  naukowo to zabrzmi – wywoływania impulsu przypomnieniowego w ramach tego, co marka ze swoim produktem zrobiła wcześniej. A wcześniej musi sporo zainwestować w to, żeby konsument poczuł  obietnicę, że dostanie doskonały produkt. Zainwestować na różnych płaszczyznach – w reklamy, w media społecznościowe, w próbki produktów – i z wykorzystaniem wszelkich narzędzi sensorycznych. Kiedy klient wchodzi do drogerii i przebiega wzrokiem po setkach produktów, wyłapuje te, z którymi się zetknął, z którymi miał dobre doświadczenia i które zapamiętał.

Testery do perfum to za mało. Warto je wprowadzić we wszystkich kategoriach. Tutaj ekspozycja w Drogerii Polskiej "Aurora" w Sokołowie Podlaskim. fot. T.Boguta/Fotobunkier

To problem dla nowych firm, które nie mają pieniędzy na marketing i reklamę.

I których właściciele czy szefowie po prostu założyli, że jest dobra koniunktura oraz przestrzeń na nowe produkty. Niestety nie do końca. Rynek jest nasycony. Jest wiele produktów podobnych do siebie, marek, które działają w tej samej kategorii cenowej i właściwie niczym się nie wyróżniają. A uwagę konsumentów przyciąga to, co inne, innowacyjne, co ma swoją historię i pozwala użytkownikowi poczuć się wyjątkowo. Wprowadzając markę na rynek, trzeba szukać dla niej osobowości i kontrastu w stosunku do tego, co już jest na półkach.

Skoro o półkach i o tysiącach produktów mowa – co zrobić już na miejscu, w drogerii, żeby klient kupował więcej?

Trzeba zadbać o tzw. doświadczenia sensoryczne. Ja na przykład chciałbym móc zawsze powąchać krem, zanim go kupię, bo lubię męskie, morskie nuty, nie lubię słodkich. Chciałbym też sprawdzić jego konsystencję, bo nie znoszę, jak się „lepi”. Przecież możliwość dotknięcia, powąchania, wypróbowania produktu to dziś największa przewaga drogerii stacjonarnej nad sprzedażą internetową. Na miejscu właścicieli drogerii wprowadziłbym testery we wszystkich kategoriach kosmetyków, w których to tylko możliwe, nie tylko w perfumach czy kosmetykach do makijażu, gdzie jest to tradycją. U podstaw marketingu leży wzbudzenie zainteresowania, wywołanie potrzeby posiadania. Jeśli chcemy sprzedawać więcej, zarabiać więcej, musimy szukać wszelkich możliwości, żeby zwrócić uwagę konsumenta na ofertę naszego sklepu. Liczy się też efekt nowości. Wygrywają ci, którzy innowacyjne rozwiązania wprowadzają jako pierwsi.

A sama ekspozycja, rozmieszczenie produktów w drogerii? Przyjęło się, że na końcówki regałów trafia to, na co chcemy zwrócić szczególną uwagę.

Tak, końcówki regałów działają dobrze, podobnie jak tzw. regał nachodzeniowy, czyli znajdujący się na końcu alejki na wprost idącego. To najcenniejsze miejsce, bo klient zawsze ma je na linii wzroku, podczas gdy każda półka po prawej czy po lewej stronie walczy o jego uwagę. My, ludzie, mamy widzenie stereoskopowe, charakterystyczne dla drapieżników. Podczas zakupów też „polujemy” i naszą uwagę szczególnie przyciągają rzeczy, które są umieszczone na wprost nas.

Co możemy jeszcze zrobić, żeby zwrócić uwagę na produkty, na których nam szczególnie zależy, choćby na nowości właśnie?

Najprościej i tanim kosztem można zastosować dodatkowe źródła światła. Drogerie są zazwyczaj oświetlone dość intensywnym i równomiernym światem, które nie pozycjonuje żadnych kategorii czy produktów. Wystarczy lekko przygasić określoną przestrzeń, np. sam pas alejki, a dodać halogeny, doświetlając regały, żeby wprowadzić różnorodność i zwrócić uwagę konsumenta na produkty. Klienci znają ten kod choćby ze sklepów odzieżowych. Wystarczy wejść do sklepu znanej sieciówki, zmrużyć lekko oczy i od razu widzimy, że światło jest zróżnicowane. Cała uwaga jest skupiona na produktach.  Światło jest środkiem wyrazu plastycznego, dodaje głębi, przykuwa uwagę. Warto wziąć to pod uwagę.

Coraz więcej kosmetyków można wypróbować w perfumeriach Sephora. Tutaj ekspozycja w salonie w warszawskiej Galerii Mokotow. fot. K.Bochner/WiadomościKosmetyczne

A kolor?

Oczywiście ma ogromne znaczenie. Najsilniej pobudza czerwień – nią warto oznaczać nowości, miejsca promocyjne. Do takich celów świetne połączenia to też czerwony z żółtym, żółty z czarnym.  One „podrażniają” oko, nie da się ich nie zauważyć. Natomiast nie sprawdzą się w tej roli zieleń czy niebieski kolor odbijające krótsze fale świetlne.

Wobblery przy półce – przyciągają uwagę, czy rozpraszają?

Jak najbardziej przyciągają uwagę. Wszystko, co jest umieszczone prostopadle do półki, po prawej, czy po lewej stronie, przyciąga wzrok. „Hit sprzedaży”, „nowość” „super cena” – może to być dowolne hasło, które przeczytam, patrząc na wprost, nie rozglądając się na boki.  Ma szansę mnie zatrzymać, nawet jeśli nie planowałem zakupów.

Wiem, że to się branży nie spodoba, ale na wszelkich konferencjach marketingowych podkreśla się dziś, że marek i produktów jest za dużo na rynku, w każdej kategorii. Konsumenci gubią się w nich, nie potrafią ich wartościować, mają kłopot z podejmowaniem decyzji. Wszelkie oznaczenia porządkujące asortyment, ułatwiające poruszanie się po drogerii i dokonanie wyboru są więc wskazane.

Kto osiągnie sukces?

Ten, kto w dobie odchodzenia od konsumpcjonizmu, zainteresuje klienta swoimi produktami w taki sposób, że nie będzie on czuł się poddawany technikom czy socjotechnikom sprzedaży. I ten, kto będzie umiał mówić do ludzi ich językiem. Trzeba pamiętać, że na rynek jako konsumenci wchodzą młodzi ludzie, wychowani na internecie, w kulturze obrazkowej, którzy przyswajają tylko proste treści i jakkolwiek by to dziwnie nie zabrzmiało, nie są przystosowani do logicznego łączenia faktów. Mają już inaczej rozwinięte mózgi. W związku z tym trzeba szukać innych, prostych, a zarazem intrygujących sposobów komunikacji z nimi. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że za jakiś czas nastąpi era wideoetykiet, które naklejone na produkt, będą opowiadały, jak dany kosmetyk działa. 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
22.06.2026 12:25
Firmy kosmetyczne w sieci zasięgów. Jak zaufać twórcy internetowemu?
Loud KongresLoud Congress

W coraz większym stopniu mają wpływ twórcy internetowi, którzy nie tylko ujawniają kosmetyki na Instagramie czy TikToku, ale mogą je rzetelnie ocenić i odpowiedzialnie ocenić, a następnie sprawdzić je na decyzjach zakupowych. Kilka dni na test i dwie „rolki” z łazienki do za mało - cykle odnowy na skórze wynosi minimum 28, a odbiorca występuje szczerej puenty!

Raport McKinsey State of Beauty 2026 wskazuje na bezprecedensowe zjawisko: w 2026 roku - połączona sprzedaż kosmetyków na Amazonie i TikToku  osiągnie wartość 4 miliardów dolarów. To oznacza, że może przewyższyć wartość sprzedaży dotychczasowych gigantów stacjonarno-internetowych, takich jak Sephora czy Ulta Beauty. Od 2023 roku tempo wzrostu sprzedaży wynosi ok. 260 proc. i nie słabnie, dlatego także przyszłość komunikacji w branży beauty należy do marek i twórców, którzy potrafią budować zaufanie w wielu kanałach internetowych poprzez wiedzę, uczciwość i długofalową relację z odbiorcami.

-  W świecie przesyconym reklamą coraz większą wartość mają marki, które dobrały odpowiednio osoby, które rekomendują (lub nie) produkty, ponosząc za to odpowiedzialność - oto główny wniosek z panelu „Beauty, zaufanie i rzetelni twórcy”, przygotowanego przez BANDI podczas czerwcowego LOUD Congress. Udział w nim wzięli w nim twórcy internetowi, influencerzy i eksperci znani z działalności edukacyjnej w obszarze pielęgnacji i świadomej konsumpcji: Racja Pielęgnacja, Albicja w Krainie Składów, Czytamy Etykiety, Nikoleta Dolinna (Nikki Beauty Makeup), Eliza Gwiazda. 

Dyskusja dotyczyła zmian zachodzących w komunikacji marek kosmetycznych oraz roli twórców, którzy mając zaufanie społeczności (wyrażone w ilości odbiorców i rozpoznawalności) budują także ich pozycję. 

image

Czy TikTok stanie się nową drogerią pokolenia Z? Platforma uruchomiła TikTok Shop

Konsumenci – z Gen Z na czele – stają się bowiem coraz bardziej świadomi (tzw. ruch skintellectuals). Zamiast ładnego opakowania, oceniają skład i działanie biologiczne. Według danych NielsenIQ (2025), aż 81 proc. przedstawicieli pokolenia Z twierdzi, że przejrzystość składników ma kluczowy wpływ na ich decyzje zakupowe. Najszybciej rosnącym segmentem twórców są osoby posiadające wykształcenie kierunkowe (kosmetolodzy, dermatolodzy, chemicy). Edukacja internetowa napędza popyt na konkretne składniki aktywne – produkty oparte na peptydach, niacynamidzie i wspierające mikrobiom skóry odnotowały wzrost sprzedaży o 18% rdr. - Szczere recenzje typu „przed i po” oraz bezkompromisowe krytyki produktów (w tym trend deinfluencingu, czyli odradzania zakupu przereklamowanych kosmetyków) generują znacznie wyższy zwrot z inwestycji (ROI) niż idealnie wyreżyserowane spoty sponsorskie - podkreślają autorzy raportu. 

Nie liczą się tylko zasięgi

Wpływ twórców internetowych na decyzje zakupowe w beauty nie polega już wyłącznie na generowaniu zasięgu. Coraz ważniejsze są zaufanie, eksperckość, transparentność i edukacyjna wartość treści — szczególnie wśród Gen Z, ale także wśród szerszej grupy konsumentów, którzy traktują social media jako źródło wiedzy. W raporcie „US Social Media Influence in Discovery and Purchase 2025” Mintel wskazał, że TikTok i Instagram nie tylko kształtują trendy beauty, ale też zmieniają sposób, w jaki konsumenci odkrywają, oceniają i kupują produkty.  

image

Amazon królem beauty online w Europie. TikTok Shop najszybciej rosnącym rywalem

W wypowiedziach panelistki - Racji Pielęgnacji - mocno wybrzmiał temat rzetelności influencerów i odpowiedzialności za rekomendacje. 

- Twórca nie powinien być jedynie nośnikiem reklamy, ale osobą, która rozumie produkt, potrafi go przetestować i świadomie opowiedzieć o jego działaniu - mówiła. - Liczby nie zawsze są najważniejsze. Duży zasięg nie musi oznaczać dużej jakości komunikacji, a mniejszy twórca może mieć bardziej zaangażowaną społeczność i większe zaufanie odbiorców.

Między opinią a realnym testem produktu

W branży kosmetycznej rekomendacja wymaga czasu, obserwacji i uczciwego podejścia, szczególnie, gdy mowa o pielęgnacji skóry lub włosów.

image

Sztuczna inteligencja wkracza do łazienek. Co Polki robią z poradami AI?

Albicja w Krainie Składów zwróciła uwagę na znaczenie wiedzy, analizy składów i edukacyjnego podejścia do komunikacji kosmetycznej. W centrum jej perspektywy znalazła się potrzeba tłumaczenia konsumentom, dlaczego dany produkt działa, dla kogo jest odpowiedni i jakie składniki mają rzeczywiste znaczenie. 

- Nie każdy produkt da się ocenić powierzchownie. Sama atrakcyjna komunikacja marketingowa nie wystarcza — potrzebne jest zrozumienie formuły, działania składników i realnych potrzeb odbiorcy - Albicja. Jej zdaniem twórca edukacyjny powinien pomagać konsumentowi podejmować bardziej świadome decyzje, a nie tylko wzmacniać impuls zakupowy.

- Konsument nie zawsze chce słyszeć wyłącznie hasła sprzedażowe — często potrzebuje prostego wyjaśnienia, czy produkt rzeczywiście odpowiada na jego problem. Testowanie produktów ma znaczenie, ale nie każdy typ produktu można ocenić w taki sam sposób. W przypadku kosmetyków ważne są zarówno skład, deklaracje producenta, jak i realne doświadczenie użytkowania - wskazała Czytamy Etykiety. 

Jej zdaniem twórcy powinni mieć odwagę mówić nie tylko o zaletach, ale też o ograniczeniach produktu: tylko taka szczerość buduje wiarygodność.

Jak wybierać produkty i marki do współpracy? 

Ważna jest odpowiedzialność za rekomendację. Twórca powinien wiedzieć, komu poleca produkt i czy rzeczywiście może on odpowiadać na potrzeby jego społeczności - powiedziała Nikoleta Dolinna (Nikki Beauty Makeup) podkreślajac rolę autentyczności i dopasowania komunikacji do społeczności. 

image

Gen Z kupuje rozsądniej, niż myślisz. Nowe badanie podważa popularny mit

Pojawił się też temat form komunikacji — m.in. krótszych formatów, rolek czy treści publikowanych w mediach społecznościowych — oraz tego, jak mówić o kosmetykach tak, aby przekaz był jednocześnie przystępny i odpowiedzialny. Twórca nie powinien być traktowany jednorazowo, wyłącznie jako kanał reklamowy. Dużo większą wartość mają długofalowe relacje, w których twórca naprawdę zna markę, produkt i potrzeby odbiorców.  - Dobry brief od marki powinien dawać twórcy jasność, ale nie odbierać mu autentyczności. Nadmiernie sztywne komunikaty mogą sprawiać, że przekaz staje się sztuczny i mniej wiarygodny - powiedziała Eliza Gwiazda. Dodała, że współpraca z mniejszymi, dobrze dobranymi twórcami może przynieść marce wartościowy feedback i bardziej jakościową relację z odbiorcami niż jednorazowa kampania nastawiona wyłącznie na duży zasięg.

Twórca beauty powinien brać odpowiedzialność za swoje rekomendacje. Rekomendacja kosmetyku nie powinna sprowadzać się do atrakcyjnej prezentacji produktu, lecz powinna wynikać z wiedzy, testów i zrozumienia potrzeb odbiorców.

Panelistki podkreślały także, że konsumenci coraz częściej oczekują wyjaśnienia, a nie tylko zachęty do zakupu. Chcą wiedzieć, po co stosować dany produkt, dla kogo jest przeznaczony, jakie ma składniki i czego realnie można się po nim spodziewać.

Transparentność i zaufanie czyli Beauty na Instagramie

Panelistki były zgodne co do tego, że zaufanie buduje się poprzez szczerość, jasne oznaczanie współpracy, mówienie o ograniczeniach produktu oraz unikanie przesadnych obietnic. Twórca, który potrafi powiedzieć również o minusach produktu, bywa bardziej wiarygodny niż ten, który komunikuje wyłącznie zalety, często ma bardziej jakościowy feedback dla marki. 

Jednorazowe kampanie mają ograniczoną wartość, jeśli nie są oparte na dopasowaniu i zaufaniu. Długofalowa współpraca pozwala twórcy lepiej poznać markę, a marce lepiej zrozumieć społeczność twórcy. Brief powinien porządkować współpracę, ale nie powinien zabijać naturalnego języka twórcy. Zbyt sztywne komunikaty mogą sprawić, że przekaz traci autentyczność. Najlepsze efekty daje połączenie jasnych oczekiwań marki z przestrzenią na własny styl twórcy.

Panel pokazał więc, że nie tylko dla Gen Z wiarygodność staje się jednym z najważniejszych elementów decyzji zakupowej. Dlatego skuteczna komunikacja w branży beauty musi być nie tylko atrakcyjna, ale przede wszystkim rzetelna, transparentna i oparta na realnej wartości dla konsumenta.

Decyzje zakupowe w Beauty - mikro-influencerzy i live streaming

Branża beauty rośnie globalnie i szacuje się, że jej wartość w 2026 roku osiągnie ok. 720 miliardów dolarów. Rola tradycyjnych reklam drastycznie spada na rzecz twórców internetowych, edukacji edukatorów („dermfluencerów”) oraz algorytmów. Marki kosmetyczne drastycznie przesuwają budżety (już 34 proc, całkowitych wydatków marketingowych trafia do twórców - podaje NielsenIQ. Sieci ponad 50 mniejszych twórców (micro-influencerów) generują o 44 proc. niższy koszt pozyskania klienta (CPA) niż kampanie z jedną wielką celebrytką. Wynika to z faktu, że zaangażowanie mikro-twórców wynosi średnio 6,8 proc., podczas gdy u mega-influencerów spada do 1,4 proc..

Zakupy podczas transmisji na żywo (live commerce) prowadzone przez influencerów stają się standardem – w Europie już 8% konsumentów deklaruje udział w takich wydarzeniach zakupowych w ciągu ostatniego roku (w USA to 13 proc., a w Chinach aż 41 proc.).

W Polsce również prowadzone są badania pokazujące wpływ influencerów na decyzje zakupowe w branży kosmetycznej. W badaniu Taranty, Ławreszuk i Tomaszewskiej z 2024 r. aż 82 proc. respondentów z Polski z pokolenia Z deklarowało skłonność do zakupu kosmetyku na podstawie rekomendacji influencera, a 61 proc. było gotowych zmienić dotychczasową markę kosmetyczną po takiej rekomendacji. Jednocześnie dla młodych konsumentów kluczowe pozostają konkretne informacje: promocje i oferty specjalne — 52 proc., cena — 45 proc. oraz skład produktu — 45 proc.. 

Oznacza to, że influencer w branży beauty nie pełni już wyłącznie funkcji reklamowej — staje się źródłem edukacji, interpretacji składu, demonstracji efektu i budowania zaufania do marki. 

Ale nadmiar nierzetelnych treści może szkodzić, zwłaszcza młodszym odbiorcom. Badanie z Pediatrics o TikTokowych rutynach skincare pokazało, że beauty content może prowadzić do kosztownych, niepotrzebnych lub drażniących praktyk pielęgnacyjnych, jeśli brakuje w nim eksperckiego filtra. To wzmacnia argument za odpowiedzialną komunikacją i za inicjatywami typu „Rzetelny Influencer”. 

Biznes musi znać trendy i je rozumieć 

– LOUD congress powstał jako odpowiedź na ogromną zmianę, którą obserwujemy w mediach, marketingu i kulturze. Dziś to twórcy internetowi, platformy społecznościowe i społeczności online realnie wpływają na decyzje zakupowe, trendy i sposób myślenia młodego pokolenia. Chcemy połączyć świat biznesu z ludźmi, którzy naprawdę rozumieją Gen Z i przyszłość social mediów – mówi Mariusz Mistewicz, prezes agencji influencer marketingu MISTIFY i organizator konferencji, która zgromadziła ponad  200 uczestników – founderów, marketerów, inwestorów, przedstawicieli mediów, marek oraz twórców internetowych. Podczas całego wydarzenia poruszane były tematy związane z creator economy, influencer marketingiem, AI, streamingiem, gamingiem, muzyką, inwestowaniem oraz przyszłością social mediów i komunikacji młodego pokolenia.

Anita Leowska-Skiba
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
19.06.2026 13:57
Pokolenie Alpha odkrywa kosmetyki dzięki AI. Zakupy nadal robi w drogeriach
Pokolenie Alpha zmienia rynek beautyShutterstock

Pokolenie Alpha dorasta z AI i spersonalizowanymi rekomendacjami, ale nie oznacza to końca tradycyjnego handlu. Jak wynika z najnowszego raportu NielsenIQ i Ulta Beauty, młodzi konsumenci nadal chcą testować kosmetyki stacjonarnie, a sztuczna inteligencja ma dla nich przede wszystkim ułatwiać odkrywanie produktów i budować pewność zakupową.

W tym artykule przeczytasz:

  • AI staje się nowym doradcą beauty
  • Online inspiruje, ale decyzja zapada w sklepie
  • Perfumy i makijaż najlepiej sprzedają się stacjonarnie
  • Paradoks AI: im więcej technologii, tym więcej wizyt w sklepach
  • Chłopcy stają się nową grupą konsumentów beauty
  • Czego od marek beauty oczekują rodzice?
  • Beauty przyszłości będzie hybrydowe

AI staje się nowym doradcą beauty

Pokolenie Alpha, czyli osoby urodzone po 2010 roku, coraz chętniej korzystają z narzędzi opartych na sztucznej inteligencji. AI pomaga im odkrywać nowe produkty, poznawać trendy i uczyć się, jak stosować kosmetyki. Według raportu "Smart Beauty: AI, Personalization and the Gen Alpha Consumer”, 53 proc. młodych użytkowników wykorzystuje AI do wyszukiwania nowych produktów, a 42 proc. traktuje ją jako źródło wiedzy o ich stosowaniu.

Jednocześnie aż 73 proc. przedstawicieli pokolenia Alpha korzysta już z narzędzi personalizacji, takich jak rekomendacje produktowe, wyniki wyszukiwania wspierane przez AI czy treści dopasowane do zainteresowań.

Online inspiruje, ale decyzja zapada w sklepie

Choć 78 proc. młodych konsumentów odkrywa kosmetyki za pośrednictwem kanałów cyfrowych, równie istotne pozostają doświadczenia offline. Aż 77 proc. przedstawicieli Gen Alpha czerpie inspiracje także z rozmów z rodziną i znajomymi, wizyt w sklepach oraz kontaktu z rówieśnikami.

Największy wpływ na wybory zakupowe mają rodzice i opiekunowie (55 proc.), a zaraz za nimi znajdują się znajomi (52 proc.) i media społecznościowe (51 proc.). Wciąż duże znaczenie mają także tradycyjne wizyty w sklepach – wskazało je 39 proc. badanych.

image

5 trendów, które zmieniają rynek SPF. Filtry przeciwsłoneczne wchodzą w nową erę

Perfumy i makijaż najlepiej sprzedają się stacjonarnie

Mimo że pokolenie Alpha wychowało się w świecie cyfrowym, większość nadal preferuje zakupy w sklepach fizycznych. Dotyczy to szczególnie perfum, których zakup w tradycyjnych punktach sprzedaży deklaruje 73 proc. młodych konsumentów. W przypadku makijażu odsetek ten wynosi 70 proc., a dla pielęgnacji skóry, włosów i paznokci – po 66 proc.

Kluczowe znaczenie mają możliwość natychmiastowego otrzymania produktu, kontakt z zapachem czy konsystencją oraz odkrywanie nowości na miejscu.

Paradoks AI: im więcej technologii, tym więcej wizyt w sklepach

Raport NielsenIQ pokazuje zaskakującą zależność. Osoby korzystające z chatbotów i narzędzi AI częściej odwiedzają sklepy stacjonarne niż ci, którzy z nich nie korzystają.

Produkty w sklepach przegląda i testuje 57 proc. użytkowników AI, podczas gdy wśród osób niekorzystających z takich rozwiązań odsetek ten wynosi 36 proc.

Zdaniem autorów badania oznacza to, że sztuczna inteligencja nie zastępuje doświadczeń zakupowych, lecz zwiększa ciekawość i zachęca do dalszego eksplorowania kategorii beauty.

Chłopcy stają się nową grupą konsumentów beauty

Badanie pokazuje również rosnące zainteresowanie kosmetykami wśród nastoletnich chłopców. To właśnie oni są najaktywniejszymi użytkownikami asystentów zakupowych opartych na AI.

Z rozwiązań tego typu korzysta już 26 proc. nastoletnich chłopców – niemal dwukrotnie więcej niż w przypadku pozostałych przedstawicieli pokolenia Alpha.

Według NielsenIQ może to oznaczać, że sztuczna inteligencja otwiera kategorię beauty dla nowych grup odbiorców, które do tej pory były mniej zaangażowane w zakupy kosmetyczne.

image

Sztuczna inteligencja wkracza do łazienek. Co Polki robią z poradami AI?

Czego od marek beauty oczekują rodzice?

Pomimo rosnącej roli AI rodzice pozostają najważniejszym doradcą młodych konsumentów. Aż 98 proc. opiekunów deklaruje aktywny udział w decyzjach dotyczących zakupu kosmetyków i produktów do pielęgnacji.

Rodzice oczekują od marek i detalistów przede wszystkim przejrzystego oznakowania składów, produktów odpowiednich dla wieku oraz fachowego wsparcia w sklepach. Ich zdaniem technologia może wspierać proces zakupowy, ale zaufanie nadal budowane jest przez ludzi.

Beauty przyszłości będzie hybrydowe

Zdaniem ekspertów NielsenIQ przyszłość branży kosmetycznej nie będzie opierać się na wyborze między światem cyfrowym a fizycznym. Największą rolę odegra połączenie AI, personalizacji, doświadczeń zakupowych i ludzkiego wsparcia.

Dla marek oznacza to konieczność tworzenia spójnego ekosystemu, w którym sztuczna inteligencja odpowiada za inspirację, personalizacja za dopasowanie, a sklepy stacjonarne za budowanie zaufania i emocjonalnej więzi z konsumentem.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
22. czerwiec 2026 19:53