StoryEditor
Rynek i trendy
21.10.2014 00:00

Rosną moce polskiej produkcji

Polskie firmy kosmetyczne w pełni wykorzystały możliwości, jakie pojawiły się wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej i otwarciem jej rynków. Zaskakują jakością produktów nawet globalną konkurencję i nadal inwestują w rozbudowę swoich fabryk i usprawnianie procesów technologicznych. Również koncerny, doceniając potencjał rozwojowy i położenie Polski na mapie Europy, w ciągu ostatnich dziesięciu lat sporo u nas zainwestowały i robią to nadal.


foto: Verona Products Professional  

Choć firmy globalne chętnie produkują
w Polsce, znaczną część tej produkcji sprzedają za granicę. W przypadku poznańskiej fabryki Beiersdorf sprzedaż krajowa stanowi zaledwie 5 proc. Podobnie jest w przypadku
L’Oréala i Oriflame, a z produkcji Avonu i Unilevera zostaje u nas ok. 20 proc. Światowe marki stanowią połowę polskiego tortu kosmetycznego. To sytuacja wyjątkowa, bo w Europie Zachodniej, ale i u naszych najbliższych sąsiadów, należy do nich 80 proc. rynku. – U nas borykają się z wielką konkurencją firm krajowych, i to pomimo ogromnych inwestycji w reklamę swoich marek – mówi Blanka Chmurzyńska-Brown, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego. – Polskie firmy radzą sobie świetnie. Z reguły nie inwestują w kosztowne kampanie reklamowe, a mimo to mają wśród klientów wyrobioną markę.
Rozwój polskich firm jest szczególnie widoczny w ostatnich latach, a zaangażowanie w rozbudowę zakładów i podwyższanie standardów produkcji imponujące. Na polskim rynku obecnie trudno I wzrosty, ambitnie walczą więc I zagraniczne kontrakty. Dotrzymują kroku światowym koncernom, które nierzadko pożądliwie spoglądają w kierunku znakomitych polskich fabryk.
Globalni inwestują
Koncerny kosmetyczne doceniają potencjał rozwojowy i położenie geograficzne Polski. Jesteśmy dobrym punktem wypadowym przede wszystkim na Wschód, stąd decyzje największych graczy I kolejnych inwestycjach. Najbliższa planowana w fabryce Kosmepol L’Oréal Polska znacznie zwiększy jej moce produkcyjne i pozwoli na wejście w nowe kategorie. Jej koszt to 30 mln euro.
– Inwestujemy głównie w linie produkcyjne, mieszalniki do mas kosmetycznych oraz w infrastrukturę okołoprodukcyjną – mówi Paulina Jurkiewicz, dyrektor Kosmepolu. – Na przestrzeni ostatnich 5 lat nasza produkcja wzrosła I prawie 50 proc. Szacujemy, iż rozbudowana ostatnio hala produkcyjna oraz już zaplanowane kolejne inwestycje pozwolą nam przekroczyć 400 mln sztuk produktów rocznie, co stanowi 84-proc. wzrost na przestrzeni pięciu ostatnich lat – dodaje. Wszystkie inwestycje spełniają najwyższe standardy bezpieczeństwa jakości i w 100 proc. wpisują się w założenia zrównoważonego rozwoju, czyli redukcji negatywnego wpływu na środowisko poprzez ograniczenie zużycia wody, produkcji odpadów i ograniczenia emisji CO2. Paulina Jurkiewicz przyznaje, że rozbudowa infrastruktury i zwiększenie mocy produkcyjnych jest odpowiedzią głównie na wzrosty w Europie Zachodniej. – Duża część naszej produkcji idzie na eksport i w najbliższej perspektywie ten układ raczej się nie zmieni – wyjaśnia.
Produkcja Beiersdorf Manufacturing Poznań, za sprawą różnorodnych inwestycji, zwiększyła się w ubiegłym roku I 20 proc. Wcześniej, w 2007 roku, firma otworzyła Regionalne Centrum Logistyczne w Poznaniu, którego zadaniem jest obsługa regionu północno-wschodniej Europy. Rok później rozbudowała swój zakład produkcyjny I 7 tys. mkw.
Firma Procter & Gamble pod koniec ubiegłego roku otworzyła w Warszawie Europejskie Centrum Planowania i Logistyki, które odpowiada za kompleksowe zarządzanie łańcuchem dostaw w Europie Środkowej i Wschodniej, ale z czasem ma pracować dla całego kontynentu. Poza tym w Polsce działają cztery fabryki eksportujące produkty P&G do ponad 100 krajów.
Także koncern Unilever, który w Polsce ma 4 fabryki, w ubiegłym roku ukończył rozbudowę zakładu w Bydgoszczy, podwajając swoją produkcję dzięki dziesięciu nowym liniom technologicznym.
 
Nasi nie oddają pola

Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris i Oceanic – działają już od 30 lat. Ostatnich 10 lat to nieustanne inwestycje. Co je wymusiło? – Chodziło przede wszystkim I zwiększenie wydajności i mocy produkcyjnych oraz I elastyczność produkcji, która jest bardzo ważna w branży FMCG, a szczególnie w kosmetycznej, aby maksymalizować realizację zamówień i szybko reagować na potrzeby klientów – mówi Magda Burgiel, PR manager Oceanic. Dodaje, że równie istotne było podniesienie jakości i powtarzalności wytwarzanych produktów. Przy odnawianiu parku maszynowego chodziło również I obniżenie kosztów eksploatacji i utrzymania ruchu.
Najważniejszą inwestycją firmy Oceanic była więc budowa magazynu wysokiego składowania na wyroby gotowe wraz z systemem umożliwiającym szybką lokalizację asortymentu i jego kompletowanie. W magazynie zostały zainstalowane automatyczne regały umożliwiające nagromadzenia dużej ilości asortymentu na małej powierzchni. – Magazyn oddano do użytku w 2009 roku, a jego wybudowanie pozwoliło na poprawę obsługi naszych klientów i skróciło czas realizacji zamówień – zapewnia Magda Burgiel. To jednak nie wszystko. Rok wcześniej Oceanic zakupił wysokiej jakości mieszalnik do produkcji emulsji. Pozwoliło to na 2,5-krotne zwiększenie mocy produkcyjnych i poprawę jakości wytwarzanych emulsji. Inne ważne inwestycje, dzięki którym firma znalazła się tu gdzie jest obecnie, to dwie automatyczne linie pakujące do butelek I wydajności 3 tys. sztuk na godzinę, co zwiększyło moce produkcyjne I ok. 200 proc., i linia pakująca do kremów I wydajności 2,5 tys. sztuk na godzinę, zwiększająca wydajność produkcji I ok.100 proc. Saszetkarka do pakowania próbek marketingowych pozwoliła uniezależnić się firmie od podwykonawców w zakresie przygotowywania próbek i mocno obniżyć koszt. Tubiarka do pakowania preparatów w tuby I wydajności 110 sztuk na godzinę podniosła wydajności pakowania I ponad 100 proc. i poprawiła jakości pakowanych produktów. Zautomatyzowano proces technologiczny przy produkcji preparatów, które nie są emulsjami. W tym roku została też oddana do użytku oczyszczalnia ścieków pozwalająca na podczyszczanie odpadów technologicznych, tak aby można je było odprowadzać do kanalizacji gminnej, dbając jednocześnie I środowisko naturalne.
Oceanic rozszerzył działalność z lokalnej na ogólnokrajową, a następnie na międzynarodową. Teraz produkty marki AA są dostępne w Polsce we wszystkich kanałach dystrybucji, praktycznie w każdej sieci działającej w Polsce oraz u wielu odbiorców na rynku tradycyjnym, w indywidualnych punktach sprzedaży. – Cały czas utrzymujemy wysoką pozycję na polskim rynku, jednocześnie wielką wagę przykładamy do eksportu. W dłuższej perspektywie działalność eksportowa jest jedną z największych szans rozwoju naszej firmy – podkreśla Magda Burgiel. Obecnie sprzedaż za granicę stanowi około 10 proc. rocznych obrotów spółki. Ma się znacząco zwiększyć w związku z zaplanowaną na najbliższe lata ekspansją firmy na rynki zagraniczne.
Także Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris w niczym nie przypomina małego zakładu produkcyjnego sprzed ponad 30 lat. Obecnie wytwarza 20 milionów sztuk produktów rocznie, które trafiają do ponad 40 krajów świata. W ostatnich latach wzrost sprzedaży eksportowej marki Lirene wyniósł 60 proc., a marki Pharmaceris ponad 200 proc. Dynamicznie na rynkach zagranicznych rozwija się również selektywna marka Dr Irena Eris, która jest jedynym polskim brandem zaproszonym do Comité Colbert, francuskiego stowarzyszenia światowych marek luksusowych. – Wszystkie nasze kosmetyki oparte są na własnych oryginalnych recepturach, a ich tworzeniu, na każdym etapie ich powstawania, nieodłącznie towarzyszą badania prowadzone w wyspecjalizowanym Centrum Naukowo-Badawczym Dr Irena Eris – zapewnia dr Renata Dębowska, szefowa centrum. – Powstało ono w 2001 roku i jest unikatowe w branży kosmetycznej, zarówno w Polsce, jak i w Europie. W ciągu ostatnich dwóch lat dzięki prowadzonym tu badaniom wdrożonych zostało ponad 80 projektów i w sumie ponad 300 nowych receptur.
Rosnąca sprzedaż spowodowała, że na przełomie 2012 i 2013 roku Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris rozbudowało zakład produkcyjny w Piasecznie do 10 tys. mkw. Stale modernizuje też park maszynowy. Jedną z istotniejszych inwestycji kilku ostatnich lat był zakup maszyny Groniger, która umożliwiła istotne zwiększenie wydajności produkcyjnej. W 2011 roku wdrożono magazynowy system informatyczny, spełniający wszelkie oczekiwania stawiane przed sprawną dystrybucją. Objęto nim wszystkie trzy magazyny firmy. W 2013 roku wprowadzono owijanie kartoników za pomocą najnowocześniejszej na świecie owijarki, co pozwala realizować nawet krótkie zlecenia z zawsze identyczną, najwyższą jakością owijania.
Firma Verona Products Professional z Andrzejowa Duranowskiego w 2008 roku zakupiła tereny inwestycyjne i wybudowała halę produkcyjno-magazynową, a dwa lata później rozbudowała kompleks I ponad
2,5 tys. mkw. Wtedy też kupione zostały nowoczesne urządzenia i linie produkcyjne, by w pełni zautomatyzować procesy produkcyjne. Jak mówi Katarzyna Olędzka, kierownik marketingu Verony, wszelkie przeprowadzane działania inwestycyjne mają na celu poszerzanie oferty I nowe, zaawansowane technologicznie produkty, ale również podnoszenie jakości tych obecnych.
– Niezwykle ważna jest dla nas także możliwość błyskawicznego reagowania na światowe trendy oraz utrzymywanie wysokiego poziomu sezonowości – tłumaczy. – Zwiększająca się wciąż liczba krajów, do których trafiają nasze produkty, oraz rosnące oczekiwania klientów wymagają od nas zautomatyzowania produkcji, co wiąże się z usprawnieniem procesów i maksymalizacją mocy produkcyjnych, a także z zachowywaniem najwyższych standardów.
Mocno rozbudowany park maszynowy został ostatnio poszerzony I najnowocześniejsze maszyny do produkcji kolorówki. Efekty są już widoczne w ofercie marki Ingrid oraz w nowej odsłonie marki Butterfly. Verona zakupiła też wysokiej klasy maszyny do konfekcjonowania, co ma zredukować koszty tego procesu. Firma zainwestowała też w laboratorium badawczo-rozwojowe, w którym powstają unikalne receptury. Inwestycje prowadzone są także w części magazynowej. W planach na najbliższą przyszłość jest nowa hala, w której powstanie część procesowa dla jednej z kategorii produktowych. Inwestycja ma zwielokrotnić wydajność produkcji poprzez budowę linii technologicznej łączącej zbiorniki magazynowe surowca z procesem mieszania oraz zbiornikami magazynowymi, a jednocześnie podnieść jakość produkowanych wyrobów. Druga ważna inwestycja – w linię do konfekcjonowania – ma znacząco zwiększyć wydajność produkcyjną wybranych grup asortymentowych. Już niebawem uruchomione zostaną też trzy nowe linie produkcyjne. 
Wszystkie inwestycje wynikają z intensywnego rozwoju eksportu, który stanowi ok. 70 proc. obrotu total firmy. Następujący  również w kraju szybki wzrost sprzedaży spowodował, że inwestycje bardzo się opłaciły.
W ciągu ostatnich 10 lat szereg inwestycji, które pozwoliły na znaczne unowocześnienie procesów produkcyjnych i dostosowanie ich do wymagań GMP (Dobre Praktyki Produkcji), przeprowadziła firma Ziaja, która w tym roku obchodzi 25-lecie swojego istnienia. Rozbudowany został budynek produkcyjno-magazynowy do powierzchni 8 tys. mkw., powstała oczyszczalnia ścieków. Zakupiono urządzenia i ciągi technologiczne do wytwarzania produktów kosmetycznych. Dzięki tym inwestycjom moce produkcyjne zakładów potroiły się, osiągając wielkość 50 mln sztuk opakowań rocznie. Motywacją do rozpoczęcia inwestycji był stale zwiększający się udział firmy Ziaja w rynku kosmetycznym. Dotyczy to zarówno Polski, jak i eksportu. W 2013 r. eksport wzrósł I około 20 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. – W 2014 r. planujemy osiągnąć wzrost tego samego rzędu – zapowiada Zenon Ziaja, prezes firmy, choć liczy też na dalszy rozwój sieci dystrybucji w kraju. 
Bielenda Kosmetyki Naturalne to kolejny polski producent inwestujący w swoją przyszłość. – Przeprowadziliśmy kompletną modernizację, od powiększenia przestrzeni produkcyjnej, po zakup nowoczesnych maszyn – mówi Katarzyna Butrymowicz-Knap, dyrektor marketingu. Aby zwiększyć wydajność, wyeliminowano segmentację etapów produkcji, dzięki czemu produkt powstaje w jednym nieprzerwanym procesie. Firma rozwinęła się także w zakresie nowoczesnego magazynowania. Jesienią 2013 roku rozpoczął się proces przenoszenia magazynu produktów gotowych do Centrum Logistycznego w Skawinie. Dzięki tej operacji Bielenda korzysta z nowoczesnych rozwiązań logistycznych, dostosowanych do standardów Unii Europejskiej i ma możliwość elastycznego reagowania na potrzeby klientów i realizacji także niestandardowych zadań. To dla Bielendy niezwykle ważne, gdyż firma w ciągu ostatnich trzech lat zwiększyła swoją obecność na świecie z trzydziestu do prawie sześćdziesięciu państw.
Rosnąca sprzedaż także w przypadku firmy Marion zaowocowała w tym roku otwarciem nowego zakładu produkcyjnego. Jego powierzchnia to 6 tys. mkw. Całość jest dostosowana do norm GMP. Duża część inwestycji została dofinansowana ze środków Unii Europejskiej w ramach projektu Innowacyjna Gospodarka. – Dzięki zakupowi nowej linii produkcyjnej udało nam się z sukcesem wdrożyć m.in. produkcję saszetek tzw. wielokrotnego użytku z zaworkiem oraz kosmetyki w ampułkach – mówi Agnieszka Sosenko- Zalaszewska, marketing manager Marion. – Są to innowacje na skalę kraju. Kosmetyki w nowych, unikalnych opakowaniach umożliwiły nam poszerzenie rynków zbytu – dodaje. W poprzedniej lokalizacji wynajmowana hala produkcyjno-magazynowa w Gdyni była maksymalnie wykorzystana. Brak wolnej przestrzeni ograniczał więc wprowadzanie nowych produktów. I choć obecnie głównym rynkiem zbytu pozostaje Polska, to Marion planuje wzrost udziału eksportu w ogólnej wielkości sprzedaży z 5 do około 7 proc.
Także Fabryka Kosmetyków Hean nie koncentruje się jedynie na polskim rynku, gdzie konkurencja jest bardzo silna, a osiąganie dużych wzrostów sprzedaży, uruchomienie nowych kanałów dystrybucji czy też wejście z marką kolorową do sieci jest bardzo utrudnione. – Zdecydowanie łatwiej jest uzyskać wysokie wskaźniki wzrostu poprzez eksport – mówi Monika Latosińska, dyrektor ds. handlu i marketingu Hean. Tym bardziej że zainteresowanie polskimi kosmetykami w świecie stale rośnie, doceniana jest ich jakość i konkurencyjna cena. Swoje kosmetyki Hean eksportuje do kilkunastu krajów Europy i Bliskiego Wschodu, rozwija się również bardzo dynamicznie obszar private labels. Wszystko wskazuje na to, że przez najbliższe lata to właśnie eksport będzie głównym źródłem wzrostu firmy – według prognoz, w tym roku zwiększy się prawie trzykrotnie w stosunku do roku 2013.
Producent zainwestował więc w nowe laboratorium badawczo-rozwojowe oraz laboratorium kontroli jakości, które intensywnie pracują nad wdrażaniem nowych technologii oraz usprawnianiem procesów produkcyjnych. – Dzięki nim produkty marki Hean przeszły prawdziwą metamorfozę, a klientki doceniły nową jakość – zapewnia Monika Latosińska. To nie wszystko. Informatyzacja firmy i wdrożenie zintegrowanego systemu zarządzania, obejmującego całość procesów produkcji i dystrybucji, usprawniły przepływ krytycznych dla funkcjonowania firmy informacji w różnych obszarach (produkcja, magazyn, sprzedaż, księgowość). Skróciły również czas podejmowania decyzji na podstawie danych dostępnych online, co było niezwykle istotne z punktu widzenia rozwoju współpracy z handlem nowoczesnym oraz obsługi dużych kontraktów B2B. Firma stale inwestuje również w modernizację zakładu produkcyjnego – uruchomiono nową lakiernię, rozbudowano park maszynowy umożliwiający wdrażanie nowoczesnych technologii. W kolejnych latach planowana jest dalsza rozbudowa zakładu produkcyjnego oraz zakup dodatkowych maszyn i urządzeń, które wpłyną na dalszy wzrost mocy produkcyjnych i obniżenie kosztów produkcji.
Największą inwestycją firmy Delia Cosmetics jest nowy zakład produkcyjny, który powstał w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. W pełni nowoczesny zakład I powierzchni ok. 3300 mkw. przystosowany jest m.in. do produkcji kosmetyków zawierających łatwopalne rozpuszczalniki, w szczególności emalie do paznokci i zmywacze. Produkcja i sprzedaż kosmetyków do makijażu to obecnie priorytet firmy – portfolio produktów w tej kategorii będzie znacznie rozszerzane. Nowy zakład to również zwiększenie możliwości Delii jako producenta marek własnych. Ta część działalności firmy szybko zyskuje na znaczeniu, marki na zlecenie stanowią obecnie 25-30 proc. wartości całej produkcji (w 2011 r. było to zaledwie 5 proc.). W planach jest również dalsza rozbudowa fabryki. 9 października zarząd firmy odbiera zezwolenie na budowę kolejnej fabryki w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, tym razem specjalizującej się w produkcji kosmetyków pielęgnacyjnych.
Budowa nowego zakładu produkcyjnego to dla spółki duże obciążenie – powstał on z własnych środków, a jego koszt to ok. 8 mln zł. Bonusem jest ewentualne zwolnienie z zapłaty podatku dochodowego w wysokości 50 proc. wartości inwestycji, a więc bezsprzecznie jest to inwestycja w przyszłość.
Na duże możliwości rozwoju i wysoką pozycję w europejskim przemyśle kosmetycznym liczy obecnie Dax Cosmetics. Tak przynajmniej wynika z oficjalnego komunikatu, który rozesłano na początku tego roku po przejęciu kontroli nad firmą przez amerykańską spółkę The Mentholatum Company. Ale już w 2010 r. miała miejsce rozbudowa fabryki, co pozwoliło na wzrost mocy produkcyjnych I 60 proc. a w 2012 roku w parku maszynowym przybyły trzy nowe, bardziej wydajne linie produkcyjne.
Warto wspomnieć również I firmie Bell Cosmetics, która na przestrzeni 7 lat wybudowała aż dwie fabryki – pierwszą w 2004 roku, a drugą w 2011 roku, a swoje produkty z sukcesem sprzedaje na rynkach kilkudziesięciu krajów Europy Środkowo-Wschodniej i Zachodniej.
W latach 2006-2011 modernizacji i rozbudowy zakładu produkcyjnego podjęła się krakowska Farmona. Obecnie zakład ma powierzchnię niemal 2,4 tys. mkw.
Natomiast inna krakowska firma – Barwa – w 2007 roku powiększyła fabrykę do 4,2 tys. mkw. Dodatkowo 3 lata później zainwestowała w automatyczną linię do konfekcjonowania wyrobów płynnych. Usprawnień techniczno-produkcyjnych dokonało też Laboratorium Kosmetyczne Joanna. W 2005 r. firma otworzyła nową, nowoczesną fabrykę w Mościskach pod Warszawą. Produkująca m.in. nawilżane chusteczki firma
Harper Hygienics w 2007 r. ukończyła budowę nowego zakładu produkcyjnego w Mińsku Mazowieckim.

Długofalowe myślenie

Polscy producenci dotrzymują kroku globalnym producentom i nie zamierzają ani na krok ustąpić pola. Niemal wszyscy wykorzystali ostatnie lata – również te kryzysowe – na rozwój. Inwestycje w innowacje stały się w polskich firmach normą – przeznaczają na nie ok. 20 proc. wszystkich swoich wydatków. Jak podkreśla Blanka Chmurzyńska-Brown z Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego, strategia firm zakłada nie tylko inwestycje w nowoczesne środki produkcji, zmianę wyglądu opakowań czy usprawnianie procesów technologicznych, ale też w rozwój standardów zarządzania jakością oraz wdrażanie metod rozwoju osobistego pracowników. Strategia większości polskich producentów zakłada również długofalowe inwestycje w zespoły rozwojowe. W niektórych przypadkach do takiej pracy oddelegowanych jest nawet 20-25 proc. wszystkich pracowników firmy.

Anna Zawadzka-Szewczyk

Dane pochodzą z informacji pozyskanych przez redakcję od firm produkcyjnych oraz z raportu Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego „10 lat Polskiej Branży Kosmetycznej w Unii Europejskiej”


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
22.10.2026 13:32
GLP-1 zmienia rynek zapachów; gourmand zaczyna być substytutem rozkoszy podniebienia
Czy semaglutyd wpłynie na branżę zapachową?Domeckol via Pixabay

Rosnąca popularność leków z grupy GLP-1 może wpływać nie tylko na sposób odżywiania, ale również na preferencje zapachowe konsumentów. Producenci kompozycji zapachowych obserwują większe zainteresowanie perfumami jako źródłem przyjemności sensorycznej, podczas gdy segment gourmand rozszerza się o coraz bardziej wytrawne i złożone nuty.

Zapachy inspirowane żywnością od lat są istotną częścią rynku perfum. Do pionierów kategorii gourmand należą m.in. Angel Thierry’ego Muglera, inspirowany watą cukrową, oraz Nina marki Nina Ricci, przywołująca skojarzenia z jabłkiem w karmelu. W ostatnich latach segment zyskał jednak nowe znaczenie. Według analiz przywoływanych przez Reuters udział zapachów określanych jako „gourmet and edible” wśród innowacji produktowych w kategorii zapachów wzrósł do 24 proc., wobec 9 proc. dwa lata wcześniej. To obecnie drugi pod względem liczby nowych produktów segment zapachowy, ustępujący jedynie kompozycjom kwiatowym.

Rozwój gourmand był początkowo związany m.in. z pandemią i przyspieszeniem sprzedaży perfum online. Konsument kupujący zapach bez możliwości wcześniejszego powąchania produktu łatwiej może zdecydować się na kompozycję odwołującą się do znanych skojarzeń smakowych. Jednocześnie kategorię wspiera rosnąca siła nabywcza i wpływ generacji Z, która traktuje zapach jako element szerszego doświadczenia sensorycznego.

GLP-1 jako nowy czynnik

Jak donosi agencja Reuters, teraz producenci zapachów analizują kolejny czynnik mogący wpływać na rozwój kategorii: rosnącą popularność leków z grupy GLP-1, wykorzystywanych m.in. w terapii otyłości. Do tej grupy należą produkty takie jak Wegovy firmy Novo Nordisk czy Mounjaro Eli Lilly.

Skala potencjalnego wpływu jest znacząca. Według Światowej Organizacji Zdrowia ponad 1 mld osób na świecie żyje z otyłością, co tworzy ogromną potencjalną grupę użytkowników terapii redukujących masę ciała. Firmy farmaceutyczne i analitycy szacują, że wartość rynku leków GLP-1 może sięgnąć nawet 150 mld dolarów do 2030 r.

image

Firmy kosmetyczne wprowadzają pielęgnację korygującą tzw. Ozempic face

Na razie nie ma jednak podstaw, by jednoznacznie stwierdzić, że stosowanie GLP-1 bezpośrednio powoduje określone zmiany preferencji zapachowych. Zarówno firmy zapachowe, jak i naukowcy, z którymi rozmawiał Reuters, podkreślają konieczność prowadzenia dalszych badań.

Potencjalny mechanizm jest jednak przedmiotem analiz. Leki GLP-1 mogą powodować m.in. nudności i problemy żołądkowo-jelitowe, a badacze obserwują również możliwe zmiany dotyczące apetytu, odczuwania smaku i zapachu. Paule Joseph, współdyrektorka National Smell and Taste Center przy amerykańskim National Institutes of Health, wskazuje, że możliwość wpływu GLP-1 na układ chemosensoryczny nie jest hipotezą pozbawioną podstaw. Jednocześnie zaznacza, że jest zbyt wcześnie, by określić skalę i charakter tego oddziaływania.

Zapach jako źródło przyjemności

Potencjalna zmiana zachowań konsumenckich jest już analizowana przez największych producentów kompozycji zapachowych. Givaudan, IFF, CPL Aromas oraz L’Oréal potwierdziły Reutersowi, że badały zależności między terapiami GLP-1 a preferencjami dotyczącymi zapachów.

IFF wskazuje na możliwość zwiększenia zainteresowania zapachem jako źródłem przyjemności sensorycznej. Podobne obserwacje ma L’Oréal. Firma interpretuje je w kontekście poszukiwania przez część konsumentów innych form przyjemności w sytuacji, gdy jedzenie przestaje pełnić tak istotną funkcję nagradzającą.

Givaudan analizuje zależność od około roku. Według firmy u części użytkowników GLP-1 niektóre wcześniej lubiane zapachy mogą stać się mniej atrakcyjne, podczas gdy inne zyskują na znaczeniu. Ogólny kierunek obserwacji wskazuje jednak na wzrost zainteresowania zapachami i perfumami.

Dla producentów oznacza to możliwość dalszego rozwoju segmentu gourmand, ale także poszerzania jego definicji. Givaudan rozwija obecnie kompozycje odwzorowujące wielowarstwowe profile wypieków, takich jak banoffee, panettone czy cupcakes. Chodzi nie tylko o słodycz, lecz także o odtworzenie różnych elementów doświadczenia kulinarnego: chrupkości, kremowości, mleczności czy kwasowości.

Gourmand coraz bardziej wytrawny

Zmiany w kategorii widoczne są również niezależnie od GLP-1. Dane NIQ dotyczące amerykańskich użytkowników tych leków pokazują, że wydają oni na zapachy o 26 proc. więcej niż przeciętny konsument. Według Anny Mayo z NIQ użytkownicy GLP-1 są bardziej zaangażowani w kategorię beauty i wydają więcej również w innych segmentach.

image

Ozempiconomia: jak „chudszy” konsument wpłynął na mapę wydatków w sektorze beauty & wellness

Marki zapachowe nie prowadzą przy tym powszechnie własnych badań nad wpływem GLP-1 na preferencje konsumentów. Puig i Coty koncentrują się przede wszystkim na obserwacji zmian rynkowych. Obie firmy spodziewają się utrzymania popularności klasycznych kompozycji waniliowych, ale jednocześnie wskazują na rosnącą różnorodność nut gourmand.

Kategoria coraz wyraźniej odchodzi od prostego skojarzenia „słodkiego deseru”. W kompozycjach pojawiają się nuty alkoholi, whisky, rumu i tequili, a także kakao, przypraw i bardziej wytrawnych składników. CPL Aromas obserwuje szczególne zainteresowanie generacji Z aromatami słonymi, fermentowanymi, prażonymi i umami. Wśród nowych kierunków wymieniane są sezam, miso, ryż, trufla i matcha.

Równolegle rozwijają się połączenia wanilii z orzechami, m.in. pistacjami. Według Coty kolejna generacja gourmand będzie koncentrować się bardziej na smaku i teksturze niż na samej słodyczy.

Dla rynku kosmetycznego oznacza to dalsze poszerzanie granic kategorii zapachowej. Gourmand przestaje być wyłącznie synonimem cukru, wanilii i karmelu. Producenci testują kompozycje inspirowane całym doświadczeniem jedzenia – od kremowości i ciepłego mleka po fermentację, przyprawy i nuty wytrawne. Jeżeli dalsze badania potwierdzą wpływ terapii GLP-1 na percepcję zapachów i zachowania zakupowe, rosnąca grupa ich użytkowników może stać się dodatkowym czynnikiem kształtującym rozwój kategorii.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
21.10.2026 13:48
Kosmetyki przyczyną ponad 42 tys. urazów oczu. Badanie objęło 20 lat
Tusze do rzęs, zalotki, eyelinery i spraye utrwalające odpowiadają za sporo urazów oczu.Zyanya BMO

W latach 2005–2024 kosmetyki i produkty do pielęgnacji ciała były przyczyną 42 457 wizyt na oddziałach ratunkowych w Stanach Zjednoczonych z powodu urazów oczu. Oznacza to średnio około 2100 przypadków rocznie, czyli niemal sześć dziennie. Najbardziej narażone były kobiety i dziewczęta, ale blisko jedna czwarta poszkodowanych miała nie więcej niż cztery lata.

Dane pochodzą z badania zaprezentowanego podczas 130. dorocznego spotkania Amerykańskiej Akademii Okulistyki (American Academy of Ophthalmology, AAO). Analiza objęła dwie dekady i wskazała, że produkty kosmetyczne, mimo powszechnego zastosowania w gospodarstwach domowych, mogą stanowić źródło poważnych urazów narządu wzroku. Ryzyko wiąże się zarówno z kontaktem oka z substancjami chemicznymi, jak i z nieprawidłowym używaniem urządzeń do stylizacji.

Badacze wykorzystali dane z National Electronic Injury Surveillance System (NEISS), federalnej bazy gromadzącej informacje o urazach leczonych na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Na podstawie reprezentatywnej próby przypadków system umożliwia oszacowanie liczby zdarzeń w skali całych Stanów Zjednoczonych.

Kobiety i małe dzieci w grupie ryzyka

Kobiety i dziewczęta odpowiadały za 81,8 proc. wszystkich odnotowanych urazów. Średni wiek poszkodowanych wynosił 24 lata, jednak istotną część przypadków stanowiły zdarzenia dotyczące najmłodszych dzieci. Osoby w wieku do czterech lat odpowiadały za niemal jedną czwartą wszystkich urazów związanych z kosmetykami.

Większość incydentów, bo 63 proc., miała miejsce w domu. Wśród najczęściej występujących obrażeń znalazły się urazy termiczne, stanowiące około 26 proc. przypadków, oraz urazy związane z ekspozycją na substancje chemiczne, które odpowiadały za około 25 proc.

image

Trend golenia rzęs u mężczyzn: nowy sposób na „męskość” i nowa usługa barberska?

W pierwszej grupie zagrożeń mieszczą się między innymi oparzenia spowodowane niewłaściwym użyciem podgrzewanych zalotek do rzęs i innych urządzeń do stylizacji. Do drugiej mogą prowadzić kontakty oczu z kosmetykami w płynie, aerozolami czy klejami do rzęs. Badanie nie ograniczało się zatem do jednej kategorii produktów, lecz obejmowało różne artykuły kosmetyczne i higieniczne.

Aatif Syed, główny autor badania i student medycyny na University of Missouri-Kansas City, zwrócił uwagę, że codzienne stosowanie kosmetyków może sprzyjać niedocenianiu związanego z nimi ryzyka. Jak podkreślił, kontakt z okiem, szczególnie w przypadku substancji chemicznych lub urządzeń o wysokiej temperaturze, może prowadzić do poważnych obrażeń.

Inne zagrożenia dla dzieci i dorosłych

Jednym z najważniejszych wniosków analizy jest różnica między przyczynami urazów u dzieci i dorosłych. Wśród najmłodszych pacjentów oparzenia chemiczne stanowiły 45,8 proc. obrażeń. W grupie dorosłych ich udział wynosił zaledwie 0,5 proc.

Według badaczy aż 83,2 proc. wszystkich oparzeń chemicznych uwzględnionych w analizie było związanych z sytuacją, w której dziecko uzyskało dostęp do produktu kosmetycznego. W grupie dzieci do czwartego roku życia 70 proc. urazów następowało po samodzielnym sięgnięciu po kosmetyk bez nadzoru osoby dorosłej.

W przypadku dorosłych dominowały natomiast zdarzenia związane z wykonywaniem własnych zabiegów pielęgnacyjnych. Aż 90 proc. poszkodowanych w tej grupie doznało urazu podczas samodzielnego stosowania produktu, a nie w trakcie zabiegu wykonywanego przez profesjonalistę.

image

Usterka przyprawiająca o ból zębów: Dyson wycofuje część szczoteczek CameraJet

Wyniki wskazują więc na potrzebę różnicowania działań profilaktycznych w zależności od wieku użytkowników. W przypadku dzieci kluczowe znaczenie ma ograniczenie dostępu do kosmetyków, zwłaszcza preparatów w płynie i aerozoli. U dorosłych większą rolę może odgrywać prawidłowa obsługa urządzeń do stylizacji oraz zachowanie ostrożności podczas aplikacji produktów w bezpośrednim sąsiedztwie oczu.

Zmiany w strukturze urazów

Badacze odnotowali również zmiany w charakterze wypadków na przestrzeni analizowanych 20 lat. Z czasem zmniejszała się liczba urazów związanych z używaniem podgrzewanych produktów, natomiast wzrastała liczba przypadków, w których obrażenia wiązały się z działaniem innej osoby.

Dostępne informacje nie wskazują jednak, jakie konkretne czynniki odpowiadają za te zmiany. Nie pozwalają również przesądzić, czy spadek liczby urazów związanych z urządzeniami grzewczymi wynika z poprawy konstrukcji produktów, zmian w sposobie ich użytkowania czy innych okoliczności.

Dla producentów kosmetyków i akcesoriów do pielęgnacji wyniki badania stanowią przypomnienie o znaczeniu bezpieczeństwa użytkowania, odpowiednich instrukcji oraz komunikacji dotyczącej ryzyka. W przypadku produktów stosowanych w pobliżu oczu istotne są zarówno właściwości samego preparatu lub urządzenia, jak i sposób jego przechowywania oraz aplikacji.

American Academy of Ophthalmology prowadzi działania edukacyjne dotyczące bezpiecznego stosowania kosmetyków w okolicy oczu i udostępnia bezpłatne materiały dla pacjentów. Autorzy badania podkreślają, że proste środki ostrożności, takie jak przechowywanie kosmetyków poza zasięgiem dzieci i ostrożne posługiwanie się urządzeniami grzewczymi, mogą pomóc ograniczyć liczbę tego rodzaju urazów.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
22. październik 2026 22:00