StoryEditor
Rynek i trendy
21.10.2014 00:00

Rosną moce polskiej produkcji

Polskie firmy kosmetyczne w pełni wykorzystały możliwości, jakie pojawiły się wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej i otwarciem jej rynków. Zaskakują jakością produktów nawet globalną konkurencję i nadal inwestują w rozbudowę swoich fabryk i usprawnianie procesów technologicznych. Również koncerny, doceniając potencjał rozwojowy i położenie Polski na mapie Europy, w ciągu ostatnich dziesięciu lat sporo u nas zainwestowały i robią to nadal.


foto: Verona Products Professional  

Choć firmy globalne chętnie produkują
w Polsce, znaczną część tej produkcji sprzedają za granicę. W przypadku poznańskiej fabryki Beiersdorf sprzedaż krajowa stanowi zaledwie 5 proc. Podobnie jest w przypadku
L’Oréala i Oriflame, a z produkcji Avonu i Unilevera zostaje u nas ok. 20 proc. Światowe marki stanowią połowę polskiego tortu kosmetycznego. To sytuacja wyjątkowa, bo w Europie Zachodniej, ale i u naszych najbliższych sąsiadów, należy do nich 80 proc. rynku. – U nas borykają się z wielką konkurencją firm krajowych, i to pomimo ogromnych inwestycji w reklamę swoich marek – mówi Blanka Chmurzyńska-Brown, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego. – Polskie firmy radzą sobie świetnie. Z reguły nie inwestują w kosztowne kampanie reklamowe, a mimo to mają wśród klientów wyrobioną markę.
Rozwój polskich firm jest szczególnie widoczny w ostatnich latach, a zaangażowanie w rozbudowę zakładów i podwyższanie standardów produkcji imponujące. Na polskim rynku obecnie trudno I wzrosty, ambitnie walczą więc I zagraniczne kontrakty. Dotrzymują kroku światowym koncernom, które nierzadko pożądliwie spoglądają w kierunku znakomitych polskich fabryk.
Globalni inwestują
Koncerny kosmetyczne doceniają potencjał rozwojowy i położenie geograficzne Polski. Jesteśmy dobrym punktem wypadowym przede wszystkim na Wschód, stąd decyzje największych graczy I kolejnych inwestycjach. Najbliższa planowana w fabryce Kosmepol L’Oréal Polska znacznie zwiększy jej moce produkcyjne i pozwoli na wejście w nowe kategorie. Jej koszt to 30 mln euro.
– Inwestujemy głównie w linie produkcyjne, mieszalniki do mas kosmetycznych oraz w infrastrukturę okołoprodukcyjną – mówi Paulina Jurkiewicz, dyrektor Kosmepolu. – Na przestrzeni ostatnich 5 lat nasza produkcja wzrosła I prawie 50 proc. Szacujemy, iż rozbudowana ostatnio hala produkcyjna oraz już zaplanowane kolejne inwestycje pozwolą nam przekroczyć 400 mln sztuk produktów rocznie, co stanowi 84-proc. wzrost na przestrzeni pięciu ostatnich lat – dodaje. Wszystkie inwestycje spełniają najwyższe standardy bezpieczeństwa jakości i w 100 proc. wpisują się w założenia zrównoważonego rozwoju, czyli redukcji negatywnego wpływu na środowisko poprzez ograniczenie zużycia wody, produkcji odpadów i ograniczenia emisji CO2. Paulina Jurkiewicz przyznaje, że rozbudowa infrastruktury i zwiększenie mocy produkcyjnych jest odpowiedzią głównie na wzrosty w Europie Zachodniej. – Duża część naszej produkcji idzie na eksport i w najbliższej perspektywie ten układ raczej się nie zmieni – wyjaśnia.
Produkcja Beiersdorf Manufacturing Poznań, za sprawą różnorodnych inwestycji, zwiększyła się w ubiegłym roku I 20 proc. Wcześniej, w 2007 roku, firma otworzyła Regionalne Centrum Logistyczne w Poznaniu, którego zadaniem jest obsługa regionu północno-wschodniej Europy. Rok później rozbudowała swój zakład produkcyjny I 7 tys. mkw.
Firma Procter & Gamble pod koniec ubiegłego roku otworzyła w Warszawie Europejskie Centrum Planowania i Logistyki, które odpowiada za kompleksowe zarządzanie łańcuchem dostaw w Europie Środkowej i Wschodniej, ale z czasem ma pracować dla całego kontynentu. Poza tym w Polsce działają cztery fabryki eksportujące produkty P&G do ponad 100 krajów.
Także koncern Unilever, który w Polsce ma 4 fabryki, w ubiegłym roku ukończył rozbudowę zakładu w Bydgoszczy, podwajając swoją produkcję dzięki dziesięciu nowym liniom technologicznym.
 
Nasi nie oddają pola

Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris i Oceanic – działają już od 30 lat. Ostatnich 10 lat to nieustanne inwestycje. Co je wymusiło? – Chodziło przede wszystkim I zwiększenie wydajności i mocy produkcyjnych oraz I elastyczność produkcji, która jest bardzo ważna w branży FMCG, a szczególnie w kosmetycznej, aby maksymalizować realizację zamówień i szybko reagować na potrzeby klientów – mówi Magda Burgiel, PR manager Oceanic. Dodaje, że równie istotne było podniesienie jakości i powtarzalności wytwarzanych produktów. Przy odnawianiu parku maszynowego chodziło również I obniżenie kosztów eksploatacji i utrzymania ruchu.
Najważniejszą inwestycją firmy Oceanic była więc budowa magazynu wysokiego składowania na wyroby gotowe wraz z systemem umożliwiającym szybką lokalizację asortymentu i jego kompletowanie. W magazynie zostały zainstalowane automatyczne regały umożliwiające nagromadzenia dużej ilości asortymentu na małej powierzchni. – Magazyn oddano do użytku w 2009 roku, a jego wybudowanie pozwoliło na poprawę obsługi naszych klientów i skróciło czas realizacji zamówień – zapewnia Magda Burgiel. To jednak nie wszystko. Rok wcześniej Oceanic zakupił wysokiej jakości mieszalnik do produkcji emulsji. Pozwoliło to na 2,5-krotne zwiększenie mocy produkcyjnych i poprawę jakości wytwarzanych emulsji. Inne ważne inwestycje, dzięki którym firma znalazła się tu gdzie jest obecnie, to dwie automatyczne linie pakujące do butelek I wydajności 3 tys. sztuk na godzinę, co zwiększyło moce produkcyjne I ok. 200 proc., i linia pakująca do kremów I wydajności 2,5 tys. sztuk na godzinę, zwiększająca wydajność produkcji I ok.100 proc. Saszetkarka do pakowania próbek marketingowych pozwoliła uniezależnić się firmie od podwykonawców w zakresie przygotowywania próbek i mocno obniżyć koszt. Tubiarka do pakowania preparatów w tuby I wydajności 110 sztuk na godzinę podniosła wydajności pakowania I ponad 100 proc. i poprawiła jakości pakowanych produktów. Zautomatyzowano proces technologiczny przy produkcji preparatów, które nie są emulsjami. W tym roku została też oddana do użytku oczyszczalnia ścieków pozwalająca na podczyszczanie odpadów technologicznych, tak aby można je było odprowadzać do kanalizacji gminnej, dbając jednocześnie I środowisko naturalne.
Oceanic rozszerzył działalność z lokalnej na ogólnokrajową, a następnie na międzynarodową. Teraz produkty marki AA są dostępne w Polsce we wszystkich kanałach dystrybucji, praktycznie w każdej sieci działającej w Polsce oraz u wielu odbiorców na rynku tradycyjnym, w indywidualnych punktach sprzedaży. – Cały czas utrzymujemy wysoką pozycję na polskim rynku, jednocześnie wielką wagę przykładamy do eksportu. W dłuższej perspektywie działalność eksportowa jest jedną z największych szans rozwoju naszej firmy – podkreśla Magda Burgiel. Obecnie sprzedaż za granicę stanowi około 10 proc. rocznych obrotów spółki. Ma się znacząco zwiększyć w związku z zaplanowaną na najbliższe lata ekspansją firmy na rynki zagraniczne.
Także Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris w niczym nie przypomina małego zakładu produkcyjnego sprzed ponad 30 lat. Obecnie wytwarza 20 milionów sztuk produktów rocznie, które trafiają do ponad 40 krajów świata. W ostatnich latach wzrost sprzedaży eksportowej marki Lirene wyniósł 60 proc., a marki Pharmaceris ponad 200 proc. Dynamicznie na rynkach zagranicznych rozwija się również selektywna marka Dr Irena Eris, która jest jedynym polskim brandem zaproszonym do Comité Colbert, francuskiego stowarzyszenia światowych marek luksusowych. – Wszystkie nasze kosmetyki oparte są na własnych oryginalnych recepturach, a ich tworzeniu, na każdym etapie ich powstawania, nieodłącznie towarzyszą badania prowadzone w wyspecjalizowanym Centrum Naukowo-Badawczym Dr Irena Eris – zapewnia dr Renata Dębowska, szefowa centrum. – Powstało ono w 2001 roku i jest unikatowe w branży kosmetycznej, zarówno w Polsce, jak i w Europie. W ciągu ostatnich dwóch lat dzięki prowadzonym tu badaniom wdrożonych zostało ponad 80 projektów i w sumie ponad 300 nowych receptur.
Rosnąca sprzedaż spowodowała, że na przełomie 2012 i 2013 roku Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris rozbudowało zakład produkcyjny w Piasecznie do 10 tys. mkw. Stale modernizuje też park maszynowy. Jedną z istotniejszych inwestycji kilku ostatnich lat był zakup maszyny Groniger, która umożliwiła istotne zwiększenie wydajności produkcyjnej. W 2011 roku wdrożono magazynowy system informatyczny, spełniający wszelkie oczekiwania stawiane przed sprawną dystrybucją. Objęto nim wszystkie trzy magazyny firmy. W 2013 roku wprowadzono owijanie kartoników za pomocą najnowocześniejszej na świecie owijarki, co pozwala realizować nawet krótkie zlecenia z zawsze identyczną, najwyższą jakością owijania.
Firma Verona Products Professional z Andrzejowa Duranowskiego w 2008 roku zakupiła tereny inwestycyjne i wybudowała halę produkcyjno-magazynową, a dwa lata później rozbudowała kompleks I ponad
2,5 tys. mkw. Wtedy też kupione zostały nowoczesne urządzenia i linie produkcyjne, by w pełni zautomatyzować procesy produkcyjne. Jak mówi Katarzyna Olędzka, kierownik marketingu Verony, wszelkie przeprowadzane działania inwestycyjne mają na celu poszerzanie oferty I nowe, zaawansowane technologicznie produkty, ale również podnoszenie jakości tych obecnych.
– Niezwykle ważna jest dla nas także możliwość błyskawicznego reagowania na światowe trendy oraz utrzymywanie wysokiego poziomu sezonowości – tłumaczy. – Zwiększająca się wciąż liczba krajów, do których trafiają nasze produkty, oraz rosnące oczekiwania klientów wymagają od nas zautomatyzowania produkcji, co wiąże się z usprawnieniem procesów i maksymalizacją mocy produkcyjnych, a także z zachowywaniem najwyższych standardów.
Mocno rozbudowany park maszynowy został ostatnio poszerzony I najnowocześniejsze maszyny do produkcji kolorówki. Efekty są już widoczne w ofercie marki Ingrid oraz w nowej odsłonie marki Butterfly. Verona zakupiła też wysokiej klasy maszyny do konfekcjonowania, co ma zredukować koszty tego procesu. Firma zainwestowała też w laboratorium badawczo-rozwojowe, w którym powstają unikalne receptury. Inwestycje prowadzone są także w części magazynowej. W planach na najbliższą przyszłość jest nowa hala, w której powstanie część procesowa dla jednej z kategorii produktowych. Inwestycja ma zwielokrotnić wydajność produkcji poprzez budowę linii technologicznej łączącej zbiorniki magazynowe surowca z procesem mieszania oraz zbiornikami magazynowymi, a jednocześnie podnieść jakość produkowanych wyrobów. Druga ważna inwestycja – w linię do konfekcjonowania – ma znacząco zwiększyć wydajność produkcyjną wybranych grup asortymentowych. Już niebawem uruchomione zostaną też trzy nowe linie produkcyjne. 
Wszystkie inwestycje wynikają z intensywnego rozwoju eksportu, który stanowi ok. 70 proc. obrotu total firmy. Następujący  również w kraju szybki wzrost sprzedaży spowodował, że inwestycje bardzo się opłaciły.
W ciągu ostatnich 10 lat szereg inwestycji, które pozwoliły na znaczne unowocześnienie procesów produkcyjnych i dostosowanie ich do wymagań GMP (Dobre Praktyki Produkcji), przeprowadziła firma Ziaja, która w tym roku obchodzi 25-lecie swojego istnienia. Rozbudowany został budynek produkcyjno-magazynowy do powierzchni 8 tys. mkw., powstała oczyszczalnia ścieków. Zakupiono urządzenia i ciągi technologiczne do wytwarzania produktów kosmetycznych. Dzięki tym inwestycjom moce produkcyjne zakładów potroiły się, osiągając wielkość 50 mln sztuk opakowań rocznie. Motywacją do rozpoczęcia inwestycji był stale zwiększający się udział firmy Ziaja w rynku kosmetycznym. Dotyczy to zarówno Polski, jak i eksportu. W 2013 r. eksport wzrósł I około 20 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. – W 2014 r. planujemy osiągnąć wzrost tego samego rzędu – zapowiada Zenon Ziaja, prezes firmy, choć liczy też na dalszy rozwój sieci dystrybucji w kraju. 
Bielenda Kosmetyki Naturalne to kolejny polski producent inwestujący w swoją przyszłość. – Przeprowadziliśmy kompletną modernizację, od powiększenia przestrzeni produkcyjnej, po zakup nowoczesnych maszyn – mówi Katarzyna Butrymowicz-Knap, dyrektor marketingu. Aby zwiększyć wydajność, wyeliminowano segmentację etapów produkcji, dzięki czemu produkt powstaje w jednym nieprzerwanym procesie. Firma rozwinęła się także w zakresie nowoczesnego magazynowania. Jesienią 2013 roku rozpoczął się proces przenoszenia magazynu produktów gotowych do Centrum Logistycznego w Skawinie. Dzięki tej operacji Bielenda korzysta z nowoczesnych rozwiązań logistycznych, dostosowanych do standardów Unii Europejskiej i ma możliwość elastycznego reagowania na potrzeby klientów i realizacji także niestandardowych zadań. To dla Bielendy niezwykle ważne, gdyż firma w ciągu ostatnich trzech lat zwiększyła swoją obecność na świecie z trzydziestu do prawie sześćdziesięciu państw.
Rosnąca sprzedaż także w przypadku firmy Marion zaowocowała w tym roku otwarciem nowego zakładu produkcyjnego. Jego powierzchnia to 6 tys. mkw. Całość jest dostosowana do norm GMP. Duża część inwestycji została dofinansowana ze środków Unii Europejskiej w ramach projektu Innowacyjna Gospodarka. – Dzięki zakupowi nowej linii produkcyjnej udało nam się z sukcesem wdrożyć m.in. produkcję saszetek tzw. wielokrotnego użytku z zaworkiem oraz kosmetyki w ampułkach – mówi Agnieszka Sosenko- Zalaszewska, marketing manager Marion. – Są to innowacje na skalę kraju. Kosmetyki w nowych, unikalnych opakowaniach umożliwiły nam poszerzenie rynków zbytu – dodaje. W poprzedniej lokalizacji wynajmowana hala produkcyjno-magazynowa w Gdyni była maksymalnie wykorzystana. Brak wolnej przestrzeni ograniczał więc wprowadzanie nowych produktów. I choć obecnie głównym rynkiem zbytu pozostaje Polska, to Marion planuje wzrost udziału eksportu w ogólnej wielkości sprzedaży z 5 do około 7 proc.
Także Fabryka Kosmetyków Hean nie koncentruje się jedynie na polskim rynku, gdzie konkurencja jest bardzo silna, a osiąganie dużych wzrostów sprzedaży, uruchomienie nowych kanałów dystrybucji czy też wejście z marką kolorową do sieci jest bardzo utrudnione. – Zdecydowanie łatwiej jest uzyskać wysokie wskaźniki wzrostu poprzez eksport – mówi Monika Latosińska, dyrektor ds. handlu i marketingu Hean. Tym bardziej że zainteresowanie polskimi kosmetykami w świecie stale rośnie, doceniana jest ich jakość i konkurencyjna cena. Swoje kosmetyki Hean eksportuje do kilkunastu krajów Europy i Bliskiego Wschodu, rozwija się również bardzo dynamicznie obszar private labels. Wszystko wskazuje na to, że przez najbliższe lata to właśnie eksport będzie głównym źródłem wzrostu firmy – według prognoz, w tym roku zwiększy się prawie trzykrotnie w stosunku do roku 2013.
Producent zainwestował więc w nowe laboratorium badawczo-rozwojowe oraz laboratorium kontroli jakości, które intensywnie pracują nad wdrażaniem nowych technologii oraz usprawnianiem procesów produkcyjnych. – Dzięki nim produkty marki Hean przeszły prawdziwą metamorfozę, a klientki doceniły nową jakość – zapewnia Monika Latosińska. To nie wszystko. Informatyzacja firmy i wdrożenie zintegrowanego systemu zarządzania, obejmującego całość procesów produkcji i dystrybucji, usprawniły przepływ krytycznych dla funkcjonowania firmy informacji w różnych obszarach (produkcja, magazyn, sprzedaż, księgowość). Skróciły również czas podejmowania decyzji na podstawie danych dostępnych online, co było niezwykle istotne z punktu widzenia rozwoju współpracy z handlem nowoczesnym oraz obsługi dużych kontraktów B2B. Firma stale inwestuje również w modernizację zakładu produkcyjnego – uruchomiono nową lakiernię, rozbudowano park maszynowy umożliwiający wdrażanie nowoczesnych technologii. W kolejnych latach planowana jest dalsza rozbudowa zakładu produkcyjnego oraz zakup dodatkowych maszyn i urządzeń, które wpłyną na dalszy wzrost mocy produkcyjnych i obniżenie kosztów produkcji.
Największą inwestycją firmy Delia Cosmetics jest nowy zakład produkcyjny, który powstał w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. W pełni nowoczesny zakład I powierzchni ok. 3300 mkw. przystosowany jest m.in. do produkcji kosmetyków zawierających łatwopalne rozpuszczalniki, w szczególności emalie do paznokci i zmywacze. Produkcja i sprzedaż kosmetyków do makijażu to obecnie priorytet firmy – portfolio produktów w tej kategorii będzie znacznie rozszerzane. Nowy zakład to również zwiększenie możliwości Delii jako producenta marek własnych. Ta część działalności firmy szybko zyskuje na znaczeniu, marki na zlecenie stanowią obecnie 25-30 proc. wartości całej produkcji (w 2011 r. było to zaledwie 5 proc.). W planach jest również dalsza rozbudowa fabryki. 9 października zarząd firmy odbiera zezwolenie na budowę kolejnej fabryki w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, tym razem specjalizującej się w produkcji kosmetyków pielęgnacyjnych.
Budowa nowego zakładu produkcyjnego to dla spółki duże obciążenie – powstał on z własnych środków, a jego koszt to ok. 8 mln zł. Bonusem jest ewentualne zwolnienie z zapłaty podatku dochodowego w wysokości 50 proc. wartości inwestycji, a więc bezsprzecznie jest to inwestycja w przyszłość.
Na duże możliwości rozwoju i wysoką pozycję w europejskim przemyśle kosmetycznym liczy obecnie Dax Cosmetics. Tak przynajmniej wynika z oficjalnego komunikatu, który rozesłano na początku tego roku po przejęciu kontroli nad firmą przez amerykańską spółkę The Mentholatum Company. Ale już w 2010 r. miała miejsce rozbudowa fabryki, co pozwoliło na wzrost mocy produkcyjnych I 60 proc. a w 2012 roku w parku maszynowym przybyły trzy nowe, bardziej wydajne linie produkcyjne.
Warto wspomnieć również I firmie Bell Cosmetics, która na przestrzeni 7 lat wybudowała aż dwie fabryki – pierwszą w 2004 roku, a drugą w 2011 roku, a swoje produkty z sukcesem sprzedaje na rynkach kilkudziesięciu krajów Europy Środkowo-Wschodniej i Zachodniej.
W latach 2006-2011 modernizacji i rozbudowy zakładu produkcyjnego podjęła się krakowska Farmona. Obecnie zakład ma powierzchnię niemal 2,4 tys. mkw.
Natomiast inna krakowska firma – Barwa – w 2007 roku powiększyła fabrykę do 4,2 tys. mkw. Dodatkowo 3 lata później zainwestowała w automatyczną linię do konfekcjonowania wyrobów płynnych. Usprawnień techniczno-produkcyjnych dokonało też Laboratorium Kosmetyczne Joanna. W 2005 r. firma otworzyła nową, nowoczesną fabrykę w Mościskach pod Warszawą. Produkująca m.in. nawilżane chusteczki firma
Harper Hygienics w 2007 r. ukończyła budowę nowego zakładu produkcyjnego w Mińsku Mazowieckim.

Długofalowe myślenie

Polscy producenci dotrzymują kroku globalnym producentom i nie zamierzają ani na krok ustąpić pola. Niemal wszyscy wykorzystali ostatnie lata – również te kryzysowe – na rozwój. Inwestycje w innowacje stały się w polskich firmach normą – przeznaczają na nie ok. 20 proc. wszystkich swoich wydatków. Jak podkreśla Blanka Chmurzyńska-Brown z Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego, strategia firm zakłada nie tylko inwestycje w nowoczesne środki produkcji, zmianę wyglądu opakowań czy usprawnianie procesów technologicznych, ale też w rozwój standardów zarządzania jakością oraz wdrażanie metod rozwoju osobistego pracowników. Strategia większości polskich producentów zakłada również długofalowe inwestycje w zespoły rozwojowe. W niektórych przypadkach do takiej pracy oddelegowanych jest nawet 20-25 proc. wszystkich pracowników firmy.

Anna Zawadzka-Szewczyk

Dane pochodzą z informacji pozyskanych przez redakcję od firm produkcyjnych oraz z raportu Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego „10 lat Polskiej Branży Kosmetycznej w Unii Europejskiej”


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
25.08.2026 14:26
Listonic: Mydło z rekordowym wzrostem popytu, szampony z najwyższą lojalnością
Agata Grysiak

Dane z aplikacji Listonic pokazują, że w okresie od sierpnia 2025 do lipca 2026 Polacy nie tylko częściej planowali zakupy wybranych kategorii FMCG i higienicznych, ale także zmieniali swoje preferencje dotyczące marek. Największy wzrost popytu odnotowano w przypadku mydła – aż o 142,92 proc. Z kolei szampony osiągnęły najwyższy w zestawieniu wskaźnik lojalności wobec marek – 41,55 proc.

Miniony rok przyniósł kolejne zmiany w sposobie planowania codziennych zakupów. Choć podstawowe kategorie FMCG pozostają stałym elementem koszyków, wybór konkretnych marek jest znacznie bardziej dynamiczny. Konsumenci z jednej strony wracają do sprawdzonych producentów, z drugiej nadal silnie reagują na cenę, promocje oraz dostępność produktów.

Wpływ na decyzje zakupowe ma również utrzymująca się rywalizacja cenowa pomiędzy dyskontami i supermarketami. Sieci handlowe wykorzystywały m.in. promocje typu 1+1, drugie opakowanie w niższej cenie czy 12 produktów w cenie 6. 

15 kategorii pod lupą

Raport Listonic powstał na podstawie danych z aplikacji, obejmujących listy zakupów tworzone w języku polskim od sierpnia 2025 do lipca 2026. Wyniki porównano z analogicznym okresem rok wcześniej.

Analizą objęto 15 kategorii: szereg produktów spożywczych, mydło, pastę do zębów, szampon oraz papier toaletowy. Sprawdzano przede wszystkim częstotliwość pojawiania się poszczególnych kategorii na listach, najczęściej wybierane marki, zmianę popytu oraz wskaźnik Brand Loyalty Index (BLI).

BLI pokazuje, jak często przy produkcie pojawia się konkretna marka. Wysoka wartość wskaźnika oznacza więc większą skłonność użytkowników do wskazywania marki podczas planowania zakupu.

Mydło z największym wzrostem popytu

image
Listonic

Największą zmianę w całym zestawieniu odnotowano w kategorii mydła. Popyt na tę kategorię wzrósł aż o 142,92 proc. To zdecydowanie najwyższy wynik spośród analizowanych segmentów.

Najczęściej wskazywaną marką było Dove, z udziałem 30,13 proc. Kolejne miejsca zajęły Biały Jeleń – 15,06 proc. oraz Luksja – 14,37 proc. Dove miało zatem około dwukrotnie większy udział niż dwie kolejne marki, które osiągnęły bardzo zbliżone wyniki.

Jednocześnie BLI dla mydła wzrósł do 4,56 proc., czyli o 2,06 pkt proc. rok do roku. Pomimo wzrostu pozostaje to relatywnie niski poziom lojalności wobec konkretnych marek. Dane mogą wskazywać, że mydło coraz częściej jest świadomie uwzględniane na regularnych listach zakupów, ale wybór konkretnego producenta nadal pozostaje elastyczny.

Pasta do zębów: funkcja ważniejsza od samej marki?

image
Listonic

Popyt na pasty do zębów zwiększył się o 5,72 proc. Liderem kategorii został Elmex z udziałem 30,98 proc., wyprzedzając Sensodyne – 22,36 proc. – oraz Colgate – 19,18 proc.

W przeciwieństwie do wzrostu popytu, BLI spadł o 1,20 pkt proc., do 7,08 proc. Oznacza to, że użytkownicy nieco rzadziej wskazywali konkretną markę podczas planowania zakupu.

Może to być związane ze specyfiką kategorii. Przy wyborze pasty znaczenie mają m.in. potrzeby związane z nadwrażliwością, wybielaniem czy ochroną dziąseł. Konsumenci mogą więc porównywać przede wszystkim deklarowane działanie, skład, cenę i bieżące promocje, a dopiero w dalszej kolejności kierować się przywiązaniem do producenta.

Szampony z najwyższą lojalnością

image
Listonic

Popyt na szampony zwiększył się o 25,08 proc. Liderem został Radical, który osiągnął 22,14 proc. udziału. Kolejne miejsca zajęły Head&Shoulders – 13,30 proc. – oraz Elsève – 13,00 proc. Różnica pomiędzy dwiema kolejnymi markami wyniosła zaledwie 0,30 pkt proc.

Najbardziej charakterystycznym wynikiem tej kategorii pozostaje jednak BLI. Wskaźnik wzrósł o 9,98 pkt proc., do 41,55 proc., osiągając najwyższy poziom w całym zestawieniu.

Tak wysoki poziom lojalności może wynikać z tego, że szampon jest produktem silnie powiązanym z indywidualnymi potrzebami włosów i skóry głowy. Konsumenci poszukują produktów odpowiadających konkretnym problemom i oczekiwanym efektom, przez co wybór może być bardziej świadomy i mniej podatny na przypadkową zmianę.

Na widoczność Radicala wpływała również prowadzona kampania marketingowa, która zwiększała ekspozycję marki wśród użytkowników aplikacji.

Papier toaletowy: wysoki udział liderów, niska lojalność

image
Listonic

Popyt na papier toaletowy wzrósł o 14,60 proc. Najsilniejszą pozycję w kategorii mają dwie marki: Queen z udziałem 41,12 proc. oraz Velvet – 36,65 proc. Regina osiągnęła 10,17 proc.

Pomimo silnej pozycji dwóch liderów BLI wyniósł zaledwie 2,64 proc., zwiększając się o 1,61 pkt proc. To jeden z najniższych poziomów w analizowanym zestawieniu.

W przypadku papieru toaletowego decyzja zakupowa pozostaje silnie związana z parametrami użytkowymi i cenowymi. Znaczenie mogą mieć m.in. liczba rolek, wielkość opakowania, cena jednostkowa oraz aktualna promocja. W efekcie konsumenci często planują zakup kategorii, ale nie zawsze wskazują konkretną markę.

Liderzy nie mogą zakładać stałej lojalności

Dane Listonic pokazują, że wzrost popytu nie musi automatycznie oznaczać wzrostu przywiązania do marek. Dobrym przykładem są pasty do zębów: zainteresowanie kategorią zwiększyło się o 5,72 proc., podczas gdy BLI spadł o 1,20 pkt proc. Odwrotna sytuacja wystąpiła w przypadku szamponów, gdzie wzrost popytu o 25,08 proc. współwystępował z bardzo wyraźnym zwiększeniem lojalności – o 9,98 pkt proc.

Zestawienie pokazuje również różnicę pomiędzy kategoriami funkcjonalnymi a produktami, przy których wybór jest bardziej podatny na cenę i promocję. W papierze toaletowym dwie marki odpowiadają łącznie za 77,77 proc. wskazań, ale BLI pozostaje niski. W mydle lider ma 30,13 proc., a cała kategoria zanotowała rekordowy wzrost popytu o 142,92 proc.

Dla producentów i sieci handlowych oznacza to, że analiza samego udziału marki w listach zakupowych nie wystarcza do oceny jej pozycji. Równie istotne pozostają dynamika popytu oraz BLI, które pozwalają określić, czy konsumenci rzeczywiście planują zakup konkretnej marki, czy przede wszystkim poszukują produktu spełniającego określoną funkcję i dostępnego w atrakcyjnej cenie.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
25.08.2026 02:14
Polacy wydają na suplementy więcej niż Niemcy i Francuzi. “Beauty” napędza nową falę wzrostu
Alternatywna medycyna ziołowa w kapsułkach organicznych z witaminą E, omega-3, olejem rybim, minerałami, lekiem z liśćmi ziół - naturalne suplementy dla zdrowego i dobrego życia.sasirin pamai

Polski rynek suplementów wchodzi w dojrzalszą fazę: wzrost będzie wynikał nie tyle z pozyskiwania nowych użytkowników, ile z nowych potrzeb, specjalizacji i premiumizacji. Wydatki w przeliczeniu na mieszkańca są już wyższe niż w Niemczech i Francji — szacuje OC&C Strategy Consultants.

Według analizy firmy doradczej OC&C Strategy Consultants, udostępnionej 24 sierpnia 2026 r., Polacy wydają na witaminy i suplementy diety średnio około 43 euro na mieszkańca rocznie, podczas gdy mieszkańcy Niemiec i Francji — 35–37 euro. Wciąż jednak daleko nam do Wielkiej Brytanii i Włoch, gdzie wydatki wynoszą odpowiednio ok. 58 i 74 euro na osobę.

– Suplementacja stała się w Polsce zjawiskiem powszechnym, co nie oznacza, że rynek wyczerpał możliwości wzrostu. W przyszłości jego motorem będą już nie tyle nowi konsumenci, co nowe potrzeby i rosnące wymagania tych, którzy po suplementy już sięgają. Ci konsumenci szukają dziś coraz bardziej wyspecjalizowanych produktów, a przy ich wyborze większą wagę przykładają do jakości, bezpieczeństwa i skuteczności — uważa Agnieszka Przybył, manager w OC&C Strategy Consultants.

To ważna zmiana z punktu widzenia producentów i handlu. Wzrost nie musi już polegać na pozyskiwaniu kolejnych użytkowników kategorii. Coraz większe znaczenie ma zwiększanie częstotliwości zakupów, rozwijanie produktów odpowiadających na konkretny problem oraz budowanie wyższej wartości koszyka poprzez specjalizację i premiumizację.

Online buduje markę suplementów, apteka dostarcza zaufania

Według OC&C sprzedaż internetowa odpowiada już za blisko jedną trzecią polskiego rynku suplementów, podczas gdy dekadę temu jej udział nie przekraczał 10 proc. Online jest jednocześnie kanałem sprzedaży, wyszukiwarką wiedzy i przestrzenią porównywania składów, dawek, opinii oraz cen.

Nie oznacza to jednak utraty znaczenia przez kanał stacjonarny. Apteki i farmaceuci nadal pełnią funkcję filtra wiarygodności, szczególnie przy pierwszym zakupie i w kategoriach związanych z konkretnymi potrzebami zdrowotnymi. Najbardziej perspektywiczny model jest więc omnichannelowy: internet odpowiada za odkrywanie, edukację i wygodę, a apteka wzmacnia zaufanie, skalę i poczucie bezpieczeństwa.

- Obok tradycyjnego modelu rozwoju sprzedaży przez sieci aptek coraz częściej pojawiają się marki suplementów budowane od początku w internecie, podobnie jak ma to miejsce w Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych. To w kanałach online producenci zdobywają pierwszych klientów i rozpoznawalność, a dopiero później wchodzą do sieci aptecznych, by dotrzeć do większej liczby odbiorców i dodatkowo wzmocnić zaufanie do marki – mówi Bartek Krawczyk, Partner w OC&C Strategy Consultants.

Polska: wysoka penetracja i wciąż duża przestrzeń do wzrostu

Najnowsze publicznie dostępne szacunki z sierpnia 2026 r. określają wartość polskiego rynku na około 7,5–8 mld zł. 

Dla porównania, PMR Market Experts szacował jego wartość w 2024 r. na 7,1 mld zł, a prognoza tej firmy zakłada przekroczenie 10 mld zł w 2028 r.

Marta Marszałek, autorka raportu PMR „Rynek suplementów diety w Polsce 2025”, twierdzi, że penetracja konsumpcji suplementów diety w populacji wynosi aż 75%, co oznacza, że ponad 23 mln Polaków podejmuje decyzje zakupowe w tym obszarze. Skala ta generuje znaczący potencjał rozwoju, ale jednocześnie zwiększa intensywność konkurencji i presję na uczestników rynku.

- Nasze prognozy z 2025 r. wskazują, że w najbliższych latach rynek suplementów diety w Polsce będzie nadal rósł, zarówno nominalnie jak i realnie, choć tempo wzrostu będzie się stabilizować. Otoczenie regulacyjne i technologiczne ulega zmianom, które w średnim horyzoncie czasowym mogą mieć znaczący wpływ na jego strukturę i rentowność. Niemniej, wzrost wartości rynku wspiera rosnąca świadomość zdrowotna, starzenie się społeczeństwa i rozwój e-commerce - twierdzi Marta Marszałek, Head Pharmaceutical & Healthcare Market Analyst, PMR Market Experts/Hume’s Institute. 

W praktyce oznacza to, że suplementy przestały być wyłącznie sezonowym zakupem związanym z odpornością i coraz częściej stają się stałym elementem budżetu na zdrowie, samopoczucie i wygląd.

Suplementy w Polsce: od odporności do nastroju, jelit i wyglądu

Fundamentem polskiego rynku — według danych OC&C Strategy Consultants z sierpnia 2026 r. — pozostają preparaty wspierające odporność, ogólną kondycję i uzupełnianie niedoborów, w tym witamina D. Najszybciej rosną jednak bardziej precyzyjne obszary potrzeb. 

OC&C wskazuje, że zwiększa się sprzedaż produktów:

-   związanych z nastrojem i wyciszeniem zwiększa się średnio o ponad 20 proc. rocznie.

-  wspierających układ pokarmowy o 14,2 proc.,

-  adresowanych do mężczyzn — 12,9 proc.

Dwucyfrowe tempo notują w 2026 r. też kategorie preparatów:

- poprawiających pamięć i koncentrację

- dostarczające energii

- wspierajace zdrowie kobiet

- związanych z wyglądem.

Kierunek ten widać także w globalnych prognozach.  Grand View Research w najnowszym raporcie szacuje światowy rynek suplementów diety w 2026 r. na 228,2 mld USD i oczekuje średniorocznego wzrostu o 9,5 proc. do 2033 roku. To oznacza, że sprzedaż do tego czasu niemal się podwoi i przekroczy 431,7 mld USD.

W tej prognozie kanał online ma rosnąć szybciej niż cały rynek — średnio o 11,4 proc. rocznie — napędzany przez marki DTC, subskrypcje, porównywarki i sprzedaż opartą na mediach społecznościowych.

Brytyjski sygnał: beauty rośnie znacznie szybciej niż cały rynek

Najświeższe dane z Wielkiej Brytanii — analiza „The Grocer” — pokazują, że szczególnie szybko rośnie segment suplementów beauty, a na znaczeniu zyskują wygodne formaty, personalizacja i sprzedaż online. To wartościowy, aktualny benchmark. 

Według Worldpanel by Numerator w ciągu 52 tygodni - licząc do 14 czerwca 2026 r. - sprzedaż witamin, minerałów i suplementów po raz pierwszy przekroczyła 1 mld funtów: wartość kategorii wzrosła o 10,7 proc., a liczba sprzedanych opakowań — o 3,6 proc. 

Różnica między dynamiką sprzedaży wartościowej i wolumenowej w Wielkiej Brytanii pokazuje, że wzrost jest napędzany nie tylko przez popyt, lecz również przez ceny i zmianę miksu w stronę produktów droższych.

Najmocniejszym przykładem premiumizacji są suplementy beauty - ich sprzedaż wartościowa wzrosła aż o 89,1 proc., do 58,9 mln funtów, podczas gdy wolumen zwiększył się o 30,4 proc., do 5,2 mln opakowań.

Średnia cena opakowania wzrosła o 45,1 proc., do 11,23 funta. To sugeruje, że konsumenci akceptują wyższe ceny, jeśli produkt łączy obietnicę „beauty from within” z atrakcyjnym opakowaniem, wygodnym formatem i jasno opisanym działaniem.

Wzrost kategorii napędza przede wszystkim kolagen, ale także jego roślinne alternatywy oraz składniki pozycjonowane wokół nawilżenia, zdrowego starzenia i kondycji włosów, skóry i paznokci. 

Suplement coraz częściej jest projektowany i komunikowany jak kosmetyk: ma być aspiracyjny, dobrze wyglądać w mediach społecznościowych i ma naturalnie wpisywać się w codzienny rytuał pielęgnacyjny.

Wygrywa prostota: żelki, saszetki, spraye i rozwiązania all-in-one

Drugim wyraźnym trendem jest odejście od tradycyjnej tabletki jako jedynego domyślnego formatu. W brytyjskiej analizie za najgorętszą formę 2026 r. uznano żelki, ale innowacje obejmują również koncentraty płynne, shoty, saszetki, spraye doustne, tabletki musujące, batony i napoje funkcjonalne. Łączy je ta sama obietnica: suplementacja ma nie tworzyć nowego obowiązku, tylko pasować do istniejącego stylu życia.

Skalę tego zjawiska pokazuje brytyjska marka Tonic Health, której sprzedaż wartościowa wzrosła w ciągu roku o 383 proc., do 7,1 mln funtów. To przykład, jak forma produktu może stać się ważnym czynnikiem rekrutacji do marki. Równolegle rozwijają się rozwiązania all-in-one i personalizacja, które upraszczają wybór zamiast zachęcać konsumenta do budowania rozbudowanego „stosu” wielu preparatów.

Lekcja dla marek beauty

Kategoria suplementów zaczyna powtarzać drogę pielęgnacji skóry: po okresie wieloetapowych rutyn rośnie zapotrzebowanie na produkty wielofunkcyjne, prostsze w użyciu i łatwiejsze do utrzymania w codziennym nawyku.

– Suplementy przestają być produktem kupowanym doraźnie lub sezonowo, a stają się częścią codziennych nawyków – podobnie jak pielęgnacja skóry, aktywność fizyczna czy zdrowe odżywianie – mówi Agnieszka Przybył, OC&C Strategy Consultants

Kapitał gigantów kosmetycznych płynie do suplementów

Rosnące zainteresowanie inwestorów potwierdza, że suplementy są postrzegane jako strategiczny segment wellness. W czerwcu 2026 r. Unilever sfinalizował przejęcie amerykańskiej marki żelków Grüns; oficjalnie nie ujawniono ceny, choć media podawały kwotę około 1,2 mld USD. W lipcu Bain Capital zawarł umowę przejęcia Vitabiotics, największej brytyjskiej firmy witaminowej, a wcześniej Rem3dy Health — właściciel marki spersonalizowanych żelków Nourished — pozyskał 14 mln funtów przy wycenie 84 mln funtów.

Wspólnym mianownikiem tych transakcji są wygodne formaty, silna marka konsumencka, personalizacja i potencjał międzynarodowej dystrybucji.

To także sygnał dla polskich producentów: przewagę coraz trudniej budować samą recepturą. Eksperci OC&C wskazują, że wraz z dojrzewaniem rynku konsumenci w Polsce stają się coraz bardziej świadomi swoich potrzeb i oczekiwań, jakie mają wobec produktów. Częściej zwracają uwagę na obecność substancji aktywnej, jej dawkę, przejrzystość składu i dowody na deklarowane działanie. Oczekują przy tym skuteczności, wiarygodności oraz przedstawienia informacji o preparacie w prosty, zrozumiały sposób.  

Im szybszy wzrost, tym większa presja na dowody

Dynamiczny rozwój ma również drugą stronę. Im bardziej suplement przypomina kosmetyk lub lifestyle’owy produkt impulsowy, tym większe ryzyko, że atrakcyjna narracja wyprzedzi dowody. 

- Zaufanie w tej kategorii buduje się długo, a stracić można je bardzo szybko. Jeśli rzetelne dowody zostaną zastąpione atrakcyjnymi, ale niepopartymi faktami obietnicami, ucierpi wiarygodność całej branży. — podkreśla Agnieszka Przybył.

Ten kontekst jest szczególnie ważny dla segmentu "beauty from within", w którym komunikacja często operuje językiem efektów wizualnych. 

Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności przypomina, że suplementy mają uzupełniać dietę, a nie ją zastępować, a składniki roślinne mogą wchodzić w interakcje z lekami lub powodować działania niepożądane. Kolejny etap rozwoju rynku będzie więc należał do marek, które potrafią połączyć atrakcyjność i wygodę z transparentnością, rozsądnymi obietnicami oraz komunikacją opartą na dowodach.

 

Kluczowe trendy — w 2025 r. największe udziały w rynku miały segmenty:

Według składników: witaminy — 28,2% 

Według typu: OTC — 75,6% 

Pod względem formy: tabletki — 31,9% 

Pod względem zastosowania: segment wspierający metabolizm, energię i wagę — 29,4% 

Według użytkownika końcowego: segment osób dorosłych — 44,6% 

Według kanału dystrybucji: segment offline — 62,6% 

Źródło:Raport Grand View Research: Rynek suplementów diety (2026-2033)

 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
25. sierpień 2026 21:30