StoryEditor
Rynek i trendy
30.09.2015 00:00

Rozszerzymy asortyment o nowe kategorie i marki

WOJCIECH JANIAK, prezes zarządu, NaturaNajważniejsze dla nas są samodzielne drogerie pod marką Natura. Wprowadzimy nowy asortyment, którego w drogeriach brakuje. Rozszerzymy dotychczasowe kategorie o nowe marki i produkty.


Jaki będzie profil drogerii Natura? Czy apteczna część będzie dużo znaczyła w punktach sprzedaży? Jeśli tak, czy oznacza to zawężenie półki dla producentów tych kosmetyków, które nie są dermokosmetykami?

Najważniejsze dla nas są samodzielne drogerie pod marką Natura. Wprowadzamy jednak pewne zmiany. Chciałbym uspokoić wszystkich, że nie zamierzamy rezygnować z dotychczasowych dostawców ani znacząco zawężać oferty produktowej. Wręcz przeciwnie, chcemy rozszerzyć dotychczasowe kategorie o nowe marki i produkty oraz mieć też taki asortyment, którego w drogeriach brakuje, jak np. chemia gospodarcza. Ważnym krokiem było dla nas uruchomienie sklepu internetowego, na który czekali klienci preferujący bezpośrednią dostawę zakupów do domu.
Słyszeliśmy o przynajmniej trzech testowanych przez Naturę formatach – drogerii, drogerio-aptek i drogerii przy aptekach Dbam o Zdrowie. Jak reagują na nie konsumenci? 
Formaty aptek przy drogeriach są atrakcyjne dla klientów, ponieważ więcej spraw mogą załatwić w jednym miejscu. Dopiero rozpoczęliśmy wdrażanie nowych formatów, więc jest jeszcze za wcześnie na ocenę, niemniej dotychczasowe wyniki są obiecujące. Dopiero po dokładnej analizie wyników z dłuższego okresu będziemy mogli jednoznacznie stwierdzić, które z nowych formatów się sprawdziły, i w którą stronę ostatecznie chcemy pójść. Nie określamy ramowej daty zakończenia fazy testów, chcemy zostawić sobie czas na dokładne sprawdzenie każdej koncepcji.
Jakie kategorie będą dominujące w ofercie drogerii Natura? Czy asortyment będzie jednolity, ustalany centralnie, czy dopasowany do różnych formatów i uwzględniający lokalne upodobania klientów?
Chcemy oferować zróżnicowany asortyment, nie ograniczając się jedynie do produktów kosmetycznych. W tej chwili o tym, jaki on jest, decyduje centrala na podstawie analizy potencjału danej drogerii, jej rozmiaru, preferencji klientów. W przyszłości jednak chcielibyśmy wprowadzać do oferty również produkty regionalne.
Drogerie Natura znane są z mocnych marek kosmetyków kolorowych. Czy marki własne i na wyłączność będą wprowadzane również w innych kategoriach? Jaki procent oferty będą stanowić? 
Będziemy rozwijać marki własne, dlatego wspólnie ze spółką Dbam o Zdrowie powołaliśmy odrębną komórkę organizacyjną, której efekty pracy poznamy już niebawem. Oceniamy, że marki własne i na wyłączność powinny mieć spory udział w asortymencie, ponieważ to one wyróżniają nasze punkty na tle konkurencji. Nie będą jednak stanowiły większości.

Czy na ich produkcji będą miały okazję zarobić polskie firmy?

Drogerie Natura są polską marką. Zawsze to podkreślamy. Dlatego w przypadku marek własnych  staramy się współpracować wyłącznie z polskimi producentami. Kosmetyki do makijażu Kobo czy MySecret, które są już rozpoznawalne, które nasi klienci dobrze znają, to w 100 procentach polska produkcja. W Polsce są świetni fachowcy, a nasze rodzime produkty nie odbiegają jakością od zagranicznych. Przed miesiącem wprowadziliśmy akcesoria do pielęgnacji włosów i paznokci pod marką Natura Accessories.

Zdaniem producentów drogerie Natura odbudowały swoją pozycję jako partner biznesowy w relacjach z dostawcami, ale nadal pozostały przy modelu zakupowym z czasów, gdy zarządzały nimi banki. Sieć kupuje kilkakrotnie mniej niż niektórzy konkurenci, choć dysponuje większą liczbą sklepów. Czy to się w przyszłości zmieni?

Jesteśmy wciąż w trakcie zmian. Pracujemy również nad zwiększeniem liczby produktów na półkach. Przygotowujemy się do Świąt Bożego Narodzenia i już w najbliższym czasie zwiększymy zatowarowanie sklepów.   

Drogerie Natura, ze względu na znane perturbacje, nie prowadziły działań reklamowych. Jak będzie teraz?

Od teraz duży nacisk będziemy kładli na aktywne działania w internecie. Jeśli chodzi o telewizję, nie opracowaliśmy jeszcze dokładnej strategii działań, jednak niczego nie wykluczamy.

Jak ocenia Pan sytuację w handlu? Czy drogerie obronią się przed dyskontami i przy jakich założeniach?

Rynek się zmienia i trzeba na te zmiany reagować. Staramy się podążać za trendami oraz potrzebami konsumenta. Siłą drogerii jest wyszkolony personel, konsultantki, które rekomendują produkty dopasowane do indywidualnych potrzeb konsumenta. Dyskonty nie oferują tak szczególnego rodzaju relacji klient–sprzedawca. Duże nadzieje pokładamy w niedawno uruchomionym sklepie internetowym drogerii Natura.


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
05.05.2026 16:32
Unilever podniesie ceny. Presja kosztowa uderza także w segment beauty
 Unilever pod presją. Ceny w górę przez koszty i geopolitykę (fot. Unilever)Unilever

Unilever zapowiada stopniowe podwyżki cen w odpowiedzi na rosnące koszty operacyjne związane z napięciami geopolitycznymi. Mimo trudnego otoczenia firma odnotowała w pierwszym kwartale wzrost sprzedaży powyżej oczekiwań analityków, napędzany głównie przez wolumeny w segmencie beauty i home care.

W tym artykule przeczytasz:

  • Unilever wprowadza podwyżki "w małych dawkach”
  • Jakie kategorie napędzają wyniki Unilevera?
  • Konsumenci są wrażliwi na ceny...
  • Nie tylko Unilever ma problemy — Nestlé i Procter & Gamble pod presją
  • Strategiczny zwrot firmy w stronę beauty

Unilever wprowadza podwyżki "w małych dawkach”

Unilever planuje wprowadzać częste, ale ograniczone podwyżki cen, aby zrekompensować wzrost kosztów surowców, logistyki i produkcji. Jak wskazuje CFO Srinivas Phatak, całkowita inflacja kosztów może w tym roku wynieść od 750 mln do 900 mln euro — czyli znacząco więcej niż wcześniej zakładano.

Podwyżki mają być wdrażane selektywnie, głównie w drugiej połowie roku i przede wszystkim w kategoriach najbardziej zależnych od cen ropy, takich jak środki czystości.

image

Unilever powyżej prognoz w Q1 2026: działy Beauty i Personal Care napędzają wzrost

Jakie kategorie napędzają wyniki Unilevera?

W pierwszym kwartale sprzedaż bazowa Unilever wzrosła o 3,8 proc., przekraczając oczekiwania rynkowe. Co istotne, wzrost był napędzany przede wszystkim przez wolumen, a nie ceny — szczególnie w segmentach beauty i personal care.

CEO Fernando Fernandez podkreśla, że to efekt odbudowy popytu oraz inwestycji w kluczowe marki, takie jak Dove, Axe czy Dermalogica.

Konsumenci są wrażliwi na ceny...

Jednocześnie spółka działa w warunkach dużej presji konsumenckiej. Po okresie intensywnych podwyżek cen w ostatnich latach część klientów przeniosła się do tańszych marek własnych.

Obecna strategia zakłada bardziej zrównoważone podejście, ograniczenie tempa podwyżek przy jednoczesnym wzmacnianiu wartości marki poprzez marketing i innowacje.

image

Dove rozwija antyperspiranty typu refill. Ambitne plany Unilevera

Nie tylko Unilever ma problemy — Nestlé i Procter & Gamble pod presją

Unilever nie jest odosobniony — rosnące koszty odczuwają także konkurenci, tacy jak Nestlé czy Procter & Gamble. Jednocześnie L’Oréal radzi sobie lepiej, korzystając z rosnącego popytu na produkty premium. To pokazuje rosnące rozwarstwienie rynku — między segmentem masowym, bardziej wrażliwym na ceny, a segmentem premium.

Strategiczny zwrot firmy w stronę beauty

Transformacja Unilever przyspiesza. Firma koncentruje się obecnie na segmentach beauty i personal care, jednocześnie ograniczając inne obszary działalności.

Po wydzieleniu biznesu lodów spółka zapowiedziała również reorganizację segmentu żywności, co ma umożliwić większe skupienie na kategoriach o wyższej marżowości i potencjale wzrostu.

 

Źródło: Fashion Network

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
05.05.2026 14:29
Pokolenie Z ignoruje filtry SPF. Branża kosmetyczna walczy z mitami o opalaniu
Przeszło 1/3 przedstawicieli pokolenia Z czerpie wiedzę od influencerów z TikToka i InstagramaIlustracja stworzona przy pomocy AI

Młodzi Amerykanie ufają influencerom bardziej niż nauce, co prowadzi do drastycznych braków w ochronie przeciwsłonecznej – donosi Personal Care Insights. Nowe dane pokazują, że dezinformacja w mediach społecznościowych napędza niebezpieczne trendy, mimo rosnącej świadomości ryzyka nowotworów skóry.

W artykule przeczytasz:

  • Pokolenie Z ufa influencerom
  • Edukacja zamiast agresywnej sprzedaży
  • Wyzwania dla sektora pielęgnacji

Pokolenie Z ufa influencerom

Amerykańska Akademia Dermatologii (AAD) bije na alarm. Wyniki corocznego badania Practice Safe Sun Survey ujawniają niebezpieczną lukę między deklarowaną wiedzą a rzeczywistymi nawykami konsumentów. Choć ponad połowa ankietowanych twierdzi, że regularnie stosuje kremy z filtrem, aż jedna trzecia doznała oparzeń słonecznych w ciągu ostatniego roku. Problem dotyczy zwłaszcza młodych dorosłych.

Najgorzej w testach wiedzy wypada pokolenie Z. Co trzeci przedstawiciel tej grupy otrzymał najniższe oceny w quizie dotyczącym bezpieczeństwa na słońcu. Młodzi ludzie wykazują nadmierną pewność siebie w temacie pielęgnacji, która nie znajduje pokrycia w faktach. Ta rozbieżność bezpośrednio przekłada się na brak profilaktyki i naraża skórę na trwałe uszkodzenia strukturalne.

Internetowa dezinformacja zbiera brutalne żniwo. Jak donosi Personal Care Insights, ponad 16 milionów dorosłych zrezygnowało z filtrów SPF pod wpływem niesprawdzonych treści znalezionych w sieci. Zamiast opierać się na badaniach, 36 proc. przedstawicieli pokolenia Z czerpie wiedzę od influencerów z TikToka i Instagrama. To tam rodzą się trendy takie jak "burn lines”, zachęcające do celowego parzenia skóry.

Dermatolodzy podkreślają, że nie istnieje pojęcie bezpiecznej opalenizny. Każda zmiana koloru skóry pod wpływem słońca sygnalizuje uszkodzenie DNA komórek. Bagatelizowanie tego faktu prowadzi do przedwczesnego starzenia i przebarwień. Skutki ekspozycji na promieniowanie UV kumulują się latami, a ich efekty widać dopiero po czasie w postaci zmarszczek i utraty jędrności.

image

Ochrona przeciwsłoneczna w świetle nowych danych – UVA, UVB i aktualne podejście naukowe

Edukacja zamiast agresywnej sprzedaży

Współczesny rynek kosmetyczny reaguje na te luki poprzez kampanie edukacyjne. Producenci odchodzą od promowania wyłącznie efektów estetycznych na rzecz rzetelnej profilaktyki. Według Personal Care Insights, aż 70 proc. dorosłych żałuje, że nie dbało o skórę lepiej w przeszłości. To sygnał dla marek, by budować komunikację opartą na faktach o fotostarzeniu, a nie tylko na wakacyjnym klimacie.

Inwestycja w codzienne nawyki przynosi wymierne korzyści zdrowotne. Regularne nakładanie filtrów zapobiega przebarwieniom, o czym nie wie co czwarty badany. Branża stawia teraz na produkty o lepszej sensoryce, które nie zostawiają tłustego filmu. Nowe propozycje mineralne mają przekonać do siebie zwłaszcza mężczyzn, którzy często ignorują ochronę UV w codziennej rutynie.

Wyzwania dla sektora pielęgnacji

Statystyki są bezlitosne – jeden na pięciu Amerykanów zachoruje na raka skóry. Tymczasem ponad 60 milionów osób w 2025 roku opalało się celowo. Według Personal Care Insights dominującą motywacją pozostaje chęć uzyskania "zdrowego blasku”. Branża stoi przed zadaniem odczarowania tego mitu i pokazania, że prawdziwe zdrowie skóry oznacza jej skuteczną izolację od nadmiaru promieniowania.

Eksperci przewidują, że walka z dezinformacją medyczną będzie głównym nurtem w nadchodzących latach. Współpraca dermatologów z markami ma na celu ujednolicenie przekazu i eliminację szkodliwych trendów. Kluczem do sukcesu jest dotarcie do młodych odbiorców z wiarygodnym przekazem, zanim mity o "bazowej opaleniznie” wyrządzą nieodwracalne szkody w ich organizmach.

Źródło: Personal Care Insights

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
05. maj 2026 16:50