W handlu w Polsce pracuje w sumie ok. 1,2 mln ludzi. Funkcjonuje ponad 400 centrów handlowych, zatrudnienie w nich znajduje ponad 400 tys. osób. – Według naszych analiz i szacunków zakaz handlu w niedzielę spowoduje co najmniej 10-procentową redukcję miejsc pracy, czyli mówimy o 40 tys. osób, które tej pracy mieć nie będą – powiedziała Anna Szmeja-Kroplewska, dyrektor generalna Polskiej Rady Centrów Handlowych w wywiadzie dla wp.pl Do tego dojdą zwolnienia w sieciach handlowych, w sumie mogą dotknąć 100 tys. osób. Dane rządowe mówią natomiast zaledwie o 11 tys. utraconych miejsc pracy. Maria Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, zauważa jednak, że trzeba wziąć pod uwagę nie tylko zwolnienia, ale też redukcje etatów, przejście na inne formy zatrudnienia, brak premii i niższe wynagrodzenia. Zdaniem przedstawicieli sieci i centrów handlowych zakaz handlu w niedziele może też skutkować wzrostem cen i inflacji.
Ewentualny zakaz handlu w niedzielę miałby nie obejmować działalności usługowej. Kina, restauracje miałyby być czynne również w niedzielę, także w galeriach handlowych. Pracownicy handlu, którzy zbierali wnioski pod obywatelskim projektem zakazu handlu w niedzielę twierdzą, że to właśnie one a nie chęć robienia zakupów przyciągają klientów do galerii handlowych w dni wolne od pracy. Szacuje się, że na zakazie, oprócz usług, najwięcej zarobiłyby stacje benzynowe.
Rząd negatywnie ocenia propozycje zmian w Kodeksie Pracy i jest przeciwny wprowadzeniu zakazu pracy placówek handlowych w każdą niedzielę – poinformował PAP. Zdaniem rządu obecnie istnieją już pewne ograniczenia dotyczące handlu w niedzielę, które są rozwiązaniami kompromisowymi, godzącymi interesy pracowników, pracodawców i konsumentów.
Rząd, centra i sieci handlowe negatywnie o zakazie handlu w niedzielę
Nowa platforma sprzedażowa TikTok Shop zadebiutuje w Polsce już 15 czerwca. Polscy użytkownicy kupią kosmetyki bezpośrednio w aplikacji, bez przechodzenia na zewnętrzne strony internetowe.
Rossmann i Hebe wchodzą na nową platformę
Oficjalna rejestracja sprzedawców oraz tworzenie ofert ruszają już 1 czerwca. Wśród pierwszych partnerów platformy znalazły się czołowe sieci drogeryjne, takie jak Rossmann oraz Hebe. Przedstawiciele TikTok Shop spodziewają się, że kategorie uroda i moda zdominują zamówienia od rodzimych klientów.
Wypada zauważyć, że aż 70 proc. konsumentów kupiło produkty, których wcześniej nie znało, właśnie po obejrzeniu wideo w tej aplikacji. Ponadto ponad połowa użytkowników aktywnie szukała tam konkretnych towarów w ciągu ostatniego miesiąca. Autentyczne recenzje twórców najszybciej skracają ścieżkę zakupową.
Twórcy platformy przygotowali cztery ścieżki dotarcia do klienta, w tym transmisje na żywo oraz specjalną zakładkę sklepową. Istotnym aspektem jest, że firma rezygnuje ze standardowej prowizji wynoszącej 9 proc. Na starcie polscy przedsiębiorcy zapłacą jedynie 2 proc. od transakcji, co ułatwi im wdrożenie własnych asortymentów.
Jakie wymogi muszą spełnić marki kosmetyczne?
Kosmetyki trafiły do kategorii produktów z ograniczeniami, co nakłada na producentów dodatkowe obowiązki. Administratorzy aplikacji wymagają przedstawienia oficjalnych certyfikatów oraz dokumentów potwierdzających bezpieczeństwo składów. Kontrola dotyczy również ochrony własności intelektualnej marek.
Cała procedura onboardingu i zatwierdzania nowego konta trwa zwykle około tygodnia. Sprawna weryfikacja pozwala na natychmiastowe otwarcie sprzedaży na pięciu rynkach europejskich, w tym w Belgii i Holandii. Sprzedawcy zyskują też bezpośredni dostęp do zweryfikowanych twórców internetowych w ramach afiliacji.
InPost oraz Blik obsłużą zamówienia na TikToku
Dostawy zamówień obsłużą znani operatorzy logistyczni, w tym InPost oraz DPD. Płatności z kolei ułatwi integracja z systemami Blik, Apple Pay i Google Pay. W pierwszych miesiącach klienci nie skorzystają jednak z odroczonych płatności, ponieważ priorytet stanowi budowa stabilnego systemu.
Źródło: wiadomoscihandlowe.pl
Zobacz także:
Rynek health & beauty coraz mocniej przesuwa się w stronę e-commerce, a jednym z największych beneficjentów tej zmiany stają się apteki internetowe. Konsumenci przyzwyczajeni do szybkości zakupów online, dostaw next day i personalizowanych rekomendacji coraz częściej kupują w sieci nie tylko kosmetyki, ale również produkty wellness, suplementy czy preparaty dermatologiczne.
Pandemia przyspieszyła cyfrową rewolucję aptek
Dynamiczny rozwój aptek online rozpoczął się podczas pandemii COVID-19. Lockdowny i zamknięcie sklepów stacjonarnych sprawiły, że konsumenci masowo przenieśli zakupy health & beauty do internetu.
Choć pandemia dawno się skończyła, zmiana nawyków okazała się trwała.
Według najnowszych danych przychody samych aptek internetowych w Wielkiej Brytanii osiągnęły w 2024 roku niemal 2 mld funtów – prawie dwa razy więcej niż w 2019 roku. Prognozy wskazują, że w 2026 roku rynek przekroczy już tę granicę.
Dlaczego konsumenci pokochali e-apteki?
Jednym z głównych powodów popularności e-aptek pozostaje wygoda zakupów. Konsumenci oczekują dziś szybkich, intuicyjnych i bezproblemowych doświadczeń zakupowych, czyli dokładnie takich, jakie oferuje nowoczesny e-commerce.
Apteki online wykorzystują rozwiązania znane z największych platform sprzedażowych: dostawy next day, modele subskrypcyjne, zakupy mobilne czy automatyczne przypomnienia o ponownym zakupie produktów.
Równie ważna jest szerokość oferty. Konsumenci mogą kupować online zarówno dermokosmetyki, produkty viralowe z TikToka, jak i bardziej wrażliwe kategorie np. preparaty wspierające menopauzę czy leki na odchudzanie.
Dyskrecja i dostępność napędzają wzrost e-aptek
Eksperci podkreślają, że dużą rolę odgrywa również aspekt prywatności.
Dla części klientów zakupy online są bardziej komfortowe niż rozmowa w sklepie stacjonarnym, szczególnie w przypadku produktów związanych z wagą, problemami hormonalnymi czy zdrowiem intymnym.
E-apteki zwiększają także dostępność zakupów dla osób starszych, mieszkających poza dużymi miastami lub mających trudności z dotarciem do sklepów stacjonarnych.
Zmienia się również podejście do konsultacji online. Aż 81 proc. konsumentów deklaruje, że poleciłoby zdalne konsultacje zdrowotne lub beauty innym użytkownikom.
Tradycyjne drogerie i apteki tracą ruch – 800 aptek zniknęło już z UK
Rozwój e-aptek stawia jednak pod presją tradycyjny retail. Coraz mniej konsumentów regularnie odwiedza high street –obecnie jedynie 53 proc. Brytyjczyków korzysta z lokalnych ulic handlowych przynajmniej raz w miesiącu.
W latach 2020–2024 w Wielkiej Brytanii zamknięto około 800 aptek stacjonarnych.
Jednym z najbardziej widocznych przykładów pozostaje Boots, który w ciągu dwóch lat zamknął blisko 400 sklepów, redukując swoją sieć o niemal 20 proc. Co ciekawe, mimo zamknięć sprzedaż Boots rosła, głównie dzięki rozwojowi kanałów e-commerce, click & collect oraz dostaw do domu.
Przyszłość należy do modelu hybrydowego
Eksperci rynku wskazują, że przyszłość sektora będzie należała do modelu hybrydowego, łączącego sprzedaż online z obecnością stacjonarną. Coraz więcej firm rozwija strategię omnichannel, oferując klientom możliwość wyboru pomiędzy zakupami internetowymi, odbiorem w sklepie czy szybką dostawą tego samego dnia.
Rosnące znaczenie będą mieć także technologie AI i personalizacja. Marki już dziś wykorzystują dane zakupowe do rekomendowania produktów, automatyzowania zakupów czy tworzenia bardziej dopasowanych doświadczeń zakupowych.
Eksperci przewidują, że sztuczna inteligencja będzie coraz mocniej wspierać również konsultacje beauty – zarówno online, jak i w sklepach stacjonarnych.
Konsumenci nadal chcą lokalnych sklepów
Mimo dynamicznego wzrostu e-commerce nie znika jednak trend "shop local”.
Badania pokazują, że wielu konsumentów nadal ceni niezależne, lokalne apteki i sklepy beauty, przede wszystkim za bardziej osobiste podejście oraz możliwość bezpośredniego kontaktu i konsultacji.
Aż 4 na 5 klientów deklaruje, że w lokalnych punktach czuje się bardziej docenianych niż w dużych sieciach czy kanałach online.
To oznacza, że tradycyjne apteki i drogerie nadal mogą budować przewagę konkurencyjną wokół eksperckiego doradztwa, relacji z klientem i doświadczeń offline.
Źródło: The Industry Beauty

