StoryEditor
Rynek i trendy
01.03.2015 00:00

W podróżnym formacie

Drogeria Mediq, znana powszechnie jako Europejska – słyszał o niej każdy producent kosmetyków. A jak nie słyszał, natychmiast powinien zastanowić się, co z jego wywiadem biznesowym jest nie tak. Ponad 400 metrów tuż przy wejściu do Galerii Krakowskiej – najpopularniejszego centrum handlowego w Krakowie. Setki produktów kosmetycznych, znakomite kierownictwo i obsługa, kooperacja z apteką, do której trzeba przejść przez drogerię – to przepis na sukces tego miejsca.

Przez Galerię Krakowską codziennie przepływają tłumy klientów. To miejscowi, którzy idą po zakupy do modnych butików, ale przede wszystkim przyjezdni, bo Galeria Krakowska jest przyklejona do Dworca Głównego PKP i połączona z nim tunelem. Ktokolwiek przyjeżdża do Krakowa koleją, musi tu trafić. Stąd prowadzą wyjścia do tramwajów, autobusów, do dworca PKS, a ponad 270 butików kusi swoją ofertą.
Klientów galerii zaraz przy wejściu od ulicy Pawiej witają dwa szyldy drogerii i apteki Mediq. Żeby dostać się do apteki trzeba przejść przez drogerię. Obie placówki działają od ośmiu lat, każda na własny rachunek, łączy je tylko wspólne wejście. Obie do niedawna zarządzane były przez grupę APC Pharma. W połowie 2013 roku trafiły do Penta Investments – właściciela aptek Dr.Max, który sukcesywnie zmienia szyldy i wystój przejętych obiektów. Obecnie do sieci Dr. Max należy blisko 300 aptek. Drogeria Europejska pozostaje wśród nich jedynym „rodzynkiem”. Nowy właściciel mocno analizuje jej działalność. Iwona Kępa, kierowniczka drogerii, ma nadzieję, że jeśli nadejdą zmiany to tylko na dobre. – Przynosimy zyski, mamy klientów, mimo bardzo dużej konkurencji otaczających nas perfumerii i drogerii – podkreśla.
Przyjezdni klienci to wyzwanie
Lokalizacja drogerii determinuje jej styl i charakter. – Większość klientów wpada tu przy okazji, z walizką, na szybko, bo spieszą się do  pociągu. Staramy się więc tak poukładać sklep, żeby działy były usystematyzowane, a robienie zakupów wygodne i szybkie. Sprzedajemy dużo produktów w mniejszych pojemnościach, wszystko musimy mieć w formacie podróżnym – mówi pani Iwona. Są też stali klienci. Tych widać po gazetkach, z którymi przychodzą skuszeni promocjami (9 tys. egzemplarzy gazetek reklamowych trafia co miesiąc do okolicznych mieszkańców). W drogerii pracuje 15 osób. Wszystkie mają zajęcie. Szczególnie w weekendy sklep przeżywa oblężenie. Choć klientki mają bardzo dużą wiedzę, nadal chętnie korzystają z pomocy personelu przy zakupach. – Nie zdarzało się kiedyś, żeby klientki interesowały się składem kosmetyków, dziś wręcz studiują etykiety pod kątem dozwolonych i niepożądanych składników. To również dla nas jest wyzwanie, musimy cały czas podnosić swoje kompetencje. Nadal jesteśmy proszone o poradę, panie chętnie korzystają z naszej pomocy i myślę, że to jest również naszym atutem. U nas konsultantki są cały czas do dyspozycji – mówi pani Iwona. Chciałaby, żeby producenci przeprowadzali więcej szkoleń. – Jest ich zdecydowanie mniej niż bywało kiedyś – dodaje.
Promocje tak, ale nie tylko
Na półkach Europejskiej jest ok 25 tys. produktów. Kosmetyki ze wszystkich kategorii, masowe i profesjonalne. Te ostatnie cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem. – Klientki szukają czegoś więcej niż podstawowa pielęgnacja i my staramy się im to zaoferować. Chętnie nawiązujemy kontakty z markami, których nie ma w sieciowej konkurencji – podkreśla pani Iwona. –Zarazem jednak przyznaje, że obecnie sprzedaje się dużo więcej produktów tańszych marek, a klienci już od progu pytają o promocje. Dlatego w drogerii Europejskiej jest cały przekrój produktów od znanej wszystkim Ziai (jest dostępna w bardzo szerokiej ofercie) przez niszowe produkty z Iwonicza-
-Zdroju i Rabki po serie Babuszki Agafii i Natura Siberica z Rosji, które zostały wprowadzone na wyraźne życzenie klientek i robią prawdziwą furorę. – Miałyśmy bardzo dużo zapytań o te produkty, weszły najpierw na próbę i szybko na stałe, bo znikają z półek – opowiada kierowniczka drogerii. Na amatorów kosmetyków z półki premium, z pogranicza dermokosmetyków i produktów gabinetowych, czekają m.in. np. Yonell, Biomaris. Wyżej pozycjonowane cenowo marki, jak Pupa, Artdeco, Revlon znajdziemy też w strefie makijażu. Ta kategoria, mimo dużego udziału przypadkowych klientów, robi znaczną część obrotów drogerii. Wydzielona strefa z szafami ekspozycyjnymi znajduje się tuż przy stanowisku kasowym, przy wejściu.
Kooperacja z apteką, nie konkurencja
Połączenie drogerii z apteką, zdaniem pani Iwony, przynosi korzyści. – To działa w dwie strony, klient, przechodząc do apteki przez naszą salę, zazwyczaj coś jeszcze zauważy. I odwrotnie, idąc po kosmetyki, przypomina sobie, że czegoś mu brakuje z apteki. Myślę, że jest to obopólna korzyść – mówi. Asortymentem placówki nie konkurują ze sobą. W aptece również jest rozbudowana oferta kosmetyków, ale tylko marek, które skupiły się na tym kanale sprzedaży. – Staramy się nie powielać asortymentu. To byłoby tylko zdublowanie magazynu, a nie zwiększanie sprzedaży – tłumaczy Iwona Kępa. n
Tekst i zdjęcia Katarzyna Bochner


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
05.05.2026 16:32
Unilever podniesie ceny. Presja kosztowa uderza także w segment beauty
 Unilever pod presją. Ceny w górę przez koszty i geopolitykę (fot. Unilever)Unilever

Unilever zapowiada stopniowe podwyżki cen w odpowiedzi na rosnące koszty operacyjne związane z napięciami geopolitycznymi. Mimo trudnego otoczenia firma odnotowała w pierwszym kwartale wzrost sprzedaży powyżej oczekiwań analityków, napędzany głównie przez wolumeny w segmencie beauty i home care.

W tym artykule przeczytasz:

  • Unilever wprowadza podwyżki "w małych dawkach”
  • Jakie kategorie napędzają wyniki Unilevera?
  • Konsumenci są wrażliwi na ceny...
  • Nie tylko Unilever ma problemy — Nestlé i Procter & Gamble pod presją
  • Strategiczny zwrot firmy w stronę beauty

Unilever wprowadza podwyżki "w małych dawkach”

Unilever planuje wprowadzać częste, ale ograniczone podwyżki cen, aby zrekompensować wzrost kosztów surowców, logistyki i produkcji. Jak wskazuje CFO Srinivas Phatak, całkowita inflacja kosztów może w tym roku wynieść od 750 mln do 900 mln euro — czyli znacząco więcej niż wcześniej zakładano.

Podwyżki mają być wdrażane selektywnie, głównie w drugiej połowie roku i przede wszystkim w kategoriach najbardziej zależnych od cen ropy, takich jak środki czystości.

image

Unilever powyżej prognoz w Q1 2026: działy Beauty i Personal Care napędzają wzrost

Jakie kategorie napędzają wyniki Unilevera?

W pierwszym kwartale sprzedaż bazowa Unilever wzrosła o 3,8 proc., przekraczając oczekiwania rynkowe. Co istotne, wzrost był napędzany przede wszystkim przez wolumen, a nie ceny — szczególnie w segmentach beauty i personal care.

CEO Fernando Fernandez podkreśla, że to efekt odbudowy popytu oraz inwestycji w kluczowe marki, takie jak Dove, Axe czy Dermalogica.

Konsumenci są wrażliwi na ceny...

Jednocześnie spółka działa w warunkach dużej presji konsumenckiej. Po okresie intensywnych podwyżek cen w ostatnich latach część klientów przeniosła się do tańszych marek własnych.

Obecna strategia zakłada bardziej zrównoważone podejście, ograniczenie tempa podwyżek przy jednoczesnym wzmacnianiu wartości marki poprzez marketing i innowacje.

image

Dove rozwija antyperspiranty typu refill. Ambitne plany Unilevera

Nie tylko Unilever ma problemy — Nestlé i Procter & Gamble pod presją

Unilever nie jest odosobniony — rosnące koszty odczuwają także konkurenci, tacy jak Nestlé czy Procter & Gamble. Jednocześnie L’Oréal radzi sobie lepiej, korzystając z rosnącego popytu na produkty premium. To pokazuje rosnące rozwarstwienie rynku — między segmentem masowym, bardziej wrażliwym na ceny, a segmentem premium.

Strategiczny zwrot firmy w stronę beauty

Transformacja Unilever przyspiesza. Firma koncentruje się obecnie na segmentach beauty i personal care, jednocześnie ograniczając inne obszary działalności.

Po wydzieleniu biznesu lodów spółka zapowiedziała również reorganizację segmentu żywności, co ma umożliwić większe skupienie na kategoriach o wyższej marżowości i potencjale wzrostu.

 

Źródło: Fashion Network

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
05.05.2026 14:29
Pokolenie Z ignoruje filtry SPF. Branża kosmetyczna walczy z mitami o opalaniu
Przeszło 1/3 przedstawicieli pokolenia Z czerpie wiedzę od influencerów z TikToka i InstagramaIlustracja stworzona przy pomocy AI

Młodzi Amerykanie ufają influencerom bardziej niż nauce, co prowadzi do drastycznych braków w ochronie przeciwsłonecznej – donosi Personal Care Insights. Nowe dane pokazują, że dezinformacja w mediach społecznościowych napędza niebezpieczne trendy, mimo rosnącej świadomości ryzyka nowotworów skóry.

W artykule przeczytasz:

  • Pokolenie Z ufa influencerom
  • Edukacja zamiast agresywnej sprzedaży
  • Wyzwania dla sektora pielęgnacji

Pokolenie Z ufa influencerom

Amerykańska Akademia Dermatologii (AAD) bije na alarm. Wyniki corocznego badania Practice Safe Sun Survey ujawniają niebezpieczną lukę między deklarowaną wiedzą a rzeczywistymi nawykami konsumentów. Choć ponad połowa ankietowanych twierdzi, że regularnie stosuje kremy z filtrem, aż jedna trzecia doznała oparzeń słonecznych w ciągu ostatniego roku. Problem dotyczy zwłaszcza młodych dorosłych.

Najgorzej w testach wiedzy wypada pokolenie Z. Co trzeci przedstawiciel tej grupy otrzymał najniższe oceny w quizie dotyczącym bezpieczeństwa na słońcu. Młodzi ludzie wykazują nadmierną pewność siebie w temacie pielęgnacji, która nie znajduje pokrycia w faktach. Ta rozbieżność bezpośrednio przekłada się na brak profilaktyki i naraża skórę na trwałe uszkodzenia strukturalne.

Internetowa dezinformacja zbiera brutalne żniwo. Jak donosi Personal Care Insights, ponad 16 milionów dorosłych zrezygnowało z filtrów SPF pod wpływem niesprawdzonych treści znalezionych w sieci. Zamiast opierać się na badaniach, 36 proc. przedstawicieli pokolenia Z czerpie wiedzę od influencerów z TikToka i Instagrama. To tam rodzą się trendy takie jak "burn lines”, zachęcające do celowego parzenia skóry.

Dermatolodzy podkreślają, że nie istnieje pojęcie bezpiecznej opalenizny. Każda zmiana koloru skóry pod wpływem słońca sygnalizuje uszkodzenie DNA komórek. Bagatelizowanie tego faktu prowadzi do przedwczesnego starzenia i przebarwień. Skutki ekspozycji na promieniowanie UV kumulują się latami, a ich efekty widać dopiero po czasie w postaci zmarszczek i utraty jędrności.

image

Ochrona przeciwsłoneczna w świetle nowych danych – UVA, UVB i aktualne podejście naukowe

Edukacja zamiast agresywnej sprzedaży

Współczesny rynek kosmetyczny reaguje na te luki poprzez kampanie edukacyjne. Producenci odchodzą od promowania wyłącznie efektów estetycznych na rzecz rzetelnej profilaktyki. Według Personal Care Insights, aż 70 proc. dorosłych żałuje, że nie dbało o skórę lepiej w przeszłości. To sygnał dla marek, by budować komunikację opartą na faktach o fotostarzeniu, a nie tylko na wakacyjnym klimacie.

Inwestycja w codzienne nawyki przynosi wymierne korzyści zdrowotne. Regularne nakładanie filtrów zapobiega przebarwieniom, o czym nie wie co czwarty badany. Branża stawia teraz na produkty o lepszej sensoryce, które nie zostawiają tłustego filmu. Nowe propozycje mineralne mają przekonać do siebie zwłaszcza mężczyzn, którzy często ignorują ochronę UV w codziennej rutynie.

Wyzwania dla sektora pielęgnacji

Statystyki są bezlitosne – jeden na pięciu Amerykanów zachoruje na raka skóry. Tymczasem ponad 60 milionów osób w 2025 roku opalało się celowo. Według Personal Care Insights dominującą motywacją pozostaje chęć uzyskania "zdrowego blasku”. Branża stoi przed zadaniem odczarowania tego mitu i pokazania, że prawdziwe zdrowie skóry oznacza jej skuteczną izolację od nadmiaru promieniowania.

Eksperci przewidują, że walka z dezinformacją medyczną będzie głównym nurtem w nadchodzących latach. Współpraca dermatologów z markami ma na celu ujednolicenie przekazu i eliminację szkodliwych trendów. Kluczem do sukcesu jest dotarcie do młodych odbiorców z wiarygodnym przekazem, zanim mity o "bazowej opaleniznie” wyrządzą nieodwracalne szkody w ich organizmach.

Źródło: Personal Care Insights

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
05. maj 2026 17:00