StoryEditor
Rynek i trendy
21.01.2014 00:00

Zachodnie sieci drogerii dzielą między siebie polski rynek. Karty zostały rozdane?

Duże zagraniczne sieci sklepów z ofertą kosmetyczno-chemiczną są zainteresowane ekspansją na polskim rynku. Dynamiczny rozwój w 2014 r. zapowiedziały m.in. Hebe, Rossmann oraz Dayli. Ta ostatnia negocjuje już przejęcie placówek Natura.

Szacuje się, że tradycyjny handel kosmetykami posiada 55 proc. udziałów sprzedaży na stale rosnącym drogeryjnym rynku w Polsce. Sklepy niezrzeszonych właścicieli są potencjalnymi celami dla dużych zagranicznych sieci, którym marzy się ekspansja nad Wisłą. Najbliższą poważną transakcją będzie tu jednak prawdopodobnie sieć handlu nowoczesnego – Natura. W listopadzie 2013 r. „Puls Biznesu” ujawnił, że Erste Bank i Alior Bank, właściciele tej sieci drogerii, wystawili ją na sprzedaż. Według dziennika zainteresowane nabyciem tej marki są co najmniej trzy firmy, które miały przystąpić już do negocjacji z oboma bankami. Wśród potencjalnych kontrahentów miały być Hygienika, niemiecki Douglas oraz inna zachodnioeuropejska sieć sklepów z ofertą kosmetyczną.
Natura(lni) nabywcy
Prowadzona przez spółkę Polbita sieć Natura posiada obecnie 270 drogerii rozsianych po całym kraju i pasuje doskonale do ambitnej polityki Rossmanna, lidera rynku drogeryjnego w Polsce. Niemieckiej firmie marzy się otwieranie w Polsce aż 150 drogerii rocznie, jednak, przygotowując się do inauguracji 900 drogerii nad Wisłą, sieć na razie milczy w sprawie potencjalnego przejmowania nowych graczy. Inaczej do sprawy podchodzi Dayli, nowy właściciel obiektów przejętych od Schleckera, który w Polsce ma już około 170 sklepów i ambitne plany na niedaleką przyszłość. Prezes austriackiej spółki TAP Dayli Rudolf Haberleitner potwierdził nam, że Dayli jest zainteresowane nabyciem Natury, a negocjacje w tej sprawie prowadzi poprzez spółkę Hygienika. – Na razie nie ujawniamy szczegółów rozmów. Atmosfera wokół tej sprawy nieco się podniosła w Polsce. Czekamy na pozytywne zakończenie negocjacji w najbliższych tygodniach – dodał Rudolf Haberleitner.
Dowodem na przymiarki Dayli do stopniowego koncentrowania rynku może być podpisanie w listopadzie ub.r. przez Hygienikę, większościowego udziałowca sieci, listu intencyjnego z funduszem kapitałowym Innova Investements. Na bazie Dayli miałyby one przejmować innych graczy rynkowych.
Kogo nie interesują przejęcia?
Sami bohaterowie tematu są bardzo oszczędni w słowach na temat potencjalnej zmiany właściciela i nie chcą ujawnić kto jeszcze uczestniczy w negocjacjach. – Zainteresowanie rynku spółką Polbita nas cieszy, ale nie jest przypadkowe i wynika ze zmian, jakie nastąpiły w organizacji. Czekamy na decyzje właściciela. To w jego gestii leży decyzja, kiedy i komu sprzeda firmę – poinformowała nas Beata Szczytowska, prezes drogerii Natura.
Wiadomo już, kto na pewno nie przystąpi do rozmów w sprawie zakupu drogerii Natura. Z naszych ustaleń wynika, że ani koncern dm, ani Hebe nie są zainteresowane nabyciem wystawionej na sprzedaż sieci. Jak poinformowała „Wiadomości Kosmetyczne” Kathrin Seber z biura prasowego firmy dm, niemiecka grupa nie rozmawia i nie zamierza negocjować potencjalnego kupna Natury.
Wśród chętnych na zakup brak też dynamicznie poczynającej sobie na polskim rynku firmy Jeronimo Martins. Jak powiedziała „WK” Rita Fragoso z biura prasowego portugalskiej grupy, właściciel drogerii Hebe nie jest zainteresowany akwizycją drogerii Natura. – Rozwój naszej sieci nie przewiduje przejmowania innych graczy rynkowych w Polsce. Będziemy rozwijać Hebe w sposób organiczny – poinformowała przedstawicielka grupy JM.
Ambitne plany Hebe
Właściciel Biedronki będzie istotnym graczem w walce o rozproszone placówki polskiego tradycyjnego handlu drogeryjnego. Portugalczykom udało się w ciągu niespełna dwóch lat zbudować sieć liczącą około 100 placówek. W niemal połowie z nich działają już apteki. Jak wyjaśniła nam Rita Fragoso, tylko między lipcem a wrześniem ub.r. udało się zainaugurować 9 tego typu obiektów.
Grupa JM nie ustaje w poszukiwaniu nowych lokalizacji pod sklepy farmaceutyczno-kosmetyczne. Powstawać będą one głównie w dużych miastach, szczególnie na terenie centrów handlowych. Potwierdzeniem tego może być zawarta w połowie ub.r. umowa spółki Jeronimo Martins Drogerie i Farmacja z Carrefour Polska, operatorem centrów handlowych. W jej ramach uruchomiono już m.in. Hebe w szczecińskiej Galerii Gryf oraz podobną placówkę w Galerii Śląskiej w Rybniku. Otwierane w galeriach Carrefoura drogerie mają powierzchnię o wielkości około 450 mkw.
Sieć Hebe zanotowała w ub.r. sprzedaż na poziomie 60 mln euro. Władze JM potwierdzają, że jej obroty systematycznie rosną. W ub.r. zainwestowano w budowę nowych placówek sieci 15 mln euro. Najbliższe lata będą stać również pod znakiem inwestycji. Jak wynika z zaprezentowanych w listopadzie planów grupy JM do 2016 r. portugalska spółka zamierza otworzyć 200 nowych drogerii. Przedsięwzięcia z pewnością odbiją się negatywnie na wynikach detalisty, który aktualnie koncentruje się na aktywności marketingowej. Analitycy z portugalskiej firmy Espirito Santo Investement Bank przewidują, że do 2016 r. wskaźnik Ebitda Hebe będzie spadał o ponad 10 proc. Przewiduje się, że w ciągu najbliższych czterech lat ma obniżyć się o 14 mln euro. Straty polskich drogerii grupy JM mają być rekompensowane przez korzystne wyniki dyskontów Biedronka. Same władze portugalskiej firmy zapewniają, że już za trzy lata Hebe będzie przynosić zyski, a w niedługiej przyszłości stanie się motorem Jeronimo Martins.
Klinika wewnątrz galerii
Właściciel sklepów Biedronka szykuje się też do skopiowania w Polsce swojego projektu poradni medycznych Walk’In Clinics. Nowe placówki działają już na terenie kilku portugalskich sklepów Pingo Doce, obsługiwanych przez Jeronimo Martins. Projekty są ze sobą powiązane. Aby udać się do poradni, konieczne jest wejście na teren należącego do portugalskiego detalisty supermarketu. Na razie sieć działa w czterech miejscach: w Lizbonie, Sintrze, Aveiro oraz w Santa Maria da Feira, oferując możliwość realizacji podstawowych badań medycznych a także wizyty u jednego ze specjalistów. W otwartych codziennie przez 12 godzin poradniach przyjmują lekarze z kilku dziedzin, m.in. interny, podologii, stomatologii, diabetologii.
Koncept Walk’In Clinics ma spełniać oczekiwania coraz bardziej zabieganego konsumenta, który w przysklepowych klinikach może liczyć na szybką i stosunkowo tanią jak na portugalskie warunki, prywatną wizytę lekarską. Kosztuje ona średnio 30 euro, czyli dwa razy taniej niż w prywatnych poradniach w tym kraju.
Projekt rozwoju w polskich galeriach handlowych klinik będzie wdrażany przez osoby z bogatym doświadczeniem w biznesie nad Wisłą. Jego realizacją zajmie się Sociedade Francisco Manuel dos Santos (SFMS), większościowy właściciel grupy Jeronimo Martins. Spółka posiada 56,1 proc. udziałów właściciela Biedronki. Jak ujawnił naszej redakcji Jose Soares dos Santos, prezes SFMS, w tym roku projekt inwestowania w kliniki działające na terenie centrów handlowych przybrał konkretne kształty, ale nadal jest w fazie planowania. Portugalska spółka w jego realizacji będzie mogła skorzystać z wiedzy i doświadczenia Alexandre Soaresa dos Santosa, który w listopadzie br. opuścił fotel prezesa, ale o definitywnej emeryturze jeszcze nie myśli. Zasiadał na tym stanowisku od ponad 45 lat i doskonale zna polskie realia. To on bowiem w połowie lat 90. skutecznie wprowadził Jeronimo Martins na polski rynek, dorabiając się z Biedronką pierwszego miejsca w polskim detalu i drugiego pod względem wartości osobistego majątku w Portugalii. 
Marcin Zatyka
fot. materiały prasowe Hebe

Wszystkie oczy zwrócone na Hebe

Sieć sklepów kosmetycznych i aptek Hebe liczyła na koniec 2013 r. ponad 100 placówek – dziś ma ponad 60 drogerii i około 40 aptek. To ona przyciąga obecnie największą uwagę producentów kosmetyków, którzy zastanawiają się, czy uda się jej szybko stworzyć przeciwwagę dla dominującego na polskim rynku Rossmanna. – W 2013 r. nasza sieć powiększyła się o ponad 30 sklepów Hebe. Zamierzamy nadal intensywnie rozbudowywać sieć placówek – mówi Wiesław Ciuruś, dyrektor generalny Jeronimo Martins Drogerie i Farmacja. Docelowo wszystkie placówki Hebe mają być drogerio-aptekami, ewentualnie – jeśli nie pozwolą na to uwarunkowania prawne – będą sprzedawać w ramach drogerii tylko leki bez recepty. Grupa Jeronimo Martins zrezygnowała z rozwijania samodzielnych aptek pod szyldem Na Zdrowie.
Uroczyste otwarcie 100. obiektu, drogerii Hebe, odbyło się 13 grudnia 2013 r. przy ul. Żelaznej 32 w Warszawie. Pierwsza drogeria Hebe została uruchomiona w 2011 r. w Al. Jerozolimskich w Warszawie. Do Grupy Jeronimo Martins należy też największa w Polsce sieć detaliczna – dyskontów Biedronka.


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
02.10.2026 15:43
Enzymy w detergentach zyskują na znaczeniu. Rynek ma rosnąć dzięki ekologii i technologii
Kapsułki z detergentem do prania.Mouse family/Shutterstock

Rosnące zapotrzebowanie na biodegradowalne środki czyszczące, rozwój technologii wieloenzymatycznych i zastosowanie detergentów enzymatycznych w ochronie zdrowia zwiększają znaczenie tej kategorii. Według Market Growth Reports globalny rynek detergentów enzymatycznych może wzrosnąć z 424,02 mln dol. w 2026 r. do 717,07 mln dol. w 2035 r., przy średniorocznym tempie wzrostu (CAGR) na poziomie 6,2 proc. Dane zawarte w materiale wskazują jednak na różne wartości bazowe rynku, zależnie od przyjętej definicji kategorii.

Detergenty enzymatyczne są kategorią środków czyszczących, w których za rozkładanie określonych rodzajów zabrudzeń odpowiadają enzymy, m.in. proteazy, amylazy, lipazy czy celulazy. Ich zastosowanie obejmuje zarówno gospodarstwa domowe, jak i sektor medyczny, przemysł oraz laboratoria. W ostatnich latach rozwój tej kategorii jest powiązany przede wszystkim z poszukiwaniem skutecznych środków czyszczących, które jednocześnie pozwalają ograniczać wykorzystanie agresywnych substancji chemicznych.

Według jednego z ujęć przedstawionych w analizie globalny rynek detergentów enzymatycznych był wart w 2024 r. około 3,2 mld dol. i ma osiągnąć 5,8 mld dol. w 2030 r. Inne dane zawarte w materiale odnoszą się do węższej kategorii i wskazują na wartość 1,5 mld dol. globalnego rynku enzymów detergentowych w 2024 r. Jeszcze inna prognoza zakłada wzrost rynku detergentów enzymatycznych z 424,02 mln dol. w 2026 r. do 717,07 mln dol. w 2035 r. przy CAGR 6,2 proc. Różnice wskazują na odmienne zakresy analizowanych segmentów i definicje rynku.

Szpitale głównym odbiorcą

Największym obszarem zastosowania detergentów enzymatycznych pozostaje ochrona zdrowia. Z przedstawionych danych wynika, że szpitale odpowiadały w 2024 r. za 60,18 proc. udziału w rynku według zastosowania. Produkty enzymatyczne wykorzystywane są m.in. do mycia narzędzi chirurgicznych i endoskopów, czyli na etapie poprzedzającym właściwą dezynfekcję lub sterylizację.

W szerszej segmentacji zastosowania medyczne i związane z ochroną zdrowia odpowiadały za około 54 proc. globalnego rynku, podczas gdy zastosowania gospodarstwa domowego stanowiły około 29 proc. popytu. W USA około 38 proc. całkowitego popytu na detergenty enzymatyczne ma pochodzić z zastosowań w ochronie zdrowia.

image

Rozporządzenie 2026/405 w sprawie detergentów – nowy etap regulacji środków powierzchniowo czynnych

Znaczenie segmentu medycznego wiąże się z właściwościami enzymów. Proteazy mogą rozkładać pozostałości białkowe, amylazy – skrobię, a lipazy – tłuszcze. Pozwala to projektować preparaty przeznaczone do usuwania różnych rodzajów zanieczyszczeń organicznych.

Rozwijane są przy tym formulacje zawierające kilka enzymów. Detergenty dwuenzymatyczne odpowiadały w 2024 r. za 51,15 proc. rynku według typu produktu, co czyniło je największym segmentem. Najczęściej łączą one proteazę i amylazę. Jednocześnie najszybciej rozwijającą się kategorią mają być detergenty wieloenzymatyczne, zawierające trzy lub więcej enzymów.

To właśnie technologie wieloenzymatyczne są jednym z istotnych kierunków prac badawczo-rozwojowych. Według przedstawionych danych około 42 proc. działań związanych z rozwojem produktów koncentruje się na technologiach wykorzystujących wiele enzymów. Ich celem jest zwiększenie skuteczności preparatów wobec różnych rodzajów zabrudzeń oraz umożliwienie ich stosowania w większej liczbie procesów czyszczenia.

Ekologia wpływa na formulacje

Drugim ważnym czynnikiem rozwoju kategorii jest presja na ograniczanie wpływu środków czyszczących na środowisko. Około 66 proc. zainteresowania rynkowego ma koncentrować się na biodegradowalnych i bardziej przyjaznych środowisku detergentach. Z kolei około 46 proc. producentów ma rozwijać formulacje biodegradowalne i pozbawione fosforanów.

Ważnym kierunkiem są również produkty skoncentrowane. Według danych zawartych w analizie około 41 proc. producentów pracuje nad skoncentrowanymi i oszczędzającymi wodę formulacjami. W przypadku detergentów enzymatycznych może to oznaczać jednoczesne ograniczenie ilości produktu potrzebnego do wykonania procesu czyszczenia oraz zmniejszenie udziału wody w formule i transporcie.

Kategoria korzysta również z rozwoju enzymów pochodzenia biologicznego. Rynek enzymów bio-pochodnych stosowanych w detergentach ma osiągnąć wartość 3,14 mld dol. do 2032 r. Rozwój tego segmentu jest związany zarówno z oczekiwaniami konsumentów dotyczącymi produktów o niższym wpływie środowiskowym, jak i z presją regulacyjną dotyczącą składu i oddziaływania środków czyszczących.

image

Polacy na zakupach chemii domowej. Absolutna dominacja dyskontów!

W 2024 r. około 48 proc. nowych produktów miało obejmować biodegradowalne formulacje o ograniczonej zawartości substancji chemicznych. Jednocześnie około 42 proc. inwestycji miało być kierowanych na poprawę stabilności enzymów i zwiększenie ich skuteczności.

Niższa temperatura, większa skuteczność

Jedną z potencjalnych przewag technologii enzymatycznych jest możliwość skutecznego usuwania części zabrudzeń w niższych temperaturach. Ma to znaczenie szczególnie w segmencie detergentów do prania oraz środków stosowanych w gospodarstwach domowych.

Według przedstawionych danych około 51 proc. konsumentów preferuje produkty enzymatyczne do prania i sprzątania ze względu na skuteczność usuwania plam oraz możliwość czyszczenia w niższej temperaturze. Około 47 proc. preferencji konsumenckich ma być związanych właśnie ze skutecznością usuwania zabrudzeń i działaniem w niskich temperaturach.

Największą część rynku produktowego stanowią natomiast detergenty enzymatyczne w płynie – około 51 proc. preferencji produktowych. Ich popularność wiązana jest z wygodą stosowania i możliwością uzyskania odpowiedniego stężenia preparatu w zależności od zastosowania.

Jednocześnie technologia enzymatyczna ma ograniczenia. Enzymy są szczególnie skuteczne wobec zabrudzeń organicznych, natomiast mogą być mniej przydatne w przypadku osadów mineralnych czy rdzy. Ich działanie zależy również od temperatury i pH. Oznacza to konieczność precyzyjnego projektowania formulacji pod kątem konkretnego zastosowania.

Problemem pozostają także koszty. Około 53 proc. presji kosztowej na rynku ma być związane z ceną formulacji i produkcji enzymów. Procesy biotechnologiczne wymagane do ich wytwarzania są bardziej złożone niż produkcja części tradycyjnych składników detergentowych.

image

74 proc. konsumentów zwraca uwagę na zrównoważony rozwój. Detergenty enzymatyczne zyskują na znaczeniu

Kolejne ograniczenia dotyczą stabilności produktu. Około 36 proc. barier adopcji ma być związanych z przechowywaniem oraz krótszym okresem przydatności części formulacji. Z kolei około 42 proc. konsumentów deklaruje obawy dotyczące potencjalnej wrażliwości skóry i reakcji alergicznych.

Ameryka Północna liderem, Azja-Pacyfik rośnie

Pod względem geograficznym największy udział w rynku ma Ameryka Północna. Według danych zawartych w materiale region odpowiada za około 37 proc. globalnego popytu. Dominującą pozycję zajmują Stany Zjednoczone, gdzie znaczenie detergentów enzymatycznych wynika m.in. z wymogów dotyczących higieny w placówkach medycznych oraz rozwoju technologii czyszczenia.

Około 63 proc. procesów sterylizacji i czyszczenia instrumentów szpitalnych w USA ma obecnie wykorzystywać detergenty enzymatyczne. Jednocześnie zastosowania medyczne odpowiadają za około 38 proc. krajowego popytu na tę kategorię.

Europa pozostaje istotnym rynkiem dzięki rozwiniętej infrastrukturze ochrony zdrowia oraz regulacjom środowiskowym wspierającym stosowanie biodegradowalnych środków czyszczących. Wśród głównych rynków wymieniane są Niemcy, Francja i Wielka Brytania.

Najwyższą dynamikę wzrostu ma natomiast wykazywać region Azji-Pacyfiku. Jego udział w globalnym popycie szacowany jest na około 33 proc. Rozwój rynku wspierają inwestycje w ochronę zdrowia, urbanizacja oraz rosnąca świadomość dotycząca higieny gospodarstw domowych. Szczególnie istotne są Chiny, Indie i Japonia.

Dla producentów enzymów i detergentów oznacza to możliwość rozwoju zarówno w segmencie profesjonalnym, jak i konsumenckim. Jednocześnie wejście na rynki medyczne wiąże się z koniecznością spełnienia wymogów dotyczących bezpieczeństwa, skuteczności i zgodności produktów z lokalnymi regulacjami.

Inwestycje w biotechnologię

Rozwój rynku przekłada się na inwestycje w technologie enzymatyczne. Według danych przedstawionych w analizie w 2024 r. na badania i rozwój technologii enzymatycznych na świecie przeznaczono ponad 420 mln dol. Środki kierowane są m.in. na zwiększenie stabilności enzymów, poprawę ich aktywności w różnych temperaturach i zakresach pH oraz opracowywanie nowych kombinacji enzymatycznych.

image

UOKIK: Skontrolowano oznakowania detergentów, 16 proc. partii z nieprawidłowościami

Około 45 proc. inwestycji strategicznych ma być związanych z zaawansowanymi badaniami nad enzymami i technologiami zrównoważonego czyszczenia. Z kolei około 37 proc. aktywności partnerskiej koncentruje się na rozwiązaniach dla zrównoważonego czyszczenia w ochronie zdrowia i przemyśle.

Na konkurencyjnym rynku działają zarówno globalne firmy z sektora chemicznego i biotechnologicznego, jak i wyspecjalizowani producenci środków do zastosowań medycznych. Wśród wymienianych przedsiębiorstw znajdują się m.in. Ecolab, Getinge, Ruhof, Lion Corporation i Micro-Scientific. Około 57 proc. rynku ma być skoncentrowane w rękach ugruntowanych przedsiębiorstw z branży chemicznej i biotechnologicznej, podczas gdy około 39 proc. wzrostu konkurencji ma pochodzić od regionalnych producentów ekologicznych detergentów.

Dla sektora kosmetycznego rozwój tej technologii jest istotny przede wszystkim jako element szerszego trendu w kierunku biodegradowalnych składników, niższych temperatur procesów mycia, koncentratów i formulacji o ograniczonym wpływie środowiskowym. Jednocześnie dane dotyczące rynku detergentów enzymatycznych należy interpretować z uwzględnieniem różnic w definicjach kategorii – przedstawione prognozy obejmują bowiem różne zakresy produktowe, od samych enzymów detergentowych po szerzej definiowany rynek gotowych detergentów enzymatycznych.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
01.10.2026 12:24
Najpierw Boo Basket, potem Halloween. Jesienne trendy napędzają sprzedaż kosmetyków
Jesień zaczyna się na TikToku. Tak rodzi się nowy sezon beautyInstagram

Halloween przez lata pozostawało w polskim handlu raczej pojedynczym wydarzeniem. Dziś coraz trudniej patrzeć na nie wyłącznie przez pryzmat jednego wieczoru i sprzedaży kostiumów czy słodyczy. W beauty jesień zaczyna działać jak osobny sezon sprzedażowy, a Halloween jest tylko jednym z jego punktów kulminacyjnych. Wcześniej pojawiają się jesienne trendy makijażowe, zapachy kojarzone z "cozy season”, powrót do intensywniejszej pielęgnacji i coraz popularniejszy w mediach społecznościowych trend Boo Basket.

W tym artykule przeczytasz:

  • „Code Orange” pokazuje, że Halloween zaczyna się wcześniej
  • Jesienny reset zaczyna się od pielęgnacji
  • Potem zmienia się kolor półki...
  • Czym jest Boo Basket?
  • Jesień pachnie wanilią, cynamonem i pumpkin spice
  • Halloween jako mini-peak w większym Golden Quarter
  • Nie każdy jesienny trend będzie kolejnym Black Friday
  • Magazyn też musi być gotowy na „spooky season”

„Code Orange” pokazuje, że Halloween zaczyna się wcześniej

Dobrym przykładem jest trend „Code Orange”, który rozprzestrzenił się w mediach społecznościowych. Hasło służy użytkownikom do sygnalizowania, że w sklepach pojawiły się już produkty związane z Halloween, jesienią i tzw. spooky season. Sam moment wprowadzenia sezonowego asortymentu staje się więc treścią, którą konsumenci wyszukują, nagrywają i udostępniają.

Na początku września na TikToku znajdowało się już 128,1 tys. postów z hashtagiem #CodeOrange, a na Instagramie 255 tys. postów oznaczonych „Code Orange”.

Media społecznościowe potrafią dziś skrócić drogę między odkryciem produktu a zakupem. Użytkownik widzi, że dany sklep wprowadził jesienną kolekcję, kosmetyki w halloweenowych opakowaniach albo nowe zapachy, przekazuje tę informację dalej, a zainteresowanie kolejnymi produktami zaczyna narastać.

W przypadku beauty sezonowość nie ogranicza się przy tym do produktów z nadrukowanymi dyniami czy kosmetyków do charakteryzacji.

Jesienny reset zaczyna się od pielęgnacji

Zmiana sezonu oznacza również zmianę potrzeb skóry. Po lecie konsumenci mogą szukać bardziej odżywczych kremów, łagodniejszych produktów oczyszczających i kosmetyków wspierających barierę hydrolipidową. Do jesiennej pielęgnacji pasują składniki takie jak ceramidy, gliceryna czy kwas hialuronowy, a wraz z mniejszą ekspozycją na słońce część konsumentów wraca także do produktów zawierających retinoidy.

Równolegle rośnie zainteresowanie zabiegami profesjonalnymi odpowiadającymi na problemy, które stają się bardziej widoczne po lecie – przesuszenie, utrata blasku czy skutki ekspozycji na słońce.

image

Pumpkin spice wraca. Jak marki i drogerie mogą wykorzystać jesienny trend?

Potem zmienia się kolor półki...

Jesień przynosi również wyraźną zmianę w makijażu. Na półkach pojawiają się odcienie miedzi, bordo, śliwki, jagodowych czerwieni i głębokiego brązu. Cięższe, jesienne kolory nie muszą jednak oznaczać mocnego makijażu. Popularność zyskują również transparentne i lekkie wykończenia, które pozwalają wprowadzić jesienną paletę do codziennego makijażu.

Media społecznościowe dokładają do tego kolejne mikrotrendy. Przykładem może być „eyemaxxing”, w którym kolorystyka makijażu oczu jest dobierana m.in. pod kątem koloru tęczówki. Brązy i miedzie są często wykorzystywane przy niebieskich oczach, a śliwki, burgundy i głębokie fiolety przy zielonych.

Każdy z tych trendów może generować popyt na inne produkty. Jeden konsument będzie szukał nowego cienia do powiek, inny pomadki w kolorze burgundu, a jeszcze inny palety, którą można wykorzystać do stworzenia halloweenowego looku.

Czym jest Boo Basket?

Do tego sezonowego miksu dochodzi jeszcze jeden trend, który mocno wykorzystuje potencjał kategorii beauty – Boo Basket.

Idea jest prosta, zamiast jednego dużego prezentu przygotowuje się jesienny koszyk pełen drobnych upominków. Mogą znaleźć się w nim słodycze, świece, skarpetki czy kubek, ale bardzo często także kosmetyki – produkty do kąpieli, maseczki, balsamy do ciała, produkty do włosów, makijaż czy zapachy. 

 

 

Boo Basket nie jest propozycją prezentu na konkretną okazję jak np. Święta Bożego Narodzenia czy Walentynki. Jest po prostu prezentem "na jesień", często dawanym bez większego powodu. Nie ogranicza go też płeć. Jesienne koszyki dla mężczyzny - chłopaka, brata czy ojca stają się równie popularne co damskie wersje. Jego siła tkwi również w samej formie. Koszyk jest przygotowywany indywidualnie, fotografowany i publikowany w mediach społecznościowych. Pojedyncze produkty zaczynają funkcjonować więc nie tylko jako kosmetyki, ale również jako element większej, wizualnej kompozycji. 

 

 

To szczególnie korzystne dla produktów o niższej i średniej cenie. Nie trzeba kupować drogiego zestawu prezentowego – można skomponować własny koszyk z kilku produktów, które razem tworzą gotowy prezent.

W przypadku beauty dobrze sprawdzają się tu kosmetyki o wyraźnym zapachu, atrakcyjnym opakowaniu lub kojarzące się z jesienią. Wanilia, cynamon, dynia, karmel czy korzenne nuty wpisują się w szerszy trend „cozy season”, który w mediach społecznościowych buduje zainteresowanie jesiennymi rytuałami. Boo Basket może więc dodatkowo wydłużać sezon zakupowy. 

Jesień pachnie wanilią, cynamonem i pumpkin spice

Zapachy są zresztą jednym z segmentów, które szczególnie dobrze wykorzystują jesienną narrację.

Po letnich, świeżych i cytrusowych kompozycjach konsumenci zaczynają szukać zapachów cieplejszych i bardziej otulających. Pumpkin spice, wanilia, chai, cynamon czy inne korzenne nuty wpisują się w estetykę „cozy season”. Trend może przechodzić między kategoriami. Ten sam konsument może zainteresować się perfumami o waniliowym zapachu, a następnie sięgnąć po balsam do ciała, żel pod prysznic czy świecę utrzymane w podobnej nucie.

image

French Touch 2026: kosmetyki i salony fryzjerskie w jesiennej akcji promocyjnej

Halloween jako mini-peak w większym Golden Quarter

W tym kontekście Halloween można traktować jako mini-peak w ramach szerszego okresu wzmożonego handlu.

Tradycyjny kalendarz retailowy ma dobrze znane punkty kulminacyjne: Black Friday, Cyber Monday i okres przedświąteczny. W beauty pomiędzy nimi pojawia się jednak coraz więcej mniejszych momentów, które mogą wygenerować krótkotrwały, ale intensywny wzrost zainteresowania.

Najpierw jest powrót do jesiennej pielęgnacji. Potem zmiana kolorystyki makijażu i zapachów. Następnie pojawiają się Boo Baskets, halloweenowe kolekcje i kosmetyki do charakteryzacji. Chwilę później rynek wchodzi już w okres świątecznych zestawów, kalendarzy adwentowych i prezentów. Halloween jest pod tym względem szczególne, bo popyt może być bardzo skoncentrowany. Konsument potrzebujący kosmetyku na imprezę czy makijażu na konkretną okazję ma określony termin zakupu. Decyzja zakupowa może więc zostać podjęta znacznie szybciej niż w przypadku produktu kupowanego „przy okazji”.

Nie każdy jesienny trend będzie kolejnym Black Friday

Wyzwaniem nie jest więc samo przygotowanie się na Halloween. Większym problemem może być kumulacja wielu niewielkich pików popytu, które następują po sobie w krótkich odstępach.

Historyczne wyniki sprzedaży nadal pozostają ważnym punktem odniesienia, ale w przypadku trendów napędzanych przez TikToka czy Instagram nie zawsze wystarczą. Wczesne sygnały mogą pojawić się w mediach społecznościowych, zanim przełożą się na zamówienia.

„Code Orange” może sygnalizować wcześniejsze zainteresowanie Halloween. Popularność określonego zapachu może zapowiadać wzrost popytu na całą grupę produktów. Z kolei trend taki jak Boo Basket może zwiększyć sprzedaż wielu drobnych produktów, które osobno nie musiałyby zostać uznane za sezonowe. Do tego dochodzą pogoda, kampanie marketingowe, premiery nowych produktów i działania twórców internetowych.

W praktyce retailer potrzebuje więc nie tylko prognozy, ale również szybkiej informacji o tym, co dzieje się już na półce i w magazynie.

image

Unboxingi, TikTok i 24 okienka. Skąd fenomen kalendarzy adwentowych?

Magazyn też musi być gotowy na „spooky season”

Sezonowość jest wyzwaniem również dla logistyki. W przypadku produktów halloweenowych okno zakupowe może być krótkie, a klient oczekuje dostawy przed konkretną imprezą, weekendem czy wydarzeniem. Potrzebna jest więc odpowiednia liczba pracowników, elastyczność w kompletowaniu zamówień oraz możliwość szybkiego przesuwania priorytetów, kiedy jeden produkt zaczyna sprzedawać się szybciej, niż zakładano. Automatyzacja może przejąć część powtarzalnych zadań magazynowych, ale przy krótkich pikach równie istotna pozostaje możliwość szybkiego reagowania przez zespoły operacyjne.

Znaczenie ma również dostępność usług kurierskich. W przypadku zakupu halloweenowego dostawa dzień po wydarzeniu nie jest już opóźnieniem – produkt traci dla konsumenta swoją wartość.

Jesienny sezon beauty zaczyna się wcześniej

Halloween coraz trudniej traktować jako pojedynczą datę w kalendarzu handlowym. Jest raczej jednym z momentów szerszego jesiennego sezonu, którego początek można zauważyć już we wrześniu.

Oznacza to więcej okazji do zakupów dla kategorii beauty, ale również krótszy czas pomiędzy kolejnymi zmianami zainteresowania. Jesienna półka nie jest już wyłącznie kwestią wymiany ekspozycji. Coraz częściej jej zawartość jest kształtowana przez trendy, które pojawiają się w mediach społecznościowych i w ciągu kilku tygodni przechodzą z ekranu telefonu do sklepu.

 

Źródło: Cosmeticsbusiness

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
02. październik 2026 19:41