StoryEditor
Rynek i trendy
21.01.2014 00:00

Zachodnie sieci drogerii dzielą między siebie polski rynek. Karty zostały rozdane?

Duże zagraniczne sieci sklepów z ofertą kosmetyczno-chemiczną są zainteresowane ekspansją na polskim rynku. Dynamiczny rozwój w 2014 r. zapowiedziały m.in. Hebe, Rossmann oraz Dayli. Ta ostatnia negocjuje już przejęcie placówek Natura.

Szacuje się, że tradycyjny handel kosmetykami posiada 55 proc. udziałów sprzedaży na stale rosnącym drogeryjnym rynku w Polsce. Sklepy niezrzeszonych właścicieli są potencjalnymi celami dla dużych zagranicznych sieci, którym marzy się ekspansja nad Wisłą. Najbliższą poważną transakcją będzie tu jednak prawdopodobnie sieć handlu nowoczesnego – Natura. W listopadzie 2013 r. „Puls Biznesu” ujawnił, że Erste Bank i Alior Bank, właściciele tej sieci drogerii, wystawili ją na sprzedaż. Według dziennika zainteresowane nabyciem tej marki są co najmniej trzy firmy, które miały przystąpić już do negocjacji z oboma bankami. Wśród potencjalnych kontrahentów miały być Hygienika, niemiecki Douglas oraz inna zachodnioeuropejska sieć sklepów z ofertą kosmetyczną.
Natura(lni) nabywcy
Prowadzona przez spółkę Polbita sieć Natura posiada obecnie 270 drogerii rozsianych po całym kraju i pasuje doskonale do ambitnej polityki Rossmanna, lidera rynku drogeryjnego w Polsce. Niemieckiej firmie marzy się otwieranie w Polsce aż 150 drogerii rocznie, jednak, przygotowując się do inauguracji 900 drogerii nad Wisłą, sieć na razie milczy w sprawie potencjalnego przejmowania nowych graczy. Inaczej do sprawy podchodzi Dayli, nowy właściciel obiektów przejętych od Schleckera, który w Polsce ma już około 170 sklepów i ambitne plany na niedaleką przyszłość. Prezes austriackiej spółki TAP Dayli Rudolf Haberleitner potwierdził nam, że Dayli jest zainteresowane nabyciem Natury, a negocjacje w tej sprawie prowadzi poprzez spółkę Hygienika. – Na razie nie ujawniamy szczegółów rozmów. Atmosfera wokół tej sprawy nieco się podniosła w Polsce. Czekamy na pozytywne zakończenie negocjacji w najbliższych tygodniach – dodał Rudolf Haberleitner.
Dowodem na przymiarki Dayli do stopniowego koncentrowania rynku może być podpisanie w listopadzie ub.r. przez Hygienikę, większościowego udziałowca sieci, listu intencyjnego z funduszem kapitałowym Innova Investements. Na bazie Dayli miałyby one przejmować innych graczy rynkowych.
Kogo nie interesują przejęcia?
Sami bohaterowie tematu są bardzo oszczędni w słowach na temat potencjalnej zmiany właściciela i nie chcą ujawnić kto jeszcze uczestniczy w negocjacjach. – Zainteresowanie rynku spółką Polbita nas cieszy, ale nie jest przypadkowe i wynika ze zmian, jakie nastąpiły w organizacji. Czekamy na decyzje właściciela. To w jego gestii leży decyzja, kiedy i komu sprzeda firmę – poinformowała nas Beata Szczytowska, prezes drogerii Natura.
Wiadomo już, kto na pewno nie przystąpi do rozmów w sprawie zakupu drogerii Natura. Z naszych ustaleń wynika, że ani koncern dm, ani Hebe nie są zainteresowane nabyciem wystawionej na sprzedaż sieci. Jak poinformowała „Wiadomości Kosmetyczne” Kathrin Seber z biura prasowego firmy dm, niemiecka grupa nie rozmawia i nie zamierza negocjować potencjalnego kupna Natury.
Wśród chętnych na zakup brak też dynamicznie poczynającej sobie na polskim rynku firmy Jeronimo Martins. Jak powiedziała „WK” Rita Fragoso z biura prasowego portugalskiej grupy, właściciel drogerii Hebe nie jest zainteresowany akwizycją drogerii Natura. – Rozwój naszej sieci nie przewiduje przejmowania innych graczy rynkowych w Polsce. Będziemy rozwijać Hebe w sposób organiczny – poinformowała przedstawicielka grupy JM.
Ambitne plany Hebe
Właściciel Biedronki będzie istotnym graczem w walce o rozproszone placówki polskiego tradycyjnego handlu drogeryjnego. Portugalczykom udało się w ciągu niespełna dwóch lat zbudować sieć liczącą około 100 placówek. W niemal połowie z nich działają już apteki. Jak wyjaśniła nam Rita Fragoso, tylko między lipcem a wrześniem ub.r. udało się zainaugurować 9 tego typu obiektów.
Grupa JM nie ustaje w poszukiwaniu nowych lokalizacji pod sklepy farmaceutyczno-kosmetyczne. Powstawać będą one głównie w dużych miastach, szczególnie na terenie centrów handlowych. Potwierdzeniem tego może być zawarta w połowie ub.r. umowa spółki Jeronimo Martins Drogerie i Farmacja z Carrefour Polska, operatorem centrów handlowych. W jej ramach uruchomiono już m.in. Hebe w szczecińskiej Galerii Gryf oraz podobną placówkę w Galerii Śląskiej w Rybniku. Otwierane w galeriach Carrefoura drogerie mają powierzchnię o wielkości około 450 mkw.
Sieć Hebe zanotowała w ub.r. sprzedaż na poziomie 60 mln euro. Władze JM potwierdzają, że jej obroty systematycznie rosną. W ub.r. zainwestowano w budowę nowych placówek sieci 15 mln euro. Najbliższe lata będą stać również pod znakiem inwestycji. Jak wynika z zaprezentowanych w listopadzie planów grupy JM do 2016 r. portugalska spółka zamierza otworzyć 200 nowych drogerii. Przedsięwzięcia z pewnością odbiją się negatywnie na wynikach detalisty, który aktualnie koncentruje się na aktywności marketingowej. Analitycy z portugalskiej firmy Espirito Santo Investement Bank przewidują, że do 2016 r. wskaźnik Ebitda Hebe będzie spadał o ponad 10 proc. Przewiduje się, że w ciągu najbliższych czterech lat ma obniżyć się o 14 mln euro. Straty polskich drogerii grupy JM mają być rekompensowane przez korzystne wyniki dyskontów Biedronka. Same władze portugalskiej firmy zapewniają, że już za trzy lata Hebe będzie przynosić zyski, a w niedługiej przyszłości stanie się motorem Jeronimo Martins.
Klinika wewnątrz galerii
Właściciel sklepów Biedronka szykuje się też do skopiowania w Polsce swojego projektu poradni medycznych Walk’In Clinics. Nowe placówki działają już na terenie kilku portugalskich sklepów Pingo Doce, obsługiwanych przez Jeronimo Martins. Projekty są ze sobą powiązane. Aby udać się do poradni, konieczne jest wejście na teren należącego do portugalskiego detalisty supermarketu. Na razie sieć działa w czterech miejscach: w Lizbonie, Sintrze, Aveiro oraz w Santa Maria da Feira, oferując możliwość realizacji podstawowych badań medycznych a także wizyty u jednego ze specjalistów. W otwartych codziennie przez 12 godzin poradniach przyjmują lekarze z kilku dziedzin, m.in. interny, podologii, stomatologii, diabetologii.
Koncept Walk’In Clinics ma spełniać oczekiwania coraz bardziej zabieganego konsumenta, który w przysklepowych klinikach może liczyć na szybką i stosunkowo tanią jak na portugalskie warunki, prywatną wizytę lekarską. Kosztuje ona średnio 30 euro, czyli dwa razy taniej niż w prywatnych poradniach w tym kraju.
Projekt rozwoju w polskich galeriach handlowych klinik będzie wdrażany przez osoby z bogatym doświadczeniem w biznesie nad Wisłą. Jego realizacją zajmie się Sociedade Francisco Manuel dos Santos (SFMS), większościowy właściciel grupy Jeronimo Martins. Spółka posiada 56,1 proc. udziałów właściciela Biedronki. Jak ujawnił naszej redakcji Jose Soares dos Santos, prezes SFMS, w tym roku projekt inwestowania w kliniki działające na terenie centrów handlowych przybrał konkretne kształty, ale nadal jest w fazie planowania. Portugalska spółka w jego realizacji będzie mogła skorzystać z wiedzy i doświadczenia Alexandre Soaresa dos Santosa, który w listopadzie br. opuścił fotel prezesa, ale o definitywnej emeryturze jeszcze nie myśli. Zasiadał na tym stanowisku od ponad 45 lat i doskonale zna polskie realia. To on bowiem w połowie lat 90. skutecznie wprowadził Jeronimo Martins na polski rynek, dorabiając się z Biedronką pierwszego miejsca w polskim detalu i drugiego pod względem wartości osobistego majątku w Portugalii. 
Marcin Zatyka
fot. materiały prasowe Hebe

Wszystkie oczy zwrócone na Hebe

Sieć sklepów kosmetycznych i aptek Hebe liczyła na koniec 2013 r. ponad 100 placówek – dziś ma ponad 60 drogerii i około 40 aptek. To ona przyciąga obecnie największą uwagę producentów kosmetyków, którzy zastanawiają się, czy uda się jej szybko stworzyć przeciwwagę dla dominującego na polskim rynku Rossmanna. – W 2013 r. nasza sieć powiększyła się o ponad 30 sklepów Hebe. Zamierzamy nadal intensywnie rozbudowywać sieć placówek – mówi Wiesław Ciuruś, dyrektor generalny Jeronimo Martins Drogerie i Farmacja. Docelowo wszystkie placówki Hebe mają być drogerio-aptekami, ewentualnie – jeśli nie pozwolą na to uwarunkowania prawne – będą sprzedawać w ramach drogerii tylko leki bez recepty. Grupa Jeronimo Martins zrezygnowała z rozwijania samodzielnych aptek pod szyldem Na Zdrowie.
Uroczyste otwarcie 100. obiektu, drogerii Hebe, odbyło się 13 grudnia 2013 r. przy ul. Żelaznej 32 w Warszawie. Pierwsza drogeria Hebe została uruchomiona w 2011 r. w Al. Jerozolimskich w Warszawie. Do Grupy Jeronimo Martins należy też największa w Polsce sieć detaliczna – dyskontów Biedronka.


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Katarzyna Warzecha, Gabona: K-Beauty zmienia tradycyjne kategorie kosmetyczne. Na czym polega jej siła? [FBK 2026]
Katarzyna Warzecha, Gabonawiadomoscikosmetyczne.pl

K-Beauty przestało być niszowym trendem i coraz mocniej wpływa na ofertę marek kosmetycznych. Koreańskie podejście do pielęgnacji, wielofunkcyjne formuły, innowacyjne opakowania i nowe spojrzenie na makijaż inspirują również europejskich producentów. O tym, jak przenosić te rozwiązania na polski rynek i dlaczego kluczowe pozostaje dopasowanie oferty do lokalnego konsumenta, mówiła Katarzyna Warzecha, General Manager w Gabona, podczas Forum Branży Kosmetycznej 2026.

W tym artykule przeczytasz:

  • K-Beauty wychodzi poza niszę
  • Najpierw pielęgnacja, później makijaż
  • Wielofunkcyjność wymaga jasnej komunikacji
  • Europejskie marki inspirują się Koreą
  • Lokalny konsument wyznacza granice trendu

K-Beauty wychodzi poza niszę

Koreańskie kosmetyki coraz wyraźniej zaznaczają swoją obecność na rynku, a ich znaczenie wykracza poza zainteresowanie pojedynczymi produktami czy sezonowymi trendami. K-Beauty staje się kategorią, która realnie sprzedaje się i wpływa na kierunki rozwoju branży. Jej siła wynika między innymi z wielofunkcyjności produktów oraz podejścia do pielęgnacji, które nie ogranicza się do tradycyjnego podziału na kosmetyki dla kobiet i mężczyzn.

– K-Beauty przestało być niszową ciekawostką. Stało się kategorią, która dobrze się sprzedaje i wyznacza trendy. Między innymi dzięki multifunkcjonalności i zdjęciu ograniczeń, które na polskim rynku były, na przykład, związane z genderowaniem, gdyż K-beauty nie ma płci – podkreślała Katarzyna Warzecha podczas debaty „Hybrid Beauty. Trendy, które zmieniają tradycyjne kategorie kosmetyczne”.

Najpierw pielęgnacja, później makijaż

Jedną z cech wyróżniających koreańskie podejście do urody jest traktowanie pielęgnacji jako podstawy całego efektu. Makijaż nie stanowi odrębnego etapu, lecz uzupełnia pracę nad kondycją skóry.

– Tu liczy się, żeby ta "baza”, skóra, była zadbana. Dopiero do tego dochodzi makijaż – mówiła Warzecha.

Podobne podejście widać w produktach do makijażu, które coraz częściej łączą funkcje upiększające z pielęgnacyjnymi. Przykładem jest kategoria produktów do ust, na którą koreańskie marki zwracają szczególną uwagę.

– K-Beauty bardzo skupia się na ustach. W Korei usta są ważniejsze od oczu. I faktycznie te usta są ogrywane tam na wiele sposobów. To, co jest innego w tych markach, to to, że wszystkie konsystencje są pielęgnujące. Nawet tinty matowe w tych markach odżywiają i nawilżają – wskazywała przedstawicielka Gabona.

image

Łukasz Matyński, Media Choice: Sama świadomość marki nie zapełni koszyka klienta [FBK 2026]

Wielofunkcyjność wymaga jasnej komunikacji

Łączenie kilku właściwości w jednym kosmetyku to kolejny ważny element strategii produktowej. Sama liczba deklarowanych korzyści nie przesądza jednak o sukcesie. Z perspektywy marketingowej istotne pozostaje wskazanie jednej, najważniejszej obietnicy, którą konsument zrozumie już w miejscu sprzedaży.

– Nawet jeżeli mamy produkty multifunkcjonalne, to na koniec dnia marketer powinien wybrać korzyść kluczową, którą można zakomunikować już przy półce. Na koniec dnia klient jest tak wyedukowany, że nie oczekuje jednego efektu, tylko tego, że produkt, którego szuka, będzie obładowany wartościami – zaznaczyła Warzecha.

Europejskie marki inspirują się Koreą

Wpływ K-Beauty jest widoczny nie tylko w rosnącym zainteresowaniu koreańskimi produktami. Z koreańskich rozwiązań korzystają również marki europejskie, które próbują przenieść na własne produkty elementy charakterystyczne dla tego segmentu.

– Ten trend koreański jest tak silny, że europejskie marki starają się w niego wbić. Wiele marek czerpie z tego, co jest najlepszego w K-Beauty, czyli między innymi szybkość innowacji czy opakowania, które są inne i ciekawe – mówiła przedstawicielka Gabona.

Wśród przykładów wskazała markę colorgram, której tinty do ust mają opakowania inspirowane piankami marshmallow. Takie rozwiązania pokazują, że konkurencja nie dotyczy wyłącznie składu i działania kosmetyku. Znaczenie ma również forma produktu, sposób jego prezentacji i wyróżnienie go na półce.

image

Bartosz Woźnicki, Inglot: P-beauty to nie mrzonka, ale wykreowanie tego trendu wymaga wsparcia rządu [FBK 2026]

Lokalny konsument wyznacza granice trendu

Koreańskie kosmetyki mogą inspirować producentów, ale nie wszystkie rozwiązania sprawdzą się na każdym rynku. Różnice dotyczą między innymi oczekiwań wobec efektów pielęgnacji, preferencji kolorystycznych i podejścia do wyglądu skóry.

– Istotny jest dobór asortymentu tak, żeby pasował do lokalnego odbiorcy. W Azji popularne jest rozjaśnienie cery, co niekoniecznie by się u nas przyjęło. Kolorystykę trzeba dopasować do lokalnego rynku – podkreślała Warzecha.

Oznacza to konieczność selekcji asortymentu, a nie bezpośredniego kopiowania oferty popularnej w Korei. Produkt, który odnosi sukces na jednym rynku, może wymagać innej gamy kolorystycznej lub odmiennego sposobu komunikacji w Polsce.

K-Beauty pokazuje tym samym, jak zmieniają się granice tradycyjnych kategorii kosmetycznych. Pielęgnacja łączy się z makijażem, jeden produkt może odpowiadać na kilka potrzeb, a inspiracje z rynków azjatyckich wpływają na działania europejskich marek. Ostatecznie o powodzeniu tych rozwiązań decyduje jednak to, czy producent potrafi przełożyć globalny trend na konkretną potrzebę lokalnego konsumenta.

O Forum Branży Kosmetycznej

Forum Branży Kosmetycznej to biznesowe wydarzenie dla branży kosmetycznej łączące konferencję, przestrzeń wystawienniczą i networking. Skupia się na dostarczaniu wiedzy na temat rynku kosmetycznego, wiodących kategorii, trendów, konsumenckich, rozwoju kanałów sprzedaży oraz wyzwań stojących przed branżą. FBK pod skrzydłami Wiadomości Kosmetycznych organizowane jest przez Wydawnictwo Gospodarcze, wydawcę biznesowych portali wiadomoscikosmetyczne.pl i wiadomoscihandlowe.pl oraz magazynu „Wiadomości Handlowe”.

 

image
Wiadomości Kosmetyczne
Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Łukasz Bobiński, L’Oréal: Premiumizacja i doświadczenie napędzają rynek beauty. Co dalej z luksusem? [FBK 2026]
Łukasz Bobiński, Chief Growth Officer Lux Division L‘Orealwiadomoscikosmetyczne.pl

Polski rynek kosmetyków premium rozwija się w tempie dwucyfrowym, a konsumenci coraz wyraźniej poszukują produktów, które zapewniają nie tylko jakość, lecz także wyjątkowe doświadczenie. O kierunkach wzrostu sektora beauty, zmianach na rynku luksusowym i wyzwaniach związanych z rozwojem sztucznej inteligencji mówił Łukasz Bobiński, Chief Growth Officer Lux Division w L’Oréal, podczas Forum Branży Kosmetycznej 2026.

W tym artykule przeczytasz:

  • Kosmetyki premium napędzają wzrost rynku
  • Rynek luksusowy się polaryzuje
  • Więcej selektywnych perfumerii w Polsce
  • Starzenie się społeczeństwa i wpływ AI

Kosmetyki premium napędzają wzrost rynku

Niepewność gospodarcza nie przekreśla perspektyw rozwoju branży kosmetycznej. Zdaniem Łukasza Bobińskiego beauty pozostaje kategorią, w której decyzje zakupowe w dużym stopniu wynikają z emocji. To właśnie ten aspekt, w połączeniu z rosnącym zainteresowaniem produktami premium, może wspierać dalszy rozwój rynku.

– Ja uważam, że tak naprawdę przed branżą beauty jest cały czas optymistyczna perspektywa. Wierzymy, że beauty jest kategorią, którą kupujemy emocjami. Jeżeli chodzi o kategorię kosmetyków premium, to w Polsce rozwija się ona dwucyfrowo, więc ta dynamika jest i będziemy ją utrzymywać. Wierzę, że ta premiumizacja to jest coś, co będzie się przyczyniało do jakościowego wzrostu sektora – podkreślał przedstawiciel L’Oréal.

Premiumizacja oznacza dla branży szansę na budowanie wartości nie tylko przez zwiększanie sprzedaży, ale również przez rozwijanie oferty odpowiadającej na wyższe oczekiwania klientów. Istotne pozostaje przy tym uzasadnienie ceny. Konsumenci muszą dostrzegać wartość, która wykracza poza sam produkt.

Rynek luksusowy się polaryzuje

Segment kosmetyków luksusowych przez lata uchodził za stosunkowo odporny na kryzysy. Obecne otoczenie rynkowe stawia jednak przed nim nowe wyzwania. Jak zauważył Łukasz Bobiński, zmienia się zarówno struktura wydatków konsumentów, jak i sposób, w jaki wchodzą oni w świat luksusu.

– Klienci chcieli i dalej będą chcieli płacić za doświadczenie. Widzimy, że społeczeństwo się polaryzuje i rozkład pieniędzy w nim również. W samej kategorii luksusowej przyrosty są największe w segmencie ultra-luxury – mówił.

Oznacza to, że szczególnie dynamicznie rozwija się najwyższy poziom rynku luksusowego. Jednocześnie nie znika zainteresowanie konsumentów, którzy aspirują do tej kategorii, ale dysponują mniejszym budżetem. Marki muszą więc odpowiadać na potrzeby różnych grup: zarówno klientów gotowych wydawać coraz więcej na najbardziej ekskluzywne produkty, jak i tych, którzy dopiero chcą rozpocząć swoją przygodę z luksusem.

– Mamy też większą aspiracyjność. Konsumenci chcą wejść do tej kategorii. Stąd produkty z tej kategorii również o niższej cenie – wskazywał Bobiński.

image

Katarzyna Waszek, NielsenIQ: Są wartości, które skłaniają Polaków do większych wydatków na kosmetyki [FBK 2026]

Więcej selektywnych perfumerii w Polsce

Jednym z obszarów, w których L’Oréal dostrzega potencjał dalszego rozwoju, jest rozbudowa sieci selektywnej dystrybucji. W przypadku kosmetyków luksusowych znaczenie ma bowiem nie tylko dostępność produktu, lecz także miejsce zakupu i związane z nim doświadczenie.

– Widzimy duży potencjał w tym, żeby pokryć Polskę jeszcze bardziej selektywnymi perfumeriami – zapowiedział przedstawiciel L’Oréal.

Starzenie się społeczeństwa i wpływ AI

Podczas debaty poruszono również temat starzenia się społeczeństwa. Zmiany demograficzne będą istotnym kontekstem dla rozwoju branży beauty.

Za jedno z najważniejszych wyzwań nadchodzących lat uznał natomiast rozwój sztucznej inteligencji i jego konsekwencje dla sektora kosmetycznego.

– Największym wyzwaniem na najbliższe lata będzie zrozumienie wpływu AI na branżę kosmetyczną i wpływu tych zmian – podsumował.

Obok premiumizacji i zmieniających się oczekiwań klientów branża będzie musiała zmierzyć się także z technologiczną transformacją. Dla producentów i sprzedawców kluczowe stanie się zrozumienie, w jaki sposób AI wpłynie na funkcjonowanie rynku i relacje z konsumentami.

 

image
Wiadomości Kosmetyczne
Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
16. październik 2026 06:57