StoryEditor
Rynek i trendy
20.07.2018 00:00

Zapach, jak zwiewna sukienka

Lato to przejście z ciężkich, otulających zapachów do lekkich, rześkich nut. Swoje pięć minut mają energetyzujące mgiełki oraz zapachy o małych pojemnościach. Widać to zarówno w segmencie luksusowych marek, które wyznaczają trendy, jak i na półce z produktami masowymi.

Pewne tendencje są niezmienne – latem zazwyczaj szukamy lżejszych zapachów, które w upale nie będą nas przytłaczały swoim aromatem, a wprost przeciwnie – zadziałają odświeżająco, będą delikatne jak zwiewna sukienka. Stąd popularność nut morskich, egzotycznych, owocowych, cytrusowych, kwiatowych. Jak podkreśla Sergiusz Osmański, dyrektor artystyczny i PR w firmie Sephora Polska, cechą naszych czasów jest mnogość trendów, nie ma jednego wyznacznika tego, co jest modne.

Jednak pojawiają się pewne charakterystyczne tendencje. – W tym sezonie są to nieoczekiwane połączenia, np. błękitny cedr i czarny heban w najnowszej propozycji Narciso Rodrigeza dla mężczyzn czy piwonia i waniliowa orchidea w nowym damskim zapachu Mon Guerlain Florale – mówi. Dodaje też, że w miesiącach letnich sprzedaje się więcej wód toaletowych niż w pozostałych miesiącach roku. Zawsze zyskują na popularności energetyzujące i odświeżające wody oraz mgiełki. Coraz popularniejsze są również miniopakowania, o pojemności 7‑20 ml, które można łatwo zabrać w wakacyjną podróż. – W perfumeriach Sephory, w strefie kas, nasi klienci znajdą bogatą ofertę produktów Beauty To Go – czyli kosmetyków i akcesoriów w podróżnym formacie, a wśród nich także wybrane zapachy w torebkowych pojemnościach – podkreśla Sergiusz Osmański.

Uzupełnienie modowych kolekcji
Konsumenci są bardzo otwarci na nowości. – Z zaciekawieniem poszukują zapachów z reklam, bądź tych, o których wspomniał ktoś znajomy – potwierdza Maria Pazurkiewicz, odpowiadająca za szkolenia w firmie Sirowa Poland. – Co ciekawe, dzisiaj klienci są dużo bardziej świadomi swoich potrzeb. Dzięki powszechnie dostępnej w internecie wiedzy, znają składniki, poszczególne aromaty, wiedzą co im się podoba – dodaje. Podkreśla, że lato to dla mistrzów perfumiarstwa idealny czas na wprowadzanie nowości. – Inspiracją dla nowych kompozycji staje się otaczający świat, pełen kolorów, tekstur i zapachów. Lato, to nie tylko okazja do zmiany garderoby najlżejszą i bardziej lekką, to również idealny czas na zadbanie o swój wizerunek zapachowy. Perfumy bowiem, to niewidoczna część garderoby, która w sposób bardzo zaskakujący dookreśla image osoby, która je nosi – mówi.

Maria Pazurkiwicz przypomina, że idea  tworzenia edycji limitowanych zapachów została zapoczątkowana 26 lat temu przez założycielkę domu mody Escada, Margarethe Ley. – Był to projekt, który zakładał powstanie zapachu będącego uosobieniem wakacyjnej i letniej kobiety Escada, a jednocześnie doskonale uzupełniającego kolekcję modową. Do dziś edycje limitowane od marki Escada zachwycają rzesze klientek. Co ciekawe, pojawiają się one na początku roku wraz z kolekcją modową – opowiada. W nawiązaniu do naszych skłonności do kupowania latem mniejszych pojemności perfum przypomina także kolejną wielką postać ze świata mody i perfumiarstwa – Carolinę Herrerę. W 1997 r. stworzyła ona niezwykle kobiecy i stylowy zapach, zainspirowany wielkim miastem: 212, w którym ponadczasowym pomysłem okazał się projekt flakonu. Kupujemy pojemność 60 ml, a po „otwarciu” otrzymujemy dwa flakoniki po 30 ml, i tak jeden zostaje w domu, a drugi zabieramy ze sobą. – Sięganie po mniejsze pojemności wód zapachowych, głównie 30 ml i 50 ml podyktowane jest w dużej mierze właśnie potrzebą zabrania ulubionego aromatu ze sobą do torebki, walizki czy samolotu. Ponadto w Polsce lato trwa stosunkowo krótko. Dla tych osób, które kierują się zmianą zapachu ze względu na porę roku, 50 ml to pojemność ekonomiczna i zdecydowanie wystarczająca – tłumaczy Maria Pazurkiewicz.

Nieoczywiste połączenia
Marki luksusowe wyznaczają trendy na rynku. Przenoszą się one na segmenty zapachów tańszych, od marek semi‑selektywnych przez zapachy alternatywne po dezodoranty. Iwona Hrapkowicz, dyrektor handlowy w firmie Exim (marka Jfenzi), podkreśla, że od letnich zapachów nie wymagamy intensywności, znacznie chętniej z nimi eksperymentujemy. Potwierdza, że w nadchodzącym sezonie pojawią się lekkie kompozycje kwiatowe, ale ze zmysłowymi, kobiecymi akordami. Świeże cytrusy w jednej nucie, a w drugiej intensywne zapachy drzewne. – W nowych zapachach wyraźnie dostrzegamy dominację kompozycji kwiatowo‑szyprowych, słodko‑pikantnych – szalenie zmysłowych i wyrafinowanych – mówi Iwona Hrapkowicz. – Latem doskonale sprawdzają się kompozycje owocowe, cytrusowe, kwiatowe i wodne. W buteleczkach perfum pojawia się mirabelka, bergamotka,
cytryna, pomarańcza, fiołek, jaśmin, czarna porzeczka, brzoskwinia, róża, mech dębowy, drzewo bursztynowe, paczula, drzewo sandałowe, białe piżmo. Woń świeżych kwiatów, lekko słodkawa i kwaskowata, oraz ciepła drzewna baza, biała bergamotka, różowy pieprz, aldehydy, jaśmin, piwonia, konwalia, cedr, ambra i piżmo to nuty przewodnie tego sezonu – Iwona Hrapkowicz wymienia topowe składniki kobiecych perfum. Zestaw obowiązkowy? – Jaśmin, białe piżm i paczula, dzięki której zapach jest intensyw‑niejszy i dłużej utrzymuje się na skórze – odpowiada Anna Kułaga z działu marketingu firmy Nanoactiv Silesia (marka Chatler).

Co nowego w zapachach dla mężczyzn? Do klasycznych męskich nut skóry i cedru dołączają w tym sezonie akordy egzotycznego olejku wetyweriowego, dodającego rześko ści białego piżma i orzeźwiających cytrusów. Mężczyźni latem chętnie sięgają po miks aromatów kardamonu, bursztynu, pieprzu, cedru, mchu dębowego, a orzeźwienie dają nuty trawy morskiej, cytryny, mandarynki i mięty – mówi Iwona Hrapkowicz. – Męskie perfumy muszą być świeże, ale i surowe – dodaje.

W jednej tonacji
Latem, kiedy robi się gorąco, zapachy odczuwamy bardziej intensywnie, zbyt mocne mogą przeszkadzać i drażnić. – Trzeba pamiętać, żeby antyperspirant, którego używamy, był bezzapachowy. W innym przypadku może „gryźć się” z perfumami – podkreśla Anna Kułaga. Zauważa, że z roku na rok sprzedaje się w Polsce coraz więcej zapachów. W ciągu roku nieco trudniejszym okresem, gdy spada popyt, są jej zdaniem miesiące styczeń i luty. Latem natomiast wyraźnie wzrasta zainteresowanie zapachami w mniejszych pojemnościach. – Najpopularniejsze są 30‑ml buteleczki, które kobiety noszą zawsz przy sobie w torebce. Zainteresowaniem cieszą się też mgiełki i perfumowane balsamy. Najlepiej używać produktów do ciała z jednej linii zapachowej – dodaje.

Mgiełki i małe pojemności
Mgiełki to idealne rozwiązanie dla kobiet, które w czasie upałów nie tolerują perfum ze względu na ich intensywność. – Mgiełka szybko orzeźwia skórę, która staje się miękka, elastyczna i delikatnie pachnie. Delikatna formuła pozwala na wielokrotną aplikację w ciągu dnia. Przydatna jest w podróży, w pomieszczeniach klimatyzowanych. Można mieć ją przy sobie i używać w zależności od potrzeb: na zakupach, spacerze, plaży – zawsze wtedy, gdy skóra wymaga odświeżenia – podkreśla Iwona Hrapkowicz.

– Nie tylko kobiety, ale i mężczyźni nie tolerują latem intensywnych zapachów – zauważa Arkadiusz Demel, dyrektor ds. handlowych w firmie Cote Azur Parfum. – Dlatego najlepszy okres sprzedażowy w naszej firmie trwa od września do końca grudnia. Jesienią i zimą kosmetyki zapachowe zdecydowanie lepiej się sprzedają – mówi. Na sezon letni właścicielom drogerii poleca włączenie do asortymentu dezodorantów perfumowanych o lekkich cytrusowych i kwiatowych nutach, które są delikatniejsze, nie drażnią. Są też one dostępne w małych pojemnościach, można zawsze mieć je przy sobie.

ArkadiuszDemel chwali handel za właściwe podejście do sprzedaży zapachów. – Wielu właścicieli drogerii odrobiło zadanie, biorą przykład z największych sieci polskich i zagranicznych, podnoszą jakość i prestiż swoich placówek. Naprawdę jest dobrze  – podkreśla.

Klasyka nigdy się nie nudzi
Katarzyna Olędzka, marketing director w firmie Verona Products Professional, zwraca uwagę na czynniki, które mają wpływ na to, jak odbieramy dany zapach. – Należy pamiętać, że zimą wiele osób często skrapia perfumami odzież, latem zapach ma większy kontakt ze skórą, co wpływa na jego intensywność i trwałość. Dlatego może zdarzyć się, że jedna i ta sama woda toaletowa czy perfumowana będzie zupełnie inaczej „rozwijała się” na skórze – wyjaśnia. – Zapach zawsze jest doskonałym uzupełnieniem garderoby. Złotą zasadą jest dopasowanie nut zapachowych do stylu ubierania – zakładając trampki i sportowe szorty, warto użyć zapachów świeżych, owocowych, a idealnym dopełnieniem letnich, kolorowych sukienek będą nuty kwiatowe – podpowiada.

Sezonowość zobowiązuje do wprowadzania kolekcji dopasowanych do danej pory roku, ale podstawą oferty w tej kategorii są zapachy, które sprzedają się bardzo dobrze przez cały rok. – Takie klasyki to bestsellery sprzedaży, które warto mieć w ofercie swojego sklepu. Jeśli chodzi o pojemność, zdecydowanymi faworytami sprzedaży są zawsze produkty perfumeryjne o pojemności 100 ml – mówi Katarzyna Olędzka.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
04.10.2026 14:17
Beauty wchodzi w erę rezultatów. Sześć trendów, które zmienią rynek kosmetyczny do 2030 roku [RAPORT Huge Thing i DOUGLAS Polska]
Wg raportu DOUGLAS i Huge Thing branża odchodzi od sprzedaży samego produktu -  liczy się długoterminowa relacja z konsumentem.mat. prasowe Douglas

Sztuczna inteligencja, diagnostyka, naukowe dowody skuteczności, wellness, zrównoważony rozwój oraz longevity – to właśnie te obszary będy dą coraz mocniej definiować przyszłość rynku beauty i wg DOUGLAS i Huge Thing to 6 trendów, które ukształtują rynek do 2030 roku. Najważniejsza zmiana jest jednak szersza: branża odchodzi od sprzedaży samego produktu i zmierza w stronę mierzalnego rezultatu, personalizacji oraz długoterminowej relacji z konsumentem.

Rynek kosmetyczny w Europie nadal rośnie. Jego wartość zwiększyła się ze 104 mld euro w 2024 r. do 110 mld euro w 2025 r. Jednocześnie zmienia się sposób konkurowania. Jak wskazuje raport „Trends in Beauty Industry”, przygotowany przez Huge Thing we współpracy z DOUGLAS Polska, w kolejnych latach przewagi marek nie będą już budowane przede wszystkim liczbą nowych produktów czy wysokością budżetów reklamowych.

Coraz większego znaczenia będą nabierać zaufanie, wiarygodność, dowody skuteczności, wygoda i umiejętność dopasowania oferty do rzeczywistych potrzeb konsumenta.

To właśnie autorzy raportu nazywają „erą rezultatów”. Konsument chce dziś wiedzieć nie tylko, co kupuje, ale przede wszystkim jaki efekt może osiągnąć, dlaczego dany produkt lub zabieg jest odpowiedni dla niego i czym można potwierdzić jego skuteczność.

Zmiana dotyczy więc całego modelu zakupowego. W przyszłości proces może coraz częściej wyglądać nie jak: produkt → zakup, lecz: diagnoza - rekomendacja - pielęgnacja - monitorowanie efektów - modyfikacja rutyny.

Polska rośnie, ale przede wszystkim dzięki obecnym konsumentom

Ta transformacja nie jest wyłącznie wizją odległej przyszłości. Widać ją już na polskim rynku.

W 2025 r. wydatki na produkty i usługi beauty w Polsce wzrosły o 7,8 proc. rok do roku. Sprzedaż produktów zwiększyła się o 7,5 proc., a usług – o 8,8 proc. Jednocześnie liczba klientów rosła znacznie wolniej niż wartość rynku. W przypadku produktów liczba kupujących zwiększyła się o 2,4 proc., częstotliwość zakupów o 3,4 proc., a średnia wartość transakcji o 1,6 proc. W usługach liczba klientów wzrosła o 0,7 proc., częstotliwość korzystania z nich o 1,7 proc., natomiast średnia wartość transakcji aż o 6,2 proc.

Rośnie także grupa konsumentów dokonujących większych zakupów. Liczba klientów wydających podczas jednej transakcji ponad 500 zł zwiększyła się w 2025 r. o 8,3 proc. w przypadku produktów beauty i o 12,1 proc. w przypadku usług.

To ważny sygnał dla całej branży. Wzrost rynku nie wynika wyłącznie z pozyskiwania kolejnych klientów. Coraz większe znaczenie ma wartość pojedynczego doświadczenia, częstotliwość zakupów oraz zdolność marek i retailerów do odpowiadania na coraz bardziej konkretne potrzeby.

1. AI przestaje być dodatkiem. Staje się warstwą całego doświadczenia

Pierwszym z sześciu trendów jest hiperpersonalizacja wykorzystująca sztuczną inteligencję.

Do tej pory AI w beauty kojarzyło się przede wszystkim z rekomendacją produktu, wirtualnym przymierzaniem czy wyszukiwaniem. Raport wskazuje jednak na znacznie głębszą zmianę: sztuczna inteligencja ma stopniowo stawać się infrastrukturą całego doświadczenia zakupowego i pielęgnacyjnego.

Algorytmy mogą łączyć informacje o produktach z danymi dotyczącymi potrzeb skóry, stylu życia, środowiska czy wcześniejszych zachowań zakupowych. Dzięki temu rekomendacja przestaje być jednorazową podpowiedzią, a może stać się usługą, która zmienia się wraz z konsumentem.

Według danych przywołanych w raporcie już dziś 58 proc. kupujących sięga po narzędzia AI w pierwszej kolejności, gdy szuka informacji lub rekomendacji. Kolejnym etapem będzie przejście od AI reagującej na pytania konsumenta do AI, która będzie potrafiła przewidywać jego potrzeby i wcześniej dostosowywać rekomendacje.

Dla marek oznacza to również zmianę podejścia do lojalności. Zamiast jednorazowej sprzedaży coraz większe znaczenie będą miały systemy, które pomagają klientowi przez dłuższy czas – od wyboru kosmetyku, przez budowanie rutyny, aż po jej uzupełnianie i modyfikowanie.

2. Najpierw diagnoza, potem kosmetyk

Drugi kierunek to rozwój diagnostyki i urządzeń połączonych z cyfrowym ekosystemem beauty.

Konsument coraz częściej nie chce już samodzielnie zgadywać, czego potrzebuje jego skóra. Chce otrzymać informację, która pozwoli mu podjąć bardziej świadomą decyzję.

Technologie analizy obrazu, komputerowego rozpoznawania obrazu czy urządzenia monitorujące kondycję skóry mogą zmienić kolejność całego procesu zakupowego. Zamiast zaczynać od półki z produktami, konsument może zaczynać od diagnozy. Dopiero później pojawi się rekomendacja konkretnej rutyny.

Raport zakłada, że pierwsza fala masowej adopcji technologii diagnostycznych przypadnie na lata 2026–2027, a do 2030 r. ciągłe monitorowanie kondycji skóry może stać się standardem.

To oznacza także nowe zadanie dla retailerów. Sklep przyszłości nie będzie wyłącznie miejscem, w którym klient ogląda produkty. Może stać się przestrzenią diagnozy, konsultacji, edukacji i monitorowania rezultatów.

3. Koniec ery samych obietnic. Liczyć się będą dowody

Trzecim trendem jest rozwój beauty opartego na dowodach naukowych.

Konsumenci coraz lepiej rozumieją składniki, mechanizmy działania kosmetyków i sposoby weryfikowania deklaracji producentów. W efekcie sama obietnica marketingowa przestaje wystarczać.

Większego znaczenia nabierają badania kliniczne, transparentność formulacji, wiarygodne dane dotyczące skuteczności oraz eksperckie rekomendacje. Raport wskazuje, że do 2030 r. naukowa wiarygodność może przestać być wyróżnikiem najbardziej zaawansowanych czy premium marek i stać się jednym z podstawowych elementów konkurencji w całej kategorii beauty.

To ważna zmiana także z perspektywy komunikacji. Marki będą musiały nie tylko mówić „ten produkt działa”, ale coraz częściej odpowiadać na pytania: dlaczego działa, dla kogo działa i jak można potwierdzić jego skuteczność.

4. Beauty coraz bliżej wellness

Granica pomiędzy urodą, zdrowiem i dobrostanem stopniowo się zaciera.

Pielęgnacja skóry coraz częściej jest postrzegana jako część szerszego stylu życia obejmującego sen, odżywianie, stres, aktywność fizyczną czy zdrowe starzenie. W konsekwencji kosmetyki przestają funkcjonować jako całkowicie odrębna kategoria.

Raport wskazuje, że do 2030 r. mogą rozwijać się ekosystemy łączące produkty stosowane na skórę, suplementację, cyfrowe doradztwo i technologie monitorujące zdrowie. Dane z urządzeń ubieralnych – dotyczące m.in. snu, stresu czy odżywiania – mogą w przyszłości wspierać tworzenie bardziej dopasowanych rekomendacji.

Zmienia się także rola zapachu. Fragrance coraz częściej jest traktowany nie tylko jako element wyglądu czy stylu, ale również jako narzędzie związane z emocjami i dobrostanem.

Dla rynku oznacza to potencjalne przesunięcie od sprzedaży pojedynczych kategorii do tworzenia kompleksowych rytuałów i usług wspierających dobre samopoczucie.

5. Zrównoważony rozwój przestaje być hasłem marketingowym

Piąty trend dotyczy zrównoważonego i efektywnego wykorzystania zasobów.

Raport zwraca uwagę na zmianę charakteru tego obszaru. Zrównoważony rozwój coraz mniej przypomina dodatkowy element komunikacji marki, a coraz bardziej staje się wymogiem operacyjnym.

Firmy będą musiały uwzględniać kwestie środowiskowe już na etapie projektowania produktu, opakowania i łańcucha dostaw. Znaczenia nabiorą rozwiązania ograniczające zużycie zasobów, modele refill, obieg opakowań, transparentność łańcucha dostaw czy składniki pozyskiwane dzięki biotechnologii.

Jednocześnie konsumenci oczekują, że bardziej zrównoważone rozwiązania nie będą oznaczały kompromisu w zakresie skuteczności, wygody czy estetyki.

To oznacza, że przyszłość zrównoważonego beauty będzie zależała nie tylko od tego, co marka deklaruje, ale przede wszystkim od tego, jak projektuje produkt i jak zarządza jego całym cyklem życia.

6. Od anti-aging do preventive beauty i longevity

Szósty trend zmienia sposób, w jaki branża myśli o starzeniu się skóry.

Model koncentrujący się na korygowaniu widocznych oznak starzenia stopniowo ustępuje miejsca podejściu prewencyjnemu. Zamiast czekać na pojawienie się problemu, konsumenci coraz częściej chcą wcześniej działać na rzecz długoterminowego zdrowia skóry.

Rozwój biotechnologii, diagnostyki i sztucznej inteligencji może w przyszłości umożliwić tworzenie rozwiązań wykorzystujących dane dotyczące biologii organizmu, stylu życia i środowiska. Raport wskazuje również na możliwość rozwoju ekosystemów łączących diagnostykę, AI, pielęgnację i suplementację.

W takim modelu skincare staje się nie tyle reakcją na pojawiające się zmarszczki, ile długoterminową praktyką wspierającą zdrowe starzenie się skóry.

To również potencjalnie zmienia model biznesowy. Zamiast jednorazowej sprzedaży kosmetyku mogą rozwijać się usługi oparte na ciągłej opiece, subskrypcjach, monitorowaniu zmian i regularnym dostosowywaniu rutyny.

Nie chodzi o więcej kosmetyków. Chodzi o lepsze doświadczenie

Choć sześć opisanych trendów dotyczy różnych obszarów – od AI, przez naukę i diagnostykę, po wellness i zrównoważony rozwój – łączy je jedna fundamentalna zmiana.

Beauty odchodzi od modelu opartego na produkcie na rzecz modelu opartego na rezultacie.

Największą przewagą nie musi być już największy asortyment. Może nią być umiejętność uproszczenia konsumentowi wyboru, dostarczenia wiarygodnej wiedzy, dobrania właściwego rozwiązania i pokazania, że ono rzeczywiście działa.

Właśnie dlatego raport przewiduje, że do 2030 r. liderzy rynku będą konkurować przede wszystkim jakością tworzonych ekosystemów, a nie liczbą wprowadzanych produktów. AI, diagnostyka, produkty poparte badaniami, wellness, rozwiązania cyrkularne i longevity mają działać razem, tworząc ciągłą wartość w całej relacji z konsumentem.

Polska jako europejski poligon innowacji

Na tym tle Polska ma szczególnie interesującą pozycję.

Według raportu wartość polskiego rynku beauty w 2025 r. wyniosła około 6,4 mld euro. Polska jest wskazywana jako piąty największy rynek kosmetyczny w Unii Europejskiej po wyłączeniu Wielkiej Brytanii, a jego skala, rosnące wydatki konsumentów i silne zaangażowanie w kanały cyfrowe tworzą dobre warunki do testowania nowych rozwiązań.

To może być szczególnie ważne dla Beauty Tech. Polska łączy dużą bazę konsumentów z szybko rosnącym rynkiem i otwartością na rozwiązania cyfrowe. W praktyce może więc stać się miejscem testowania technologii związanych z personalizacją, diagnostyką czy sprzedażą omnichannel.

Nieprzypadkowo raport powstał w ramach współpracy dużego gracza retailowego ze środowiskiem startupowym. Female Fundraising Academy, której towarzyszyła współpraca DOUGLAS i Huge Thing, miała łączyć founderki, inwestorów, ekspertów i duży biznes oraz ułatwiać młodym firmom wejście w świat skalowania i współpracy z korporacjami.

Agnieszka Mosurek-Zava: „Przyszłość beauty jest kształtowana właśnie teraz”

W raporcie szczególnie mocno wybrzmiewa perspektywa Agnieszki Mosurek-Zava, CEO DOUGLAS Poland & CEE. Jej zdaniem rola współczesnego retailera wykracza już daleko poza oferowanie produktów.

„Branża beauty rozwija się dzięki pasji, świeżemu spojrzeniu i nowym pomysłom. Obok kultowych marek, które od pokoleń cieszą się zaufaniem naszych klientów, z dumą wspieramy również innowacyjne przedsięwzięcia tworzone przez wschodzące liderki branży w ramach programu Female Fundraising Academy.

Tempo zmian jest dziś szybsze niż kiedykolwiek, a w Douglas postrzegamy naszą rolę jako znacznie szerszą niż samo oferowanie wyjątkowych produktów. Chcemy być miejscem, w którym przyszłość branży beauty jest kształtowana i wcielana w życie. Wraz ze zmianą oczekiwań konsumentów – rosnącą potrzebą prawdziwej personalizacji, eksperckiego doradztwa i autentycznego zaufania – nasze perfumerie i platformy cyfrowe naturalnie ewoluują w kierunku przestrzeni, które oferują jeszcze bardziej kompleksową troskę, wiedzę i wsparcie.

Dlatego właśnie nasze partnerstwo z Huge Thing przy tworzeniu tego raportu ma dla nas tak duże znaczenie. Nie jest to jedynie spojrzenie na trendy rynkowe z zewnątrz, lecz odzwierciedlenie naszego sposobu myślenia i działania. Polska jest dynamicznym, szybko rozwijającym się rynkiem i jestem niezwykle dumna z tego, że nie tylko podążamy za zmianami, ale aktywnie wyznaczamy kierunek tych rozmów.

Prawdziwe przywództwo w naszej branży nie polega na wprowadzaniu największej liczby produktów. Chodzi o łączenie właściwych ludzi, budowanie wartościowych partnerstw i odwagę, by działać krok przed innymi. Mam nadzieję, że ten raport będzie źródłem świeżej inspiracji i pozwoli lepiej zobaczyć, w jakim kierunku zmierza nasza branża.”

Ta wypowiedź dobrze podsumowuje zmianę, którą opisuje raport. Retailer przyszłości nie będzie tylko selekcjonerem produktów. Będzie również przewodnikiem po coraz bardziej skomplikowanym świecie beauty – łączącym produkty, wiedzę, technologię, diagnostykę i doświadczenie.

Beauty 2030: mniej zgadywania, więcej wiedzy

Jeśli prognozy raportu się potwierdzą, za kilka lat pytanie „który kosmetyk kupić?” będzie miało znacznie mniejsze znaczenie niż dziś.

Konsument będzie chciał wiedzieć: czego potrzebuje moja skóra, jakie rozwiązanie będzie dla mnie najlepsze, jakie są na to dowody i czy rzeczywiście widzę efekt?

To właśnie dlatego przyszłość beauty może należeć do firm, które najlepiej połączą naukę, technologię, personalizację i wygodę.

Era kolejnych produktów jeszcze się nie skończyła. Ale coraz wyraźniej zaczyna się era, w której produkt jest dopiero początkiem relacji, a nie jej końcem.

*Artykuł opracowany na podstawie raportu „Trends in Beauty Industry”, przygotowanego przez Huge Thing we współpracy z DOUGLAS Polska, oraz informacji prasowej z 1 października 2026 r. Raport zaznacza, że przedstawione kierunki rozwoju i tzw. słabe sygnały mają charakter obserwacji kierunkowych, a nie prognoz rynkowych.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
02.10.2026 15:43
Enzymy w detergentach zyskują na znaczeniu. Rynek ma rosnąć dzięki ekologii i technologii
Kapsułki z detergentem do prania.Mouse family/Shutterstock

Rosnące zapotrzebowanie na biodegradowalne środki czyszczące, rozwój technologii wieloenzymatycznych i zastosowanie detergentów enzymatycznych w ochronie zdrowia zwiększają znaczenie tej kategorii. Według Market Growth Reports globalny rynek detergentów enzymatycznych może wzrosnąć z 424,02 mln dol. w 2026 r. do 717,07 mln dol. w 2035 r., przy średniorocznym tempie wzrostu (CAGR) na poziomie 6,2 proc. Dane zawarte w materiale wskazują jednak na różne wartości bazowe rynku, zależnie od przyjętej definicji kategorii.

Detergenty enzymatyczne są kategorią środków czyszczących, w których za rozkładanie określonych rodzajów zabrudzeń odpowiadają enzymy, m.in. proteazy, amylazy, lipazy czy celulazy. Ich zastosowanie obejmuje zarówno gospodarstwa domowe, jak i sektor medyczny, przemysł oraz laboratoria. W ostatnich latach rozwój tej kategorii jest powiązany przede wszystkim z poszukiwaniem skutecznych środków czyszczących, które jednocześnie pozwalają ograniczać wykorzystanie agresywnych substancji chemicznych.

Według jednego z ujęć przedstawionych w analizie globalny rynek detergentów enzymatycznych był wart w 2024 r. około 3,2 mld dol. i ma osiągnąć 5,8 mld dol. w 2030 r. Inne dane zawarte w materiale odnoszą się do węższej kategorii i wskazują na wartość 1,5 mld dol. globalnego rynku enzymów detergentowych w 2024 r. Jeszcze inna prognoza zakłada wzrost rynku detergentów enzymatycznych z 424,02 mln dol. w 2026 r. do 717,07 mln dol. w 2035 r. przy CAGR 6,2 proc. Różnice wskazują na odmienne zakresy analizowanych segmentów i definicje rynku.

Szpitale głównym odbiorcą

Największym obszarem zastosowania detergentów enzymatycznych pozostaje ochrona zdrowia. Z przedstawionych danych wynika, że szpitale odpowiadały w 2024 r. za 60,18 proc. udziału w rynku według zastosowania. Produkty enzymatyczne wykorzystywane są m.in. do mycia narzędzi chirurgicznych i endoskopów, czyli na etapie poprzedzającym właściwą dezynfekcję lub sterylizację.

W szerszej segmentacji zastosowania medyczne i związane z ochroną zdrowia odpowiadały za około 54 proc. globalnego rynku, podczas gdy zastosowania gospodarstwa domowego stanowiły około 29 proc. popytu. W USA około 38 proc. całkowitego popytu na detergenty enzymatyczne ma pochodzić z zastosowań w ochronie zdrowia.

image

Rozporządzenie 2026/405 w sprawie detergentów – nowy etap regulacji środków powierzchniowo czynnych

Znaczenie segmentu medycznego wiąże się z właściwościami enzymów. Proteazy mogą rozkładać pozostałości białkowe, amylazy – skrobię, a lipazy – tłuszcze. Pozwala to projektować preparaty przeznaczone do usuwania różnych rodzajów zanieczyszczeń organicznych.

Rozwijane są przy tym formulacje zawierające kilka enzymów. Detergenty dwuenzymatyczne odpowiadały w 2024 r. za 51,15 proc. rynku według typu produktu, co czyniło je największym segmentem. Najczęściej łączą one proteazę i amylazę. Jednocześnie najszybciej rozwijającą się kategorią mają być detergenty wieloenzymatyczne, zawierające trzy lub więcej enzymów.

To właśnie technologie wieloenzymatyczne są jednym z istotnych kierunków prac badawczo-rozwojowych. Według przedstawionych danych około 42 proc. działań związanych z rozwojem produktów koncentruje się na technologiach wykorzystujących wiele enzymów. Ich celem jest zwiększenie skuteczności preparatów wobec różnych rodzajów zabrudzeń oraz umożliwienie ich stosowania w większej liczbie procesów czyszczenia.

Ekologia wpływa na formulacje

Drugim ważnym czynnikiem rozwoju kategorii jest presja na ograniczanie wpływu środków czyszczących na środowisko. Około 66 proc. zainteresowania rynkowego ma koncentrować się na biodegradowalnych i bardziej przyjaznych środowisku detergentach. Z kolei około 46 proc. producentów ma rozwijać formulacje biodegradowalne i pozbawione fosforanów.

Ważnym kierunkiem są również produkty skoncentrowane. Według danych zawartych w analizie około 41 proc. producentów pracuje nad skoncentrowanymi i oszczędzającymi wodę formulacjami. W przypadku detergentów enzymatycznych może to oznaczać jednoczesne ograniczenie ilości produktu potrzebnego do wykonania procesu czyszczenia oraz zmniejszenie udziału wody w formule i transporcie.

Kategoria korzysta również z rozwoju enzymów pochodzenia biologicznego. Rynek enzymów bio-pochodnych stosowanych w detergentach ma osiągnąć wartość 3,14 mld dol. do 2032 r. Rozwój tego segmentu jest związany zarówno z oczekiwaniami konsumentów dotyczącymi produktów o niższym wpływie środowiskowym, jak i z presją regulacyjną dotyczącą składu i oddziaływania środków czyszczących.

image

Polacy na zakupach chemii domowej. Absolutna dominacja dyskontów!

W 2024 r. około 48 proc. nowych produktów miało obejmować biodegradowalne formulacje o ograniczonej zawartości substancji chemicznych. Jednocześnie około 42 proc. inwestycji miało być kierowanych na poprawę stabilności enzymów i zwiększenie ich skuteczności.

Niższa temperatura, większa skuteczność

Jedną z potencjalnych przewag technologii enzymatycznych jest możliwość skutecznego usuwania części zabrudzeń w niższych temperaturach. Ma to znaczenie szczególnie w segmencie detergentów do prania oraz środków stosowanych w gospodarstwach domowych.

Według przedstawionych danych około 51 proc. konsumentów preferuje produkty enzymatyczne do prania i sprzątania ze względu na skuteczność usuwania plam oraz możliwość czyszczenia w niższej temperaturze. Około 47 proc. preferencji konsumenckich ma być związanych właśnie ze skutecznością usuwania zabrudzeń i działaniem w niskich temperaturach.

Największą część rynku produktowego stanowią natomiast detergenty enzymatyczne w płynie – około 51 proc. preferencji produktowych. Ich popularność wiązana jest z wygodą stosowania i możliwością uzyskania odpowiedniego stężenia preparatu w zależności od zastosowania.

Jednocześnie technologia enzymatyczna ma ograniczenia. Enzymy są szczególnie skuteczne wobec zabrudzeń organicznych, natomiast mogą być mniej przydatne w przypadku osadów mineralnych czy rdzy. Ich działanie zależy również od temperatury i pH. Oznacza to konieczność precyzyjnego projektowania formulacji pod kątem konkretnego zastosowania.

Problemem pozostają także koszty. Około 53 proc. presji kosztowej na rynku ma być związane z ceną formulacji i produkcji enzymów. Procesy biotechnologiczne wymagane do ich wytwarzania są bardziej złożone niż produkcja części tradycyjnych składników detergentowych.

image

74 proc. konsumentów zwraca uwagę na zrównoważony rozwój. Detergenty enzymatyczne zyskują na znaczeniu

Kolejne ograniczenia dotyczą stabilności produktu. Około 36 proc. barier adopcji ma być związanych z przechowywaniem oraz krótszym okresem przydatności części formulacji. Z kolei około 42 proc. konsumentów deklaruje obawy dotyczące potencjalnej wrażliwości skóry i reakcji alergicznych.

Ameryka Północna liderem, Azja-Pacyfik rośnie

Pod względem geograficznym największy udział w rynku ma Ameryka Północna. Według danych zawartych w materiale region odpowiada za około 37 proc. globalnego popytu. Dominującą pozycję zajmują Stany Zjednoczone, gdzie znaczenie detergentów enzymatycznych wynika m.in. z wymogów dotyczących higieny w placówkach medycznych oraz rozwoju technologii czyszczenia.

Około 63 proc. procesów sterylizacji i czyszczenia instrumentów szpitalnych w USA ma obecnie wykorzystywać detergenty enzymatyczne. Jednocześnie zastosowania medyczne odpowiadają za około 38 proc. krajowego popytu na tę kategorię.

Europa pozostaje istotnym rynkiem dzięki rozwiniętej infrastrukturze ochrony zdrowia oraz regulacjom środowiskowym wspierającym stosowanie biodegradowalnych środków czyszczących. Wśród głównych rynków wymieniane są Niemcy, Francja i Wielka Brytania.

Najwyższą dynamikę wzrostu ma natomiast wykazywać region Azji-Pacyfiku. Jego udział w globalnym popycie szacowany jest na około 33 proc. Rozwój rynku wspierają inwestycje w ochronę zdrowia, urbanizacja oraz rosnąca świadomość dotycząca higieny gospodarstw domowych. Szczególnie istotne są Chiny, Indie i Japonia.

Dla producentów enzymów i detergentów oznacza to możliwość rozwoju zarówno w segmencie profesjonalnym, jak i konsumenckim. Jednocześnie wejście na rynki medyczne wiąże się z koniecznością spełnienia wymogów dotyczących bezpieczeństwa, skuteczności i zgodności produktów z lokalnymi regulacjami.

Inwestycje w biotechnologię

Rozwój rynku przekłada się na inwestycje w technologie enzymatyczne. Według danych przedstawionych w analizie w 2024 r. na badania i rozwój technologii enzymatycznych na świecie przeznaczono ponad 420 mln dol. Środki kierowane są m.in. na zwiększenie stabilności enzymów, poprawę ich aktywności w różnych temperaturach i zakresach pH oraz opracowywanie nowych kombinacji enzymatycznych.

image

UOKIK: Skontrolowano oznakowania detergentów, 16 proc. partii z nieprawidłowościami

Około 45 proc. inwestycji strategicznych ma być związanych z zaawansowanymi badaniami nad enzymami i technologiami zrównoważonego czyszczenia. Z kolei około 37 proc. aktywności partnerskiej koncentruje się na rozwiązaniach dla zrównoważonego czyszczenia w ochronie zdrowia i przemyśle.

Na konkurencyjnym rynku działają zarówno globalne firmy z sektora chemicznego i biotechnologicznego, jak i wyspecjalizowani producenci środków do zastosowań medycznych. Wśród wymienianych przedsiębiorstw znajdują się m.in. Ecolab, Getinge, Ruhof, Lion Corporation i Micro-Scientific. Około 57 proc. rynku ma być skoncentrowane w rękach ugruntowanych przedsiębiorstw z branży chemicznej i biotechnologicznej, podczas gdy około 39 proc. wzrostu konkurencji ma pochodzić od regionalnych producentów ekologicznych detergentów.

Dla sektora kosmetycznego rozwój tej technologii jest istotny przede wszystkim jako element szerszego trendu w kierunku biodegradowalnych składników, niższych temperatur procesów mycia, koncentratów i formulacji o ograniczonym wpływie środowiskowym. Jednocześnie dane dotyczące rynku detergentów enzymatycznych należy interpretować z uwzględnieniem różnic w definicjach kategorii – przedstawione prognozy obejmują bowiem różne zakresy produktowe, od samych enzymów detergentowych po szerzej definiowany rynek gotowych detergentów enzymatycznych.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
04. październik 2026 22:07