StoryEditor
Rynek i trendy
05.03.2021 00:00

ZPP przekazał do MRPiT propozycje zmian prawnych dotyczących funkcjonowania aptek

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców wziął udział w zorganizowanych przez Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii konsultacjach dotyczących propozycji zmian prawnych poprawiających otoczenie regulacyjne dla firm. W ich trakcie organizacja złożyła 50 propozycji zmian przepisów. Wiele z nich dotyczyła funkcjonowania aptek.

– Mamy nadzieję, że złożone przez nas propozycje zmian okażą się pomocne w realizowaniu jednej z kluczowych misji MRPiT, jaką jest tworzenie przyjaznego otoczenia prawnego dla przedsiębiorczości w Polsce – czytamy w komunikacie ZPP.

Zezwolenia na prowadzenie apteki są odbierane bezpodstawnie 

W części „Nieprecyzyjność przepisów” organizacja zwraca uwagę na konieczność doprecyzowania, że przepisy nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne z 7 kwietnia 2017 roku (tzw. „apteka dla aptekarza”) w zakresie ograniczeń własnościowych i ilościowych odnoszą się wyłącznie do udzielania nowych zezwoleń na prowadzenie aptek.

– Mimo wydanego przez Ministra Zdrowia jednoznacznego objaśnienia prawnego, zgodnie z którym ograniczenia z art. 99 ust. 4 ustawy Prawo farmaceutyczne w brzmieniu nadanym rzeczoną nowelizacją nie znajdują zastosowania do zezwoleń wydanych przed dniem jej wejścia w życie, organy inspekcji farmaceutycznej niejednokrotnie odmawiają zmiany „starych” zezwoleń gdy ich posiadacze nie spełniają kryteriów opisanych w nowelizacji, lub wręcz próbują bezpodstawnie cofać im wydane przed nowelizacją zezwolenia na prowadzenie aptek – zauważył ZPP.

W związku z powyższym według organizacji zasadne byłoby doprecyzowanie przepisów przejściowych ustawy z 7 kwietnia 2017 roku o zmianie ustawy Prawo farmaceutyczne i jednoznaczne wskazanie, że do zezwoleń wydanych przed dniem wejścia w życie tej ustawy stosuje się przepisy dotychczasowe.

Ocena poziomu koncentracji powinna być kompetencją UOKiK

Kolejną poruszoną w dokumencie kwestią jest to, że art. 99 ust. 3 ustawy Prawo farmaceutyczne zawiera szczególną regulację dotyczącą koncentracji na rynku aptecznym, zgodnie z którą nowych zezwoleń na prowadzenie apteki nie wydaje się, jeśli podmiot ubiegający się o zezwolenie (bądź podmioty przez niego kontrolowane lub grupa kapitałowa, której jest członkiem) prowadzi na terenie województwa więcej niż 1 proc. aptek ogólnodostępnych.

– Mimo jasnej i oczywistej treści przepisu, organy inspekcji farmaceutycznej często stosują wykładnię contra legem i utrzymują, że przepis wprowadza całkowity zakaz posiadania więcej, niż 1 proc. aptek w województwie – zwraca uwagę ZPP.

Organizacja postuluje, aby – mając na uwadze antykonkurencyjność rzeczonego przepisu, szczególnie w sprzecznej z jego literalnym brzmieniem wykładni – wykreślić go z ustawy Prawo farmaceutyczne, albo ustanowić wyłączną kompetencję Prezesa UOKiK w zakresie badania poziomu koncentracji i powiązań kapitałowych na rynku aptecznym.

Analogiczna uwaga odnosi się do wprowadzonego „apteką dla aptekarza” ograniczenia, zgodnie z którym zezwolenia na prowadzenie apteki nie wydaje się, jeśli podmiot ubiegający się o nie prowadzi już co najmniej 4 apteki ogólnodostępne. Również w tym zakresie organem przeprowadzającym badanie tej przesłanki powinien zostać Prezes UOKiK.

Walka z franczyzą jest działalnością wymierzoną przeciw pacjentom     

Kolejną kwestią, jaką zajął się ZPP w swoim dokumencie jest franczyz na rynku aptek.

– Mimo braku jakiejkolwiek podstawy prawnej dla takich działań, od dłuższego czasu obserwujemy walkę z franczyzą jako sposobem prowadzenia działalności na rynku aptecznym. Mając na uwadze zalety modeli franczyzowych (łatwe skalowanie, możliwość rozwijania innowacyjnych rozwiązań, łatwość w dopasowaniu się do oczekiwań lokalnego rynku przy jednoczesnym wykorzystywaniu rozpoznawalnej marki), istotne również dla klientów, próby ograniczania tej formy współpracy uważamy za antykonkurencyjne i antypacjenckie – czytamy w opinii organizacji.

W związku z powyższym ZPP uznaje, że zasadne byłoby wprowadzenie dwóch domniemań. Pierwsze  polega na tym, że strony umowy franczyzy nie należą do jednej grupy kapitałowej. Drugie – że umowa franczyzy nie tworzy uprawnień umożliwiających wywieranie decydującego wpływu na innego przedsiębiorcę.

Zakaz reklamy aptek nie może być ograniczeniem dla wszelkiej komunikacji z pacjentami

Organizacja zwróciła również uwagę na Art. 94a ust. 1 Prawa farmaceutycznego, który ustanawia zakaz reklam aptek i punktów aptecznych.

– Wyjątkowo restrykcyjna wykładnia tego przepisu przyjęta przez organy inspekcji farmaceutycznej doprowadza do uznania za reklamę w zasadzie jakiejkolwiek formy komunikacji prowadzonej przez aptekę. W najbardziej absurdalnych przypadkach, organy inspekcji za reklamę uznawały m.in. informację o tym, że personel apteki posługuje się językiem obcym, informację o akceptowanych w aptece metodach płatności, czy informację o adresie e-mail lub numerze telefonu apteki – wylicza ZPP.

W dokumencie złożonym w MRPiT organizacja wskazała więc na konieczność zmiany przepisów w taki sposób, by apteki były zobowiązane do informowania o zakresie świadczonych usług, a jednocześnie mogły komunikować pacjentom podstawowe informacje o swoim funkcjonowaniu i prowadzonych działaniach propacjenckich, bez narażania się na karę za naruszenie zakazu reklamy apteki.

Rękojma dla kierownika apteki nie ma odpowiednika w jakimkolwiek innym zawodzie  

Również ubiegłoroczna ustawa o zawodzie farmaceuty znalazła się pod lupą ekspertów ZPP. Zwłaszcza przepis zgodnie z którym farmaceuta, aby móc pełnić funkcję kierownika apteki ogólnodostępnej, musi dawać rękojmię należytego prowadzenia apteki.

– Przewidziana w ramach tej nowelizacji procedura powołania i zmiany kierownika apteki, a także poddawana każdorazowemu badaniu przesłanka rękojmi (oparta m.in. na cechach charakteru i dotychczasowym zachowaniu danego farmaceuty) nie mają odpowiedników w przypadku innych zawodów medycznych lub prawniczych – czytamy w dokumencie.

W związku z tym, ZPP podziela stanowisko pojawiające się w orzecznictwie, że w praktyce istnieje domniemanie dawania rękojmi należytego prowadzenia apteki przez każdego farmaceutę, możliwe do obalenia w ramach postępowań dyscyplinarnych.

– Tym samym uważamy za zasadną rezygnację z przesłanki „rękojmi należytego prowadzenia apteki” na rzecz takiego właśnie domniemania oraz wyłączenie samorządu aptekarskiego z procedury zmiany i ustanowienia kierownika apteki – postuluje organizacja.

Sprzedaży leków na receptę przez internet jest niepotrzebnie blokowana       

W dokumencie złożonym w resorcie rozwoju, pracy i technologii, w części zatytułowanej „Inne obszary” ZPP zwrócił uwagę, że w polskim ustawodawstwie funkcjonują liczne ograniczenia w zakresie prowadzenia sprzedaży wysyłkowej. W konsekwencji, niektóre kategorie produktów (w tym przede wszystkim leki na receptę i używki) nie mogą być obecne w kanale sprzedaży e-commerce.

–  Szczególnie w warunkach epidemii, ale też wziąwszy pod uwagę coraz większą popularność handlu internetowego, zwracamy uwagę na potrzebę dostosowania przepisów w tym zakresie i umożliwienie sprzedaży przez internet również leków na receptę i używek akcyzowych – czytamy w dokumencie.

Wymogi lokalowe aptek powinny ulec zmianom

Eksperci ZPP uważają ponadto, że modyfikacji warto byłoby poddać regulacje dot. wymogów lokalowych aptek, które pozostają takie same od września 2002 roku, „podczas gdy na samym rynku aptecznym obserwujemy dynamiczne zmiany, zarówno technologiczne, jak i odnoszące się np. do roli farmaceuty”.

– Rozszerzenie zakresu opieki i usług farmaceutycznych powoduje np., że w każdej aptece przydatnym (o ile nie koniecznym) pomieszczeniem stanie się pokój, w którym farmaceuta będzie mógł przeprowadzić wywiad z pacjentem, wykonać szczepienie, czy też przeprowadzić określone badanie diagnostyczne – napisali w swoich propozycjach do resortu.

Do tych spostrzeżeń dodali, że „jednocześnie, digitalizacja dokumentacji medycznej powoduje, że osobne pomieszczenie pełniące funkcję archiwum staje się coraz mniej potrzebne”.

– Należałoby wobec tego zrewidować wymogi lokalowe dla aptek i dostosować je do zmieniającego się otoczenia – czytamy w dokumencie.

Nadzór inspekcji farmaceutycznej i samorządu farmaceutycznego nad aptekami wymaga daleko idących zmian 

ZPP zwraca też uwagę, że daleko idącym zmianom powinny zostać poddane regulacje dot. inspekcji farmaceutycznej i samorządu farmaceutycznego.

– Obecny stan rzeczy, w którym inspektorem farmaceutycznym może zostać wyłącznie farmaceuta generuje konflikty interesów i ogranicza faktyczną niezależność inspektorów. Uważamy, że wymóg w tym zakresie powinien obejmować raczej wykształcenie z określonych dyscyplin naukowych zw. z branżą farmaceutyczną i apteczną (nauki farmaceutyczne, nauki medyczne, biologiczne, chemiczne itd.) – czytamy w ekspertyzie ZPP.

Organizacja podpowiada, że można by się zastanowić się nad jeszcze szerszym modelem wprowadzenia wymogu posiadania wykształcenia wyższego i wiedzy z zakresu spraw należących do kompetencji organu.  

– Uzupełniająco należałoby ograniczyć praktykę nieproporcjonalnego stosowania przez organy inspekcji sankcji i doprecyzować przepisy art. 120 Prawa farmaceutycznego wskazując, że kara administracyjna ma charakter subsydiarny wobec wezwania do usunięcia naruszeń – uważa ZPP.

W zakresie regulacji samorządu aptekarskiego dokument zwraca uwagę na konieczność zwiększenia transparentności działań organów tegoż samorządu, np. poprzez wprowadzenie publicznego rejestru korzyści dla członków jego władz, oraz wprowadzenia na poziomie ustawowym jednolitych i przejrzystych zasad wyborów do organów samorządu aptekarskiego.

– Zasadne byłoby również uchylenie uprawnienia samorządu aptekarskiego do wydawania opinii w spawach udzielania zezwoleń na prowadzenie aptek – czytamy w dokumencie.

Spółki komandytowe i komandytowo-akcyjne powinny być dopuszczone do prowadzenia działalności gospodarczej na rynku aptecznym 

Eksperci ZPP zwrócili też uwagę na dużą przestrzeń do racjonalizacji ograniczeń w tworzeniu placówek aptecznych wprowadzonych przez wspomnianą już „aptekę dla aptekarza”.

– Wydaje się, że można byłoby rozszerzyć zakres dopuszczalnych form prowadzenia działalności gospodarczej na rynku aptecznym na wszystkie spółki osobowe (w tym również wykluczone w tej chwili spółki komandytowe i komandytowo-akcyjne) – proponuje organizacja.

Kryteria demograficzno-geograficzne powinny uwzględniać najkrótszą drogę pieszą, a nie linię prostą

Podpowiada także, by zmienić kryteria demograficzno-geograficzne tak, by sposób wyznaczania liczby mieszkańców danej gminy uwzględniał możliwość aktualizacji danych raz na pół roku, a np. odległość od najbliższej apteki uwzględniała najkrótszą drogę pieszą, a nie linię prostą.

Obowiązki raportowania aptek są niepotrzebnie dublowane

W części dokumentu zatytułowanej „Nadmierna restrykcyjność obowiązków sprawozdawczych” ZPP zwrócił uwagę, że „podmioty prowadzące apteki, punkty apteczne lub działy farmacji szpitalnej, jeśli nie mogą wykonać obowiązku zapewnienia dostępu do określonych produktów, są zobowiązane do poinformowania o tym właściwego miejscowo wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego, za pośrednictwem Zintegrowanego Systemu Monitorowania Obrotu Produktami Leczniczymi, podczas gdy te same informacje raportowane są już do systemu Zgłoszeń Odmów Realizacji Zamówienia.

– Uważamy, że systemy te powinny zostać uwspólnione, tak by nie dublować obowiązku raportowania tych samych zdarzeń – czytamy w dokumencie.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
22.10.2026 13:32
GLP-1 zmienia rynek zapachów; gourmand zaczyna być substytutem rozkoszy podniebienia
Czy semaglutyd wpłynie na branżę zapachową?Domeckol via Pixabay

Rosnąca popularność leków z grupy GLP-1 może wpływać nie tylko na sposób odżywiania, ale również na preferencje zapachowe konsumentów. Producenci kompozycji zapachowych obserwują większe zainteresowanie perfumami jako źródłem przyjemności sensorycznej, podczas gdy segment gourmand rozszerza się o coraz bardziej wytrawne i złożone nuty.

Zapachy inspirowane żywnością od lat są istotną częścią rynku perfum. Do pionierów kategorii gourmand należą m.in. Angel Thierry’ego Muglera, inspirowany watą cukrową, oraz Nina marki Nina Ricci, przywołująca skojarzenia z jabłkiem w karmelu. W ostatnich latach segment zyskał jednak nowe znaczenie. Według analiz przywoływanych przez Reuters udział zapachów określanych jako „gourmet and edible” wśród innowacji produktowych w kategorii zapachów wzrósł do 24 proc., wobec 9 proc. dwa lata wcześniej. To obecnie drugi pod względem liczby nowych produktów segment zapachowy, ustępujący jedynie kompozycjom kwiatowym.

Rozwój gourmand był początkowo związany m.in. z pandemią i przyspieszeniem sprzedaży perfum online. Konsument kupujący zapach bez możliwości wcześniejszego powąchania produktu łatwiej może zdecydować się na kompozycję odwołującą się do znanych skojarzeń smakowych. Jednocześnie kategorię wspiera rosnąca siła nabywcza i wpływ generacji Z, która traktuje zapach jako element szerszego doświadczenia sensorycznego.

GLP-1 jako nowy czynnik

Jak donosi agencja Reuters, teraz producenci zapachów analizują kolejny czynnik mogący wpływać na rozwój kategorii: rosnącą popularność leków z grupy GLP-1, wykorzystywanych m.in. w terapii otyłości. Do tej grupy należą produkty takie jak Wegovy firmy Novo Nordisk czy Mounjaro Eli Lilly.

Skala potencjalnego wpływu jest znacząca. Według Światowej Organizacji Zdrowia ponad 1 mld osób na świecie żyje z otyłością, co tworzy ogromną potencjalną grupę użytkowników terapii redukujących masę ciała. Firmy farmaceutyczne i analitycy szacują, że wartość rynku leków GLP-1 może sięgnąć nawet 150 mld dolarów do 2030 r.

image

Firmy kosmetyczne wprowadzają pielęgnację korygującą tzw. Ozempic face

Na razie nie ma jednak podstaw, by jednoznacznie stwierdzić, że stosowanie GLP-1 bezpośrednio powoduje określone zmiany preferencji zapachowych. Zarówno firmy zapachowe, jak i naukowcy, z którymi rozmawiał Reuters, podkreślają konieczność prowadzenia dalszych badań.

Potencjalny mechanizm jest jednak przedmiotem analiz. Leki GLP-1 mogą powodować m.in. nudności i problemy żołądkowo-jelitowe, a badacze obserwują również możliwe zmiany dotyczące apetytu, odczuwania smaku i zapachu. Paule Joseph, współdyrektorka National Smell and Taste Center przy amerykańskim National Institutes of Health, wskazuje, że możliwość wpływu GLP-1 na układ chemosensoryczny nie jest hipotezą pozbawioną podstaw. Jednocześnie zaznacza, że jest zbyt wcześnie, by określić skalę i charakter tego oddziaływania.

Zapach jako źródło przyjemności

Potencjalna zmiana zachowań konsumenckich jest już analizowana przez największych producentów kompozycji zapachowych. Givaudan, IFF, CPL Aromas oraz L’Oréal potwierdziły Reutersowi, że badały zależności między terapiami GLP-1 a preferencjami dotyczącymi zapachów.

IFF wskazuje na możliwość zwiększenia zainteresowania zapachem jako źródłem przyjemności sensorycznej. Podobne obserwacje ma L’Oréal. Firma interpretuje je w kontekście poszukiwania przez część konsumentów innych form przyjemności w sytuacji, gdy jedzenie przestaje pełnić tak istotną funkcję nagradzającą.

Givaudan analizuje zależność od około roku. Według firmy u części użytkowników GLP-1 niektóre wcześniej lubiane zapachy mogą stać się mniej atrakcyjne, podczas gdy inne zyskują na znaczeniu. Ogólny kierunek obserwacji wskazuje jednak na wzrost zainteresowania zapachami i perfumami.

Dla producentów oznacza to możliwość dalszego rozwoju segmentu gourmand, ale także poszerzania jego definicji. Givaudan rozwija obecnie kompozycje odwzorowujące wielowarstwowe profile wypieków, takich jak banoffee, panettone czy cupcakes. Chodzi nie tylko o słodycz, lecz także o odtworzenie różnych elementów doświadczenia kulinarnego: chrupkości, kremowości, mleczności czy kwasowości.

Gourmand coraz bardziej wytrawny

Zmiany w kategorii widoczne są również niezależnie od GLP-1. Dane NIQ dotyczące amerykańskich użytkowników tych leków pokazują, że wydają oni na zapachy o 26 proc. więcej niż przeciętny konsument. Według Anny Mayo z NIQ użytkownicy GLP-1 są bardziej zaangażowani w kategorię beauty i wydają więcej również w innych segmentach.

image

Ozempiconomia: jak „chudszy” konsument wpłynął na mapę wydatków w sektorze beauty & wellness

Marki zapachowe nie prowadzą przy tym powszechnie własnych badań nad wpływem GLP-1 na preferencje konsumentów. Puig i Coty koncentrują się przede wszystkim na obserwacji zmian rynkowych. Obie firmy spodziewają się utrzymania popularności klasycznych kompozycji waniliowych, ale jednocześnie wskazują na rosnącą różnorodność nut gourmand.

Kategoria coraz wyraźniej odchodzi od prostego skojarzenia „słodkiego deseru”. W kompozycjach pojawiają się nuty alkoholi, whisky, rumu i tequili, a także kakao, przypraw i bardziej wytrawnych składników. CPL Aromas obserwuje szczególne zainteresowanie generacji Z aromatami słonymi, fermentowanymi, prażonymi i umami. Wśród nowych kierunków wymieniane są sezam, miso, ryż, trufla i matcha.

Równolegle rozwijają się połączenia wanilii z orzechami, m.in. pistacjami. Według Coty kolejna generacja gourmand będzie koncentrować się bardziej na smaku i teksturze niż na samej słodyczy.

Dla rynku kosmetycznego oznacza to dalsze poszerzanie granic kategorii zapachowej. Gourmand przestaje być wyłącznie synonimem cukru, wanilii i karmelu. Producenci testują kompozycje inspirowane całym doświadczeniem jedzenia – od kremowości i ciepłego mleka po fermentację, przyprawy i nuty wytrawne. Jeżeli dalsze badania potwierdzą wpływ terapii GLP-1 na percepcję zapachów i zachowania zakupowe, rosnąca grupa ich użytkowników może stać się dodatkowym czynnikiem kształtującym rozwój kategorii.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
21.10.2026 13:48
Kosmetyki przyczyną ponad 42 tys. urazów oczu. Badanie objęło 20 lat
Tusze do rzęs, zalotki, eyelinery i spraye utrwalające odpowiadają za sporo urazów oczu.Zyanya BMO

W latach 2005–2024 kosmetyki i produkty do pielęgnacji ciała były przyczyną 42 457 wizyt na oddziałach ratunkowych w Stanach Zjednoczonych z powodu urazów oczu. Oznacza to średnio około 2100 przypadków rocznie, czyli niemal sześć dziennie. Najbardziej narażone były kobiety i dziewczęta, ale blisko jedna czwarta poszkodowanych miała nie więcej niż cztery lata.

Dane pochodzą z badania zaprezentowanego podczas 130. dorocznego spotkania Amerykańskiej Akademii Okulistyki (American Academy of Ophthalmology, AAO). Analiza objęła dwie dekady i wskazała, że produkty kosmetyczne, mimo powszechnego zastosowania w gospodarstwach domowych, mogą stanowić źródło poważnych urazów narządu wzroku. Ryzyko wiąże się zarówno z kontaktem oka z substancjami chemicznymi, jak i z nieprawidłowym używaniem urządzeń do stylizacji.

Badacze wykorzystali dane z National Electronic Injury Surveillance System (NEISS), federalnej bazy gromadzącej informacje o urazach leczonych na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Na podstawie reprezentatywnej próby przypadków system umożliwia oszacowanie liczby zdarzeń w skali całych Stanów Zjednoczonych.

Kobiety i małe dzieci w grupie ryzyka

Kobiety i dziewczęta odpowiadały za 81,8 proc. wszystkich odnotowanych urazów. Średni wiek poszkodowanych wynosił 24 lata, jednak istotną część przypadków stanowiły zdarzenia dotyczące najmłodszych dzieci. Osoby w wieku do czterech lat odpowiadały za niemal jedną czwartą wszystkich urazów związanych z kosmetykami.

Większość incydentów, bo 63 proc., miała miejsce w domu. Wśród najczęściej występujących obrażeń znalazły się urazy termiczne, stanowiące około 26 proc. przypadków, oraz urazy związane z ekspozycją na substancje chemiczne, które odpowiadały za około 25 proc.

image

Trend golenia rzęs u mężczyzn: nowy sposób na „męskość” i nowa usługa barberska?

W pierwszej grupie zagrożeń mieszczą się między innymi oparzenia spowodowane niewłaściwym użyciem podgrzewanych zalotek do rzęs i innych urządzeń do stylizacji. Do drugiej mogą prowadzić kontakty oczu z kosmetykami w płynie, aerozolami czy klejami do rzęs. Badanie nie ograniczało się zatem do jednej kategorii produktów, lecz obejmowało różne artykuły kosmetyczne i higieniczne.

Aatif Syed, główny autor badania i student medycyny na University of Missouri-Kansas City, zwrócił uwagę, że codzienne stosowanie kosmetyków może sprzyjać niedocenianiu związanego z nimi ryzyka. Jak podkreślił, kontakt z okiem, szczególnie w przypadku substancji chemicznych lub urządzeń o wysokiej temperaturze, może prowadzić do poważnych obrażeń.

Inne zagrożenia dla dzieci i dorosłych

Jednym z najważniejszych wniosków analizy jest różnica między przyczynami urazów u dzieci i dorosłych. Wśród najmłodszych pacjentów oparzenia chemiczne stanowiły 45,8 proc. obrażeń. W grupie dorosłych ich udział wynosił zaledwie 0,5 proc.

Według badaczy aż 83,2 proc. wszystkich oparzeń chemicznych uwzględnionych w analizie było związanych z sytuacją, w której dziecko uzyskało dostęp do produktu kosmetycznego. W grupie dzieci do czwartego roku życia 70 proc. urazów następowało po samodzielnym sięgnięciu po kosmetyk bez nadzoru osoby dorosłej.

W przypadku dorosłych dominowały natomiast zdarzenia związane z wykonywaniem własnych zabiegów pielęgnacyjnych. Aż 90 proc. poszkodowanych w tej grupie doznało urazu podczas samodzielnego stosowania produktu, a nie w trakcie zabiegu wykonywanego przez profesjonalistę.

image

Usterka przyprawiająca o ból zębów: Dyson wycofuje część szczoteczek CameraJet

Wyniki wskazują więc na potrzebę różnicowania działań profilaktycznych w zależności od wieku użytkowników. W przypadku dzieci kluczowe znaczenie ma ograniczenie dostępu do kosmetyków, zwłaszcza preparatów w płynie i aerozoli. U dorosłych większą rolę może odgrywać prawidłowa obsługa urządzeń do stylizacji oraz zachowanie ostrożności podczas aplikacji produktów w bezpośrednim sąsiedztwie oczu.

Zmiany w strukturze urazów

Badacze odnotowali również zmiany w charakterze wypadków na przestrzeni analizowanych 20 lat. Z czasem zmniejszała się liczba urazów związanych z używaniem podgrzewanych produktów, natomiast wzrastała liczba przypadków, w których obrażenia wiązały się z działaniem innej osoby.

Dostępne informacje nie wskazują jednak, jakie konkretne czynniki odpowiadają za te zmiany. Nie pozwalają również przesądzić, czy spadek liczby urazów związanych z urządzeniami grzewczymi wynika z poprawy konstrukcji produktów, zmian w sposobie ich użytkowania czy innych okoliczności.

Dla producentów kosmetyków i akcesoriów do pielęgnacji wyniki badania stanowią przypomnienie o znaczeniu bezpieczeństwa użytkowania, odpowiednich instrukcji oraz komunikacji dotyczącej ryzyka. W przypadku produktów stosowanych w pobliżu oczu istotne są zarówno właściwości samego preparatu lub urządzenia, jak i sposób jego przechowywania oraz aplikacji.

American Academy of Ophthalmology prowadzi działania edukacyjne dotyczące bezpiecznego stosowania kosmetyków w okolicy oczu i udostępnia bezpłatne materiały dla pacjentów. Autorzy badania podkreślają, że proste środki ostrożności, takie jak przechowywanie kosmetyków poza zasięgiem dzieci i ostrożne posługiwanie się urządzeniami grzewczymi, mogą pomóc ograniczyć liczbę tego rodzaju urazów.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
24. październik 2026 00:58