StoryEditor
Wywiady
17.04.2025 09:00

Jessica Deckers, Avon: Każda firma ma inne możliwości i priorytety, nasza idzie swoją drogą

Jakie plany ma Avon na 2025 i kolejne lata? Co było największą innowacją ostatnich lat i w którym kierunku firma podąża w obliczu zmian prawnych, obostrzeń, ruchu anty-MLM i innych przeszkód? Na te pytania odpowiedziała Wiadomościom Kosmetycznym Jessica Deckers, Global Lead of Innovation & Make Up Innovation w Avon.

Co czeka Avon w 2025 roku? Czy możesz uchylić moim czytelnikom rąbka tajemnicy.

Przed nami wiele ekscytujących premier, a wśród nich wyróżniać się będą produkty do ust. Zobaczycie kilka dużych innowacji w tej kategorii, która jest obecnie bardzo na czasie. Jesteśmy szczególnie podekscytowani wprowadzeniem ulepszonej wersji szminki Ultra Colour. To nasza najbardziej napigmentowana pomadka w historii, która teraz zawiera ich aż o 25 proc. więcej. Te bestsellerowe szminki już po pierwszym pociągnięciu zapewniają intensywnie żywy i wyrazisty kolor pasujący do wszystkich odcieni skóry.

Jestem pewna, że ​​znasz „efekt szminki” — ideę, że podczas kryzysu gospodarczego ludzie nadal fundują sobie małe luksusy, takie jak szminka. Biorąc pod uwagę niepewność związaną z wyborami w USA i gospodarką, czy uważasz, że nowe premiery szminek firmy Avon wpisują się w ten trend, czy też Avon pomaga go napędzać?

Niezależnie od efektu szminki, w Avon zawsze oferujemy kosmetyki, na które każdy może sobie pozwolić. To, co nas wyróżnia, to światowej klasy innowacje najlepsi specjaliści i wysokiej jakości składniki, które stosujemy w naszych produktach. Dzięki temu nasi klienci zawsze otrzymują wyjątkowe kosmetyki w świetnej cenie, niezależnie od sytuacji gospodarczej. 

W ostatnich latach pojawiło się wiele spekulacji na temat odejścia Avon od tradycyjnej sprzedaży bezpośredniej. Marka niedawno weszła do drogerii Rossmann. Czy są plany dalszej ekspansji? Czy Avon zasadniczo zmienia swoją strategię sprzedaży?

Zgodnie z naszą strategią chcemy rosnąć i rozwijać się wraz z rynkiem, jednocześnie cały czas stawiamy naszych klientów i Konsultantki w centrum wszystkiego, co robimy. Avon to firma działająca wielokanałowo. Nie rezygnujemy z modelu sprzedaży bezpośredniej – niezmiennie sercem marki są nasze Konsultantki, które nadal będziemy mocno wspierać. Dostosowujemy się do potrzeb konsumentów, chcemy być tam, gdzie oni kupują swoje ulubione produkty — czy to online czy w sklepach stacjonarnych czy poprzez sprzedaż bezpośrednią. 

image
Katarzyna Bochner

Nasi klienci chcą mieć możliwość robienia zakupów kiedy, gdzie i jak chcą, a my chcemy im to umożliwić. Wprowadzenie kosmetyków Avon do sklepów stacjonarnych i na platformy zakupowe uzupełnia istniejące wcześniej kanały online i offline. W Wielkiej Brytanii zaobserwowaliśmy, że wejście Avon do sklepów stacjonarnych pozytywnie wpłynęło na wyniki Konsultantek w bliskiej okolicy – część z nich osiągnęła kilkuprocentowe wzrosty sprzedaży.

Coraz większy jest ruch online przeciwko sprzedaży bezpośredniej i marketingowi wielopoziomowemu, anti-MLM. Wiele firm albo wygasza, albo drastycznie zmienia swoje modele sprzedaży bezpośredniej. Czy powiedziałabyś, że ta zmiana w postrzeganiu publicznym wpłynęła na podejmowanie decyzji Avon o modyfikacji modelu działania?

Nie, nie powiedziałabym tak. Przede wszystkim Avon nie jest firmą MLM. Rzeczywistość jest taka, że ​​zmieniają się zarówno technologia jak i zachowania konsumentów, więc obecność w Internecie i sklepach stacjonarnych jest kluczowa. Avon jest firmą globalną i na wielu rynkach sprzedaż bezpośrednia to coś więcej niż kanał sprzedaży – to sposób na niezależność i możliwość zarabiania dla wielu kobiet. 

Nie każdy ma dostęp do sklepu takiego jak Rossmann. Dlatego nasze Konsultantki odgrywają kluczową rolę w docieraniu do kobiet, które w przeciwnym razie nie miałyby dostępu do wysokiej jakości kosmetyków. Konsultantki Avon stworzyły pierwszą sieć społecznościową i były pierwszymi influencerkami, zanim jeszcze social media i influencerki zostały wynalezione. Ponadto, oferują ekspercką wiedzę i pomagają swoim klientom wybierać produkty dopasowane do ich potrzeb. To indywidualne podejście i bezpośrednie relacje tworzą unikalne doświadczenie, którego nie znajdziesz nigdzie indziej na rynku.

Patrząc wstecz na czas spędzony w Avon, jakie są trzy najważniejsze innowacje wprowadzone podczas Twojej kadencji?

Jedną z naszych wyróżniających się innowacji jest szminka Hydramatic — pierwsza na świecie szminka z nawilżającym hialuronowym środkiem, która pokazuje naszą siłę w kategorii kosmetyków do ust. Kolejną są pomadki Ultra Colour, które od dawna cieszą się dużą popularnością, a my nadal ulepszamy je zgodnie z preferencjami konsumentów. Ściśle współpracujemy z tzw. Beauty Insiderkami (to społeczność naszych najbardziej zaangażowanych i zafascynowanych światem beauty Konsultantek w 19 różnych krajach), Konsultantkami oraz klientami, aby udoskonalać nasze produkty, odpowiadając na ich prawdziwe potrzeby.

Do tej pory mieliśmy okazję przetestować kilka nowości z naszymi Beauty Insiderkami, a ich opinie były kluczowe na każdym etapie: od pomysłów na nowy produkt, poprzez pracę nad jego projektem, wybór gamy odcieni, nazwę po opakowanie. Ich wkład był dla nas nieoceniony, ponieważ doskonale znają swoich klientów, ich potrzeby i oczekiwania.

W pielęgnacji skóry wyróżniłabym linię Anew z Protinolem. Ten opracowany i opatentowany przez nas składnik, był dla nas przełomem i nadal kształtuje nasze innowacje w tej kategorii.

Jak wygląda podróż od zapalonej nad głową żarówki do wcielonej w życiu innowacji? Co dzieje się od momentu, gdy wpadniesz na jakiś nowy pomysł?

Średnio opracowanie nowego produktu zajmuje około trzech lat, choć przy niektórych kosmetykach proces ten może trwać dłużej. Zaczynamy od prognozowania trendów w branży beauty, badamy rynek i potrzeby klientów. Jednocześnie prowadzimy badania konsumenckie, aby zidentyfikować obszary do poprawy w naszym portfolio (tak jak w przypadku szminki Ultra Colour, zapytaliśmy 3000 kobiet na całym świecie „co jest dla Ciebie najważniejsze przy zakupie szminki?”). Kiedy mamy gotowy koncept, konsultujemy się z naszymi ekspertami z działu badań i rozwoju, aby ocenić jego wykonalność. Jeśli wymaga to zupełnie nowej formuły, przechodzimy przez proces prób i błędów, by ją stworzyć. 

image
Katarzyna Bochner

Następnie opracowujemy szczegółowy brief i rozpoczynamy proces tworzenia nowego produktu. Nowości przechodzą różne etapy zatwierdzania, aby upewnić się, że spełniają nasze wysokie standardy. Kosmetyk jest gotowy ok. rok przed wprowadzeniem na rynek. Wtedy przejmują go zespoły ds. aktywacji, które potrafią tchnąć w niego życie, nadać charakter poprzez branding i kampanie marketingowe, aż w końcu trafia on do produkcji, na strony naszego katalogu i do sklepów.

A reszta to już historia!

Dokładnie! To długi, ale dokładny proces. Po drodze pozostajemy elastyczni, nieustannie testując i udoskonalając produkt, aby mieć pewność, że spełnia oczekiwania klientów.

Skoro mowa o innowacjach, porozmawiajmy o refillach. Wiele marek kosmetycznych, w tym luksusowych, przechodzi na opakowania z możliwością ponownego napełniania. Słyszałam trochę o planach Avonu dotyczących perfum z możliwością ponownego napełniania. Jak Avon przygotowuje się do tego trendu?

Opakowania wielokrotnego użytku nie są dla nas nowością – pracujemy nad nimi od jakiegoś czasu. Nasze fabryki są bardzo nowoczesne i jesteśmy w stanie dostosować produkcję do takich rozwiązań, choć wymaga to czasu. Jednak kluczowe pytanie, które sobie zadajemy brzmi: czy refille to odpowiednie rozwiązanie dla każdego produktu?

Bez wątpienia w przypadku kosmetyków do pielęgnacji skóry i perfum mają one sens. Jednak w przypadku kosmetyków kolorowych jest to bardziej złożone. Jeśli oferujemy 100 odcieni szminek, czy jest sens produkować 100 dodatkowych wkładów? Czy to faktycznie byłoby bardziej zrównoważone, lepsze dla środowiska? W niektórych przypadkach możliwość pełnego recyklingu może być lepszym rozwiązaniem.

Co ciekawe, niektóre marki luksusowe robią odwrotnie — oferują refille raczej produktów do makijażu, ale nie do pielęgnacji skóry. Co powiedziałabyś zespołowi badawczo-rozwojowemu w ekskluzywnej marce kosmetycznej, który podejmuje taki wybór?

Każda firma ma inne możliwości i priorytety i nie ma tutaj złotych rad. W Avon dokładnie analizujemy każde rozwiązanie z punktu widzenia zrównoważonego rozwoju. Nasze szminki Ultra Colour w pełni nadają się do recyklingu. Rozważaliśmy opcję refilli, ale na ten moment recykling okazał się bardziej ekologicznym wyborem. Jednak warto podkreślić, że cały czas szukamy najlepszych rozwiązań i niewykluczone, że w przyszłości to właśnie refille okażą się tym lepszym rozwiązaniem.

image
Agata Grysiak

Koncepcja zrównoważonego rozwoju ewoluuje – za pięć lat refille mogą ustąpić miejsca np. biodegradowalnym opakowaniom. Branża musi być elastyczna i gotowa na te zmiany. 

Poza opakowaniami wielokrotnego napełniania, co jeszcze Avon robi dla zrównoważonego rozwoju?

Oprócz opakowań wielokrotnego użytku dla produktów do pielęgnacji i perfum, badamy również możliwość recyklingu pudrów kompaktowych i innych kosmetyków. Obecnie naszym głównym celem jest zwiększenie możliwości recyklingu w całym asortymencie produktów, w tym stosowanie opakowań tekturowych, tam, gdzie to możliwe.

Mamy ambitne cele dotyczące redukcji opakowań naszych produktów, poprzez przejście na w 100 proc. zrównoważony papier i zwiększenie wykorzystania materiałów pochodzących z recyklingu i nadających się do ponownego przetworzenia. Zobowiązaliśmy się również do pełnej identyfikowalności i certyfikacji naszych kluczowych łańcuchów dostaw do 2025 roku. Już teraz 80 proc. naszych opakowań nadaje się do ponownego użycia, recyklingu lub kompostowania. Naszym celem jest osiągnięcie 100 proc. do 2030 roku. Pracujemy również nad zwiększeniem udziału naturalnych składników i biodegradowalnych formuł w naszych kosmetykach. 

Moje ostatnie pytanie dotyczy zmian regulacyjnych. Niedawno rozmawiałam z profesjonalistami z branży, którzy ściśle współpracują z urzędnikami w Brukseli, i w Komisji Europejskiej mówi się o potencjalnym zakazie stosowania etanolu i talku w kosmetykach. Chociaż osobiście uważam niektóre z ich argumentów za wątpliwe, jak taki zakaz wpłynąłby na Avon i przemysł kosmetyczny?

Naszym priorytetem zawsze jest bezpieczeństwo konsumentów. Jeśli zachodzą zmiany w przepisach, traktujemy to bardzo poważnie. W Avon ściśle przestrzegamy wszystkich regulacji dotyczących składników i bezpieczeństwa.

Ale jeśli etanol — stosowany w perfumach — i talk zostałby zakazany, co to oznaczałoby dla Waszych produktów?

Jeśli jakiś składnik zostaje objęty restrykcjami, dostosowujemy się. Reformulacja to coś, co robimy regularnie. Nasze zespoły badawczo-rozwojowe nieustannie analizują składniki i zastępują je innymi, gdy jest to konieczne. W Avon utrzymujemy te same wysokie standardy jakości i bezpieczeństwa na całym świecie, zapewniając pełną zgodność ze wszystkimi obowiązującymi przepisami dotyczącymi składników i bezpieczeństwa produktów. Każdy nasz kosmetyk poddawany jest rygorystycznym i kompleksowym testom, dzięki czemu może być używany bez obaw.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
24.06.2026 14:26
"Hair Skinification" i trychokosmetyki. Od niszy do masowego fenomenu [WYWIAD]
Marta Iwanowska-Giler, dyrektor ds. kreacji OnlyBio.lifeOnlyBio

Obserwujemy dziś wyraźny trend traktowania skóry głowy z taką samą powagą jak skóry twarzy - tzw. skinifikację włosów. Choć cały rynek kosmetyków do pielęgnacji w Polsce rośnie, kategoria „scalp care”, dynamicznie rozszerzająca swoją obecność na półkach sklepowych, jest jednym z najbardziej wyrazistych przejawów jego premiumizacji i specjalizacji - mówi Marta Iwanowska-Giler, dyrektor ds. kreacji w firmie OnlyBio.

Czy specjalistyczne peelingi, wcierki i olejki to już standard w koszyku przeciętnego Polaka, czy wciąż domena wąskiej grupy „włosomaniaczek”?

Marta Iwanowska-Giler: Zdecydowanie, w naszej ocenie „hair skinification” przestało być chwilowym trendem, a zmianą w podejściu do pielęgnacji włosów. Konsumenci coraz lepiej rozumieją, że kondycja włosów zaczyna się od zdrowej skóry głowy, dlatego zaczynają traktować ją z taką samą uwagą. Nawet patrząc szerzej na rozwój hair care, zdecydowanie widać, że peelingi, wcierki czy inne produkty stricte do skóry głowy zajmują już większą część półki w drogeriach, więc nie są już wyborem wyłącznie najbardziej świadomych włosomaniaczek. Coraz częściej trafiają do koszyków osób, które do tej pory ograniczały pielęgnację do szamponu i odżywki. 

image

Kosmetyki inspirowane słodyczami. Jak legalnie korzystać z cudzych znaków towarowych?

Czy marka OnlyBio wpasowała się w trend czy wykreowała większy popyt na kosmetyki trychologiczne? 

Od kilku lat konsekwentnie i bardzo intensywnie rozwijamy kategorię pielęgnacji włosów, a pozycja, jaką dziś w niej zajmuje OnlyBio, pokazuje, że ten kierunek odpowiada na potrzeby konsumentów. Wspomnę tylko, że dziś jesteśmy obecni nie tylko w kategorii pielęgnacji włosów, ale również w pielęgnacji ciała, rąk oraz w pielęgnacji włosów i ciała dla dzieci. Tak szerokie portfolio nie powstało przypadkiem, bo widzimy, że konsumenci oczekują skutecznych i łatwo dostępnych rozwiązań pielęgnacyjnych w wielu kategoriach. A to, jak rozwija się nasza oferta i jak jest odbierana przez rynek, utwierdza nas w przekonaniu, że dobrze odczytujemy potrzeby konsumentów i potrafimy na nie odpowiadać.

image

Trzy trendy w pielęgnacji włosów na 2026 rok wg Hebe

Jak udało się przenieść niszową, gabinetową wiedzę trychologiczną na masową półkę drogerii w cenach dostępnych dla każdego? Co było największym ryzykiem przy tym kroku?

W kategorii pielęgnacji włosów od początku chcieliśmy pokazać, że skuteczna pielęgnacja oparta na wiedzy trychologicznej nie musi być zarezerwowana dla gabinetów specjalistycznych. Chcieliśmy przełożyć tę wiedzę na produkty dostępne na drogeryjnej półce tak, aby były skuteczne, przystępne cenowo i jednocześnie łatwe do zrozumienia dla konsumenta. Myślę, że w tym przypadku kluczowym wyzwaniem było znalezienie równowagi między eksperckim podejściem a prostą komunikacją. Zależało nam na tym, aby nie upraszczać samej wiedzy, ale mówić o niej w sposób zrozumiały.

Od lat konsekwentnie stawiamy nie tylko na rozwój produktów, ale również na edukację. Dobrym przykładem jest wydana w tym roku książka „Trychomania. Moja pierwsza książka o włosach”, przygotowana we współpracy z lekarzami, naukowcami, trychologami i kosmetologami. Traktujemy ją jako naturalne rozwinięcie działań, które prowadzimy od lat. Bardzo zależy nam na tym, aby rzetelna wiedza o pielęgnacji włosów i skóry głowy była dostępna dla każdego.

Czy współczesny konsument kupuje oczami i zapachami, czy faktycznie czyta składy (INCI)?

Myślę, że dzisiejszy konsument nie wybiera już między wyglądem, zapachem i składem - naprawdę oczekuje jednego i drugiego. Zapach, konsystencja czy wygląd produktu nadal mają ogromne znaczenie i często decydują o pierwszym zakupie, a dziś już nie musimy wybierać pomiędzy ładnym a skutecznym produktem. Jednocześnie coraz więcej osób czyta składy, interesuje się składnikami aktywnymi i chce rozumieć, dlaczego dany produkt działa a dzisiejszy rynek pozwala na to, by produkt był skuteczny, miał dobry skład i do tego pięknie pachnął.

Jak zmieniły się wymagania klientów na przestrzeni ostatnich 2-3 lat w kontekście transparentności marek?

Ponadto konsumenci są bardziej wymagający wobec marek, bo oczekują prostego i uczciwego komunikowania składu oraz działania produktów, bez zbędnych obietnic i skomplikowanego języka. Dla nas to bardzo pozytywna zmiana, bo świadomy konsument podejmuje lepsze decyzje zakupowe, dlatego od lat stawiamy na edukację i transparentną komunikację.

Przez lata trychologia kojarzyła się z drogimi kuracjami w klinikach. Czy skuteczna walka z łupieżem, przetłuszczaniem się skóry czy wypadaniem włosów musi rujnować portfel?

My obserwujemy dziś trzy główne problemy skóry głowy, z którymi konsumenci szukają pomocy: nadmierne wypadanie włosów, przetłuszczanie się skóry głowy oraz łupież i różnego rodzaju podrażnienia/przesuszenia. Oczywiście, dużej mierze są one efektem współczesnego stylu życia, w tym przewlekłego stresu, nieodpowiedniej diety czy zaburzeń hormonalnych. Jednocześnie nie powiedziałabym, że problemów jest dziś znacząco więcej. Myślę, że przede wszystkim wzrosła świadomość konsumentów, którzy szybciej zauważają niepokojące objawy i częściej szukają profesjonalnego wsparcia. I przede wszystkim nie tuszują problemów w pierwszej kolejności, tylko szukają przyczyny.

Czy epidemia problemów z łysiejącą skórą głowy to efekt cywilizacyjny (stres, dieta), czy po prostu wynik lepszej diagnostyki?

Trzeba wziąć pod uwagę,że kosmetyk ma swoje możliwości, ale i ograniczenia. Szampon, wcierka czy peeling są niezbędną bazą do uzyskania zdrowych i mocnych włosów, jednak jeśli problem jest przewlekły i zaawansowany, pojawia się nagle lub towarzyszą mu inne objawy, warto poszerzyć diagnostykę i skonsultować się ze specjalistą. Zdrowie skóry głowy jest ściśle związane z ogólnym stanem organizmu, dlatego zawsze podkreślamy, że pielęgnacja to jeden z elementów holistycznego podejścia pielęgnacji włosów i skóry głowy.

Na szczęście skuteczna pielęgnacja nie zawsze musi dziś oznaczać od razu kosztownych wizyt czy bardzo drogich kuracji. Specjalistyczna wiedza trafiła na półki drogerii, dzięki czemu konsumenci mają dostęp do zaawansowanych produktów w przystępnych cenach. Kluczowe znaczenie ma właściwy dobór kosmetyków, regularność ich stosowania i świadoma pielęgnacja, a nie cena pojedynczego produktu. Dodam, że trycholodzy sami często we współpracy z podopiecznym zaczynają od zmiany pielęgnacji i nawyków, i to już w wielu przypadkach daje duże efekty.

Czy produkty drogeryjne są równie skutecz, co te apteczne czy te z sektora premium?

Jeśli chodzi o segmenty w kategorii pielęgnacji włosów, patrzyłabym dziś na podział między kosmetykami drogeryjnymi a premium przez pryzmat skuteczności. Dobrze opracowane produkty drogeryjne są w stanie bardzo efektywnie odpowiadać na codzienne potrzeby skóry głowy i włosów. Segment premium częściej wyróżnia się personalizacją czy dodatkowymi doświadczeniami, natomiast sama skuteczność coraz częściej wynika z jakości formulacji i właściwego dopasowania produktu do potrzeb użytkownika, a nie z jego ceny.

Czy planują Państwo ekspansję zagraniczną lub współpracę z partnerami z rynku Unii Europejskiej?

Tak, zdecydowanie - rozwój na rynkach zagranicznych jest dla nas naturalnym kierunkiem. Konsekwentnie budujemy obecność OnlyBio poza Polską i dostrzegamy duży potencjał szczególnie na rynkach europejskich. Świadoma pielęgnacja włosów i skóry głowy rozwija się nie tylko w Polsce, dlatego nasze podejście znajduje zainteresowanie również wśród zagranicznych partnerów i konsumentów. Jednocześnie do ekspansji podchodzimy z dużą uważnością. Zależy nam nie tylko na obecności w kolejnych krajach, ale przede wszystkim na budowaniu marki w oparciu o te same wartości, które są dla nas kluczowe od początku: skuteczne formulacje, przystępność cenową, edukację i transparentną komunikację. Wierzymy, że właśnie takie podejście ma potencjał, by dobrze odnaleźć się również na innych europejskich rynkach.

Dziękuję za rozmowę. 

Polski segment produktów do pielęgnacji włosów to dynamicznie rosnąca część całego rynku kosmetyków

Z raportu Centrum Analiz PKO BP „Branża kosmetyczna 06.2026: Sytuacja bieżąca i prognozy do 2031” z 23 czerwca 2026 roku wynika, że:

  • w strukturze polskiej produkcji kosmetyków szampony i preparaty do włosów zajmują bardzo mocną pozycję – odpowiadają za około 9% wartości całej produkcji sprzedanej (ustępując miejsca jedynie pielęgnacji skóry, która generuje 45 proc.) 
  • szampony odpowiadają za 11,3% sprzedaży kosmetyków
  •  z kolei koksmetyki do pielęgnacji włosów (odżywki, lakiery, pasty) stanowią obecnie 8,1% rynku
  • „pielęgnacja osobista” (do której zalicza się klasyczna pielęgnacja włosów) to wciąż największy segment rynku kosmetycznego na świecie z udziałem 43,5%
  • co ciekawe, w polskim eksporcie na wymagające rynki (np. azjatyckie) preparaty do włosów to nawet ponad 40% wysyłanych za granicę produktów kosmetycznych.

Trend trychologiczny (Science-led beauty)

Choć słowo „trychologia” rzadko pojawia się w tabelach makroekonomicznych, PKO BP wyraźnie zaznacza, że:

  • motorami wzrostu rynku są produkty oparte na dowodach naukowych (science-led)
  • konsumenci masowo przesuwają zainteresowanie z ogólnego mycia włosów na zaawansowaną pielęgnację i leczenie skóry głowy (tzw. trend skinification of hair).
  • sprzedaż rośnie m.in. dzięki dynamicznemu rozwojowi powiązanego rynku dermokosmetyków, którego wartość w Polsce przekroczyła 3 mld zł. 

Trychokosmetyki są silnie napędzane przez rynek usług -  Aż 78 proc. specjalistów działających w Polsce rozpoczęło swoją działalność niedawno (w latach 2019–2025). Popyt na specjalistyczne preparaty rośnie równolegle z tym boomem.

Oferta trychokosmetyków dzieli się na produkty profesjonalne (dostępne w gabinetach u trychologów) oraz te z półki "masstige" (dostępne w drogeriach i aptekach). 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
28.05.2026 09:35
Kosmetyczna rewolucja na lotniskach. Lagardère Travel Retail zmienia format duty free [WYWIAD]
Dariusz Sinkiewicz, wiceprezes Lagardere Travel Retail w PolscePiotr Waniorek/zelaznastudio.pl

Polskie porty lotnicze przeżywają bezprecedensowy rozkwit. Dynamiczny wzrost liczby podróżnych napędza sprzedaż, wymuszając zmiany w tradycyjnym podejściu do handlu bezcłowego. Segment beauty przechodzi głęboką transformację, w której klasyczne podejście ustępuje miejsca nowoczesnym konceptom drogeryjnym.

Zmiana profilu współczesnego pasażera wymusiła całkowite przedefiniowanie oferty handlowej na lotniskach. Klienci poszukują obecnie nieszablonowych doświadczeń zakupowych oraz asortymentu dopasowanego do dynamicznych trendów rynkowych. Poniżej prezentujemy wybrane fragmenty rozmowy, w której wiceprezes Lagardère Travel Retail w Polsce omawia ewolucję kategorii kosmetyków w strefach travel retail.

Łukasz Stępniak, redaktor naczelny portalu wiadomoscihandlowe.pl: Lagardère Travel Retail notuje w Polsce historycznie najlepsze wyniki. Z czego one wynikają? Jak rozwijają się poszczególne projekty?

Dariusz Sinkiewicz, wiceprezes Lagardère Travel Retail w Polsce: Przeprowadziliśmy dogłębną analizę zmiany profilu pasażerów pojawiających się na lotniskach, sprawdziliśmy, co najchętniej kupują, a czego nie kupują. Na tej podstawie zmodyfikowaliśmy ofertę perfum i kosmetyków, uruchamiając swego rodzaju lotniskowe drogerie. Dodatkowo wprowadziliśmy wiele marek niszowych, które cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Konsumenci poszukują nowych doświadczeń i trochę są już znudzeni znanymi brandami.

Rozszerzyliśmy również tzw. touchpoint’y – dzięki programowi lojalnościowemu Kameleon, ofercie e-commerce i innym digitalowym rozwiązaniom atrakcyjnym dla pokolenia Z. Doskonałym przykładem jest rozwiązanie zainstalowane w naszym sklepie duty free na Lotnisku Chopina. Pojawiło się tam niedawno oparte na AI urządzenie badające skórę i pomagające w dobraniu odpowiednich kosmetyków. Te idee sprawdzają się znakomicie.

Sprawnie rozwijacie też kanał e-commerce. Zastanawiam się, jaki to ma sens w segmencie duty free, gdy klient czeka na lotnisku na samolot mając 20-50 metrów do kilku różnych sklepów?

Ale w kanale online może przejrzeć ofertę jeszcze w trakcie dojazdu na lotnisko – wybrać produkty, zamówić kawę albo przekąski i odebrać je, gdy dotrze do strefy bezcłowej, nie stojąc w kolejce. Co najważniejsze, budujemy ekosystem cyfrowy nie tylko na potrzeby segmentu duty free, ale w ramach całego biznesu.

Stąd pomysł na serwis aelia.pl oferujący głównie perfumy i kosmetyki, ale także ofertę odległą od tej kategorii, jak kubki termiczne, urządzenia do pielęgnacji, torby podróżne itp. Stąd również program lojalnościowy Kameleon, łączący nasze różne biznesy, zarówno lotniskowe, jak i miejskie. Obecnie już niemal 10 proc. wszystkich transakcji powiązanych jest z tym programem, mamy milion aktywnych użytkowników, po zaledwie 2,5 latach od jego uruchomienia.

Jak na rozwój biznesu Lagardère i poszczególnych konceptów wpływa wchodzenie na rynek nowych pokoleń konsumentów? W jaki sposób firma musi swoimi konceptami odpowiadać na ich potrzeby?

Rzeczywiście wyraźnie obserwujemy zmianę profilu konsumenta. Z jednej strony rośnie grupa konsumentów w wieku dojrzałym, z drugiej rośnie grupa pokolenia Z. W naszych konceptach staramy się odpowiadać na potrzeby jednych i drugich, a tam gdzie to możliwe – łączyć je w ramach jednej przestrzeni.

To, co ich łączy, to przede wszystkim potrzeba wygody. Stawiamy na łatwe i szybkie zamykanie transakcji, przejrzystą prezentację oferty aspiracyjnej – starszym konsumentom komunikowanej przez siłę marki, młodszym przez doświadczenie – a także grupowanie produktów promocyjnych, czytelne podpowiedzi ułatwiające wybór oraz hybrydyzację przestrzeni retailowych i gastronomicznych.

Szczególną grupą jest dla nas pokolenie Z, które stanowi już 27 proc. populacji świata i 20 w Polsce. Dla nich budujemy rozwiązania oparte na kioskach, click&collect i grab&go, rozwijamy kasy samoobsługowe oraz ekosystem cyfrowy skupiony wokół smartfona: program lojalnościowy, e-commerce i spersonalizowane rekomendacje w mniej formalnym języku.

Ważnym kierunkiem jest też koncepcja „glokal” – łącząca aspiracyjność światowych metropolii z polską tożsamością i lokalnym charakterem. Pokolenie Z chce rozpoznawalności, ale też zaskoczenia. Stąd też nowy sposób układania oferty w sklepach – nie tylko według kategorii, ale według trendów, jak moduły nawadniania czy lifestylowe propozycje naszej marki własnej BOSKO.

Źródło: wiadomoscihandlowe.pl

Zobacz także:

image

Beauty + gastronomia? To możliwe! Lagardère chce docierać do nowych grup w niestandardowym kontekście

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
01. sierpień 2026 23:31