StoryEditor
Wywiady
17.04.2025 09:00

Jessica Deckers, Avon: Każda firma ma inne możliwości i priorytety, nasza idzie swoją drogą

Jakie plany ma Avon na 2025 i kolejne lata? Co było największą innowacją ostatnich lat i w którym kierunku firma podąża w obliczu zmian prawnych, obostrzeń, ruchu anty-MLM i innych przeszkód? Na te pytania odpowiedziała Wiadomościom Kosmetycznym Jessica Deckers, Global Lead of Innovation & Make Up Innovation w Avon.

Co czeka Avon w 2025 roku? Czy możesz uchylić moim czytelnikom rąbka tajemnicy.

Przed nami wiele ekscytujących premier, a wśród nich wyróżniać się będą produkty do ust. Zobaczycie kilka dużych innowacji w tej kategorii, która jest obecnie bardzo na czasie. Jesteśmy szczególnie podekscytowani wprowadzeniem ulepszonej wersji szminki Ultra Colour. To nasza najbardziej napigmentowana pomadka w historii, która teraz zawiera ich aż o 25 proc. więcej. Te bestsellerowe szminki już po pierwszym pociągnięciu zapewniają intensywnie żywy i wyrazisty kolor pasujący do wszystkich odcieni skóry.

Jestem pewna, że ​​znasz „efekt szminki” — ideę, że podczas kryzysu gospodarczego ludzie nadal fundują sobie małe luksusy, takie jak szminka. Biorąc pod uwagę niepewność związaną z wyborami w USA i gospodarką, czy uważasz, że nowe premiery szminek firmy Avon wpisują się w ten trend, czy też Avon pomaga go napędzać?

Niezależnie od efektu szminki, w Avon zawsze oferujemy kosmetyki, na które każdy może sobie pozwolić. To, co nas wyróżnia, to światowej klasy innowacje najlepsi specjaliści i wysokiej jakości składniki, które stosujemy w naszych produktach. Dzięki temu nasi klienci zawsze otrzymują wyjątkowe kosmetyki w świetnej cenie, niezależnie od sytuacji gospodarczej. 

W ostatnich latach pojawiło się wiele spekulacji na temat odejścia Avon od tradycyjnej sprzedaży bezpośredniej. Marka niedawno weszła do drogerii Rossmann. Czy są plany dalszej ekspansji? Czy Avon zasadniczo zmienia swoją strategię sprzedaży?

Zgodnie z naszą strategią chcemy rosnąć i rozwijać się wraz z rynkiem, jednocześnie cały czas stawiamy naszych klientów i Konsultantki w centrum wszystkiego, co robimy. Avon to firma działająca wielokanałowo. Nie rezygnujemy z modelu sprzedaży bezpośredniej – niezmiennie sercem marki są nasze Konsultantki, które nadal będziemy mocno wspierać. Dostosowujemy się do potrzeb konsumentów, chcemy być tam, gdzie oni kupują swoje ulubione produkty — czy to online czy w sklepach stacjonarnych czy poprzez sprzedaż bezpośrednią. 

image
Katarzyna Bochner

Nasi klienci chcą mieć możliwość robienia zakupów kiedy, gdzie i jak chcą, a my chcemy im to umożliwić. Wprowadzenie kosmetyków Avon do sklepów stacjonarnych i na platformy zakupowe uzupełnia istniejące wcześniej kanały online i offline. W Wielkiej Brytanii zaobserwowaliśmy, że wejście Avon do sklepów stacjonarnych pozytywnie wpłynęło na wyniki Konsultantek w bliskiej okolicy – część z nich osiągnęła kilkuprocentowe wzrosty sprzedaży.

Coraz większy jest ruch online przeciwko sprzedaży bezpośredniej i marketingowi wielopoziomowemu, anti-MLM. Wiele firm albo wygasza, albo drastycznie zmienia swoje modele sprzedaży bezpośredniej. Czy powiedziałabyś, że ta zmiana w postrzeganiu publicznym wpłynęła na podejmowanie decyzji Avon o modyfikacji modelu działania?

Nie, nie powiedziałabym tak. Przede wszystkim Avon nie jest firmą MLM. Rzeczywistość jest taka, że ​​zmieniają się zarówno technologia jak i zachowania konsumentów, więc obecność w Internecie i sklepach stacjonarnych jest kluczowa. Avon jest firmą globalną i na wielu rynkach sprzedaż bezpośrednia to coś więcej niż kanał sprzedaży – to sposób na niezależność i możliwość zarabiania dla wielu kobiet. 

Nie każdy ma dostęp do sklepu takiego jak Rossmann. Dlatego nasze Konsultantki odgrywają kluczową rolę w docieraniu do kobiet, które w przeciwnym razie nie miałyby dostępu do wysokiej jakości kosmetyków. Konsultantki Avon stworzyły pierwszą sieć społecznościową i były pierwszymi influencerkami, zanim jeszcze social media i influencerki zostały wynalezione. Ponadto, oferują ekspercką wiedzę i pomagają swoim klientom wybierać produkty dopasowane do ich potrzeb. To indywidualne podejście i bezpośrednie relacje tworzą unikalne doświadczenie, którego nie znajdziesz nigdzie indziej na rynku.

Patrząc wstecz na czas spędzony w Avon, jakie są trzy najważniejsze innowacje wprowadzone podczas Twojej kadencji?

Jedną z naszych wyróżniających się innowacji jest szminka Hydramatic — pierwsza na świecie szminka z nawilżającym hialuronowym środkiem, która pokazuje naszą siłę w kategorii kosmetyków do ust. Kolejną są pomadki Ultra Colour, które od dawna cieszą się dużą popularnością, a my nadal ulepszamy je zgodnie z preferencjami konsumentów. Ściśle współpracujemy z tzw. Beauty Insiderkami (to społeczność naszych najbardziej zaangażowanych i zafascynowanych światem beauty Konsultantek w 19 różnych krajach), Konsultantkami oraz klientami, aby udoskonalać nasze produkty, odpowiadając na ich prawdziwe potrzeby.

Do tej pory mieliśmy okazję przetestować kilka nowości z naszymi Beauty Insiderkami, a ich opinie były kluczowe na każdym etapie: od pomysłów na nowy produkt, poprzez pracę nad jego projektem, wybór gamy odcieni, nazwę po opakowanie. Ich wkład był dla nas nieoceniony, ponieważ doskonale znają swoich klientów, ich potrzeby i oczekiwania.

W pielęgnacji skóry wyróżniłabym linię Anew z Protinolem. Ten opracowany i opatentowany przez nas składnik, był dla nas przełomem i nadal kształtuje nasze innowacje w tej kategorii.

Jak wygląda podróż od zapalonej nad głową żarówki do wcielonej w życiu innowacji? Co dzieje się od momentu, gdy wpadniesz na jakiś nowy pomysł?

Średnio opracowanie nowego produktu zajmuje około trzech lat, choć przy niektórych kosmetykach proces ten może trwać dłużej. Zaczynamy od prognozowania trendów w branży beauty, badamy rynek i potrzeby klientów. Jednocześnie prowadzimy badania konsumenckie, aby zidentyfikować obszary do poprawy w naszym portfolio (tak jak w przypadku szminki Ultra Colour, zapytaliśmy 3000 kobiet na całym świecie „co jest dla Ciebie najważniejsze przy zakupie szminki?”). Kiedy mamy gotowy koncept, konsultujemy się z naszymi ekspertami z działu badań i rozwoju, aby ocenić jego wykonalność. Jeśli wymaga to zupełnie nowej formuły, przechodzimy przez proces prób i błędów, by ją stworzyć. 

image
Katarzyna Bochner

Następnie opracowujemy szczegółowy brief i rozpoczynamy proces tworzenia nowego produktu. Nowości przechodzą różne etapy zatwierdzania, aby upewnić się, że spełniają nasze wysokie standardy. Kosmetyk jest gotowy ok. rok przed wprowadzeniem na rynek. Wtedy przejmują go zespoły ds. aktywacji, które potrafią tchnąć w niego życie, nadać charakter poprzez branding i kampanie marketingowe, aż w końcu trafia on do produkcji, na strony naszego katalogu i do sklepów.

A reszta to już historia!

Dokładnie! To długi, ale dokładny proces. Po drodze pozostajemy elastyczni, nieustannie testując i udoskonalając produkt, aby mieć pewność, że spełnia oczekiwania klientów.

Skoro mowa o innowacjach, porozmawiajmy o refillach. Wiele marek kosmetycznych, w tym luksusowych, przechodzi na opakowania z możliwością ponownego napełniania. Słyszałam trochę o planach Avonu dotyczących perfum z możliwością ponownego napełniania. Jak Avon przygotowuje się do tego trendu?

Opakowania wielokrotnego użytku nie są dla nas nowością – pracujemy nad nimi od jakiegoś czasu. Nasze fabryki są bardzo nowoczesne i jesteśmy w stanie dostosować produkcję do takich rozwiązań, choć wymaga to czasu. Jednak kluczowe pytanie, które sobie zadajemy brzmi: czy refille to odpowiednie rozwiązanie dla każdego produktu?

Bez wątpienia w przypadku kosmetyków do pielęgnacji skóry i perfum mają one sens. Jednak w przypadku kosmetyków kolorowych jest to bardziej złożone. Jeśli oferujemy 100 odcieni szminek, czy jest sens produkować 100 dodatkowych wkładów? Czy to faktycznie byłoby bardziej zrównoważone, lepsze dla środowiska? W niektórych przypadkach możliwość pełnego recyklingu może być lepszym rozwiązaniem.

Co ciekawe, niektóre marki luksusowe robią odwrotnie — oferują refille raczej produktów do makijażu, ale nie do pielęgnacji skóry. Co powiedziałabyś zespołowi badawczo-rozwojowemu w ekskluzywnej marce kosmetycznej, który podejmuje taki wybór?

Każda firma ma inne możliwości i priorytety i nie ma tutaj złotych rad. W Avon dokładnie analizujemy każde rozwiązanie z punktu widzenia zrównoważonego rozwoju. Nasze szminki Ultra Colour w pełni nadają się do recyklingu. Rozważaliśmy opcję refilli, ale na ten moment recykling okazał się bardziej ekologicznym wyborem. Jednak warto podkreślić, że cały czas szukamy najlepszych rozwiązań i niewykluczone, że w przyszłości to właśnie refille okażą się tym lepszym rozwiązaniem.

image
Agata Grysiak

Koncepcja zrównoważonego rozwoju ewoluuje – za pięć lat refille mogą ustąpić miejsca np. biodegradowalnym opakowaniom. Branża musi być elastyczna i gotowa na te zmiany. 

Poza opakowaniami wielokrotnego napełniania, co jeszcze Avon robi dla zrównoważonego rozwoju?

Oprócz opakowań wielokrotnego użytku dla produktów do pielęgnacji i perfum, badamy również możliwość recyklingu pudrów kompaktowych i innych kosmetyków. Obecnie naszym głównym celem jest zwiększenie możliwości recyklingu w całym asortymencie produktów, w tym stosowanie opakowań tekturowych, tam, gdzie to możliwe.

Mamy ambitne cele dotyczące redukcji opakowań naszych produktów, poprzez przejście na w 100 proc. zrównoważony papier i zwiększenie wykorzystania materiałów pochodzących z recyklingu i nadających się do ponownego przetworzenia. Zobowiązaliśmy się również do pełnej identyfikowalności i certyfikacji naszych kluczowych łańcuchów dostaw do 2025 roku. Już teraz 80 proc. naszych opakowań nadaje się do ponownego użycia, recyklingu lub kompostowania. Naszym celem jest osiągnięcie 100 proc. do 2030 roku. Pracujemy również nad zwiększeniem udziału naturalnych składników i biodegradowalnych formuł w naszych kosmetykach. 

Moje ostatnie pytanie dotyczy zmian regulacyjnych. Niedawno rozmawiałam z profesjonalistami z branży, którzy ściśle współpracują z urzędnikami w Brukseli, i w Komisji Europejskiej mówi się o potencjalnym zakazie stosowania etanolu i talku w kosmetykach. Chociaż osobiście uważam niektóre z ich argumentów za wątpliwe, jak taki zakaz wpłynąłby na Avon i przemysł kosmetyczny?

Naszym priorytetem zawsze jest bezpieczeństwo konsumentów. Jeśli zachodzą zmiany w przepisach, traktujemy to bardzo poważnie. W Avon ściśle przestrzegamy wszystkich regulacji dotyczących składników i bezpieczeństwa.

Ale jeśli etanol — stosowany w perfumach — i talk zostałby zakazany, co to oznaczałoby dla Waszych produktów?

Jeśli jakiś składnik zostaje objęty restrykcjami, dostosowujemy się. Reformulacja to coś, co robimy regularnie. Nasze zespoły badawczo-rozwojowe nieustannie analizują składniki i zastępują je innymi, gdy jest to konieczne. W Avon utrzymujemy te same wysokie standardy jakości i bezpieczeństwa na całym świecie, zapewniając pełną zgodność ze wszystkimi obowiązującymi przepisami dotyczącymi składników i bezpieczeństwa produktów. Każdy nasz kosmetyk poddawany jest rygorystycznym i kompleksowym testom, dzięki czemu może być używany bez obaw.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
28.05.2026 09:35
Kosmetyczna rewolucja na lotniskach. Lagardère Travel Retail zmienia format duty free [WYWIAD]
Dariusz Sinkiewicz, wiceprezes Lagardere Travel Retail w PolscePiotr Waniorek/zelaznastudio.pl

Polskie porty lotnicze przeżywają bezprecedensowy rozkwit. Dynamiczny wzrost liczby podróżnych napędza sprzedaż, wymuszając zmiany w tradycyjnym podejściu do handlu bezcłowego. Segment beauty przechodzi głęboką transformację, w której klasyczne podejście ustępuje miejsca nowoczesnym konceptom drogeryjnym.

Zmiana profilu współczesnego pasażera wymusiła całkowite przedefiniowanie oferty handlowej na lotniskach. Klienci poszukują obecnie nieszablonowych doświadczeń zakupowych oraz asortymentu dopasowanego do dynamicznych trendów rynkowych. Poniżej prezentujemy wybrane fragmenty rozmowy, w której wiceprezes Lagardère Travel Retail w Polsce omawia ewolucję kategorii kosmetyków w strefach travel retail.

Łukasz Stępniak, redaktor naczelny portalu wiadomoscihandlowe.pl: Lagardère Travel Retail notuje w Polsce historycznie najlepsze wyniki. Z czego one wynikają? Jak rozwijają się poszczególne projekty?

Dariusz Sinkiewicz, wiceprezes Lagardère Travel Retail w Polsce: Przeprowadziliśmy dogłębną analizę zmiany profilu pasażerów pojawiających się na lotniskach, sprawdziliśmy, co najchętniej kupują, a czego nie kupują. Na tej podstawie zmodyfikowaliśmy ofertę perfum i kosmetyków, uruchamiając swego rodzaju lotniskowe drogerie. Dodatkowo wprowadziliśmy wiele marek niszowych, które cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Konsumenci poszukują nowych doświadczeń i trochę są już znudzeni znanymi brandami.

Rozszerzyliśmy również tzw. touchpoint’y – dzięki programowi lojalnościowemu Kameleon, ofercie e-commerce i innym digitalowym rozwiązaniom atrakcyjnym dla pokolenia Z. Doskonałym przykładem jest rozwiązanie zainstalowane w naszym sklepie duty free na Lotnisku Chopina. Pojawiło się tam niedawno oparte na AI urządzenie badające skórę i pomagające w dobraniu odpowiednich kosmetyków. Te idee sprawdzają się znakomicie.

Sprawnie rozwijacie też kanał e-commerce. Zastanawiam się, jaki to ma sens w segmencie duty free, gdy klient czeka na lotnisku na samolot mając 20-50 metrów do kilku różnych sklepów?

Ale w kanale online może przejrzeć ofertę jeszcze w trakcie dojazdu na lotnisko – wybrać produkty, zamówić kawę albo przekąski i odebrać je, gdy dotrze do strefy bezcłowej, nie stojąc w kolejce. Co najważniejsze, budujemy ekosystem cyfrowy nie tylko na potrzeby segmentu duty free, ale w ramach całego biznesu.

Stąd pomysł na serwis aelia.pl oferujący głównie perfumy i kosmetyki, ale także ofertę odległą od tej kategorii, jak kubki termiczne, urządzenia do pielęgnacji, torby podróżne itp. Stąd również program lojalnościowy Kameleon, łączący nasze różne biznesy, zarówno lotniskowe, jak i miejskie. Obecnie już niemal 10 proc. wszystkich transakcji powiązanych jest z tym programem, mamy milion aktywnych użytkowników, po zaledwie 2,5 latach od jego uruchomienia.

Jak na rozwój biznesu Lagardère i poszczególnych konceptów wpływa wchodzenie na rynek nowych pokoleń konsumentów? W jaki sposób firma musi swoimi konceptami odpowiadać na ich potrzeby?

Rzeczywiście wyraźnie obserwujemy zmianę profilu konsumenta. Z jednej strony rośnie grupa konsumentów w wieku dojrzałym, z drugiej rośnie grupa pokolenia Z. W naszych konceptach staramy się odpowiadać na potrzeby jednych i drugich, a tam gdzie to możliwe – łączyć je w ramach jednej przestrzeni.

To, co ich łączy, to przede wszystkim potrzeba wygody. Stawiamy na łatwe i szybkie zamykanie transakcji, przejrzystą prezentację oferty aspiracyjnej – starszym konsumentom komunikowanej przez siłę marki, młodszym przez doświadczenie – a także grupowanie produktów promocyjnych, czytelne podpowiedzi ułatwiające wybór oraz hybrydyzację przestrzeni retailowych i gastronomicznych.

Szczególną grupą jest dla nas pokolenie Z, które stanowi już 27 proc. populacji świata i 20 w Polsce. Dla nich budujemy rozwiązania oparte na kioskach, click&collect i grab&go, rozwijamy kasy samoobsługowe oraz ekosystem cyfrowy skupiony wokół smartfona: program lojalnościowy, e-commerce i spersonalizowane rekomendacje w mniej formalnym języku.

Ważnym kierunkiem jest też koncepcja „glokal” – łącząca aspiracyjność światowych metropolii z polską tożsamością i lokalnym charakterem. Pokolenie Z chce rozpoznawalności, ale też zaskoczenia. Stąd też nowy sposób układania oferty w sklepach – nie tylko według kategorii, ale według trendów, jak moduły nawadniania czy lifestylowe propozycje naszej marki własnej BOSKO.

Źródło: wiadomoscihandlowe.pl

Zobacz także:

image

Beauty + gastronomia? To możliwe! Lagardère chce docierać do nowych grup w niestandardowym kontekście

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
22.05.2026 10:39
Baiba Čipa-Ziemele, Dzintars: Polska to dla nas zupełnie inny rynek, z wysoką konkurencyjnością
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars / mat.pras.
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
/ mat.pras.
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars / mat.pras.
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
/ mat.pras.
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Gallery

Ma 175 lat tradycji, własne laboratoria i niemal 40 proc. udziału w swoim segmencie na rodzimym rynku. Dzintars, legenda bałtyckiej kosmetyki, oficjalnie debiutuje w Polsce – w drogeriach Rossmann. Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki, w rozmowie o strategii podboju polskiego rynku zdradza, jak smakiem rabarbaru i czarnej porzeczki chce przekonać do siebie pokolenie Z oraz millenialsów.

Jako marka Dzintars zadebiutowaliście właśnie na polskim rynku. Z jakimi kluczowymi przewagami konkurencyjnymi wchodzicie na półki naszych drogerii?

Wejście na Polski rynek było dla nas głównym celem w tym roku i bardzo się cieszymy, że już oficjalnie wystartowaliśmy. Jeżeli chodzi o przewagi konkurencyjnie, to na pewno wyróżnia nas połączenie skuteczności, nowoczesnych technologii i bardzo wyrazistego podejścia do kategorii oral care. Linia Asari, od której rozpoczęliśmy naszą sprzedaż w Polsce, oferuje formuły zawierające do 95 proc. składników pochodzenia naturalnego – najwyższy w porównaniu z konkurencją według szeroko zakrojonych badań, a także wysoką zawartość biodostępnego fluoru (nawet 94 proc. całkowitej deklarowanej ilości, podczas gdy średnia rynkowa wynosi od 73 proc. do 86 proc.). Nie bez znaczenia są też niestandardowe smaki, takie jak rabarbar czy czarna porzeczka.

Czy taki triumwirat wyróżników towarzyszy firmie od początku jej działalności?

Dzintars to marka kosmetyczna obecna na rynku od lat 50. XX wieku, której historia sięga ponad 175 lat i wywodzi się z łotewskiej fabryki H.A. Brieger, założonej w 1849 roku. Od lat rozwijamy produkty w oparciu o własne laboratoria i doświadczenie ekspertów, łącząc naturalne składniki z nowoczesną kosmetologią. Dziś jesteśmy jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek kosmetycznych w krajach bałtyckich i konsekwentnie rozwijamy naszą obecność na rynkach międzynarodowych. Chcemy pokazać, że codzienna higiena jamy ustnej może być jednocześnie skuteczna, nowoczesna i przyjemna w smaku.

Kim jest wasz główny konkurent na Łotwie, a kogo widzicie w tej roli w Polsce?

Rynek kosmetyczny jest dziś niezwykle konkurencyjny. Działa na nim wiele silnych marek lokalnych i międzynarodowych. Każda z kategorii, w których jesteśmy obecni, charakteryzuje się inną dynamiką konkurencji, a ze względu na bardzo szerokie portfolio produktów rywalizujemy o uwagę konsumentów z wieloma brandami. Na Łotwie mamy jednak bardzo dobrze ugruntowaną pozycję i silną rozpoznawalność marki. W sierpniu 2025 r. Linia Asari osiągnęła 39 proc. udziału na rynku łotewskim w segmencie past owocowych i ziołowych. Wśród 20 najlepiej sprzedających się produktów znalazły się wszystkie cztery warianty smakowe past. Od 2021 roku Dzintars jest obecny również na Litwie, w Estonii i Gruzji.

A jak postrzegacie Polskę?

Polska to dla nas zupełnie inny i zdecydowanie większy rynek, z dużo większą liczbą marek i bardzo wysoką konkurencyjnością. Uważnie analizujemy działania konkurencji oraz staramy się świadomie dopasowywać nasze działania do specyfiki tego rynku. Jednocześnie trudno wskazać jednego głównego konkurenta, ponieważ nasze portfolio nie ogranicza się wyłącznie do past do zębów. Również w kategorii higieny jamy ustnej mierzymy się z silną konkurencją - zarówno ze strony globalnie rozpoznawalnych marek, jak i silnych lokalnych brandów obecnych na polskim rynku.

Decyzja o wejściu na polski rynek z linią Asari była przede wszystkim efektem dostrzeżenia przez nas oraz naszych partnerów dystrybucyjnych przestrzeni dla produktów oferujących bardziej unikalne podejście do smaków oraz doświadczenia konsumenckiego w kategorii oral care. Ale chcemy rozwijać swoje portfolio na tym rynku, wprowadzając nowe produkty, nowe kategorie, u kolejnych partnerów z branży retail.

Wróćmy jeszcze do waszego rodzimego rynku: jaki profil klienta docelowego przyniósł wam sukces na Łotwie?

Na rynku łotewskim obserwujemy szczególnie duże zainteresowanie naszą marką w grupie wiekowej 25–44 lata. Są to konsumenci świadomi tego, jakie produkty wybierają, zwracający uwagę na transparentność składów oraz ceniący zarówno skuteczność działania, jak i bardziej premium doświadczenie związane z codzienną pielęgnacją. To także osoby wrażliwe na design i estetykę marek, które potrafią połączyć dziedzictwo z nowoczesnym, odważnym wizerunkiem. Właśnie z myślą o takim odbiorcy powstała linia Asari i dziś widzimy, że jest to wyjątkowo lojalna i zaangażowana grupa konsumentów. Zauważamy również, że bardzo dobrze sprawdza się połączenie wysokiej jakości premium z jednocześnie przystępną ceną. Nasi konsumenci zwracają uwagę nie tylko na skuteczność produktów, ale także na skład, design oraz całościowe doświadczenie związane z codzienną troską o siebie.

W Polsce to też będzie wasza grupa docelowa?

W Polsce chcemy docierać przede wszystkim do dwóch grup. Pierwszą jest Gen Z, czyli osoby w wieku około 15–30 lat, które bardzo aktywnie korzystają z TikToka i social mediów, traktując je jako główne miejsce odkrywania nowych produktów i trendów. Widzimy, że coraz mocniej rozwijają się tam trendy związane z self care czy bardziej estetycznym podejściem do codziennej higieny. Drugą grupą są millenialsi w wieku 31–44 lat, którzy podejmują bardziej świadome i pragmatyczne decyzje zakupowe.

Jakie trendy rynkowe z krajów bałtyckich chcecie przenieść do Polski?

Jednym z najbardziej wyraźnych trendów, które obserwujemy na rynkach bałtyckich, jest rosnące zainteresowanie produktami do higieny jamy ustnej, których używanie sprawia konsumentom autentyczną przyjemność - gdzie smak, tekstura i doświadczenie sensoryczne są równie istotne jak skuteczność działania potwierdzona klinicznie. Idea, że mycie zębów może być przyjemnym codziennym rytuałem, a nie wyłącznie funkcjonalnym obowiązkiem, bardzo mocno rezonowała z konsumentami w krajach bałtyckich i w dużej mierze przyczyniła się do sukcesu linii Asari.

Widzimy również silne zainteresowanie produktami, które oferują jakość premium, pozostając jednocześnie przystępnymi cenowo. Konsumenci oczekują dziś wysokiej jakości oraz transparentności składów, ale bez konieczności płacenia cen typowych dla segmentu luksusowego.

Kolejnym istotnym trendem jest rosnące znaczenie wyrazistej identyfikacji wizualnej marki, szczególnie wśród młodszych konsumentów, którzy odkrywają produkty za pośrednictwem mediów społecznościowych i oczekują, że opakowanie oraz estetyka będą spójne z jakością produktu. To właśnie te trendy chcemy rozwijać również na polskim rynku.

Czy wasze receptury wykorzystują unikalne, lokalne składniki z regionu bałtyckiego?

W recepturach bardzo ważną rolę odgrywa połączenie naturalnych składników, lokalnego know-how oraz własnych badań rozwijanych przez Dzintars od dziesięcioleci. Produkty powstają w naszym własnym laboratorium na Łotwie i są rozwijane przez specjalistów w oparciu o ponad 50 lat badań w obszarze oral care. Współpracujemy również z lokalnymi producentami i dostawcami z regionu bałtyckiego, pozyskując naturalne ekstrakty, miód, proteiny oraz składniki botaniczne charakterystyczne dla tamtejszego środowiska naturalnego. Takie podejście do sourcingu jest dla nas nie tylko gwarancją jakości, ale również ważnym elementem historii marki. Region bałtycki ma bogatą tradycję wykorzystywania składników pochodzenia naturalnego w pielęgnacji i właśnie to dziedzictwo postrzegamy jako jeden z wyróżników marki Dzintars.

Potwierdzeniem naszego podejścia do jakości i innowacji jest także uzyskany w lutym 2025 roku certyfikat ISO 13485, który potwierdza zdolność firmy do rozwoju i produkcji wyrobów medycznych.

Czy formuły produktów były modyfikowane pod kątem preferencji polskich konsumentów?

Na ten moment wprowadzamy do Polski formuły opracowane pierwotnie na rynku łotewskim, gdzie Asari osiągnęło bardzo dobre wyniki i dużą popularność wśród konsumentów. Wierzymy, że unikalne smaki i nasze podejście do oral care mają duży potencjał również w Polsce.

Jaki model dystrybucji planujecie: drogerie sieciowe, apteki czy salony beauty?

Na ten moment koncentrujemy się przede wszystkim na współpracy z siecią Rossmann, gdzie pasty Asari są już dostępne we wszystkich ponad 1800 sklepach w Polsce. To dla nas bardzo ważny partner i mocny fundament do budowania obecności marki na polskim rynku.

Jednocześnie prowadzimy już rozmowy z kolejnymi drogeriami oraz sieciami sklepów, które mogą być następnym naturalnym krokiem w rozwoju dystrybucji Dzintars w Polsce.

Czy stawiacie na własny e-commerce, czy szukacie partnerów typu marketplace?

Obecnie koncentrujemy się przede wszystkim na budowaniu wizerunku marki w Polsce i rozwijaniu współpracy z partnerami handlowymi. Produkty są już dostępne zarówno stacjonarnie, jak i online w sieci Rossmann.

Jakie są Wasze plany logistyczne zapewniające ciągłość dostaw z Łotwy?

Ciągłość dostaw jest dla nas kwestią priorytetową, dlatego od początku budowaliśmy model logistyczny zapewniający stabilną dostępność produktów na wszystkich rynkach, na których jesteśmy obecni. Nasza produkcja odbywa się w Rydze na Łotwie, a za fizyczny przepływ towarów do Polski odpowiadają sprawdzeni partnerzy dystrybucyjni.

Utrzymujemy odpowiednie poziomy zapasów, które pozwalają nam elastycznie reagować zarówno na wahania popytu, jak i sezonowe wzrosty sprzedaży. Proces planowania produkcji jest również ściśle skoordynowany z prognozami naszych partnerów handlowych.

Atutem - z perspektywy logistycznej - jest także niewielka odległość między Łotwą a Polską, co umożliwia stosunkowo szybkie uzupełnianie dostaw. Wraz ze wzrostem skali działalności na polskim rynku jesteśmy przygotowani do dalszego zwiększania mocy produkcyjnych i powierzchni magazynowych tak, aby zapewnić nieprzerwaną dostępność produktów.

Jakie macie cele na ten rok związane z Polską, a jakie długoterminowe?

W tym roku naszym głównym celem jest zbudowanie rozpoznawalności marki Dzintars i linii Asari oraz dalszy rozwój dystrybucji. Chcemy przede wszystkim pokazać polskim konsumentom nasze podejście do oral care, które łączy skuteczność, naturalne składniki i bardziej sensoryczne doświadczenie produktu. Skupiamy się również na analizie rynku i bardzo uważnym obserwowaniu reakcji konsumentów.

Długoterminowo patrzymy na Polskę jako jeden z kluczowych rynków rozwoju w Europie Środkowej. Nasze portfolio nie ogranicza się wyłącznie do past do zębów, dlatego w przyszłości widzimy potencjał do rozszerzania obecności Dzintars o kolejne kategorie kosmetyczne i dalszego budowania marki w segmencie beauty.

Które produkty stanowią wasz bestsellerowy trzon (TOP3 sprzedaży)?

Wśród produktów z linii Asari naszymi trzema najlepiej sprzedającymi się wariantami są pasta do zębów Pigwa i Jabłko, która od momentu premiery pozostaje numerem jeden sprzedaży i jest ceniona za świeże, energetyzujące połączenie smaków; pasta Czarna Porzeczka, która okazała się pozytywnym zaskoczeniem oraz zdobyła bardzo lojalną grupę odbiorców, szczególnie wśród młodszych konsumentów; oraz Pomarańcza i Mięta, wybierana przez osoby poszukujące bardziej klasycznego efektu świeżości w nowoczesnym wydaniu.

Bardzo obiecujące wyniki od początku sprzedaży osiąga również nowo wprowadzona żelowa pasta Wild Strawberry i spodziewamy się, że wraz z rozwojem dystrybucji dołączy ona do grona naszych bestsellerów. Jeśli spojrzymy szerzej na całe portfolio marki, to w TOP3 kategorii sprzedażowych znajdują się obecnie pasty do zębów, produkty do pielęgnacji skóry oraz ust.

Katarzyna Pierzchała
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
02. czerwiec 2026 02:33