StoryEditor
Wywiady
06.11.2025 12:58

Sylwia Gołębiewska, Highlander Enterprise: Obserwujemy narodziny segmentu „high-tech beauty”

Sylwia Gołębiewska, wiceprezeska zarządu Highlander Enteprise S.A. / Highlander Enterprise

Grafen – materiał, który jeszcze niedawno kojarzył się z laboratoriami fizyków i przemysłem kosmicznym – coraz śmielej wkracza do branży beauty. O jego właściwościach, zastosowaniach w lakierach hybrydowych i narodzinach segmentu „high-tech beauty” opowiada Sylwia Gołębiewska, wiceprezeska zarządu Highlander Enteprise S.A.

Wielu osobom grafen nadal kojarzy się raczej z laboratoriami fizyków niż z salonem manicure, od kilku lat słyszymy, że odmieni elektronikę. Jak Pani tłumaczy, że ten „materiał przyszłości” znalazł zastosowanie w kosmetyce i akurat w lakierach do paznokci?

Rzeczywiście, grafen to zaawansowany materiał, którego własności nadal są przedmiotem badań  laboratoriów badawczych i aplikacji w świecie zaawansowanej elektroniki, czy zastosowań kosmicznych. To materiał, który naukowcy nie bez powodu określają mianem „materiału przyszłości” – jego właściwości są wyjątkowe. Grafen stanowi pojedynczą warstwę atomów węgla o strukturze plastra miodu, cechującą się niezwykłą wytrzymałością mechaniczną, elastycznością i lekkością. Jednym z jego już ugruntowanych z powodzeniem zastosowań są powłoki antykorozyjne, farby i lakiery stosowane m.in. w przemyśle samochodowym. 

To właśnie lakiery stanowią bezpośredni styk z branżą beauty. W obszarze stylizacji paznokci – stale poszukujemy innowacyjnych materiałów, które pozwalają połączyć walory estetyczne z trwałością i bezpieczeństwem. Lakier czy baza do paznokci to w swojej istocie cienka, ochronna powłoka. Na przestrzeni lat, aby uzyskać efektowne paznokcie, wykorzystywano szereg rodzajów materiałów kompozytowych na bazie akryli, polimerów, oraz różnych niejednokrotnie uczulających dla użytkowniczek i szkodliwych dla pracowników substancji. Wykorzystanie grafenu w tego typu produktach było naturalnym krokiem rozwojowym. Dzięki niemu uzyskujemy formuły bardziej  odporne na uszkodzenia, elastyczne i stabilne kolorystycznie.

image
Naukowczyni drukująca testowy tusz grafenowy w fabryce przetwarzającej grafen
Connect Images - Curated

To pokazuje, jak technologie wywodzące się z obszaru zaawansowanych badań naukowych mogą zostać skutecznie zaadaptowane w sektorze kosmetycznym, podnosząc standard i trwałość produktów codziennego użytku. Grafen jest doskonałym przykładem synergii między nauką a biznesem – technologii, która realnie przekłada się na wartość dodaną dla marek, salonów i ich klientów.

Jakie konkretne właściwości grafenu i w jaki sposób przekładają się one na trwałość, bezpieczeństwo czy komfort pracy stylistów?

Grafen charakteryzuje się wieloma wartościowymi właściwościami, które mają praktyczne znaczenie dla stylistów i ich klientek.

Po pierwsze – wytrzymałość mechaniczna i elastyczność. Grafen jest jednym z najbardziej wytrzymałych materiałów na świecie, ale też bardzo cienkim i elastycznym. W lakierach do paznokci działa jak mikrosiatka wzmacniająca – zwiększa odporność na pękanie, ścieranie i odpryski. Dzięki temu stylizacja utrzymuje się dłużej w idealnym stanie, a stylistki mogą mieć pewność, że efekt ich pracy będzie trwalszy.

Po drugie – ochrona przed promieniowaniem UV i stabilność koloru. Grafen skutecznie pochłania promieniowanie UV, dzięki czemu powłoka lakieru jest mniej podatna na blaknięcie czy żółknięcie. To ważne z perspektywy klientki, która oczekuje, że manicure pozostanie intensywny i połyskujący przez dłuższy czas.

Po trzecie – komfort i bezpieczeństwo. Przy odpowiednim przygotowaniu do użycia, grafen może być materiałem biokompatybilnym, nietoksycznym i bezpiecznym w aplikacji. Co więcej, jego struktura może wspierać ograniczenie rozwoju drobnoustrojów na powierzchni paznokcia,co zwiększa bezpieczeństwo usługi w salonie kosmetycznym. Dla stylistki oznacza to produkt, który nie tylko dobrze się rozprowadza, ale również ułatwia codzienną pracę – mniej poprawek, oraz reklamacji.

Wszystkie wymienione wcześniej właściwości grafenu zostały uwzględnione przy tworzeniu naszego nowego produktu marki 8belle – bazy hybrydowej do paznokci. Baza została opracowana tak, aby wzmacniała strukturę płytki paznokcia, zwiększała trwałość stylizacji, a jednocześnie posiadała właściwości antybakteryjne, co podkreśla zarówno aspekt wytrzymałości, jak i bezpieczeństwa.

image
Grafen wzbogacony tlenkiem żelaza, obraz HRTEM
Daniel Ramirez-Gonzalez

Dla stylistów oznacza to realną wartość: łatwiejszą aplikację, dłuższe utrzymanie manicure w idealnym stanie oraz możliwość zaoferowania klientce produktu o standardzie premium. W połączeniu z odpowiednią techniką aplikacji, grafen w tym produkcie staje się nie tylko innowacyjnym składnikiem, lecz narzędziem, które realnie podnosi jakość usługi i komfort pracy w salonie.

„Grafenowe kropki kwantowe to nanocząstki grafenu...”. Dla laika to brzmi jak magiczne zaklęcie. Czy klienci profesjonalni są gotowi zrozumieć i docenić wartość tak „technologicznego” kosmetyku, czy raczej trzeba ich edukować?

Branża beauty, nawet ta profesjonalna, przez długi czas opierała się głównie na tradycyjnych pojęciach i składnikach – takich jak keratyna, proteiny czy witaminy. Słowa „nanocząstki” czy „kwantowe” rzeczywiście mogą brzmieć obco i budzić pewną ostrożność.

Z drugiej strony – widzimy, że coraz więcej stylistów i salonów jest otwartych na nowoczesne technologie, jeśli stoją za nimi konkretne korzyści. Wielość pochodnych akrylu i szeregu polimerów testowanych w obszarze stylistyki paznokci testowanych na przestrzeni lat pokazuje wielką otwartość branży na nowości i innowacyjne materiały.  Profesjonaliści chcą produktów, które są trwalsze, łatwiejsze w aplikacji i zapewniają klientkom lepsze efekty. Jeżeli więc tłumaczymy, że „grafen” to nie marketingowy chwyt, tylko realny składnik poprawiający właściwości lakieru – spotykamy się z dużym zainteresowaniem.

Oczywiście edukacja jest bardzo ważna. Dlatego kładziemy nacisk na jasną komunikację: tłumaczymy, jak działa grafen, pokazujemy testy laboratoryjne, porównania, a przede wszystkim – efekty. Stylistki nie muszą znać fizyki kwantowej, żeby docenić produkt, który faktycznie ułatwia im pracę i daje lepszy efekt. Wystarczy, że zobaczą różnicę w praktyce.

W jakim kierunku będzie zmierzać połączenie zaawansowanych materiałów – takich jak grafen – z produktami kosmetycznymi? Czy możemy mówić o narodzinach nowego segmentu: „high-tech beauty”?

Zdecydowanie tak – można powiedzieć, że właśnie obserwujemy narodziny segmentu „high-tech beauty”. Konsumenci coraz częściej oczekują od kosmetyków czegoś więcej niż tylko koloru czy zapachu. Szukają innowacji, realnej skuteczności i potwierdzonych efektów.

W praktyce, w branży kosmetycznej, oznacza to wprowadzanie do formuł materiałów o wyjątkowych właściwościach – takich jak grafen, nanocząstki krzemu, mikrosfery ceramiczne czy tlenki metali – które mogą poprawiać trwałość, ochronę lub sposób, w jaki produkt zachowuje się na skórze albo paznokciach. Na przykład grafen już dziś znajduje zastosowanie jako dodatkowy składnik kosmetyków. Wykazuje m.in. zdolność pochłaniania promieniowania UV, posiada bardzo dużą powierzchnię aktywną umożliwiającą wiązanie składników aktywnych oraz może być funkcjonalizowany, odgrywając rolę ich nośnika – co potwierdzają dane rynkowe i branżowe.

image
Naukowczyni pokazująca kawałek grafenu.
BONNINSTUDIO

W naszym przypadku grafen jest tylko początkiem. Wierzę, że przyszłość branży beauty to połączenie estetyki z nauką – inteligentne, bezpieczne formuły, które realnie poprawiają jakość usług w salonach i komfort użytkowania dla klientów. To kierunek, który w kolejnych latach będzie się bardzo dynamicznie rozwijał.

Dodatkowo warto podkreślić kilka aktualnych trendów i wyzwań, które będą kształtować ten segment w najbliższych latach.

Po pierwsze, koszt i skala produkcji zaawansowanych materiałów wciąż stanowią wyzwanie. Choć technologia rozwija się bardzo szybko, część innowacyjnych składników – takich jak grafen – wciąż jest w fazie wdrażania do masowej produkcji, a ich zastosowanie w kosmetyce wymaga dopracowania procesów technologicznych i optymalizacji kosztów.

Po drugie, kwestie regulacyjne i bezpieczeństwo będą miały kluczowe znaczenie. Wprowadzanie nanomateriałów czy substancji dwuwymiarowych do kosmetyków wymaga szczegółowych badań toksykologicznych i pełnej transparentności wobec konsumentów. Tylko wtedy technologie te zyskają trwałe zaufanie branży i klientów.

Po trzecie, coraz większą rolę odgrywa trend zrównoważonej innowacji. Konsumenci i producenci coraz częściej oczekują, że nowoczesne materiały będą nie tylko skuteczne, ale także przyjazne środowisku i etycznie pozyskiwane. Grafen, ze względu na możliwość jego wytwarzania z węgla pochodzenia naturalnego, dobrze wpisuje się w ten kierunek.

Wreszcie, należy pamiętać, że rodzący się segment „high-tech beauty” początkowo pozostanie niszowy, skoncentrowany głównie wśród marek premium i salonów poszukujących wyróżnika. Jednak, w miarę jak technologia stanie się bardziej dostępna, a świadomość konsumentów wzrośnie, te rozwiązania mają szansę stać się standardem w branży beauty.

Jakie podobnej klasy technologie mogą znaleźć zastosowanie w kosmetyce kolorowej i stylizacji paznokci w przyszłości? Czy mamy się spodziewać np. eyelinerów z Vantablack?

Trudno dokładnie przewidzieć, co przyniesie przyszłość, ale jedno jest pewne – technologia coraz śmielej wkracza do branży beauty. Już dziś trwają prace nad tzw. inteligentnymi powłokami, które potrafią samoczynnie naprawiać mikrouszkodzenia lub reagować na światło i temperaturę, zmieniając kolor bądź połysk.

W obszarze stylizacji paznokci możemy spodziewać się jeszcze trwalszych baz i topów, wykorzystujących nanokompozyty oraz materiały samoutwardzalne. Coraz większe zainteresowanie budzą również pigmenty strukturalne – nie zawierają one tradycyjnych barwników, lecz tworzą kolor dzięki mikroskopijnej strukturze powierzchni.

image
Grafenowe kropki kwantowe
Tayfun Ruzgar

Jeśli chodzi o słynny Vantablack – najczarniejszy materiał świata – jego praktyczne zastosowanie to wciąż przyszłość, nawet w takich obszarach jak obronność czy sektor kosmiczny. Inspiracje nim w kosmetyce są już jednak widoczne, choć pełnią raczej rolę metafory niż faktycznego składnika formulacji. 

Wierzę, że w najbliższych latach pojawią się kosmetyczne odpowiedniki tego efektu – ultraczarne, głęboko matowe produkty inspirowane nanotechnologią, ale bez konieczności stosowania tak ekstremalnych materiałów. Podobnie było zresztą dotychczas z grafenem –  do haseł takich jak „żelazna, karbonowa czy diamentowa powłoka”, dołączył kilka lat temu grafen jako metafora wyrażająca marzenie o wyjątkowej trwałości, jednak było to wyłącznie hasłem reklamowym. Rozwój technologii  umożliwił mam materializacje tego pragnienia w bazie marki 8belle. 

Podsumowując – kosmetyka przyszłości będzie coraz bardziej oparta na nauce, a jednocześnie bardziej przyjazna dla człowieka. Technologia ma służyć nie efektownym eksperymentom, lecz realnemu podnoszeniu jakości, trwałości i bezpieczeństwa produktów.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
28.05.2026 09:35
Kosmetyczna rewolucja na lotniskach. Lagardère Travel Retail zmienia format duty free [WYWIAD]
Dariusz Sinkiewicz, wiceprezes Lagardere Travel Retail w PolscePiotr Waniorek/zelaznastudio.pl

Polskie porty lotnicze przeżywają bezprecedensowy rozkwit. Dynamiczny wzrost liczby podróżnych napędza sprzedaż, wymuszając zmiany w tradycyjnym podejściu do handlu bezcłowego. Segment beauty przechodzi głęboką transformację, w której klasyczne podejście ustępuje miejsca nowoczesnym konceptom drogeryjnym.

Zmiana profilu współczesnego pasażera wymusiła całkowite przedefiniowanie oferty handlowej na lotniskach. Klienci poszukują obecnie nieszablonowych doświadczeń zakupowych oraz asortymentu dopasowanego do dynamicznych trendów rynkowych. Poniżej prezentujemy wybrane fragmenty rozmowy, w której wiceprezes Lagardère Travel Retail w Polsce omawia ewolucję kategorii kosmetyków w strefach travel retail.

Łukasz Stępniak, redaktor naczelny portalu wiadomoscihandlowe.pl: Lagardère Travel Retail notuje w Polsce historycznie najlepsze wyniki. Z czego one wynikają? Jak rozwijają się poszczególne projekty?

Dariusz Sinkiewicz, wiceprezes Lagardère Travel Retail w Polsce: Przeprowadziliśmy dogłębną analizę zmiany profilu pasażerów pojawiających się na lotniskach, sprawdziliśmy, co najchętniej kupują, a czego nie kupują. Na tej podstawie zmodyfikowaliśmy ofertę perfum i kosmetyków, uruchamiając swego rodzaju lotniskowe drogerie. Dodatkowo wprowadziliśmy wiele marek niszowych, które cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Konsumenci poszukują nowych doświadczeń i trochę są już znudzeni znanymi brandami.

Rozszerzyliśmy również tzw. touchpoint’y – dzięki programowi lojalnościowemu Kameleon, ofercie e-commerce i innym digitalowym rozwiązaniom atrakcyjnym dla pokolenia Z. Doskonałym przykładem jest rozwiązanie zainstalowane w naszym sklepie duty free na Lotnisku Chopina. Pojawiło się tam niedawno oparte na AI urządzenie badające skórę i pomagające w dobraniu odpowiednich kosmetyków. Te idee sprawdzają się znakomicie.

Sprawnie rozwijacie też kanał e-commerce. Zastanawiam się, jaki to ma sens w segmencie duty free, gdy klient czeka na lotnisku na samolot mając 20-50 metrów do kilku różnych sklepów?

Ale w kanale online może przejrzeć ofertę jeszcze w trakcie dojazdu na lotnisko – wybrać produkty, zamówić kawę albo przekąski i odebrać je, gdy dotrze do strefy bezcłowej, nie stojąc w kolejce. Co najważniejsze, budujemy ekosystem cyfrowy nie tylko na potrzeby segmentu duty free, ale w ramach całego biznesu.

Stąd pomysł na serwis aelia.pl oferujący głównie perfumy i kosmetyki, ale także ofertę odległą od tej kategorii, jak kubki termiczne, urządzenia do pielęgnacji, torby podróżne itp. Stąd również program lojalnościowy Kameleon, łączący nasze różne biznesy, zarówno lotniskowe, jak i miejskie. Obecnie już niemal 10 proc. wszystkich transakcji powiązanych jest z tym programem, mamy milion aktywnych użytkowników, po zaledwie 2,5 latach od jego uruchomienia.

Jak na rozwój biznesu Lagardère i poszczególnych konceptów wpływa wchodzenie na rynek nowych pokoleń konsumentów? W jaki sposób firma musi swoimi konceptami odpowiadać na ich potrzeby?

Rzeczywiście wyraźnie obserwujemy zmianę profilu konsumenta. Z jednej strony rośnie grupa konsumentów w wieku dojrzałym, z drugiej rośnie grupa pokolenia Z. W naszych konceptach staramy się odpowiadać na potrzeby jednych i drugich, a tam gdzie to możliwe – łączyć je w ramach jednej przestrzeni.

To, co ich łączy, to przede wszystkim potrzeba wygody. Stawiamy na łatwe i szybkie zamykanie transakcji, przejrzystą prezentację oferty aspiracyjnej – starszym konsumentom komunikowanej przez siłę marki, młodszym przez doświadczenie – a także grupowanie produktów promocyjnych, czytelne podpowiedzi ułatwiające wybór oraz hybrydyzację przestrzeni retailowych i gastronomicznych.

Szczególną grupą jest dla nas pokolenie Z, które stanowi już 27 proc. populacji świata i 20 w Polsce. Dla nich budujemy rozwiązania oparte na kioskach, click&collect i grab&go, rozwijamy kasy samoobsługowe oraz ekosystem cyfrowy skupiony wokół smartfona: program lojalnościowy, e-commerce i spersonalizowane rekomendacje w mniej formalnym języku.

Ważnym kierunkiem jest też koncepcja „glokal” – łącząca aspiracyjność światowych metropolii z polską tożsamością i lokalnym charakterem. Pokolenie Z chce rozpoznawalności, ale też zaskoczenia. Stąd też nowy sposób układania oferty w sklepach – nie tylko według kategorii, ale według trendów, jak moduły nawadniania czy lifestylowe propozycje naszej marki własnej BOSKO.

Źródło: wiadomoscihandlowe.pl

Zobacz także:

image

Beauty + gastronomia? To możliwe! Lagardère chce docierać do nowych grup w niestandardowym kontekście

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
22.05.2026 10:39
Baiba Čipa-Ziemele, Dzintars: Polska to dla nas zupełnie inny rynek, z wysoką konkurencyjnością
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars / mat.pras.
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
/ mat.pras.
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars / mat.pras.
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
/ mat.pras.
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Gallery

Ma 175 lat tradycji, własne laboratoria i niemal 40 proc. udziału w swoim segmencie na rodzimym rynku. Dzintars, legenda bałtyckiej kosmetyki, oficjalnie debiutuje w Polsce – w drogeriach Rossmann. Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki, w rozmowie o strategii podboju polskiego rynku zdradza, jak smakiem rabarbaru i czarnej porzeczki chce przekonać do siebie pokolenie Z oraz millenialsów.

Jako marka Dzintars zadebiutowaliście właśnie na polskim rynku. Z jakimi kluczowymi przewagami konkurencyjnymi wchodzicie na półki naszych drogerii?

Wejście na Polski rynek było dla nas głównym celem w tym roku i bardzo się cieszymy, że już oficjalnie wystartowaliśmy. Jeżeli chodzi o przewagi konkurencyjnie, to na pewno wyróżnia nas połączenie skuteczności, nowoczesnych technologii i bardzo wyrazistego podejścia do kategorii oral care. Linia Asari, od której rozpoczęliśmy naszą sprzedaż w Polsce, oferuje formuły zawierające do 95 proc. składników pochodzenia naturalnego – najwyższy w porównaniu z konkurencją według szeroko zakrojonych badań, a także wysoką zawartość biodostępnego fluoru (nawet 94 proc. całkowitej deklarowanej ilości, podczas gdy średnia rynkowa wynosi od 73 proc. do 86 proc.). Nie bez znaczenia są też niestandardowe smaki, takie jak rabarbar czy czarna porzeczka.

Czy taki triumwirat wyróżników towarzyszy firmie od początku jej działalności?

Dzintars to marka kosmetyczna obecna na rynku od lat 50. XX wieku, której historia sięga ponad 175 lat i wywodzi się z łotewskiej fabryki H.A. Brieger, założonej w 1849 roku. Od lat rozwijamy produkty w oparciu o własne laboratoria i doświadczenie ekspertów, łącząc naturalne składniki z nowoczesną kosmetologią. Dziś jesteśmy jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek kosmetycznych w krajach bałtyckich i konsekwentnie rozwijamy naszą obecność na rynkach międzynarodowych. Chcemy pokazać, że codzienna higiena jamy ustnej może być jednocześnie skuteczna, nowoczesna i przyjemna w smaku.

Kim jest wasz główny konkurent na Łotwie, a kogo widzicie w tej roli w Polsce?

Rynek kosmetyczny jest dziś niezwykle konkurencyjny. Działa na nim wiele silnych marek lokalnych i międzynarodowych. Każda z kategorii, w których jesteśmy obecni, charakteryzuje się inną dynamiką konkurencji, a ze względu na bardzo szerokie portfolio produktów rywalizujemy o uwagę konsumentów z wieloma brandami. Na Łotwie mamy jednak bardzo dobrze ugruntowaną pozycję i silną rozpoznawalność marki. W sierpniu 2025 r. Linia Asari osiągnęła 39 proc. udziału na rynku łotewskim w segmencie past owocowych i ziołowych. Wśród 20 najlepiej sprzedających się produktów znalazły się wszystkie cztery warianty smakowe past. Od 2021 roku Dzintars jest obecny również na Litwie, w Estonii i Gruzji.

A jak postrzegacie Polskę?

Polska to dla nas zupełnie inny i zdecydowanie większy rynek, z dużo większą liczbą marek i bardzo wysoką konkurencyjnością. Uważnie analizujemy działania konkurencji oraz staramy się świadomie dopasowywać nasze działania do specyfiki tego rynku. Jednocześnie trudno wskazać jednego głównego konkurenta, ponieważ nasze portfolio nie ogranicza się wyłącznie do past do zębów. Również w kategorii higieny jamy ustnej mierzymy się z silną konkurencją - zarówno ze strony globalnie rozpoznawalnych marek, jak i silnych lokalnych brandów obecnych na polskim rynku.

Decyzja o wejściu na polski rynek z linią Asari była przede wszystkim efektem dostrzeżenia przez nas oraz naszych partnerów dystrybucyjnych przestrzeni dla produktów oferujących bardziej unikalne podejście do smaków oraz doświadczenia konsumenckiego w kategorii oral care. Ale chcemy rozwijać swoje portfolio na tym rynku, wprowadzając nowe produkty, nowe kategorie, u kolejnych partnerów z branży retail.

Wróćmy jeszcze do waszego rodzimego rynku: jaki profil klienta docelowego przyniósł wam sukces na Łotwie?

Na rynku łotewskim obserwujemy szczególnie duże zainteresowanie naszą marką w grupie wiekowej 25–44 lata. Są to konsumenci świadomi tego, jakie produkty wybierają, zwracający uwagę na transparentność składów oraz ceniący zarówno skuteczność działania, jak i bardziej premium doświadczenie związane z codzienną pielęgnacją. To także osoby wrażliwe na design i estetykę marek, które potrafią połączyć dziedzictwo z nowoczesnym, odważnym wizerunkiem. Właśnie z myślą o takim odbiorcy powstała linia Asari i dziś widzimy, że jest to wyjątkowo lojalna i zaangażowana grupa konsumentów. Zauważamy również, że bardzo dobrze sprawdza się połączenie wysokiej jakości premium z jednocześnie przystępną ceną. Nasi konsumenci zwracają uwagę nie tylko na skuteczność produktów, ale także na skład, design oraz całościowe doświadczenie związane z codzienną troską o siebie.

W Polsce to też będzie wasza grupa docelowa?

W Polsce chcemy docierać przede wszystkim do dwóch grup. Pierwszą jest Gen Z, czyli osoby w wieku około 15–30 lat, które bardzo aktywnie korzystają z TikToka i social mediów, traktując je jako główne miejsce odkrywania nowych produktów i trendów. Widzimy, że coraz mocniej rozwijają się tam trendy związane z self care czy bardziej estetycznym podejściem do codziennej higieny. Drugą grupą są millenialsi w wieku 31–44 lat, którzy podejmują bardziej świadome i pragmatyczne decyzje zakupowe.

Jakie trendy rynkowe z krajów bałtyckich chcecie przenieść do Polski?

Jednym z najbardziej wyraźnych trendów, które obserwujemy na rynkach bałtyckich, jest rosnące zainteresowanie produktami do higieny jamy ustnej, których używanie sprawia konsumentom autentyczną przyjemność - gdzie smak, tekstura i doświadczenie sensoryczne są równie istotne jak skuteczność działania potwierdzona klinicznie. Idea, że mycie zębów może być przyjemnym codziennym rytuałem, a nie wyłącznie funkcjonalnym obowiązkiem, bardzo mocno rezonowała z konsumentami w krajach bałtyckich i w dużej mierze przyczyniła się do sukcesu linii Asari.

Widzimy również silne zainteresowanie produktami, które oferują jakość premium, pozostając jednocześnie przystępnymi cenowo. Konsumenci oczekują dziś wysokiej jakości oraz transparentności składów, ale bez konieczności płacenia cen typowych dla segmentu luksusowego.

Kolejnym istotnym trendem jest rosnące znaczenie wyrazistej identyfikacji wizualnej marki, szczególnie wśród młodszych konsumentów, którzy odkrywają produkty za pośrednictwem mediów społecznościowych i oczekują, że opakowanie oraz estetyka będą spójne z jakością produktu. To właśnie te trendy chcemy rozwijać również na polskim rynku.

Czy wasze receptury wykorzystują unikalne, lokalne składniki z regionu bałtyckiego?

W recepturach bardzo ważną rolę odgrywa połączenie naturalnych składników, lokalnego know-how oraz własnych badań rozwijanych przez Dzintars od dziesięcioleci. Produkty powstają w naszym własnym laboratorium na Łotwie i są rozwijane przez specjalistów w oparciu o ponad 50 lat badań w obszarze oral care. Współpracujemy również z lokalnymi producentami i dostawcami z regionu bałtyckiego, pozyskując naturalne ekstrakty, miód, proteiny oraz składniki botaniczne charakterystyczne dla tamtejszego środowiska naturalnego. Takie podejście do sourcingu jest dla nas nie tylko gwarancją jakości, ale również ważnym elementem historii marki. Region bałtycki ma bogatą tradycję wykorzystywania składników pochodzenia naturalnego w pielęgnacji i właśnie to dziedzictwo postrzegamy jako jeden z wyróżników marki Dzintars.

Potwierdzeniem naszego podejścia do jakości i innowacji jest także uzyskany w lutym 2025 roku certyfikat ISO 13485, który potwierdza zdolność firmy do rozwoju i produkcji wyrobów medycznych.

Czy formuły produktów były modyfikowane pod kątem preferencji polskich konsumentów?

Na ten moment wprowadzamy do Polski formuły opracowane pierwotnie na rynku łotewskim, gdzie Asari osiągnęło bardzo dobre wyniki i dużą popularność wśród konsumentów. Wierzymy, że unikalne smaki i nasze podejście do oral care mają duży potencjał również w Polsce.

Jaki model dystrybucji planujecie: drogerie sieciowe, apteki czy salony beauty?

Na ten moment koncentrujemy się przede wszystkim na współpracy z siecią Rossmann, gdzie pasty Asari są już dostępne we wszystkich ponad 1800 sklepach w Polsce. To dla nas bardzo ważny partner i mocny fundament do budowania obecności marki na polskim rynku.

Jednocześnie prowadzimy już rozmowy z kolejnymi drogeriami oraz sieciami sklepów, które mogą być następnym naturalnym krokiem w rozwoju dystrybucji Dzintars w Polsce.

Czy stawiacie na własny e-commerce, czy szukacie partnerów typu marketplace?

Obecnie koncentrujemy się przede wszystkim na budowaniu wizerunku marki w Polsce i rozwijaniu współpracy z partnerami handlowymi. Produkty są już dostępne zarówno stacjonarnie, jak i online w sieci Rossmann.

Jakie są Wasze plany logistyczne zapewniające ciągłość dostaw z Łotwy?

Ciągłość dostaw jest dla nas kwestią priorytetową, dlatego od początku budowaliśmy model logistyczny zapewniający stabilną dostępność produktów na wszystkich rynkach, na których jesteśmy obecni. Nasza produkcja odbywa się w Rydze na Łotwie, a za fizyczny przepływ towarów do Polski odpowiadają sprawdzeni partnerzy dystrybucyjni.

Utrzymujemy odpowiednie poziomy zapasów, które pozwalają nam elastycznie reagować zarówno na wahania popytu, jak i sezonowe wzrosty sprzedaży. Proces planowania produkcji jest również ściśle skoordynowany z prognozami naszych partnerów handlowych.

Atutem - z perspektywy logistycznej - jest także niewielka odległość między Łotwą a Polską, co umożliwia stosunkowo szybkie uzupełnianie dostaw. Wraz ze wzrostem skali działalności na polskim rynku jesteśmy przygotowani do dalszego zwiększania mocy produkcyjnych i powierzchni magazynowych tak, aby zapewnić nieprzerwaną dostępność produktów.

Jakie macie cele na ten rok związane z Polską, a jakie długoterminowe?

W tym roku naszym głównym celem jest zbudowanie rozpoznawalności marki Dzintars i linii Asari oraz dalszy rozwój dystrybucji. Chcemy przede wszystkim pokazać polskim konsumentom nasze podejście do oral care, które łączy skuteczność, naturalne składniki i bardziej sensoryczne doświadczenie produktu. Skupiamy się również na analizie rynku i bardzo uważnym obserwowaniu reakcji konsumentów.

Długoterminowo patrzymy na Polskę jako jeden z kluczowych rynków rozwoju w Europie Środkowej. Nasze portfolio nie ogranicza się wyłącznie do past do zębów, dlatego w przyszłości widzimy potencjał do rozszerzania obecności Dzintars o kolejne kategorie kosmetyczne i dalszego budowania marki w segmencie beauty.

Które produkty stanowią wasz bestsellerowy trzon (TOP3 sprzedaży)?

Wśród produktów z linii Asari naszymi trzema najlepiej sprzedającymi się wariantami są pasta do zębów Pigwa i Jabłko, która od momentu premiery pozostaje numerem jeden sprzedaży i jest ceniona za świeże, energetyzujące połączenie smaków; pasta Czarna Porzeczka, która okazała się pozytywnym zaskoczeniem oraz zdobyła bardzo lojalną grupę odbiorców, szczególnie wśród młodszych konsumentów; oraz Pomarańcza i Mięta, wybierana przez osoby poszukujące bardziej klasycznego efektu świeżości w nowoczesnym wydaniu.

Bardzo obiecujące wyniki od początku sprzedaży osiąga również nowo wprowadzona żelowa pasta Wild Strawberry i spodziewamy się, że wraz z rozwojem dystrybucji dołączy ona do grona naszych bestsellerów. Jeśli spojrzymy szerzej na całe portfolio marki, to w TOP3 kategorii sprzedażowych znajdują się obecnie pasty do zębów, produkty do pielęgnacji skóry oraz ust.

Katarzyna Pierzchała
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
24. czerwiec 2026 01:08