StoryEditor
Producenci
27.01.2022 00:00

Ceny kosmetyków w górę nawet o 30 proc. I to nie koniec. Trwa korekta cenników u producentów

Rosną ceny kosmetyków, środków czystości, artykułów higienicznych. W niektórych firmach o blisko 30 proc. To, czego obawialiśmy się i czego mieliśmy przedsmak w ubiegłym roku, stało się faktem. Konsumenci zobaczą wyraźnie wyższe ceny na półkach prawdopodobnie w marcu, bo jeszcze trwa wysprzedawanie zapasów. Jednak cenniki będą zmieniane nadal – zapowiadają producenci i dystrybutorzy.

– Producenci wprowadzają podwyżki i prawdopodobnie będą wprowadzać kolejne. Już słychać głosy, że firmy, które zrobiły zmiany cenników jesienią, będą ponownie weryfikować swoje plany – mówi Krzysztof Duda, dyrektor handlowy jednej z największych hurtowni kosmetycznych Błysk z Jastrzębia-Zdroju. – To jest tylko zmiana cenników. Następuje jednak także zmiana refundacji dodatkowych promocji. Skala dopłat, dodatkowych upustów promocyjnych też niestety się zmniejsza. Mamy wyższą cenę cennikową, z której wychodzimy i mamy relatywnie niższą tzw. dopłatę do ceny niż te, które miały miejsce w roku ubiegłym, więc ceny ostateczne robią się bardzo wysokie – podkreśla.

Dodaje, że tego, co dzieje się naprawdę z cennikami, detal jeszcze do końca nie odczuwa. – Producenci starają się tak sterować rynkiem, żeby zmusić dystrybutora do wykorzystywania cen ze starych zakupów, czyli my dystrybutorzy konkurujemy na ceny w odniesieniu do zapasów magazynowych, które mamy jeszcze sprzed podwyżek. Jedni je zbudowali, inni nie, generalnie jednak zapasy już się kończą. Jest drogo i niestety będzie jeszcze drożej, wiele na to wskazuje. Nie wszyscy jeszcze podnieśli ceny, ale już to komunikują – stwierdza Krzysztof Duda.

Faktem jest, że różni dostawcy dokonują podwyżek, a proces ten wszedł w życie z początkiem roku. Nie dotyczy on jednak wszystkich, ponieważ ceny dużej części dostawców pozostały niezmienne. Należy zauważyć także, że poziom podwyżek zależy najczęściej od kategorii czy kosztów produkcji i transportu – dowiadujemy się w biurze prasowym sieci Hebe.

Podwyżki wprowadzane przez producentów sięgają od kilku do kilkudziesięciu procent. Patrząc na marki, z którymi mi pracujemy, prym wiedzie tutaj zdecydowanie Biały Jeleń, który ceny niektórych produktów podniósł nawet o 27 proc. Niektórzy producenci podwyżki zaczęli już w październiku, inni wstrzymują się do lutego. Nie zauważyłam, aby jakąś kategorię ominęły podwyżki. Zarówno w białej pielęgnacji, jak i w chemii gospodarczej czy kosmetykach kolorowychw każdej z nich otrzymujemy od jakiegoś czasu nowe cenniki – mówi Ewa Nowicka, współwłaścicielka i dyrektor handlowy sieci drogerii Noel.

Nie da się uśrednić wysokości podwyżek, jakie mają miejsce. Niektóre firmy podnoszą ceny o 10 proc., a w innych podwyżki sięgają 30 proc. na całym asortymencie, bo trzeba pamiętać, że są one różne także w zależności od konkretnego segmentu produktów, np. inna zmiana jest na ceny maskar, a inna na cienie do powiek. Jest to związane m.in. tym skąd produkt przyjeżdża i jakimi kosztami jest obarczony –  tłumaczy Krzysztof Duda. 

 Tak jak wspomniałem, serwowanie podwyżek w rynku przez dystrybutorów odbywa się płynnie, bo pracujemy jeszcze na zapasach. Detaliści zachowują się różnie – jeśli mieli zapasy nie robią jeszcze zakupów. Można też powiedzieć, że jest to czas wielkiego wyczekiwania, konkurenci obserwują swoje decyzje i ruchy. Wydaje mi się, że ta sytuacja potrwa do końca kwartału. Dopiero w drugiej połowie marca zobaczymy wszystkie nowe ceny i ich przewidywalny poziom w detalu. Taka jest moja ocena sytuacji – podsumowuje.

To nie są przyjemne rozmowy

Informacje o podwyżkach w segmentach produktów kosmetyczno-chemicznych przyniósł już ubiegły rok. Szefowie największych koncernów mówili otwarcie – dotychczasowych cen nie da się utrzymać. Jednym z pierwszych, który to przyznał był Graeme Pitkethly, szef finansowy Unilevera.

Widać, że podnieśliśmy ceny. To odpowiedź na bardzo wysoki poziom inflacji, który obserwujemy. Sytuacja może się pogorszyć w przyszłym roku, ponieważ koszty surowców i energii podniosą ceny żywności, przyborów toaletowych i środków czystości – mówił, prognozując, co czeka rynek w 2022 r.  Już wtedy Unilever był po pierwszych korektach cen. Od lipca do września 2021 r. podniósł je o 4,1 proc.

Również zarząd koncernu Procter & Gamble już w sierpniu ubiegłego roku ostrzegał, że koszty surowców i transportu będą nadal rosły, oszacowane zostały na dodatkowe ok. 2 mld euro. To musiało się przełożyć na ceny.

Carsten Knobel, prezes zarządu Henkel, komentując wyniki koncernu za III kwartał 2021 r. powiedział: – Należy pamiętać o tym, że utrzymuje się wysoka niepewność co do dalszego rozwoju pandemii i jej wpływu na konsumpcję i produkcję przemysłową. W szczególności dalszy silny wzrost cen surowców i kosztów logistyki oddziałuje na gospodarkę w większym stopniu niż wcześniej zakładano.

Pod koniec ubiegłego roku od samych producentów, jak i od dystrybutorów oraz kupców, napływały informacje, że siadają do rozmów o cenach, marżach i o tym, jak ułożyć rynek po podwyżkach, by końcowy klient nie odchodził przerażony od póki.

Moment, kiedy o korektach cen trzeba porozmawiać nadszedł – mówił w wywiadzie dla „Wiadomości Handlowych” Gabriel Kermiche, prezes firmy Ecowipes, która produkuje chusteczki nawilżane i płatki higieniczne m.in. dla Biedronki i Lidla. – To nie są przyjemne rozmowy, ale musimy podzielić się wzrostem kosztów. Docelowo podwyżki weźmie na siebie producent i sieć, a to znaczy, że także konsument. Taka rzeczywistość nas czeka – stwierdził.

Na rynku zaczyna brakować produktów

Firma Velvet Care pod koniec grudnia poinformowała, że ceny jej wyrobów higienicznych już w styczniu wzrosną o 15-20 proc. W pierwszym etapie. Bo mogą nastąpić kolejne. – Podwyżka, którą wprowadzamy jest 2-3 razy niższa niż wzrost cen surowców, a szczególnie gazu i energii elektrycznej. Jeśli rynek się nie zmieni, to niestety nie będzie to ostatnie takie działanie korygujące – zapowiedział Artur Pielak, prezes Velvet Care w komunikacie prasowym opublikowanym przez firmę.

Wyjaśnił, że to efekt stale rosnących cen celulozy (w ostatnim roku o ponad 60-80 proc.), podstawowego składnika do produkcji wyrobów papierniczych. Lawinowo od kilku miesięcy rosną też ceny gazu i energii elektrycznej (o kilkaset procent), surowców do produkcji opakowań tekturowych i plastikowych (40-60 proc.) osiągając wcześniej niespotykany poziom. Wpływa to bezpośrednio na koszty wytworzenia i w rezultacie na kalkulacje cenowe wielu produktów. Może też spowodować opóźnienia w dostawach wyrobów do sklepów, co jest typową reakcją na zmiany cen.  

Obecnie trwa walka o przetrwanie, która dotyka wszystkich uczestników łańcucha dostaw, od producentów po hurtowników i sieci handlowe. By nie doprowadzić do załamania produkcji i przerw w dostawach do sklepów, gdzie kupują konsumenci, konieczna jest współpraca. Przerwy w produkcji, niesystematyczne dostawy mogą sprawić, że znów pojawią się puste półki, jak za dawnych PRL-owskich lat – przestrzegał Artur Pielak.

Te obawy wydają się być uzasadnione. – Na rynku rzeczywiście już zaczyna brakować niektórych produktów. Nie jestem w stanie określić, na ile wpływ na to ma trudność w dostępie do opakowań, surowców czy zmniejszenia produkcji. Uważam, że jest to problem, który jest już bardzo widoczny i będzie się pogłębiał – potwierdza Ewa Nowicka z sieci drogerii Noel.

Są podwyżki i będą kolejne korekty cenników

O obecnych podwyżkach cen w kategoriach kosmetycznych wiele firm nie chce oficjalnie rozmawiać zasłaniając się biznesową tajemnicą. – Średni wzrost cen od stycznia 2022 wynosi 6 proc., ale nie mamy w planach komunikowania tego w wywiadach czy specjalnych publikacjach – słyszymy od jednej z firm.

Są jednak producenci, którzy wolą pozostać transparentni w każdym obszarze swojego działania. Producent kosmetyków Sensum Mare zwrócił się bezpośrednio do konsumentów przez swoje media społecznościowe. – Zwiększające się koszty komponentów i surowców (nawet o 30 proc. w ciągu roku), zwiększające się koszty produkcji oraz koszty prowadzenia firmy nie pozwalają nam na zachowanie cen na dotychczasowym poziomie. Chcąc oddawać w Wasze ręce produkty na najwyższym poziomie, ceny wybranych kosmetyków zwiększają się od 1 stycznia od 6 do 10 proc. – brzmiał komunikat opublikowany na Instagramie.

Otwarcie o zmianach cennikowych mówi także Dariusz Stasiukiewicz, dyrektor sprzedaży na Polskę w firmie Delia Cosmetics. – Od stycznia 2022 r. wprowadziliśmy średnioważoną podwyżkę cennika o 8,5 proc. Wysokość tej podwyżki nie pokrywa pełnego wzrostu wszystkich kosztów. Nie chcemy tak drastycznie podnosić cen i świadomie część utraconego zysku wzięliśmy na siebie.

Dariusz Stasiukiewicz zapowiada to, o czym wspominał Krzysztof Duda z Błysku – że mogą to nie być ostatnie korekty cen. – Jeżeli poziom cen surowców i opakowań się nie ustabilizuje, być może będziemy musieli ponownie podnieść cennik w trakcie roku – przyznaje.

Nowy cennik dla klientów Laboratorium Kosmetycznego Floslek będzie obowiązywał od lutego br. – Jak wiele firm w branży kosmetycznej, my również przewidujemy podwyżki cen naszych produktów. Wynikają one ze wzrostu kosztów materiałów, które są niezbędne do ich wyprodukowania, kosztów ogólnych firmy, takich jak media, opłaty, kosztów transportu etc. Opracowaliśmy cennik B2B po podwyżkach, które zaczną obowiązywać od 1 lutego – poinformowała wiadomoscikosmetyczne.pl Katarzyna Furmanek, prezes Laboratorium Kosmetycznego Floslek.

W naszym przypadku wzrost cen wynika z indywidualnych kalkulacji i wynosi od kilku do kilkunastu procent. Na pewno odbiorcy hurtowi przełożą je na ceny ostateczne dla konsumentów. Wydaje się, że ceny półkowe mogą urosnąć o około 10 proc. Niestety, nie jesteśmy w stanie zagwarantować tego, że to jedyna korekta cen w tym roku. Będziemy na bieżąco monitorować sytuację – zapowiada prezes Flosleku.

Do korekty cen była także zmuszona firma Pollena-Ewa. – Wprowadzanie podwyżek to nigdy nie jest łatwy temat i o ile można, przystępuje się do tego niechętnie. Obecna sytuacja wymusza jednak dostosowanie cenników do tego, z jakimi trudnościami muszą się mierzyć wszystkie sektory gospodarcze. Nam także nie udało się tego uniknąć, choć staraliśmy się, żeby moment kiedy będzie to odczuwalne, odsunąć w czasie – mówi Katarzyna Moskal, starszy specjalista ds. marketingu w firmie Pollena-Ewa. Konsumenci zauważą wyższe ceny na półkach prawdopodobnie w lutym lub dopiero w marcu.

Podwyżki na naszych wyrobach, w zależności od asortymentu, wyniosły od kilku do kilkunastu procent. Spodziewamy się, że dla konsumentów powinny być one realnie zauważalne na półkach dopiero od lutego lub marca z uwagi na fakt, że nasi partnerzy handlowi i dystrybutorzy mają prawdopodobnie jeszcze w swoich stanach magazynowych towar zakupiony przed podwyżką. Niemniej nie można wykluczyć, że ów wzrost cen na półkach da się odczuć szybciej. Dodatkowym czynnikiem, niezależnym od producentów, który może tu zaważyć, są wprowadzone z nowym rokiem zmiany w systemie podatkowym. Mogą wymusić na sprzedawcach chęć szybszego zminimalizowania jego negatywnego wpływu poprzez chociażby zmianę marży – zauważa Katarzyna Moskal.

Sieci handlowe zrobią wszystko, by nie stracić swojej marży i klientów

Faktycznie, detaliści, tak samo jak producenci, mierzą się z ogromnym wzrostem kosztów działalności (podwyżki cen energii i gazu dotyczą wszystkich, podobnie jak kosztów transportu czy pracy). – Ceny u nas rosną. Niestety. Koszty utrzymania wzrastają nie tylko u producentów, ale także u nas. Aby zmierzyć się racjonalnie z coraz większymi kosztami prowadzenia firmy, musimy się nastawiać na zwiększenie marży – mówi Ewa Nowicka z sieci drogerii Noel.

Odpowiedź z biura prasowego Hebe brzmi tak, jak musiała brzmieć, ale jest zgodna z prawdą. Duży może więcej, więc być może nie każda marka zostanie na półkach sieci, jeśli korekta cen będzie nie do zaakceptowania: – Niezależnie od decyzji dostawców, w kwestii cen Hebe zawsze stara się, aby cena dla klienta była jak najbardziej atrakcyjna. Hebe bardzo uważnie analizuje każdą podwyżkę zaproponowaną od dostawcy i skrupulatnie sprawdza czy jej wprowadzenie nie wiąże się ze stratą konkurencyjności oferty dla klientów.

Odpowiedź od sieci Rossmann, najpotężniejszego gracza na rynku drogeryjnym: – Wszelkie tego typu informacje traktujemy jak informacje biznesowe, nie będziemy się wypowiadać.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
19.07.2026 00:57
Shiseido bada ekstrakt z kolendry. Naukowcy odkryli, że może usuwać „komórki zombie” i wspierać produkcję kolagenu
Odkrycie właściwości kolendry jest rezultatem ponad 20 lat badań Shiseido nad medycyną regeneracyjną Sorbis

Naukowcy Shiseido odkryli, że ekstrakt z owoców kolendry siewnej może selektywnie eliminować starzejące się komórki skóry, nie naruszając komórek zdrowych. Odkrycie może wyznaczyć nowy kierunek w rozwoju kosmetyków przeciwstarzeniowych.

Japoński koncern kosmetyczny Shiseido poinformował o wynikach badań nad ekstraktem z owoców kolendry siewnej, czyli Coriandrum sativum. Według firmy składnik wykazuje podwójne działanie: pomaga usuwać komórki senescentne, nazywane potocznie „komórkami zombie”, a jednocześnie sprzyja zwiększeniu liczby zdrowych komórek skóry. Wyniki badań opisał branżowy serwis Personal Care Insights.

Komórki senescentne to komórki, które przestały się dzielić i prawidłowo pełnić swoje funkcje, ale nadal pozostają aktywne metabolicznie. Mogą wydzielać czynniki określane jako SASP, w tym cytokiny, chemokiny, czynniki wzrostu i enzymy proteolityczne. Substancje te mogą nasilać stan zapalny oraz negatywnie oddziaływać na otaczające zdrowe komórki, przyspieszając procesy związane ze starzeniem się tkanek.

Ekstrakt działał selektywnie na starzejące się fibroblasty

W przeprowadzonych przez Shiseido eksperymentach ekstrakt z owoców kolendry dodano do hodowli fibroblastów skóry właściwej, które wcześniej poddano stresowi oksydacyjnemu w celu wywołania procesów starzenia komórkowego.

Badany składnik uruchamiał apoptozę, czyli zaprogramowaną śmierć komórki, w starzejących się fibroblastach. Takiego działania nie zaobserwowano natomiast w prawidłowych komórkach, które nie zostały poddane procesowi starzenia. Zdaniem badaczy wskazuje to, że ekstrakt może działać selektywnie na komórki senescentne.

image

Shiseido prognozuje rekordową stratę netto. Spółka obniża prognozy sprzedaży i tnie koszty

Kiedy składnik dodano do mieszaniny zawierającej zbliżoną liczbę zdrowych i starzejących się komórek, naukowcy odnotowali zmniejszenie udziału komórek senescentnych oraz wzrost liczby komórek prawidłowych. Obniżył się również poziom markerów starzenia komórkowego SA-β-Gal i p21.

Więcej zdrowych komórek, większa produkcja kolagenu

Zwiększenie liczby prawidłowo funkcjonujących fibroblastów przełożyło się w badaniach na wzrost produkcji kolagenu. Fibroblasty odpowiadają za wytwarzanie składników macierzy zewnątrzkomórkowej, które wpływają między innymi na strukturę, jędrność i elastyczność skóry.

Shiseido ocenia, że jednoczesne usuwanie komórek senescentnych i wspieranie populacji zdrowych fibroblastów może stać się podstawą nowego podejścia do pielęgnacji skóry starzejącej się. Firma chce wykorzystywać doświadczenia z medycyny regeneracyjnej do opracowywania kolejnych rozwiązań z zakresu healthy aging i kosmetologii komórkowej.

image

Antyaiging. Dlaczego po 40. roku życia przestaje działać ulubiona pielęgnacja? Hormony potrzebują ruchu

Odkrycie jest rezultatem ponad 20 lat badań Shiseido nad medycyną regeneracyjną skóry i włosów. Ekstrakt z kolendry był wcześniej analizowany pod kątem zwiększania liczby komórek tworzących mieszki włosowe. Już w 1997 roku firma opracowała ekstrakt wspierający namnażanie komórek macierzy włosa i zewnętrznej osłonki korzenia.

Senolityki nowym kierunkiem w kosmetykach anti-aging

Substancje, które mają selektywnie eliminować starzejące się komórki, określane są jako senolityki. Rozwiązania te są coraz częściej badane nie tylko w medycynie regeneracyjnej, lecz także przez producentów składników aktywnych i firmy kosmetyczne poszukujące nowych mechanizmów przeciwdziałania oznakom starzenia.

image

K-beauty opuszcza niszę. Masowa ekspansja zmieni reguły gry na polskim rynku kosmetycznym

Wyniki przedstawione przez Shiseido dotyczą jednak badań laboratoryjnych prowadzonych na hodowlach komórkowych. Nie oznaczają jeszcze, że ekstrakt zapewni takie samo działanie w gotowym kosmetyku stosowanym na ludzkiej skórze. Firma nie poinformowała również o terminie wprowadzenia na rynek produktu wykorzystującego opisywaną technologię.

Badania pokazują jednak, że rozwój segmentu anti-aging coraz wyraźniej przesuwa się od powierzchniowej poprawy wyglądu skóry w stronę rozwiązań oddziałujących na mechanizmy starzenia komórkowego. Dla producentów kosmetyków i surowców może to oznaczać rosnące znaczenie składników inspirowanych senolitykami, medycyną regeneracyjną oraz badaniami nad długowiecznością komórek.

Źródła: Personal Care Insights, Shiseido Company

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
17.07.2026 06:00
Inglot zerwał umowę z dystrybutorem w Hiszpanii, dostawy wstrzymane. Spór o długi i umowę
Punkty sprzedaży oraz klienci Inglot w Hiszpanii, Portugalii i Andorze pozostali bez dostępu do produktów markimateriały prasowe

Polski koncern kosmetyczny Inglot wstrzymał dostawy na rynek Hiszpanii. Ten nagły ruch przerwał piętnastoletnią współpracę z lokalnym dystrybutorem - Hipercosmo S.L. Firma ta jednak kwestionuje legalność wypowiedzenia umowy i złożyła skargę do hiszpańskiego organu ds. konkurencji. Wszystko to dzieje się w obliczu planowanego przejęcia polskiej grupy przez fundusz private equity Avallon.

Sprawę zaczął właśnie nagłaśniać iberyjski dystrybutor, posiłkując się opiniami prawników. Okazuje się, że stanowiska stron są krańcowo odmienne. W marcu 2026 r. Inglot wystosował pismo mające na celu wypowiedzenie Hipercosmo Głównej Umowy Franczyzowej, cztery lata przed jej wygaśnięciem. Stanowisko dystrybutora jest takie, że wypowiedzenie nie spełnia wymogów umownych i jest prawnie nieskuteczne, a zatem umowa pozostaje w mocy. Mimo to dostawy głównie na rynek hiszpański zostały wstrzymane.

image

Inglot stawia na cyfryzację: nowa platforma e-commerce działa już w 28 krajach

A wstrzymanie dostaw oznacza, że punkty sprzedaży oraz klienci sklepów Inglot w Hiszpanii, Portugalii i Andorze pozostali bez dostępu do produktów marki.

- To prawda, że produktów już nie otrzymuje wskazany podmiot, jednak zamówienia wciąż są możliwe klienci mogą zamawiać oryginalne produkty za pośrednictwem oficjalnej strony marki www.inglotcosmetics.com. Równolegle prowadzimy intensywne działania mające na celu dalszy rozwój naszej obecności oraz odbudowę sieci dystrybucji na tym rynku - potwierdza biuro prasowe INGLOT.

Długi czy wadliwe wypowiedzenie?

W oczach dystrybutora Hipercosmo jednostronne odcięcie dostaw jest działaniem bezprawnym. 

Poprosiliśmy biuro prasowe Grupy Inglot o odniesienie się do sytuacji. 

- Przez ponad 15 lat INGLOT współpracował z partnerem Hipercosmo S.L. przy rozwoju marki na rynkach Hiszpanii, Portugalii i Andory. Wspólnie budowaliśmy obecność marki, rozwijaliśmy sieć sprzedaży oraz wzmacnialiśmy jej rozpoznawalność. Tym bardziej ubolewamy, że zamiast skoncentrować się na rozwiązaniu własnych, wielomiesięcznych problemów finansowych, były partner zdecydował się prowadzić publiczną komunikację przedstawiającą okoliczności zakończenia współpracy w sposób jednostronny i wprowadzający w błąd opinię publiczną - czytamy w przesłanym “Wiadomościom Kosmetycznym” fragmencie oświadczenia, które zostanie niedługo opublikowane.

Polska firma pisze:  “Pragniemy jednoznacznie podkreślić, że decyzja o zakończeniu współpracy nie była wynikiem zmiany strategii biznesowej INGLOT ani próbą wyeliminowania lokalnego partnera. Jej jedyną przyczyną było długotrwałe niewywiązywanie się przez firmę Hipercosmo z zobowiązań finansowych wobec INGLOT”.

Przedstawiciele firmy dodają, że przez wiele miesięcy próbowali rozwiązać problem polubownie, podejmując liczne działania mające na celu utrzymanie współpracy.

- Wielokrotnie proponowaliśmy nowe harmonogramy spłat, wydłużaliśmy terminy płatności oraz podejmowaliśmy próby wypracowania rozwiązania umożliwiającego kontynuowanie relacji biznesowej. Pomimo tych działań, w pewnym momencie kontakt z nami przez drugą stronę został całkowicie zerwany, a należności nie zostały uregulowane do dzisiaj - informuje zarząd.

Zupełnie inaczej sytuację przedstawia Hipercosmo.

- Nasz klient poświęcił piętnaście lat na budowanie tych rynków i będzie bronił swoich praw – deklaruje dr Michał Jabłoński, partner zarządzający w kancelarii Jabłoński Koźmiński, reprezentującej dystrybutora.

Hiszpanki nie kupią szminki Inglot. Rynek kosmetyczny nie lubi próżni

Spór ma realne skutki dla obecności marki Inglot na półkach sklepowych. Przez ostatnie półtorej dekady Hipercosmo od podstaw budowało pozycję Inglota w regionie, nawiązując relacje z największymi sieciami perfumerii i handlu detalicznego oraz realizując szeroko zakrojone kampanie marketingowe, m.in. z Cristiną Pedroche, jedną z najbardziej znanych hiszpańskich prezenterek telewizyjnych. W najlepszym roku sprzedaż w tych krajach przekraczała 10 mln euro.

Obecnie punkty sprzedaży i ich klienci pozostali bez dostępu do produktów. Dystrybutor ostrzega więc, że w sektorze kosmetycznym, gdzie konkurencja o miejsce na półce jest niezwykle silna, marka nieobecna na rynku detalicznym traci nie tylko bieżącą sprzedaż, ale także rozpoznawalność i wypracowane przez lata relacje. Zdaniem Hipercosmo, odzyskanie rynku po takiej przerwie będzie znacznie trudniejsze i kosztowniejsze niż utrzymanie dotychczasowej pozycji.

Aspekty prawne i skarga na Inglot do CNMC

Konflikt przeniósł się na pole prawne. W czerwcu 2026 r. dystrybutor złożył skargę do CNMC, hiszpańskiego organu ds. konkurencji, zarzucając Inglotowi stosowanie praktyk utrzymywania cen odsprzedaży, co stanowi ograniczenie konkurencji w w rozumieniu art. 101 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej.  - Organ ma teraz tę sprawę przed sobą – potwierdza Rodrigo Valls z JDV Iuris & Consultants, reprezentujący dystrybutora przed hiszpańskim urzędem.

Transakcja Inglot z Avallon w cieniu sporu

Cała sytuacja toczy się w delikatnym momencie dla polskiego koncernu. 19 czerwca 2026 r. Inglot podpisał umowę z funduszem Avallon, który  objąć pakiet większościowy i przejąć kontrolę nad grupą. Rodzina założycieli pozostanie akcjonariuszem i będzie nadal uczestniczyć w zarządzaniu spółką. 

image

Avallon przejmuje Inglot. Znamy nowe szczegóły tej transakcji

W wywiadzie opublikowanym w kwietniu 2025 r. (xyz.pl) prezes Grzegorz Inglot opisał Europę jako strategiczny priorytet dla grupy i stwierdził, że wzrost będzie organiczny, koncentrując się na „współpracy z dużymi dystrybutorami na rynkach lokalnych”. Wymienił kraje europejskie: Niemcy, Francję, Wielką Brytanię i Włochy. Hiszpanii wśród nich nie było.

Kiedy w czerwcu 2026 r. ogłoszono transakcję z Avallon, partnerka funduszu odpowiedzialna za tę transakcję, Agnieszka Pakulska, oświadczyła, że dla partnerów biznesowych inwestycja oznacza „kontynuację współpracy w ramach dotychczasowego modelu operacyjnego” (oficjalny komunikat, cytowany przez PAP Biznes). Grzegorz Inglot dodał, że operacyjnie grupa nie planuje rewolucji.

Choć transakcja czeka jeszcze na zatwierdzenia regulacyjne, to dla rynku i partnerów biznesowych wizerunek marki ma kluczowe znaczenie, a otwarty spór z partnerem, który zbudował markę w regionie, może być sygnałem niepokojącym.

Brak zapłaty, dostawy wstrzymane. Inglot uspokaja partnerów

- Pragniemy podkreślić, że obecna sytuacja ma charakter jednostkowy. Współpracujemy z partnerami na wielu rynkach świata, a nasze relacje biznesowe opierają się na wzajemnym zaufaniu, transparentności oraz terminowym wywiązywaniu się z przyjętych zobowiązań. Nasi partnerzy mogą mieć pewność, że INGLOT konsekwentnie realizuje swoje zobowiązania i oczekuje stosowania tych samych standardów od wszystkich swoich kontrahentów. Naszym priorytetem pozostaje zapewnienie klientom nieprzerwanego dostępu do produktów INGLOT oraz możliwie szybkie odbudowanie pełnej dostępności marki na rynku hiszpańskim  - deklaruje polska firma.

image

Indie kuszą branżę beauty. Polskie marki mają tam większy potencjał, niż mogłoby się wydawać

Obie strony pozostają jednak w impasie, a rozwiązanie sporu może mieć długofalowe skutki dla przyszłości marki na rynkach iberyjskich. Marka nieobecna dłużej w sklepach traci nie tylko bieżącą sprzedaż, ale także widoczność, relacje handlowe i pozycję komercyjną, a konkurencyjne produkty zajmują jej miejsce.

- Istotą tej sprawy nie jest interpretacja postanowień umownych, lecz brak zapłaty za dostarczone produkty, który doprowadził do zakończenia współpracy - tłumaczy INGLOT. 

Hipercosmo deklaruje, że pozostaje do dyspozycji swoich partnerów handlowych. 

Ale do czasu złożenia tych oświadczeń dostawy do Hiszpanii, a także do Portugalii i Andory oraz na inne rynki, obsługiwane przez tego dystybutora od piętnastu lat, zostały już wstrzymane. 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
20. lipiec 2026 19:43