StoryEditor
Drogerie
22.11.2022 00:00

Monika Kolaszyńska, Super-Pharm Poland: Bierzemy pod uwagę otwieranie drogerii bez aptek

Super-Pharm rośnie dwucyfrowo w e-commerce i w sieci stacjonarnej. To dla nas bardzo dobry czas. Inwestujemy w ludzi, w asortyment, w automatyzację sprzedaży, w digital i w marketing. Bierzemy pod uwagę otwieranie drogerii bez aptek, by nie blokować rozwoju sieci przez legislacyjne obostrzenia – mówi w rozmowie z wiadomoscikosmetyczne.pl Monika Kolaszyńska, prezes Super-Pharm Poland.

Jest Pani związana Pani z Super-Pharm od dwóch lat. Czy obejmując stanowisko prezesa wprowadziła Pani jakieś rewolucyjne zmiany? Czy firma ich potrzebowała?

Kontynuujemy kierunek, jaki ustaliliśmy kilka lat temu, ale kilka rewolucyjnych zmian już się pojawia. Myślę, że jedną z najważniejszych jest to, że wprowadziliśmy wizerunkowe działania marketingowe. Nigdy wcześniej, przez 20 lat, czyli odkąd istnieje Super-Pharm nie było tego typu kampanii. Wszystkie nasze działania reklamowe były bardzo handlowe, nastawione na komunikację promocji i produktów. Tymczasem zrobiliśmy badania, w których okazało się, że wizerunek Super-Pharm jest zimny, apteczny, ekspercki, ale nie emocjonalny. To, że ekspercki to oczywiście bardzo dobrze, ale to, że jesteśmy zimni było dla nas dość przykre i postanowiliśmy popracować nad kampanią wizerunkową, by pokazać się w niej jako marka bardziej wyrazista.

Dodatkowo Super-Pharm w ostatnim czasie zrobił bardzo dużo w kontekście handlowym, zmieniliśmy mnóstwo asortymentu i jest on niezwykle różnorodny. Wprowadziliśmy wiele produktów polskich, ekologicznych, marek, których u nas w ogóle nie było. Nasi lojalni klienci to widzieli, ale potencjalni, z zewnątrz nie byli w stanie tego zauważyć. Musieliśmy im o tym powiedzieć.

30-sekundowe spoty reklamowe są dostępne na różnych platformach, mówimy w nich, jacy jesteśmy. Przewodnie hasło to: „Każdy jest inny, każdy jest super” – przyjdź do nas kimkolwiek jesteś, dla nas jesteś super. Akceptujemy wszelką różnorodność i sami jesteśmy różnorodni – bo jesteśmy drogerią, perfumerią, apteką i optykiem, cztery w jednym. Jestem bardzo zadowolona z tej kampanii. Mam wielką nadzieję, że nasi Klienci, także nowi, zauważą, że Super-Pharm to nie jest zimna marką, bo na pewno od wewnątrz, w firmie, zimni nie jesteśmy.

I to jest jedna rewolucyjna zmiana. Wiadomo, że nie rewolucyjna na rynku, ale dla nas, jako organizacji – tak.

Druga zmiana, która następuje wewnątrz firmy, to nastawienie do pracownika. Zmieniliśmy kadrę zarządzającą w obszarze HR-u, nowy dyrektor pracuje od października. Będziemy stawiać naszego pracownika w centrum pod każdym kątem – polityki personalnej, rozwoju talentów. Chciałabym, żeby ludzie po prostu czuli się u nas dobrze.

Miała Pani zastrzeżenia do dotychczasowej polityki HR?

Nie tyle zastrzeżenia, co nie było wystarczająco dużej troski o pracowników. Przeszliśmy przez trudny okres covidowy, ostatnie dwa lata były naprawdę wyczerpujące. Super-Pharm ucierpiał ze względu na lokalizację sklepów w galeriach handlowych. Przeprowadziliśmy redukcję zespołów, co jest bardzo bolesne. To są konieczne kroki w takich sytuacjach, nie da się od nich uciec, są jednak na tyle trudne, że negatywnie wpływają też na pozostałą część zespołu. Myślę, że już jest inaczej, że ludzie odczuli zmianę, sami mówią, że fajnie jest być w Super-Pharm, ale na zewnątrz jeszcze tego nie widać. Dlatego będziemy też pracować nad employer brandingiem.

Czy ta zmiana na lepsze dotyczy tylko pracowników biura, czy również pracowników w sklepach, których praca zdecydowanie nie należy do łatwych?

Ma pani rację, podziwiam ludzi pracujących w sklepach, to bardzo trudna praca. Nasz nowy dyrektor HR – Marcin Czerwień – ma też doświadczenie w retailu i na poziomie operacyjnym, więc zmiana w podejściu do pracowników dotyczy całego personelu, zatem również pracowników w sklepach.

Czy to oznacza także zwiększenie tzw. zasobów ludzkich, nowe stanowiska pracy?

Zespół oczywiście rośnie, ale nie jest to proces, który ja zainicjowałam, on jest ciągły. Potrzebujemy zwiększać go w konkretnych obszarach, które najdynamiczniej się rozwijają, czyli IT i digital, ale także w dziale handlowym musieliśmy odbudować zespół po zwolnieniach covidowych. Stopniowo – najpierw powróciliśmy do normalności, teraz następuje rozbudowa struktury w obszarach, w które będziemy więcej inwestować.

Czy handel jeszcze liże rany po covidzie? Czy ten okres odbija się negatywnie na wynikach Super-Pharm?

Na pewno częściowo jeszcze się odbija, w rożnym stopniu, w zależności od branży. Funkcjonowaliśmy w covidzie – i drogerie i apteki – ale wiadomo, jak ograniczony był ruch w tym okresie w galeriach handlowych. Przez jakiś czas mieliśmy bardzo niską płynność finansową. Musieliśmy ratować się wspomaganiem kredytowym, co odbija się na wynikach finalnych, bo długi trzeba spłacać.

Natomiast to jest naprawdę dobry rok dla nas. Zarówno w kontekście sprzedaży, ale też profitowości, jeden z lepszych w historii Super-Pharm. Jest lepiej niż przed pandemią.

Jakie są więc wyniki?

Wartościowy wzrost sprzedaży w porównaniu do ubiegłego roku, który już był niezłym rokiem, wynosi ponad 30 proc. Dynamika nie jest równa w obu kanałach – online i offline – ale w obu jest dwucyfrowa, jesteśmy więc bardzo zadowoleni. Mało tego, gdy porównujemy tylko wyniki offline do 2019 roku to też rośniemy. Przyznam, że przez kilka miesięcy ciągle wątpiłam, czy to jest trwały trend, ale już dziś, pomimo niestabilnych czasów, naprawdę mogę powiedzieć, że mamy dobry, stabilny wzrost. Wykorzystujemy ten czas na planowanie, na inwestowanie w nowe obszary i ciągły rozwój – wzmacniamy digital, wdrażamy marketing automation, który jest dużym wydatkiem inwestycyjnym, ale w przyszłości będzie owocował lepszą personalizacją dla klienta finalnego. Kampania wizerunkowa to również wydatek inwestycyjny, podobnie jak zatrudnianie ludzi.  

Co będzie obejmował marketing automation? Co to dokładnie znaczy?

Musimy przede wszystkim bardzo dokładnie poukładać nasze dane – część mamy i z nich korzystamy. Część to są dane wirtualne związane z e-commerce i nie wszystkie dokładnie analizujemy. Kiedy je odpowiednio zorganizujemy – jesteśmy w trakcie tego procesu – to będziemy dobierać narzędzia komunikacji z klientami oraz rekomendacje produktów i usług, które będą odpowiadały indywidualnym potrzebom odbiorców. Przekładając to na praktykę – np. wiedząc, że klient kupuje online dermokosmetyki do cery trądzikowej, możemy informować go o promocjach na te produkty, zaproponować produkty uzupełniające, nowości, zaprosić na badanie skóry do drogerii. Wszystko to można połączyć w dobre doświadczenie zakupowe i tworzyć nowe miejsca styku klienta z marką Super-Pharm w e-commerce i w stacjonarnej sieci sprzedaży.

Czy e-commerce, który w ostatnich latach tak przyspieszył również w branży kosmetycznej, może zastąpić sprzedaż w stacjonarnych sklepach?

Ja wywodzę się z offline’u i  uważam, że kanał e-commerce go nie zastąpi. To jest moja niezmienna opinia. Tak myślałam też dwa lata temu, gdy wszyscy mówili, że przez to, co się wydarzyło w czasie covidu, online wyprze handel tradycyjny. Nie wierzyłam w to. Pamiętam dyskusje z naszymi największymi dostawcami, którzy oznajmiali nam, że wszystkie środki na kampanie marketingowe przeznaczają na e-commerce. Nie miałam na to wewnętrznej zgody, nie tylko ekonomicznej – po prostu byłam przekonana, że to się nie może wydarzyć. I rok później wszyscy mówili: miała pani rację.

Oczywiście, kiedy sklepy były zamknięte my wszyscy jako konsumenci nie mieliśmy wyjścia, musieliśmy kupować w internecie. Natomiast teraz powrót do sklepów stacjonarnych jest wręcz zaskakujący. Ludzie chcą społecznej interakcji – myślą, idę z kimś na zakupy i to będzie przyjemne. Gdy kupują stacjonarnie w Super-Pharm otrzymują wybór z tysięcy produktów. Ten ogromny wybór powoduje, że chętnie chodzą i patrzą, co pojawiło się nowego. Mają też kontakt ze sprzedawcą, doradcą, konsultantem, otrzymują poradę, która jest niezbędna szczególnie w przypadku dermokosmetyków.

To wszystko powoduje, że klienci naprawdę chcą przychodzić do stacjonarnych drogerii i perfumerii. Widać to też w trendach ogólnoświatowych. Amazon zaczął otwierać sklepy stacjonarne, podobnie Notino, które otworzyło kilka show roomów. Wiadomo, że nie chodzi w takich przypadkach stricte o sprzedaż, ale o to żeby zapewnić klientowi bezpośredni kontakt z produktem.

Podsumowując, na pewno e-commerce będzie rósł szybciej, dynamiczniej, ale nie wierzę, że wyprze stacjonarny handel kosmetykami.

Co daje posiadanie zarówno e-commerce jak i sieci stacjonarnych sklepów? Czy to zaplecze w postaci 80 drogerii jest przewagą konkurencyjną?

Zdecydowanie jest. Zwiększa się nasza skala zakupowa i sprzedajemy więcej. Klient, który robi zakupy w obu kanałach kupuje więcej i częściej – dużo częściej ma więc z nami kontakt. Dziś 17 proc. naszych klientów to ci, którzy są faktycznie omnichannelowi, czyli przechodzą pomiędzy oboma kanałami. To jest super wiadomość, bo jeszcze rok temu było 7 proc. takich osób, więc ich liczba rośnie.

Mając do dyspozycji dwa kanały sprzedaży możemy dostarczać klientowi różne wartości. W e-commerce ceny są trochę niższe – tu konkurujemy z tymi, którzy sprzedają w internecie, nie sami ze sobą. W e-sklepie konsument otrzymuje szybką akcję sprzedażową i szybką dostawę produktu, który zna.

W stacjonarnych sklepach ma całą ekspertyzę, serwis, doradztwo, fizyczne doświadczenie zakupowe – dajemy mu praktycznie wszystko, czego chce.

Mamy też więcej danych o kliencie, analizując jego zachowania w obu kanałach możemy na wiele sposobów do niego docierać i zaproponować mu spersonalizowaną ofertę.

Koszyk zakupowy jest większy w online czy w offline?

W online – paradoksalnie. Wydawałoby się, że chodząc po sklepie klient wrzuca do koszyka więcej produktów. Jest przeciwnie. Dostawa produktów kupowanych online jest bezpłatna od określonej wartości, więc klient dąży do tej kwoty. Poza tym zakupy online najczęściej są zaplanowane, rzadko są impulsowe, aczkolwiek dużo obecnie robimy, aby zwiększyć atrakcyjność kupowania online.

W okresie covidu liczył się czas, zapewnienie produktów, sprawna obsługa. Zamówienie, zapłata, dostawa – to był najważniejszy schemat. Natomiast teraz bardzo dużo pracy nowy dyrektor e-commerce – Michał Przybysz – wkłada w to, żeby zakupy internetowe nie tylko działały, ale też były przyjemniejsze dla klienta – pod każdym względem, i łatwości użytkowania, ale też rekomendacji i interesujących treści na stronie.

Wracając do sprzedaży stacjonarnej, jakie są plany Super-Pharm w zakresie otwierania nowych placówek? Ostatnie lata to raczej stagnacja. Domyślam się, że kluczowe są tu zapisy zawarte w ustawie apteka dla aptekarza, która restrykcyjnie reguluje otwieranie nowych aptek. Czy w związku z tym brane są pod uwagę otwarcia drogerii Super-Pharm bez aptek?

Chcielibyśmy rozwijać się szybciej, ale – jak pani zauważyła – są zapisy legislacyjne, które nie pozwalają nam tego robić w sposób zupełnie swobodny, więc cały czas szukamy nowych lokalizacji, które są zgodne z ustawą. To się czasem zdarza, jednak bardzo rzadko. Otworzyliśmy ostatnio nasz salon w warszawskiej Fabryce Norblina. Piękny kompleks handlowy, ale takich lokalizacji nie powstaje dużo. Liczę, że uda nam się również uzyskać pozwolenie na otwarcie w Wilanów Parku. W czasie covidu zamknęliśmy nierentowne placówki, otwieramy 2-3 nowe w ciągu roku, to wychodzi na zero, liczebnie praktycznie się nie rozwijamy.

Tak, rozmawiamy o tworzeniu drogerii bez aptek. To jest ciągle w fazie dyskusji, ale dyskusje są lepsze niż były kiedyś. Kiedyś mówiło się w firmie, że jest to absolutnie niemożliwe. Dzisiaj otwieramy się na ten koncept i będziemy go rozważać.

Apteki i drogerie wspomagają się wzajemnie? Klienci przepływają między nimi?

Częściowo przepływają, ale trudno jest to zmierzyć, ponieważ w aptekach nie możemy używać programu lojalnościowego, to są raczej nasze obserwacje. Szacuję, że do 40 proc. klientów przepływa, więc można byłoby rozważać drogerie i apteki jako oddzielne biznesy. Jednak, jak łatwo się domyślić, nie jest to nasze marzenie. Zależy nam na biznesie 4 w1, to w Polsce unikatowy koncept. Taki koncept ma Boots w Anglii, póki nikt tego z sukcesem w Polsce nie powtarza, to uznajemy, że jest to nasza unikatowość.

Rozważamy jednak koncept bez aptek myśląc o tym, że może w przyszłości ustawa się zmieni i to spowoduje, że będzie gotowe miejsce, aby apteki powstały przy tych otwartych już drogeriach.

Jakie lokalizacje bierzecie Państwo pod uwagę?

Lokujemy się głównie w centrach handlowych, ale sprawdzamy obecnie również lokalizacje uliczne, ponieważ przed covidem miały one spadkową tendencję, a podczas pandemii bardzo zyskały i ten trend się utrzymał. One dalej osiągają wzrosty w porównaniu okresu coviodowego, jeśli chodzi o przepływ klientów. W tzw. międzyczasie otworzyło się też wiele parków handlowych, które stały się bardzo popularne, ponieważ są kompaktowe, znajdują się najczęściej w miastach, nie na dalekich peryferiach. To też pokłosie coviodowej izolacji – zachowania konsumentów zmieniły się, wielu nie chce jeździć daleko na zakupy, do wielkich kompleksów handlowych i spędzać w nich czasu. Dlatego również bierzemy je pod uwagę, jednak przy naszym pozycjonowaniu cenowym musimy lokować się w miejscach nie tylko z dużym przepływem klientów, ale i bardziej zamożnych.

Czy klienci nie wrócili do galerii handlowych?

Dostajemy raporty galeryjne skumulowane, nie per sklep, a z nich wynika, że są wzrosty. Trudno powiedzieć, na ile są to wzrosty spowodowane napływem Ukraińców do Polski, bo na pewno tak, ale wydaje się, że są minimalnie większe rok do roku niż sam napływ uchodźców. Wygląda na to, że w galeriach handlowych nadal jest najlepszy traffic.

Czy to jest mierzalne – jaki udział w zakupach mają obywatele Ukrainy?

Było mierzalne na początku, ponieważ Ukraińcy posługiwali się swoimi kartami kredytowymi. Dzisiaj, kiedy funkcjonują jak polski obywatel, z polskim Peselem i polską kartą kredytową, obraz rozwadnia się. Szacowaliśmy ich udział w zakupach na ok. 7 proc. naszej sprzedaży w okolicach kwietnia-maja, później to się stabilizowało. Wiem jednak, że byliśmy większym beneficjentem tego zjawiska niż inne biznesy z naszej branży, bo jesteśmy w dużych miastach, gdzie ci ludzie przyjechali mieszkać. I nasze placówki znajdują się głównie w centrach handlowych, które też są pierwszym wyborem, gdy ktoś przyjeżdża z zewnątrz – wie, że zakupy i wiele spraw załatwi w jednym miejscu.

Kto jest dla Super-Pharm największą konkurencją?

Nie ma jednej. Jesteśmy nieporównywalni do innych biznesów. W zależności od kategorii mierzymy się z różnymi graczami na rynku. Gdy mówimy o aptece, patrzymy na apteki sieciowe i na nasze wzrosty do wzrostów konkurencji. Wtedy możemy powiedzieć sobie, czy idziemy powyżej trendu czy poniżej. Aktualnie mogę powiedzieć, że idziemy powyżej. Mało tego, przy tych zaledwie 80 aptekach, ciągle coś z tego udziału w rynku zabieramy dla siebie. To jest sukces, bo na polskim rynku jest 13 tys. aptek, a nasz udział widać.

Jeśli chodzi o rynek drogeryjny – spoglądamy na Rossmanna, Hebe, ale też jesteśmy mali w porównaniu do takich retailerów. Patrzymy więc na poszczególne kategorie, w których jesteśmy mocni. A jesteśmy mocni w pielęgnacji ciała i w make-upie.

I w perfumerii.

I w perfumerii, ale tu z kolei nasz asortyment jest inny niż Rossmanna czy Hebe, mniej masowy. Analizując tę kategorię patrzymy na to, co robi Notino, Sephora, Douglas, choć oczywiście są to pozycjonowane wyżej cenowo od nas biznesy. Na każdego z konkurentów spoglądamy analizując inny aspekt.

Czytaj także: Super-Pharm rozbudowuje i uzupełnia o dermokosmetyki strefę produktów dla dzieci

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Drogerie
05.02.2026 07:10
Drogerie DM: w tym roku sieć otworzy w Polsce ok. 15 nowych sklepów [GALERIA ZDJĘĆ]
664135
/ Marzena Szulc
664138
/ Marzena Szulc
664136
/ Marzena Szulc
664137
/ Marzena Szulc
664135
664138
664136
664137
Gallery

W 2026 roku będziemy kontynuować rozwój zarówno sieci stacjonarnej, jak i rozwiązań omnichannel. Planujemy dalsze otwarcia przy zachowaniu podobnego tempa i koncentracji na lokalizacjach o najwyższym potencjale. W najbliższym roku zakładamy otwarcie około 15 nowych drogerii. Nadal będziemy inwestować w jakość doświadczenia zakupowego, rozwój marek własnych oraz personalizację oferty – mówi Markus Trojansky, dyrektor zarządzający sieci drogerii DM w Polsce.

Polska pozostaje dla sieci DM rynkiem o kluczowym znaczeniu strategicznym, a dalszy rozwój będzie prowadzony w sposób stabilny i odpowiedzialny, z naciskiem na długofalowe budowanie wartości, a nie krótkoterminową ekspansję ilościową. 

Skupiamy się przede wszystkim na jakości wzrostu, a nie wyłącznie na skali, co ma bezpośrednie przełożenie na decyzje lokalizacyjne, tempo otwarć oraz inwestycje w infrastrukturę i doświadczenie zakupowe – wyjaśnia Markus Trojansky. 

Nowe drogerie i waga lokalizacji

W Polsce sieć zamknęła 2025 rok z liczbą ponad 70 drogerii o łącznej powierzchni ponad 43 tys. mkw. Drogerie DM są obecne m.in. we Wrocławiu, Krakowie, Warszawie, Łodzi i Poznaniu, co daje sieci pokrycie w dużych aglomeracjach z wysokim potencjałem zakupowym i sporą dynamiką rozwoju. Pozwala też na dalsze budowanie rozpoznawalności marki. Decyzje dotyczące lokalizacji niezmiennie podejmowane są w oparciu o potencjał handlowy danego miejsca, a nie wielkość miejscowości jako taką. 

Najchętniej wybieramy lokalizacje w parkach handlowych oraz centrach handlowych, w pobliżu operatorów spożywczych i z wygodnym parkingiem. Zależy nam na tym, aby drogerie DM były możliwie jak najbliżej codziennych tras zakupowych klientów – dodaje Markus Trojansky.

W 2025 roku sieć kontynuowała strategię umacniania obecności w regionach, w których już funkcjonuje, jednocześnie rozwijając się w nowych miastach. W ciągu ponad trzech lat działalności w Polsce drogerie DM osiągnęły skalę, która pozwala coraz precyzyjniej analizować rynek i podejmować decyzje ekspansyjne w oparciu o realne dane sprzedażowe i zachowania klientów.

image

Listonic zbadał popularność sieci handlowych w Polsce. Jak wypadły drogerie?

Zakupy stacjonarne i online 

Warto podkreślić, że nasz model biznesowy w Polsce od początku zakładał równoległy rozwój kanału stacjonarnego i internetowego. W minionym roku wzmocniliśmy tę strategię. Skróciliśmy czas odbioru zamówień online w drogeriach nawet do dwóch godzin oraz rozwinęliśmy zaplecze logistyczne obsługujące e-commerce. Nie traktujemy sprzedaży internetowej i stacjonarnej jako konkurencyjnych kanałów, przeciwnie, widzimy, że klienci naturalnie poruszają się pomiędzy nimi, a ich wzajemne uzupełnianie się jest jednym z kluczowych czynników dalszego wzrostu – mówi dyrektor.

Rok 2025 potwierdził rosnącą siłę marki DM w Polsce, co widać zarówno w wynikach sprzedażowych, jak i w zaufaniu konsumentów oraz odbiorze działań – w tym inicjatyw społecznych i zaangażowania lokalnego. Ważnym sygnałem były również kolejne wyróżnienia, by wymienić choćby plebiscyt Blix Awards – Wybór konsumentów 2025, Laur Konsumenta Odkrycie Roku 2025 dla marki własnej dmBio, czy wysoka aktywność użytkowników aplikacji DM, która dla wielu klientów stała się naturalnym narzędziem towarzyszącym codziennym zakupom.

DM i system kaucyjny

Spośród kluczowych wydarzeń minionego roku dla całego handlu detalicznego wymienić należy wdrożenie systemu kaucyjnego. 

Jako jedna z nielicznych sieci drogeryjnych aktywnie wdrożyliśmy ten system, świadomie utrzymując w ofercie napoje w opakowaniach objętych kaucją. Naszym celem było zapewnienie klientom ciągłości i wygody zakupów, przy jednoczesnym realizowaniu odpowiedzialnego podejścia do kwestii środowiskowych – wyjaśnia Markus Trojansky.

image
Marzena Szulc

W minionym roku DM pracowało nad dalszym pogłębieniem personalizacji doświadczenia zakupowego. Dotyczy to zarówno kanału cyfrowego, jak i sklepów stacjonarnych, gdzie poza profesjonalnym doradztwem zespołów, klientom otrzymali możliwość testowania makijażu w specjalnych strefach beauty. Możliwa stała się również personalizacja produktów własnymi zdjęciami, z których powstają etykiety – wiele z tych rzeczy zrobić można od ręki na miejscu – dzięki fotokioskom.

image

Drogerie DM – uznane przez niemieckich konsumentów za najpopularniejszą sieć sklepów

Przestrzeń sklepu i unikalne doświadczenia zakupowe

Dla nas w DM niezmiennie istotna pozostaje też sama przestrzeń sklepu, która buduje unikalne doświadczenie zakupowe. Wszystkie nasze drogerie projektowane są według jednego, spójnego formatu, z powierzchnią około 600 mkw., co pozwala nam utrzymać wysoki standard wyposażenia i aranżacji. Jasne, ciepłe oświetlenie, szerokie alejki, niskie regały oraz liczne udogodnienia – poza wspomnianymi fotokioskami, strefami testowania makijażu, należy wymienić ławeczki do odpoczynku dla klientów, dystrybutory z wodą, przewijaki z zapasem darmowych pieluch marki własnej babylove, czy bujane koniki dla maluchów. Te elementy mają realny wpływ na komfort zakupów i czas spędzany w sklepie. Obserwujemy, że w ostatnich miesiącach ten styl nie tylko w DM zyskuje dużą popularność, również konkurencja chętnie po niego sięga, co pokazuje, że skutecznie wyznaczamy trendy na rynku Polskim odpowiadając na potrzeby klientów – dodaje Markus Trojansky.

image
Marzena Szulc

Podsumowując realizację planów na 2025 rok, sieć DM wskazuje na konsekwentną realizację założeń, dotyczących ekspansji i rozwoju operacyjnego. 

Wyzwania stojące przed branżą w najbliższych latach, od presji kosztowej przez regulacje aż po rosnącą konkurencję, traktujemy jako naturalny element rozwoju rynku. Niezmiennie inwestujemy w procesy, standardy i kompetencje zespołów, wierząc, że to właśnie stabilny, odpowiedzialny rozwój i bliskość z klientem będą kluczowe w kolejnych etapach budowania pozycji DM w Polsce – podsumowuje dyrektor Trojansky.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Drogerie
04.02.2026 15:27
dm-drogerie markt otwiera 75. drogerię w Polsce. Nowy sklep w CH Avenida Poznań
Drogeria DM w CH Łopuszańska 22, Warszawa, szafy makijażoweK.Bochner

Sieć drogerii dm kontynuuje rozwój w Polsce, zwiększając liczbę sklepów do 75 lokalizacji. 5 lutego 2026 r. uruchomi nową placówkę w centrum handlowym Avenida Poznań przy ul. Stanisława Matyi 2. Będzie to 12. sklep w województwie wielkopolskim oraz 3. w samym Poznaniu, co potwierdza konsekwentne zagęszczanie sieci w największych aglomeracjach i przy kluczowych węzłach komunikacyjnych.

Nowa drogeria ma 484,76 mkw powierzchni całkowitej i będzie czynna od poniedziałku do soboty w godzinach 9:00–21:00, a w niedziele handlowe od 9:00 do 20:00. Lokalizacja w jednym z głównych punktów przesiadkowych miasta ma przyciągać zarówno mieszkańców centrum, jak i osoby dojeżdżające do pracy czy na zakupy. Dodatkowym udogodnieniem jest parking przy galerii oraz możliwość łączenia zakupów stacjonarnych z ofertą online i aplikacją mobilną sieci.

Sklep zaprojektowano zgodnie z aktualnym konceptem dm, stawiającym na funkcjonalność i komfort. Wnętrze obejmuje szerokie alejki, nisko umieszczone półki, bezpłatny dystrybutor wody, ławki do odpoczynku, przewijak z zapasem pieluch marki Babylove oraz fotokioski do wydruku zdjęć – także biometrycznych. To rozwiązania, które mają skracać czas zakupów i ułatwiać poruszanie się po sklepie, jednocześnie odpowiadając na potrzeby rodzin z dziećmi.

image

Drogerie i apteki ze spadkiem liczby promocji. Eksperci: sieci nie zrezygnują z promocji, lecz będą je sprytniej konstruować

Asortyment obejmuje kilka głównych kategorii: kosmetyki i pielęgnację, artykuły dla niemowląt i dzieci, chemię gospodarczą, zdrową żywność oraz rozbudowaną ofertę marek własnych. Wśród nich znajdują się m.in. Balea (ponad 30 lat obecności na rynku) oraz alverde, określana jako najlepiej sprzedająca się marka certyfikowanych kosmetyków naturalnych w portfolio dm. Segment makijażu wzmocniono przez 15 szaf makijażowych, w tym 2 z marką własną, a także wydzieloną Strefę Inspiracji. Uzupełnieniem oferty są zapachy Lattafa i kosmetyki koreańskie.

Istotnym elementem modelu biznesowego sieci pozostaje polityka trwale korzystnych cen. dm deklaruje, że każda cena półkowa nie zostanie podniesiona przez minimum 4 miesiące od ostatniej zmiany, co ma zapewniać klientom przewidywalność wydatków i ograniczać presję krótkookresowych promocji. Strategia ta odróżnia format od tradycyjnych akcji rabatowych i wspiera planowanie codziennych zakupów bez konieczności „robienia zapasów”.

Otwarcie w Avenidzie wpisuje się w szerszą ekspansję dm na polskim rynku, polegającą na systematycznym zwiększaniu liczby sklepów i wzmacnianiu obecności regionalnej. Dla Poznania oznacza to już trzy lokalizacje, a dla Wielkopolski – dwanaście punktów sprzedaży. Z perspektywy sieci każdy kolejny adres to krok w budowaniu gęstszej sieci dystrybucji oraz zwiększaniu dostępności formatu convenience w segmencie drogeryjnym.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
06. luty 2026 06:17