StoryEditor
Włosy
29.09.2022 00:00

Pielęgnacja włosów po lecie

Kto z nas nie kocha lata, słońca i morskiej wody. Korzystamy z tych wszystkich elementów najdłużej i najczęściej jak się da. Niestety nie bez konsekwencji dla włosów. Promieniowanie UV, sól morska, wiatr powodują otwieranie się łuski włosowej i tym samym narażenie włosów na uszkodzenia. Nawet jeśli używamy preparatów chroniących z UV, nie uchronimy ich całkowicie. Po lecie należy więc przystąpić do intensywnej regeneracji włosów, zwracając uwagę na ich porowatość. 

Po wakacjach z reguły włosy są przesuszone, łamliwe i puszące się. Brakuje im blasku, są matowe, szorstkie i pozbawione elastyczności. Pojawiają się rozdwojone końcówki, a skóra głowy cierpi razem z włosami. Często po powrocie z wakacji można też zauważyć wzmożone wypadanie włosów. To czas żeby zadziałać na włosy odżywczo. Wszystko w naszych rękach żeby doprowadzić je do idealnego stanu i sprawić, żeby były zdrowe. Rozwiązaniem na każdy włosowy problem będą produkty marki SUKIN.

SUKIN jest jedną z najbardziej znanych marek kosmetycznych w sektorze produktów naturalnych w Australii. Produkty bazują na formułach pozbawionych SLS, SLES, syntetycznych substancji zapachowych, glikolu propylenowego, trietanoloaminy, EDTA, parabenów, olejów mineralnych, produktów odzwierzęcych oraz sztucznych barwników i substancji zapachowych. Najwyższej jakości naturalne oleje, ekstrakty i substancje roślinne wspomagają naturalne procesy odnowy zachodzące w skórze.

Szeroki asortyment marki umożliwia wybór idealnie dopasowanych produktów. Kosmetyki sa nie tylko naturalne, ale również bezpieczne dla środowiska. Od samego początku, od kreacji produktu do postawienia go na półce, marka skupia się na składnikach i procesach, które są przyjazne dla naszej planety. Wszystkie kosmetyki są bezpieczne dla mórz i oceanów. Marka współpracuje z organizacjami chroniącymi Wielką Rafę Koralową, poprawiając jakość wody. Procesy są neutralne pod względem emisji dwutlenku węgla. SUKIN to pielęgnacja, która nie szkodzi naszej planecie.

Etapy pielęgnacji włosów

Taką odżywczą pielęgnację zaczynamy od delikatnego peelingu głowy. Peeling warto stosować nie tylko z zamiarem regeneracji i wzmocnienia, ale także w standardowej pielęgnacji włosów. Dzięki złuszczaniu martwego naskórka nie tylko włosy, ale również skóra głowy się oczyszcza i pomaga szybciej regenerować cebulki włosowe oraz poprawia mikrokrążenie skóry.

Peeling do skóry głowy i włosów Natural Balance używany 1-2 razy w tygodniu zapewni skórze głowy naturalne odświeżenie – działa intensywnie, usuwając nagromadzone produkty, suche komórki i nadmiar oleju ze skóry.  To pierwszy etap regeneracji. Teraz włosy są przygotowane do dalszej odżywczej pielęgnacji.

Następnym krokiem jest znalezienie szamponu i odżywki idealnych dla struktury i potrzeb włosów. Są teraz bardzo delikatne i podatne na uszkodzenia, więc tym, z czego lepiej zrezygnować w ich pielęgnacji są szampony zawierające SLS i SLES. To składniki pianotwórcze dodawane do szamponów, które mogą przesuszać włosy i podrażniać skórę głowy. Najlepiej, żeby produkt nie zawierał parabenów i silikonów.

Produkty marki SUKIN charakteryzują się dokładnie takimi potrzebami. Są delikatne, bez chemii w składzie, bazują na naturalnych składnikach aktywnych dobranych do konkretnego działania i potrzeb.

Pielęgnacja a porowatość włosów

Pielęgnacja powinna też zależeć od porowatości włosów. Włosy niskoporowate to włosy gładki, śliskie, oporne na stylizację. Średnioporowate włosy są z reguły falowane, lekko niesforne. Najtrudniejsze w pielęgnacji są włosy wysokooporowate, czyli puszące się, suche, matowe i bardzo podatne na zniszczenia. Rozpoczęcie pielęgnacji po lecie to również idealny moment na dobranie idealnych produktów do porowatości włosów.

Seria NATURAL BALANCE to szampon, odżywki i peeling. Produkty bazują na kluczowych składnikach: łopian, który odżywia włosy, pokrzywa i skrzyp stymulują włosy i nadają im połysk, a baobab nawilża, dodaje blasku i chroni włosy. Szampon delikatnie, ale dokładnie oczyści łuskę włosową, a odżywki dostarczą niezbędnych składników regenerujących. To produkty idealne do włosów średnioprowatych. 

Do włosów zniszczonych i przesuszonych letnimi czynnikami zewnętrznymi idealna będzie seria produktów HYDRATING. Szampon i odżywka bazują na oliwie z oliwek, która wzmacnia, dodaje blasku i zmniejsza puszenie się włosów oraz na ekstrakcie z kokosa i shea butter, które mają bardzo silne właściwości nawilżające. Wspomogą regenerację bariery wodnej struktury włosowej, wygładzają. To produkty idealne do włosów niskoporowatych.

Produkty z serii VOLUMINSIG wzmocniają włosy cienkie, zniszczone i pozbawione blasku. Proteiny ryżu pomagają włosom zachować wilgoć w swojej strukturze, ananas, mango i papaja odżywiają włosy i skórę głowy, a witamina E silnie nawilża. Seria przeznaczona jest do włosów wyskoporowatych.

Produkty DEEP CLEANSE oczyszczają włosy i skórę głowy zniszczone nie tylko czynnikami zewnętrznymi, ale również przeciążone produktami do stylizacji (lakiery, pianki). Bazują na: australijskiej mięcie rzecznej bogatej w przeciwutleniacze, które chronią skórę głowy i włosy przed szkodliwym wpływem środowiska. W składzie znajdziemy również kompleks kukurydziany pomagający chronić skórę głowy, pozostawiający uczucie równowagi oraz ocet jabłkowy zawierający naturalnie występujące płynne kwasy AHA, które delikatnie złuszczają naskórek, usuwając nagromadzone produkty. Wyjątkową intensywnie działającą nowością w tej serii jest tonik oczyszczający. Produkty sprawdzą się w pielęgnacji włosów niskoporowatych. 

Seria SENSITIVE MICELLAR jest idealna do włosów najtrudniejszych w pielęgnacji, czyli do włosów wysokoporowatych. Warto zwrócić uwagę na maskę, która ma w sobie skoncentrowane składniki aktywne dla jeszcze intensywniejszego odżywienia. Kosmetyki zawierają ekstrakt z rumianku intensywnie odżywiający skórę głowy i aloes, który nawilża ją, a także bogaty w witaminy ekstrakt z orzecha kokosowego, będący wybawieniem dla bardzo zniszczonych włosów. Dodatkowo mamy tu oleje arganowy i z awokado.

Równie odżywczą serią dla włosów wyoskoporowatych jest COLOUR CARE zawierająca m.in. ekstrakt z brzozy rewitalizujący włosy, śliwkę Kakadu z dużą dawką witaminy C, która stymuluje produkcję kolagenu i elastyny oraz nasiona Quinoa zawierające białka pochodzenia naturalnego, chroniące i odżywiające włosy oraz przedłużające trwałość koloru.

Jeśli zależy nam na prawdziwej regeneracji włosów po lecie powinniśmy rozważyć wizytę u fryzjera. Przycięcie mocno zniszczonych i rozdwojonych końcówek na pewno przysłuży się włosom i wspomoże zaaplikowane przez nas etapy pielęgnacyjne.

Aby całościowo spojrzeć na pielęgnację skóry głowy i włosy należy również zerknąć na zawartość lodówki i rozpocząć zdrową dietę opartą tylko na naprawdę odżywczych składnikach, które będą miały zbawienny wpływ na kondycję skóry, włosów i paznokci.

Oczywiście jak we wszystkim trzeba zachować równowagę. Coś co dla jednych jest właściwe w ich pielęgnacji, na naszych włosach może się nie sprawdzić, dlatego znając potrzeby swoich włosów dobierajmy do nich adekwatne produkty.

materiał partnera
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
20.03.2026 11:32
Anna Lahey, Typebea: Brand kosmetyczny musi jasno określić, czym jest i co oferuje
Anna Lahey

O tym, jak Typebea konsekwentnie buduje swoją pozycję w segmencie haircare premium oraz o współpracy na wyłączność z siecią Douglas rozmawiałam z Anną Lahey, współtwórczynią marki – prawie dokładnie rok po premierze pierwszej linii produktów. Teraz na półkach Douglas pojawia się nowa, druga linia kosmetyków pielęgnacyjnych tego młodego, obiecującego brandu.

Ubiegłoroczna premiera Typebea w sieci Douglas była znaczącym krokiem w europejskiej ekspansji marki. Przez ostatnie miesiące Polska stała się dla brandu najlepiej sprzedającym się rynkiem w Europie, co – jak podkreśla Anna Lahey – wynika m.in. z wysokiej świadomości konsumentek i ich dużej wiedzy na temat pielęgnacji włosów.

W wywiadzie współtwórczyni marki (której biznesową wspólniczką jest piosenkarka Rita Ora) opowiada o strategii współpracy z Douglas, dalszych planach rozwoju portfolio oraz o tym, dlaczego przyszłość kategorii haircare należy do marek, skupionych na rozwiązywaniu ukierunkowanych, konkretnych problemów konsumentów.

Anno, minął już rok od momentu, kiedy wasza marka pojawiła się w Polsce. Jak podsumowałabyś ten czas? Czy było to spełnieniem twoich i Rity oczekiwań? 

To był niesamowity rok! W marcu 2025 zadebiutowaliśmy na wyłączność w sieci Douglas jako ich pierwsza ekskluzywna marka haircare – i właśnie mija dokładnie dwanaście miesięcy od tej pory. Kiedy otrzymujesz taką szansę od największego w Europie omnichannelowego sprzedawcy kosmetyków premium, trudno ją odrzucić. Dziś jesteśmy obecni w 22 krajach Europy i w ponad 1500 sklepach.

Douglas okazał się dla nas świetnym partnerem, szczególnie jeśli chodzi o edukację konsumentów. W Polsce jest to wyjątkowo ważne, bo tutejsi klienci są bardzo dobrze wyedukowani w zakresie pielęgnacji włosów i składników kosmetycznych. Są wymagający – ale w bardzo pozytywnym sensie. Chcą dokładnie wiedzieć, czego używają i jak działa dany produkt. Jednocześnie ufają markom obecnym w ofercie Douglas, dlatego ta współpraca jest dla nas kluczowa w budowaniu pozycji marki. 

Teraz koncentrujemy się przede wszystkim na dalszym wzmacnianiu jej rozpoznawalności u boku tak ikonicznego partnera.

Czyli Typebea jest w dalszym ciągu dostępna na wyłączność w tej jednej sieci?

Tak – jesteśmy w sprzedaży stacjonarnej i online Douglas.

Co sądzisz o polskich konsumentkach?

Są fantastyczne!

Pamiętam, jak podczas ubiegłorocznego eventu Rita opowiadała, że była pod wielkim wrażeniem liczby pięknych, zadbanych kobiet, które spotkałyście w Warszawie…

To akurat bardzo oczywiste. Polacy oraz Polki są niezwykle zadbani i przywiązują dużą wagę do swojego wyglądu. Wystarczy spojrzeć na ludzi na ulicy – wszyscy są bardzo zadbani. 

Ale jest też coś więcej, co chciałabym podkreślić. Jedna z rzeczy, która najbardziej mnie w Polsce zaskoczyła, to profesjonalizm ludzi. Chciałabym zatrudniać więcej Polaków w naszej firmie. Są bardzo efektywni, pełni energii, życzliwi i zwracają ogromną uwagę na detale. Uwielbiam to.

A jeśli chodzi o konsumentów haircare, są naprawdę wyjątkowi! Zresztą, Polska jest obecnie naszym najlepiej sprzedającym się rynkiem w Europie.

Naprawdę? Aż tak?

Tak. Myślę, że wynika to właśnie z podejścia klientów do zakupów. Polscy konsumenci chcą dokładnie zrozumieć produkt – co robi, jak działa, jakie przynosi korzyści oraz jak skutecznie włączyć go do swojej rutyny pielęgnacyjnej.

Teraz rozszerzacie portfolio Typebea – stąd zresztą twoja wizyta w Warszawie. Możesz opowiedzieć więcej o nowej linii i o tym, skąd wziął się pomysł na jej stworzenie? Na jakie problemy konsumentek mają odpowiadać?

Pierwszym krokiem, rok temu, było wprowadzenie przez nas na rynek czterech produktów z linii G (Growth), której zadaniem było wspieranie wzrostu włosów. W tamtym czasie, gdy startowała marka Typebea, równolegle pracowaliśmy też nad linią naprawczą R (Repair), która właśnie teraz ma premierę. Zależało nam jednak, aby na początku jasno komunikować jeden główny obszar – wzrost włosów. Ta linia koncentruje się na zdrowiu skóry głowy, problemie wypadania włosów i ich przerzedzania, a także na wyzwaniach związanych z okresem poporodowym, perimenopauzą i menopauzą. Po roku działalności przyjrzeliśmy się głównym problemom konsumentek. Okazuje się, że 40-50 proc. kobiet doświadcza wypadania lub przerzedzania włosów. 

Z kolei aż 60 proc. zmaga się z problemem włosów zniszczonych – rozdwajającymi się końcówkami, włosami rozjaśnianymi chemicznie czy nadmiernie stylizowanymi wysoką temperaturą – stąd idea stworzenia linii R.

image

Rita Ora i Anna Lahey gościły w Warszawie, promując autorską linię kosmetyków do włosów

Wydaje się, że to bardzo uniwersalne, powszechne problemy…

Dokładnie. Do tego dochodzi jeszcze problem puszenia się włosów – dotyczy on nawet 70 proc. kobiet. Dlatego chcemy być marką, która odpowiada na konkretne potrzeby. Analizujemy najczęstsze problemy naszych klientów i tworzymy rozwiązania właśnie pod nie. W ten sposób powstała zielona linia Repair – i dlatego zdecydowałyśmy się na rozszerzenie oferty o nową kategorię.

Ile nowych produktów pojawi się na półkach w ramach linii R?

Cztery. Pierwszym z nich jest maska stosowana przed myciem włosów.

Aplikuje się ją na suche włosy?

Tak. Maskę nakłada się na włosy około 20 minut przed wejściem pod prysznic – na całej długości. Po 20 minutach można umyć włosy jak zwykle. Włosy są bardzo delikatne, gdy są mokre i wtedy łatwo się łamią. Dlatego chcemy je przygotować na proces mycia i zapewnić im optymalną ochronę.

Co ważne, jest to produkt do stosowania raz, maksymalnie dwa razy w miesiącu – jest to specjalistyczna maska kuracyjna. W linii R mamy też szampon i odżywkę.

Pomysł na maskę przed myciem pojawił się, ponieważ zauważyłam, jak bardzo konsumenci lubią rytuały pielęgnacyjne. Lubią nałożyć maskę na włosy i zostawić ją na dłużej – na przykład kiedy kończą kolację albo odpowiadają na maile przed wzięciem prysznica. Nasz nowy flagowy produkt działa w trzy minuty, ale wiemy, że wielu użytkowników lubi też dłuższe zabiegi. Dlatego wprowadziliśmy nowy produkt, który można pozostawić na włosach przez 20 minut przed myciem.

Czy planujecie dalsze rozszerzanie oferty w ramach brandu, na przykład o akcesoria czy kolejne kategorie kosmetyków?

Na razie trudno powiedzieć. Oczywiście pracujemy nad kolejnymi produktami zarówno w linii Growth (czyli tej pierwszej, żółtej), jak i w ramach nowej linii Repair. Ale chcemy zachować koncentrację, nie rozdrabniać się. Typebea to bardzo młoda marka – nie ma jeszcze nawet dwóch lat. Najważniejsze jest teraz, aby klienci dobrze zrozumieli, kim jesteśmy jako marka i jakie są nasze priorytety. Dlatego obecnie skupiamy się na dwóch filarach: wzroście włosów i regeneracji zniszczonych włosów.

Ile czasu zajmuje wdrożenie produktu – od pomysłu i zdefiniowania potrzeby do pojawienia się fizycznego kosmetyku na sklepowej półce?

To zależy od produktu, ale zwykle jest to od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu miesięcy. Linia Repair była opracowywana przez około dwa lata przed premierą. Linia Growth powstawała około 18 miesięcy.

Nowa linia R wykorzystuje unikalną technologię RDS Bond Technology. W formule wykorzystujemy trzy mieszanki keratyny pochodzącej z hydrolizowanej wełny owiec nowozelandzkich, która w 91 proc. jest zgodna z ludzkim włosem, i dzięki temu naśladuje jego strukturę.

Technologia wiąże się z mostkami dwusiarczkowymi we włosie, naprawiając je i zapewniając konkretne efekty: zmniejszenie łamliwości o 80 proc., ograniczenie blaknięcia koloru o 67 proc., zwiększenie wytrzymałości włosa o 52 proc. oraz poprawę połysku o 40 proc. Największym wyzwaniem było stworzenie produktu typu bond, który nie będzie tak ciężki jak wiele innych dostępnych na rynku formuł, opartych głównie na białkach.

Flagowym produktem linii R jest maska bez spłukiwania. Po umyciu włosów szamponem należy je osuszyć ręcznikiem, pominąć odżywkę i nałożyć maskę od nasady aż po końce. Produkt pozostaje na włosach i działa jak zabieg salonowy. Aktywuje się w trzy minuty, a potem można stylizować włosy – jak zwykle.

Podziwiam twoje włosy przez całą naszą rozmowę i muszę o to zapytać: czy testujesz wszystkie kosmetyki Typebea właśnie na nich? 

Oczywiście, zawsze!

A czy Rita (Ora, współwłaścicielka marki - red.) też nadal ich używa?

Tak. Rita niedawno bardzo skróciła włosy i ma teraz mocno rozjaśniony blond, więc obecnie jest wręcz uzależniona od linii Repair. Bardzo angażuje się w swoje stylizacje – zarówno w karierze aktorskiej, jak i muzycznej – więc jej włosy przechodzą sporo eksperymentów.  

Hmmm, czyli wasze nowe produkty, kolejne linie nie powstają przypadkiem…

Dokładnie. Ja sama nie byłabym w stanie robić z włosami tego, co ona, ale naprawdę podziwiam jej zaangażowanie w kreowanie wizerunku [śmiech]

Myślicie już o kolejnych rynkach zbytu dla swojej marki? Na przykład o Ameryce Południowej, gdzie kategoria haircare bardzo szybko rośnie i tamtejszy rynek wręcz chłonie nowości?

Myślimy o wszystkich rynkach, bo jesteśmy marką globalną. Aktualnie jesteśmy obecni w Australii, Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii, w Europie – wyłącznie z Douglas. W przyszłym tygodniu startujemy w Kanadzie. Najważniejsze jest jednak zachowanie koncentracji.

Indie to także ogromny rynek kosmetyczny, z dużym potencjałem…

Zgadza się. Podobnie jak Chiny czy Bliski Wschód. Otrzymujemy dużo zapytań z Brazylii, z krajów Zatoki Perskiej czy z Chin. Ale jesteśmy młodą marką i musimy bardzo rozsądnie zarządzać zasobami. Wejście na nowy rynek to ogromne przedsięwzięcie – wymaga czasu, ludzi i dużych inwestycji. Chcemy przede wszystkim dobrze rozwijać się tam, gdzie już jesteśmy.

Anno, co sądzisz o globalnym rynku haircare? Wydaje się, że wciąż ma duży potencjał rozwoju. Czy widać gdzieś granice, horyzont tego wzrostu?

Myślę, że ten rynek będzie nadal rosnąć. Istnieje ogromna różnorodność typów włosów, a konsumenci szukają coraz bardziej wyspecjalizowanych produktów. Jednocześnie obserwujemy ciekawy trend: klienci są lojalni wobec produktów, ale niekoniecznie wobec marek. Dostrzegamy to w przypadku pielęgnacji skóry czy makijażu – i podobny kierunek pojawia się w haircare. Dlatego dla nowych brandów szczególnie kluczowe jest jasne określenie: czym jest ich oferta, i w czym się specjalizują.

Do tego mamy obecny silny trend skinifikacji… 

Tak – czyli traktowanie włosów podobnie jak skóry, pielęgnowanie ich. Ja wolę mówić raczej o „wellness dla włosów”. Ludzie chcą mieć naturalnie zdrowe, rosnące włosy. Jednocześnie też wciąż lubią eksperymentować – z kolorem, przedłużaniem czy stylizacją. Dlatego marka musi bardzo jasno określić, kim jest i co oferuje. Nie da się być wszystkim dla wszystkich.

Serdecznie podziękowania dla Douglas Polska za umożliwienie przeprowadzenia tej rozmowy, która miała miejsce 16 marca w perfumerii Douglas w Westfield-Arkadia w Warszawie

image

Douglas pod presją cen, ale z jasną strategią ekskluzywności. Nowe marki jako motor odbudowy marż

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Mężczyzna
23.02.2026 10:07
Kosmetyki i pielęgnacja męska – ten trend rośnie globalnie. Ale dlaczego?
adobestock

Segment kosmetyków i pielęgnacji męskiej rozwija się dynamicznie, stając się jednym z kluczowych kierunków wzrostu w branży beauty – wskazują zgodnie eksperci i retailerzy. Coraz większa liczba mężczyzn włącza regularną pielęgnację do swojej codziennej rutyny – nie tylko w zakresie higieny, ale także pielęgnacji ciała, włosów i zarostu (grooming’u). To zmienia tradycyjne archetypy rynku kosmetycznego i stwarza nowe możliwości dla producentów, dystrybutorów i detalistów.

Dlaczego rynek pielęgnacji męskiej rośnie?

Rosnące zainteresowanie kosmetykami męskimi można wyjaśnić kilkoma kluczowymi czynnikami. Pierwszy z nich to zmiana społecznych postaw – pielęgnacja twarzy i ciała przez mężczyzn przestaje być tabu, a staje się wyrazem troski o zdrowie i wygląd. Nie bez znaczenia jest też rozwój kultury self-care i wellness – coraz więcej mężczyzn utożsamia grooming z dbaniem o siebie, zarówno w aspekcie estetycznym, jak i zdrowotnym.

W zmianie postaw dużą rolę grają media społecznościowe i edukacja produktowa – influencerzy i treści edukacyjne powszechnie obalają stereotyp „męskiej pielęgnacji jako luksusu”, co przekłada się na powszechność i popularność trendu, wzrost świadomości i zakupów. Ponadto producenci oferują cały czas coraz bardziej zaawansowane formuły i produkty, dopasowane do specyfiki męskiej skóry czy włosów. 

image

RALLS. – polska marka męskiej pielęgnacji premium, która podbija Europę

Jakie są perspektywy wzrostu dla tej kategorii?

Według najnowszych analiz rynkowych, globalny rynek produktów do pielęgnacji męskiej (men’s grooming) ma przed sobą długoterminowy wzrost. Prognozuje się, że globalny rynek kosmetyków do pielęgnacj zarostu osiągnie wartość powyżej 106 mld dolarów do 2035 r., przy średniorocznym wskaźniku wzrostu CAGR ~5,6 proc. w latach 2025–2035.

Segmenty mniej popularne do tej pory, takie jak pielęgnacja ciała dla mężczyzn, rosną jeszcze szybciej -- tu prognozy CAGR sięgają nawet 6-7 proc. w najbliższych latach. Niektóre źródła (np. futuremarketinsights.com) wskazują nawet wyższe CAGR (ok. 7-8 proc. lub więcej) dla niektórych produktów, rynków premium lub personalizowanych rozwiązań groomingowych.

Takie tempo wzrostu wskazuje na rosnące zapotrzebowanie na innowacyjne kosmetyki męskie, zaawansowaną pielęgnację twarzy i produkty do pielęgnacji zarostu.

Pielęgnacja męska – dookoła świata

Zjawisko wzrostu popytu na kosmetyki męskie jest globalne, ale pewne regiony szczególnie mocno napędzają tę dynamikę:

  • Ameryka Północna – duża świadomość konsumencka i wysokie wydatki na grooming premium.
  • Europa Zachodnia – silna kultura self-care i rosnące zainteresowanie zaawansowanymi produktami skincare.
  • Azja i region APAC – szczególnie Korea Południowa i Japonia, gdzie pielęgnacja męska jest już głęboko zakorzeniona, a młode pokolenia dalej zwiększają ten popyt.
  • Rynki wschodzące – Indie, Chiny i kraje Bliskiego Wschodu jako obszary o najszybszym CAGR dzięki urbanizacji i wzrostowi klasy średniej.

image

Maja Justyna, PAIH: Dominacja K-beauty: pielęgnacja, makijaż i co dalej? [ROCZNIK WK]

Najpopularniejsze kategorie produktów dla mężczyzn

Dynamika popytu różni się w zależności od segmentu:

  • Pielęgnacja twarzy (facial skincare) – to najszybciej rosnąca kategoria, obejmuje oczyszczanie, nawilżanie twarzy oraz preparaty przeciwstarzeniowe.
  • Haircare i pielęgnacja zarostu – kosmetyki do włosów, trymery, olejki do brody oraz balsamy groomingowe.
  • Produkty do pielęgnacji ciała – żele pod prysznic, balsamy i peelingi dostosowane do specyfiki męskiej skóry.
  • Zapachy i grooming luksusowy – perfumy i kosmetyki premium.

Co rozwój tego trendu oznacza dla branży?

Dla producentów, dystrybutorów i detalistów beauty obecna faza rozwoju rynku kosmetyków męskich oznacza:

  • wzmacnianie oferty produktowej dedykowanej mężczyznom, z segmentacją linii 
  • inwestycje w marketing edukacyjny i komunikację lifestyle, uwzględniającą zmieniające się postawy i aspiracje męskich konsumentów.
  • rozwój kanałów e-commerce i omnichannel – mężczyźni chętnie korzystają z zakupów online oraz personalizowanych rekomendacji.

Segment pielęgnacji męskiej to dziś nie tylko kosmetyki codzienne, ale rosnący obszar innowacji i premiumizacji, który może stać się trwałym filarem wzrostu w branży beauty na najbliższe lata.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
12. kwiecień 2026 15:49