StoryEditor
Rynek i trendy
20.05.2020 00:00

Polacy uważają, że sklepy podnosząc ceny wykorzystują sytuację [BADANIE]

78 proc. konsumentów zauważyło, że okresie pandemii ceny w sklepach wzrosły – wynika z najnowszego badania przeprowadzonego przez agencję Skilltelligence dla serwisu wiadomoscihandlowe.pl. Co trzeci ankietowany ocenia, że za podwyżki odpowiedzialne są sklepy, które wykorzystują sytuację sztucznie podnosząc ceny.

Co czwarty badany jest zdania, że wyższe ceny wynikają z reguł rynku, a wzrost był naturalny. Natomiast co piąty twierdzi, że to efekt polityki cenowej dostawców, a nie sklepów.

Agencja Skilltelligence sprawdziła również, co myślą konsumenci o pomyśle wprowadzenia regulowanych przez rząd cen maksymalnych dla produktów. Okazuje się, że za takim rozwiązaniem opowiada się aż 58 proc. Polaków, przy czym 33 proc. z tej grupy przy zastrzeżeniu, że regulacje odnosiłyby się wyłącznie do produktów podstawowych. Jednocześnie 29 proc. ankietowanych jest przeciwna tego typu ingerencjom w rynek. 13 proc. nie ma w tej sprawie zdania.

Z badania przeprowadzonego przez Skilltelligence dowiadujemy się również, że w czasie największych ograniczeń handlu Polakom najbardziej brakowało sklepów odzieżowych (68 proc wskazań). Na kolejnych miejscach znalazły się sklepy ze sprzętem RTV (30 proc.), sklepy sportowe (28 proc.) i markety budowlane (21 proc.). Respondenci wskazywali też na sklepy komputerowe (19 proc.), oferujące AGD (16 proc.) i ogrodnicze (15 proc.). Konsumentom brakowało również dostępu do sklepów motoryzacyjnych (11 proc.) oraz meblowych (10 proc.).

Prawie dwie trzecie konsumentów przyznaje, że w czasie pandemii częstotliwość ich wizyt w sklepach stacjonarnych wyraźnie się zmniejszyła, a 27 proc., że zmniejszyła się, ale tylko trochę. 61 proc. respondentów ocenia, że w tym okresie wartość ich zakupów spadła – w tej grupie 24 proc. ankietowanych zauważa mocny spadek, zaś 37 proc. jedynie lekką zmianę. Jednocześnie 12 proc. Polaków lekko zwiększyła wartość swoich zakupów. Mocny wzrost wartości zakupów odnotowało tylko 6 proc. badanych. Co piąty badany twierdzi, że wartość jego zakupów nie uległa zmianie.

Badanie zostało przeprowadzone 6 maja 2020 r. metodą CAWI przez firmę Skilltelligence na grupie 600 respondentów na terenie całej Polski

Łukasz Rawa
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
28.04.2026 12:31
Od „anti-age” do „no-age”. Jak zmienia się język, oferta i odpowiedzialność marek w starzejącym się społeczeństwie?
Od „anti-age” do „no-age”. Jak zmienia się język, oferta i odpowiedzialność marek w starzejącym się społeczeństwie?Materiał Partnera

Starzenie się przez dekady było jednym z najlepiej monetyzowanych „problemów” w marketingu, ponieważ branża beauty i wellness budowała wzrost na narracji deficytu, w której najpierw wskazywano zagrożenie w postaci zmarszczek czy utraty jędrności, a następnie oferowano produkt jako rozwiązanie. Dziś ten model wyraźnie się wyczerpuje, a zmiana widoczna na poziomie języka, gdzie „anti-age” ustępuje miejsca „pro-age”, jest jedynie symptomem głębszej transformacji w sposobie myślenia o wieku, zdrowiu i dobrostanie.

Konsumenci coraz rzadziej chcą walczyć z czasem, natomiast coraz częściej oczekują wsparcia w dobrym funkcjonowaniu na każdym etapie życia, co znajduje potwierdzenie w danych rynkowych. Mintel od lat obserwuje spadek zainteresowania hasłami „anti-ageing” przy jednoczesnym wzroście wyszukiwań „healthy ageing” i „well-ageing”, co w praktyce oznacza przesunięcie punktu ciężkości z wyglądu na jakość życia. Jednocześnie rośnie presja na autentyczność, ponieważ według Ipsos Generations Report 2025 jedynie 19% osób powyżej 55. roku życia uważa, że nowe produkty odpowiadają na ich realne potrzeby, co jasno pokazuje, że zmiana języka bez zmiany oferty przestaje być akceptowalna.

Równolegle zmienia się struktura potrzeb, ponieważ McKinsey wskazuje, że 60% konsumentów traktuje zdrowe starzenie się jako jeden z kluczowych priorytetów, rozumiany jako utrzymanie energii, sprawności i dobrostanu psychicznego. W efekcie rynek przesuwa się w stronę rozwiązań bardziej holistycznych, które wykraczają poza pielęgnację skóry i obejmują szersze podejście do funkcjonowania organizmu.

Na tym tle wyróżniają się marki, które przekładają zmianę narracji na realne działania produktowe, czego przykładem jest IANA rozwijana przez Laboratoires Expanscience, firmę działającą w modelu B Corp i od lat budującą swoje podejście do zdrowia w oparciu o długofalowy dobrostan. Powstanie marki zostało poprzedzone analizą danych wskazujących, że ponad 40% osób po 45. roku życia doświadcza dolegliwości stawowych, 60% odczuwa ich wpływ na sen i samopoczucie, a 68% deklaruje pogorszenie jakości życia, co pokazuje, że starzenie się należy rozpatrywać nie jako kategorię estetyczną, lecz jako doświadczenie zdrowotne i funkcjonalne.

To podejście przekłada się bezpośrednio na ofertę, ponieważ zamiast obietnicy odmładzania pojawia się wsparcie codziennego funkcjonowania w obszarach takich jak mobilność, energia czy sen, co redefiniuje rolę produktu i jego miejsce w życiu konsumenta. Jak podkreśla Wanda Mizera – Product Manager marki IANA, „Starzenie się nie jest defektem, lecz etapem życia, który wymaga realnego wsparcia, dlatego positive ageing oznacza partnerstwo w budowaniu jakości życia, a nie obietnicę cofania czasu”.

Dla branży oznacza to fundamentalną zmianę roli, ponieważ marki przestają być jedynie dostawcami produktów, a zaczynają funkcjonować jako partnerzy w długoterminowym dobrostanie konsumenta, co wymaga spójności między komunikacją, portfolio i rzeczywistą wartością. Positive ageing przestaje być trendem komunikacyjnym i staje się kryterium wiarygodności, które w warunkach starzejących się społeczeństw będzie coraz silniej definiowało przewagę konkurencyjną.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Handel
28.04.2026 10:13
Polacy na zakupach chemii domowej. Absolutna dominacja dyskontów!
Katarzyna Borowiec
Katarzyna Borowiec
Odkamieniacze do pralek i płyny do płukania tkanin to kategorie, które wykazują się największą dynamiką sprzedaży rok do roku (fot. Shutterstock)Shutterstock

Mimo że rynek chemii domowej wykazuje zaskakującą stabilność cenową, klienci są w podejściu do niej dość pragmatyczni. Dziś skupiają się na szukaniu oszczędności, ale jutro będą wybierać produkty antybakteryjne, wysoce specjalistyczne oraz te, które zagwarantują im wygodę i przyjemność.

Rynek chemii domowej, obejmujący środki do prania oraz środki do sprzątania, wygenerował w ostatnich 12 miesiącach* łączną sprzedaż o wartości przekraczającej 8 mld zł. Kategori...

Dziękujemy, że nas czytasz!
Pozostało jeszcze 97% tekstu

Jeśli widzisz ten tekst, oznacza to, że próbujesz przeczytać artykuł premium, dostępny wyłącznie dla zalogowanych użytkowników.

Zaloguj się i uzyskaj nieograniczony dostęp do naszego portalu.

Katarzyna Borowiec
Katarzyna Borowiec
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
28. kwiecień 2026 20:12