StoryEditor
Handel
20.11.2020 00:00

PRCH: Tylko centra uratują święta! Oto dlaczego warto otworzyć galerie handlowe przed świętami

- Ewentualne przedłużenie zamknięcia centrów handlowych po 29 listopada znacząco utrudni Polakom przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia - PRCH apeluje o jak najszybsze przywrócenie pełnego handlu w galeriach i uzasadnia ten apel siedmioma powodami.

"W tym roku święta będą szczególne ze względu na wprowadzone ograniczenia, które na pewno wpłyną na sposób spędzania tego czasu przez polskie rodziny. Nie zawsze bezpośrednie spotkania będą możliwe, dlatego tak ważna dla wielu Polaków jest i będzie pamięć o najbliższych i sprawienie im radości w czasie, który dotąd spędzano wspólnie w szerokim gronie rodziny i przyjaciół. Zapewnienie komfortu bezpiecznych i przemyślanych zakupów w czasie wymagającym zmiany dotychczasowych przyzwyczajeń i planów będzie miało duże znaczenie dla większości Polaków" - czytamy w apelu PRCH. 

Zdaniem Polskiej Rady Centrów Handlowych, zakupy przez internet, które stanowią zaledwie 20 proc. średniej sprzedaży marek i są uzupełnieniem tradycyjnego handlu, nie będą w stanie zaspokoić potrzeb Polaków, zwłaszcza przed świętami, kiedy termin dostawy ma kluczowe znaczenie.  

"Branża centrów handlowych jest dobrze przygotowana, aby umożliwić Polakom bezpieczne i spokojne zakupy przedświąteczne, a tym samym pomóc im w miłym spędzeniu świąt" - przekonuje Polska Rada Centrów Handlowych, która przygotowała zestawienie 7 powodów, dla których przywrócenie pełnej działalności galerii handlowych najpóźniej od 30 listopada jest kluczowe – zarówno dla konsumentów, biznesu jak i polskiej gospodarki. 

1.    Czas na prezenty, prezenty na czas
W okresie Świąt Bożego Narodzenia jednym z najważniejszych elementów podczas planowania zakupu prezentów jest czas – w końcu trzeba je wręczyć przed lub 24 grudnia. W pełni otwarte galerie handlowe dają konsumentom pewność, że w każdej chwili mogą kupić prezent, dokupić brakujący, wymienić go lub oddać. W galeriach handlowych produkty otrzymujemy w momencie zakupu. Dzięki temu nie tylko mamy pewność, że prezenty są na czas, ale także od razu odczuwamy przyjemność i radość z ich nabycia. W przypadku zakupów online co roku konsumenci z powodu świątecznej kumulacji zamówień muszą liczyć się z opóźnieniami w dostawach. Dla osób, które rzadko korzystają z e-handlu, długie oczekiwanie może wywołać niepotrzebny stres związany z niepewnością dostarczenia produktu – szczególnie przed 24 grudnia. W przypadku utrzymania ograniczenia działalności centrów handlowych klienci będą musieli pogodzić się z bardzo wydłużonymi terminami dostaw – często znacząco przekraczającymi 24 grudnia. Już teraz część sklepów online deklaruje, że produkty dostarczy po świętach.

2.    Bezpieczeństwo – galerie handlowe jednymi z najbezpieczniejszych miejsc publicznych
Centra handlowe przygotowały się do spodziewanej drugiej fali zakażeń i do prowadzenia operacji w wysokim rygorze sanitarnym. Według danych PRCH skala zakażeń wśród pracowników centrów handlowych od maja nie przekroczyła 1 promila. Co ważne, nie odnotowano przypadków z  przeniesieniem  wirusa na współpracowników i klientów. Wszystko dzięki  skutecznemu stosowaniu w centrach handlowych wymogów sanitarnych oraz zasady DDM – dezynfekcji, dystansu społecznego i noszenia maseczek. Zastosowane środki bezpieczeństwa są dostrzegane przez klientów – większość z nich – 77 proc. czuje się bezpiecznie w centrach handlowych – potwierdzają to opublikowane 10 listopada br. badania agencji badawczej Inquiry.

3.    Wybierasz na żywo – wykorzystując wszystkie możliwe zmysły
Samodzielne kupowanie w sklepach stacjonarnych ułatwia wybór dokładnie takiego produktu, jaki chcemy. Zakup najlepszych prezentów wymaga wykorzystania wielu zmysłów – węchu, dotyku, wzroku, słuchu, a czasem nawet smaku. Nie zawsze wystarczy kilka zdjęć i rekomendacje nieznajomych. Szczególnie, jeśli w okresie świątecznym szukamy prezentów dla najbliższych – chcemy być pewni, że dane ubranie jest miłe w dotyku, a zestaw świeczek zapachowych dokładnie o takim zapachu, o jakim marzy bliska osoba.

4.    Jakość produktu – nie kupuj kota w worku 
Wiele osób, zanim kupi nowy produkt, chce sprawdzić jego jakość, wykończenie i być pewnym, że dany przedmiot jest wysokiej klasy, a rozmiar pasuje. Szczególnie, jeśli kupujemy go dla kogoś bliskiego. Niestety, w przypadku zakupów online często zdarza się, że kolor sukienki lub materiał, z którego jest wykonana, są inne niż myśleliśmy albo że zapakowane zostały nie te produkty, które zamówiliśmy. W takich przypadkach konsumenci muszą zmierzyć się z reklamacjami, zwrotami itp. – które w formie online są często trudniejsze i wymagają większego nakładu pracy, niż zwrot w sklepie. 

5.    Komfort zwrotów i płatności 
Okres świąteczny oznacza nie tylko duży wzrost zakupów, ale także… zwrotów i reklamacji. Stanowią one istotne obciążenie dla obsługi klienta sklepów online oraz firm kurierskich, które muszą nie tylko realizować zamówienia, ale także odbierać produkty do zwrotów, co z kolei przekłada się na kolejne wydłużenie terminów bieżących dostaw. W przypadku handlu tradycyjnego zwroty towarów i reklamacji są zazwyczaj zdecydowanie szybsze i mniej stresujące. 

6.    Wsparcie dla pracowników galerii
Podczas pierwszego lockdownu branża centrów handlowych w Polsce tylko w miesiącach marzec-maj 2020 r. odnotowała spadek obrotów o ponad 17,5 mld zł. Szacowana wartość utraconych obrotów tylko w samym listopadzie z powodu częściowego zamknięcia centrów wyniesie ok. 8 mld zł. Ograniczenie handlu w czwartym kwartale - najważniejszym dla branży,  jest ogromnym ciosem, który może doprowadzić do likwidacji tysięcy miejsc pracy i bankructw wielu firm,  w tym polskich przedsiębiorstw. Pełne otwarcie galerii handlowych najpóźniej od 30 listopada sprawi, że wiele osób utrzyma swoje miejsca pracy i będzie mogło spokojnie przeżyć święta z najbliższymi. 

7.    Zielony prezent na święta dla bliskich i Ziemi
Robiąc zakupy w galeriach handlowych dokładamy istotną cegiełkę do dodatkowego prezentu – dla naszej planety. Handel tradycyjny znacznie mniej obciąża środowisko niż e-commerce. Liczba opakowań wysyłanych do domów jest znacznie większa niż w przypadku dostaw do centrów handlowych. Jednocześnie zamówienia online oznaczają dodatkowe wykorzystanie plastiku, styropianu i innych odpadów, które potem trafiają na wysypiska śmieci i do oceanów. Rozwożenie przez firmy kurierskie paczek oraz odbieranie zwrotów to także znacznie większy ślad węglowy niż w przypadku handlu tradycyjnego. Branża centrów handlowych to sektor, w którym coraz więcej inwestuje się w rozwiązania przyjazne środowisku i stosuje certyfikację ekologiczną.

Apel PRCH o pełne otwarcie galerii handlowych

"Biorąc pod uwagę potrzebę Polaków do spokojnego przygotowania się do świąt, dramatyczną sytuację branży centrów handlowych oraz uzasadnione obawy o miejsca pracy i niemożność ponoszenia kosztów kolejnego lockdownu, Polska Rada Centrów Handlowych apeluje o pełne otwarcie centrów handlowych nie później niż od poniedziałku, 30 listopada br., w warunkach wysokiego rygoru sanitarnego. Możliwe jest też wydłużenie godzin funkcjonowania centrów handlowych, aby jeszcze bardziej rozłożyć w czasie ruch odwiedzających" - napisała organizacja.
 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
22.05.2026 10:39
Baiba Čipa-Ziemele, Dzintars: Polska to dla nas zupełnie inny rynek, z wysoką konkurencyjnością
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars / mat.pras.
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
/ mat.pras.
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars / mat.pras.
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
/ mat.pras.
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Gallery

Ma 175 lat tradycji, własne laboratoria i niemal 40 proc. udziału w swoim segmencie na rodzimym rynku. Dzintars, legenda bałtyckiej kosmetyki, oficjalnie debiutuje w Polsce – w drogeriach Rossmann. Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki, w rozmowie o strategii podboju polskiego rynku zdradza, jak smakiem rabarbaru i czarnej porzeczki chce przekonać do siebie pokolenie Z oraz millenialsów.

Jako marka Dzintars zadebiutowaliście właśnie na polskim rynku. Z jakimi kluczowymi przewagami konkurencyjnymi wchodzicie na półki naszych drogerii?

Wejście na Polski rynek było dla nas głównym celem w tym roku i bardzo się cieszymy, że już oficjalnie wystartowaliśmy. Jeżeli chodzi o przewagi konkurencyjnie, to na pewno wyróżnia nas połączenie skuteczności, nowoczesnych technologii i bardzo wyrazistego podejścia do kategorii oral care. Linia Asari, od której rozpoczęliśmy naszą sprzedaż w Polsce, oferuje formuły zawierające do 95 proc. składników pochodzenia naturalnego – najwyższy w porównaniu z konkurencją według szeroko zakrojonych badań, a także wysoką zawartość biodostępnego fluoru (nawet 94 proc. całkowitej deklarowanej ilości, podczas gdy średnia rynkowa wynosi od 73 proc. do 86 proc.). Nie bez znaczenia są też niestandardowe smaki, takie jak rabarbar czy czarna porzeczka.

Czy taki triumwirat wyróżników towarzyszy firmie od początku jej działalności?

Dzintars to marka kosmetyczna obecna na rynku od lat 50. XX wieku, której historia sięga ponad 175 lat i wywodzi się z łotewskiej fabryki H.A. Brieger, założonej w 1849 roku. Od lat rozwijamy produkty w oparciu o własne laboratoria i doświadczenie ekspertów, łącząc naturalne składniki z nowoczesną kosmetologią. Dziś jesteśmy jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek kosmetycznych w krajach bałtyckich i konsekwentnie rozwijamy naszą obecność na rynkach międzynarodowych. Chcemy pokazać, że codzienna higiena jamy ustnej może być jednocześnie skuteczna, nowoczesna i przyjemna w smaku.

Kim jest wasz główny konkurent na Łotwie, a kogo widzicie w tej roli w Polsce?

Rynek kosmetyczny jest dziś niezwykle konkurencyjny. Działa na nim wiele silnych marek lokalnych i międzynarodowych. Każda z kategorii, w których jesteśmy obecni, charakteryzuje się inną dynamiką konkurencji, a ze względu na bardzo szerokie portfolio produktów rywalizujemy o uwagę konsumentów z wieloma brandami. Na Łotwie mamy jednak bardzo dobrze ugruntowaną pozycję i silną rozpoznawalność marki. W sierpniu 2025 r. Linia Asari osiągnęła 39 proc. udziału na rynku łotewskim w segmencie past owocowych i ziołowych. Wśród 20 najlepiej sprzedających się produktów znalazły się wszystkie cztery warianty smakowe past. Od 2021 roku Dzintars jest obecny również na Litwie, w Estonii i Gruzji.

A jak postrzegacie Polskę?

Polska to dla nas zupełnie inny i zdecydowanie większy rynek, z dużo większą liczbą marek i bardzo wysoką konkurencyjnością. Uważnie analizujemy działania konkurencji oraz staramy się świadomie dopasowywać nasze działania do specyfiki tego rynku. Jednocześnie trudno wskazać jednego głównego konkurenta, ponieważ nasze portfolio nie ogranicza się wyłącznie do past do zębów. Również w kategorii higieny jamy ustnej mierzymy się z silną konkurencją - zarówno ze strony globalnie rozpoznawalnych marek, jak i silnych lokalnych brandów obecnych na polskim rynku.

Decyzja o wejściu na polski rynek z linią Asari była przede wszystkim efektem dostrzeżenia przez nas oraz naszych partnerów dystrybucyjnych przestrzeni dla produktów oferujących bardziej unikalne podejście do smaków oraz doświadczenia konsumenckiego w kategorii oral care. Ale chcemy rozwijać swoje portfolio na tym rynku, wprowadzając nowe produkty, nowe kategorie, u kolejnych partnerów z branży retail.

Wróćmy jeszcze do waszego rodzimego rynku: jaki profil klienta docelowego przyniósł wam sukces na Łotwie?

Na rynku łotewskim obserwujemy szczególnie duże zainteresowanie naszą marką w grupie wiekowej 25–44 lata. Są to konsumenci świadomi tego, jakie produkty wybierają, zwracający uwagę na transparentność składów oraz ceniący zarówno skuteczność działania, jak i bardziej premium doświadczenie związane z codzienną pielęgnacją. To także osoby wrażliwe na design i estetykę marek, które potrafią połączyć dziedzictwo z nowoczesnym, odważnym wizerunkiem. Właśnie z myślą o takim odbiorcy powstała linia Asari i dziś widzimy, że jest to wyjątkowo lojalna i zaangażowana grupa konsumentów. Zauważamy również, że bardzo dobrze sprawdza się połączenie wysokiej jakości premium z jednocześnie przystępną ceną. Nasi konsumenci zwracają uwagę nie tylko na skuteczność produktów, ale także na skład, design oraz całościowe doświadczenie związane z codzienną troską o siebie.

W Polsce to też będzie wasza grupa docelowa?

W Polsce chcemy docierać przede wszystkim do dwóch grup. Pierwszą jest Gen Z, czyli osoby w wieku około 15–30 lat, które bardzo aktywnie korzystają z TikToka i social mediów, traktując je jako główne miejsce odkrywania nowych produktów i trendów. Widzimy, że coraz mocniej rozwijają się tam trendy związane z self care czy bardziej estetycznym podejściem do codziennej higieny. Drugą grupą są millenialsi w wieku 31–44 lat, którzy podejmują bardziej świadome i pragmatyczne decyzje zakupowe.

Jakie trendy rynkowe z krajów bałtyckich chcecie przenieść do Polski?

Jednym z najbardziej wyraźnych trendów, które obserwujemy na rynkach bałtyckich, jest rosnące zainteresowanie produktami do higieny jamy ustnej, których używanie sprawia konsumentom autentyczną przyjemność - gdzie smak, tekstura i doświadczenie sensoryczne są równie istotne jak skuteczność działania potwierdzona klinicznie. Idea, że mycie zębów może być przyjemnym codziennym rytuałem, a nie wyłącznie funkcjonalnym obowiązkiem, bardzo mocno rezonowała z konsumentami w krajach bałtyckich i w dużej mierze przyczyniła się do sukcesu linii Asari.

Widzimy również silne zainteresowanie produktami, które oferują jakość premium, pozostając jednocześnie przystępnymi cenowo. Konsumenci oczekują dziś wysokiej jakości oraz transparentności składów, ale bez konieczności płacenia cen typowych dla segmentu luksusowego.

Kolejnym istotnym trendem jest rosnące znaczenie wyrazistej identyfikacji wizualnej marki, szczególnie wśród młodszych konsumentów, którzy odkrywają produkty za pośrednictwem mediów społecznościowych i oczekują, że opakowanie oraz estetyka będą spójne z jakością produktu. To właśnie te trendy chcemy rozwijać również na polskim rynku.

Czy wasze receptury wykorzystują unikalne, lokalne składniki z regionu bałtyckiego?

W recepturach bardzo ważną rolę odgrywa połączenie naturalnych składników, lokalnego know-how oraz własnych badań rozwijanych przez Dzintars od dziesięcioleci. Produkty powstają w naszym własnym laboratorium na Łotwie i są rozwijane przez specjalistów w oparciu o ponad 50 lat badań w obszarze oral care. Współpracujemy również z lokalnymi producentami i dostawcami z regionu bałtyckiego, pozyskując naturalne ekstrakty, miód, proteiny oraz składniki botaniczne charakterystyczne dla tamtejszego środowiska naturalnego. Takie podejście do sourcingu jest dla nas nie tylko gwarancją jakości, ale również ważnym elementem historii marki. Region bałtycki ma bogatą tradycję wykorzystywania składników pochodzenia naturalnego w pielęgnacji i właśnie to dziedzictwo postrzegamy jako jeden z wyróżników marki Dzintars.

Potwierdzeniem naszego podejścia do jakości i innowacji jest także uzyskany w lutym 2025 roku certyfikat ISO 13485, który potwierdza zdolność firmy do rozwoju i produkcji wyrobów medycznych.

Czy formuły produktów były modyfikowane pod kątem preferencji polskich konsumentów?

Na ten moment wprowadzamy do Polski formuły opracowane pierwotnie na rynku łotewskim, gdzie Asari osiągnęło bardzo dobre wyniki i dużą popularność wśród konsumentów. Wierzymy, że unikalne smaki i nasze podejście do oral care mają duży potencjał również w Polsce.

Jaki model dystrybucji planujecie: drogerie sieciowe, apteki czy salony beauty?

Na ten moment koncentrujemy się przede wszystkim na współpracy z siecią Rossmann, gdzie pasty Asari są już dostępne we wszystkich ponad 1800 sklepach w Polsce. To dla nas bardzo ważny partner i mocny fundament do budowania obecności marki na polskim rynku.

Jednocześnie prowadzimy już rozmowy z kolejnymi drogeriami oraz sieciami sklepów, które mogą być następnym naturalnym krokiem w rozwoju dystrybucji Dzintars w Polsce.

Czy stawiacie na własny e-commerce, czy szukacie partnerów typu marketplace?

Obecnie koncentrujemy się przede wszystkim na budowaniu wizerunku marki w Polsce i rozwijaniu współpracy z partnerami handlowymi. Produkty są już dostępne zarówno stacjonarnie, jak i online w sieci Rossmann.

Jakie są Wasze plany logistyczne zapewniające ciągłość dostaw z Łotwy?

Ciągłość dostaw jest dla nas kwestią priorytetową, dlatego od początku budowaliśmy model logistyczny zapewniający stabilną dostępność produktów na wszystkich rynkach, na których jesteśmy obecni. Nasza produkcja odbywa się w Rydze na Łotwie, a za fizyczny przepływ towarów do Polski odpowiadają sprawdzeni partnerzy dystrybucyjni.

Utrzymujemy odpowiednie poziomy zapasów, które pozwalają nam elastycznie reagować zarówno na wahania popytu, jak i sezonowe wzrosty sprzedaży. Proces planowania produkcji jest również ściśle skoordynowany z prognozami naszych partnerów handlowych.

Atutem - z perspektywy logistycznej - jest także niewielka odległość między Łotwą a Polską, co umożliwia stosunkowo szybkie uzupełnianie dostaw. Wraz ze wzrostem skali działalności na polskim rynku jesteśmy przygotowani do dalszego zwiększania mocy produkcyjnych i powierzchni magazynowych tak, aby zapewnić nieprzerwaną dostępność produktów.

Jakie macie cele na ten rok związane z Polską, a jakie długoterminowe?

W tym roku naszym głównym celem jest zbudowanie rozpoznawalności marki Dzintars i linii Asari oraz dalszy rozwój dystrybucji. Chcemy przede wszystkim pokazać polskim konsumentom nasze podejście do oral care, które łączy skuteczność, naturalne składniki i bardziej sensoryczne doświadczenie produktu. Skupiamy się również na analizie rynku i bardzo uważnym obserwowaniu reakcji konsumentów.

Długoterminowo patrzymy na Polskę jako jeden z kluczowych rynków rozwoju w Europie Środkowej. Nasze portfolio nie ogranicza się wyłącznie do past do zębów, dlatego w przyszłości widzimy potencjał do rozszerzania obecności Dzintars o kolejne kategorie kosmetyczne i dalszego budowania marki w segmencie beauty.

Które produkty stanowią wasz bestsellerowy trzon (TOP3 sprzedaży)?

Wśród produktów z linii Asari naszymi trzema najlepiej sprzedającymi się wariantami są pasta do zębów Pigwa i Jabłko, która od momentu premiery pozostaje numerem jeden sprzedaży i jest ceniona za świeże, energetyzujące połączenie smaków; pasta Czarna Porzeczka, która okazała się pozytywnym zaskoczeniem oraz zdobyła bardzo lojalną grupę odbiorców, szczególnie wśród młodszych konsumentów; oraz Pomarańcza i Mięta, wybierana przez osoby poszukujące bardziej klasycznego efektu świeżości w nowoczesnym wydaniu.

Bardzo obiecujące wyniki od początku sprzedaży osiąga również nowo wprowadzona żelowa pasta Wild Strawberry i spodziewamy się, że wraz z rozwojem dystrybucji dołączy ona do grona naszych bestsellerów. Jeśli spojrzymy szerzej na całe portfolio marki, to w TOP3 kategorii sprzedażowych znajdują się obecnie pasty do zębów, produkty do pielęgnacji skóry oraz ust.

Katarzyna Pierzchała
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
21.05.2026 14:08
Ajmal buduje sieć salonów w Indiach. Marka opuszcza największe metropolia i otwiera butiki w mniejszych miastach
Ajmal buduje sieć salonów w IndiachIlustracja stworzona przy pomocy AI

Indyjski rynek perfumeryjny przechodzi głęboką transformację, a mniejsze ośrodki miejskie generują coraz większy popyt na produkty premium. Producent zapachów z 75-letnią historią reaguje na te zmiany i przenosi punkt ciężkości swojej ekspansji z wielkich metropolii do regionów. Spółka zapowiada dynamiczny rozwój infrastruktury handlowej, stawiając na bezpośredni kontakt z konsumentem. Cel zakłada posiadanie ponad 170 ekskluzywnych punktów monobrandowych przed końcem 2026 roku.

Inwestycje obejmą przede wszystkim rynki miast drugiego i trzeciego poziomu (Tier 2 i Tier 3). Nowe salony powstaną w takich stanach jak Radżastan, Maharasztra, Uttar Pradesh oraz Kerala. Przedsiębiorstwo dostrzega tam ogromny potencjał, ponieważ lokalni klienci coraz chętniej poszukują wysokiej jakości produktów i autentyczności. Dotychczasowa dominacja największych aglomeracji ustępuje miejsca nowym centrom wzrostu handlu kosmetycznego.

Ajmal stawia na doświadczenia klientów

Firma zamierza przyciągać konsumentów nie tylko asortymentem, ale przede wszystkim spersonalizowaną obsługą na miejscu. Jak donosi Fashion Network, butiki zaoferują indywidualne konsultacje zapachowe oraz możliwość swobodnego testowania całego portfolio produktowego. Oparta na doświadczeniu strategia handlowa ma pomóc w dotarciu do zupełnie nowych grup odbiorców. Sprzedaż tradycyjna zmienia się w przestrzeń edukacyjną, w której klient poznaje strukturę kompozycji zapachowych.

Lokalizacja salonów w mniejszych miastach wymaga również precyzyjnego dopasowania oferty do specyficznych oczekiwań mieszkańców. Każdy punkt handlowy otrzyma asortyment dobrany pod kątem regionalnych gustów i kulturowych preferencji. Mieszkańcy poszczególnych stanów różnią się upodobaniami, dlatego centralnie sterowana dystrybucja ustępuje miejsca elastycznemu zarządzaniu zapasami. Indywidualne podejście ma zbudować długoterminową lojalność konsumencką na nowych rynkach.

Indyjski rynek perfumeryjny należy obecnie do najszybciej rozwijających się obszarów globalnej branży kosmetycznej. Wyraźny zwrot w stronę segmentu premium napędzają klienci, którzy oczekują połączenia nowoczesności z tradycyjnymi motywami. Szczególnym zainteresowaniem cieszą się kompozycje oparte na tradycyjnym składniku oud, ale podane w lżejszej, współczesnej formie. Wybory zakupowe odzwierciedlają rosnącą zamożność i świadomość tamtejszej klasy średniej.

image

Perfumy stają się bardziej osobiste. Jak pachnie sezon SS26?

Obniżka kosztów dzięki lokalnej produkcji

Przedsiębiorstwo zyskało przewagę konkurencyjną, która pozwala oferować perfumy indyjskim konsumentom po cenach o około 32 proc. niższych niż konkurenci importujący gotowe wyroby. Tak dużą redukcję kosztów umożliwia przeniesienie procesów wytwórczych bezpośrednio do Indii. Finansowe korzyści z lokalnej produkcji pozwalają na agresywniejsze pozycjonowanie cenowe w segmencie premium. Marka zachowuje przy tym wysokie standardy jakościowe, stosując specjalistyczny, 30-dniowy proces maceracji.

– Przyspieszamy naszą ekspansję detaliczną, celując w ponad 170 ekskluzywnych sklepów do końca 2026 roku – informuje Abdulla Ajmal, prezes grupy. Według Fashion Network, strategiczny plan rozwoju koncentruje się na miastach takich jak Ajmer, Jaipur, Aurangabad, Waranasi, Bareilly, Lucknow, Thrissur oraz Kochi. Wymienione ośrodki miejskie reprezentują dynamiczny wzrost gospodarczy. To właśnie tam menedżerowie odpowiedzialni za dystrybucję lokują teraz największe budżety inwestycyjne.

O grupie Ajmal

Obecnie Ajmal funkcjonuje na rynku globalnym jako w pełni zintegrowany pionowo podmiot. Spółka kontroluje cały łańcuch dostaw, działając jednocześnie jako producent, dystrybutor oraz detalista. Jej globalna sieć handlowa obejmuje ponad 350 ekskluzywnych salonów rozsianych po całym świecie. Kosmetyki marki trafiają do odbiorców w ponad 60 krajach, a ważnym kanałem sprzedaży pozostaje obecność w ponad 80 punktach wolnocłowych (duty-free) oraz strefach travel retail.

Źródło: Fashion Network 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
22. maj 2026 22:20