StoryEditor
Handel
20.11.2020 00:00

PRCH: Tylko centra uratują święta! Oto dlaczego warto otworzyć galerie handlowe przed świętami

- Ewentualne przedłużenie zamknięcia centrów handlowych po 29 listopada znacząco utrudni Polakom przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia - PRCH apeluje o jak najszybsze przywrócenie pełnego handlu w galeriach i uzasadnia ten apel siedmioma powodami.

"W tym roku święta będą szczególne ze względu na wprowadzone ograniczenia, które na pewno wpłyną na sposób spędzania tego czasu przez polskie rodziny. Nie zawsze bezpośrednie spotkania będą możliwe, dlatego tak ważna dla wielu Polaków jest i będzie pamięć o najbliższych i sprawienie im radości w czasie, który dotąd spędzano wspólnie w szerokim gronie rodziny i przyjaciół. Zapewnienie komfortu bezpiecznych i przemyślanych zakupów w czasie wymagającym zmiany dotychczasowych przyzwyczajeń i planów będzie miało duże znaczenie dla większości Polaków" - czytamy w apelu PRCH. 

Zdaniem Polskiej Rady Centrów Handlowych, zakupy przez internet, które stanowią zaledwie 20 proc. średniej sprzedaży marek i są uzupełnieniem tradycyjnego handlu, nie będą w stanie zaspokoić potrzeb Polaków, zwłaszcza przed świętami, kiedy termin dostawy ma kluczowe znaczenie.  

"Branża centrów handlowych jest dobrze przygotowana, aby umożliwić Polakom bezpieczne i spokojne zakupy przedświąteczne, a tym samym pomóc im w miłym spędzeniu świąt" - przekonuje Polska Rada Centrów Handlowych, która przygotowała zestawienie 7 powodów, dla których przywrócenie pełnej działalności galerii handlowych najpóźniej od 30 listopada jest kluczowe – zarówno dla konsumentów, biznesu jak i polskiej gospodarki. 

1.    Czas na prezenty, prezenty na czas
W okresie Świąt Bożego Narodzenia jednym z najważniejszych elementów podczas planowania zakupu prezentów jest czas – w końcu trzeba je wręczyć przed lub 24 grudnia. W pełni otwarte galerie handlowe dają konsumentom pewność, że w każdej chwili mogą kupić prezent, dokupić brakujący, wymienić go lub oddać. W galeriach handlowych produkty otrzymujemy w momencie zakupu. Dzięki temu nie tylko mamy pewność, że prezenty są na czas, ale także od razu odczuwamy przyjemność i radość z ich nabycia. W przypadku zakupów online co roku konsumenci z powodu świątecznej kumulacji zamówień muszą liczyć się z opóźnieniami w dostawach. Dla osób, które rzadko korzystają z e-handlu, długie oczekiwanie może wywołać niepotrzebny stres związany z niepewnością dostarczenia produktu – szczególnie przed 24 grudnia. W przypadku utrzymania ograniczenia działalności centrów handlowych klienci będą musieli pogodzić się z bardzo wydłużonymi terminami dostaw – często znacząco przekraczającymi 24 grudnia. Już teraz część sklepów online deklaruje, że produkty dostarczy po świętach.

2.    Bezpieczeństwo – galerie handlowe jednymi z najbezpieczniejszych miejsc publicznych
Centra handlowe przygotowały się do spodziewanej drugiej fali zakażeń i do prowadzenia operacji w wysokim rygorze sanitarnym. Według danych PRCH skala zakażeń wśród pracowników centrów handlowych od maja nie przekroczyła 1 promila. Co ważne, nie odnotowano przypadków z  przeniesieniem  wirusa na współpracowników i klientów. Wszystko dzięki  skutecznemu stosowaniu w centrach handlowych wymogów sanitarnych oraz zasady DDM – dezynfekcji, dystansu społecznego i noszenia maseczek. Zastosowane środki bezpieczeństwa są dostrzegane przez klientów – większość z nich – 77 proc. czuje się bezpiecznie w centrach handlowych – potwierdzają to opublikowane 10 listopada br. badania agencji badawczej Inquiry.

3.    Wybierasz na żywo – wykorzystując wszystkie możliwe zmysły
Samodzielne kupowanie w sklepach stacjonarnych ułatwia wybór dokładnie takiego produktu, jaki chcemy. Zakup najlepszych prezentów wymaga wykorzystania wielu zmysłów – węchu, dotyku, wzroku, słuchu, a czasem nawet smaku. Nie zawsze wystarczy kilka zdjęć i rekomendacje nieznajomych. Szczególnie, jeśli w okresie świątecznym szukamy prezentów dla najbliższych – chcemy być pewni, że dane ubranie jest miłe w dotyku, a zestaw świeczek zapachowych dokładnie o takim zapachu, o jakim marzy bliska osoba.

4.    Jakość produktu – nie kupuj kota w worku 
Wiele osób, zanim kupi nowy produkt, chce sprawdzić jego jakość, wykończenie i być pewnym, że dany przedmiot jest wysokiej klasy, a rozmiar pasuje. Szczególnie, jeśli kupujemy go dla kogoś bliskiego. Niestety, w przypadku zakupów online często zdarza się, że kolor sukienki lub materiał, z którego jest wykonana, są inne niż myśleliśmy albo że zapakowane zostały nie te produkty, które zamówiliśmy. W takich przypadkach konsumenci muszą zmierzyć się z reklamacjami, zwrotami itp. – które w formie online są często trudniejsze i wymagają większego nakładu pracy, niż zwrot w sklepie. 

5.    Komfort zwrotów i płatności 
Okres świąteczny oznacza nie tylko duży wzrost zakupów, ale także… zwrotów i reklamacji. Stanowią one istotne obciążenie dla obsługi klienta sklepów online oraz firm kurierskich, które muszą nie tylko realizować zamówienia, ale także odbierać produkty do zwrotów, co z kolei przekłada się na kolejne wydłużenie terminów bieżących dostaw. W przypadku handlu tradycyjnego zwroty towarów i reklamacji są zazwyczaj zdecydowanie szybsze i mniej stresujące. 

6.    Wsparcie dla pracowników galerii
Podczas pierwszego lockdownu branża centrów handlowych w Polsce tylko w miesiącach marzec-maj 2020 r. odnotowała spadek obrotów o ponad 17,5 mld zł. Szacowana wartość utraconych obrotów tylko w samym listopadzie z powodu częściowego zamknięcia centrów wyniesie ok. 8 mld zł. Ograniczenie handlu w czwartym kwartale - najważniejszym dla branży,  jest ogromnym ciosem, który może doprowadzić do likwidacji tysięcy miejsc pracy i bankructw wielu firm,  w tym polskich przedsiębiorstw. Pełne otwarcie galerii handlowych najpóźniej od 30 listopada sprawi, że wiele osób utrzyma swoje miejsca pracy i będzie mogło spokojnie przeżyć święta z najbliższymi. 

7.    Zielony prezent na święta dla bliskich i Ziemi
Robiąc zakupy w galeriach handlowych dokładamy istotną cegiełkę do dodatkowego prezentu – dla naszej planety. Handel tradycyjny znacznie mniej obciąża środowisko niż e-commerce. Liczba opakowań wysyłanych do domów jest znacznie większa niż w przypadku dostaw do centrów handlowych. Jednocześnie zamówienia online oznaczają dodatkowe wykorzystanie plastiku, styropianu i innych odpadów, które potem trafiają na wysypiska śmieci i do oceanów. Rozwożenie przez firmy kurierskie paczek oraz odbieranie zwrotów to także znacznie większy ślad węglowy niż w przypadku handlu tradycyjnego. Branża centrów handlowych to sektor, w którym coraz więcej inwestuje się w rozwiązania przyjazne środowisku i stosuje certyfikację ekologiczną.

Apel PRCH o pełne otwarcie galerii handlowych

"Biorąc pod uwagę potrzebę Polaków do spokojnego przygotowania się do świąt, dramatyczną sytuację branży centrów handlowych oraz uzasadnione obawy o miejsca pracy i niemożność ponoszenia kosztów kolejnego lockdownu, Polska Rada Centrów Handlowych apeluje o pełne otwarcie centrów handlowych nie później niż od poniedziałku, 30 listopada br., w warunkach wysokiego rygoru sanitarnego. Możliwe jest też wydłużenie godzin funkcjonowania centrów handlowych, aby jeszcze bardziej rozłożyć w czasie ruch odwiedzających" - napisała organizacja.
 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
01.04.2026 17:32
Nowa rola w LVMH. Amina Maleck pokieruje HR w centrali koncernu
Amina Maleck z nową posadą w LVMHLinkedin

W świecie luksusu zmiany personalne rzadko są wyłącznie operacyjneczęściej sygnalizują kierunek, w jakim zmierza cała organizacja. LVMH powołał Aminę Maleck na stanowisko Chief Human Resources Officer odpowiedzialnej za centralę grupy oraz wybrane obszary działalności. To funkcja, która wykracza poza klasyczne zarządzanie personelem – obejmuje budowanie kultury organizacyjnej, rozwój talentów i projektowanie struktur odpowiadających na wyzwania globalnego rynku dóbr luksusowych.

 

Kariera budowana wewnątrz LVMH

Amina Maleck od kilku lat rozwija swoją ścieżkę w ramach grupy. Do LVMH dołączyła w 2022 roku jako wiceprezes ds. rozwoju talentów, a następnie objęła rolę dyrektorki HR w segmencie beauty.

Jej doświadczenie obejmuje ponad dwie dekady pracy w obszarze zasobów ludzkich – od zarządzania talentami po rozwój organizacyjny – co w strukturach tak złożonych jak LVMH ma szczególne znaczenie.

Nowa rola Meleck w LVMH

Nowa rola obejmuje nadzór nad strategią personalną w centrali oraz tzw. "other activities”, czyli jednostkach funkcjonalnych wspierających działalność grupy. Maleck będzie raportować bezpośrednio do najwyższego kierownictwa.

W praktyce oznacza to wpływ na sposób, w jaki LVMH będzie rozwijać swoje zespoły, zarządzać talentami i adaptować się do zmian – zarówno tych technologicznych, jak i kulturowych.

image

Koniec ery „Sephora Kids”? Włoski nadzór wszczyna dochodzenie przeciwko LVMH i Sephora

Luksus coraz bardziej zależny od ludzi?

W branży dóbr luksusowych rośnie znaczenie strategicznego podejścia do HR. Globalne koncerny, w tym LVMH, inwestują w rozwój talentów i struktury zarządcze, aby utrzymać konkurencyjność w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu rynkowym.

Zarządzanie kapitałem ludzkim staje się jednym z kluczowych elementów budowania przewagi – szczególnie w kontekście globalnej ekspansji, transformacji cyfrowej oraz rosnących oczekiwań pracowników.

 

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
01.04.2026 10:53
Sławomir Kołodziej, Kaufland: Nie chcemy konkurować o konsumenta z drogeriami
Sławomir Kołodziej, dyrektor Pionu Zakupu Food w Kaufland Polska, był gościem Forum Branży Kosmetycznej 2025FBK

Jaką rolę pełni kategoria kosmetyków i produktów drogeryjnych w ofercie sieci Kaufland? Czy kategoria ta mocno urosła na półkach sklepów i jakim zmianom ulegała przez ostatnie kilkanaście miesięcy? Jaki wpływ na te zmiany wywarły trendy rynkowe oraz niedawne zmiany konceptu kosmetycznych marek własnych sieci Kaufland? O tym rozmawiałam ze Sławomirem Kołodziejem, dyrektorem Pionu Zakupu Food w Kaufland Polska.

Którymi kategoriami produktów zarządza pan w Kauflandzie? 

Jestem odpowiedzialny za kategorię kosmetyków, chemię domową oraz dział baby care. Do tego dochodzi też kategoria fitness, a także wszelkie suplementy, OTC i produkty związane z częścią drogeryjno-apteczną.

Badania konsumenckie pokazują, że klienci kupują coraz mniej leków i preparatów bez recepty (OTC) oraz suplementów w aptekach, a częściej robią zakupy tego typu właśnie w drogeriach, dyskontach czy supermarketach. Czy te półki kosmetyczno-drogeryjne rozrosły się również w Kauflandzie w ostatnim czasie? 

Jeżeli chodzi o ustawienie asortymentu w markecie, to część drogeryjna jest stała – zajmujemy nadal tę samą powierzchnię. Jedyne co się zmienia to dobór asortymentu. Więc z perspektywy szerokości półek, wielkości modułów czy zabudów w sklepie to jest nadal taka sama przestrzeń w ciągu ostatnich lat. Mamy różne asortymenty w zależności od wielkości sklepów, ale nawet nasze mniejsze sklepy to nadal duże sklepy hipermarketowe z bogatą ofertą – zatem co do wielkości miejsca przeznaczonego na kategorie drogeryjne jesteśmy stosunkowo stali. 

To co ulega zmianie, to rozwijanie części przeznaczonej na suplementy diety, suplementy codzienne oraz część fitness. Te kategorie, przy których widzimy duży potencjał, dostają więcej miejsca. Duży potencjał widzimy też w części z kosmetykami do golenia, do pielęgnacji męskiej twarzy – to się u nas fantastycznie rozwija. Ale są też kategorie, które mniej performują. Dlatego obserwujemy, które kategorie w ramach części drogeryjnej możemy rozszerzyć, żeby zwiększyć sprzedaż z metra, z modułu, z półki.

Fizycznie więcej miejsca na kategorię drogeryjną mieć nie będziemy, nie rozszerzymy go. To co możemy – to zarządzić trendem, a więc wdrożyć go, rozszerzając konkretne kategorie. I to właśnie robimy. Natomiast co do zasady ani nie zmniejszamy fizycznego miejsca na część drogeryjną, ani też jej nie rozbudowujemy.

W jaki sposób poznajecie te aktualne trendy konsumenckie? Wystarczą dane ze sprzedaży w sklepach czy robicie dodatkowe badania?

Przede wszystkim korzystamy z danych instytucji, z którymi współpracujemy – GFK, Nielsen. Zamawiamy tam badania, ale czerpiemy również dużo wiedzy z trendów rynkowych, na które wskazują te instytucje – jesteśmy tu w stanie wychwycić zmiany na przestrzeni miesiąca. Mimo wszystko musimy pamiętać, że Kaufland jest dość stały w swoim zarządzaniu kategoriami. Możemy jednak dość szybko zaobserwować, czy coś się dzieje wartego uwagi w ramach kategorii lub formatów. 

Co istotne, operujemy przede wszystkim w kanale sprzedaży tradycyjnej. Zmiany w online zachodzą dużo szybciej, tam też szybciej można się dostosować z ofertą. Sprzedaż e-commerce, którą prowadzą na przykład drogerie czy sklepy internetowe z kosmetykami, umożliwia dużo szybszy czas reakcji na trendy. U nas stacjonarnie potrzeba więcej czasu na zmianę asortymentu na półkach – ten proces zmiany jest po prostu wolniejszy, niż w przypadku e-commerce.

Czy w Kauflandzie, patrząc na codzienne koszyki zakupowe klientów, dostrzegacie, że kupują oni więcej produktów kosmetycznych i drogeryjnych, niż kilka lat temu?

Mamy dzisiaj jako kanał hipermarketowy najlepsze dane i najlepsze wyniki w tej części kosmetycznej. Oczywiście nie chodzi nam o walkę o konsumenta z drogeriami. Natomiast naszą ambicją jest to, żeby klientowi który przychodzi do Kauflandu zaoferować pełną, szeroką ofertę produktów. Mam na myśli pełną ofertę w ramach one-stop shopping.

Oznacza to, że klient przychodząc do Kauflandu oprócz chleba i karkówki kupi też szampon, krem do twarzy, dezodorant.

Czyli wszystko, czego może potrzebować w gospodarstwie domowym, dla całej rodziny – w jednym sklepie?

Dokładnie tak. Biorąc to za podstawę budowania przez nas kategorii kosmetycznej musimy dać klientowi szeroki wybór. Jako Kaufland widzimy wzrost wykorzystania naszego potencjału sprzedaży. Co to oznacza? Jedno gospodarstwo domowe, jak wynika z danych GFK, wykonuje zakupy w różnych miejscach. Kaufland ma 261 sklepów – i potencjał tych 261 sklepów wykorzystujemy lepiej w części kosmetycznej, niż na przykład robią to obecnie dyskonty, mimo że to one mają większą ilość placówek. Parametr, na którym bazujemy, to potencjał kupującego

Ale też klient który przychodzi do Kauflandu jest inny – ma inne potrzeby, inny portfel niż ten, który wchodzi do Rossmanna czy Biedronki, Lidla…

No właśnie nie. 

Nie?

Widzimy, że tak naprawdę dziś do Biedronki chodzą wszyscy klienci. Nie jest tak, że mamy wyłączność na klientów – nasi klienci chodzą i do Biedronki, i do Rossmanna. Wiedząc o tym musimy dawać im odpowiednią ofertę, adresującą ich potrzeby tak, aby nie musieli chodzić do tych innych sklepów.

To prawda, że nie jesteśmy pierwszą destynacją przy zakupach kosmetycznych. Dla nas taką kategorią kluczową są produkty świeże, fresh – owoce, warzywa, lada – to wszystko jest dla nas tym sercem, które przyciąga klienta. A ta część kosmetyczna i drogeryjna “zamyka” koszyk z zakupami tak, żeby klient w jednym momencie klient mógł zaspokoić wszystkie swoje potrzeby – od pieczywa, warzyw, owoców przez część foodową, napojową i kończąc na części kosmetycznej. Więc pod tym względem to jest ważna dla nas kategoria.

Wspomniał pan o rosnącym w ostatnim czasie trendzie, jakim są kosmetyki dla mężczyzn. Co jeszcze ciekawego widzicie, jeśli chodzi o sprzedaż w części drogeryjnej?

Z naszych obserwacji wynika, że są takie cztery nowe, mocne kategorie. Przede wszystkim perfumy, następnie część pielęgnacji męskiej z mocnym naciskiem na golenie, pielęgnację twarzy oraz włosów. To są te mocne kategorie. W zeszłym roku bardzo mocno zmieniliśmy i przebudowaliśmy u nas kategorię męskiej pielęgnacji, dając klientom naprawdę szeroki wybór produktów.

Szybko wstrzeliliście się w potrzeby klienta, które nota bene są wskazywane przez analityków globalnie.

Dokładnie. Dla nas ważne było to, że my – przebudowując w zeszłym roku de facto całą tę kategorię – chcieliśmy zapewnić mężczyznom taki wybór, który będzie odpowiadał ich codziennym nawykom. Zwiększyliśmy i rozszerzyliśmy ofertę produktów, co przynosi dziś efekty. Pielęgnacja męska jest naszym olbrzymim potencjałem na przyszłość.

Brawo za szybką reakcję na trendy!

Kategorią która cały czas mocno się rozwija są zapachy. Jako Kaufland nie będziemy w tej dziedzinie specjalistami, nie będziemy więc rozszerzać miejsca na naszych półkach na perfumerię.

Czyli bardziej wykorzystacie popularność trendów, ustawiając wyspy z kosmetykami czy perfumami przed np. Wielkanocą czy innymi świętami?

Tak, od końca zeszłego roku prowadzimy takie działania, żeby dać coś klientowi oprócz stałej oferty. W Kauflandzie można znaleźć szampony, odżywki, pielęgnację – podstawowe produkty. Nie znajdziemy tu jednak tak szerokiej gamy produktów makijażowych jak w drogerii. To nie jest naszą ambicją, bo my nie jesteśmy trochę o tym. 

Natomiast to, z czym chcemy działać w kategorii make-up’owej czy perfumowej, to dawać klientom okazje – np. w postaci takich miejsc jak wyspa czy display. Na makijaż, na perfumy – czyli na coś, o czym nie myślimy w pierwszej kolejności, idąc na zakupy do Kauflandu. Bo przecież makijaż czy kosmetyki to domena drogerii

Bo jak już klient natknie się podczas zakupów na te wyspy z kosmetykami, to podejdzie, sprawdzi… 

Chcemy dawać klientom również fun z tych zakupów u nas.

Myślę, że producenci będą się, mówiąc może mało elegancko, bić o taką możliwość wystawienia swoich produktów u was, bo to bardzo fajna opcja szerszej prezentacji brandu.

Od pewnego czasu weszliśmy w działania in-out w Kauflandzie z producentami, gdzie dajemy im możliwość okresowego zaistnienia.

Jak pozyskujecie firmy do takich akcji? Rozmawiacie bezpośrednio z markami czy korzystacie z pomocy dystrybutorów?

Do tej pory rozmawialiśmy bezpośrednio. Natomiast docelowo w naszej perspektywie zarządzanie jednym indeksem, jednym dostawcą, będzie bardzo ciężkie. Więc pewnie w przyszłości będziemy myśleć o takim wsparciu.

Szczególnie wchodząc w kategorie bardziej specjalistyczne, choćby kosmetyki koreańskie?

Dokładnie. Będziemy więc musieli znaleźć kogoś, z kim będziemy mogli współpracować szeroko. Mając na przykład kilka indeksów od każdego producenta – to oznacza mnóstwo pracy.

Jest tych producentów wielu, to fakt. Co innego, gdybyście korzystali z oferty kosmetycznej jednego dużego producenta, typu Beiersdorf, Ziaja czy Bielenda… Ale jak rozumiem klienci chcą czegoś więcej, potrzebują różnorodności marek na półkach?

Wspomniała pani o Ziai. Fakt jest taki, że z roku na rok powiększamy ich obecność, wprowadzając praktycznie wszelkie nowości, które nam oferują. I z roku na rok – muszę przyznać – wzrost Ziai w Kauflandzie to ponad 100 procent.

Bo oni mają bardzo dobrą ofertę – sporo ciekawych linii produktowych i przystępne ceny. To chyba jedna z popularniejszych marek kosmetycznych wśród Polaków od wielu lat…

Pracujemy z Ziają od trzech lat, wcześniej nie mieliśmy tej marki u siebie – podobnie jak nie mieliśmy też Białego Jelenia, Oceanic z kosmetykami AA. Od trzech lat sukcesywnie wprowadzamy naszych polskich producentów do stałej oferty Kauflandu. Bo chcemy wspierać w ten sposób lokalność. 

Jako Kaufland jesteśmy nadal o szerokości oferty. Chcemy też budować stabilność i dawać klientowi przekonanie, że on po na przykład Ziaję przyjdzie do Kauflandu, że te produkty będą dostępne w ofercie. Klienta nie zaskoczy całkiem nowa oferta, nowe marki.

No właśnie, klienci nie lubią takich rewolucyjnych zmian na półkach, wywracania ich przyzwyczajeń do góry nogami…

…że przez rok coś było, a nagle nie ma – i nie wiadomo dlaczego. Oczywiście można nam zarzucić, że jesteśmy trochę wolni w zmianach asortymentowych. Ale wiemy, że mamy kilkaset tysięcy klientów, którzy przychodzą dokładnie po ten a nie inny produkt. 

Zmiany i nowości w ofercie są dobre, ale klient musi mieć tę swoją bazę produktów, po które może iść do sklepu w ciemno, i wiedzieć że one na półce będą…

Chcemy dawać klientom przejrzystość i powtarzalność w ofercie, a do tego atrakcyjność cenową. Myślę, że jako Kaufland pod względem atrakcyjności cenowej, w ilości działań i w pozycjonowaniu naszych cen jesteśmy dzisiaj numerem jeden. Dbamy przy tym o zachowanie szerokości oferty. Dajemy przy tym znać, że w Kauflandzie zawsze jest coś nowego, coś na in-out. Zawsze jest coś na chwilę, ale w fantastycznych promocjach i cenach.

Można podać przykład ostatnich świąt Bożego Narodzenia. W ramach zestawów kosmetycznych mieliśmy ponad 150 produktów, z czego 50 to były nowości – zarówno producenckie, jak i nowości od nowych dostawców, których zaproponowaliśmy. W efekcie byliśmy w stanie urosnąć w tej kategorii o ponad 20 proc. sprzedaży. To pokazuje, że jesteśmy gotowi na krok następny – na coś czego nie było do tej pory w ofercie, jak np. kalendarze adwentowe. Nie mieliśmy ich do tej pory, w tym roku będziemy ich poszukiwać. 

Czyli producenci mogą wam już podsyłać oferty na 2026? W ubiegłym roku to była bardzo popularna kategoria, chyba każdy producent kosmetyków wydał swoją wersję kalendarza adwentowego…

To z czym się dzisiaj mierzymy jako Kaufland to wyłącznościowe działania – są marki, które są wyłącznością w kanale drogeryjnym – na przykład tylko w Hebe czy tylko w Rossmannie. Ale musimy zrozumieć, że klient również jest w Kauflandzie, w hipermarkecie – i on by chętnie kosmetyk kupił. 

Jeśli chodzi o kosmetyki i część drogeryjną to Rossmann jest trochę takim dyskontem, który daje numerykę – sprzedaż dużych ilości. Natomiast my w Kauflandzie mamy duże przestrzenie ekspozycyjne, dużo miejsca i możliwości pokazania produktu. Zmieniamy się w ogóle, jeśli chodzi o komunikację z klientem. Teraz wszystkim partnerom na spotkaniach powtarzamy: otwórzmy się również na produkty, które dzisiaj są tylko w drogerii. Bo tutaj u nas też jest rynek, tu też klient czeka. Mówię oczywiście o produktach dostępnych cenowo. 

Są marki, które robią linie na wyłączność dla konkretnej drogerii. Podobnie bywa z dystrybutorami, którzy dzielą swoje linie produktowe pomiędzy retailerów – żeby nie musiały konkurować cenowo na półkach u 2-3 różnych sprzedawców. 

Ja jestem zwolennikiem wolnego rynku i dostępności. Jeżeli Kaufland chce kupić, to Kaufland powinien móc kupić.

A jak ktoś nie chce sprzedać, to niech nie sprzedaje. Kupicie gdzie indziej?

Dzisiaj mamy sytuację, że spływa do nas bardzo dużo ofert z rynku. Oprócz wspomnianej wcześniej lokalności, chcemy też dużo rzeczy kupować z rynków równoległych – mówię tu o produktach typowo make-upowych, których nie jesteśmy w stanie kupić w Polsce. Mamy na to klienta i musimy pamiętać, że ten klient w Kauflandzie również ma zasobny portfel.

Więc ja ze swojej strony mogę zachęcić, by spróbować dać nam ofertę na przykład na kalendarze. A wcześniej odwiedzić samemu Kaufland, zobaczyć jak klienci wchodzą do strefy drogeryjnej, zrozumieć jacy są. Zależy nam na merytorycznych rozmowach z firmami, które czują tę specyfikę naszej sieci, klienta, customer experience.

image

Sławomir Kołodziej, Kaufland: chcemy reagować, ale przede wszystkim budować trendy [FBK 2025]

Jak się mają kosmetyczne marki własne Kauflanda? Czy polski klient je zna i lubi? 

Wiodącą marką własną naszych produktów kosmetyczno-drogeryjnych oraz dla dzieci była do tej pory Bevola. Od drugiej połowy 2025 roku nastąpił podział i część baby care rozbudowujemy pod marką Kuniboo. Zaczynając od części kosmetycznej, czyli Bevoli, muszę podkreślić, że są to fantastyczne składy – bardzo dobre value za niskie money. Jest to strategia cenowa Kaufland.

Czyli tą marką chcecie powiedzieć klientom, że nie kupią nigdzie nic lepszego za jeszcze mniej, tak?

Na 100 procent. Nasza Bevola jest weryfikowana i dostosowywana pod względem jakości i składników do rynku niemieckiego – a tam spełnia normy jakości drogeryjne. Mówiąc krótko: w Niemczech nasza marka własna jakościowo równa się drogerii. A w Polsce ta jakość drogeryjna jest w cenie dyskontowej.

Przyznaję, że trochę mało mówimy o naszej Bevoli, mało komunikowaliśmy to na polskim rynku do tej pory.

Ale też dopiero w ostatnim czasie te marki własne zyskały uznanie polskiego klienta. Bo wcześniej różnie z tym bywało...

Niedawno zrealizowaliśmy transformację Bevoli na polskim rynku – był upgrade jakości opakowania. Można powiedzieć, że “napisaliśmy Bevolę po polsku” – i to dosłownie, bo wcześniej mieliśmy niemieckojęzyczne opisy produktów. W związku z tym nastąpiła zmiana w komunikowaniu produktu i jego wartości. Czyli w etykietach – z przodu i z tyłu, cała komunikacja jest po polsku. Taka mała, ale znacząca zmiana.

Podejrzewam, że z dekadę-dwie temu można było uznawać, że produkt z niemieckimi napisami jest na pewno lepszy, bo przecież ta legendarna “chemia z Niemiec” – proszek made in Germany lepiej prał, płyn do płukania pachniał mocniej…

Tak, klient w Polsce już w tym miejscu był i czekał na zmianę – bo tamten czas się skończył. Na poziomie organizacji długo się do takiej zmiany przygotowywaliśmy, żeby w efekcie dać klientowi jasne, przejrzyste informacje o produktach stojących na naszych półkach. Więc w 2025 roku przeszliśmy tę olbrzymią zmianę produktową, wymieniając praktycznie cały praktycznie asortyment, dając całą opowieść i claimy po polsku

Trzeba też zrozumieć, że nasza marka własna, Bevola, jest przede wszystkim o podstawowych potrzebach kosmetyczno-drogeryjnych – takich jak mydło, żel, szampon, odżywka, kremy do twarzy, płyny do kąpieli – ze składami top of the top i z naszą obietnicą fantastycznych cen dla konsumenta w Polsce. 

Teraz planujemy, jak to wszystko dobrze zakomunikować – top jakość i świetne ceny. Jeśli chodzi o markę Kuniboo, zmieniliśmy tam wiele – od producenta po całe podejście i jakość produktów, jest nowe opakowanie dostosowane do rynku polskiego. Obecnie jesteśmy w trakcie rygorystycznych badań produktu przez Instytut Matki i Dziecka.

Wierzymy, że jakość jest zupełnie inna. Wprowadzając nową markę na rynku chcemy dać klientowi narzędzie do inteligentnego oszczędzania. Kuniboo jest marką, która ma fantastyczną jakość i cenę. Chcemy przekazać konsumentowi, że u nas może kupować jakościowe produkty w niskich cenach, a rodziny i ich potrzeby są dla nas najważniejsze – to jest wpisane w naszą strategię działania.

Jak klienci reagują na zmiany w obrębie waszych marek własnych? Jak je odbierają?

Pierwszy raz przeprowadziliśmy kampanię telewizyjną Kuniboo – była to kampania o rodzinie, o tej pieluszce, o dziecku, bardzo komunikująca z naszymi wartościami. I był to pierwszy raz w naszej historii, kiedy weszliśmy w kampanię telewizyjną dla nowej marki własnej.

Praca nad tą marką dla polskiego rynku trwała dwa lata, bardzo zależało nam żeby zrobić to dobrze – w grę wchodziła zmiana layoutów i dostosowanie się do rynku polskiego. Jako Kaufland planujemy te rzeczy z olbrzymim wyprzedzeniem. Sukcesywnie chcemy wszystkie produkty pielęgnacyjne i akcesoria z Bevoli, związane z dzieckiem, przenosić na stronę marki Kaniboo – to się odbywa na bieżąco.

Jeśli chodzi o opinie konsumentów, to są one bardzo pozytywne – klienci nie spodziewali się tak dobrej jakościowo pieluszki. Nie oszukujmy się, jest to trudna kategoria, bardzo wydrenowana przez Pampersa i marki własne sieci. Dlatego trzeba dużych nakładów, ale też dużej stanowczości w prowadzeniu tej komunikacji.

Jest to też trudny rynek z uwagi na kurczącą się demograficznie grupę – tych najmłodszych konsumentów…

Demografii ani danych GUS nie oszukamy, więc w tej kwestii nie zrobimy za dużo. Natomiast my dalej mamy dużo możliwości do zmiany w naszym koncepcie marki własnej.

Jakie promocje sprawdzają się najlepiej, jeśli chodzi o kategorię kosmetyczną?

W święta i sezonowe okoliczności (na przykład walentynki czy Dzień Kobiet) dobrze sprawdzają się tematyczne zestawy. Chcielibyśmy, żeby w tym roku te zestawy były w Kauflandzie bardziej widoczne – chcemy dać klientom czasowe, fajne, trendy produkty. Takie, żeby klient mógł też wybrać coś z różnych przedziałów cenowych. To jedna rzecz.

Chcielibyśmy być takim miejscem dla klientów, na to trzeba trochę zapracować swoimi ofertami – żeby konsument mógł znaleźć u nas zawsze coś fajnego w ramach stałego asortymentu i ofert czasowych. 

Warto, bo nie jest to oczywiste…

Dostępnych jest u nas wiele ciekawych kosmetyków w ofercie, z topu zestawienia Nielsena. Ale czy klienci o tym wiedzą? 

Moim zdaniem nie.

No dokładnie. Trzeba klientom o tym powiedzieć. W tym roku planujemy dwie kampanie telewizyjne, gdzie będziemy chcieli komunikować do klientów, jak szeroką ofertę drogeryjną i kosmetyczną mamy. To jest dla Kauflandu duża zmiana – będziemy pierwszy raz tak szeroko to komunikować, jakie mamy u siebie produkty. Będziemy się skupiać przede wszystkim na tym, żeby edukować klientów o tym, co mogą znaleźć w Kauflandzie. Bo dzisiaj naprawdę tych marek jest dużo.

Wydaje mi się, że to będzie kluczem roku 2026 – takie wzmocnienie działań czasowych, telewizja i mocna komunikacja o szerokości asortymentu. Na tym będziemy chcieli w tym roku się skupić.

Od ilu lat zajmuje się pan kategorią drogeryjną w Kauflandzie?

Około 4-5 lat.

Czy z perspektywy tego czasu widać, że ludzie teraz kupuja więcej kosmetycznych produktów? Globalnie tak się dzieje, i zapewne też przekłada się to na Kaufland?

W tym czasie na półki Kaufland weszło Yope, be Bio, Ziaja, AA, Biały Jeleń – wprowadziliśmy więcej lokalności w ofercie. Wcześniej Kaufland mocniej opierał się na big suppliers, big brands.

Polski klient preferuje znane lokalne marki niż niemieckie no-name?

Dużą część półki stanowiła Bevola, która nie miała racji sprzedaży z niemieckim opisem, brakiem komunikacji. A z drugiej strony obok rośnie potentat typu Ziaja, który jest przejrzysty, jasny, do tego w porównywalnej cenie. Więc na pewno chcemy wspierać polskich, lokalnych producentów. 

Rynek hipermarketów się zmniejsza – ilościowo, ale też spadki sprzedaży w kanale hipermarketowym są widoczne praktycznie w każdym zestawieniu. Biorąc pod uwagę, że Kaufland w tym zestawieniu jednak rośnie, to jest to jasnym przekazem do producentów, że trzeba ich wspierać. Trzeba wspierać kanał hipermarketowy, bo w przeciwnym razie producentom pozostanie in-out w dyskoncie lub drogerii. Dyskont to siła numeryki.

Jak wygląda obecnie część suplementowa w Kauflandzie? To rosnąca kategoria – w drogeriach, w sklepach spożywczych…

Jako Kaufland w 2024 roku zmieniliśmy całościowo podejście do części fitnessowej i suplementowej – u nas to jest niejako w jednym miejscu. Na początek ponad 7-8 nowych producentów weszło do naszej oferty. Do tego zmieniliśmy całkowicie aranż przestrzeni, dobudowując o nowe produkty, tworząc nowe kategorie, dodatkowe wystawienia, wprowadzając sezonowość. Od 2025 roku wprowadziliśmy również akcje miesięczne “Moda na Fit”, gdzie komunikujemy szerokość asortymentu, ciekawe promocje. I już dzisiaj mogę zapowiedzieć, że przed nami nowi producenci, nowe miejsce, poszerzanie przestrzeni w Kauflandzie. 

Kategoria ta zdecydowanie u nas rośnie. Tylko za sam styczeń mieliśmy tu 170 proc. wzrostu. Natomiast cały zeszły rok to jest ponad 100 proc. Mówimy tu o suplementach, o proteinach, suplementach dla sportowców. Kategoria uległa dużemu odświeżeniu. Na pewno nie jest to już tylko wąski dział dla “hard userów” siłowni czy innych sportów.

No właśnie, to zainteresowanie zdrowiem, poprawą kondycji, lepszym odżywianiem, suplementacją – to także część globalnie widocznego trendu. Dział z kosmetykami rozszerza się, suplementy i produkty wellness wypierają kosmetyki kolorowe, do makijażu…

Prowadzimy takie nasze katalogi beauty – są trzy wydania w ciągu roku, gdzie komunikujemy szerszą ofertę. Dotyczą oferty online. Najbliższy będzie w połowie kwietnia, gdzie pokażemy naszą szerokość asortymentu, różne działania czasowe. I tam od ubiegłego roku zaczęliśmy prezentować tę część wellness – z kolagenem, witaminami, kreatyną

Wszystko, co w jakiś sposób łączy się z dbaniem o siebie, z byciem beauty, byciem w dobrej kondycji psychiczno-fizycznej – coraz częściej łączymy ze sobą, dając polskiemu konsumentowi w sklepach stacjonarnych, najlepszą i najszerszą ofertę. 

To jest na pewno coś, czym możemy się pochwalić, bo też bardzo długo pracowaliśmy na to i dużo współprac tworzymy. Producenci przyznają, że jesteśmy najszybciej i najdynamiczniej zmieniającymi się konceptem w tej kategorii, dając klientom te najświeższe i najlepsze produkty.

Działacie bardzo dynamicznie w tej kategorii i widać, że naprawdę sporo się tu dzieje.

Mamy 261 marketów, więc znajomość naszej oferty jest mniejsza – bo to nie to samo, co 3 tysiące sklepów… Jednak w tych naszych marketach można dostać coś, czego nie znajdzie się w koszach w dyskoncie, prawda? Czyli na co dzień możesz przychodzić do nas po swój ulubiony kosmetyk czy ulubiony suplement. Nie ukrywam, że my ambicje mamy olbrzymie. Ten rok będzie czasem ugruntowywania naszej pozycję jako lidera, jeśli chodzi o ofertę suplementów.

Nie walczymy ceną, nie chcemy uczestniczyć w wojnach cenowych z dyskontami. Odróżnia nas to, że odeszliśmy od tradycyjnego pozycjonowania cenowego w tej kategorii. Dzisiaj nie patrzymy, jakie ceny mają inne sieci w rynku stacjonarnym, tylko pozycjonujemy się cenowo do internetu, do e-commerce‘u. I tam musimy być konkurencyjni. Więc jest cały czas musimy aktualizować nasze podejście: gdzie klient dany produkt kupuje? Jak go kupuje i za jaką cenę? Jeżeli klient patrzy na cenę w internecie, to my musimy być dokładnie w tym miejscu. Myślę, że w taką stronę będzie to szło: w przypadku kategorii mocno zakorzenionych w internecie pozycjonowanie cenowe będzie bardzo ważne. 

My jako Kaufland na pewno chcemy klientom dać tę możliwość, żeby nie musieli już jeździć do kolejnych sklepów, bo u nas kupią wszystko czego potrzebują.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
01. kwiecień 2026 18:06