StoryEditor
Rynek i trendy
11.10.2021 00:00

Produkty do kąpieli wciąż zyskują na znaczeniu

Rynek żeli pod prysznic dynamicznie się rozwija. Kategoria kosmetyków do mycia ciała, była wymieniana przez lata jako jedna z najlepiej rozwijających się na rynku kosmetycznym. Żele pod prysznic i produkty do kąpieli to kosmetyki pierwszej potrzeby – o spadkach sprzedaży w pandemii nie mogło być mowy. Oprócz tego są to produkty, które również podlegają pod kategorię relaks i domowe SPA, które ostatnio bardzo zyskały na znaczeniu.

Przewiduje się, że do 2023 r. światowy rynek żeli pod prysznic wzrośnie o 3,6 proc. – wynika z najnowszego raportu opublikowanego przez Gen Consulting Company.

Według danych Euromonitor International, europejski rynek kosmetyczny odnotowuje odbicie i urośnie o 7 proc. w roku 2021, a kąpiel i prysznic to jedna z najbardziej odpornych kategorii, która będzie napędzać powrót branży „do zdrowia”. Produkty do kąpieli i pod prysznic, po bezprecedensowym rozwoju środków do dezynfekcji rąk i mydła w płynie, powrócą do umiarkowanego wzrostu w ciągu najbliższych pięciu lat.

Nie tylko do codziennego użytku
Powyższe dane potwierdzają jak ważna i silna jest ta kategoria produktów. Z pewnością pomaga jej również zmiana trendów i podejścia konsumentów do pielęgnacji. Z danych raportu NielsenIQ podsumowującego rok 2020 wynikało, że konsumenci szukali produktów, których używanie wiąże się z przyjemnością. Atmosferę tworzyły świece zapachowe – wzrost o 28 proc. A sprzedaż płynów do kąpieli wzrosła o 12 proc.

Troska o siebie może nie jest pojęciem nowym, ale w 2020 r., przyspieszona przez pandemię, stała się jednym z najczęściej używanych terminów – obok takich jak „lockdown” i „dystans społeczny”. Pandemia przesunęła dobre samopoczucie konsumentów na pierwszy plan, a troskę o siebie można teraz odnaleźć w wielu codziennych czynnościach jak relaksujące kąpiele przy świecach.

Bogata oferta producentów
W tej kategorii klient może otrzymać dosłownie wszystko. Klasyczny żel pod prysznic jest dostępny w każdej formie i wersji zapachowej: dla oszczędzających czas – produkt dwa w jednym, z dodatkiem olejków dla wzmocnienia efektu nawilżenia, czy o intensywnym zapachu jeśli ktoś jest fanem aromaterapii. Dostępne są też linie dla osób z problemami skórnymi jak np. produkty kultowej już polskiej marki Biały Jeleń.

Jeżeli klient pragnie relaksu w ofercie są również płyny do kąpieli, które większość producentów dodatkowo wzmacnia oferując także sole, olejki do kąpieli a nawet świece. To wszystko idzie bowiem w parze. Klienci planując domowe SPA chętnie sięgają po różne produkty, żeby sprawić sobie dodatkową przyjemność.

Ciekawą propozycją, której jeszcze kilka lat temu nie było, a przynajmniej nie było tak wielu opcji wyboru, są kule do kąpieli. Jest to zagęszczona mieszanka mokrych i suchych składników uformowana w określony kształt, a następnie wysuszona. Woda do kąpieli musuje na powierzchni zanurzonej w niej kuli. Takie produkty zawierają szereg substancji aktywnych, to koktajl odżywczych komponentów. Oferowane są przeróżne warianty kuli, typu: anti-aging, odżywcza, nawilżająca, pocieszająca, rozweselająca, a do tego są dobrane składniki o określonym działaniu i zapachu.

Kolejną ciekawą propozycją są kąpiele ziołowe lub w mleku. Trudno mówić tu o nowości, ponieważ jak wszyscy wiemy już Kleopatra uwielbiała ten rytuał, jednak w ostatnich latach wszedł on do oferty salonów Spa, a teraz powstało wiele propozycji mieszkanek ziół i mleka w proszki, które dodajemy wprost do własnej wanny.

Nie należy zapomnieć o istotnej i mocno rozwijającej się ofercie produktów do kąpieli dla dzieci i niemowląt. Rodzice noworodków i młodszych dzieci przy wyborze kierują się przede wszystkim jakością produktu i bezpieczeństwem, ale jeśli chodzi o starsze pociechy, to w grę wchodzi już marketing. Całe linie dedykowane konkretnym bajkom lub bohaterom, to droga jaką powinni podążać producenci, którzy chcą zawładnąć kąpielą maluchów.

Naturalne, ekologiczne i w dobrej cenie
Nie można już ignorować czy opierać się faktowi, że naturalne kosmetyki wiodą prym w każdej kategorii. Coraz popularniejsze kosmetyki naturalne są używane przez 17 proc. respondentów – tak wynika z najnowszego raportu Beauty & the Future firmy Mobile Institute, którego Wiadomości Kosmetyczne są patronem medialnym.

Najczęściej z kosmetyków naturalnych korzystają przedstawiciele Pokolenia Xennials (33 proc.).To, co przekonuje konsumentów do korzystania z kosmetyków naturalnych, to przede wszystkim ich zapachy (38 proc.) oraz dobry skład (34 proc). Dla konsumentów liczy się również, a w zasadzie przede wszystkim, cena. Najbardziej zwracają na nią uwagę przy wyborze produktów (33 proc. wskazań), ale już jedna czwarta badanych wskazała na markę (23 proc.). Cena z całą pewnością jest kluczowa zwłaszcza w przypadku żeli do mycia ciała, ponieważ są to kosmetyki codziennego użytku.

Chociaż spora część konsumentów poszukuje niższych cen i w dużej mierze polega na promocjach oraz produktach marek własnych, nie musi to oznaczać, że producenci powinni zacząć koncentrować się wyłącznie na tańszych produktach w swoim portfolio. Istnieją wyraźne dowody na silną lojalność konsumentów wobec marek, szczególnie w przypadku kupujących, którzy nie planują zmiany swoich przyzwyczajeń.

Gdzie kupujemy?
Produkty do mycia ciała są kategorią pierwszej potrzeby. To oznacza, że są szeroko dostępne we wszystkich kanałach sprzedaży. Dla drogerii jest to problem, bo muszą mierzyć się z bardzo silną konkurencją.

Mimo że pandemia osłabiła sprzedaż w drogeriach na rzecz dyskontów, to w pierwszym półroczu 2021 widać odbicie. Drogerie są najważniejszym kanałem dla sprzedaży produktów kosmetyczno-chemicznych, odpowiedzialnym za 40 proc. wartości sprzedaży tej kategorii, z dynamiką przekraczającą 6 proc. W przypadku dyskontów jest to niecałe 2 proc. – wynika z najnowszych danych NielsenIQ. 

Przeczytaj również: Kylie Jenner zaoferowała kosmetyki dla dzieci. Kylie Baby to jej pierwsza linia stworzona we współpracy z Coty

Marta Kudosz
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
01.09.2026 12:51
Te trendy beauty zdominowały lato 2026. Od cloud skin po glossy hair
Co kupowaliśmy latem 2026? Te trendy rządzą rynkiem beautyShutterstock

Lato 2026 nie przyniosło jednego dominującego kanonu urody. Zamiast tego rynek beauty rozwija kilka pozornie sprzecznych kierunków: od mocnego, monochromatycznego makijażu po niemal niewidoczną cerę, od rozbudowanych technologicznie produktów SPF po powrót do prostych rutyn. Cult Beauty wskazuje na kilkanaście trendów, które definiują tegoroczny sezon. Wśród nich są także zjawiska dobrze widoczne już na polskim rynku.

 

Trendów beauty nie da się dziś śledzić wyłącznie przez pryzmat wybiegów. Coraz częściej ich pierwszym miejscem narodzin są TikTok, Instagram i wyszukiwarki drogerii, a dopiero później trafiają do kampanii największych marek.

Analiza Cult Beauty pokazuje zresztą, jak bardzo rynek się rozwarstwił. Z jednej strony mamy colour drenching, czyli świadome używanie jednego koloru w całym makijażu. Z drugiej – skinimalism, ograniczanie liczby kosmetyków i skupienie się na podstawowych potrzebach skóry. Do tego dochodzą nowe formaty SPF, kosmetyki chłodzące, pielęgnacja przeciw uszkodzeniom włosów, produkty zapewniające efekt tafli oraz bardziej wyrafinowane zapachy gourmand.

To nie tyle lista chwilowych mód, ile obraz tego, czego konsumenci oczekują dziś od produktów beauty: efektu, wygody, funkcjonalności i możliwości dopasowania produktu do własnego stylu życia.

Colour drenching: jeden kolor, cały makijaż

Jednym z najbardziej wyrazistych trendów sezonu jest colour drenching. Zasada jest prosta: zamiast dobierać osobno cień, róż i pomadkę, wszystkie elementy makijażu utrzymujemy w jednej rodzinie kolorystycznej.

Może to być róż przechodzący od powiek przez policzki aż po usta, odcienie śliwkowe, miedziane, brzoskwiniowe czy lawendowe. Efekt jest mocny, ale dzięki spójności kolorystycznej nie musi wyglądać przesadnie.

Cult Beauty zwraca uwagę, że trend jest właściwie współczesną wersją maksymalizmu, ale łatwiejszą do zastosowania na co dzień. Zamiast wielu kontrastujących ze sobą kolorów wystarczy jeden i jego różne nasycenia.

Co ciekawe, colour drenching jest już obecny także w komunikacji polskiego rynku beauty. W maju Wiadomości Kosmetyczne opisywały go jako jeden z głównych trendów sezonu wiosna–lato 2026, wskazując na jego związki z powrotem estetyki lat 90.

To trend szczególnie atrakcyjny dla marek makijażowych, ponieważ pozwala budować całe kolekcje wokół jednej palety: cieni, róży, produktów do ust i produktów wielofunkcyjnych.

image

Arabia Saudyjska nowym eldorado dla beauty? Rynek wart 8,1 mld dolarów

Cloud skin zamiast kolejnej wersji glass skin

Po kilku latach dominacji glass skin rynek zaczyna szukać innego rodzaju blasku.

Cult Beauty nazywa tegoroczny kierunek cloud skin. To cera lekka, miękka i rozproszona optycznie, z delikatnym światłem, ale bez charakterystycznego dla glass skin mocnego połysku. Ma wyglądać jak skóra po odpoczynku czy zajęciach jogi: świeżo, zdrowo i naturalnie.

To interesująca ewolucja. Jeszcze niedawno pożądanym efektem był maksymalny połysk i niemal mokra powierzchnia skóry. Teraz coraz większą wartość ma kontrolowany blask.

Podobny kierunek można zauważyć w Polsce. Rossmann wprowadził do swojej komunikacji również pojęcie cloudless skin, opisując je jako efekt gładkiej, jednolitej i promiennej skóry.

Różne nazwy, ale wspólny mianownik jest podobny. Skóra ma wyglądać dobrze bez wrażenia ciężkiego makijażu.

Skinimalism: mniej kosmetyków, więcej sensu

Jednym z najbardziej znaczących trendów nie jest jednak nowy produkt, lecz… rezygnacja z części produktów.

Skinimalism zakłada ograniczenie wieloetapowych rutyn na rzecz kilku dobrze dobranych kosmetyków. Podstawowy zestaw to dziś: dobry produkt oczyszczający, ukierunkowany produkt pielęgnacyjny, krem wspierający barierę skóry oraz SPF.

To wyraźna reakcja na lata rozbudowywania rutyn skincare. Dziesięć kroków, kilka serum, kwasy, retinoidy, maski i esencje były przez długi czas symbolem świadomej pielęgnacji. Teraz coraz częściej konsumenci pytają, czy naprawdę potrzebują wszystkich tych produktów.

To także ważny sygnał dla drogerii. Konsument niekoniecznie chce kupować więcej. Chce kupować bardziej celowo.

SPF przestaje być "kosmetykiem na lato”

Kolejny trend wskazany przez Cult Beauty to SPF jako pełnoprawny element skincare.

To już nie tylko klasyczny krem przeciwsłoneczny nakładany na plażę. Na rynku pojawia się coraz więcej produktów łączących ochronę przeciwsłoneczną z właściwościami pielęgnacyjnymi i makijażowymi: tinty, serum SPF, produkty rozświetlające czy formuły ułatwiające reaplikację w ciągu dnia.

Zmienia się więc także pozycjonowanie kategorii. SPF ma nie tylko chronić, ale również nawilżać, poprawiać wygląd skóry czy pełnić funkcję lekkiego makijażu.

image

Beauty dla chłopców? Gen Alpha kupuje skincare, perfumy i kosmetyki premium

Lato chce się ochłodzić

Upały tworzą również popyt na produkty dające natychmiastowe wrażenie ochłodzenia.

Cult Beauty opisuje skin cooling jako trend, który wychodzi poza klasyczne mentolowe "mrowienie”. W kosmetykach pojawiają się składniki i formuły projektowane tak, aby wywoływać na skórze wrażenie chłodu, jednocześnie odpowiadając na potrzeby cery podrażnionej czy zaczerwienionej po ekspozycji na słońce. Wśród wymienianych składników znalazły się m.in. katechiny z zielonej herbaty, ekstrakt z ogórka i aloes.

To dobry przykład tego, jak warunki klimatyczne wpływają na innowacje produktowe. Konsument mieszkający w coraz cieplejszym klimacie szuka nie tylko ochrony, ale też sensorycznego komfortu.

Włosy: mniej mycia, więcej stylizacji

W kategorii haircare Cult Beauty wskazuje na trend re-stylingu. Zamiast kolejnego mycia włosów konsumenci sięgają po mgiełki odświeżające i produkty przygotowujące włosy do ponownej stylizacji.

Idea jest prosta: odświeżyć włosy, a następnie ponownie wykorzystać prostownicę, lokówkę, szczotkę czy urządzenie typu air wrap. To alternatywa dla wielokrotnego stosowania suchego szamponu, który przy częstym użyciu może pozostawiać na włosach wyczuwalny osad.

Ten trend łączy się z kolejnym: anti-damage hair. Konsumenci chcą stylizować włosy, ale jednocześnie ograniczać konsekwencje działania wysokiej temperatury i mechanicznych uszkodzeń.

Dlatego rośnie znaczenie produktów typu bond repair, kuracji odbudowujących oraz kosmetyków zabezpieczających włosy przed stylizacją.

Efekt tafli nadal mocny

Jeśli jest jeden trend włosowy, który szczególnie mocno widoczny jest na półkach, to gloss, shine i anti-frizz.

Cult Beauty wskazuje trzy najważniejsze oczekiwania: wygładzenie, eliminację puszenia i intensywny połysk. W odpowiedzi na nie rozwijają się spraye nabłyszczające, woski, produkty przeciw wilgoci i kosmetyki stylizacyjne dające efekt tafli.

To nie jest wyłącznie trend premium. W Polsce podobne produkty można znaleźć również w kanale masowym. Drogerie takie jak Rossmann, Hebe czy Notino zapełniają pułki podobnymi produktami.

Widać więc, że efekt, który jeszcze niedawno kojarzył się głównie z salonowymi zabiegami, został przełożony na prosty produkt do domowej stylizacji.

image

PPWR zmienia rynek opakowań. Branża beauty pokazuje nowe rozwiązania

Gourmandy dojrzewają

Zmiana dotyczy również perfum.

Cult Beauty zauważa, że gourmand przestał oznaczać wyłącznie słodycz. Wanilia, karmel czy inne jadalne nuty są coraz częściej łączone z drewnem, piżmem i bardziej złożonymi akordami. Dzięki temu zapach może być słodki, ale jednocześnie bardziej wytrawny i elegancki.

To kierunek bardzo dobrze widoczny również w polskiej dystrybucji. Sephora ma osobną kategorię zapachów gourmand, w której znajdują się m.in. KAYALI Vanilla 28, KAYALI Yum Pistachio Gelato, Tom Ford Vanilla Sex czy The 7 Virtues Amber Vanilla.

Jednocześnie rośnie zainteresowanie bardziej niszowymi interpretacjami słodkich zapachów. Przykładem jest dostępny w polskiej Sephorze Fugazzi Vanilla Haze, który bazuje na waniliowym, wyraźnie gourmandowym charakterze.

Lato 2026 pokazuje, czego chce konsument beauty

Lista trendów przygotowana przez Cult Beauty jest długa, ale jej najważniejsze elementy układają się w kilka większych zjawisk.

Po pierwsze: funkcjonalność. SPF ma jednocześnie pielęgnować, produkty do włosów mają nie tylko stylizować, ale też chronić, a kosmetyki chłodzące odpowiadają na konkretny problem związany z upałem.

Po drugie: personalizacja. Colour drenching pozwala wyrażać siebie przez kolor, a rozwój gourmandów pokazuje, że również zapach staje się coraz bardziej zindywidualizowany.

Po trzecie: prostota. Skinimalism jest przeciwwagą dla konsumpcyjnego podejścia do pielęgnacji i pokazuje, że część konsumentów zaczyna szukać nie kolejnego produktu, ale lepiej zaprojektowanej rutyny.

I wreszcie efekt. Niezależnie od tego, czy mówimy o cloud skin, glossy hair czy dopracowanym gourmandzie, konsument chce widzieć i czuć rezultat.

I choć lato powoli dobiega końca, spora część tych trendów zostanie z nami na dłużej. 

 

Źródło: Cult Beauty, Premiumbeautynews

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
31.08.2026 12:09
Dolly Parton nie zarobiła na kosmetykach tyle, ile mogła. I to być może było jej największe branżowe dziedzictwo.
Dolly Parton

25 singli na pierwszym miejscu listy Billboardu, rekord wśród kobiet wykonujących muzykę country, kontrakt kosmetyczny wart 2 mln dolarów już w latach 90. i portfolio zapachów rozwijane współcześnie. Dolly Parton, która zmarła we wtorek w Nashville w wieku 80 lat po krótkiej walce z chorobą nowotworową, pozostawiła po sobie nie tylko muzyczne imperium. Dla branży beauty była ikoną, która dekadami konsekwentnie udowadniała, że sztuczny wygląd i autentyczność wcale nie muszą się wykluczać.

image
Dolly Parton Wigs
Dolly Parton przez całą karierę budowała wizerunek oparty na pozornej sprzeczności. Z jednej strony była ucieleśnieniem maksymalizmu: wielkie blond włosy, peruki, mocny makijaż, sztuczne rzęsy, manicure i stroje pokryte kryształkami. Z drugiej – otwarcie mówiła o tym, że jej wygląd jest świadomie wykreowany i wymaga czasu, pieniędzy oraz zabiegów.

– Potrzeba dużo czasu i pieniędzy, żeby wyglądać tak tanio – żartowała w swojej autobiografii z 1994 roku.

Ta autoironia była jednym z fundamentów jej marki osobistej. Jej pierwszy przebój, „Dumb Blonde”, który trafił na listy przebojów, również opierał się na grze ze stereotypem „głupiej blondynki”. Parton wykorzystywała stereotypy dotyczące kobiecego wyglądu, jednocześnie konsekwentnie je podważając. "Dowcipy o głupich blondynkach mnie nie obrażają — nie jestem ani głupia, ani nie jestem blondynką", powiedziała w jednym z wywiadów.

Rekord 25 numerów jeden i biznes jak okiem sięgnąć

Dolly Parton była jedną z najbardziej skutecznych biznesowo artystek swojego pokolenia. Zdobyła 25 pierwszych miejsc na country liście Billboardu, ustanawiając rekord wśród kobiet. Talent kompozytorski i popularność sceniczną przełożyła następnie na kolejne przedsięwzięcia – od kariery filmowej, przez park rozrywki, po rozbudowany system licencji i współprac komercyjnych.

Jej działalność biznesowa obejmowała partnerstwa m.in. z Good American, Duncan Hines, Kendra Scott i Krispy Kreme. Co ciekawe, mimo że jej wizerunek od dziesięcioleci był nierozerwalnie związany z kosmetykami i stylizacją, sama Parton relatywnie ostrożnie wykorzystywała swój potencjał komercyjny w branży beauty.

Pierwszą dużą próbę podjęła w 1993 roku, podpisując z Revlonem kontrakt o wartości 2 mln dolarów na kolekcję Beauty Confidence. Projekt ostatecznie nie został zrealizowany zgodnie z pierwotnymi planami z powodu różnic dotyczących m.in. treści reklamy telewizyjnej typu infomercial. Revlon wypuścił jednak linię peruk sygnowanych nazwiskiem artystki.

Dopiero kilkadziesiąt lat później jej obecność w branży beauty nabrała bardziej metodycznego, przemyślanego charakteru.

Od zapachów do makijażu. Scent Beauty rozwija markę Dolly Parton

Pod koniec 2020 roku firma Edge Beauty, która później zmieniła nazwę na Scent Beauty, poinformowała o uzyskaniu licencji na tworzenie zapachów związanych z Dolly Parton. Portfolio było następnie stopniowo rozszerzane i obejmuje obecnie około siedmiu produktów zapachowych.

Wiele z nich nawiązuje bezpośrednio do rodzinnego Tennessee i estetyki amerykańskiego Południa. Wśród nazw znalazły się m.in. Smoky Mountain, Tennessee Sunset, Scent From Above oraz Dancing Fireflies.

image

Dolly Parton poszerza kolekcję zapachów Front Porch i działa w ramach CSR

W 2024 roku współpraca Parton z Scent Beauty została rozszerzona o segment makijażowy. Według Steve’a Mormorisa, CEO Scent Beauty, artystka aktywnie uczestniczyła w procesie kreatywnym – zarówno przy tworzeniu kompozycji zapachowych, jak i projektowaniu opakowań.

– Tworzyła zapachy odnoszące się do jej południowych korzeni, kobiecości i zamiłowania do kwiatów. Pracowała również nad opakowaniami pokrytymi kryształkami i motywami motyli, które były dla niej symbolem zdolności do marzeń – podkreśla Mormoris.

Dla Scent Beauty współpraca z Parton była więc czymś więcej niż klasycznym wykorzystaniem wizerunku celebrytki. Marka osobista artystki miała bezpośrednio wpływać na estetykę i koncepcję produktów.

image
Revlon
„Jeśli coś zwisa, opada albo przeszkadza, poprawię to”

Największy wpływ Dolly Parton na branżę beauty prawdopodobnie nie wynika jednak z liczby sprzedanych perfum czy wartości kontraktów licencyjnych. Jej znaczenie polegało przede wszystkim na otwartym podejściu do modyfikowania własnego wyglądu.

W czasach, gdy wiele znanych osób zaprzeczało korzystaniu z chirurgii plastycznej, Parton publicznie mówiła o swoich zabiegach. Jej słynne wypowiedzi na ten temat – od „Jeśli coś zwisa, opada albo się ciągnie, podciągnę to, odsysam lub wyrwę” po stwierdzenie, że jest „self-made woman i ma rachunki od lekarzy, żeby to udowodnić” – łączyły humor z całkowitym brakiem potrzeby ukrywania własnych wyborów.

To podejście zwraca dziś uwagę specjalistów z branży medycyny estetycznej. Deepak Dugar, chirurg plastyczny, podkreśla, że Parton pokazała, iż korzystanie z zabiegów nie musi oznaczać utraty własnej tożsamości. "Przez lata zmieniały się jej włosy, makijaż i wygląd, a ona otwarcie korzystała z zabiegów kosmetycznych. Ale kiedy patrzyło się na Dolly, nigdy nie miało się wrażenia, że wygląda jak ktoś inny. Zawsze wyglądała jak Dolly" – zauważył w wypowiedzi dla Beauty Independent.

image

Po perfumach przyszedł czas na szminki. Dolly Parton wypuszcza nową linię kosmetyków

To właśnie zachowanie rozpoznawalności i indywidualnego charakteru staje się obecnie jednym z ważniejszych tematów w dyskusji o medycynie estetycznej. W świecie zdominowanym przez powtarzalne trendy, media społecznościowe i coraz bardziej ujednolicone wzorce urody, jej przykład pokazuje alternatywną drogę: modyfikowanie wyglądu bez kopiowania cudzej twarzy czy stylu.

Maksymalizm zamiast „quiet beauty”

Dolly Parton przez dekady reprezentowała podejście, które można uznać za przeciwieństwo współczesnego minimalizmu estetycznego. Nie próbowała ukrywać makijażu, sprawiać wrażenia, że „obudziła się taka”, ani dostosowywać się do aktualnej definicji naturalności.

Sercem wypełniającej całe pomieszczenia osobowości Parton były jej platynowoblond włosy, dzięki ogromnej kolekcji peruk. „To było staromodne podejście do stylizacji z romantyzmem i fantazją królowych muzyki country lat 80.” – mówi Rachael Gibson, dziennikarka znana jako The Hair Historian, w wypowiedzi dla InStyle. Chociaż kształt jej włosów zmieniał się na przestrzeni lat, od bufiastego tapirowania w stylu lat 60. po pierzastą fryzurę typu mullet, ogromna objętość i odcień tlenionego blondu pozostały niezmienne. „Zawsze były duże i blond, czy to loki, czy warstwowe, tapirowane, długie włosy. Były to kluczowe cechy, a wszystko inne po prostu się na nich nadbudowywało.”

image
Revlon
Jak zauważa dziennikarka beauty Kirbie Johnson, Parton świadomie reprezentowała „za dużo” – w świecie, w którym kobiety, szczególnie wraz z wiekiem, często słyszą, że powinny się wizualnie minimalizować.

Jednocześnie jej przekaz nie polegał na zachęcaniu innych do kopiowania jej wyglądu. Przeciwnie, sama wielokrotnie podkreślała, że każdy powinien odnaleźć własną definicję piękna, i nie ukrywała, że jej koncept piękna jest też stricte użytkowy. Jej akrylowe paznokcie, często pomalowane na kolor czerwieni wozu strażackiego, były nie tylko wisienką na torcie jej wizualnej prezentacji, ale także jej instrumentem. W 2019 roku, podczas występu w programie The Tonight Show Starring Jimmy Fallon, Parton ujawniła, że ​​odegrały one kluczową rolę w powstaniu jej przeboju z 1980 roku „9 to 5”. Linię basową tworzyła, stukając akrylowymi paznokciami o siebie, co naśladowało dźwięk maszyny do pisania. W książeczce jej płyty znajduje się nawet dopisek tam, gdzie zazwyczaj podaje się, który artysta używał konkretnego instrumentu: „Nails by Dolly”.

To właśnie ten aspekt jej dziedzictwa jest szczególnie aktualny dla branży beauty. Dolly Parton udowodniła, że autentyczność nie musi oznaczać rezygnacji z peruk, sztucznych rzęs, makijażu czy chirurgii plastycznej. Można świadomie konstruować własny wizerunek, wydawać pieniądze na jego utrzymanie i jednocześnie pozostawać wiarygodnym.

Dla branży, która coraz częściej komunikuje indywidualizm i różnorodność, Parton była przykładem konsekwencji na długo przed tym, zanim „autentyczność” stała się marketingowym hasłem. Jej największą lekcją dla beauty nie jest więc konkretny produkt, trend czy technika makijażu. Jest nią przekonanie, że piękno nie musi oznaczać dostosowania się do obowiązującego standardu.

Jak podsumowuje jedna z najczęściej przywoływanych zasad Dolly Parton: najpierw trzeba dowiedzieć się, kim się jest, a potem robić to świadomie.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
01. wrzesień 2026 14:41