StoryEditor
E-commerce
22.12.2020 00:00

[SONDA 2021 PROGNOZY] Blanka Chmurzyńska-Brown, KosmetyczniPL: Przywództwo, intuicja, zwinność – wytyczne na nowy rok

– Dzięki szybkim reakcjom na zmieniające się oczekiwania klientów – zarówno tych biznesowych, jak i konsumentów – przeszliśmy przez kryzys lepiej niż wiele innych branż. Trzymajmy się tej umiejętności, a będzie dobrze – mówi Blanka Chmurzyńska-Brown, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego KosmetyczniPL w naszej noworocznej sondzie. Zarazem wskazuje na szereg trudnych i kosztownych wyzwań, z którymi zmierzy się sektor kosmetyczny w przyszłym roku, zależnie i niezależnie od pandemii.  

Jesteśmy u progu 2021 roku. Jaki to będzie rok dla branży kosmetycznej?

Wszyscy liczymy, że 2021 będzie lepszy w każdym aspekcie naszego życia – zarówno zawodowym, jak i osobistym. Biznesowo 2020 kończymy zaprawieni w boju, nauczeni, że wiele zmian w organizacji produkcji, sprzedaży czy zarządzania pracą da się przeprowadzić sprawnie i szybko. Przekonaliśmy się, że umiemy współdziałać na odległość i ciągle zachować wysoką efektywność. Ważne, żebyśmy pamiętali, jak wiele udało nam się osiągnąć w tym przedziwnym okresie i przekuli to w atuty w kolejnych miesiącach.

Pod jakimi hasłami upłyną nam najbliższe miesiące?

Na myśl od razy przychodzą mi trzy.

Przywództwo. Jak wielokrotnie już w tym roku powtarzałam – polski sektor kosmetyczny relatywnie dobrze poradził sobie z kryzysem wywołanym pandemią m.in dlatego, że zarządzają nim prawdziwi liderzy – osoby z charyzmą i wizją, które odważnie prowadzą swoje zespoły przez wszystkie trudne momenty.

Intuicja. Kolejnym trendem jest powrót intuicji w działalności biznesowej. Mimo, że – jak powtarzamy w naszej organizacji – zmiana to drugie imię sektora kosmetycznego, sytuacji, w jakiej znaleźliśmy się w tym roku nie da się porównać z żadną inną w historii. Nie mogliśmy odnieść się do podobnych aktywności, zajrzeć do archiwów czy posiłkować się prognozami ekspertów. Jedyne, na co mogliśmy liczyć, to intuicja i znajomość swoich mocnych stron.

Zwinność. Chociaż to pojęcie raczej z gruntu IT, w tym roku zdominowało także nasze podwórko. Dzięki szybkim reakcjom na zmieniające się oczekiwania klientów – zarówno tych biznesowych, jak i konsumentów, przeszliśmy przez kryzys lepiej niż wiele innych branż. Trzymajmy się tej umiejętności, a będzie dobrze.

Wyzwaniem będzie zmieniające się prawo – mówią szefowie firm kosmetycznych, z którymi mieliśmy okazję rozmawiać. Na jakie najważniejsze zmiany branża musi się przygotować?

Legislacja zmienia się rzeczywiście bardzo dynamicznie. Jeszcze niedawno w zespole związku skupialiśmy się na walce o możliwość pozostawienia dermokonsultacji w aptekach, co finalnie się udało, czy zablokowaniu podwójnego opodatkowania spółek komandytowych. Dziś zajmują nas przede wszystkim nowe wytyczne Komisji Europejskiej dotyczące żeli wodno-alkoholowych, Brexit, który będzie wymagał od producentów wypracowania nowego modelu współpracy z kontrahentami z UK, czy zmiany w polskim systemie gospodarowania odpadami.

Wiemy już, że KE wprowadza nowe wytyczne dotyczące żeli wodno-alkoholowych. Jak poważne mogą być tego konsekwencje dla firm, które je produkują?

Rzeczywiście żele wodno-alkoholowe, na które wiele podmiotów przestawiło produkcję w marcu i kwietniu br., okazały się chwilowym ratunkiem. Choć z pewnością zostaną z nami na dłużej, rynek bardzo szybko się nimi nasycił. Z naszego badania „Branża Kosmetyczna vs. Covid-19. Pół roku funkcjonowania w pandemii” wynika, że ponad 70 proc. badanych, których firma zmieniła profil działalności, ma dziś problem ze sprzedażą takich produktów, zarówno w Polsce (96 proc. wskazań), jak i na eksport (1/3 wskazań).

Opublikowane w połowie listopada br. wytyczne wprowadzą drastyczne zmiany dla kosmetycznych żeli wodno-alkoholowych. Wśród zakazanych deklaracji znalazły się m.in. frazy: „antybakteryjny” i „przeciwdrobnoustrojowy”. Zakazano również deklarowania stężenia procentowego alkoholu, używania znaków, logo, obrazów, które mogą kojarzyć się działaniem biobójczym, medycznym, leczniczym czy nawiązującym do pandemii i stosowania oznakowania zgodnego z CLP. Kluczowe zmiany dobrze obrazuje nasza związkowa infografika:

Koszty wprowadzenia tych zmian będą uzależnione od decyzji o terminach przejściowych, na którą jeszcze czekamy. Jeśli zmiany obejmą także produkty już wprowadzone do obrotu – producenci będą zobowiązani do wycofania ich z rynku. To może być bardzo trudny logistycznie i kosztowny proces. Dochodzi do tego konieczność zmiany etykiet lub potencjalnej utylizacji produktów. Wielu przedsiębiorców, zwłaszcza tych małych, dla których żele były pandemicznym remedium, odczuje to dotkliwie. Ale także ci, którzy eksportują żele wodno-alkoholowe za granicę, będą musieli dostosowywać się do okresów przejściowych, ustalanych w każdym kraju indywidualnie.

Strategia Plastikowa, Zielony Ład – na jakie wyzwania i koszty w tym zakresie muszą przygotować się firmy kosmetyczne?

Jeśli chodzi o koszty dostosowania się firm do Strategii Plastikowej i Zielonego Ładu, którego strategia jest dziś niewielką częścią, jest to jeszcze trudne do oszacowania. Po pierwsze dlatego, że zmiany są rozłożone w czasie na wiele lat – do 2030 i 2050 roku. Po drugie – regulacje dotkną praktycznie wszystkich obszarów funkcjonowania przedsiębiorstw, nie tylko opakowań, które muszą stać się recyklowalne i będą w przyszłości musiały zawierać recyklaty, choć raczej jeszcze nie w 2021 r.

Zmienią się wymagania dotyczące wpływu produktów na środowisko i jego oceny, emisji przemysłowych, pozyskiwania surowców. Dziś trudno przewidzieć, które obszary Zielonego Ładu i na ile będą wprost dotyczyły sektora kosmetycznego. Na pewno jednak będą one wymagały sporych nakładów. Będzie można próbować zmniejszać te koszty poprzez wykorzystanie dofinansowania. UE uruchamia wiele programów pomocy przedsiębiorstwom, które będą inwestowały w zielone technologie.

Znaczące koszty prawdopodobnie już w 2021 roku przyniosą plastic levy oraz opłaty z tytułu Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta, które zastąpią dzisiejsze opłaty produktowe za opakowania. Konkretnych kwot wciąż niestety nie znamy – mimo, że rok 2020 właśnie się kończy.

W tej chwili zależy nam przede wszystkim na wdrożeniu w Polsce systemu ROP (Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta). To on ma określić nowy sposób wyliczania opłat za opakowania i produkty, które będą podstawą do zbudowania w Polsce systemu gospodarki odpadami. Niestety ministerstwo w zakończonych konsultacjach projektu ustawy o odpadach, wdrażającej ROP, nie przedstawiło jak dotąd istotnych szczegółów. Uważamy, że w przepisach szczegółowych powinno się uwzględnić przede wszystkim konkretny sposób wyliczania opłat ROP, bo to kluczowe dla przedsiębiorców. Ważne są także: sposób realizacji obowiązków przez przedsiębiorców, schematy, lub choćby założenia, przepływów strumieni finansowych z opłat ROP, struktura i odpowiedzialność instytucji administracji czy konkretna odpowiedzialność podmiotów – poszczególnych pozostałych uczestników łańcucha wartości opakowań. Zaapelowaliśmy o zintensyfikowanie prac nad wskazanymi wyżej szczegółami. Tylko one pomogą Polsce osiągnąć zakładane poziomy recyklingu, a  rynkowi dostosować się do wymagań w terminach określonych w przepisach UE.

Składniki – w ubiegłych latach kurcząca się lista składników, konserwantów była poważnym problemem dla branży. Czy KE prowadzi obecnie jakieś prace w tym zakresie?

W kwestii składników nadchodzący rok będzie przebiegał pod znakiem mikroplastików. Prace nad ograniczeniem stosowania mikroplastików celowo dodawanych do produktów konsumenckich i profesjonalnych, rozumianych przez Europejską Agencję Chemikaliów, tj. ECHA, nie tylko jako mikrodrobiny plastikowe, ale też polimery, na początku roku przejmuje Komisja Europejska. Jej propozycja będzie oparta o skonsolidowaną opinię Komitetów ds. Oceny Ryzyka i Komitetu ds. Analiz Społeczno-Ekonomicznych, które ocenią propozycję regulacji ECHA z 2019 r. W kolejnym etapie projekt regulacji KE będzie konsultowany z państwami członkowskimi UE.

Nasz dział techniczno-legislacyjny, mocno zaangażowany w prace nad tą kwestią, szacuje, że regulacja może objąć nawet 226 substancji stosowanych w produktach kosmetycznych. I to takich, które pełnią w nich kluczowe funkcje, np. zagęstniki, emulgatory, i są stosowane w niemal każdej kategorii kosmetyków.

Przeraża nas fakt, że branża kosmetyczna poniesie prawie 80 proc. kosztów regulacji uwzględniając wszystkie sektory – 90 proc. wszystkich zmienianych receptur to kosmetyki. Inne sektory nie są aż tak regulowane w tej kwestii. Co istotne brakuje odpowiednich zamienników dla polimerów stosowanych w 85,5 proc. produktów. Wiele kategorii produktów kosmetycznych zmieni właściwości lub zniknie z rynku.

Obok mikroplastików trzeba zwrócić uwagę na opublikowaną w październiku 2020 r. Chemicals Strategy for Sustainability (CSS), jeden z filarów Europejskiego Zielonego Ładu. Zakłada ona liczne działania, które obejmą także składniki stosowane w produktach kosmetycznych: nanomateriały, substancje potencjalnie oddziałujące na układ hormonalny, PFAs. W ramach tej strategii w przyszłym roku planowane są kolejne oceny bezpieczeństwa stosowania w produktach kosmetycznych składników o potencjalnym działaniu zaburzającym układ hormonalny, rewizja funkcjonowania przepisów dotyczących stosowania tych substancji i rewizja horyzontalnej definicji nanomateriałów.

Niedawno ponad 400 firm i marek kosmetycznych zaapelowało do KE o respektowanie zakazu testowania składników  kosmetycznych na zwierzętach. Co oznacza ten apel, dlaczego był potrzebny?

Apel największych firm kosmetycznych świata pokazuje, że sektor kosmetyczny od dłuższego czasu żyje w swoistym duopolu prawnym, którego regulacje wzajemnie się wykluczają. Z jednej strony w UE obejmuje nas zakaz testowania produktów kosmetycznych i ich składników na zwierzętach. I – co mocno wybrzmiało w tym apelu – jest to dobry kierunek, który popieramy i staramy się szerzyć podejście UE także w rozmowach z innymi krajami, gdzie testy niestety wciąż obowiązują.

Czytaj: Przemysł kosmetyczny wzywa instytucje UE do utrzymania zakazu testów na zwierzętach

Z drugiej strony produkty i składniki kosmetyków podlegają legislacji chemicznej, która innym branżom, np. medycznej czy farmaceutycznej, na takie testy pozwala. Wymogi tej legislacji sprawiają, że przy obecnym poziomie rozwoju metod alternatywnych nie da się realnie wprowadzić do użytkowania żadnego nowego składnika kosmetyków. Legislacja chemiczna wymaga bowiem badań, które w tej chwili mogą być przeprowadzone tylko na zwierzętach, a legislacja kosmetyczna ich zakazuje.

Jako branża nie chcemy wracać do testów na zwierzętach, więc aktualnie możemy opierać się tylko na składnikach, które już kiedyś zostały przebadane lub takiego badania nie wymagają. To bardzo istotny hamulec innowacji. Firmy zaapelowały właśnie o zniesienie wymogu badań na zwierzętach w legislacji chemicznej, co ma być krokiem ku przywróceniu innowacji składnikowych w branży kosmetycznej.

Opakowania – wśród firm kosmetycznych rodzą się obawy o dostęp do nich, w tym szczególnie do ekologicznych rozwiązań. Na ile jest to poważny problem?

Poważny problem pojawi się wówczas, gdy firmy staną w miejscu i nie będą podejmowały żadnych działań w kierunku bardziej zrównoważonych opakowań. Dziś jesteśmy na początku drogi i oczywiście mamy szereg obaw. Dostęp do recyklatów, możliwość recyklingu opakowań, ocena recyklowalności, wpływ ekoprojektowania opakowań na bezpieczeństwo opakowań i produktów – to obszary, których wciąż uczymy się i to wspólnie z producentami opakowań i recyklerami.

Na realizację Strategii Plastikowej (w tym pełnej recyklowalności opakowań) mamy jeszcze jednak sporo czasu. Firmy, które już podjęły działania, w większości są już w stanie ocenić, jakie rozwiązania są dostępne i już je wdrażają. Uczymy się też identyfikować swoiste ślepe uliczki – opakowania pozornie zrównoważone, które okazują się raczej przykładami „green washingu”.

W Kosmetycznych.pl staramy się mapować dobre praktyki, już stworzone przez firmy i mogące być inspiracją dla innych. Warto zajrzeć do księgi dobrych praktyk sektora: https://kosmetyczni.pl/pl/ksiega-dobrych-praktyk-sektora-kosmetycznego.html

Mapujemy również i adresujemy wyzwania takie jak recyklowalność opakowań kosmetyków. Wspólne działania w gronie różnych uczestników łańcucha wartości opakowań ułatwiają naszym członkom dostosowanie się do zmian. Opakowania będą ważnym elementem naszej związkowej agendy w 2021. 

Dystrybucja, to kolejne wyzwanie dla producentów. E-commmerce zyskuje na znaczeniu, dodatkowo umacniają swoją pozycję najpotężniejsi detaliści, słabną niektóre kanały sprzedaży, np. apteki, sklepy na lotniskach? Co to oznacza dla firm z branży?

To prawda, w covidzie firmy musiały szybko zmierzyć się ze zmianami w kanałach dystrybucji. Po pierwszych trudnych miesiącach, lekko odbiły drogerie, w których ponad połowa respondentów I tury naszego badania deklarowała spadek obrotów i to średnio aż o 57 proc. W drugiej turze badania taką deklarację składa 41 proc. badanych wskazując na 30 proc. spadek obrotów.

Nie dziwi więc, że w górę poszybował e-commerce. Sprzedaż w tym kanale w obu falach badania wzrastała w ok. 40 proc przypadków, i był to wzrost o ok. 50 proc.. Oczywiście na wygranej pozycji w rozwoju e-commerce byli ci, którzy już takie rozwiązania wdrożyli lub nad nimi pracowali i nie musieli startować od zera. W funkcjonujących sklepach internetowych przedsiębiorcy wprowadzali nowe podejście do struktury sprzedaży. Często angażowano specjalistów rekonstruujących schemat sklepu on-line i sposobów działania w ramach kanałów B2B i B2C.  Wciąż jednak e-commerce ma w sektorze kosmetycznym jeszcze spory potencjał rozwoju. Co trzeci respondent w I fali i 42 proc. w fali II nie sprzedawał w ogóle z wykorzystaniem tego kanału dystrybucji.

Jak pod wpływem pandemii zmieniły się kierunki eksportowe? Czy polska branża kosmetyczna straciła w eksporcie czy zyskała?

Mocna rola eksportu to dla polskiego sektora kosmetycznego jeden z czynników pozwalających mu łatwiej przejść przez kryzys związany z pandemią. Obserwując działania firm od marca br. widzimy, że eksport pozostaje dla wielu z nich jednym z kluczowych filarów prowadzenia działalności. Oczywiście podobnie jak w innych obszarach, tutaj również widzimy spadki. Z badania Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego „Branża kosmetyczna vs. COVID -19. Pół roku funkcjonowania w pandemii” wynika, że w blisko połowie firm poziom eksportu jednak spadł. Mimo to 1/5 badanych firm utrzymała go na dotychczasowym poziomie, a 15 proc. zwiększyło ekspansję na rynki zagraniczne.

Wartość polskiego eksportu kosmetyków to dziś 3,9 mld euro (źródło: GUS). W okresie burzliwych zmian, w związku z COVID-19 i coraz większą izolacją rynków, biznes został zmuszony do zmodyfikowania dotychczasowych sposobów działania. Jednak nawet w 2020 r. dane dotyczące eksportu pokazują wzrost o 6,2 proc. w pierwszych czterech miesiącach roku. To powód do dumy. Po pierwszych siedmiu miesiącach bieżącego roku z kolei w eksporcie zachowujemy tę samą dynamikę, co oznacza, że jesteśmy względnie odporni na sytuację kryzysową. Jeśli porównamy sumę eksportu całej polskiej gospodarki w tym okresie (spadek o 6 proc.) z naszym sektorem, to wynik 6,2 proc. jest jeszcze bardziej imponujący i pozytywny.

W ciągu ostatnich 4-5 lat eksport stale przesuwał się na Zachód, a Niemcy stały się naszym głównym partnerem gospodarczym. Hermetyczne i wysoce konkurencyjne rynki lokalne, takie jak Włochy czy Francja, także zaczęły patrzeć  w stronę Polski. Ekspansja naszego eksportu wzrosła w Niemczech w ciągu ostatnich pięciu lat o 60 proc., w Czechach o 163 proc., a Belgii o 157 proc.

Ostatnio obiecującym kierunkiem staje się z kolei Malezja. Dotychczas na tym rynku ekspansję prowadziły firmy należące do Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego, takie jak Chantal, Seboradin, Flos-Lek, Cote d’Azur, Uroda Polska i Eveline Cosmetics. Już wkrótce będzie tam można kupić produkty dwóch kolejnych firm członkowskich, Bella Farmacja i NOU Poland.

Jako organizacji, która zrzesza ponad 200 firm kosmetycznych, zależy nam, aby dostarczać branży efektywnych narzędzi, które pomogą wszystkim wrócić do poziomu rozwoju eksportu z marca tego roku. Z tego powodu stworzyliśmy wspólnie z partnerami Raport „The Polish Cosmetics Market 2020”. Celem publikacji jest przekazanie producentom kosmetyków praktycznego narzędzia, zbierającego i uwiarygadniającego informacje o aktualnym stanie naszego sektora. Raport składa się z trzech sekcji przygotowanych kolejno przez ekspertów Kosmetycznych.pl, Nielsen i Mintel. Wierzymy, że jest dla producentów pomocnym narzędziem w walce o nowe rynki. Można go pobrać tutaj: https://kosmetyczni.pl/pl/polish-cosmetics-market-2020-report-.html

Co budzi Pani największe obawy u progu 2021 r.? Co może być największą przeszkodą w dalszym sprawnym funkcjonowaniu branży i firm kosmetycznych? Na co chciałaby Pani zwrócić szczególną uwagę właścicielom, szefom firm?

Dużym wewnętrznym sukcesem naszego sektora w tym roku było to, że solidarnie stanęliśmy murem za pracownikami i największy nacisk położyliśmy na ochronę miejsc pracy. To też dużo mówi o branży. W tej chwili kończą się okresy ochronne dla pracowników wynikające z tarcz antykryzysowych. Analitycy spodziewają się więc zwolnień w każdej branży. Wierzę, że my ponownie staniemy na wysokości zadania i obronimy maksymalną liczbę pracowników przed utratą pracy.

Na pewno trzeba również trzymać rękę na pulsie zmieniających się preferencji konsumenta. Firmy członkowskie mówią nam wprost, że jednym z wyzwań nowego roku będzie spadająca siła nabywcza konsumenta. Już w pierwszym kwartale zobaczymy, czy i jak mocno pogorszyła się sytuacja finansowa społeczeństwa, ale też konsumentów w kierunkach eksportowych. Pytanie, w którą stronę pójdą ich zachowania, czy będą kupować mniej, czyli nastąpi odwrót od konsumpcjonizmu, ale wybiorą produkty droższe, czy będą poszukiwać towarów w niższej cenie, żeby móc kupować tyle ile wcześniej, ale taniej.

To, o co chciałabym zaapelować szczególnie mocno do całej branży, to solidarność. Walcząc o utrzymanie swoich biznesów nie zapominajmy o tych, których pandemia zastała w walce z chorobą, np. onkologiczną. Wsparcia potrzebuje między innymi Fundacja Piękniejsze Życie, która od lat działa dla pacjentek oddziałów onkologicznych w całej Polsce. W tym roku zaprosiliśmy do współpracy Magdalenę Rudzką- Górską, nagradzaną na świecie autorkę charakterystycznych kolaży, która przygotowała specjalnie na potrzeby akcji gwiazdkowej kilka wyjątkowych, artystycznych kartek świątecznych. Można je nabyć przez stronę fundacji! Kup kartkę: TUTAJ Wierzę, że razem uda się uzbierać taką kwotę, która pozwoli koordynatorom i wolontariuszom nadal bezpiecznie i prężnie działać.

Czy pandemia może drastycznie zmienić rynek kosmetyczny? Czy spodziewa się Pani, że część firm z niego wypadnie?

Mimo szybkiej reakcji i dobrego wyczucia trendów, branża w 2020 r. odnotuje widoczne spadki. Najtrudniej ma kosmetyka kolorowa i perfumy. Ich producenci prognozują nawet 20 proc. zniżki obrotów. Nie zaobserwowaliśmy wyraźnego tzw. efektu szminki, a wzrost sprzedaży kosmetyków kolorowych do oczu, po wprowadzeniu nakazu zakrywania ust i nosa, także był chwilowy.

Pamiętajmy jednak, że nasz rynek od zawsze był bardzo rozdrobniony, a bariera wejścia nie jest tu szczególnie wysoka, co zachęcało nowych, małych graczy do angażowania się w biznes kosmetyczny. Przy takim rozdrobnieniu konsolidacja jest naturalnym elementem każdego kryzysu.

Mieliśmy już w tym roku okazję obserwować spektakularne przejęcia wśród naszych członków – portfolio zwiększyła m.in. Bielenda. Na pewno możemy spodziewać się kolejnych podobnych kroków. Układ sił i proporcji może się zmienić, choć nie sądzę, że drastycznie. Zarówno między konkurentami na rynku, jak też między kategoriami produktów. Warto to obserwować.

Czy pandemia mocno nadwyręży także branżę usług beauty, która jest ważna również dla naszego sektora?

Cały sektor kosmetyczny i związane z nim usługi, podobnie jak branża handlowa, boleśnie odczuwają skutki zmian w prawie, w organizacji pracy zespołów sprzedażowych i zasadach handlu obowiązujących w sklepach wielkopowierzchniowych i centrach handlowych. Te ostatnie ucierpiały także podczas ostatniego jesiennego lockdownu. Z informacji od naszych członków widzimy, że w samym tylko październiku, kiedy rządzący mocno apelowali o pozostanie w domach, spadek obrotów salonów kosmetycznych w galeriach wyniósł nawet 50 proc. r./r

Jeszcze gorzej działo się w listopadzie, w którym de facto rząd wprowadził kolejny lockdown. Tu straty sięgnęły nawet 80 proc., a pozostawienie punktów usługowych otwartymi stało się niedźwiedzią przysługą rządu dla firm i pracowników. Oznaczało bowiem konieczność zapłacenia czynszów i pensji, mimo dotkliwego braku klientów i niskich obrotów. Oczywiście – jak zawsze – wiele zależy od położenia danego punktu na mapie konkretnego centrum handlowego. Salony znajdujące się w bliskim sąsiedztwie otwartych cały czas sklepów spożywczych czy drogerii odnotowują ruch na poziomie ok. 40-60 proc. r./r. Te natomiast, których klienci niejako muszą szukać na mapie danego centrum, w zasadzie są bez szans. Nie zmieniło tego nawet oczekiwane reotwarcie w ostatni weekend listopada br. Owszem można było zaobserwować szturm klientów na obiekty wielkopowierzchniowe, ale kolejki ustawiały się głównie po promocje związane z tzw. Black Friday. Bardzo niewiele osób wróciło do centrów handlowych po usługi fryzjerskie czy kosmetyczne, a ci, którzy pojawili się ponownie, kupują często mniej lub zabiegi ograniczone, np. sam manicure, zamiast manicure z malowaniem czy hybrydą. Przedsiębiorcy, z którymi rozmawiamy, spodziewają się, że po podsumowaniu grudnia będzie nieco lepiej, ale przewidują poziom podobny, jak ten osiągnięty w wakacje, czyli o ok. 30 proc. niższy r/r.

Właściciele salonów mieszczących się w centrach handlowych radzą sobie na miarę możliwości. Korzystali i korzystają z programów pomocowych, jednak te środki nie starczają nawet na czynsze, które w galeriach są relatywnie wysokie czy pensje pracowników. Na pewno sytuację zmieniłaby tak oczekiwana przez całą tę grupę tarcza beauty. I to jest takie moje noworoczne życzenie do rządu.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
27.07.2026 16:43
Od TikToka do Sephory. Marki najpierw zdobywają miliony klientów w sieci, później trafiają na półki
Wejście do Sephory jest pierwszą dużą współpracą stacjonarną FlutterHabitadobe stock

Jeszcze niedawno obecność w Sephorze, Douglasie, Rossmannie czy Boots była dla młodej marki przepustką do rozpoznawalności. Dziś ta kolejność coraz częściej się odwraca. Najpierw marka zdobywa popularność na TikToku, buduje własną społeczność, testuje produkty i rozwija sprzedaż bezpośrednią w social commerce (direct-to-consumer). Dopiero później wchodzi do tradycyjnego retailu – już nie jako nieznany start-up, ale biznes z potwierdzonym popytem, gotową bazą klientek i milionowymi wynikami finansowymi.

Najnowszym przykładem jest FlutterHabit. Marka rzęs DIY, która rozwijała się przez własny e-sklep, Amazon i TikTok Shop. Właśnie kilka dni temu po sprzedaży ponad 18 mln par produktów w ciągu ostatniego roku zadebiutowała w ponad 500 perfumeriach Sephora w USA.

Nie jest to jednak odosobniony przypadek, ale część większej zmiany w strategii sieci kosmetycznych. Handel coraz uważniej śledzi to, co sprzedaje się i angażuje użytkowników na TikToku, a następnie przenosi "internetowe fenomeny" do sklepów stacjonarnych.

Trend ten widać także w Polsce, chociaż nie zawsze jest to klasyczna droga od DTC (direct-to-consument) do retailu. Np. w segmencie rzęs dyi (czyli do samodzielnego założenia) marka Stars from the Stars została stworzona przy udziale twórców TikToka i od początku rozwijana we współpracy z Rossmannem. Everybody London, dostępne w Rossmannie, oraz debiutująca szerzej w Hebe Poppy Head posługują się sferą wizualną, częstotliwością premier i modelem komunikacji charakterystycznym dla marek projektowanych pod social media.

image

Marki beauty inwestują miliony w influencerów. Kampanie kosztują fortunę

- Coraz częściej to właśnie zdolność produktu do wywołania reakcji na TikToku decyduje, czy otrzyma on miejsce w ofercie dużej sieci. Sephora, Ulta czy Boots nadal potrzebują marek o ugruntowanej pozycji, ale coraz częściej szukają również brandów, które przyciągną do sklepów młodszych konsumentów wychowanych w mediach społecznościowych.​- wskazują eksperci. 

Droga od virala na TikToku, przez sprzedaż we własnym e-sklepie i social commerce, aż po debiut w Sephorze, Ulcie, Boots czy Rossmannie stała się dziś Świętym Graalem młodych firm kosmetycznych.

Nie jest już pojedynczym fenomenem, lecz dojrzałym mechanizmem rynkowym, którego przykłady widać również w Polsce.

TikTok staje się laboratorium sprzedażowym marek

Dla sieci handlowej popularność na TikToku jest czymś więcej niż zasięgiem. Platforma pozwala obserwować, które produkty przyciągają uwagę, jak konsumenci ich używają, jakie pytania zadają i czy zainteresowanie przekłada się na sprzedaż. TikTok Shop dokłada do tego twarde informacje o konwersji, wartości koszyka i częstotliwości ponownych zakupów.

Marka wchodząca do retailu po kilku latach sprzedaży DTC ma już przetestowaną ofertę, rozpoznawalne bestsellery i własną sieć twórców. Retailer nie musi od początku budować zainteresowania. Przejmuje produkt, którego klientki już szukają, a następnie zwiększa jego dostępność i skalę sprzedaży.

image

Niezależne marki podbijają TikTok Shop. W rok sprzedały kosmetyki za 500 mln dolarów

Ten model dobrze pokazuje brytyjska marka P.Louise, która zbudowała silną pozycję dzięki mediom społecznościowym i transmisjom sprzedażowym na TikTok Shop. W 2025 r. osiągnęła 2,71 mln dolarów GMV w ciągu jednego dnia sprzedaży na platformie. W maju 2026 r. zadebiutowała w 36 sklepach Boots oraz na boots.com. - Było to jej pierwsze duże wejście na brytyjskie ulice handlowe. Marka podkreślała, że po latach budowania społeczności online klientki mogą wreszcie dotknąć, przetestować i zobaczyć produkty na żywo - tak opisał to portal BeautyMatter.

Podobną drogę przeszła Rhode Hailey Bieber. Marka rozpoczęła działalność w 2022 r. jako biznes DTC, oparty na limitowanych dropach, społeczności i produktach błyskawicznie zdobywających popularność w social mediach. Przed wejściem do Sephory generowała już ponad 200 mln dolarów rocznej sprzedaży. Jej przejęcie przez e.l.f. Beauty za kwotę mogącą sięgnąć 1 mld dolarów pokazało, jaką wartość mogą osiągnąć marki zbudowane bez tradycyjnej dystrybucji. 

W kategorii rzęs podobnym przykładem jest Glamnetic. Marka powstała w 2019 r. i zdobyła rozpoznawalność dzięki magnetycznym rzęsom oraz komunikacji prowadzonej w mediach społecznościowych. Dziś jej produkty są dostępne m.in. w Sephorze, Ulcie, Target i na Amazonie. FlutterHabit wchodzi więc na drogę, którą przeszły już inne cyfrowe marki beauty: od internetowego rozwiązania konkretnego problemu do szerokiej, wielokanałowej dystrybucji.

Po sprzedaży 18 mln par rzęs DYI marka FlutterHabit trafia do Sephory

Markę FlutterHabit założyli Kasey i Tim Jacksonowie w 2019 r., inwestując około 12 tys. dolarów w pierwszą partię produktów. Chcieli zaproponować klientkom tańszą i mniej czasochłonną alternatywę dla profesjonalnego przedłużania rzęs w salonach kosmetycznych. W ciągu niespełna roku sprzedaż przekroczyła 1 mln dolarów.

FlutterHabit rozwijał się przede wszystkim w modelu direct-to-consumer, a następnie za pośrednictwem Amazona i TikTok Shop. W 2023 r. marka została przejęta przez Performance Beauty Group, do której należą również m.in. Grande Cosmetics, Lilly Lashes, Velour Lashes, Babe Original i Bondi Boost.

image

Paryski Haute Couture Fashion Week 2026 wyznacza nowe trendy beauty. Co z wybiegów trafi do kosmetyczek konsumentów?

Wejście do Sephory jest pierwszą dużą współpracą stacjonarną FlutterHabit. Marka zadebiutowała w ponad 500 perfumeriach w USA oraz na sephora.com. To pierwszy brand z segmentu domowych przedłużeń rzęs DIY w ofercie sieci. Produkty są aplikowane od spodu naturalnych rzęs, a efekt może utrzymywać się przez kilka dni.

Do sprzedaży trafiły najpopularniejsze zestawy rzęs STICKtionary i PrepTECH, pianka do mycia rzęs Foam a Friend wraz ze szczoteczką oraz nowy preparat do usuwania rzęs Lash Off. Ceny wynoszą od 16 do 28 dolarów.

Marka przetestowana przez własną społeczność

Za decyzją Sephory stoją nie tylko zasięgi FlutterHabit, ale także wyniki potwierdzające powtarzalność biznesu:

  • wzrost przychodów w 2026 r. o 50 proc. rok do roku;
  • jedna trzecia sprzedaży bezpośredniej pochodząca z subskrypcji;
  • ponad 30 modeli i premiery wprowadzane co trzy–sześć miesięcy;
  • społeczność ponad 30 tys. osób na Facebooku, wykorzystywana jako panel konsumencki;
  • ceny produktów od 16 do 28 dolarów.

Szczególnie istotny jest udział subskrypcji. Pokazuje, że FlutterHabit nie opiera się wyłącznie na jednorazowych, viralowych zakupach. Jedna trzecia sprzedaży we własnym kanale pochodzi od klientek regularnie uzupełniających zapasy. Marka chciałaby w przyszłości dołączyć także do programu automatycznego odnawiania zamówień Sephory.

FlutterHabit ma ponad 30 modeli rzęs i wprowadza kolejne co trzy–sześć miesięcy. Ważnym źródłem informacji o potrzebach klientek jest grupa na Facebooku skupiająca ponad 30 tys. osób. Marka pyta jej członkinie o oczekiwane nowości, ulubione produkty oraz elementy wymagające poprawy. Pod wpływem opinii społeczności część limitowanych modeli została włączona do stałej oferty.

Social media pełnią więc jednocześnie funkcję kanału komunikacji, sprzedaży, obsługi klienta, badania konsumenckiego oraz laboratorium rozwoju produktów. To właśnie ten pakiet – a nie sam viral – staje się dla sieci handlowych najcenniejszy.

Polskie marki: kilka różnych dróg z internetu do dużej sieci

W Polsce zmiana również jest widoczna, ale warto rozdzielić kilka modeli. Nie każda młoda marka obecna dziś w Rossmannie czy Hebe zaczynała na TikToku i nie każda najpierw zbudowała duży biznes DTC. Wspólne jest to, że cyfrowa społeczność i zdolność tworzenia angażujących treści coraz częściej wspierają negocjacje z retailem.

image

Drogeria przyszłości nie musi rywalizować z AI i TikTokiem. Jak kupuje pokolenie Alfa? Oto nowe drogi wzrostu beauty

Your KAYA: od subskrypcji i edukacji do Rossmanna

Your KAYA jest jednym z najczytelniejszych polskich przykładów. Zaczynała jako start-up e-commerce z produktami higienicznymi oferowanymi m.in. w modelu subskrypcyjnym. Marka budowała społeczność wokół edukacji, ciałopozytywności i przełamywania tabu. Następnie weszła do Rossmanna, najpierw z artykułami higienicznymi, a później z coraz szerszą ofertą pielęgnacji i makijażu. Retail dał jej zasięg poza grupą odbiorców możliwych do efektywnego pozyskania we własnym e-commerce.

Resibo, Miya Cosmetics i Veoli Botanica: różne drogi do szerokiej dystrybucji

Resibo wyrosło z jednego produktu stworzonego z osobistej potrzeby założycielki, a we wczesnym etapie rozwijało sprzedaż i rozpoznawalność bez wsparcia masowej dystrybucji. Dziś marka jest obecna stacjonarnie i online w Hebe.

Miya Cosmetics także należy do pokolenia młodych polskich marek rozwijanych przy silnym wsparciu internetu, ale nie jest czystym przykładem przejścia DTC–retail: od początku budowała model omnichannel, łącząc własny sklep z obecnością w sieciach drogeryjnych.

Veoli Botanica przez lata budowała pozycję w internecie i specjalistycznym kanale beauty, a w 2025 r. rozszerzyła dystrybucję na wszystkie sklepy stacjonarne Hebe. W tych przypadkach szeroki retail jest etapem skalowania marek, które wcześniej miały już rozpoznawalność i wyrazistą tożsamość.

BasicLab: edukacja składnikowa i social commerce

BasicLab reprezentuje model marki zbudowanej na eksperckiej edukacji o składnikach aktywnych i świadomej pielęgnacji. Firma rozwinęła własny e-commerce i obecność m.in. w Super-Pharm oraz DOZ. W 2026 r. znalazła się wśród pierwszych marek kosmetycznych korzystających z polskiej wersji TikTok Shop, gdzie postawiła na transmisje LIVE, edukację i bezpośredni kontakt ze społecznością. Nie ma natomiast podstaw, by przypisywać jej obecność jednocześnie w Rossmannie, Hebe i Sephorze.

Nanolash: polski punkt odniesienia w rzęsach DIY

W samej kategorii rzęs najbliższym polskim punktem odniesienia jest Nanolash, marka związana ze spółką Trendmarkt. Oferuje pełny system DIY: kępki, bonder, sealer, aplikator i remover. Produkty można znaleźć m.in. w ofercie internetowej Douglasa i DOZ oraz u partnerów marketplace Hebe. Nie należy jednak automatycznie utożsamiać obecności w serwisie Hebe z szeroką dystrybucją na półkach wszystkich drogerii stacjonarnych.

Drogeria sama wchodzi na TikToka

Zmieniają się nie tylko marki. Sieci coraz mocniej organizują ofertę wokół produktów popularnych w social mediach. Hebe prowadzi internetowe sekcje Instashop i Viral Shop, w których łączy asortyment z trendami z Instagrama i TikToka. Rossmann wykorzystuje viralowe produkty w komunikacji, materiałach inspiracyjnych i premierach skierowanych do młodszych klientów.

W 2026 r. TikTok Shop wystartował w Polsce, a wśród pierwszych partnerów i marek znalazły się podmioty z branży beauty. BasicLab rozpoczął transmisje LIVE, a Rossmann i Hebe zostały wskazane jako sieci przygotowujące sprzedaż na platformie. Granica pomiędzy oglądaniem krótkiego filmu, zakupem w social commerce i wizytą w drogerii zaczyna się zacierać.

Retail nie jest już końcowym, odseparowanym etapem ścieżki zakupowej. Może pojawić się jednocześnie jako konto na TikToku, sklep na platformie, aplikacja lojalnościowa, marketplace i fizyczna półka. Wygrywa ten podmiot, który najszybciej zamienia cyfrowy sygnał zainteresowania w dostępny produkt, nie tracąc przy tym jakości selekcji.

 

Komentarz redakcji: Odwrócony model ryzyka

Wejście FlutterHabit do Sephory pokazuje, że TikTok i tradycyjny handel nie muszą ze sobą konkurować. Pełnią inne funkcje na ścieżce zakupowej. TikTok pozwala marce szybko dotrzeć do odbiorców, pokazać działanie produktu i wygenerować zainteresowanie. Użytkownicy SM oraz TikTok Shop sprawdzają, czy zainteresowanie przekłada się na zakup. Sklep stacjonarny zwiększa dostępność, pozwala przetestować produkt i dociera do klientek, które nie kupują bezpośrednio w social mediach.

Kiedyś wprowadzenie nieznanej marki było przede wszystkim ryzykiem detalisty.

Dziś młody brand może przyjść do sieci z historią sprzedaży, retencją, danymi o bestsellerach, społecznością i gotowym ekosystemem treści.

Dla handlowców stacjonarnych i online współpraca z marką wykreowaną w sieci oznacza więc mniejsze ryzyko. Zmienia to również sposób, w jaki sieci wybierają marki. O sukcesie na półce nie decydują już wyłącznie historia producenta, budżet marketingowy i tradycyjne badania rynku. Coraz większe znaczenie mają dynamika wzrostu w social mediach, sprzedaż na platformach społecznościowych, siła społeczności i zdolność marki do regularnego dostarczania nowych treści oraz premier.

Nie oznacza to, że każdy viral zasługuje na półkę. Popularność może zniknąć równie szybko, jak się pojawiła, a gwałtowny wzrost ujawnia problemy z dostawami, jakością i obsługą klienta. Dlatego dla sieci najcenniejsze nie są same wyświetlenia, lecz połączenie kilku sygnałów: sprzedaży, powtarzalności zakupów, jakości produktu, zdolności operacyjnej i lojalności społeczności.

FlutterHabit spełnia te warunki: ma 18 mln sprzedanych par, rosnące przychody, znaczący udział subskrypcji i aktywną grupę klientek wykorzystywaną do rozwoju produktów. Dlatego jego wejście do Sephory jest czymś więcej niż historią o rzęsach. To ilustracja nowego porządku w beauty, w którym TikTok może stworzyć popyt, DTC udowodnić jego wartość, a retail zamienić cyfrowy fenomen w markę masową.

Polskie przykłady pokazują, że lokalny rynek podąża w podobnym kierunku. Różnica polega na tym, że w Polsce duże sieci często uczestniczą w budowaniu marek już na etapie premiery. Model FlutterHabit pokazuje kolejny etap: marka może najpierw samodzielnie udowodnić swoją siłę w social commerce, a dopiero później negocjować wejście do retailu z dużo mocniejszej pozycji.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
27.07.2026 12:49
Niezależne marki podbijają TikTok Shop. W rok sprzedały kosmetyki za 500 mln dolarów
TikTok Shop napędza sprzedaż indie beauty. Lider przekroczył 142 mln dolarówShutterstock

TikTok Shop staje się jednym z najważniejszych kanałów sprzedaży dla niezależnych marek kosmetycznych. Według najnowszego rankingu platformy analitycznej Charm.io 25 największych marek Indie z segmentu beauty wygenerowało w ciągu ostatnich 12 miesięcy sprzedaż o wartości ponad 512 mln dolarów. Liderem zestawienia została południowokoreańska marka Dr. Melaxin, która odpowiadała za niemal 28 proc. całego obrotu.

W tym artykule przeczytasz:

  • K-beauty na czele rankingu
  • Pięć marek odpowiada za połowę sprzedaży
  • Skincare pozostaje największą kategorią
  • Beauty napędza rozwój TikTok Shop
  • Twórcy zastępują tradycyjne kampanie reklamowe
  • TikTok zmienia zasady gry

Rynek beauty na TikTok Shop coraz wyraźniej odchodzi od sprzedaży napędzanej chwilowymi trendami. Największe sukcesy odnoszą dziś produkty rozwiązujące konkretne problemy konsumentów np. redukują zmarszczki i przebarwienia, wspierają porost włosów lub wybielanie zębów.

K-beauty na czele rankingu

Największym zwycięzcą zestawienia przygotowanego przez Charm.io została koreańska marka Dr. Melaxin, która w ciągu roku osiągnęła sprzedaż na poziomie 142,2 mln dolarów. To blisko 28 proc. całkowitych przychodów wygenerowanych przez 25 największych niezależnych marek beauty obecnych na TikTok Shop.

Na sukces marki złożyły się przede wszystkim viralowe produkty do pielęgnacji skóry, takie jak Cemenrete Calcium Multi Balm oraz linia peelingów Peel Shot.

Drugie miejsce zajął producent kosmetyków do pielęgnacji mężczyzn Based Bodyworks, osiągając sprzedaż na poziomie 50,6 mln dolarów. Podium zamknęła specjalizująca się w produktach wspomagających porost włosów marka Bask and Lather, z wynikiem 29 mln dolarów.

W pierwszej piątce znalazły się również GuruNanda, oferująca produkty do higieny jamy ustnej (23 mln dolarów), oraz marka do pielęgnacji włosów Canvas Beauty, która osiągnęła sprzedaż przekraczającą 20,6 mln dolarów.

Pięć marek odpowiada za połowę sprzedaży

Dane pokazują, że sprzedaż na TikTok Shop jest silnie skoncentrowana.

Pięć największych marek wygenerowało 265,6 mln dolarów, czyli ponad połowę (51,8 proc.) całkowitych przychodów osiągniętych przez 25 liderów rankingu.

Jednocześnie różnice pomiędzy poszczególnymi graczami są bardzo duże. Sam Dr. Melaxin sprzedał produkty o wartości niemal trzykrotnie wyższej niż marka z drugiego miejsca i około szesnastokrotnie większej niż sklep zamykający pierwszą dwudziestkę piątkę.

image

Koreańskie marki beauty zdobywają kolejne rynki. Europa Zachodnia notuje 58-procentowy wzrost

Skincare pozostaje największą kategorią

Ranking odzwierciedla również dominujące trendy zakupowe na TikTok Shop.

Najwięcej marek w zestawieniu działa w segmentach pielęgnacji skóry, pielęgnacji włosów oraz perfum. W czołówce znalazły się także firmy oferujące kosmetyki do ciała, urządzenia beauty, akcesoria do stylizacji włosów oraz produkty do higieny jamy ustnej.

Według raportu Charm.io sprzedaż kosmetyków do pielęgnacji skóry wzrosła na TikTok Shop o 123 proc. rok do roku, pozostając największą kategorią platformy. Dynamicznie rozwijają się także perfumy, kosmetyki do włosów oraz produkty wybielające zęby.

Beauty napędza rozwój TikTok Shop

W drugim kwartale 2026 roku sprzedaż produktów beauty na TikTok Shop wzrosła o 82 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, osiągając wartość 980 mln dolarów GMV (Gross Merchandise Value).

To pokazuje, że kosmetyki pozostają jedną z najważniejszych kategorii rozwijających platformę zakupową TikToka.

image

TikTok Shop deklasuje tradycyjne drogerie. Nowy gigant rynku beauty w USA

Twórcy zastępują tradycyjne kampanie reklamowe

Zdaniem Alexa Nisenzona, prezesa Charm.io, o sukcesie niezależnych marek decyduje przede wszystkim umiejętność szybkiego reagowania na trendy oraz wykorzystanie twórców internetowych do prezentowania efektów działania produktów.

Jak podkreśla, marki najlepiej radzące sobie na TikTok Shop tworzą treści, które jednocześnie edukują, pokazują metamorfozy i w przystępny sposób wyjaśniają korzyści wynikające ze stosowania kosmetyków.

Dobrym przykładem jest Canvas Beauty, której założycielka wygenerowała sprzedaż przekraczającą 1 mln dolarów podczas jednego livestreamu na TikToku.

TikTok zmienia zasady gry

Według Charm.io platforma znacząco obniżyła bariery wejścia dla niezależnych producentów kosmetyków. Jeszcze kilka lat temu o sukcesie decydowały przede wszystkim miejsce na półce sklepowej, rozpoznawalność marki i wysokie budżety marketingowe. Dziś coraz większe znaczenie mają treści tworzone przez influencerów i społeczności skupione wokół konkretnych produktów.

Nie oznacza to jednak, że sukces jest gwarantowany. Dane pokazują, że sprzedaż koncentruje się wokół stosunkowo niewielkiej grupy marek. Jak wynika z analiz Charm.io, ponad połowa spośród około 803,5 tys. sklepów działających na TikTok Shop w Stanach Zjednoczonych nie odnotowała żadnej sprzedaży w 2025 roku. O rosnącej konkurencji świadczy także sytuacja na Amazonie, gdzie sprzedaż coraz silniej koncentruje się wokół marek skutecznie wykorzystujących media społecznościowe i agresywne strategie wzrostu.

 

Źródło:Beautyindependent.com

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
28. lipiec 2026 22:22