StoryEditor
E-commerce
22.12.2020 00:00

[SONDA 2021 PROGNOZY] Blanka Chmurzyńska-Brown, KosmetyczniPL: Przywództwo, intuicja, zwinność – wytyczne na nowy rok

– Dzięki szybkim reakcjom na zmieniające się oczekiwania klientów – zarówno tych biznesowych, jak i konsumentów – przeszliśmy przez kryzys lepiej niż wiele innych branż. Trzymajmy się tej umiejętności, a będzie dobrze – mówi Blanka Chmurzyńska-Brown, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego KosmetyczniPL w naszej noworocznej sondzie. Zarazem wskazuje na szereg trudnych i kosztownych wyzwań, z którymi zmierzy się sektor kosmetyczny w przyszłym roku, zależnie i niezależnie od pandemii.  

Jesteśmy u progu 2021 roku. Jaki to będzie rok dla branży kosmetycznej?

Wszyscy liczymy, że 2021 będzie lepszy w każdym aspekcie naszego życia – zarówno zawodowym, jak i osobistym. Biznesowo 2020 kończymy zaprawieni w boju, nauczeni, że wiele zmian w organizacji produkcji, sprzedaży czy zarządzania pracą da się przeprowadzić sprawnie i szybko. Przekonaliśmy się, że umiemy współdziałać na odległość i ciągle zachować wysoką efektywność. Ważne, żebyśmy pamiętali, jak wiele udało nam się osiągnąć w tym przedziwnym okresie i przekuli to w atuty w kolejnych miesiącach.

Pod jakimi hasłami upłyną nam najbliższe miesiące?

Na myśl od razy przychodzą mi trzy.

Przywództwo. Jak wielokrotnie już w tym roku powtarzałam – polski sektor kosmetyczny relatywnie dobrze poradził sobie z kryzysem wywołanym pandemią m.in dlatego, że zarządzają nim prawdziwi liderzy – osoby z charyzmą i wizją, które odważnie prowadzą swoje zespoły przez wszystkie trudne momenty.

Intuicja. Kolejnym trendem jest powrót intuicji w działalności biznesowej. Mimo, że – jak powtarzamy w naszej organizacji – zmiana to drugie imię sektora kosmetycznego, sytuacji, w jakiej znaleźliśmy się w tym roku nie da się porównać z żadną inną w historii. Nie mogliśmy odnieść się do podobnych aktywności, zajrzeć do archiwów czy posiłkować się prognozami ekspertów. Jedyne, na co mogliśmy liczyć, to intuicja i znajomość swoich mocnych stron.

Zwinność. Chociaż to pojęcie raczej z gruntu IT, w tym roku zdominowało także nasze podwórko. Dzięki szybkim reakcjom na zmieniające się oczekiwania klientów – zarówno tych biznesowych, jak i konsumentów, przeszliśmy przez kryzys lepiej niż wiele innych branż. Trzymajmy się tej umiejętności, a będzie dobrze.

Wyzwaniem będzie zmieniające się prawo – mówią szefowie firm kosmetycznych, z którymi mieliśmy okazję rozmawiać. Na jakie najważniejsze zmiany branża musi się przygotować?

Legislacja zmienia się rzeczywiście bardzo dynamicznie. Jeszcze niedawno w zespole związku skupialiśmy się na walce o możliwość pozostawienia dermokonsultacji w aptekach, co finalnie się udało, czy zablokowaniu podwójnego opodatkowania spółek komandytowych. Dziś zajmują nas przede wszystkim nowe wytyczne Komisji Europejskiej dotyczące żeli wodno-alkoholowych, Brexit, który będzie wymagał od producentów wypracowania nowego modelu współpracy z kontrahentami z UK, czy zmiany w polskim systemie gospodarowania odpadami.

Wiemy już, że KE wprowadza nowe wytyczne dotyczące żeli wodno-alkoholowych. Jak poważne mogą być tego konsekwencje dla firm, które je produkują?

Rzeczywiście żele wodno-alkoholowe, na które wiele podmiotów przestawiło produkcję w marcu i kwietniu br., okazały się chwilowym ratunkiem. Choć z pewnością zostaną z nami na dłużej, rynek bardzo szybko się nimi nasycił. Z naszego badania „Branża Kosmetyczna vs. Covid-19. Pół roku funkcjonowania w pandemii” wynika, że ponad 70 proc. badanych, których firma zmieniła profil działalności, ma dziś problem ze sprzedażą takich produktów, zarówno w Polsce (96 proc. wskazań), jak i na eksport (1/3 wskazań).

Opublikowane w połowie listopada br. wytyczne wprowadzą drastyczne zmiany dla kosmetycznych żeli wodno-alkoholowych. Wśród zakazanych deklaracji znalazły się m.in. frazy: „antybakteryjny” i „przeciwdrobnoustrojowy”. Zakazano również deklarowania stężenia procentowego alkoholu, używania znaków, logo, obrazów, które mogą kojarzyć się działaniem biobójczym, medycznym, leczniczym czy nawiązującym do pandemii i stosowania oznakowania zgodnego z CLP. Kluczowe zmiany dobrze obrazuje nasza związkowa infografika:

Koszty wprowadzenia tych zmian będą uzależnione od decyzji o terminach przejściowych, na którą jeszcze czekamy. Jeśli zmiany obejmą także produkty już wprowadzone do obrotu – producenci będą zobowiązani do wycofania ich z rynku. To może być bardzo trudny logistycznie i kosztowny proces. Dochodzi do tego konieczność zmiany etykiet lub potencjalnej utylizacji produktów. Wielu przedsiębiorców, zwłaszcza tych małych, dla których żele były pandemicznym remedium, odczuje to dotkliwie. Ale także ci, którzy eksportują żele wodno-alkoholowe za granicę, będą musieli dostosowywać się do okresów przejściowych, ustalanych w każdym kraju indywidualnie.

Strategia Plastikowa, Zielony Ład – na jakie wyzwania i koszty w tym zakresie muszą przygotować się firmy kosmetyczne?

Jeśli chodzi o koszty dostosowania się firm do Strategii Plastikowej i Zielonego Ładu, którego strategia jest dziś niewielką częścią, jest to jeszcze trudne do oszacowania. Po pierwsze dlatego, że zmiany są rozłożone w czasie na wiele lat – do 2030 i 2050 roku. Po drugie – regulacje dotkną praktycznie wszystkich obszarów funkcjonowania przedsiębiorstw, nie tylko opakowań, które muszą stać się recyklowalne i będą w przyszłości musiały zawierać recyklaty, choć raczej jeszcze nie w 2021 r.

Zmienią się wymagania dotyczące wpływu produktów na środowisko i jego oceny, emisji przemysłowych, pozyskiwania surowców. Dziś trudno przewidzieć, które obszary Zielonego Ładu i na ile będą wprost dotyczyły sektora kosmetycznego. Na pewno jednak będą one wymagały sporych nakładów. Będzie można próbować zmniejszać te koszty poprzez wykorzystanie dofinansowania. UE uruchamia wiele programów pomocy przedsiębiorstwom, które będą inwestowały w zielone technologie.

Znaczące koszty prawdopodobnie już w 2021 roku przyniosą plastic levy oraz opłaty z tytułu Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta, które zastąpią dzisiejsze opłaty produktowe za opakowania. Konkretnych kwot wciąż niestety nie znamy – mimo, że rok 2020 właśnie się kończy.

W tej chwili zależy nam przede wszystkim na wdrożeniu w Polsce systemu ROP (Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta). To on ma określić nowy sposób wyliczania opłat za opakowania i produkty, które będą podstawą do zbudowania w Polsce systemu gospodarki odpadami. Niestety ministerstwo w zakończonych konsultacjach projektu ustawy o odpadach, wdrażającej ROP, nie przedstawiło jak dotąd istotnych szczegółów. Uważamy, że w przepisach szczegółowych powinno się uwzględnić przede wszystkim konkretny sposób wyliczania opłat ROP, bo to kluczowe dla przedsiębiorców. Ważne są także: sposób realizacji obowiązków przez przedsiębiorców, schematy, lub choćby założenia, przepływów strumieni finansowych z opłat ROP, struktura i odpowiedzialność instytucji administracji czy konkretna odpowiedzialność podmiotów – poszczególnych pozostałych uczestników łańcucha wartości opakowań. Zaapelowaliśmy o zintensyfikowanie prac nad wskazanymi wyżej szczegółami. Tylko one pomogą Polsce osiągnąć zakładane poziomy recyklingu, a  rynkowi dostosować się do wymagań w terminach określonych w przepisach UE.

Składniki – w ubiegłych latach kurcząca się lista składników, konserwantów była poważnym problemem dla branży. Czy KE prowadzi obecnie jakieś prace w tym zakresie?

W kwestii składników nadchodzący rok będzie przebiegał pod znakiem mikroplastików. Prace nad ograniczeniem stosowania mikroplastików celowo dodawanych do produktów konsumenckich i profesjonalnych, rozumianych przez Europejską Agencję Chemikaliów, tj. ECHA, nie tylko jako mikrodrobiny plastikowe, ale też polimery, na początku roku przejmuje Komisja Europejska. Jej propozycja będzie oparta o skonsolidowaną opinię Komitetów ds. Oceny Ryzyka i Komitetu ds. Analiz Społeczno-Ekonomicznych, które ocenią propozycję regulacji ECHA z 2019 r. W kolejnym etapie projekt regulacji KE będzie konsultowany z państwami członkowskimi UE.

Nasz dział techniczno-legislacyjny, mocno zaangażowany w prace nad tą kwestią, szacuje, że regulacja może objąć nawet 226 substancji stosowanych w produktach kosmetycznych. I to takich, które pełnią w nich kluczowe funkcje, np. zagęstniki, emulgatory, i są stosowane w niemal każdej kategorii kosmetyków.

Przeraża nas fakt, że branża kosmetyczna poniesie prawie 80 proc. kosztów regulacji uwzględniając wszystkie sektory – 90 proc. wszystkich zmienianych receptur to kosmetyki. Inne sektory nie są aż tak regulowane w tej kwestii. Co istotne brakuje odpowiednich zamienników dla polimerów stosowanych w 85,5 proc. produktów. Wiele kategorii produktów kosmetycznych zmieni właściwości lub zniknie z rynku.

Obok mikroplastików trzeba zwrócić uwagę na opublikowaną w październiku 2020 r. Chemicals Strategy for Sustainability (CSS), jeden z filarów Europejskiego Zielonego Ładu. Zakłada ona liczne działania, które obejmą także składniki stosowane w produktach kosmetycznych: nanomateriały, substancje potencjalnie oddziałujące na układ hormonalny, PFAs. W ramach tej strategii w przyszłym roku planowane są kolejne oceny bezpieczeństwa stosowania w produktach kosmetycznych składników o potencjalnym działaniu zaburzającym układ hormonalny, rewizja funkcjonowania przepisów dotyczących stosowania tych substancji i rewizja horyzontalnej definicji nanomateriałów.

Niedawno ponad 400 firm i marek kosmetycznych zaapelowało do KE o respektowanie zakazu testowania składników  kosmetycznych na zwierzętach. Co oznacza ten apel, dlaczego był potrzebny?

Apel największych firm kosmetycznych świata pokazuje, że sektor kosmetyczny od dłuższego czasu żyje w swoistym duopolu prawnym, którego regulacje wzajemnie się wykluczają. Z jednej strony w UE obejmuje nas zakaz testowania produktów kosmetycznych i ich składników na zwierzętach. I – co mocno wybrzmiało w tym apelu – jest to dobry kierunek, który popieramy i staramy się szerzyć podejście UE także w rozmowach z innymi krajami, gdzie testy niestety wciąż obowiązują.

Czytaj: Przemysł kosmetyczny wzywa instytucje UE do utrzymania zakazu testów na zwierzętach

Z drugiej strony produkty i składniki kosmetyków podlegają legislacji chemicznej, która innym branżom, np. medycznej czy farmaceutycznej, na takie testy pozwala. Wymogi tej legislacji sprawiają, że przy obecnym poziomie rozwoju metod alternatywnych nie da się realnie wprowadzić do użytkowania żadnego nowego składnika kosmetyków. Legislacja chemiczna wymaga bowiem badań, które w tej chwili mogą być przeprowadzone tylko na zwierzętach, a legislacja kosmetyczna ich zakazuje.

Jako branża nie chcemy wracać do testów na zwierzętach, więc aktualnie możemy opierać się tylko na składnikach, które już kiedyś zostały przebadane lub takiego badania nie wymagają. To bardzo istotny hamulec innowacji. Firmy zaapelowały właśnie o zniesienie wymogu badań na zwierzętach w legislacji chemicznej, co ma być krokiem ku przywróceniu innowacji składnikowych w branży kosmetycznej.

Opakowania – wśród firm kosmetycznych rodzą się obawy o dostęp do nich, w tym szczególnie do ekologicznych rozwiązań. Na ile jest to poważny problem?

Poważny problem pojawi się wówczas, gdy firmy staną w miejscu i nie będą podejmowały żadnych działań w kierunku bardziej zrównoważonych opakowań. Dziś jesteśmy na początku drogi i oczywiście mamy szereg obaw. Dostęp do recyklatów, możliwość recyklingu opakowań, ocena recyklowalności, wpływ ekoprojektowania opakowań na bezpieczeństwo opakowań i produktów – to obszary, których wciąż uczymy się i to wspólnie z producentami opakowań i recyklerami.

Na realizację Strategii Plastikowej (w tym pełnej recyklowalności opakowań) mamy jeszcze jednak sporo czasu. Firmy, które już podjęły działania, w większości są już w stanie ocenić, jakie rozwiązania są dostępne i już je wdrażają. Uczymy się też identyfikować swoiste ślepe uliczki – opakowania pozornie zrównoważone, które okazują się raczej przykładami „green washingu”.

W Kosmetycznych.pl staramy się mapować dobre praktyki, już stworzone przez firmy i mogące być inspiracją dla innych. Warto zajrzeć do księgi dobrych praktyk sektora: https://kosmetyczni.pl/pl/ksiega-dobrych-praktyk-sektora-kosmetycznego.html

Mapujemy również i adresujemy wyzwania takie jak recyklowalność opakowań kosmetyków. Wspólne działania w gronie różnych uczestników łańcucha wartości opakowań ułatwiają naszym członkom dostosowanie się do zmian. Opakowania będą ważnym elementem naszej związkowej agendy w 2021. 

Dystrybucja, to kolejne wyzwanie dla producentów. E-commmerce zyskuje na znaczeniu, dodatkowo umacniają swoją pozycję najpotężniejsi detaliści, słabną niektóre kanały sprzedaży, np. apteki, sklepy na lotniskach? Co to oznacza dla firm z branży?

To prawda, w covidzie firmy musiały szybko zmierzyć się ze zmianami w kanałach dystrybucji. Po pierwszych trudnych miesiącach, lekko odbiły drogerie, w których ponad połowa respondentów I tury naszego badania deklarowała spadek obrotów i to średnio aż o 57 proc. W drugiej turze badania taką deklarację składa 41 proc. badanych wskazując na 30 proc. spadek obrotów.

Nie dziwi więc, że w górę poszybował e-commerce. Sprzedaż w tym kanale w obu falach badania wzrastała w ok. 40 proc przypadków, i był to wzrost o ok. 50 proc.. Oczywiście na wygranej pozycji w rozwoju e-commerce byli ci, którzy już takie rozwiązania wdrożyli lub nad nimi pracowali i nie musieli startować od zera. W funkcjonujących sklepach internetowych przedsiębiorcy wprowadzali nowe podejście do struktury sprzedaży. Często angażowano specjalistów rekonstruujących schemat sklepu on-line i sposobów działania w ramach kanałów B2B i B2C.  Wciąż jednak e-commerce ma w sektorze kosmetycznym jeszcze spory potencjał rozwoju. Co trzeci respondent w I fali i 42 proc. w fali II nie sprzedawał w ogóle z wykorzystaniem tego kanału dystrybucji.

Jak pod wpływem pandemii zmieniły się kierunki eksportowe? Czy polska branża kosmetyczna straciła w eksporcie czy zyskała?

Mocna rola eksportu to dla polskiego sektora kosmetycznego jeden z czynników pozwalających mu łatwiej przejść przez kryzys związany z pandemią. Obserwując działania firm od marca br. widzimy, że eksport pozostaje dla wielu z nich jednym z kluczowych filarów prowadzenia działalności. Oczywiście podobnie jak w innych obszarach, tutaj również widzimy spadki. Z badania Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego „Branża kosmetyczna vs. COVID -19. Pół roku funkcjonowania w pandemii” wynika, że w blisko połowie firm poziom eksportu jednak spadł. Mimo to 1/5 badanych firm utrzymała go na dotychczasowym poziomie, a 15 proc. zwiększyło ekspansję na rynki zagraniczne.

Wartość polskiego eksportu kosmetyków to dziś 3,9 mld euro (źródło: GUS). W okresie burzliwych zmian, w związku z COVID-19 i coraz większą izolacją rynków, biznes został zmuszony do zmodyfikowania dotychczasowych sposobów działania. Jednak nawet w 2020 r. dane dotyczące eksportu pokazują wzrost o 6,2 proc. w pierwszych czterech miesiącach roku. To powód do dumy. Po pierwszych siedmiu miesiącach bieżącego roku z kolei w eksporcie zachowujemy tę samą dynamikę, co oznacza, że jesteśmy względnie odporni na sytuację kryzysową. Jeśli porównamy sumę eksportu całej polskiej gospodarki w tym okresie (spadek o 6 proc.) z naszym sektorem, to wynik 6,2 proc. jest jeszcze bardziej imponujący i pozytywny.

W ciągu ostatnich 4-5 lat eksport stale przesuwał się na Zachód, a Niemcy stały się naszym głównym partnerem gospodarczym. Hermetyczne i wysoce konkurencyjne rynki lokalne, takie jak Włochy czy Francja, także zaczęły patrzeć  w stronę Polski. Ekspansja naszego eksportu wzrosła w Niemczech w ciągu ostatnich pięciu lat o 60 proc., w Czechach o 163 proc., a Belgii o 157 proc.

Ostatnio obiecującym kierunkiem staje się z kolei Malezja. Dotychczas na tym rynku ekspansję prowadziły firmy należące do Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego, takie jak Chantal, Seboradin, Flos-Lek, Cote d’Azur, Uroda Polska i Eveline Cosmetics. Już wkrótce będzie tam można kupić produkty dwóch kolejnych firm członkowskich, Bella Farmacja i NOU Poland.

Jako organizacji, która zrzesza ponad 200 firm kosmetycznych, zależy nam, aby dostarczać branży efektywnych narzędzi, które pomogą wszystkim wrócić do poziomu rozwoju eksportu z marca tego roku. Z tego powodu stworzyliśmy wspólnie z partnerami Raport „The Polish Cosmetics Market 2020”. Celem publikacji jest przekazanie producentom kosmetyków praktycznego narzędzia, zbierającego i uwiarygadniającego informacje o aktualnym stanie naszego sektora. Raport składa się z trzech sekcji przygotowanych kolejno przez ekspertów Kosmetycznych.pl, Nielsen i Mintel. Wierzymy, że jest dla producentów pomocnym narzędziem w walce o nowe rynki. Można go pobrać tutaj: https://kosmetyczni.pl/pl/polish-cosmetics-market-2020-report-.html

Co budzi Pani największe obawy u progu 2021 r.? Co może być największą przeszkodą w dalszym sprawnym funkcjonowaniu branży i firm kosmetycznych? Na co chciałaby Pani zwrócić szczególną uwagę właścicielom, szefom firm?

Dużym wewnętrznym sukcesem naszego sektora w tym roku było to, że solidarnie stanęliśmy murem za pracownikami i największy nacisk położyliśmy na ochronę miejsc pracy. To też dużo mówi o branży. W tej chwili kończą się okresy ochronne dla pracowników wynikające z tarcz antykryzysowych. Analitycy spodziewają się więc zwolnień w każdej branży. Wierzę, że my ponownie staniemy na wysokości zadania i obronimy maksymalną liczbę pracowników przed utratą pracy.

Na pewno trzeba również trzymać rękę na pulsie zmieniających się preferencji konsumenta. Firmy członkowskie mówią nam wprost, że jednym z wyzwań nowego roku będzie spadająca siła nabywcza konsumenta. Już w pierwszym kwartale zobaczymy, czy i jak mocno pogorszyła się sytuacja finansowa społeczeństwa, ale też konsumentów w kierunkach eksportowych. Pytanie, w którą stronę pójdą ich zachowania, czy będą kupować mniej, czyli nastąpi odwrót od konsumpcjonizmu, ale wybiorą produkty droższe, czy będą poszukiwać towarów w niższej cenie, żeby móc kupować tyle ile wcześniej, ale taniej.

To, o co chciałabym zaapelować szczególnie mocno do całej branży, to solidarność. Walcząc o utrzymanie swoich biznesów nie zapominajmy o tych, których pandemia zastała w walce z chorobą, np. onkologiczną. Wsparcia potrzebuje między innymi Fundacja Piękniejsze Życie, która od lat działa dla pacjentek oddziałów onkologicznych w całej Polsce. W tym roku zaprosiliśmy do współpracy Magdalenę Rudzką- Górską, nagradzaną na świecie autorkę charakterystycznych kolaży, która przygotowała specjalnie na potrzeby akcji gwiazdkowej kilka wyjątkowych, artystycznych kartek świątecznych. Można je nabyć przez stronę fundacji! Kup kartkę: TUTAJ Wierzę, że razem uda się uzbierać taką kwotę, która pozwoli koordynatorom i wolontariuszom nadal bezpiecznie i prężnie działać.

Czy pandemia może drastycznie zmienić rynek kosmetyczny? Czy spodziewa się Pani, że część firm z niego wypadnie?

Mimo szybkiej reakcji i dobrego wyczucia trendów, branża w 2020 r. odnotuje widoczne spadki. Najtrudniej ma kosmetyka kolorowa i perfumy. Ich producenci prognozują nawet 20 proc. zniżki obrotów. Nie zaobserwowaliśmy wyraźnego tzw. efektu szminki, a wzrost sprzedaży kosmetyków kolorowych do oczu, po wprowadzeniu nakazu zakrywania ust i nosa, także był chwilowy.

Pamiętajmy jednak, że nasz rynek od zawsze był bardzo rozdrobniony, a bariera wejścia nie jest tu szczególnie wysoka, co zachęcało nowych, małych graczy do angażowania się w biznes kosmetyczny. Przy takim rozdrobnieniu konsolidacja jest naturalnym elementem każdego kryzysu.

Mieliśmy już w tym roku okazję obserwować spektakularne przejęcia wśród naszych członków – portfolio zwiększyła m.in. Bielenda. Na pewno możemy spodziewać się kolejnych podobnych kroków. Układ sił i proporcji może się zmienić, choć nie sądzę, że drastycznie. Zarówno między konkurentami na rynku, jak też między kategoriami produktów. Warto to obserwować.

Czy pandemia mocno nadwyręży także branżę usług beauty, która jest ważna również dla naszego sektora?

Cały sektor kosmetyczny i związane z nim usługi, podobnie jak branża handlowa, boleśnie odczuwają skutki zmian w prawie, w organizacji pracy zespołów sprzedażowych i zasadach handlu obowiązujących w sklepach wielkopowierzchniowych i centrach handlowych. Te ostatnie ucierpiały także podczas ostatniego jesiennego lockdownu. Z informacji od naszych członków widzimy, że w samym tylko październiku, kiedy rządzący mocno apelowali o pozostanie w domach, spadek obrotów salonów kosmetycznych w galeriach wyniósł nawet 50 proc. r./r

Jeszcze gorzej działo się w listopadzie, w którym de facto rząd wprowadził kolejny lockdown. Tu straty sięgnęły nawet 80 proc., a pozostawienie punktów usługowych otwartymi stało się niedźwiedzią przysługą rządu dla firm i pracowników. Oznaczało bowiem konieczność zapłacenia czynszów i pensji, mimo dotkliwego braku klientów i niskich obrotów. Oczywiście – jak zawsze – wiele zależy od położenia danego punktu na mapie konkretnego centrum handlowego. Salony znajdujące się w bliskim sąsiedztwie otwartych cały czas sklepów spożywczych czy drogerii odnotowują ruch na poziomie ok. 40-60 proc. r./r. Te natomiast, których klienci niejako muszą szukać na mapie danego centrum, w zasadzie są bez szans. Nie zmieniło tego nawet oczekiwane reotwarcie w ostatni weekend listopada br. Owszem można było zaobserwować szturm klientów na obiekty wielkopowierzchniowe, ale kolejki ustawiały się głównie po promocje związane z tzw. Black Friday. Bardzo niewiele osób wróciło do centrów handlowych po usługi fryzjerskie czy kosmetyczne, a ci, którzy pojawili się ponownie, kupują często mniej lub zabiegi ograniczone, np. sam manicure, zamiast manicure z malowaniem czy hybrydą. Przedsiębiorcy, z którymi rozmawiamy, spodziewają się, że po podsumowaniu grudnia będzie nieco lepiej, ale przewidują poziom podobny, jak ten osiągnięty w wakacje, czyli o ok. 30 proc. niższy r/r.

Właściciele salonów mieszczących się w centrach handlowych radzą sobie na miarę możliwości. Korzystali i korzystają z programów pomocowych, jednak te środki nie starczają nawet na czynsze, które w galeriach są relatywnie wysokie czy pensje pracowników. Na pewno sytuację zmieniłaby tak oczekiwana przez całą tę grupę tarcza beauty. I to jest takie moje noworoczne życzenie do rządu.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
18.09.2026 11:34
Zwroty coraz ważniejsze dla e-commerce beauty. 70 proc. klientów zwraca uwagę na ich wygodę
Shutterstock

Aż 95 proc. konsumentów sprawdza zasady zwrotów przed pierwszym zamówieniem w nowym sklepie internetowym, a dla 70 proc. dostępność wygodnej formy odesłania produktu wpływa na wybór sprzedawcy. W kategorii urody, która odpowiada za 8 proc. asortymentu firm objętych badaniem Alsendo, zwroty stają się elementem doświadczenia klienta i mogą wpływać na jego decyzję o kolejnym zakupie.

Zwrot produktu jest dla konsumenta częścią doświadczenia zakupowego jeszcze zanim dojdzie do transakcji. Z raportu „Zwroty w polskim e-commerce 2026. Perspektywa konsumenta”, przygotowanego przez Alsendo na podstawie badania SW Research, wynika, że tylko 5 proc. respondentów nigdy nie sprawdza zasad zwrotu przed pierwszym zakupem u nowego sprzedawcy. 33 proc. robi to często, a 23 proc. – bardzo często. Klienci sprawdzają przede wszystkim koszty odesłania produktu, dostępne metody nadania przesyłki oraz czas oczekiwania na zwrot pieniędzy.

Dla branży kosmetycznej znaczenie tych danych rośnie wraz z rozwojem sprzedaży online. W badaniu Alsendo produkty z kategorii „uroda” stanowiły 8 proc. asortymentu firm uczestniczących w badaniu. Największą kategorią było „Dom i ogród” z udziałem 56,8 proc., następnie artykuły dla dzieci – 9 proc. oraz sport i turystyka – 8,3 proc. Zdrowie odpowiadało za kolejne 4 proc. oferty. Badanie objęło 800 osób, które w ciągu 12 miesięcy poprzedzających badanie przynajmniej raz zwróciły produkt kupiony online.

Zwrot wpływa na kolejne zakupy

Znaczenie procesu nie kończy się w momencie przyjęcia przesyłki zwrotnej i oddania pieniędzy. Ponad 80 proc. badanych deklaruje większą skłonność do ponownego zakupu po sprawnie przeprowadzonej procedurze. Z drugiej strony 76 proc. konsumentów przyznaje, że problemy ze zwrotem mogą zniechęcić ich do dalszych zakupów w danym sklepie.

– Zwroty stały się już jednym z elementów bezpośrednio wpływających na retencję klientów oraz długoterminową relację ze sprzedawcą – mówi Magda Magnuszewska, CEO Alsendo.

Ogólna ocena doświadczeń ze zwrotami jest jednak stosunkowo dobra. 77 proc. konsumentów deklaruje zadowolenie z tego procesu, a wszystkie najważniejsze jego elementy uzyskały ponad 70 proc. pozytywnych ocen. Nie oznacza to jednak, że pojedyncze problemy są dla sprzedawców neutralne. Aż 67 proc. respondentów przynajmniej raz zrezygnowało ze zwrotu produktu ze względu na trudną lub uciążliwą procedurę.

image

GetResponse: Marki wciąż bardziej inwestują w pozyskanie niż utrzymanie klienta

Najczęściej wskazywaną barierą jest koszt. 70 proc. badanych deklaruje, że wysoka opłata za przesyłkę zwrotną może zniechęcać do odesłania produktu. Dla 56 proc. problemem są niejasne lub skomplikowane instrukcje. Po 49 proc. wskazań zebrały brak informacji o statusie zwrotu oraz długi czas oczekiwania na pieniądze.

W przypadku kosmetyków specyfika zwrotów jest inna niż w dominującej w e-commerce kategorii modowej. Produkty beauty są na ogół łatwiejsze do zaprezentowania i opisania w kanale online, ale część asortymentu – np. kolorowe kosmetyki, zapachy czy produkty do pielęgnacji – również może nie odpowiadać oczekiwaniom klienta po otrzymaniu przesyłki. Znaczenie ma więc nie tylko sama możliwość zwrotu, ale także jakość informacji dostępnych przed zakupem.

Bezpłatnie, szybko i bez drukowania

Oczekiwania konsumentów dotyczące idealnego procesu zwrotu są dość jednoznaczne. Klienci chcą uniknąć dodatkowych kosztów, szybko odzyskać pieniądze i ograniczyć formalności. Preferują możliwość rozpoczęcia procedury online, bez drukowania dokumentów i etykiet, oraz wygodne nadanie przesyłki, najlepiej w automacie paczkowym. Istotna jest również możliwość śledzenia statusu zwrotu.

Preferencje dotyczące komunikacji pokazują, że konsumenci oczekują przede wszystkim kanałów cyfrowych. 78 proc. respondentów chce otrzymywać informacje o kolejnych etapach zwrotu e-mailem, 71 proc. preferuje dostęp do nich z poziomu konta klienta, a 69 proc. – za pośrednictwem aplikacji mobilnej. Znacznie mniej wskazań otrzymały kanały wymagające bezpośredniego kontaktu z pracownikiem: czat wybrało 36 proc., a telefon 32 proc. badanych.

Dla e-commerce beauty oznacza to, że proces zwrotu może być projektowany w sposób zintegrowany z pozostałymi elementami doświadczenia zakupowego. Dotyczy to zwłaszcza sklepów działających omnichannel, w których klient może rozpocząć zakup w internecie, odebrać produkt w sklepie stacjonarnym, a następnie korzystać z różnych kanałów obsługi posprzedażowej.

image

Europejski e-commerce beauty rośnie. Notino, Douglas i Oriflame w czołówce transgranicznej sprzedaży

Przykładem takiego podejścia jest opisany przez Alsendo case study polskiej sieci drogeryjnej posiadającej ponad 60 sklepów stacjonarnych i prowadzącej sprzedaż również na rynkach UE. Firma wdrożyła m.in. algorytm alokacji przesyłek, który dobiera przewoźnika na podstawie czterech parametrów: kosztu wysyłki, jakości dostawy, czasu tranzytu oraz poziomu zwrotów. System pozwala także uwzględniać indywidualne reguły biznesowe, np. wykluczenie określonego przewoźnika dla konkretnych kodów pocztowych.

W ramach rozwiązania uruchomiono również dostawy tego samego dnia w wybranych dużych miastach oraz możliwość drukowania etykiet bezpośrednio w sklepach stacjonarnych. Według danych z case study rozwiązania skróciły czas dostawy w kluczowych obszarach operacyjnych o 10 proc. i przyczyniły się do wzrostu satysfakcji klientów oraz wskaźnika ponownych zakupów.

Klient chce pieniędzy w 10 dni

Jednym z najważniejszych parametrów procesu jest czas oczekiwania na środki. 43 proc. respondentów uważa, że pieniądze powinny wrócić do nich w ciągu 3–5 dni od odesłania produktu. Łącznie 85 proc. badanych uznaje za akceptowalny termin nieprzekraczający 10 dni.

– Na koszt obsługi zwrotów warto patrzeć szerzej niż przez pryzmat pojedynczej przesyłki. Prosty proces, sprawna komunikacja i szybkie rozliczenie wpływają również na retencję oraz długoterminową wartość klienta – komentuje Michał Wójcik, Partnership & Enterprise Director w Alsendo.

Dane pokazują więc, że polityka zwrotów jest dla e-commerce nie tylko kwestią logistyczną. Dla sprzedawców kosmetyków może być jednym z elementów budowania konwersji i retencji: od czytelnej informacji dostępnej przed zakupem, przez łatwe rozpoczęcie procedury, po wygodne nadanie, komunikację o statusie przesyłki i szybki zwrot środków.

Raport Alsendo został przygotowany na podstawie badania CAWI przeprowadzonego przez SW Research w lutym 2026 roku. Wzięło w nim udział 800 konsumentów, którzy w poprzednich 12 miesiącach co najmniej raz zwrócili produkt kupiony online.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zdrowie
17.09.2026 12:32
Niebezpieczne kosmetyki nadal trafiają do klientów Amazona i Temu. W składzie rtęć
Kosmetyki z rtęcią wracają do sprzedaży. Problemem są marketplace‘y (fot. Shutterstock)Shutterstock

Mimo obowiązującego od lat zakazu produkty do rozjaśniania skóry zawierające rtęć nadal można znaleźć na dużych platformach e-commerce. Reuters zidentyfikował ponad 20 takich produktów oferowanych m.in. na Amazonie, Temu i TikTok Shop. Żaden z nich nie deklarował jednak obecności rtęci w składzie, a Reuters nie potwierdził niezależnie jej zawartości.

W tym artykule przeczytasz:

  • Produkty z rtęcią wracają pod innymi nazwami
  • Rtęć przyspiesza efekt rozjaśniania skóry
  • Rtęć może uszkadzać nerki i układ nerwowy
  • Amazon, Temu i TikTok deklarują walkę z nielegalnymi produktami
  • Regulacja nie nadąża za transgranicznym e-commerce?

Zakaz stosowania rtęci w kosmetykach obowiązuje w wielu krajach od lat, ale nie wyeliminował z rynku wszystkich produktów zawierających ten toksyczny metal. Jak wynika z analizy Reuters, kremy i inne produkty do rozjaśniania skóry, które znalazły się wcześniej na listach produktów zakazanych, nadal były dostępne na platformach należących do największych graczy e-commerce.

Dziennikarze Reuters znaleźli ponad 20 produktów na Amazonie, Temu i amerykańskim TikTok Shop, a także na należących do Amazona platformach w Wielkiej Brytanii, Francji, Belgii, Indiach i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Analizę przeprowadzono według stanu na 1 września 2026 roku.

Produkty z rtęcią wracają pod innymi nazwami

Problemem jest nie tylko samo oferowanie nielegalnych kosmetyków, ale także sposób, w jaki sprzedawcy próbują omijać systemy kontroli platform.

Reuters znalazł przypadki produktów, które po usunięciu z oferty pojawiały się ponownie pod inną nazwą lub za pośrednictwem innego sprzedawcy. W jednym z przypadków krem "Chandni”, wcześniej wskazany przez amerykańską FDA jako zawierający rtęć, był sprzedawany na Amazonie w Indiach jako "Beauty Brightening Cream”. Na zdjęciu produktu prawidłowa nazwa została dodatkowo zamazana.

Co istotne, żaden z produktów analizowanych przez Reuters nie wymieniał rtęci w składzie. Dziennikarze nie byli również w stanie niezależnie potwierdzić obecności toksycznego składnika we wszystkich znalezionych produktach. Ich identyfikacja opierała się na wcześniejszych listach produktów, wynikach badań i publicznie dostępnych informacjach.

image

Prawo się rzekło, PPWR u płota. Nowe obowiązki, koszty starych stocków i problem fragmentacji

Rtęć przyspiesza efekt rozjaśniania skóry

Produkty rozjaśniające skórę są częścią wartego miliardy dolarów rynku kosmetycznego, szczególnie popularnego w niektórych krajach Azji, Afryki i na Karaibach.

Jak wskazuje cytowany przez Reuters Winston Morgan, toksykolog z University of East London, rtęć może dawać efekt rozjaśnienia skóry w ciągu kilku dni, szybciej niż legalne składniki, takie jak kwas kojowy czy arbutyna. Jest również stosunkowo tania i łatwa do zastosowania w formulacjach.

To właśnie szybkość działania i cena mogą sprawiać, że produkty zawierające rtęć nadal znajdują nabywców. Reuters przywołuje badanie Boston University z 2021 roku, według którego kosmetyki rozjaśniające zawierające kwas kojowy kosztowały średnio 24,89 dolara za uncję, podczas gdy produkty zawierające rtęć znalezione przez dziennikarzy w USA kosztowały około 6,50 dolara za uncję.

Rtęć może uszkadzać nerki i układ nerwowy

Skala problemu jest szczególnie istotna ze względu na toksyczność rtęci. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wskazuje, że nie istnieje znany bezpieczny poziom ekspozycji na rtęć. Metal może negatywnie wpływać m.in. na nerki, mózg i układ nerwowy.

W 2013 roku przyjęto Konwencję z Minamaty, której stronami jest ponad 150 państw. Dokument ma ograniczać m.in. produkcję, import i sprzedaż produktów zawierających rtęć.

W USA FDA ogranicza zawartość rtęci w kosmetykach do maksymalnie 1 części na milion (ppm). Reuters przypomina jednak, że organy regulacyjne w USA i Wielkiej Brytanii znajdowały wcześniej produkty do rozjaśniania skóry zawierające znacznie wyższe stężenia tego metalu.

image

Pakistan: toksyczne poziomy rtęci w kremach wybielających

Amazon, Temu i TikTok deklarują walkę z nielegalnymi produktami

Reuters zwrócił się do platform, na których znaleziono produkty. Amazon, Temu i TikTok podkreśliły, że sprzedaż wskazanych kosmetyków jest zabroniona i że podejmują działania mające na celu ich usunięcie oraz ukaranie sprzedawców.

Amazon poinformował o stosowaniu m.in. weryfikacji sprzedawców, wymaganiu dokumentacji potwierdzającej zgodność produktów oraz – w niektórych przypadkach – wyników badań laboratoryjnych przed dopuszczeniem produktu do sprzedaży. Firma deklaruje również współpracę z organami regulacyjnymi i aktualizowanie list produktów objętych zakazami.

TikTok wskazał, że jego zasady zabraniają produktów mających na celu wybielanie, rozjaśnianie skóry lub redukcję poziomu melaniny. Temu również zadeklarowało usuwanie ofert, które naruszają przepisy lub zasady platformy.

Jednocześnie Reuters podaje, że większość znalezionych przez dziennikarzy produktów nadal znajdowała się na platformach 1 września, mimo że wcześniej została zidentyfikowana jako potencjalnie nielegalna.

Regulacja nie nadąża za transgranicznym e-commerce?

Problem zwraca uwagę na trudność kontrolowania produktów sprzedawanych za pośrednictwem marketplace‘ów. Sprzedawca może znajdować się w innym kraju niż konsument, produkt może być oferowany pod zmienioną nazwą, a jego skład nie zawsze odpowiada informacjom zamieszczonym w ofercie.

WHO potwierdziła Reuters, że kosmetyki rozjaśniające skórę zawierające rtęć nadal są sprzedawane za pośrednictwem internetowych i transgranicznych platform e-commerce, co utrudnia nadzór i egzekwowanie przepisów. Organizacja wskazuje na potrzebę większej współpracy pomiędzy rządami, platformami i sprzedawcami.

Przykładem działań regulatorów jest Francja. 28 sierpnia francuskie władze wydały komunikat dotyczący wycofania kremu Advanced Beauty Cream – Pearl Shine – Parley Goldie, który wcześniej został znaleziony przez Reuters w sprzedaży. Według francuskich urzędników rtęć jest regularnie wykrywana w produktach przeznaczonych do rozjaśniania skóry, a jej obecność ma na celu blokowanie syntezy melaniny.

 

Źródło: Reuters

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
23. wrzesień 2026 15:31