StoryEditor
Eksport
25.01.2024 17:13

Stany Zjednoczone: prognozy dla rynku kosmetycznego do 2028 r.

Stany Zjednoczone są największym rynkiem kosmetycznym na świecie / Shutterstock
Stany Zjednoczone są na pierwszym miejscu top 5 krajów na świecie pod względem sprzedaży kosmetyków. W 2023 r. sprzedaż sięgnęła 91,9 mld EUR. Prognozowana przez Statista na 2028 rok ma wynieść 106 mld EUR. Udział Polski w imporcie do Stanów Zjednoczonych spada.

Największym rynkiem na świecie dla branży kosmetycznej są obecnie Stany Zjednoczone. Według danych Statista opublikowanych w raporcie „Branża kosmetyczna. Sytuacja bieżąca i prognozy do 2028 r.” przygotowanym przez departament analiz ekonomicznych PKO BP., w 2023 r. sprzedaż kosmetyków na tym rynku szacowana była na  91,9 mld EUR, co stanowi 15,6 proc. wartości dla świata.

image

Top 5 krajów na świecie pod względem sprzedaży kosmetyków (mld EUR). Dane Statista. Raport PKO BP Branża kosmetyczna sytuacja bieżąca i prognozy do 2028

PKO BP

Według prognoz Statisty, w latach 2023-2028 rynek kosmetyków w Stanach Zjednoczonych będzie rósł średnio o 3,2 proc. rocznie osiągając poziom 106,8 mld EUR do końca 2028 r.  Dynamika słabnie.  W latach 2020-2022 rynek kosmetyków w Stanach Zjednoczonych wzrastał średnio o 3,8 proc. rocznie vs 8,4 proc. w 2019 r.

Spośród pięciu największych rynków – Stany Zjednoczone, Chiny, Japonia, Indie, Brazylia – najwyższą dynamiką wzrostu, według Statista, w latach 2023-2028 będzie charakteryzować się Brazylia (w poprzednim okresie były to Chiny), gdzie wartość rynku w 2028 r. wyniesie 31,8 mld EUR i przewyższy poziom z 2022 r. aż o 51 proc.  

Stany Zjednoczone są na 2 miejscu wśród światowych eksporterów kosmetyków z udziałem 8,6 proc. Pierwsze miejsce zajmuje Francja osiągając udział 13,9 proc. (21,9 mld EUR).

Czytaj także: Ebury: Eksport polskich kosmetyków. Gdzie szukać biznesowych szans i wyższych marż?

Import kosmetyków do Stanów Zjednoczonych w 2019 r. wynosił 13 mld EUR. Załamanie przyszło wraz z pandemią Covid, w 2020 r. wartość importu spadła do 11,8 mld EUR, by w 2021 r. sięgnąć prawie 14 mld EUR. W 2022 r. nastąpił gwałtowny wzrost importu do 33,1 proc., co dało wartość 18,6 mld Euro.

image

Dane Statista. Raport PKO BP Branża kosmetyczna sytuacja bieżąca i prognozy do 2028

PKO BP

Polska ma znikomy udział w imporcie kosmetyków do Stanów Zjednoczonych. W 2021 r. kosmetyki importowane z Polski o wartości 43 mln EUR stanowiły jedynie 0,3 proc. importu do USA, co dało Polsce 28 miejsce na liście importerów. W 2022 r. ta pozycja jeszcze osłabła i Polska zajmuje 32 miejsce z udziałem 0,2 proc.

Miejsce pierwsze zajmuje Irlandia z udziałem 20,6 proc. W 2021 r. było to 19,1 proc. Za nią uplasowała się Francja (18,8 proc.), a następnie, ze sporym dystansem (9 proc.) Kanada.

image

Dane Statista. Raport PKO BP Branża kosmetyczna sytuacja bieżąca i prognozy do 2028

PKO BP

Największym segmentem na rynku kosmetycznym USA są produkty do pielęgnacji osobistej. W 2028 r. udział tej kategorii w rynku ma sięgnąć 47,3 mld EUR. Na drugim miejscu znajduje się kategoria produktów do pielęgnacji skóry, która w 2028 r. ma mieć wartość 26,5 mld EUR. Na trzecim miejscu są kosmetyki do makijażu z przewidywanym wynikiem 22,4 mld EUR w 2028 r.

image

Dane Statista. Raport PKO BP Branża kosmetyczna sytuacja bieżąca i prognozy do 2028

PKO BP

W 2023 r. mieszkaniec Stanów Zjednoczonych wydawał na kosmetyki nieco ponad 270 EUR (w 2022 r. było to 227 EUR). W 2028 r. ta kwota ma wzrosnąć do ponad 306 EUR. Największy udział w wydatkach mają kosmetyki pielęgnacyjne i wartość koszyka zwiększa się. Podobnie dzieje się w przypadku kosmetyków do makijażu. Na dość stabilnym poziomie są wydatki na perfumy i wody toaletowe oraz na produkty beauty-tech.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
03.04.2026 14:33
Indie – nowa ziemia obiecana dla K-Beauty. Ekspansja i trendy rynkowe
ai

Podczas gdy rynki zachodnie zmagają się z przesyceniem, a dynamika sprzedaży w Chinach uległa strukturalnemu schłodzeniu, oczy globalnych gigantów beauty zwróciły się w stronę subkontynentu indyjskiego. Jak wynika z najnowszego raportu Personal Care Insights, Indie stały się kluczowym polem bitwy dla południowokoreańskich marek. To już nie tylko „trend”, to strategiczna migracja kapitału i technologii, która w 2026 roku redefiniuje indyjski sektor masstige i luksusowy.

Współczesny indyjski konsument beauty nie szuka już jedynie środków do rozjaśnienia skóry czy podstawowej higieny. Szuka innowacji, składników naturalnych i filozofii skin-first, którą Koreańczycy opanowali do perfekcji – zauważa w swojej obszernej analizie portal Personal Care Insights.

Krajobraz rynkowy. Dlaczego właśnie teraz?

Indie w 2026 roku to najludniejszy kraj świata z najszybciej rosnącą klasą średnią. Według szacunków analityków, indyjski rynek kosmetyczny osiągnie do 2027 roku wartość 30 miliardów dolarów. W tym ekosystemie segment K-Beauty rośnie w tempie 25-30% rocznie (CAGR), znacznie wyprzedzając tradycyjne marki zachodnie.

Indie przechodzą obecnie transformację cyfrową i społeczną, która idealnie współgra z ofertą z Seulu. Kultura K-Pop i K-Drama (tzw. Hallyu Wave) zbudowała w Indiach aspiracyjny wizerunek koreańskiego stylu życia. Dziś mieszkanka Mumbaju czy Bangalore chce mieć ‘glass skin‘ tak samo mocno, jak mieszkanka Nowego Jorku – zauważa Anirudh Singh, starszy analityk ds. rynków wschodzących w GlobalData.

Cyfrowe okno na świat: rola Nykaa i Tira

Bezprecedensowa ekspansja marek takich jak Laneige, Innisfree, Sulwhasoo czy COSRX nie byłaby możliwa bez potężnych platform e-commerce.

Produktowa adaptacja: nie tylko kopiowanie trendów

Eksperci podkreślają, że sukces K-Beauty w Indiach wynika z umiejętności adaptacji. Indyjski klimat (wysoka wilgotność, smog, ekstremalne temperatury) wymaga innych formulacji niż te przeznaczone na rynek europejski.

  • Ochrona przeciwsłoneczna (sun care): To obecnie najszybciej rosnąca podkategoria. Koreańskie filtry przeciwsłoneczne, słynące z lekkości i braku białych smug na skórze, stały się hitem sprzedażowym wśród Hindusów o ciemniejszej karnacji.
  • Składniki z Jeju Island: wykorzystanie wulkanicznego popiołu, zielonej herbaty czy śluzu ślimaka (snail mucin) budzi ogromne zainteresowanie w kraju, który ma głęboko zakorzenioną tradycję medycyny naturalnej (Ajurweda).

Indie to rynek ogromnych kontrastów. Marki K-Beauty, które odniosły tu sukces, to te, które zrozumiały, że Indie nie są monolitem. Mamy tu do czynienia z klientem z Gen Z, który kupuje serum COSRX przez aplikację, oraz z klientem premium, który oczekuje rytuału pielęgnacyjnego w luksusowym spa w Delhi – dodaje Kavita Rao, ekspertka ds. strategii detalicznej w Azji Południowej.

Wyzwania: regulacje i ajurweda

Mimo optymistycznych prognoz, indyjski rynek stawia przed koreańskimi eksporterami bariery. Największą z nich jest certyfikacja BIS (Bureau of Indian Standards) oraz rygorystyczne przepisy dotyczące importu kosmetyków. Proces rejestracji produktu może trwać od 6 do 12 miesięcy, co w dynamicznym świecie beauty jest wiecznością.

Dodatkowo K-Beauty musi konkurować z nową falą marek indyjskich (tzw. D2C Brands jak Mamaearth czy Forest Essentials), które łączą ajurwedyjskie receptury z nowoczesnym marketingiem.

W 2026 roku obserwujemy ciekawe zjawisko: fuzję. Niektóre koreańskie laboratoria zaczynają tworzyć linie dedykowane na rynek indyjski, zawierające np. kurkumę czy szafran, ale podane w ultranowoczesnej, koreańskiej formie. To ‘K-ayurveda‘ może być kolejnym wielkim hitem eksportowym – przewiduje Sanjay Gupta, konsultant biznesowy w sektorze FMCG.

Co dalej?

Dla globalnych dystrybutorów i inwestorów przekaz jest jasny: Indie to obecnie najbardziej perspektywiczny rynek dla technologii kosmetycznych z Korei.

  • Dystrybucja: kluczem jest model omnichannel. Sklepy fizyczne w centrach handlowych typu premium budują świadomość marki, której nie da się osiągnąć samym Instagramem.
  • Edukacja: inwestycja w „skincare education” (webinary, konsultacje online) zwraca się w postaci lojalności klienta.
  • Skalowalność: przy populacji 1,4 mld ludzi, nawet niszowy produkt K-Beauty może osiągnąć wolumeny sprzedaży niedostępne na rynkach europejskich.
Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
02.04.2026 07:37
Branża beauty trafiona rykoszetem – wojna w Iranie destabilizuje globalne łańcuchy dostaw
Blokada Cieśniny Ormuz odcięła jedną z kluczowych arterii handlowych świata. Dla branży kosmetycznej, uzależnionej od komponentów z Dalekiego Wschodu, oznacza to drastyczne wydłużenie terminów realizacjiKikoMilano

Konflikt zbrojny z udziałem Iranu uderza także w fundamenty przemysłu kosmetycznego. Blokada strategicznej Cieśniny Ormuz, trwająca już piąty tydzień, wywołała reakcję łańcuchową: od gwałtownego wzrostu cen surowców i opakowań po paraliż logistyczny, który zmusza liderów rynku do szukania alternatywnych, kosztownych dróg transportu – donosi Reuters.

Temat kryzysu zdominował kuluarowe rozmowy m.in. podczas tegorocznych targów Cosmoprof w Bolonii. Choć sektor beauty wielokrotnie udowadniał swoją odporność na kryzysy, obecna sytuacja – łącząca inflację energetyczną z fizycznym brakiem kontenerów – stawia producentów pod bezprecedensową presją kosztową.

Logistyka na krawędzi: czas to pieniądz (i to duży)

Blokada Cieśniny Ormuz odcięła jedną z kluczowych arterii handlowych świata. Dla branży kosmetycznej, silnie uzależnionej od komponentów i opakowań z Dalekiego Wschodu, oznacza to drastyczne wydłużenie terminów realizacji.

Według danych przedstawionych przez grupę Ancorotti, jednego z największych producentów kontraktowych we Włoszech, standardowy czas dostawy, który dotychczas wynosił 8 tygodni, wydłużył się obecnie do 12–14 tygodni. Porty są przepełnione, a dostępność pustych kontenerów drastycznie spadła.

Zaczynamy dostrzegać wzrosty kosztów napędzane inflacją cen energii, potęgowane przez opóźnienia w dostawach – przyznaje Simone Dominici, CEO włoskiej grupy Kiko. Szacuje on, że same dodatkowe koszty logistyczne dla jego firmy wyniosą w tym roku około 1,5 mln euro.

image

Unilever zamraża rekrutację – tak globalny gigant reaguje na wojnę w Iranie

Surowce i opakowania: walka o żywicę

Kryzys nie ogranicza się tylko do transportu gotowych produktów. Problemem staje się dostęp do surowców bazowych, takich jak pochodne ropy naftowej wykorzystywane do produkcji plastiku. Firma Yonwoo, kluczowy dostawca opakowań dla koncernu L‘Oréal oraz gigantów sektora K-beauty, alarmuje o trudnościach w zabezpieczeniu zapasów żywicy polimerowej, niezbędnej do wytwarzania słoiczków i tubek.

Wzrost cen ropy bezpośrednio przekłada się na koszt:

Strategie przetrwania: kolej, drogi i mosty powietrzne

W obliczu paraliżu dróg morskich, firmy zmuszone są do improwizacji. Fabio Franchina, prezes Framesi (producenta profesjonalnych kosmetyków do włosów), ujawnia, że dystrybutorzy szukają tras alternatywnych. Jedną z opcji jest transport morski do portu w Dżuddzie (Arabia Saudyjska), a następnie przewóz towarów drogą lądową, by ominąć Zatokę Perską.

Inne przedsiębiorstwa decydują się na jeszcze droższe rozwiązania:

  • transport kolejowy: coraz popularniejsza alternatywa dla dostaw z Azji do Europy.
  • transport lotniczy: wykorzystywany w sytuacjach krytycznych, choć drastycznie podnoszący finalną cenę produktu.

Kto poniesie koszty kryzysu?

Włochy, będące piątym największym eksporterem kosmetyków na świecie (produkcja o wartości 18 mld euro w 2025 r.), są barometrem dla całej Europy. Eksperci zgromadzeni w Bolonii są zgodni: utrzymanie obecnych cen detalicznych przy tak silnym wzroście kosztów operacyjnych jest praktycznie niemożliwe.

Simone Dominici z Kiko ostrzega przed „perfekcyjną burzą”. Z jednej strony rosną koszty produkcji i logistyki, z drugiej – siła nabywcza konsumentów jest systematycznie podgryzana przez globalną inflację. Branża musi przygotować się na scenariusz, w którym wzrosty kosztów zostaną ostatecznie przeniesione na klienta końcowego, co może wywołać korektę popytu w nadchodzących kwartałach. Sytuacja geopolityczna staje się obecnie kluczowym czynnikiem ryzyka w strategiach rocznych marek kosmetycznych. 

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
10. kwiecień 2026 00:43