StoryEditor
Biznes
13.05.2020 00:00

L‘Oréal wspiera branżę fryzjerską w bezpiecznym otwarciu salonów

L‘Oréal uruchamia pakiet działań, które pomagają salonom fryzjerskim w ponownym otwarciu. Poza przekazaniem materiałów ochronnych, firma udostępnia salonom rozwiązania wspierające powrót do pracy oraz zapewnienie bezpieczeństwa klientom i pracownikom salonów. Wsparła też Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego w tworzeniu wytycznych bezpiecznej pracy salonów fryzjerskich po ponownym otwarciu i uczestniczyła w konsultacjach finalnego tekstu dokumentu z rządem.

W ostatnich tygodniach L‘Oréal Polska aktywnie wspierał Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego w tworzeniu wytycznych bezpiecznej pracy salonów fryzjerskich po ponownym otwarciu i uczestniczył w konsultacjach finalnego tekstu dokumentu z rządem. W Polsce działa około 28 tys. salonów fryzjerskich, z czego ok. 7 tys. współpracuje z L’Oréal Polska.

– Jako wieloletni partner, od początku pandemii aktywnie i z pełnym zaangażowaniem włączyliśmy się w tworzenie rozwiązań dla branży fryzjerskiej, dostępnych nie tylko dla naszych salonów partnerskich, ale dla szerokiego grona fryzjerów w całym kraju – mówi Agata Patkowska, dyrektor generalna Działu Produktów Profesjonalnych.

Firma, we współpracy z Polskim Związkiem Przemysłu Kosmetycznego, włączyła się się w tworzenie pakietu wytycznych związanych z odmrażaniem działania branży beauty.

– Dzięki wieloletnim, silnym relacjom z właścicielami salonów, mogliśmy w tych konsultacjach reprezentować ich głos, dbając o to, by ich postulaty i potrzeby zostały  uwzględnione. Umożliwienie tej grupie usługodawców szybkiego powrotu do pracy jest jedyną szansą na ocalenie ich biznesu oraz wielu tysięcy miejsc pracy. Dla wszystkich nas priorytetem jest oczywiście bezpieczeństwo i ochrona zdrowia – zarówno klientów salonów, jak i ich pracowników – dodaje Agata Patkowska.

Aby ułatwić i przyspieszyć bezpieczne korzystanie z usług fryzjerskich, L‘Oréal dostarczy 220 tys. masek ochronnych salonom fryzjerskim w całym kraju oraz 6 tys. butelek żelu do sanityzacji rąk wyprodukowanego w fabryce L’Oréal. Po wznowieniu działalności salonów, produkty te, a w późniejszym terminie maseczki, będzie można zamówić za pośrednictwem działu obsługi klienta L‘Oréal oraz partnerów handlowych.

L‘Oréal opracował również pakiet materiałów informacyjnych dotyczących prowadzenia działalności salonów po ich ponownym otwarciu, które ułatwią organizację pracy fryzjerów zgodnie z zasadami bezpieczeństwa. Odnoszą się one do dezynfekcji rąk i narzędzi, zachowania społecznego dystansu, wyznaczania szlaków komunikacyjnych w salonie, systemu rezerwacji wstępnych, organizacji pracy ułatwiających zachowanie odstępów czasowych między wizytami klientów i płatności elektronicznych.

Materiały przekazywane są właścicielom salonów, którzy odbyli szkolenie „7 kroków higieny i bezpieczeństwa w salonie”, aby mieć pewność, że pracownicy salonu są przeszkoleni i gotowi do działania zgodnie z nowymi zasadami.

– Fryzjerzy, ale nie tylko – również cała branża beauty – w wyniku epidemii została całkowicie zamknięta, a właściciele salonów zostali bez żadnych dochodów, za to z rachunkami do opłacenia i zatrudnionymi pracownikami. Jesteśmy ważnym segmentem wśród pracodawców, ale większość z nas to niewielkie firmy, które zmagają się z olbrzymim kryzysem finansowym. Bardzo czekamy na jak najszybsze wznowienie usług. Każda pomoc na tym etapie jest dla nas bardzo ważna, bo te pierwsze dni po ponownym otwarciu będą wymagać dużego wysiłku w organizacji pracy. Będziemy musieli zachować szczególną troskę o bezpieczeństwo naszych klientów i pracowników i uwzględnić wszystkie wytyczne dotyczące naszej pracy. W tej sytuacji obecność naszych partnerów biznesowych i ich ciągłe wsparcie jest dla nas bardzo ważne i pomoże nam w szybkim powrocie do pracy – mówi Wojciech Wajda, właściciel salonu fryzjerskiego w Katowicach.

Działania podjęte w ostatnich dniach przez L’Oréal w Polsce są częścią szerszego programu solidarnościowego wspierającego walkę z koronawirusem wdrożonego przez Grupę L’Oréal. Od początku kryzysu związanego z Covid-19 firma L‘Oréal wprowadziła szereg działań mających na celu wsparcie fryzjerów:

  • Zamrożenie płatności: Od 17 marca L‘Oréal zamroził płatności należne od wszystkich niezależnych salonów i fryzjerów współpracujących z markami w Polsce oraz dla dystrybutorów. W Polsce około 1 tys. klientów skorzystało z tej inicjatywy. W Europie pomoc otrzymało  65 tys. salonów, a na całym świecie — prawie 100 tys.
  • Platforma dedykowana branży fryzjerskiej: Dział Produktów Profesjonalnych wraz ze wszystkimi markami profesjonalnymi grupy, takimi jak: L’Oréal Professionnel,  Kérastase,  Matrix, Biolage oraz  Redken już pod koniec marca stworzył w mediach społecznościowych platformę dedykowaną branży fryzjerskiej, do której dostęp mają wszyscy zainteresowani, nie tylko partnerzy biznesowi L’Oreal. Jej celem jest integracja i wsparcie polskich fryzjerów i stylistów poprzez przekazywanie merytorycznej wiedzy m.in. z zakresu prawa, księgowości oraz finansów, która wspiera ich w podejmowaniu codziennych decyzji biznesowych oraz pokazuje jak skorzystać ze wsparcia zaproponowanego przez państwo. Obecnie na platformie jest już zarejestrowanych ponad 4 tys. 200 fryzjerów i stylistów z całego kraju.
  • L’Oréal Access: To największa na świecie platforma e-learningowa przeznaczona dla profesjonalistów branży fryzjerskiej. Jest dostępna w 20 krajach, w tym od 5 maja w Polsce. Oferuje tutoriale, webinary i internetowe moduły szkoleniowe, dające fryzjerom możliwość podnoszenia kwalifikacji zawodowych w czasie przymusowego, tymczasowego zamknięcia zakładów. W ciągu niespełna dwóch tygodni, na platformie zarejestrowało się już ponad 500 użytkowników z Polski i liczba ta stale rośnie.
  • Szkolenia online: Już w pierwszych tygodniach od zamknięcia salonów wszystkie marki profesjonalne L’Oréal wprowadziły szkolenia online, ułatwiając możliwość zdobycia lub odświeżenia  wiedzy w temacie profesjonalnych usług fryzjerskich oraz informacje jak przeprowadzać konsultacje online, które zoptymalizują zarządzanie pracą salonu po jego ponownym otwarciu.
  • Dostawy: Centrum Dystrybucyjne L’Oréal Polska pracuje w zakresie dostosowanym do potrzeb klientów, z zastosowaniem koniecznych środków prewencji, niezbędnych dla ochrony zdrowia pracowników i przez cały czas realizuje zamówienia klientów.
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
25.09.2026 14:49
Koniec z „eko” bez dowodów. Nowe zasady zielonych claimów coraz bliżej branży kosmetycznej
Anna Shvets

Dyrektywa Empowering Consumers for the Green Transition (UE) 2024/825 zaostrza zasady komunikowania środowiskowych cech produktów. Dla branży kosmetycznej oznacza to konieczność weryfikacji claimów na opakowaniach, stronach internetowych, w e-commerce i reklamach. W Polsce przepisy mają zacząć obowiązywać 27 września 2027 r. – o rok później niż przewiduje unijny termin.

„Ekologiczny”, „zielony”, „przyjazny dla środowiska”, „neutralny klimatycznie” czy „zero waste” – tego rodzaju określenia coraz częściej pojawiają się w komunikacji marek kosmetycznych. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/825, przyjęta 28 lutego 2024 r., zmienia jednak zasady wykorzystywania takich przekazów. Jej przepisy zmieniają dyrektywy 2005/29/WE dotyczące nieuczciwych praktyk rynkowych oraz 2011/83/UE dotyczącą praw konsumentów. Państwa członkowskie powinny były dokonać transpozycji do 27 marca 2026 r., a unijne przepisy mają być stosowane od 27 września 2026 r.

Polska implementacja jest już na końcowym etapie parlamentarnym. Sejm uchwalił 4 września 2026 r. ustawę zmieniającą ustawę o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz ustawę o prawach konsumenta. 24 września Senat przyjął ją bez poprawek. W toku prac parlamentarnych zmieniono termin wejścia ustawy w życie z 27 września 2026 r. na 27 września 2027 r. (⁠Sejm)

Skala greenwashingu

Za zaostrzeniem przepisów stoją konkretne dane. Według Komisji Europejskiej analiza przeprowadzona w 2020 r. wykazała, że 53,3 proc. badanych deklaracji środowiskowych przekazywało informacje niejasne, wprowadzające w błąd lub bezpodstawne, a 40 proc. nie było popartych dowodami. W innym badaniu, obejmującym 344 deklaracje dotyczące zrównoważonego rozwoju, organy ochrony konsumentów uznały w 57,5 proc. przypadków, że przedsiębiorcy nie przedstawili wystarczających informacji pozwalających ocenić prawdziwość deklaracji.

Problem jest szczególnie istotny dla kategorii kosmetycznej i produktów higieny osobistej. W unijnym przeglądzie z 2020 r. kosmetyki i produkty personal care stanowiły 17 proc. analizowanych przypadków dotyczących potencjalnie wprowadzających w błąd deklaracji dotyczących zrównoważonego rozwoju.

image

L’Oréal Polska z zarzutem greenwashingu. UOKiK kwestionuje eko-oznaczenia kosmetyków Garnier

Nowe przepisy wprowadzają do katalogu tzw. czarnych praktyk kolejne zachowania, które będą zakazane niezależnie od kontekstu. Jednym z nich jest stosowanie ogólnych twierdzeń środowiskowych bez możliwości wykazania odpowiedniej, uznanej efektywności środowiskowej. Dotyczy to m.in. określeń takich jak „eko”, „zielony”, „ekologiczny” czy „przyjazny dla środowiska”. Co istotne, deklaracja środowiskowa może być przekazem nie tylko tekstowym. Unijna definicja obejmuje także ilustracje, grafiki, symbole, oznakowania, nazwy marek, przedsiębiorstw i produktów, jeżeli sugerują korzystny wpływ na środowisko.

W praktyce nie oznacza to automatycznego zakazu każdego użycia słowa „eko”. Problemem będzie ogólne twierdzenie, którego przedsiębiorca nie jest w stanie poprzeć odpowiednimi dowodami. Dyrektywa przewiduje bowiem możliwość przedstawienia konkretnego uzasadnienia na tym samym nośniku. Przykładowo ogólne określenie dotyczące „przyjaznego dla klimatu opakowania” różni się od precyzyjnej informacji o tym, że 100 proc. energii wykorzystanej do produkcji opakowania pochodzi ze źródeł odnawialnych.

Opakowanie, reklama i e-commerce pod lupą

Szczególne znaczenie dla kosmetyków będzie miała regulacja dotycząca oznakowań związanych ze zrównoważonym rozwojem. Przedsiębiorcy nie będą mogli posługiwać się dowolnymi, własnymi „zielonymi” symbolami sugerującymi certyfikowaną ekologiczność produktu. Dyrektywa przewiduje, że takie oznaczenia powinny być oparte na systemie certyfikacji albo ustanowione przez organ publiczny.

Ograniczenia obejmą także deklaracje dotyczące neutralności klimatycznej. Dyrektywa wprost zakazuje twierdzeń, że produkt ma neutralny, ograniczony lub pozytywny wpływ na klimat, jeżeli takie przekazy opierają się na kompensowaniu emisji gazów cieplarnianych poza łańcuchem wartości produktu. Dotyczy to m.in. komunikatów typu „climate neutral”, „carbon neutral”, „climate compensated” czy „reduced climate impact”.

Osobną kategorię stanowią deklaracje dotyczące przyszłych celów środowiskowych. Komunikat w rodzaju „do 2030 r. osiągniemy neutralność klimatyczną” będzie musiał opierać się na jasnych, obiektywnych, publicznie dostępnych i możliwych do zweryfikowania zobowiązaniach, zawartych w szczegółowym i realistycznym planie. Plan powinien obejmować m.in. mierzalne i określone w czasie cele oraz środki potrzebne do ich realizacji, a jego wykonanie ma być regularnie weryfikowane przez niezależnego eksperta.

image

Sejm odracza walkę z greenwashingiem. Dla branży kosmetycznej stawką są miliony opakowań

Dla producentów kosmetyków oznacza to konieczność spojrzenia na komunikację szerzej niż tylko przez pryzmat pojedynczego hasła na opakowaniu. Audytu będą wymagały również strony internetowe, karty produktów w e-commerce, materiały reklamowe, kampanie w mediach społecznościowych, komunikacja korporacyjna oraz symbole i oznaczenia wykorzystywane przy produktach.

– Nowe przepisy dotyczące komunikacji to dla branży kosmetycznej znacznie więcej niż kwestia zmiany kilku haseł na opakowaniu. Firmy będą musiały z jeszcze większą ostrożnością oceniać treści, które wykorzystują w komunikacji marketingowej, a same komunikaty projektować precyzyjnie, tak aby konsumenci mieli jasność, czego one dotyczą – tłumaczy Magdalena Turowska, regulatory affairs managerka w Polskim Związku Przemysłu Kosmetycznego.

Jak dodaje, deklaracja środowiskowa powinna mieć konkretne i adekwatne uzasadnienie, które przedsiębiorca będzie w stanie wykazać i obronić. W praktyce oznacza to konieczność współpracy działów marketingu, regulatory, prawnych, ESG i osób odpowiedzialnych za opakowania oraz e-commerce.

Istotne będą również nowe zasady dotyczące praktyk wprowadzających w błąd. Dyrektywa obejmuje nie tylko bezpośrednio fałszywe deklaracje, lecz także komunikaty dotyczące cech środowiskowych, społecznych i aspektów gospodarki o obiegu zamkniętym, takich jak trwałość, naprawialność czy możliwość recyklingu. Regulacja obejmuje również eksponowanie korzyści, które nie wynikają z rzeczywistych cech produktu, a także przedstawianie jako przewagi środowiskowej cechy, która jest w rzeczywistości obowiązkowym wymogiem prawnym.

image

Green is the new black. Greenwashing w branży kosmetycznej [Rocznik WK 2025/26]

Z punktu widzenia firm kosmetycznych kluczowe będzie więc nie tylko to, co marka komunikuje, ale również czego dotyczy claim, na jakich danych się opiera i czy zakres deklaracji odpowiada rzeczywistej właściwości produktu. Przedsiębiorcy powinni już teraz przejrzeć stosowane oznaczenia, claims i materiały marketingowe oraz sprawdzić, czy dla każdego komunikatu istnieje odpowiednia dokumentacja potwierdzająca jego prawdziwość. Unijna dyrektywa ustanawia ramy ochrony przed greenwashingiem, a szczegółowe zasady uzasadniania deklaracji środowiskowych mają być dodatkowo rozwijane w kolejnych regulacjach.

Dla branży kosmetycznej oznacza to zmianę podejścia do komunikacji środowiskowej: od atrakcyjnego, ogólnego hasła w kierunku precyzyjnego claimu, którego zakres można jednoznacznie określić, a podstawę – udokumentować. Przy 27 września 2027 r. jako dacie przewidzianego w polskiej ustawie wejścia przepisów w życie firmy zyskują dodatkowy rok, ale kierunek zmian jest już określony.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Beauty
24.09.2026 14:52
Czym jest Milan Beauty Week? Mediolan chce zostać stolicą włoskiego beauty
Milan Beauty Weekmat. prasowe

Mediolan kojarzy się przede wszystkim jako stolica mody, designu i dobrego jedzenia. Zaraz obok pięknych kreacji i zjawiskowej architektury mieści się jeszcze jeden filar – beauty. Choć kiedy myślimy o urodzie, przychodzi nam na myśl modne koreańskie K-beauty, a gdy o zapachu – francuskie perfumerie, do tego zestawienia chcą dołączyć Włochy i wynieść swoje kosmetyki do rangi równie wysokiej, co włoska moda.

W tym artykule przeczytasz:

  • Czym właściwie jest Milan Beauty Week?
  • Jak wygląda Milan Beauty Week?
  • Beauty Week, czyli nie tylko kosmetyki
  • Za włoskim beauty stoi potężny przemysł
  • Włoskie beauty stawia na technologię
  • Beauty Gives Back – kiedy kosmetyki pomagają
  • Czy Milan Beauty Week może stać się wydarzeniem pokroju Fashion Week?

Tego, czym jest włoski Fashion Week czy Design Week, nikomu zapewne nie trzeba tłumaczyć. Jedne z największych wydarzeń obu tych branż cieszą się wielką sławą i popularnością na całym świecie. Milan Beauty Week chce dołączyć do tych wydarzeń i na jeden tydzień w roku zwrócić oczy wszystkich na kategorię beauty.

Tegoroczna, piąta już edycja odbyła się od 16 do 20 września 2026 roku. Wraz z jej końcem rozpoczął się Milan Fashion Week. Oba wydarzenia są więc ze sobą połączone i tworzą swoistą syntezę, choć każde z nich opowiada o innej części włoskiego przemysłu kreatywnego.

Czym właściwie jest Milan Beauty Week?

Milan Beauty Week to inicjatywa organizowana przez Cosmetica Italia, czyli włoskie stowarzyszenie reprezentujące krajowy przemysł kosmetyczny, we współpracy z Cosmoprof i Esxence. Nie jest to więc klasyczne targi kosmetyczne ani zamknięte wydarzenie przeznaczone wyłącznie dla przedstawicieli branży.

Organizatorzy określają je jako wydarzenie miejskie i terytorialne, którego celem jest pokazanie wartości i charakterystycznych cech włoskiego sektora kosmetycznego oraz jego miejsca w świecie Made in Italy. Program łączy edukację, doświadczenie, rozrywkę i udział publiczności.

I właśnie to otwarcie na zwykłych mieszkańców i turystów jest jednym z najważniejszych elementów całego wydarzenia. Beauty Week nie odbywa się w jednym centrum konferencyjnym, do którego trzeba przyjechać z konkretnym celem. Wychodzi na ulice, do zabytkowych pałaców, sklepów, przestrzeni pop-upowych i charakterystycznych punktów miasta.

W 2026 roku głównymi hubami wydarzenia były Palazzo Giureconsulti, położony kilka kroków od mediolańskiej katedry, Palazzo Castiglioni oraz Palazzo Bovara. Do tego dochodziły Beauty Cubes, Beauty Trams, specjalne instalacje oraz wydarzenia organizowane bezpośrednio przez marki kosmetyczne i partnerów detalicznych.

 

image
Milan Beauty Week
mat. prasowe

 

Jak wygląda Milan Beauty Week?

Głównym filarem mediolańskiego Beauty Week są rozrzucone po całym mieście punkty, pop-upy i wydarzenia skupiające się na beauty. Można znaleźć tam zarówno wielkie światowe marki i koncerny, jak i mniejsze włoskie marki.

Głównym elementem wyróżniającym to wydarzenie od pozostałych tygodni jest otwarcie na publiczność. W większości wydarzeń mogą brać udział zwykli ludzie. Cały proces bookowania miejsc automatyzuje specjalnie przygotowana do tego aplikacja. Użytkownicy mogą zapisać się na interesujące ich wydarzenia, przez co czas oczekiwania i płynność w przemieszczaniu się jest znacznie ułatwiona. Choć kolejki i tak w większości miejsc ciągnęły się na kilometr.

Uczestnicy mogli skorzystać m.in. z analiz skóry, makijażowych masterclass, dowiedzieć się więcej o pielęgnacji włosów, a także o zapachach. W większości miejsc na odwiedzających czekały też różnego rodzaju upominki i próbki.

Nie bez znaczenia jest również lokalizacja. Zamiast budować całkowicie nową przestrzeń dla beauty, wydarzenie wykorzystuje istniejącą tkankę Mediolanu. Zabytkowe pałace, sklepy, ulice czy charakterystyczne dla miasta tramwaje stają się częścią doświadczenia. Beauty nie jest więc zamknięte w jednym miejscu, a stało się kolejnym elementem miejskiego krajobrazu.

 

image
Milan Beauty Week
mat. prasowe

 

image

Interparfums przedłuża licencję Roberto Cavalli na perfumy do końca 2046 roku

Beauty Week, czyli nie tylko kosmetyki

Tegoroczna edycja miała również konkretny temat przewodni – essentiality, czyli istotną rolę kosmetyków w codziennym życiu. Organizatorzy zwracali uwagę na to, że kosmetyki są obecne w naszych codziennych rytuałach od rana do wieczora. Według materiałów Milano Beauty Week przeciętnie korzystamy z około ośmiu produktów kosmetycznych dziennie. Ich rola nie ogranicza się przy tym wyłącznie do poprawiania wyglądu – mają służyć higienie, ochronie, profilaktyce, pielęgnacji i ogólnemu dobrostanowi fizycznemu oraz psychicznemu.

To ważny punkt całej narracji wydarzenia. Organizatorzy nie chcą mówić o kosmetykach wyłącznie przez pryzmat nowości, trendów czy kolejnych produktów pojawiających się na półkach. Beauty ma być częścią codziennego życia i kultury. Taka jest też zresztą ich szersza definicja tego, czym jest Italian Beauty. Cosmetica Italia opisuje ją jako połączenie nauki, technologii i kreatywności, ale także tradycyjnego rzemiosła, lokalnej bioróżnorodności, designu i włoskiego stylu życia. Wśród charakterystycznych elementów wymieniane są m.in. bergamotka, cytryna, irys, oliwka czy aloes.

To właśnie ta mieszanka ma być wyróżnikiem włoskiego podejścia do kosmetyków. Z jednej strony mamy laboratoria, badania i technologię, z drugiej – rzemiosło, opakowania, zapachy, design i przywiązanie do lokalnych surowców.

Za włoskim beauty stoi potężny przemysł

Milan Beauty Week nie jest wyłącznie próbą stworzenia kolejnego atrakcyjnego wydarzenia dla turystów. W tle znajduje się bardzo duży sektor gospodarki.

W 2025 roku wartość obrotów włoskiego przemysłu kosmetycznego osiągnęła rekordowe 18 mld euro. Cały łańcuch wartości obejmujący m.in. surowce, opakowania, maszyny, produkcję oraz dystrybucję – wygenerował 49 mld euro obrotu. Branża zapewnia około 500 tys. miejsc pracy, z czego 105 tys. to zatrudnienie bezpośrednie.

Włoskie kosmetyki są przy tym mocno nastawione na eksport. W 2025 roku eksport osiągnął 8,6 mld euro, czyli odpowiadał za 48 proc. obrotów sektora. Według danych Cosmetica Italia Włochy są piątym największym eksporterem kosmetyków na świecie, a do najważniejszych rynków należą Stany Zjednoczone, Francja, Niemcy, Hiszpania i Wielka Brytania.

Cosmetica Italia reprezentuje około 650 przedsiębiorstw – od międzynarodowych koncernów po małe i średnie firmy działające we Włoszech.

image

Notino zwiększa sprzedaż. Polska odpowiada już za ponad 15 proc. obrotów

Włoskie beauty stawia na technologię

Choć włoska kosmetyka jest mocno kojarzona z designem i stylem, równie istotnym elementem jej pozycjonowania jest technologia.

Według danych Cosmetica Italia firmy kosmetyczne przeznaczają około 6 proc. swoich obrotów na badania i rozwój. To dwa razy więcej niż średnia dla włoskiego przemysłu. W 2025 roku wartość inwestycji w technologie związane z transformacją ekologiczną wyniosła około 300 mln euro.

„This is Bellezza” - to hasło promowane przez Cosmetica Italia, którego promocji towarzyszył film ukazujący ten kierunek jako połączenie naukowej precyzji, badań, technologii i kreatywności. Włoska branża podkreśla również znaczenie jakości produkcji. Część międzynarodowych firm wybiera właśnie włoskie zakłady jako miejsce produkcji swoich kosmetyków.

Design pozostaje przy tym jednym z mocnych punktów włoskiego przemysłu. Cosmetica Italia wskazuje na połączenie tradycyjnego rzemiosła z rozwiązaniami technicznymi, przywołując m.in. przykład Bormioli i jego udziału w tworzeniu charakterystycznych flakonów perfumeryjnych.

Beauty Gives Back – kiedy kosmetyki pomagają

Jednym z najbardziej wyrazistych elementów Milan Beauty Week jest jego część charytatywna. Wydarzenia Beauty Gives Back odbywają się w Palazzo Castiglioni i są związane z działalnością La forza e il sorriso Onlus – organizacji prowadzącej bezpłatne warsztaty kosmetyczne dla kobiet w trakcie leczenia onkologicznego.

Mechanizm jest prosty. Odwiedzający mogą przekazać darowiznę, a w zamian wybrać produkty kosmetyczne przekazane przez firmy wspierające inicjatywę. W poprzednich edycjach wydarzeniu towarzyszył także projekt Love is in the Hair, w ramach którego można było skorzystać z usług fryzjerskich w zamian za dobrowolną wpłatę. Zebrane środki trafiały na rozwój i rozszerzanie warsztatów organizowanych przez La forza e il sorriso dla kobiet w trakcie leczenia onkologicznego.

Skala zbiórki pokazuje, że nie jest to wyłącznie symboliczny dodatek do programu. W 2023 roku Beauty Gives Back i Love is in the Hair przyniosły łącznie 68 tys. euro, a rok później zebrano ponad 63,5 tys. euro. Środki przeznaczano na rozszerzanie bezpłatnych warsztatów beauty dla kobiet w trakcie leczenia onkologicznego.

image

Zendaya reklamuje nowy zapach Prada Paradoxe. Kampanię wyreżyserował laureat Oscara

Czy Milan Beauty Week może stać się wydarzeniem pokroju Fashion Week?

Milan Beauty Week jest znacznie młodszy od Fashion Week czy Design Week. Jego historia dopiero się tworzy. Organizatorzy konsekwentnie budują jednak wydarzenie, które ma działać według podobnego mechanizmu. Ma wykorzystać miasto jako scenę, zaprosić do niego zarówno profesjonalistów, jak i publiczność, a przy okazji pokazać światu konkretną gałąź włoskiego przemysłu.

Mediolan ma już swoją modę, design, gastronomię i sztukę. Teraz próbuje do tej listy dopisać beauty. I patrząc na to, jak miasto podczas kilku dni września zamienia się w jedną wielką przestrzeń poświęconą kosmetykom, trudno nie zauważyć, że włoska branża ma ambicję, by Italian Beauty stało się równie rozpoznawalnym określeniem jak Italian Fashion.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
25. wrzesień 2026 20:24