StoryEditor
Prawo
05.01.2022 00:00

Eksperci komentują Polski Ład. Są plusy, ale finalnie przedsiębiorcy na tym stracą

Polski Ład jeszcze bardziej skomplikuje system podatkowy w naszym kraju. Zdaniem ekspertów najbardziej niekorzystne dla przedsiębiorców są zmiany w zakresie opłacania składki zdrowotnej, które oznaczają podniesienie opodatkowania. Natomiast do plusów należy zaliczyć m.in. zliberalizowane warunki stosowania tzw. estońskiego CIT-u czy preferencje związane z nakładami na innowacje.  

W zeszłym roku w rankingu systemów podatkowych państw OECD byliśmy na przedostatnim miejscu, czyli przed Włochami. Po Polskim Ładzie zapewne znajdziemy się na ostatnim. Mamy skomplikowany i niejasny ogół przepisów prawnych w zakresie ustalania i poboru podatków, który staje się jeszcze gorszy. To bardzo duże obciążenie dla przedsiębiorców. Najgorzej będą sobie z tym radzić przedstawiciele MŚP, bo nie zawsze sięgają po wsparcie doradców podatkowych – komentuje prof. Adam Mariański, przewodniczący Krajowej Izby Doradców Podatkowych i Komisji Podatkowej BCC.

Minusy

Jak stwierdza Przemysław Pruszyński, sekretarz Rady Podatkowej Konfederacji Lewiatan, przepisy podatkowe w Polskim Ładzie budzą wątpliwości interpretacyjne i powodują dużo problemów z ich zastosowaniem. Jego zdaniem największym minusem ustawy są zmiany w zakresie opłacania składki zdrowotnej przez przedsiębiorców. Odchodzi się od prostej zryczałtowanej płatności na rzecz skomplikowanego mechanizmu ustalania podstawy wymiaru w oparciu o dochód podatkowy przedsiębiorcy. Wprowadza się to tylko po to, aby istotnie podnieść opodatkowanie firmom. Przy tym efekt fiskalny ukrywa się za hasłem zmian w sposobie finansowania służby zdrowia.

Największym minusem jest niewątpliwe podniesienie podatków. Dzisiaj podatek liniowy wynosi 19 proc., ale faktycznie to jest 19 proc. plus 1,25 proc. obowiązkowej składki na ubezpieczenie zdrowotne, której nie można było odliczyć od podstawy opodatkowania, czyli łącznie 20,25 proc.. Po zmianie będzie 19 proc. plus 9 proc, składki zdrowotnej, czyli 28 proc.. Mamy więc wzrost o 7,75 p.p. Jeżeli w ciągu danego roku przedsiębiorca uzyska dochód 216 129 zł, to dokładnie od tego momentu będzie płacił netto już podatek od każdej złotówki dochodu w wysokości 28 proc. – wylicza prof. Marian Noga z Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu.

Są dwa główne minusy, które dotyczą nie tylko MŚP, ale nas wszystkich. Po pierwsze, składka zdrowotna nie zmniejsza podstawy opodatkowania podatkiem dochodowym. W istocie ten wydatek jest dochodem opodatkowanym. W sensie ekonomicznym składka jest więc wyższa niż jej nominalna wartość, bo do tego trzeba jeszcze dodać podatek. Po drugie, nie ma górnej granicy składki. Jeżeli osoba fizyczna prowadzi przedsiębiorstwo i całe zyski inwestuje w majątek, to zapłaci składkę na ubezpieczenie zdrowotne w wysokości 9 proc.. Z punktu ekonomicznego, a w ogóle merytorycznego, to absurd – ocenia prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.

Zdaniem prof. Mariańskiego, największy minus to jest de facto zniszczenie podatku liniowego. Była jedna płaska stawka podatkowa – nie za wysoka, nie za niska, ale właściwie akceptowalna. To był jeden z elementów sukcesu gospodarczego Polski, a w tej chwili jest to niszczone. Jak zaznacza ekspert, w ciągu ostatnich czterech lat nastąpił wzrost opodatkowania o 9 punktów procentowych. To wymusza też przekształcenia w inne formy prawne.

– Polski Ład zakłada realną i znaczącą podwyżkę obciążeń publicznych dla przedsiębiorców w trudnym i niestabilnym gospodarczo czasie. I to oceniamy jako największy minus projektu. Zamiast upraszczać przepisy prawa, tworzy się kolejne ulgi, zwolnienia i wyjątki od przepisów ogólnych. Wprowadza to dodatkowe ryzyko prawne związane z możliwością kwestionowania przez organy podatkowe działań podatników opartych na niejasnych przepisach – mówi Szymon Witkowski, analityk prawny Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. 

Jak podkreśla prof. Paweł Wojciechowski, wiceprezydent i główny ekonomista Pracodawców RP, większość przedsiębiorstw skarży się na zbyt krótki czas na dostosowanie programów płacowych. To bowiem komplikuje dokonanie wypłat i nagród rocznych dla pracowników na przełomie roku. Ekspert dodaje, że wiele podmiotów narzeka na brak jasności sposobu oskładkowania młodych pracowników do 26. roku życia i seniorów w związku ze zgłoszeniem nowelizacji PIT-0 do Polskiego Ładu, zanim przepisy weszły w życie. Wiele przedsiębiorstw, zwłaszcza z branży handlowej, skarży się na nowy minimalny CIT od przychodu.

Plusy

W 2021 roku wprowadzono do polskiego systemu podatkowego tzw. estońskie zasady opodatkowania. To nowoczesny, prosty i oszczędny sposób opodatkowania, który pozwala zminimalizować rozliczenia z Urzędem Skarbowym oraz prowadzoną w przedsiębiorstwie księgowość. Ale stosowanie nowych zasad zostało obarczone wieloma restrykcjami i warunkami. W konsekwencji niewiele firm zdecydowało się na to. Dopiero w ramach Polskiego Ładu istotnie zliberalizowano warunki stosowania estońskiego CIT-u. Dzięki temu stanie się on bardziej atrakcyjny dla firm. W mojej ocenie, to najlepsza zmiana wprowadzana w ramach Polskiego Ładu – stwierdza Przemysław Pruszyński.

Jak zauważa prof. Wojciechowski, większość przedsiębiorstw intensywnie korzysta z porad, aby ograniczyć wzrost opodatkowania dla osób o wyższych kwalifikacjach. Ponadto podjęto decyzję o przejściu z jednoosobowych działalności gospodarczych na ryczałty lub spółki kapitałowe. Ekspert dodaje, że tylko przez niektórych przedsiębiorców doceniane jest uatrakcyjnienie ulg innowacyjnych B+R i IP Box. Z większym zainteresowaniem rozważają rozwiązania wynikające z tzw. estońskiego CIT-u.

Plusów jest dużo, przede wszystkim rozbudowuje się ilość preferencji w podatkach dochodowych związanych z nakładami szeroko rozumianymi innowacyjnymi. Te rozwiązania zmniejszają podstawę obciążenia podatkowego. Takie wydatki ponoszą głównie duże struktury, a wśród małych firm tylko ułamek, ale jest to dla nich dobra oferta. Druga ważna kwestia to poszerzenie zakresu ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych. To istotna propozycja dla prostej działalności i łatwych zasad opodatkowania – przekonuje prof. Modzelewski. 
Z kolei prof. Mariański ma problem z tym, żeby znaleźć coś pozytywnego dla MŚP. Z estońskiego CIT-u mogłyby skorzystać niektóre średnie firmy, podobnie jak z ulg prorozwojowych, chociaż one będą miały ograniczony zakres. Zdaniem eksperta, nie ma korzyści dla ww. sektora, bo te rozwiązania nie obejmują mikroprzedsiębiorców i właścicieli małych podmiotów. Ulgi, z których może skorzystać niewiele firm, nie zrównoważą ujemnych stron Polskiego Ładu, czyli historycznej podwyżki podatków.

– Polski Ład zawiera potencjał dla przedsiębiorstw. Tylko trzeba na to spojrzeć na zasadzie kosztów i przychodów. Pakiet dla obywateli, czyli kwota wolna od podatku wynosząca 30 tys. zł i inne elementy podatkowe, powodują zwiększenie potencjału popytowego. To oznacza, że pieniądze, które zostaną Polakom w kieszeni z tego tytułu, pójdą na zakup towarów i usług. Zwiększą zatem zyski firm, również tych z sektora MŚP. Trzeba więc na to spojrzeć jak na powiększenie tortu – stwierdza prof. Krysiak.

Natomiast prof. Noga nie dostrzega żadnych plusów dla przedsiębiorców w Polskim Ładzie, chyba że będzie to zachęcanie do zmieniania rodzajów działalności w stosowaniu podatku ryczałtowego od dochodu ewidencjonowanego. Pozwala on na opodatkowanie na poziomie od 3 proc. do 17 proc. w zależności od rodzaju działalności przy składce zdrowotnej 4,9 proc., a nie 9 proc. Ale jak podkreśla ekspert, tutaj będą sporne kwestie, gdzie zaliczyć daną działalność według PKD, co zapewne często będzie kończyło się w sądzie. Trudno to więc nazwać plusem.

– Polski Ład jako całość oceniamy generalnie krytycznie, ale uwzględnia on również rozwiązania od dawna oczekiwane, takie jak m.in. podwyższenie kwoty wolnej od podatku czy waloryzację progu podatkowego. Te korzystne zmiany dotyczyć będą tylko części przedsiębiorców. Ale nawet jeśli uwzględnimy te plusy, to straty, jakie oni poniosą, przewyższają korzyści. Polski Ład pozwoli zaoszczędzić na podatkach, przeważnie niewielkie kwoty, najmniej zarabiającym Polakom. Ale jednocześnie silnie uderzy w klasę średnią i zdecydowaną większość przedsiębiorców – podsumowuje analityk prawny ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.
 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
17.04.2026 10:50
ECHA daje zielone światło dla etanolu. Kluczowa decyzja dla branży kosmetycznej i dezynfekcyjnej
Etanol pod lupą regulacji UE. Decyzja ECHAShutterstock

Po miesiącach niepewności regulacyjnej European Chemicals Agency potwierdza bezpieczeństwo etanolu w produktach biobójczych. Decyzja ma strategiczne znaczenie dla branży kosmetycznej, sektora higieny i producentów środków dezynfekcyjnych w całej Europie.

W tym artykule przeczytasz:

  • Przełomowa decyzja regulatora
  • Spór o klasyfikację etanolu
  • Dlaczego to ważne dla rynku?
  • Branża zabrała głos
  • To jeszcze nie koniec procesu
  • Branża pozostaje w gotowości

 

Przełomowa decyzja regulatora

Komitet ds. Produktów Biobójczych (BPC) działający przy European Chemicals Agency wydał pozytywną opinię dotyczącą stosowania etanolu w produktach do dezynfekcji rąk, powierzchni oraz urządzeń w sektorze spożywczym.

To długo oczekiwany krok w procesie regulacyjnym, który istotnie ogranicza ryzyko wprowadzenia restrykcyjnych ograniczeń dla jednej z kluczowych substancji stosowanych w higienie i ochronie zdrowia publicznego.

Spór o klasyfikację etanolu

Choć etanol od dekad stanowi fundament skutecznej dezynfekcji, w ostatnich latach znalazł się w centrum debaty regulacyjnej.

W 2024 roku pojawiły się propozycje jego klasyfikacji jako substancji potencjalnie rakotwórczej lub szkodliwej dla rozrodczości (CMR), co mogło doprowadzić do istotnych ograniczeń w jego stosowaniu.

Analizy wykazały jednak, że dostępne alternatywy nie spełniają jednocześnie wymagań skuteczności, bezpieczeństwa i zastosowania w różnych sektorach.

image

Dlaczego „procenty” znikają z perfum? Nowe standardy i regulacje rynkowe 2026

Dlaczego to ważne dla rynku?

Pozytywna opinia BPC oznacza realne zmniejszenie ryzyka zniknięcia produktów na bazie etanolu z rynku, zarówno w segmencie profesjonalnym, jak i konsumenckim.

Etanol pozostaje jednym z najważniejszych składników środków do dezynfekcji, wykorzystywanym m.in. w:

  • ochronie zdrowia,
  • przemyśle spożywczym,
  • kosmetykach i higienie osobistej.

Jak podkreślają eksperci, jego dostępność ma bezpośredni wpływ na poziom bezpieczeństwa sanitarnego.

Branża zabrała głos

Decyzja ECHA to w dużej mierze efekt szerokiej mobilizacji branży na poziomie europejskim i krajowym.

W działania zaangażowało się Polskie Stowarzyszenie Przemysłu Kosmetycznego i Detergentowego, które wspierało m.in. kampanię A.I.S.E. #HandsUpForEthanol.

Pod wspólnym apelem w obronie etanolu podpisało się ponad 100 polskich firm, co pokazuje skalę znaczenia tej substancji dla rynku.

image

Nowy mandat SCCS o ocenę łącznego narażenia na kwas salicylowy

To jeszcze nie koniec procesu

Choć opinia Komitetu stanowi istotny krok, proces regulacyjny nie został zakończony.

Kolejnym etapem będzie przygotowanie aktu wykonawczego przez Komisję Europejską, który formalnie zatwierdzi etanol jako substancję czynną w produktach biobójczych.

Równolegle planowane są dalsze prace nad jego klasyfikacją w ramach przepisów CLP, które mogą potrwać do 2027–2028 roku.

Branża pozostaje w gotowości

Eksperci podkreślają, że mimo pozytywnej decyzji ryzyko regulacyjne nie znika całkowicie. Część państw członkowskich może nadal opowiadać się za bardziej restrykcyjnym podejściem.

Dlatego kolejne miesiące będą kluczowe, zarówno dla utrzymania obecnego statusu etanolu, jak i dla stabilności regulacyjnej całego sektora.

 

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
10.04.2026 10:42
Jo Malone CBE odpowiada na pozew Estée Lauder: „Nie sprzedałam swojej tożsamości”
Jo Malone w kampanii perfum, które powstały dla sieci Zaramat.pras.

W świecie luksusowych zapachów doszło do rzadko spotykanego starcia między korporacyjnym gigantem a legendarną kreatorką, która stworzyła jego potęgę. Jo Malone CBE, założycielka marek Jo Malone London (obecnie własność Estée Lauder) oraz Jo Loves, oficjalnie odpowiedziała na pozew o naruszenie znaków towarowych wytoczony przez Estée Lauder Companies (ELC). Spór, w który zaangażowany jest również gigant retailu – Grupa Inditex (Zara), stawia kluczowe pytania o granice prawa do nazwiska w biznesie luksusowym.

Kontekst sporu: dziedzictwo pod młotkiem

Przypomnijmy: w 1999 roku Jo Malone sprzedała swój pierwotny brand, Jo Malone London, koncernowi Estée Lauder, pozostając jego dyrektor kreatywną do 2006 roku. Po okresie karencji powróciła na rynek z nowym projektem – Jo Loves. Problemy zaczęły się, gdy Malone nawiązała szeroką współpracę z siecią Zara, tworząc kolekcje zapachów sygnowane jako „Jo Loves x Zara”, na których często pojawiało się jej pełne nazwisko w kontekście autorskim.

Estée Lauder Companies (ELC) twierdzi, że sposób ekspozycji nazwiska „Jo Malone” na produktach Zary wprowadza konsumentów w błąd, sugerując powiązania z marką Jo Malone London, co ma stanowić naruszenie praw do znaku towarowego i nieuczciwą konkurencję.

image

Estée Lauder pozywa Jo Malone i Zarę. Walka o prawo do nazwiska w segmencie luksusowych perfum

Linia obrony: nazwisko jako atrybut twórcy, a nie tylko znak

W oficjalnej odpowiedzi na pozew Jo Malone CBE oraz jej zespół prawny przedstawili argumentację, która może zrewolucjonizować podejście do „marek założycielskich” w branży beauty:

Prawo do identyfikacji autora: Malone argumentuje, że ma niezbywalne prawo do informowania opinii publicznej o tym, kto jest twórcą danego zapachu. Według niej użycie nazwiska w kampaniach Zary ma charakter deskryptywny (opisowy), a nie służy budowaniu nowej marki konkurencyjnej wobec Jo Malone London.

Transparentność brandingu: obrona podkreśla, że na produktach Zary widnieje wyraźne logo „Jo Loves”, a nazwisko Jo Malone pojawia się w kontekście „created by” (stworzone przez). Zdaniem projektantki, konsument segmentu luksusowego oraz masstige jest dziś na tyle świadomy, by odróżnić historyczny brand od aktualnej działalności twórczej artystki.

Brak „sprzedaży tożsamości”: najmocniejszy punkt argumentacji dotyczy umowy z 1999 roku. Jo Malone CBE twierdzi, że sprzedając firmę, sprzedała markę handlową, a nie prawo do bycia osobą publiczną i profesjonalistą występującym pod własnym imieniem i nazwiskiem.

To walka o prawo do bycia sobą w branży, którą współtworzyłam. Sprzedałam biznes, ale nie sprzedałam swojej duszy ani nazwiska, które noszę od urodzenia” – sugeruje linia obrony kreatorki.

image

Twórca odchodzi, marka zostaje. Prawa do nazwiska w branży kosmetycznej

Dlaczego ten proces jest tak ważny dla branży?

Dla branży beauty – od menedżerów wyższego szczebla po prawników korporacyjnych i założycieli startupów – proces ten stanowi case study  jest o ogromnym znaczeniu:

  • Wycena personal brand w umowach M&A: spór pokazuje, jak precyzyjnie muszą być konstruowane umowy sprzedaży marek osobistych. Brak jasnych wytycznych dotyczących aktywności założyciela po 20 latach od transakcji generuje dziś miliony dolarów kosztów procesowych.
  • Siła gigantów vs. autentyczność: ELC walczy o ochronę wartych miliardy dolarów aktywów. Z drugiej strony, Jo Malone reprezentuje rosnący trend founder-led brands, gdzie autentyczność twórcy jest silniejsza niż korporacyjny logotyp.
  • Rola partnera strategicznego (Zara): Inditex  jako współpozwany, dysponuje ogromnym zapleczem prawnym. Ich zaangażowanie po stronie Malone sugeruje, że gigant retailu był świadomy ryzyka i jest gotowy bronić modelu demokratyzacji luksusu poprzez współpracę z wielkimi nazwiskami.

Co dalej? Scenariusze na przyszłość

Eksperci przewidują dwa główne scenariusze:

  1. Ugoda pozasądowa: ELC, dbając o wizerunek marki „przyjaznej twórcom”, może dążyć do ograniczenia wielkości fontu nazwiska Malone na produktach Zary w zamian za wycofanie pozwu.
  2. Precedensowy wyrok: jeśli sprawa znajdzie finał w sądzie, wyrok zdefiniuje, czy założyciel, który sprzedał markę-nazwisko, może kiedykolwiek ponownie użyć go w celach komercyjnych bez zgody nabywcy.
Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
23. kwiecień 2026 00:24