StoryEditor
Prawo
05.01.2022 00:00

Eksperci komentują Polski Ład. Są plusy, ale finalnie przedsiębiorcy na tym stracą

Polski Ład jeszcze bardziej skomplikuje system podatkowy w naszym kraju. Zdaniem ekspertów najbardziej niekorzystne dla przedsiębiorców są zmiany w zakresie opłacania składki zdrowotnej, które oznaczają podniesienie opodatkowania. Natomiast do plusów należy zaliczyć m.in. zliberalizowane warunki stosowania tzw. estońskiego CIT-u czy preferencje związane z nakładami na innowacje.  

W zeszłym roku w rankingu systemów podatkowych państw OECD byliśmy na przedostatnim miejscu, czyli przed Włochami. Po Polskim Ładzie zapewne znajdziemy się na ostatnim. Mamy skomplikowany i niejasny ogół przepisów prawnych w zakresie ustalania i poboru podatków, który staje się jeszcze gorszy. To bardzo duże obciążenie dla przedsiębiorców. Najgorzej będą sobie z tym radzić przedstawiciele MŚP, bo nie zawsze sięgają po wsparcie doradców podatkowych – komentuje prof. Adam Mariański, przewodniczący Krajowej Izby Doradców Podatkowych i Komisji Podatkowej BCC.

Minusy

Jak stwierdza Przemysław Pruszyński, sekretarz Rady Podatkowej Konfederacji Lewiatan, przepisy podatkowe w Polskim Ładzie budzą wątpliwości interpretacyjne i powodują dużo problemów z ich zastosowaniem. Jego zdaniem największym minusem ustawy są zmiany w zakresie opłacania składki zdrowotnej przez przedsiębiorców. Odchodzi się od prostej zryczałtowanej płatności na rzecz skomplikowanego mechanizmu ustalania podstawy wymiaru w oparciu o dochód podatkowy przedsiębiorcy. Wprowadza się to tylko po to, aby istotnie podnieść opodatkowanie firmom. Przy tym efekt fiskalny ukrywa się za hasłem zmian w sposobie finansowania służby zdrowia.

Największym minusem jest niewątpliwe podniesienie podatków. Dzisiaj podatek liniowy wynosi 19 proc., ale faktycznie to jest 19 proc. plus 1,25 proc. obowiązkowej składki na ubezpieczenie zdrowotne, której nie można było odliczyć od podstawy opodatkowania, czyli łącznie 20,25 proc.. Po zmianie będzie 19 proc. plus 9 proc, składki zdrowotnej, czyli 28 proc.. Mamy więc wzrost o 7,75 p.p. Jeżeli w ciągu danego roku przedsiębiorca uzyska dochód 216 129 zł, to dokładnie od tego momentu będzie płacił netto już podatek od każdej złotówki dochodu w wysokości 28 proc. – wylicza prof. Marian Noga z Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu.

Są dwa główne minusy, które dotyczą nie tylko MŚP, ale nas wszystkich. Po pierwsze, składka zdrowotna nie zmniejsza podstawy opodatkowania podatkiem dochodowym. W istocie ten wydatek jest dochodem opodatkowanym. W sensie ekonomicznym składka jest więc wyższa niż jej nominalna wartość, bo do tego trzeba jeszcze dodać podatek. Po drugie, nie ma górnej granicy składki. Jeżeli osoba fizyczna prowadzi przedsiębiorstwo i całe zyski inwestuje w majątek, to zapłaci składkę na ubezpieczenie zdrowotne w wysokości 9 proc.. Z punktu ekonomicznego, a w ogóle merytorycznego, to absurd – ocenia prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.

Zdaniem prof. Mariańskiego, największy minus to jest de facto zniszczenie podatku liniowego. Była jedna płaska stawka podatkowa – nie za wysoka, nie za niska, ale właściwie akceptowalna. To był jeden z elementów sukcesu gospodarczego Polski, a w tej chwili jest to niszczone. Jak zaznacza ekspert, w ciągu ostatnich czterech lat nastąpił wzrost opodatkowania o 9 punktów procentowych. To wymusza też przekształcenia w inne formy prawne.

– Polski Ład zakłada realną i znaczącą podwyżkę obciążeń publicznych dla przedsiębiorców w trudnym i niestabilnym gospodarczo czasie. I to oceniamy jako największy minus projektu. Zamiast upraszczać przepisy prawa, tworzy się kolejne ulgi, zwolnienia i wyjątki od przepisów ogólnych. Wprowadza to dodatkowe ryzyko prawne związane z możliwością kwestionowania przez organy podatkowe działań podatników opartych na niejasnych przepisach – mówi Szymon Witkowski, analityk prawny Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. 

Jak podkreśla prof. Paweł Wojciechowski, wiceprezydent i główny ekonomista Pracodawców RP, większość przedsiębiorstw skarży się na zbyt krótki czas na dostosowanie programów płacowych. To bowiem komplikuje dokonanie wypłat i nagród rocznych dla pracowników na przełomie roku. Ekspert dodaje, że wiele podmiotów narzeka na brak jasności sposobu oskładkowania młodych pracowników do 26. roku życia i seniorów w związku ze zgłoszeniem nowelizacji PIT-0 do Polskiego Ładu, zanim przepisy weszły w życie. Wiele przedsiębiorstw, zwłaszcza z branży handlowej, skarży się na nowy minimalny CIT od przychodu.

Plusy

W 2021 roku wprowadzono do polskiego systemu podatkowego tzw. estońskie zasady opodatkowania. To nowoczesny, prosty i oszczędny sposób opodatkowania, który pozwala zminimalizować rozliczenia z Urzędem Skarbowym oraz prowadzoną w przedsiębiorstwie księgowość. Ale stosowanie nowych zasad zostało obarczone wieloma restrykcjami i warunkami. W konsekwencji niewiele firm zdecydowało się na to. Dopiero w ramach Polskiego Ładu istotnie zliberalizowano warunki stosowania estońskiego CIT-u. Dzięki temu stanie się on bardziej atrakcyjny dla firm. W mojej ocenie, to najlepsza zmiana wprowadzana w ramach Polskiego Ładu – stwierdza Przemysław Pruszyński.

Jak zauważa prof. Wojciechowski, większość przedsiębiorstw intensywnie korzysta z porad, aby ograniczyć wzrost opodatkowania dla osób o wyższych kwalifikacjach. Ponadto podjęto decyzję o przejściu z jednoosobowych działalności gospodarczych na ryczałty lub spółki kapitałowe. Ekspert dodaje, że tylko przez niektórych przedsiębiorców doceniane jest uatrakcyjnienie ulg innowacyjnych B+R i IP Box. Z większym zainteresowaniem rozważają rozwiązania wynikające z tzw. estońskiego CIT-u.

Plusów jest dużo, przede wszystkim rozbudowuje się ilość preferencji w podatkach dochodowych związanych z nakładami szeroko rozumianymi innowacyjnymi. Te rozwiązania zmniejszają podstawę obciążenia podatkowego. Takie wydatki ponoszą głównie duże struktury, a wśród małych firm tylko ułamek, ale jest to dla nich dobra oferta. Druga ważna kwestia to poszerzenie zakresu ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych. To istotna propozycja dla prostej działalności i łatwych zasad opodatkowania – przekonuje prof. Modzelewski. 
Z kolei prof. Mariański ma problem z tym, żeby znaleźć coś pozytywnego dla MŚP. Z estońskiego CIT-u mogłyby skorzystać niektóre średnie firmy, podobnie jak z ulg prorozwojowych, chociaż one będą miały ograniczony zakres. Zdaniem eksperta, nie ma korzyści dla ww. sektora, bo te rozwiązania nie obejmują mikroprzedsiębiorców i właścicieli małych podmiotów. Ulgi, z których może skorzystać niewiele firm, nie zrównoważą ujemnych stron Polskiego Ładu, czyli historycznej podwyżki podatków.

– Polski Ład zawiera potencjał dla przedsiębiorstw. Tylko trzeba na to spojrzeć na zasadzie kosztów i przychodów. Pakiet dla obywateli, czyli kwota wolna od podatku wynosząca 30 tys. zł i inne elementy podatkowe, powodują zwiększenie potencjału popytowego. To oznacza, że pieniądze, które zostaną Polakom w kieszeni z tego tytułu, pójdą na zakup towarów i usług. Zwiększą zatem zyski firm, również tych z sektora MŚP. Trzeba więc na to spojrzeć jak na powiększenie tortu – stwierdza prof. Krysiak.

Natomiast prof. Noga nie dostrzega żadnych plusów dla przedsiębiorców w Polskim Ładzie, chyba że będzie to zachęcanie do zmieniania rodzajów działalności w stosowaniu podatku ryczałtowego od dochodu ewidencjonowanego. Pozwala on na opodatkowanie na poziomie od 3 proc. do 17 proc. w zależności od rodzaju działalności przy składce zdrowotnej 4,9 proc., a nie 9 proc. Ale jak podkreśla ekspert, tutaj będą sporne kwestie, gdzie zaliczyć daną działalność według PKD, co zapewne często będzie kończyło się w sądzie. Trudno to więc nazwać plusem.

– Polski Ład jako całość oceniamy generalnie krytycznie, ale uwzględnia on również rozwiązania od dawna oczekiwane, takie jak m.in. podwyższenie kwoty wolnej od podatku czy waloryzację progu podatkowego. Te korzystne zmiany dotyczyć będą tylko części przedsiębiorców. Ale nawet jeśli uwzględnimy te plusy, to straty, jakie oni poniosą, przewyższają korzyści. Polski Ład pozwoli zaoszczędzić na podatkach, przeważnie niewielkie kwoty, najmniej zarabiającym Polakom. Ale jednocześnie silnie uderzy w klasę średnią i zdecydowaną większość przedsiębiorców – podsumowuje analityk prawny ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.
 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
11.08.2026 13:48
PPWR wchodzi w życie. Branża kosmetyczna zaczyna nową erę obowiązków
PPWR wchodzi w życie. Nowe obowiązki dla branży kosmetycznejShutterstock

12 sierpnia 2026 rok zaczyna się stosowanie unijnego rozporządzenia PPWR dotyczącego opakowań i odpadów opakowaniowych. Dla producentów kosmetyków oznacza to przede wszystkim nowe zasady odpowiedzialności, dokumentowania zgodności i wymiany danych w łańcuchu dostaw. Branża podkreśla jednak, że to dopiero początek wieloletniej transformacji.

W tym artykule przeczytasz:

  • 12 sierpnia to nie koniec, ale początek zmian
  • Producent musi wiedzieć, za co odpowiada
  • Największe zmiany dla opakowań dopiero przed nami
  • Recyklat w pompkach i aplikatorach? Branża wskazuje problem
  • Branża kosmetyczna przygotowywała się do PPWR od lat
  • PPWR będzie zmieniał kosmetyczne opakowania przez lata

12 sierpnia to nie koniec, ale początek zmian

Po miesiącach przygotowań PPWR (Packaging and Packaging Waste Regulation) zaczyna być stosowane na rynku europejskim. Rozporządzenie weszło w życie 11 lutego 2025 roku, a od 12 sierpnia 2026 roku zaczynają obowiązywać jego pierwsze przepisy. Kolejne wymagania będą uruchamiane etapami, a część najważniejszych zmian dla branży kosmetycznej zacznie obowiązywać dopiero od 2030 roku.

To ważne rozróżnienie, ponieważ wokół PPWR narosło wiele nieporozumień. Firmy nie muszą więc 12 sierpnia mieć wszystkich opakowań przeprojektowanych zgodnie z docelowymi wymaganiami rozporządzenia. Muszą natomiast być gotowe na obowiązki, które właśnie zaczynają obowiązywać.

– 12 sierpnia to pierwszy krok w transformacji opakowań, która potrwa jeszcze wiele lat. Firmy koncentrują się dziś na tych obowiązkach, które rzeczywiście zaczynają obowiązywać, i równolegle przygotowują się do kolejnych etapów – mówi dr inż. Ewa Starzyk, dyrektor ds. regulacji i zrównoważonego rozwoju w Polskim Związku Przemysłu Kosmetycznego.

image

PPWR zmienia rynek opakowań. Branża beauty pokazuje nowe rozwiązania

Producent musi wiedzieć, za co odpowiada

Jedną z najważniejszych zmian na obecnym etapie jest uporządkowanie odpowiedzialności za opakowanie. PPWR wprowadza bardziej precyzyjne zasady dotyczące ról poszczególnych uczestników rynku. Od podmiotów projektujących i zlecających produkcję opakowania po importerów, dystrybutorów i firmy wprowadzające produkt na rynek.

Dla producentów kosmetyków oznacza to konieczność uporządkowania m.in. dokumentacji technicznej, identyfikowalności, oceny zgodności oraz deklaracji zgodności UE. Istotny staje się również dostęp do danych od dostawców opakowań i ich komponentów.

To właśnie przepływ informacji może okazać się jednym z pierwszych praktycznych testów nowych przepisów. Producent kosmetyku nie jest bowiem w stanie samodzielnie potwierdzić zgodności opakowania, jeśli nie otrzyma odpowiednich danych od dostawców.

Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego zwraca przy tym uwagę na inne zjawisko: firmy w łańcuchu dostaw zaczynają oczekiwać od siebie coraz większej liczby dokumentów i deklaracji, nie zawsze wynikających bezpośrednio z przepisów.

– PPWR nie da się wdrożyć przez samo przesyłanie kolejnych oświadczeń między firmami. Potrzebna jest współpraca całego łańcucha dostaw, jasny podział odpowiedzialności i rzetelne dane o opakowaniach – podkreśla Ewa Starzyk.

Największe zmiany dla opakowań dopiero przed nami

Firmy kosmetyczne muszą patrzeć jednak znacznie dalej niż na 12 sierpnia. Recyklowalność, minimalizacja opakowań, zawartość recyklatu czy ograniczenia dotyczące określonych formatów będą wprowadzane w kolejnych etapach. W przypadku części wymogów kluczową datą będzie 2030 rok.

Przykładowo od 2030 roku opakowania będą musiały być projektowane tak, aby ich masa i objętość były ograniczone do niezbędnego minimum. Rozporządzenie ma tym samym ograniczyć tzw. overpackaging, czyli stosowanie zbędnych elementów zwiększających ilość materiału opakowaniowego.

To szczególne wyzwanie dla beauty, gdzie opakowanie często jest częścią pozycjonowania produktu. Pudełka, dodatkowe elementy, ciężkie szkło czy wielomateriałowe konstrukcje mają znaczenie zarówno funkcjonalne, jak i marketingowe.

Recyklat w pompkach i aplikatorach? Branża wskazuje problem

Kosmetycy zwracają uwagę, że nie wszystkie rozwiązania zapisane w PPWR da się łatwo zastosować do specyfiki produktów beauty.

Problemem mogą być między innymi małe, precyzyjne elementy opakowań, takie jak pompki, aplikatory, mechanizmy szminek czy specjalistyczne zamknięcia. Wykorzystanie w nich materiałów pochodzących z recyklingu może być ograniczone przez wymagania techniczne, jakościowe i bezpieczeństwa.

Kolejną kwestią są małe opakowania. Jak wskazuje Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego, nawet prawidłowo zaprojektowane niewielkie opakowania mogą nie zostać wychwycone przez system sortowania i trafić do frakcji odrzutowej.

Sama zmiana materiału opakowania nie zawsze wystarczy, aby osiągnąć rzeczywistą cyrkularność. Potrzebne są również odpowiednie technologie sortowania i recyklingu.

image

PPWR: opublikowano pierwsze wytyczne – co oznaczają dla branży?

Branża kosmetyczna przygotowywała się do PPWR od lat

Dla producentów kosmetyków 12 sierpnia nie jest więc dopiero początkiem prac nad opakowaniami. Firmy już od dłuższego czasu analizują swoje portfolio, zbierają dane od dostawców i przygotowują dokumentację.

W ostatnich miesiącach rynek otrzymał także dodatkowe wskazówki dotyczące interpretacji PPWR. Komisja Europejska opublikowała wytyczne, które mają pomóc państwom członkowskim i przedsiębiorcom w jednolitym stosowaniu nowych regulacji. Dokument doprecyzowuje m.in. role poszczególnych uczestników łańcucha opakowaniowego.

Nie wszystkie wątpliwości zostały jednak rozwiane. W przypadku części praktycznych kwestii przedsiębiorcy nadal czekają na dalsze wyjaśnienia i akty wykonawcze.

PPWR będzie zmieniał kosmetyczne opakowania przez lata

Branża kosmetyczna deklaruje poparcie dla głównego kierunku regulacji: ograniczenia ilości odpadów, poprawy recyklingu i bardziej odpowiedzialnego projektowania opakowań. Jednocześnie wskazuje, że niektóre rozwiązania muszą uwzględniać realia technologiczne i specyfikę produktów kosmetycznych.

– PPWR musi jednak uwzględniać realne możliwości technologiczne i specyfikę opakowań kosmetycznych. Niektóre rozwiązania wymagają doprecyzowania lub korekty, aby ambitne cele środowiskowe nie prowadziły do pogorszenia bezpieczeństwa, jakości i funkcjonalności produktów – mówi Ewa Starzyk.

12 sierpnia 2026 roku jest więc ważną datą, ale nie datą końcową. Dla branży kosmetycznej rozpoczyna się okres, w którym coraz większą rolę będą odgrywały dane o opakowaniach, dokumentacja i odpowiedzialność poszczególnych podmiotów. W kolejnych latach ciężar przesunie się natomiast na sam projekt opakowania: jego materiał, masę, możliwość recyklingu, udział recyklatu i sposób funkcjonowania w gospodarce obiegu zamkniętego.

 

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
10.08.2026 15:33
Lush obronił znak towarowy przed rejestracją „LushVibe”. EUIPO uznało ryzyko konfuzji konsumentów
Lush

Brytyjska firma kosmetyczna Lush skutecznie zablokowała próbę rejestracji znaku „LushVibe” przez chińską spółkę Enshi Qiqun E-Commerce. EUIPO uznało, że podobieństwo oznaczeń może prowadzić konsumentów do przekonania, że nowa marka jest submarką lub linią produktową Lush. Sprawa pokazuje znaczenie monitorowania znaków towarowych na międzynarodowym rynku kosmetycznym, na którym rosnąca liczba marek zwiększa ryzyko konfliktów dotyczących własności intelektualnej.

Spór o cztery pierwsze litery

Jak donosi portal Law360, przedmiotem postępowania była próba rejestracji znaku towarowego „LushVibe” przez chińską spółkę Enshi Qiqun E-Commerce Ltd. dla produktów kosmetycznych oraz powiązanych usług. Wniosek został zakwestionowany przez Cosmetic Warriors Ltd., spółkę siostrzaną Lush Cosmetics Ltd. i właściciela praw do nazwy Lush.

Sprzeciw został wniesiony w sierpniu 2025 r. Ostatecznie Opposition Division Europejskiego Urzędu ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) uznał, że „LushVibe” nie może zostać zarejestrowany jako znak towarowy dla wskazanych kategorii produktów i usług.

Kluczowe znaczenie dla decyzji miało podobieństwo obu oznaczeń. „LushVibe” rozpoczyna się od dokładnie tych samych czterech liter co „Lush”. Według EUIPO element ten jest identyczny zarówno pod względem wizualnym, jak i fonetycznym. Urząd zwrócił również uwagę na sposób, w jaki konsumenci zazwyczaj odbierają znaki towarowe. Początkowa część oznaczenia może przyciągać większą uwagę niż jego dalszy człon, dlatego słowo „vibe” nie wystarczyło, aby wyeliminować ryzyko skojarzenia z istniejącą marką.

image

Lush redukuje straty i zwiększa sprzedaż, ale walczy z rosnącymi kosztami

EUIPO uznało za „wysoce możliwe”, że konsumenci potraktowaliby „LushVibe” jako submarkę albo wariant Lush stworzony z myślą o nowej linii kosmetyków.

Lush ma ponad 880 sklepów na świecie

Znaczenie decyzji jest związane również ze skalą działalności brytyjskiej marki. Lush, znany przede wszystkim z kul do kąpieli oraz kosmetyków sprzedawanych bez opakowań lub z ograniczonym wykorzystaniem opakowań, posiada prawa do nazwy „Lush” od 2001 r. Według informacji publikowanych przez firmę marka prowadzi obecnie ponad 880 sklepów na całym świecie.

Oznacza to, że nazwa Lush stanowi aktywo wykorzystywane na wielu rynkach i w różnych kategoriach produktowych. Ochrona takiego oznaczenia nie ogranicza się więc do zabezpieczenia nazwy pojedynczego produktu. Dotyczy również możliwości rozwijania kolejnych linii, submarek i formatów produktowych bez ryzyka, że podobne oznaczenie zostanie wcześniej zarejestrowane przez inny podmiot.

Właśnie ten aspekt znalazł odzwierciedlenie w argumentacji EUIPO. Urząd wskazał, że producenci często tworzą warianty istniejących znaków towarowych poprzez dodawanie kolejnych elementów słownych. Takie działanie może służyć oznaczaniu nowych linii produktowych albo nadaniu marce bardziej aktualnego czy „modnego” charakteru.

W przypadku „LushVibe” konstrukcja nazwy mogła zatem zostać odczytana jako typowy sposób rozszerzania istniejącego brandu, a nie jako całkowicie niezależne oznaczenie.

Własność intelektualna jako aktywo branży kosmetycznej

Sprawa Lush i Enshi Qiqun E-Commerce wpisuje się w szerszy problem ochrony własności intelektualnej w sektorze beauty. W branży kosmetycznej nazwa marki, logo, opakowanie czy charakterystyczne oznaczenia produktów są istotnymi elementami wartości przedsiębiorstwa. Ich rozpoznawalność jest budowana przez lata inwestycji w produkt, dystrybucję i komunikację marketingową.

image

Lush wznawia franczyzę we Francji, stawiając na model licencjonowania

Ryzyko pojawia się szczególnie w sytuacji ekspansji międzynarodowej. Marka może funkcjonować na wielu rynkach jednocześnie, podczas gdy systemy ochrony znaków towarowych mają określony zakres terytorialny. Jednocześnie rozwój e-commerce powoduje, że konsumenci mogą zetknąć się z oznaczeniami pochodzącymi z innych państw, nawet jeśli dana marka nie prowadzi tam tradycyjnej sieci sprzedaży.

Dla firm kosmetycznych oznacza to konieczność systematycznego monitorowania nowych zgłoszeń znaków towarowych. Potencjalny konflikt może dotyczyć nie tylko identycznej nazwy, ale również oznaczenia, które zawiera charakterystyczny element już istniejącego brandu.

W omawianej sprawie nie chodziło o identyczność obu nazw. „LushVibe” zawiera dodatkowy element „Vibe”. EUIPO uznało jednak, że jego obecność nie usuwa wystarczająco silnego podobieństwa wynikającego z identycznego początku oznaczenia.

Początek nazwy może przesądzać o podobieństwie

Decyzja zwraca uwagę na praktyczny aspekt oceny podobieństwa znaków. W przypadku „Lush” i „LushVibe” wspólny element znajduje się na początku obu nazw. EUIPO uznało, że konsumenci mogą przywiązywać większą wagę właśnie do pierwszej części oznaczenia, a dalszy element może być postrzegany jako dodatkowe określenie.

Z perspektywy rynku kosmetycznego ma to znaczenie szczególnie w przypadku nazw tworzonych według schematu: istniejąca marka + dodatkowe słowo opisujące produkt, kolekcję, grupę odbiorców lub charakter linii. Taka konstrukcja może być atrakcyjna marketingowo, ale jednocześnie zwiększać ryzyko kolizji z wcześniejszymi znakami.

image

Lush zamyka sklepy w Wielkiej Brytanii w geście solidarności z Gazą

W przypadku „LushVibe” dodatkowe słowo nie zostało więc potraktowane jako element wystarczający do stworzenia wyraźnie odmiennego oznaczenia. Decydujące okazało się prawdopodobieństwo, że przeciętny konsument uzna oba znaki za pozostające w relacji biznesowej.

Konflikty znaków towarowych mogą dotyczyć nowych kategorii

Dla właścicieli marek kosmetycznych szczególnie istotny jest również zakres ochrony znaków. Rozwijające się przedsiębiorstwa często rozszerzają działalność o nowe kategorie – od makijażu i pielęgnacji po produkty do kąpieli, zapachy, akcesoria czy usługi związane z beauty.

W efekcie nazwa, która pierwotnie była kojarzona z jedną kategorią, może z czasem stać się oznaczeniem szerszego portfolio. W przypadku marek o wysokiej rozpoznawalności zwiększa to wartość znaku, ale równocześnie może powodować większą liczbę potencjalnych konfliktów.

Lush jest przykładem firmy, dla której nazwa stanowi centralny element identyfikacji biznesowej. Marka posiada prawa do oznaczenia „Lush” od 2001 r.; próba rejestracji podobnego znaku może zatem mieć znaczenie nie tylko dla pojedynczego produktu, ale również dla możliwości dalszego rozwijania architektury marki.

Dla sektora kosmetycznego istotniejszy od samego sporu jest jednak jego szerszy wymiar. Przy rosnącej liczbie marek i produktów ochrona własności intelektualnej staje się elementem zarządzania ryzykiem biznesowym. Monitoring rejestracji znaków, szybkie reagowanie na potencjalnie kolizyjne oznaczenia oraz odpowiednie zabezpieczenie nazwy na kluczowych rynkach mogą ograniczać ryzyko utraty kontroli nad identyfikacją marki.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
11. sierpień 2026 16:59