StoryEditor
Prawo
21.05.2020 00:00

MR: Tak wyglądać będzie obrona polskich firm, miejsc pracy i kredytobiorców w kolejnej ustawie tarczy antykryzysowej

Czasowa, zwiększona ochrona polskich firm przed wrogim przejęciem przez inwestorów spoza UE, osłona finansowa dla samorządów, ułatwienia dla wykonawców przetargów i zamawiających, dopłaty z budżetu państwa do oprocentowania kredytów bankowych dla firm, łatwiejszy dostęp do wakacji kredytowych – takie m.in. mają być efekty kolejnej pakietowej ustawy, która złoży się na tarczę antykryzysową. Projekt tej ustawy przyjął wczoraj rząd.

Projekt przygotowało Ministerstwo Rozwoju. - Nasz główny cel to obrona polskich przedsiębiorstw, miejsc pracy i konsumentów przed negatywnymi skutkami COVID-19 - tłumaczyła wicepremier Jadwiga Emilewicz. - Nasze propozycje wypracowaliśmy w dialogu z przedstawicielami pracowników, w tym w szczególności z NSZZ „Solidarność". Jesteśmy też w stałym kontakcie z przedsiębiorcami czy samorządami  - dodała i podkreśliła: - Tarcza antykryzysowa działa. Wypłacono z niej już, w tym z tarczy finansowej, pomoc o wartości ok. 40 mld zł. Na bieżąco monitorujemy jednak sytuację. Ciągle pracujemy nad nowymi rozwiązaniami i ulepszamy już obowiązujące. Efektem tego jest projekt kolejnej pakietowej ustawy, która złoży się na tarczę antykryzysową. Już niebawem trafi on do Sejmu.

Kluczowe rozwiązania projektu:

- czasowe przepisy antyprzejęciowe dla ochrony polskich firm przed wykupem przez inwestorów spoza UE;

- wsparcie budżetów samorządów;

- ułatwienia dot. przetargów;

- dopłaty z budżetu państwa do oprocentowania kredytów bankowych dla firm;

- wakacje kredytowe dla tych, którzy po 13 marca stracili główne źródło dochodu;

- wsparcie utrzymania miejsc pracy poprzez dostosowanie rynku pracy do wyzwań spowodowanych przez COVID-19;

- ułatwienia podatkowe, w tym prawo do odliczania darowizn na rzecz m.in. domów samotnej matki, noclegowni, schronisk dla osób bezdomnych, czy domów pomocy społecznej.

Przepisy antyprzejęciowe

- Nie chcemy odstraszać inwestorów, tylko chronić polskie spółki przed wrogimi przejęciami z powodu gorszej sytuacji gospodarczej wywołanej epidemią COVID-19. Celem przepisów antyprzejęciowych jest zatem ochrona polskich firm przed wykupem przez podmioty spoza UE w momencie, w którym – ze względu na epidemię – ich wycena może być szczególnie niska. W czasie kryzysu wiele firm może popaść w okresowe trudności i przez to stać się „łatwym łupem” do przejęcia dla inwestorów spoza Europy. Chcemy temu zapobiec - wyjaśniła wicepremier Emilewicz.

- Dlatego przygotowaliśmy rozwiązania, wzorowane m.in. na przepisach przyjętych niedawno w Niemczech. Zmiany wpisują się także w działania, jakie podejmują inne kraje europejskie (np. Francja czy Włochy), a także pozaeuropejskie, dla ochrony krajowych spółek w interesie publicznym - dodała.

Nowe reguły kontroli przejęć spółek mają obowiązywać przez 2 lata. Transakcje nabycia znaczącej liczby udziałów w takich spółkach będą podlegały kontroli Prezesa UOKiK. Ochrona ma dotyczyć przedsiębiorstw, których przychód na terytorium RP przekroczył równowartość 10 mln euro w którymkolwiek z dwóch lat obrotowych poprzedzających chęć przejęcia.

Regulacja obejmuje branże kluczowe dla zachowania bezpieczeństwa, porządku i zdrowia publicznego m.in.:

- spółki publiczne,

- twórców oprogramowania wykorzystywanego w kluczowych sektorach, takich jak:

elektrownie, paliwa, zaopatrzenie w wodę, zaopatrzenie w gotówkę, płatności kartą, szpitale, sprzedaż leków na receptę, transport drogą powietrzną, kolejową, morską lub żeglugą śródlądową, transport drogowy i publiczny oraz zaopatrywanie w żywność;

- działalności gospodarcze związane z: energią elektryczną, gazem, paliwami, telekomunikacją, przetwórstwem żywności, produkcją leków, chemikaliów i nawozów, materiałami wybuchowymi, bronią i amunicją oraz wyrobami technologii o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym.

Ułatwienia dot. przetargów

- Ułatwiamy realizację przetargów w warunkach epidemii COVID-19, a także poprawiamy sytuację wykonawców zamówień publicznych. Dlatego wprowadzamy punktowe zmiany w Prawie zamówień publicznych, które pozwolą na obniżenie kosztów udziału wykonawców w procedurach przetargowych, a także poprawę ich płynności finansowej na etapie realizacji umowy o udzielenie zamówienia publicznego - powiedziała minister rozwoju.

Ma temu służyć:

- Zniesienie obowiązku żądania wadium w postępowaniach o szacunkowej wartości powyżej progów unijnych.

- Wprowadzenie obowiązku zapłaty wynagrodzenia w częściach lub udzielania zaliczek w przypadku dłuższych umów o udzielenie zamówienia publicznego.

- Obniżenie dopuszczalnej wysokości zabezpieczenia należytego wykonania umowy.

- Ograniczenie dopuszczalności dokonywana potrąceń kar umownych z wynagrodzenia wykonawcy lub innej wierzytelności, a także dochodzenia przez zamawiających

zaspokojenia z zabezpieczenia należytego wykonania umowy.

- Uzupełnienie przepisów dot. możliwości zmiany umów z wykonawcami w odpowiedzi na zdarzenia wywołane epidemią COVID-19. W sytuacji, w której COVID-19 wpłynął na prawidłowe wykonanie umowy, strony będą zobowiązane do dokonania odpowiednich zmian w umowach w sprawie zamówienia publicznego.

Prawie 0,6 mld zł z budżetu państwa na dopłaty do odsetek

- Umożliwimy przedsiębiorcom, dotkniętym skutkami COVID-19, możliwość zaciągnięcia kredytów o obniżonym – dzięki dopłatom z budżetu państwa – oprocentowaniu. Rozwiązanie to jest odpowiedzią na zwiększone zapotrzebowanie biznesu na kredyty obrotowe, wynikające z zagrożenia płynności firm. Kwota przeznaczona na dopłaty to 565 milionów złotych, co – zgodnie z szacunkami – powinno pozwolić na wygenerowanie kredytów o wartości ok. 32 miliardów złotych - zapowiedziała minister Emilewicz.

Szczegóły tego rozwiązania:

- Banki będą udzielać przedsiębiorstwom dotkniętym skutkami COVID-19 kredytów; do odsetek dopłaci BGK ze środków budżetu państwa. W tym roku na ten cel trafi z budżetu państwa ponad 296 mln zł, a w przyszłym – ponad 271 mln zł.

- Kredytów tych będą udzielały banki, które zawrą umowę z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Ich listę BGK opublikuje na swojej stronie internetowej. W celu realizacji ustawy w BGK powstanie Fundusz Dopłat do Oprocentowania.

- Adresatami są przedsiębiorcy oraz podmioty prowadzące działalność w sektorze podstawowej produkcji produktów rolnych.

- O takie kredyty będą mogli ubiegać się przedsiębiorcy niezależnie od wielkości, przy czym wielkość przedsiębiorcy będzie warunkować wysokość uzyskanego wsparcia:

a) przedsiębiorca z sektora MŚP otrzyma dopłatę stanowiącą część odsetek należnych bankowi odpowiadającą 2 punktom procentowym

b) pozostali – w wysokości 1 punktu procentowego.

- Maksymalna pomoc dla przedsiębiorcy z tego instrumentu, czyli dopłata, którą może uzyskać, nie może przekroczyć wyrażonej w złotych równowartości 800 tysięcy euro brutto.

- Umowy kredytu z dopłatą będzie można zawierać do 31 grudnia 2020 r.

Dopłaty będą wypłacane za okres nie dłuższy niż 12 miesięcy od zawarcia umowy kredytu z dopłatą.

Wakacje kredytowe

- Dajemy prawo do zawieszenia na okres do 3 miesięcy spłaty kredytu, bez naliczania odsetek i innych opłat. Nowe przepisy dotyczyć będą tylko tych, którzy stracili pracę lub inne główne źródło dochodu po 13 marca b.r. Dzięki temu gospodarstwa domowe, które zostały szczególnie dotknięte gospodarczymi skutkami pandemii, będą mogły odczuć ulgę w zbilansowaniu bieżących wydatków z obniżonymi dochodami, bez obawy, że przełoży się to natychmiast na większe koszty obsługi ich zadłużenia w przyszłości - tłumaczyła wicepremier.

Założenia projektu to:

- Zawieszenie obowiązku spłacania kredytu, zarówno części kapitałowej, jak i odsetkowej. W tym okresie kredytodawca nie będzie mógł pobierać żadnych innych opłat, z wyjątkiem opłat z tytułu składek za umowy ubezpieczenia powiązane z umową kredytu.

- Maksymalny termin zawieszenia wykonania umowy będzie wynosił 3 miesiące. Okres kredytowania, jak i wszystkie terminy przewidziane w umowie kredytu, ulegną stosownemu przedłużeniu o okres zawieszenia.

- W przypadku, w którym kredytobiorca ma kilka kredytów tego samego rodzaju (np. dwa kredyty waloryzowane do CHF) u danego kredytodawcy, będzie mógł skorzystać z wakacji kredytowych tylko wobec jednego z nich.

- Z zawieszenia wykonywania umowy kredytowej będą mogli skorzystać ci konsumenci, którzy po 13 marca br. stracili pracę lub inne źródło dochodu.

- Rozwiązanie wskazane w ustawie będzie dotyczyło umów kredytowych zawartych przed 13 marca 2020 r., jeśli termin zakończenia okresu kredytowania określony w tych umowach przypada po upływie 6 miesięcy od dnia 13 marca 2020 r.

Wsparcie utrzymania miejsc pracy

Wspieranie utrzymania miejsc pracy ma nastąpić przez rozwiązania, które mają wesprzeć pracodawców, w których uderzyła pandemia COVID-19. Są to, m.in.:

- Doprecyzowanie zasad wykonywania pracy zdalnej. Celem jest zapewnienie równego traktowania pracowników i zapobieganie ewentualnym nadużyciom polegającym np. na tym, że osoby, które nie mają warunków do wykonywania pracy zdalnej, korzystają z tego statusu.

- Czasowe zawieszenie obowiązku odbierania zaległych urlopów do 30 września bieżącego roku. W okresie epidemii pozwoli to pracodawcy wysłać pracownika na zaległy urlop bez jego zgody. Ma to zapobiec kumulacji urlopów niewykorzystanych za zaległe lata oraz urlopów nabytych w bieżącym roku kalendarzowym.

- Umożliwienie wypowiedzenia umów o zakazie konkurencji w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii. Pracodawcy, zleceniodawcy, zamawiający zyskają uprawnienie do jednostronnego wypowiedzenia umowy o zakazie konkurencji obowiązującym po ustaniu danego stosunku prawnego. Dzięki temu, wraz z wygaśnięciem umowy, wygaśnie ich zobowiązanie do zapłaty odszkodowania ponad okres trwania umowy.

- Ograniczenie – do kwoty 10-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę (2600 zł brutto miesięcznie) – odpraw i odszkodowań w przypadku ustania stosunku pracy, rozwiązania umowy agencyjnej, umowy zlecenia, czy innej umowy o świadczenie usług.

- Możliwość zawieszenia, w porozumieniu z organizacjami związkowymi, w czasie COVID-19, w przypadku wystąpienia u pracodawcy określonego spadku obrotów gospodarczych lub istotnego wzrostu obciążenia funduszu wynagrodzeń – niektórych obowiązków dot. zakładowego funduszu świadczeń socjalnych i innych funduszy, które mają socjalny charakter.

- Niestosowanie – w czasie COVID-19, w przypadku wystąpienia u pracodawcy określonego spadku obrotów gospodarczych lub istotnego wzrostu obciążenia funduszu wynagrodzeń – postanowień układów zbiorowych pracy lub regulaminów wynagradzania ustalających wyższą niż wymagana ustawowo wysokość odpisu na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych oraz inne świadczenia o charakterze socjalno-bytowym.

Ułatwienie korzystania ze wsparcia na utrzymanie miejsc pracy

Wprowadzone zostaną elastyczniejsze zasady korzystania z tarczy antykryzysowej, poprzez m.in.:

- Możliwość otrzymania wsparcia z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych przez te podmioty, które pomimo spadku obrotów gospodarczych w następstwie COVID-19, nie zdecydowały się na objęcie pracowników przestojem ekonomicznym lub przestojem wynikającym z art. 81 Kodeksu pracy albo obniżeniem wymiaru czasu pracy.

Ułatwienia podatkowe

Dzięki nowej ustawie niektóre przepisy dotyczące podatków dochodowych będą dostosowane do wyzwań związanych z COVID-19. W tym celu planowane jest:

- Rozszerzenie zakresu darowizn podlegających odliczeniu od podstawy obliczenia podatku dochodowego, w tym na darowizny przekazane na rzecz domu dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży, noclegowni, schronisk dla osób bezdomnych w tym z usługami opiekuńczymi, ośrodków wsparcia, rodzinnego domu pomocy, domu pomocy społecznej – rozwiązanie to jest realizacją postulatów prezydenta Andrzeja Dudy.

- Umożliwienie odliczenia podatku przez podatników, w tym podatników prowadzących działalność gospodarczą (na ogólnych zasadach przy zastosowaniu skali podatkowej lub liniowej 19% stawki podatku), z tytułu darowizn rzeczowych w formie komputerów (zdatnych do użytku i nie starszych niż 3 lata) przekazanych od 1 stycznia 2020 do 30 września 2020 r. wskazanym podmiotom, m.in. placówkom oświatowym.

- Umożliwienie zaliczenia do kosztów uzyskania przychodów kosztu wytworzenia lub ceny nabycia rzeczy lub praw, które następnie podatnik przekaże w formie darowizny, w terminie od dnia 1 stycznia 2020 r. do dnia 30 września 2020 r., np. na przeciwdziałanie COVID-19 podmiotom wykonującym działalność leczniczą, albo placówce oświatowej.

- Wyłączenie z przychodów z pozarolniczej działalności gospodarczej wartości darowizn otrzymanych od 1 stycznia 2020 r. do 30 września 2020 r. przez placówki medyczne (m.in. szpitale) oraz placówki oświatowe, w związku z COVID-19, które nie podlegają z tytułu otrzymanych darowizn podatkowi od spadków i darowizn.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
20.08.2026 13:36
[PILNE] Prezydent skierował Lex Szarlatan do TK. Kolejna próba zadbania o zdrowie i bezpieczeństwo Polaków zablokowana przez naciski lobbystów.
Przemysław Keler/KPRP

Ustawa określana jako „lex szarlatan” nie wejdzie szybko w życie. Prezydent Karol Nawrocki skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w ramach kontroli prewencyjnej, jednocześnie zapowiadając własną inicjatywę ustawodawczą dotyczącą walki z pseudomedycyną. Spór koncentruje się na tym, jak skutecznie chronić pacjentów przed szkodliwymi praktykami, nie ograniczając jednocześnie legalnej działalności związanej z medycyną komplementarną.

Prezydent: cel ustawy jest słuszny, ale środki budzą wątpliwości

„Lex szarlatan” od miesięcy wywołuje spory pomiędzy środowiskiem medycznym, organizacjami pacjenckimi a przedstawicielami branż związanych z medycyną alternatywną i komplementarną. Zwolennicy regulacji wskazują, że potrzebne są skuteczne narzędzia pozwalające przeciwdziałać osobom, które niesprawdzone metody przedstawiają jako skuteczne sposoby leczenia chorób. Przeciwnicy obawiają się natomiast nadmiernego ograniczenia prawa do wyboru terapii.

Do Kancelarii Prezydenta trafiały apele zarówno o podpisanie ustawy, jak i o jej odrzucenie. Wśród podmiotów zabierających głos znalazły się organizacje lekarzy, pacjentów i naukowców, a także przedstawiciele środowisk zajmujących się terapiami alternatywnymi, którzy od zeszłego roku coraz bardziej bili na alarm i organizowali się w grupy interesu, mające na celu możliwie najmocniejsze ograniczenie mocy przyszłej ustawy.

Przeczytaj nasze najświeższe omówienie Lex Szarlatan poniżej:

image

Koniec z homeopatią obok sonoforezy? Lex Szarlatan trafiło na biurko prezydenta

Ostatecznie prezydent zdecydował o skierowaniu ustawy do Trybunału Konstytucyjnego przed jej podpisaniem. Oznacza to, że jej wejście w życie zostaje wstrzymane do czasu rozstrzygnięcia przez TK.

Karol Nawrocki podkreślił jednocześnie, że sam cel regulacji ocenia pozytywnie. Zastrzeżenia dotyczą natomiast zastosowanych instrumentów prawnych. W ocenie prezydenta przepisy mogą prowadzić do zbyt szerokiego objęcia sankcjami podmiotów, które nie powinny być traktowane na równi z osobami faktycznie stwarzającymi zagrożenie dla zdrowia.

Zioła i pseudomedycyna w jednej kategorii?

Jednym z głównych argumentów prezydenta jest zarzut nadmiernego uogólnienia. Jak wskazał Karol Nawrocki, projektowana regulacja może kwalifikować do jednej kategorii zarówno osoby prowadzące działalność realnie zagrażającą zdrowiu, jak i przedsiębiorców zajmujących się m.in. zielarstwem, zdrowym odżywianiem czy medycyną komplementarną.

Zdaniem prezydenta problemem jest możliwość zastosowania dotkliwych kar wobec bardzo różnych podmiotów. W jego ocenie sprzedawca ziół oraz osoba świadomie oferująca niesprawdzone terapie jako leczenie nie powinny podlegać takim samym mechanizmom odpowiedzialności.

To właśnie zakres definicji praktyk pseudomedycznych i przewidzianych sankcji stał się jednym z kluczowych punktów sporu. Zwolennicy ustawy odpowiadają, że jej celem nie jest eliminowanie legalnej działalności związanej z medycyną komplementarną, lecz ochrona pacjentów przed wprowadzaniem w błąd i praktykami, które mogą prowadzić do rezygnacji z właściwego leczenia.

Własna ustawa prezydenta

Skierowanie „lex szarlatan” do TK nie oznacza jednak rezygnacji z walki z pseudomedycyną. Równocześnie prezydent zapowiedział własną inicjatywę ustawodawczą.

Jak przekazał rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, Kancelaria Prezydenta przygotuje projekt nowelizacji Kodeksu karnego, który ma być rozwiązaniem wymierzonym w osoby faktycznie prowadzące działalność szkodliwą dla pacjentów. Według zapowiedzi projekt ma być „realnym, skutecznym i przede wszystkim zgodnym z Konstytucją” narzędziem walki z szarlatanerią.

Oznacza to, że debata nad sposobem regulowania rynku pseudomedycznego będzie trwała niezależnie od rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego. W centrum pozostaje pytanie o zakres odpowiedzialności osób oferujących alternatywne metody leczenia oraz o to, jak odróżnić legalną działalność związaną z medycyną komplementarną od praktyk, które mogą realnie zagrażać zdrowiu.

Dla rynku usług zdrowotnych, wellness i beauty znaczenie będzie miało przede wszystkim to, czy przyszłe przepisy precyzyjnie określą granicę między sprzedażą produktów i świadczeniem legalnych usług a przypisywaniem im niepotwierdzonych właściwości leczniczych. Zwolennicy zaostrzenia przepisów wskazują, że w przypadku zdrowia podstawą decyzji powinny być dowody naukowe. Przeciwnicy regulacji ostrzegają natomiast, że walka z pseudomedycyną nie może oznaczać automatycznego ograniczania prawa do korzystania z metod komplementarnych.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
20.08.2026 12:13
Koniec z homeopatią obok sonoforezy? Lex Szarlatan trafiło na biurko prezydenta
THLT LCX

Ustawa określana jako „Lex Szarlatan” ma rozszerzyć kompetencje Rzecznika Praw Pacjenta i umożliwić szybką reakcję na praktyki pseudomedyczne oraz komercyjną dezinformację zdrowotną. Projekt przewiduje kary sięgające 1 mln zł, nowe możliwości blokowania dostępu do treści internetowych oraz 6 dodatkowych etatów w Biurze RPP. Dla legalnie działającej branży beauty kluczowe pozostaje pytanie, gdzie ustawodawca wyznaczy granicę między usługą kosmetyczną, medycyną estetyczną a praktyką pseudomedyczną.

- To prezydent informuje o swoich decyzjach i wkrótce o tej decyzji, dotyczącej tej ustawy, pan prezydent poinformuje [...] W przypadku każdej z ustaw kieruje się interesem i dobrem obywateli, ale przede wszystkim realizuje swoje uprawnienia zgodnie z przepisami polskiej konstytucji. Zatem ta ustawa, jak każda inna, będzie podlegała badaniu pod kątem konstytucyjności, pod kątem zgodności z przepisami polskiego prawa i tego, w jaki sposób może oddziaływać na obywateli Rzeczypospolitej. Kierując się tymi kryteriami, pan prezydent podejmie swoją decyzję — powiedział Wirtualnej Polsce Rafał Leśkiewicz, rzecznik prasowy prezydenta Karola Nawrockiego, pytany o to, jaką decyzję głowa państwa podejmie w kwestii ustawy "Lex szarlatan". Zaznaczył, że decyzja zostanie ostatecznie podjęta jeszcze w bieżącym tygodniu.

„Lex Szarlatan” na ostatniej prostej

Ustawa o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta ma stworzyć narzędzia pozwalające skuteczniej reagować na działalność osób i firm, które oferują usługi pseudomedyczne lub rozpowszechniają treści sprzeczne z aktualną wiedzą medyczną. Dotychczasowe kompetencje RPP były ograniczone przede wszystkim do podmiotów funkcjonujących w oficjalnym systemie ochrony zdrowia. Tymczasem znaczna część rynku pseudomedycznego działa jako zwykła działalność gospodarcza.

Według danych wykorzystanych w ocenie skutków regulacji w Polsce funkcjonuje niemal 40 tys. podmiotów świadczących usługi związane z medycyną tradycyjną, uzupełniającą lub paramedyczną. Nie oznacza to, że wszystkie prowadzą działalność niezgodną z prawem. Szacunki wskazują jednak, że od kilku do kilkunastu tysięcy podmiotów może spełniać kryteria potencjalnie niebezpiecznych praktyk pseudomedycznych.

image

Rząd wspiera branżę beauty — Lex Szarlatan pomoże oddzielić profesjonalistów od oszustów. Lekarze protestują: nowelizacja jest bezzębna.

To właśnie rozszerzenie nadzoru na działalność prowadzoną poza formalnym systemem ochrony zdrowia jest jedną z najważniejszych zmian. RPP ma otrzymać kompetencje pozwalające kontrolować również przedsiębiorców, którzy dotychczas znajdowali się poza jego bezpośrednim zasięgiem.

Proces legislacyjny budzi przy tym duże emocje. Do projektu zgłoszono ponad 4 tys. uwag, a dokument był konsultowany z ponad 120 instytucjami i organizacjami. Po przyjęciu ustawy przez Sejm i zakończeniu prac parlamentarnych dokument trafił do Prezydenta. Termin na podjęcie decyzji przypada na 21 sierpnia 2026 r.

Czym będzie praktyka pseudomedyczna?

Kluczowe znaczenie dla przedsiębiorców ma definicja praktyki pseudomedycznej. Zgodnie z projektowanymi przepisami chodzi o przypisywanie metodzie, substancji lub innemu działaniu właściwości leczniczych, które są niezgodne z aktualną wiedzą medyczną, jeżeli może to prowadzić do określonych negatywnych konsekwencji.

Ustawodawca wskazuje trzy podstawowe ryzyka: pogorszenie stanu zdrowia pacjenta, opóźnienie właściwej diagnostyki lub leczenia oraz rezygnację z terapii o potwierdzonej skuteczności.

To istotne rozróżnienie. Samo korzystanie z produktu lub metody nie będzie automatycznie oznaczało prowadzenia praktyki pseudomedycznej. Problem zaczyna się wtedy, gdy przedsiębiorca przypisuje danej metodzie działanie lecznicze, którego nie potwierdza aktualna wiedza medyczna, a jego komunikacja może wpływać na decyzje zdrowotne pacjenta.

Wśród przykładów wskazywanych przez przedstawicieli RPP znajdują się m.in. zalecanie picia płynu Lugola w celu leczenia chorób tarczycy czy nieuprawnione posługiwanie się tytułem lekarza.

Skala problemu widoczna jest także w konkretnych sprawach. Jedna z nich dotyczyła 40-letniej pacjentki z rakiem jajnika, która korzystała z usług naturopaty stosującego diagnostykę biorezonansem i zalecającego tzw. perły księżniczki, czyli tampony zawierające chińskie zioła. Podczas działań zabezpieczono dane niemal 900 potencjalnych klientów gabinetu.

Warto wspomnieć, że organizacja lobbystyczna Beauty Razem już w marcu bieżącego roku informowała o próbach ograniczenia ochrony pacjentów poprzez zmianę nomenklatury zawartej w ustawie. Cytując portal BeautyRazem,

Po zmianach przez pseudomedycynę rozumie się: „udzielanie świadczeń zdrowotnych przez osobę niewykonującą zawodu medycznego”.

To zawężenie względem wcześniejszej propozycji, która obejmowała wszelkie działania „na rzecz zdrowia”. Definicja brzmiała: „podejmowanie działań służących zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu lub poprawie zdrowia przez osobę niewykonującą zawodu medycznego”. [...] do interwencji [w sprawie] Beauty Razem doszło, ponieważ rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski potwierdził w rozmowie z „Rynkiem Zdrowia”, że NIL zgłosiła poprawki do projektu ustawy mając na względzie także kosmetyczki i kosmetologów, aby uniemożliwić wykonywanie iniekcji przez osoby bez prawa wykonywania zawodu medycznego. Stwierdził, że główną intencją NIL jest, aby nie narażali oni pacjentów na powikłania po zastosowaniu wypełniaczy, botoksu czy nici liftingujących.

Kryształ na migrenę i olejek na depresję

Granica pomiędzy legalną sprzedażą produktu a działalnością pseudomedyczną może mieć znaczenie także w branży kosmetycznej, wellness i beauty. Na rynku pojawiają się bowiem produkty impulsowe, którym sprzedawcy przypisują właściwości wykraczające poza ich rzeczywiste zastosowanie.

image

Z gabinetów beauty znikną „leczące" kryształy, olejki i suplementy? Ministra Zdrowia idzie na wojnę z szarlatanami

Przykładami mogą być „magiczne” kryształy reklamowane jako sposób na migrenę, olejki eteryczne przedstawiane jako metoda leczenia depresji czy bransoletki mające poprawiać ciśnienie. Sam fakt sprzedaży takich produktów nie musi jeszcze oznaczać naruszenia nowych przepisów. Ryzyko pojawia się w momencie, gdy produkt jest przedstawiany jako środek leczniczy, a jego stosowanie może skłonić klienta do rezygnacji z właściwej diagnostyki lub terapii.

Dla gabinetów kosmetologicznych oznacza to, że istotnym obszarem ryzyka może stać się nie tylko sam zabieg, ale również sposób komunikowania jego efektów. Szczególnej uwagi będą wymagały materiały reklamowe, strony internetowe, media społecznościowe, opisy usług oraz wypowiedzi pracowników.

Obietnica poprawy wyglądu skóry będzie co do zasady czymś innym niż deklaracja leczenia konkretnej choroby. Podobnie sprzedaż produktu wspierającego relaks różni się od reklamowania go jako terapii depresji czy zaburzeń lękowych.

RPP z kompetencjami podobnymi do UOKiK

Jednym z głównych założeń ustawy jest wyposażenie Rzecznika Praw Pacjenta w instrumenty przypominające te, którymi dysponuje prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

RPP będzie mógł prowadzić postępowania w sprawie praktyk pseudomedycznych, żądać informacji i dokumentów oraz korzystać z pomocy biegłych. Otrzyma również możliwość wydawania publicznych ostrzeżeń i nakazywania zaprzestania określonej działalności.

Szczególnie istotne jest rozwiązanie dotyczące sytuacji, w których dalsze prowadzenie działalności może stwarzać zagrożenie dla zdrowia lub życia. W takim przypadku Rzecznik będzie mógł wydać nakaz natychmiastowego zaprzestania praktyki, jeszcze przed formalnym zakończeniem całego postępowania.

Przedsiębiorca nie będzie mógł również łatwo uniknąć sankcji poprzez zakończenie działalności tuż przed wydaniem decyzji. Projekt przewiduje możliwość nałożenia kary także na podmiot, który zaprzestanie niedozwolonej praktyki w toku postępowania.

Nawet 1 mln zł kary

Największą zmianą z punktu widzenia przedsiębiorców będzie wysokość potencjalnych sankcji. Za naruszenie zbiorowych praw pacjentów kara może wynieść do 1 mln zł. Z kolei za brak współpracy z RPP, np. odmowę przekazania wymaganej dokumentacji lub informacji, będzie grozić kara do 100 tys. zł.

image

Krystaloterapia w gabinetach beauty: jak działa i dlaczego zyskuje na popularności?

Dla porównania, łączna wartość kar nakładanych przez RPP w latach 2023–2025 wyniosła odpowiednio około 978 tys. zł, 608 tys. zł i 1,16 mln zł. Średnia z tych trzech lat to około 917 tys. zł. Po wejściu nowych przepisów maksymalna pojedyncza kara będzie więc porównywalna z roczną wartością wszystkich kar nakładanych wcześniej przez urząd.

Ocena skutków regulacji zakłada, że w kolejnych latach wartość nakładanych sankcji może sięgać co najmniej 2 mln zł rocznie, natomiast w pierwszym roku obowiązywania nowych regulacji szacowana jest na około 1,2–1,5 mln zł.

Rozbudowa kompetencji RPP wymaga także zwiększenia zasobów instytucji. Biuro Rzecznika ma otrzymać 6 nowych etatów, a roczna pracochłonność zadań związanych z nowymi kompetencjami została oszacowana na 9240 godzin. Koszt dodatkowego zatrudnienia ma wynieść około 979 tys. zł w pierwszym roku i około 1,3 mln zł rocznie w kolejnych latach.

Dezinformacja także w internecie

Ustawa ma objąć nie tylko działalność prowadzoną stacjonarnie, lecz także komercyjne rozpowszechnianie dezinformacji medycznej w internecie. To istotne, ponieważ media społecznościowe stały się jednym z podstawowych kanałów promocji terapii alternatywnych, suplementów i produktów, którym przypisuje się właściwości lecznicze.

Według danych przywoływanych w toku prac nad regulacją najpopularniejsze osoby promujące pseudomedyczne treści mogą docierać do setek tysięcy obserwujących. W jednym z analizowanych przypadków łączna liczba obserwujących na różnych platformach wynosiła około 370 tys.

RPP ma otrzymać możliwość prowadzenia publicznego i jawnego rejestru podmiotów posługujących się dezinformacją medyczną. Projekt przewiduje także możliwość występowania do operatorów telekomunikacyjnych o przekierowanie użytkowników z określonej domeny na stronę RPP zawierającą ostrzeżenie przed fałszywymi treściami.

Dla rynku beauty oznacza to zwiększenie znaczenia komunikacji cyfrowej. Instagram, TikTok, Facebook, YouTube czy własna strona internetowa mogą stać się nie tylko kanałami sprzedaży i marketingu, ale również materiałem analizowanym w ramach postępowania.

Czy „Lex Szarlatan” obejmie kosmetologów?

Największe emocje w branży beauty dotyczą tego, czy nowe przepisy mogą wpłynąć na działalność kosmetologów, linergistów czy innych specjalistów wykonujących zabiegi estetyczne.

Sama ustawa nie ma na celu zakazania legalnych usług kosmetycznych. Przedstawiciele RPP podkreślają, że regulacja nie jest wymierzona w ziołolecznictwo, masaże, akupunkturę czy medycynę chińską jako takie. Kluczowe będzie natomiast to, czy dana metoda jest przedstawiana jako leczenie oraz czy sposób jej stosowania może szkodzić pacjentowi lub prowadzić do rezygnacji z terapii o potwierdzonej skuteczności.

W praktyce oznacza to, że legalnie działający gabinet kosmetyczny nie powinien automatycznie utożsamiać nowych przepisów z zakazem swojej działalności. Jednocześnie przedsiębiorcy wykonujący zabiegi znajdujące się na granicy usług kosmetycznych i medycznych muszą liczyć się z większą kontrolą.

image

Anna Zawistowska, Słomiana Pracownia: Aromaterapia to nie magia, ale czysta nauka

Szczególnie istotny jest w tym kontekście spór dotyczący zabiegów iniekcyjnych. Naczelna Izba Lekarska postuluje zaostrzenie przepisów wobec osób bez uprawnień medycznych wykonujących m.in. zabiegi z użyciem botoksu, wypełniaczy i nici liftingujących. Samorząd lekarski argumentuje, że procedury te mogą wiązać się z realnym ryzykiem dla zdrowia i życia pacjenta i dlatego powinny być wykonywane wyłącznie przez osoby posiadające odpowiednie kwalifikacje.

To właśnie ten obszar może okazać się najbardziej konfliktowy po wejściu ustawy w życie. Spór nie dotyczy bowiem wyłącznie pseudomedycyny, lecz także granic pomiędzy kosmetologią, medycyną estetyczną i świadczeniami zdrowotnymi. List protestacyjny opublikowało m.in. Do Rzeczy:

Zarówno w wielu krajach europejskich, np. w Niemczech jak i w Stanach Zjednoczonych obok medycyny opartej na produktach koncernów farmaceutycznych, z powodzeniem rozwija się medycyna oparta na ziołolecznictwie, zdrowej diecie, suplementach diety, witaminach, antyoksydantach. Takie leczenie stosują też wykwalifikowani do tego specjaliści ziołolecznictwa czy dietetycy. Niestety w Polsce lekarze mają zawieszane prawa wykonywania zawodu za leczenie inne niż to narzucane przez lobbing farmaceutyczny oraz za ujawnianie konfliktu interesów w skorumpowanym systemie medycznym. Przyjęta przez sejm ustawa betonuje ten proceder oraz idzie dużo dalej – likwiduje wolność Polaków do wyboru określonej metody leczenia a nawet do przekazywania w mediach informacji o nowych skutecznych metodach leczenia, czyli zabrania wolności słowa i wszelkiej publicznej debaty na ten temat. (pisownia oryginalna)

Protestują także Ordo Iuris, denialistka wakcynologiczna Justyna Socha, oraz prawomocnie skazany naturopata Jerzy Zięba, znany z wypromowania mody na lewoskrętną witaminę C, która już utrwaliła się w memicznej formie w polskiej popkulturze.

W przestrzeni publicznej pojawiają się także głosy krytykujące zarówno ustawę, jak i jej zawetowanie, np. Kacpra Góreckiego na łamach portalu Klubu Jagiellońskiego:

Debata nad tzw. lex szarlatan łatwo wpada w koleiny politycznej polaryzacji. Z jednej strony pojawia się obraz państwa, które wreszcie staje w obronie pacjentów przed bezwzględnymi oszustami. Z drugiej – wizja urzędnika wyposażonego w arbitralną możliwość rozstrzygania, co jest prawdziwą medycyną, a co niedopuszczalnym odstępstwem zasługującym na surową karę. [...] Sprzedawanie człowiekowi z nowotworem kosztownej „terapii”, której skuteczności nigdy nie wykazano, przekonywanie go do rezygnacji z leczenia czy podszywanie się pod osobę posiadającą kompetencje medyczne nie jest zwykłym korzystaniem z wolności gospodarczej. W skrajnych przypadkach ceną za brak skutecznej reakcji państwa jest zdrowie lub życie.

Spór o oficjalne klasyfikowanie medycyny alternatywnej

NIL krytykuje także zmiany w klasyfikacjach działalności gospodarczej. Od 1 stycznia 2025 r. obowiązuje kod PKD 86.96.Z, obejmujący działalność w zakresie medycyny tradycyjnej, uzupełniającej i alternatywnej.

Z kolei w PKWiU 2025 wyodrębniono grupowanie 86.96.00.0, obejmujące usługi w zakresie medycyny tradycyjnej, uzupełniającej i alternatywnej. W ramach tej kategorii znajdują się m.in. usługi związane z homeopatią, akupunkturą czy irydologią.

Zdaniem samorządu lekarskiego obecność takich usług w oficjalnych klasyfikacjach może być odczytywana jako ich instytucjonalne uznanie. Ministerstwo Zdrowia wskazuje natomiast, że zmiany klasyfikacyjne wynikają z dostosowania polskiego systemu do standardów międzynarodowych i same w sobie nie przesądzają o skuteczności medycznej określonych metod.

Ustawa nie kończy dyskusji

„Lex Szarlatan” ma przede wszystkim zamknąć lukę prawną dotyczącą działalności pseudomedycznej prowadzonej poza formalnym systemem ochrony zdrowia. 40 tys. podmiotów działających w obszarze medycyny tradycyjnej, uzupełniającej i paramedycznej pokazuje, że potencjalny zakres nadzoru jest bardzo szeroki.

Jednocześnie skuteczność regulacji będzie zależeć nie tylko od wysokości kar. RPP otrzyma 6 dodatkowych etatów, podczas gdy skala działalności prowadzonej w internecie, liczba przedsiębiorców oraz ogromna liczba publikowanych codziennie treści oznaczają konieczność stworzenia sprawnego systemu monitoringu i analizy.

Dla rynku beauty najważniejsza będzie praktyka stosowania nowych przepisów. Rzetelne wykonywanie usług kosmetycznych nie jest równoznaczne z pseudomedycyną. Ryzyko pojawia się przede wszystkim tam, gdzie działalność kosmetyczna zaczyna być przedstawiana jako leczenie, a przedsiębiorca przypisuje produktom lub zabiegom właściwości zdrowotne niepotwierdzone dowodami naukowymi.

Dlatego dla profesjonalnych gabinetów kluczowe będzie precyzyjne określanie zakresu usług, unikanie nieuzasadnionych obietnic terapeutycznych oraz kontrolowanie komunikacji marketingowej. W przypadku wejścia ustawy w życie granica między legalną usługą a praktyką pseudomedyczną będzie miała nie tylko znaczenie etyczne, ale również bezpośrednie konsekwencje finansowe – do 1 mln zł za naruszenie zbiorowych praw pacjentów.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
23. sierpień 2026 21:34