StoryEditor
Prawo
10.01.2018 00:00

Opłata za foliówki. Ministerstwo Środowiska wyjaśnia sporne kwestie

Ministerstwo Środowiska przygotowało poradnik związany z tzw. opłatą recyklingową, jaką od 1 stycznia br. sklepy muszą pobierać od swoich klientów przy okazji wydawania im torebek foliowych. Prezentujemy wybór prezentowanych przez resort odpowiedzi na najważniejsze pytania.

Od 1 stycznia 2018 r. lekkie torby na zakupy z tworzywa sztucznego nie mogą być już oferowane za darmo w punktach sprzedaży. Zostały one objęte symboliczną opłatą (tzw. opłatą recyklingową), która będzie doliczana do obowiązującej ceny takiej torby lub będzie jej podstawową opłatą. Bardzo łatwo można jej uniknąć, wybierając torbę wielokrotnego użytku.

Obowiązek ograniczenia tzw. foliówek wynika z przepisów Unii Europejskiej. Dlatego Ministerstwo Środowiska przygotowało odpowiednie przepisy dotyczące opłaty recyklingowej (opłata za torebkę foliową wydawaną przy kasie). Zgodnie z ustawą, opłata ta będzie mogła wynosić maksymalnie 1 zł. W rozporządzeniu Ministra Środowiska do ustawy ustalono jednak, że będzie to 20 groszy. Bezpłatne pozostaną natomiast bardzo lekkie torby na zakupy (o grubości poniżej 15 mikrometrów), tzw. zrywki, ale tylko te służące do pakowania żywości luzem (np. mięso, owoce, warzywa).

NAJCZĘŚCIEJ ZADAWANE PYTANIA DOTYCZĄCE OPŁATY RECYKLINGOWEJ

Czy torba na zakupy z tworzywa sztucznego o grubości poniżej 15 mikrometrów może być w każdym przypadku bezpłatnie oferowana klientowi?

Nie. Bardzo lekka torba na zakupy z tworzywa sztucznego (o grubości poniżej 15 mikrometrów) może być bezpłatnie oferowana klientowi wyłącznie w przypadku, gdy jest przeznaczona do pakowania żywności sprzedawanej luzem, jako ich podstawowe opakowanie, co jest związane ze względami higienicznymi.

Czy torba na zakupy z tworzywa sztucznego o grubości materiału równej 50 mikrometrów podlega opłacie recyklingowej?

Nie. Opłacie recyklingowej podlegają torby na zakupy z tworzywa sztucznego o grubości materiału poniżej 50 mikrometrów (do 49 mikrometrów włącznie).

Czy bardzo lekka torba na zakupy z tworzywa sztucznego, która nie podlega opłacie recyklingowej, może mieć grubość 15 mikrometrów?

Nie. Bardzo lekka torba na zakupy z tworzywa sztucznego jest torbą o grubości materiału poniżej 15 mikrometrów, a więc do 14 mikrometrów włącznie.

Czy pakując w sklepie produkty w woreczki z tworzywa sztucznego tzw. woreczki strunowe czyli bez uszu istnieje obowiązek pobrania opłaty recyklingowej. Woreczki mają grubość poniżej 50 mikrometrów?

Tak. Takie woreczki podlegają opłacie recyklingowej. Definicja lekkiej torby na zakupy z tworzywa sztucznego stanowi, że są to torby na zakupy, z uchwytami lub bez uchwytów, wykonane z tworzywa sztucznego, które są oferowane w jednostkach handlu detalicznego lub hurtowego.

Czy torby papierowe podlegają opłacie recyklingowej?

Nie. Opłacie recyklingowej podlegają wyłącznie torby na zakupy z tworzywa sztucznego. Torby papierowe, czy np. torby w pełni biodegradowalne nie zawierające dodatków z tworzyw sztucznych (np. torby ze skrobi) nie podlegają opłacie recyklingowej. Należy jednak pamiętać, że takie torby nie mogą zawierać w swoim składzie tworzyw sztucznych.

Czy opłata pobierana od klienta za lekkie torby na zakupy z tworzywa sztucznego musi być równa opłacie recyklingowej?

Nie. Prowadzący jednostkę handlu detalicznego lub hurtowego może ustalić dowolną cenę za lekką torbę na zakupy z tworzywa sztucznego pod warunkiem, że w cenie tej zostanie uwzględniona opłata recyklingowa w wysokości 20 gr. Przykład: opłata przy kasie za lekką torbę na zakupy z tworzywa sztucznego jest równa 50 gr, w tym 20 gr stanowi opłata recyklingowa (dochód budżetu państwa).

Czy prowadząc jednostkę handlową mogę uiścić opłatę recyklingową we własnym zakresie, a klientowi wydać torbę za darmo?

Nie. Prowadzący jednostkę handlową ma obowiązek pobrania opłaty recyklingowej od klienta nabywającego torbę. Jeżeli przedsiębiorca prowadzący jednostkę handlową oferuje lekkie torby na zakupy z tworzywa sztucznego bez pobierania od klientów opłaty recyklingowej podlega administracyjnej karze pieniężnej wynoszącej od 500 zł do 20000 zł.

Co należy zrobić z pobraną opłatą recyklingową?

Opłata recyklingowa stanowi dochód budżetu państwa i zgodnie z przepisami będzie musiała zostać przekazana przez prowadzącego jednostkę handlu detalicznego lub hurtowego, który ją pobiera, do 15 marca roku następującego po roku, w którym została pobrana. Oznacza to, że w przypadku pobierania od klientów opłaty recyklingowej w 2018 r. przedsiębiorca będzie miał obowiązek przekazać do 15 marca 2019 r. całość środków pochodzących z pobranej opłaty w okresie pomiędzy 1 stycznia a 31 grudnia 2018 r. Nie zostało jeszcze wskazane konto, na które będzie przekazywana pobrana opłata – zostanie ono określone w bieżącym roku. Podatek VAT od pobranej opłaty powinien zostać wniesiony zgodnie z obowiązującymi przepisami w tym zakresie.

Jaki urząd może prowadzić kontrole w zakresie opłaty recyklingowej?

Kontrolę przestrzegania przepisów w zakresie obowiązku pobierania od klientów opłaty recyklingowej prowadzi inspekcja handlowa. W sprawach dotyczących opłaty recyklingowej stosuje się odpowiednio przepisy działu III ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa.

Czy opłata recyklingowa podlega podatkowi VAT oraz czy jest obowiązek wykazywania opłaty na paragonie?

W zakresie podatku od towarów i usług oraz kas rejestrujących właściwym organem jest Minister Finansów (MF), który wydał komunikat w tej sprawie.

Definicja toreb na zakupy z tworzywa sztucznego

Przez torby na zakupy z tworzywa sztucznego rozumie się torby na zakupy, z uchwytami lub bez uchwytów, wykonane z tworzywa sztucznego, które są oferowane w jednostkach handlu detalicznego lub hurtowego, do których zalicza się:

- lekkie torby na zakupy z tworzywa sztucznego o grubości materiału poniżej 50 mikrometrów,

- bardzo lekkie torby na zakupy z tworzywa sztucznego o grubości materiału poniżej 15 mikrometrów, które są wymagane ze względów higienicznych lub oferowane jako podstawowe opakowanie żywności luzem, gdy pomaga to w zapobieganiu marnowaniu żywności.

Definicja tworzywa sztucznego

Przez tworzywo sztuczne rozumie się polimer w rozumieniu art. 3 pkt. 5 rozporządzenia (WE) nr 1907/2006 Parlamentu Europejskiego i Rady z 18 grudnia 2006 r., do którego mogły zostać dodane dodatki lub inne substancje i który może funkcjonować jako główny strukturalny składnik toreb na zakupy.

Obowiązki prowadzących jednostki handlu detalicznego lub hurtowego

Przedsiębiorca prowadzący jednostkę handlu detalicznego lub hurtowego, w której są oferowane lekkie torby na zakupy z tworzywa sztucznego przeznaczone do pakowania produktów oferowanych w tej jednostce, jest obowiązany pobrać opłatę recyklingową od nabywającego lekką torbę na zakupy z tworzywa sztucznego. Opłaty recyklingowej nie pobiera się od nabywającego bardzo lekką torbę na zakupy z tworzywa sztucznego.

Administracyjne kary pieniężne

Administracyjnej karze pieniężnej podlega ten, kto nie pobiera opłaty recyklingowej od nabywającego lekką torbę na zakupy z tworzywa sztucznego. Kara ta wynosi od 500 zł do 20000 zł.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
23.02.2026 15:15
Cła Trumpa jednak niezgodne z prawem? Jak postanowienie Sądu Najwyższego wpłynie na branżę kosmetyczną?
shutterstock

Ostatnie wydarzenia wokół ceł, narzuconych przez prezydenta Donalda Trumpa na początku jego drugiej kadencji mogą mieć wyraźny wpływ nie tylko na politykę handlową USA, ale także na globalną gospodarkę – w tym branżę kosmetyczną. Kilka dni temu Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uznał większość taryf celnych narzuconych przez Trumpa za niezgodne z prawem, ponieważ prezydent nie miał uprawnień (bez zgody Kongresu USA) do nakładania tak szerokich ceł na podstawie ustawy o nadzwyczajnych uprawnieniach ekonomicznych (IEEPA).

W reakcji na orzeczenie Sądu Najwyższego prezydent Donald Trump podjął działania w kierunku narzucenia nowych, tymczasowych ceł (najpierw w wysokości 10 proc., potem – nawet 15 proc.) na większość importowanych towarów, korzystając z innych przepisów, w tym ustawy o handlu z 1974 r. To oznacza ni mniej ni więcej, że te ostatnie cła, uznane przez Sąd Najwyższy za niezgodne z prawem, mogą w praktyce zniknąć w najbliższych tygodniach. Jak to może wpłynąć globalnie na branżę kosmetyczną?

Szansa na obniżenie realnych kosztów importu?

Jeżeli cła były wcześniej stosowane i znacznie podnosiły koszty importu kosmetyków (składników, opakowań czy gotowych produktów) do USA, to ich eliminacja może skutkować tańszym importem towarów w USA. Może też zmniejszyć presję cenową na producentów zagranicznych, a także ułatwić powrót marek kosmetycznych na rynek amerykański. rynku

W efekcie może to doprowadzić do obniżenia cen końcowych lub większej konkurencyjności dla zagranicznych producentów – im mniejsze bariery w imporcie kosmetyków, tym łatwiej globalnym markom zwiększać eksport do USA, szczególnie z regionów takich jak UE, Azja czy Ameryka Łacińska.

Zmniejszenie barier handlowych jako krótkoterminowy impuls

Zniesienie istniejących taryf może oznaczać, że producenci i dystrybutorzy kosmetyków, którzy wcześniej ponosili wyższe koszty celne, mogą odczuć ulgę w marżach operacyjnych. Nie wiadomo jednak na jak długo, i czy ewentualne nowe cła nie okażą się wyższe od dotychczasowych – bo na taką możliwość również zwracają uwagę eksperci.

Brak ceł może zachęcić do większego importu komponentów i półproduktów używanych w kosmetykach (np. substancji aktywnych, olejków, ekstraktów) przez firmy, które przeniosły produkcję wskutek taryf do innych krajów. Podmioty te mogą zacząć rozważać ponowne wzmocnienie relacji z Chinami, UE lub innymi rynkami eksportowymi.

Niepewność prawna i co dalej?

Sytuacja polityczno-prawna w USA w kwestii taryf pozostaje wciąż niestabilna, a Donald Trump prowadzi działania mające na celu zastąpienie unieważnionych taryf nowymi – stałymi albo tymczasowymi – stawkami. Może to spowodować dalsze zmiany w kosztach importu, prowadzić do kolejnych sporów handlowych, co utrudnia firmom kosmetycznym jeszcze bardziej niż do tej pory długofalowe planowanie strategii. Przedsiębiorstwa mogą chwilowo wstrzymać decyzje inwestycyjne lub ekspansyjne do czasu wyjaśnienia kwestii ceł. Jednocześnie mogą zacząć się procesy, dotyczące zwrotu już zapłaconych przez firmy kosmetyczne ceł – firmy starają się odzyskać miliardy dolarów od uiszczonych kwot taryf, co może wpływać negatywnie na ich bilanse.

Decyzja Sądu Najwyższesgo o uznaniu ceł Trumpa za niezgodne z prawem może chwilowo odciążyć branżę kosmetyczną, zwiększyć konkurencję i obniżyć koszty importu do USA. Szybkie próby amerykańskiej administracji wprowadzenia nowych taryf i ogólna niepewność polityczna sprawiają, że efekt będzie trudny do przewidzenia w dłuższej perspektywie.

image

Francuskie kosmetyki notują pierwszy spadek eksportu od dwóch dekad: czy winne są cła?

Wpływ ceł Trumpa na wyniki finansowe firm kosmetycznych z USA

Rynek wskazywał w tej kwestii przede wszystkim na negatywne skutki, jeśli chodzi o amerykańskie firmy importujące surowce lub gotowe produkty. Wielu spośród amerykańskich producentów kosmetyków i marek beauty, choć bazuje w USA, korzysta z importu składników, opakowań lub gotowych produktów – głównie z Azji i Europy. Gdy cła stały się wyższe, koszty zakupu automatycznie rosły, co bezpośrednio obniżało marże brutto producentów i zwiększało presję na podnoszenie cen detalicznych. A to ostatnie skutkowało zmniejszeniem popytu konsumentów.

Przykładem jest firma e.l.f. Beauty, która mimo wysokich ceł na import z Chin (sięgających poziomu 55 proc.) pozostawała przy chińskich dostawcach ze względu na koszt i jakość potrzebnych komponentów. To oznaczało większe obciążenie kosztowe i potencjalne spadki marż, jednak firma postanowiła nie zmieniać swojej strategii.

image

Cła i oszczędni klienci: Elf Beauty notuje spadki

Jeśli chodzi o pozytywne skutki ceł na funkcjonowanie amerykańskich firm, było ich mniej. Niektóre z podmiotów, prowadzących produkcję w USA lub mających duży udział przychodów z rynku krajowego, mogły krótkoterminowo odczuć korzyść ze spadku konkurencji cenowej importowanych produktów (gdy import był droższy), co mogło poprawić ich sprzedaż krajową. Jednak takie efekty były bardziej widoczne w danych sprzedażowych detalistów (np. większe udziały rynkowe) niż w oficjalnych wynikach finansowych producentów.

Na ogół więc amerykańskie firmy, szczególnie te zależne od importu składników lub gotowych kosmetyków, odczuły głównie presję kosztową wynikającą z ceł – przede wszystkim w postaci spadku marż i konieczności podnoszenia cen produktów. W efekcie przełożyło się to negatywnie na ich wyniki i nierzadko zmusiło do restrukturyzacji łańcuchów dostaw.

Firmy europejskie i azjatyckie. Kto stracił, a kto zyskał?

Firmy europejskie (głównie popularne na rynku w USA francuskie i włoskie marki) odnotowały wyraźne straty w eksporcie. Z bilansów handlu zagranicznego wynika, że francuskie kosmetyki odnotowały w 2025 roku spadek eksportu do USA o ok. 19-25 proc. w 2025 r., co przełożyło się na stratę ok. 541 mln euro wartości eksportu kosmetyków. Był to pierwszy spadek eksportu od 2008 roku dla francuskiego sektora beauty i wyraźne osłabienie sprzedaży perfum, makijażu i produktów pielęgnacyjnych z Francji na tym kluczowym rynku.

image

Cła i K-beauty uderzają w eksport francuskich kosmetyków do USA

Wyższe cła – sięgające 20 proc. lub więcej – zwiększały koszty sprzedaży w USA, co pogarszało konkurencyjność marek europejskich wobec lokalnych produktów lub marek z krajów mniej obciążonych (np. Azji), a także – w części przypadków – zmuszało firmy do absorbowania kosztów ceł, co obniżało ich marżę operacyjną na tym rynku. Dla dużych, działających globalnie firm takich jak L’Oréal, Chanel czy Estée Lauder wyższe taryfy mogły oznaczać niższą sprzedaż w USA i konieczność podwyżek cen, co w efekcie przekłada się na gorsze wyniki segmentu eksportu w raportach.

Producenci azjatyccy (K-beauty, J-beauty) a cła Trumpa

W okresie funkcjonowania “taryf Trumpa” producenci z Korei Południowej raportowali globalny wzrost eksportu kosmetyków, przy czym ich udział w rynku w USA niekoniecznie spadał tak mocno, jak miało to miejsce w przypadku europejskich brandów – częściowo z tego powodu, że ceny i model sprzedaży online były bardziej konkurencyjne, dodatkowo firmy azjatyckie często absorbowały koszty ceł, aby utrzymać swoją konkurencyjność.

Mniejsze marki azjatyckie, sprzedające w modelu cross-border e-commerce, mogły odczuwać negatywny wpływ taryf w postaci niższej rentowności na rynku amerykańskim i wzrostu kosztów logistycznych/administracyjnych.

Dla eksporterów z krajów rozwijających mocno przemysł kosmetyczny (takich jak Turcja, Brazylia czy Indie) cła oznaczały na ogół zwiększenie bariery wejścia na rynek USA, co ograniczyło ich dynamikę sprzedaży i udziały w amerykańskim rynku. Wiele marek globalnych o szerokich łańcuchach dostaw próbowało optymalizować koszty i przenosić część produkcji bliżej rynku konsumpcji, co jednak  zwiększało koszty operacyjne i obniżało krótkoterminowe zyski.

Kto stracił, a kto zyskał najwięcej?

Największe straty odnotowały duże koncerny francuskie, eksportujące kosmetyki do USA – efektem był spadek wartości eksportu, niższe marże i większe ryzyko cenowe. Straciły też marki zależne od importu surowców i opakowań – zarówno amerykańskie, jak i międzynarodowe, które musiały absorbować lub przenosić koszty na konsumentów. Cła negatywnie odbiły się też na biznesie małych i średnich marek eksportujących do USA (w szczególności z Azji), które nie mogły polegać na ekonomii skali – ich marże skurczyły się pod wpływem wzrostu ceł i opłat logistycznych.

Na relatywne zyski mogli liczyć producenci z USA, bazujący na lokalnych składnikach – odnieśli korzyści konkurencyjne w czasie, gdy import stał się kosztowniejszy i klienci szukali krajowych (=tańszych dla ich portfeli) marek. Niektóre azjatyckie marki, które skorzystały na rosnącym globalnym popycie i absorbowały koszty, by zachować udział na rynku – choć ich zyski mogły nie wzrosnąć znacząco. Firmy, które wcześniej zabezpieczały się przez dywersyfikację sourcingu, odczuły stosunkowo mniejsze straty finansowe.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
23.02.2026 09:38
Hiszpania: wycofano projekt dekretu dotyczącego oznakowania Braille na kosmetykach
Temat dostępności oznakowania produktów pozostaje ważnym obszarem regulacyjnymShutterstock

Hiszpania wycofała projekt dekretu królewskiego dotyczącego oznakowania produktów konsumenckich, w tym również produktów kosmetycznych, m.in. w zakresie obowiązku stosowania alfabetu Braille’a w języku hiszpańskim. Planowane regulacje, mimo ich społecznego celu polegającego na zwiększeniu dostępności informacji dla osób niewidomych i niedowidzących, spotkały się z istotnymi zastrzeżeniami ze strony KE, Światowej Organizacji Handlu, a także przedstawicieli branży. Czego dotyczyły wątpliwości?

Projekt hiszpańskiego dekretu o oznakowaniu produktów wycofany z procedury TRIS i WTO

W czerwcu Królestwo Hiszpanii przekazało do Komisji Europejskiej, za pośrednictwem systemu TRIS (Technical Regulation Information System), projekt dekretu królewskiego dotyczącego zasad oznakowania produktów konsumenckich. Projekt ten został równolegle notyfikowany w ramach WTO (World Trade Organization). Ostatecznie jednak dokument został wycofany zarówno z procedury WTO, jak i z systemu TRIS, co oznacza, że w obecnej formie nie będzie on dalej procedowany legislacyjnie.

Projekt przewidywał wprowadzenie nowych obowiązków w zakresie oznakowania opakowań produktów konsumenckich, w tym m.in. produktów kosmetycznych oraz substancji i mieszanin niebezpiecznych wprowadzanych do obrotu na terytorium Hiszpanii. Celem proponowanych regulacji było zwiększenie dostępności informacji na etykietach dla osób niewidomych i niedowidzących.

Zgodnie z założeniami projektu, oznakowanie opakowań miało obejmować jednoczesne stosowanie alfabetu Braille’a w języku hiszpańskim, wytłoczonego oznakowania dotykowego otaczającego kod QR oraz samego kodu QR zawierającego szczegółowe informacje o produkcie. Wymogi te miały mieć zastosowanie do wszystkich produktów objętych zakresem dekretu, w tym również do produktów kosmetycznych.

W przypadku produktów, których największa powierzchnia opakowania wynosiła co najmniej 10×1 cm, planowano obowiązek zamieszczenia: nazwy produktu zapisanej w alfabecie Braille’a, specjalnego oznakowania dotykowego dla niebezpiecznych substancji i mieszanin, dla których nie jest wymagane ostrzeżenie dotykowe zgodne z rozporządzeniem CLP, a także kodu QR (lub innego nośnika danych) oznaczonego w sposób wyczuwalny dotykiem. Pod kodem QR miały znajdować się pozostałe informacje wymagane przepisami, o ile nie zostały one przedstawione w alfabecie Braille’a.

Wejście w życie dekretu planowano na dzień następujący po jego publikacji, przy jednoczesnym przewidzeniu maksymalnie dwuletniego okresu przejściowego, umożliwiającego dostosowanie produktów już obecnych na rynku do nowych wymagań. W związku z wycofaniem projektu z dalszego procedowania, planowane zmiany nie zostaną jednak wdrożone.

Pomimo działań podejmowanych przez organizacje branżowe, mających na celu zachęcenie państw członkowskich do zgłaszania uwag w ramach procedury TRIS, projekt nie doczekał się dalszego rozwoju. Zgłaszane zastrzeżenia koncentrowały się przede wszystkim na niewykonalności proponowanych rozwiązań z perspektywy technicznej i ekonomicznej, w szczególności w odniesieniu do sektora kosmetycznego.

Krytyczna ocena projektu dekretu przez Komisję Europejską i Światową Organizację Handlu

Komisja Europejska już na etapie notyfikacji odniosła się krytycznie do projektu dekretu królewskiego zgłoszonego przez Królestwo Hiszpanii. W swojej ocenie wskazała, że część proponowanych obowiązków może mieć charakter nieproporcjonalny oraz stwarzać ryzyko fragmentacji rynku wewnętrznego Unii Europejskiej. Zdaniem Komisji, niektóre z planowanych rozwiązań pozostawały w sprzeczności z przepisami rozporządzenia (WE) nr 1223/2009 dotyczącego produktów kosmetycznych, które kompleksowo reguluje zasady oznakowania oraz zakres informacji przekazywanych konsumentom.

W związku ze swoimi niepokojami Komisja zwróciła się do władz hiszpańskich o przegląd projektu dekretu oraz przedstawienie sprawozdania z wyników analiz i ewentualnych aktualizacji do dnia 23 grudnia 2025 r., jednak po tej dacie nastąpiło wycofanie planowanego projektu.

Projekt dekretu był również notyfikowany w ramach Światowej Organizacji Handlu (WTO). W toku tej procedury przedstawiciele innych państw zgłosili podobne zastrzeżenia, wskazując na możliwy negatywny wpływ proponowanych regulacji na handel międzynarodowy oraz na ryzyko tworzenia barier technicznych w obrocie towarami.

Wycofanie projektu dekretu – konsekwencje dla przedsiębiorców

Planowane regulacje, mimo ich społecznego celu polegającego na zwiększeniu dostępności informacji dla osób niewidomych i niedowidzących, spotkały się z istotnymi zastrzeżeniami ze strony Komisji Europejskiej, Światowej Organizacji Handlu, a także przedstawicieli branży.

Wątpliwości dotyczyły przede wszystkim nieproporcjonalności proponowanych wymogów, ich potencjalnej sprzeczności z obowiązującymi przepisami unijnymi oraz ryzyka tworzenia barier technicznych i ekonomicznych, szczególnie dla sektora kosmetycznego. W konsekwencji projekt nie będzie dalej procedowany w dotychczasowej formie, mimo iż temat dostępności oznakowania produktów dla całego społeczeństwa pozostaje ważnym obszarem regulacyjnym, który może powrócić w przyszłości na poziomie krajowym lub unijnym.

Aleksandra Kondrusik

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
24. luty 2026 02:36