StoryEditor
Prawo
01.04.2021 00:00

Poseł pyta premiera o sankcje dla urzędników inspekcji farmaceutycznej zmuszające do działań zgodnych z prawem

Poseł Kamil Bortniczuk skierowała do prezesa rady ministrów interpelację w sprawie naruszania przez organy Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej zasad wynikających z Konstytucji Biznesu.

Na początku swojej interpelacji poseł Kamil Bortniczuk (aktualnie bezpartyjny, wcześniej PiS, a potem Porozumienie)  przypomniał, że w 2017 r. uchwalona została nowelizacja ustawy Prawo farmaceutyczne potocznie zwana „apteką dla aptekarza”.

Przyjęte wówczas przez sejmową większość zmiany w prawie zakładały, że po wejściu w życie nowych przepisów zezwolenie na prowadzenie apteki ogólnodostępnej otrzymać może wyłącznie farmaceuta lub farmaceuci zrzeszeni w ramach spółki jawnej bądź partnerskiej, niebędący właścicielami więcej niż 4 placówek aptecznych.

Dodatkowo w przepisach zawarto także kryteria geograficzne i demograficzne stanowiące, że w przypadku jeśli w gminie jedna apteka przypada na mniej niż 3000 osób, otworzenie nowej jest możliwe w odległości 500 metrów od innych istniejących aptek (1000 m w przypadku, jeśli liczba aptek w gminie przekracza wskaźnik demograficzny).

Poseł przypomniał też, że w trakcie prac legislacyjnych nad rzeczonym projektem ustawy jego założenia były krytykowane przez wiele środowisk.

– Zwracano uwagę na to, że przyjęcie tych zmian w prawie doprowadzi do zmniejszenia dostępu do leków dla pacjentów, a rynek aptek zostanie zabetonowany, co spowoduje odpływ młodzieży chętnej do studiowania farmacji pozbawionej perspektyw posiadania własnej apteki w przyszłości. Dodatkowo zwracano uwagę na to, że przyjęcie tzw. „apteki dla aptekarza” w żaden sposób nie przyniesie korzyści, jakich oczekiwali jej autorzy – czytamy na wstępie interpelacji.

Dalej Kamil Bortniczuk pisze, że „po kilku latach od wejścia tych przepisów wiemy, że ograniczenie możliwości otwierania aptek w miastach nie spowodowało zwiększenia liczby nowo otwieranych placówek na terenach wiejskich, ceny leków sprzedawanych w aptekach nie uległy obniżeniu, a dostępność leków dla pacjentów pogorszyła się. Nowelizacja nie wpłynęła także na zwiększenie obsady farmaceutycznej pracującej w poszczególnych aptekach, gdyż zamykanie kolejnych placówek aptecznych spowodowało odpływ farmaceutów z zawodu”.

Dodaje również, że „od połowy 2017 r., kiedy apteka dla aptekarza weszła w życie, łączna liczba ogólnodostępnych aptek działających w Polsce zmniejszyła się o ponad 1400 placówek, a dane Głównego Urzędu Statystycznego potwierdzają także stale zmniejszającą się liczbę farmaceutów pracujących w aptekach (o ponad tysiąc farmaceutów mniej od wejścia w życie ADA!)”.

W swojej interpelacji Bortniczuk przypomina, że w 2017 r. również premier Mateusz Morawiecki krytycznie wypowiadał się na temat procedowanej wówczas „apteki dla aptekarza”, zwracając uwagę na to, że właściwą ochronę interesów i bezpieczeństwa pacjentów zapewnia obowiązek zatrudniania w aptekach farmaceutów i w związku z tym tak rygorystyczne ograniczenia w zakresie stosunków właścicielskich nie są potrzebne.

– Krytyczne uwagi do projektu zgłosiło także kierowane wówczas przez premiera Ministerstwo Rozwoju – dodaje.

Dalej wylicza, że na zbyt daleko idące regulacje antykoncentracyjne w „ADA” zwracał również uwagę m.in. prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Ostatecznie jednak projekt ustawy uzyskał poparcie sejmowej większości i od 3,5 roku uzyskanie zezwolenia na prowadzenie apteki ogólnodostępnej wiąże się w Polsce z koniecznością spełnienia szeregu dodatkowych kryteriów o charakterze demograficznym, geograficznym oraz podmiotowym.

– W konsekwencji liczba nowopowstających aptek w Polsce dramatycznie spadła (w 2019 r. wydano zaledwie 72 nowe pozwolenia, a w 2020 r. jedynie 66) – czytamy w interpelacji.

Bortniczuk zwraca uwagę, że przepisy „apteki dla aptekarza” okazały się ogromnym problemem także dla właścicieli aptek działających przed wejściem w życie tej nowelizacji.

– W trakcie procesu legislacyjnego tej nowelizacji na etapie sejmowym i senackim przedstawiciele projektodawców oraz reprezentanci Ministerstwa Zdrowia wielokrotnie zapewniali przedsiębiorców i opinię publiczną, że apteki już działające na rynku nie będą podlegać pod regulacje zawarte w nowelizacji – przypomina.

Dodaje, że wnioski legislacyjne dotyczące uściślenia przepisów w celu zapewnienia należytej ochrony prawnej podmiotom będącym właścicielami aptek przed wejściem w życie nowelizacji były negatywnie opiniowane przez Ministerstwo Zdrowia, którego przedstawiciele tłumaczyli, że nowe przepisy dotyczą wyłącznie nowych pozwoleń.

W swojej interpelacji poseł wraca też do tego, że ówczesny wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz podczas posiedzenia senackich komisji w dniu 19 kwietnia 2017 r. poświęconego nowelizacji tłumaczył m.in., że bardzo krótki okres vacatio legis proponowanych przepisów jest uzasadniony, gdyż „sedno tej ustawy odnosi się do tworzenia nowych aptek, a więc nie ma tutaj powodu do wydłużania tego terminu, bo nie chodzi o nacjonalizację czy jakieś odbieranie aptek, do czego przedsiębiorcy musieliby się jakoś specjalnie przygotowywać”.

Bortniczuk przypomina, że w podobny sposób reprezentant Ministerstwa Zdrowia komentował również wątpliwości zgłaszane wówczas przez przedstawicieli organizacji społecznych oraz parlamentarzystów dotyczących ochrony praw do dziedziczenia aptek przez spadkobierców niebędących farmaceutami.

– Deklarowany wówczas przez przedstawicieli rządu zakres nowo uchwalanych przepisów był jasny: nie miały one działać wstecz. Z tymi deklaracjami jasno korespondowała również treść proponowanych przepisów, które nie zawierały żadnych regulacji określających warunki czy termin dostosowania dotychczas działających placówek aptecznych do nowego prawa – czytamy w interpelacji.

Dalej pismo posła Bortniczuka przypomina, że po wejściu w życie przedmiotowej nowelizacji Ministerstwo Zdrowia nie dokonało zmiany interpretacji przepisów „apteki dla aptekarza” w powyższym zakresie.

Co więcej, w kwietniu 2019 r. w odpowiedzi na wniosek złożony przez rzecznika małych i średnich przedsiębiorców minister zdrowia wydał objaśnienia prawne dotyczące możliwości i zakresu stosowania ustawy z dnia 7 kwietnia 2017 r. o zmianie ustawy Prawo farmaceutyczne w odniesieniu do zezwoleń na prowadzenie aptek ogólnodostępnych wydanych przed wejściem w życie tejże ustawy.

W piśmie tym minister zdrowia jasno wskazał, że „przepis art. 99 ust. 4 u.p.f. (regulujący, że zezwolenie na prowadzenie apteki ogólnodostępnej może otrzymać wyłącznie farmaceuta lub spółka jawna lub partnerska farmaceutów) w brzmieniu nadanym ustawą z dnia 7 kwietnia 2017 r. nie znajduje zastosowania do zezwoleń na prowadzenie apteki ogólnodostępnej wydanych przed dniem wejścia w życie tej ustawy.

W konsekwencji, podmiot, który uzyskał takie zezwolenie przed wejściem w życie ustawy z dnia 7 kwietnia 2017 r. nie może zostać pociągnięty do odpowiedzialności za niespełnienie wymagań przewidzianych w art. 99 ust. 4 u.p.f., ani nie może zostać zobligowany do ich wypełnienia przez organ Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej”.

Poseł zwraca uwagę, że te jednoznaczne interpretacje przepisów „apteki dla aptekarza” są w ostatnich miesiącach coraz częściej podważane przez organy Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej, która w swoich decyzjach dotyczących placówek aptecznych działających na podstawie zezwoleń wydawanych przez wejście w życie tej nowelizacji stosuje przepisy uchwalone w 2017 r.

Jako przykład podaje decyzję jaką 18 września 2020 r. wydał opolski wojewódzki inspektor farmaceutyczny, cofając zezwolenia na prowadzenie trzech aptek ogólnodostępnych w Kluczborku, prowadzonych przez jedną z polskich sieci aptecznych.

– Apteki te działały na podstawie zezwoleń wydanych przed uchwaleniem „apteki dla aptekarza”. Opolski WIF w uzasadnieniu decyzji uznał, że tzw. limit 4 aptek ma zastosowanie również do podmiotów prowadzących apteki na podstawie zezwoleń wydanych przed „apteką dla aptekarza” oraz stanowi warunek ciągły prowadzenia działalności aptecznej – czytamy w interpelacji.

To jednak nie wszystko, bowiem, kilka miesięcy później ten sam wojewódzki inspektor farmaceutyczny wydał tożsamą decyzję w postępowaniu dotyczącym jednej z aptek działających w Nysie.

– Decyzje te są całkowicie niezgodne z przytoczonymi powyżej interpretacjami ministra zdrowia, a także z artykułowanymi podczas prac legislacyjnych w parlamencie intencjami autorów projektu nowelizacji Prawa farmaceutycznego z 2017 r. – zwrócił uwagę poseł.

Konsekwencje niezgodnej z literalnym brzmieniem przepisów oraz interpretacjami wydawanymi przez Ministerstwo Zdrowia wykładni przepisów „apteki dla aptekarza” dotykają również wielu polskich małych i średnich przedsiębiorców. Interpelacja przypomina, że w grudniu zeszłego roku media szeroko opisywały przypadek współwłaściciela 15 aptek w Częstochowie, który może stracić na nie zezwolenia, gdyż próbując zapewnić swojej córce farmaceutce większe możliwości w zakresie dziedziczenia, dokonał przekształcenia swojej spółki.

– Mimo cofnięcia tych zmian śląski wojewódzki inspektor farmaceutyczny wszczął postępowanie w jego sprawie, zarzucając mu naruszenie przepisów „apteki dla aptekarza”. W konsekwencji częstochowskiemu przedsiębiorcy grozi utrata dorobku całego życia, mimo że swoje zezwolenia na prowadzenie aptek uzyskiwał przez 2017 r. i zgodnie z obowiązującymi przepisami – napisał poseł w swoim piśmie do premiera.

W dalszej części interpelacji przypomina, że od lat z inspekcją o swoją aptekę walczy także przedsiębiorca z Dzierżoniowa, który nie będąc aptekarzem, został samodzielnym właścicielem apteki w wyniku odejścia wspólniczki, farmaceutki, ze spółki.

– Jemu także inspekcja zarzuca naruszenie przepisów "apteki dla aptekarza", pomimo że zezwolenie na prowadzenie apteki wydane zostało przed wejściem tej nowelizacji w życie i zgodnie z przepisami nie podlega pod zasady określone w nowelizacji Prawa farmaceutycznego z 2017 r. – czytamy w interpelacji.

Kolejnym przykładem jest opinia, która w grudniu 2020 r. wydał śląski wojewódzki inspektor farmaceutyczny na wniosek przedsiębiorcy. Jeszcze dalej przesunęła ona interpretację przepisów Prawa farmaceutycznego. W odpowiedzi na pismo przedsiębiorcy śląski WIF stwierdził, że złożenie wniosku o zmianę zezwolenia na prowadzenie apteki w zakresie chociażby samego adresu siedziby i nazwy jej właściciela daje inspekcji prawo do zbadania struktury wewnętrznej wnioskodawcy pod względem spełniania wymogów określonych przez „aptekę dla aptekarza”.

– Niezależnie od tego, czy przedmiotowe zezwolenie zostało wydane przed czy po wejściu w życie przepisów nowelizacji z 2017 r., konsekwencją takiej interpretacji prawa, jaką zaprezentował katowicki WIF, może być cofanie zezwoleń na prowadzenie aptek nawet w przypadku zmian nazwy ulicy, przy której zarejestrowany jest podmiot będący właścicielem apteki, a każdy wniosek o zmianę zezwolenia złożony do inspekcji może skończyć się jego cofnięciem – argumentuje poseł.

Według niego powyższe przykłady postępowań prowadzonych przez organy Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej pokazują, że inspekcja coraz częściej decyduje się na stosowanie przepisów „apteki dla aptekarza” niezgodnie z ich literalnym brzmieniem i wbrew interpretacjom wielokrotnie wydawanym i artykułowanym przez członków Rady Ministrów i inne organy administracji państwowej.

– Działania podejmowane przez inspekcję podważają także skuteczność narzędzi służących ochronie prowadzenia w Polsce działalności gospodarczej wprowadzonych w ramach Konstytucji Biznesu – czytamy w interpelacji.

Poseł Kamil Bortniczuk przypomina w swoim piśmie, ze zainicjowany przez premiera pakiet ustaw Konstytucji Biznesu, których celem było zreformowanie i uproszczenie przepisów dotyczących prowadzenia działalności gospodarczej, był jednym ze sztandarowych projektów legislacyjnych podczas pierwszej kadencji rządów Zjednoczonej Prawicy.

W ramach Konstytucji Biznesu wprowadzono także szereg rozwiązań mających regulować relacje pomiędzy przedsiębiorcami a urzędami oraz załatwianie spraw urzędowych. Jednym z takich narzędzi mających stanowić dodatkową ochronę dla przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą w Polsce była instytucja objaśnień prawnych, zawarta w najważniejszej ustawie pakietu Konstytucji Biznesu – Prawie przedsiębiorców – zwraca uwagę poseł.

Dalej czytamy, że objaśnienia od 2018 r. mogą być wydawane przez ministrów oraz inne organy upoważnione do przedkładania do Rady Ministrów projektów aktów prawnych, takie jak prezes UOKiK czy prezes URE z urzędu lub na wniosek rzecznika małych i średnich przedsiębiorców.

Taka konstrukcja miała z jednej strony ograniczyć napływ wniosków o wydanie objaśnień do organów, a z drugiej strony nadać temu narzędziu odpowiednią rangę z uwagi na to, że inicjatywę w zakresie wydania objaśnień musi podjąć sam organ albo rzecznik małych i średnich przedsiębiorców, czyli osoba kierująca ogólnopolskim urzędem mającym na celu ochronę praw przedsiębiorców.

Zmiany w zakresie przepisów regulujących prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce, w tym wprowadzenie instytucji objaśnień prawnych oraz powołanie urzędu rzecznika małych i średnich przedsiębiorców, miały na celu zwiększenie poziomu ochrony podmiotów prowadzących w Polsce działalność gospodarczą. Przedsiębiorcy mieli zyskać dodatkowe instrumenty zabezpieczające ich interesy gospodarcze oraz własnego rzecznika, który powołany został do obrony ich praw przed organami władzy publicznej.

– Powyżej przedstawione przykłady działań organów Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej dowodzą, że instrumenty te zdają się nie zdawać egzaminu w starciu z państwowymi urzędnikami, którzy podejmując decyzję, nie kierują się nie tylko literalnym brzmieniem przepisów, ale dodatkowo nie uwzględniają podczas prowadzonych przez siebie postępowań jasnych i jednoznacznych interpretacji przepisów prawa wydawanych przez ministerstwa – napisał w interpelacji Kamil Bortniczuk.

W związku z przedstawionymi okolicznościami poseł zwrócił się w swoim piśmie do premiera z prośbą o odpowiedź na pytania dotyczące działań organów Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej w kontekście interpretacji przepisów wydawanych przez Ministerstwo Zdrowia oraz narzędzia służące do ochrony prowadzenia w Polsce działalności gospodarczej wprowadzone z inicjatywy premiera w ramach tzw. Konstytucji Biznesu.

Po pierwsze pyta, czy zdaniem premiera, opisane przykłady niestosowania się organów Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej do objaśnień prawnych wydanych przez ministra zdrowia nie stanowią naruszenia przepisów Konstytucji Biznesu i czy nie stanowią naruszenia praw przysługujących przedsiębiorcom prowadzącym w Polsce działalność gospodarczą.

Po drugie chciałaby wiedzieć, czy rada ministrów lub inne organy administracji publicznej posiadają narzędzia, które pozwalają skutecznie egzekwować stosowanie się przez urzędników państwowych do treści wydanych na podstawie przepisów ustawy Prawo przedsiębiorców i do objaśnień prawnych.

Pasła interesuje także czy prezes rady ministrów zamierza podjąć działania zmierzające do stosowania się przez organy Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej do interpretacji prawa wydawanej przez organy administracji rządowej. Jeśli tak, to jakie to będą działania? Czy nie jest w tym zakresie konieczna nowelizacja Konstytucji Biznesu i uzupełnienie jej przepisów o normy sankcyjne, zmuszające urzędników do działań zgodnych z prawem?

Na koniec pyta, czy działania organów Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej, wprost sprzeczne z objaśnieniami wydawanymi przez ministra zdrowia, można traktować jako przestępstwa urzędnicze przekroczenia uprawnień lub niedopełnienie obowiązków.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
03.06.2026 12:21
UE chce końca testów na zwierzętach. Branża beauty ma odegrać kluczową rolę
UE chce odejść od testów na zwierzętachShutterstock

Unia Europejska przedstawiła nową mapę drogową zakładającą stopniowe wycofywanie testów na zwierzętach w ocenie bezpieczeństwa chemikaliów – również w sektorze kosmetycznym. Komisja Europejska chce przyspieszyć rozwój alternatywnych metod badawczych, wykorzystujących m.in. sztuczną inteligencję, duże zbiory danych oraz tzw. New Approach Methodologies (NAMs).

W tym artykule przeczytasz:

  • Kosmetyki mają być wzorem dla innych sektorów
  • AI i dane zastąpią tradycyjne testy?
  • Powstaje nowa platforma współpracy dla branży
  • Branża beauty ma być cruelty-free

Strategia stanowi element unijnego Chemicals Action Plan oraz przepisów REACH regulujących ocenę bezpieczeństwa substancji chemicznych. Przyjęta mapa obejmuje 22 działania dotyczące ograniczenia i stopniowego wycofywania testów na zwierzętach w 15 sektorach, m.in. kosmetycznym, farmaceutycznym, chemii przemysłowej oraz produkcji pestycydów.

Kosmetyki mają być wzorem dla innych sektorów

Komisja Europejska podkreśla, że branża beauty od lat znajduje się wśród liderów rozwoju alternatywnych metod testowania i może stać się przykładem dla innych gałęzi przemysłu.

– Po dekadach testów na zwierzętach podejmujemy konkretne kroki, by zakończyć ten proces. To korzyść dla zwierząt, środowiska i samych firm – podkreśla Jessika Roswall, komisarz UE ds. środowiska, gospodarki o obiegu zamkniętym i odporności wodnej.

Według Komisji nowoczesne metody badawcze mogą nie tylko ograniczyć wykorzystanie zwierząt, ale również przyspieszyć ocenę bezpieczeństwa składników i obniżyć koszty procesów badawczych.

image

Resorcinol z klasyfikacją ED HH – konsekwencje regulacyjne dla sektora kosmetycznego

AI i dane zastąpią tradycyjne testy?

Jednym z kluczowych elementów roadmapy jest rozwój NAMs, czyli alternatywnych metod badawczych wykorzystujących modele komputerowe, analitykę danych czy sztuczną inteligencję.

Branża kosmetyczna już dziś intensywnie inwestuje w tego typu rozwiązania. Firmy beauty coraz częściej wykorzystują AI do modelowania bezpieczeństwa składników, przewidywania reakcji skóry czy analizy skuteczności formulacji bez konieczności prowadzenia tradycyjnych testów na zwierzętach.

Komisja Europejska wskazuje, że rozwój AI i zaawansowanych baz danych może znacząco przyspieszyć proces transformacji całego sektora chemicznego.

Powstaje nowa platforma współpracy dla branży

Równolegle Europejska Agencja Chemikaliów (ECHA) uruchomiła platformę Alternatives to Animal Testing, która ma integrować regulatorów, firmy, naukowców oraz organizacje społeczne wokół wdrażania alternatywnych metod badawczych.

Platforma ma służyć wymianie wiedzy, wspieraniu badań i przyspieszaniu akceptacji nowych metod przez regulatorów. Pierwsze spotkanie uczestników odbędzie się jeszcze w tym miesiącu w Helsinkach.

image

Czy biotechnologia uratuje branżę beauty przed kryzysem surowcowym?

Branża beauty ma być cruelty-free

Rosnące znaczenie alternatywnych metod testowania wpisuje się również w zmieniające się oczekiwania konsumentów. Produkty cruelty-free oraz marki komunikujące etyczne podejście do badań i produkcji od kilku lat pozostają jednym z najmocniejszych trendów w globalnym beauty. Technologia non-animal testing staje się dziś nie tylko kwestią regulacyjną, ale również elementem strategii wizerunkowej oraz przewagi konkurencyjnej firm.

Komisja Europejska zapowiedziała, że wdrażanie roadmapy rozpoczyna się natychmiast, a w 2029 roku odbędzie się specjalna konferencja podsumowująca postępy i kolejne etapy transformacji.

 

Źródło: Personal Care Insights

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
26.05.2026 13:43
Cła na paczki z Chin. Giganci logistyki apelują do Brukseli o rozsądek
Cła na tani e-commerce. Giganci logistyki ostrzegająIlustracja stworzona przy pomocy AI

Unijne plany uszczelnienia systemu celnego wywołały opór największych operatorów logistycznych na świecie. DHL, FedEx oraz UPS domagają się od ministrów finansów państw Unii Europejskiej etapowego wdrażania przepisów uderzających w tani e-commerce. Firmy ostrzegają przed paraliżem dostaw i odcięciem rynku od wyrobów medycznych.

W artykule przeczytasz:

  • DHL, FedEx i UPS prognozują paraliż na granicach
  • Shein i Temu pod lupą urzędników
  • Jak nowe przepisy wpłyną na rynek kosmetyczny?

Unia Europejska szykuje radykalne zmiany w przepisach celnych, które mają powstrzymać zalew kontynentu przez tani e-commerce z Azji. Nowe regulacje znoszą dotychczasowe zwolnienia z opłat i nakładają dodatkowe obowiązki sprawozdawcze na operatorów paczkowych. Urzędnicy chcą w ten sposób wyrównać szanse rodzimych przedsiębiorców w starciu z azjatyckimi platformami zakupowymi. Jednak firmy odpowiedzialne za międzynarodowy transport towarów sygnalizują, że urzędniczy harmonogram mija się z rynkową rzeczywistością.

Jak donosi Fashion Network, trzy globalne marki logistyczne skierowały oficjalne pismo do unijnych decydentów. W liście datowanym na 22 maja menedżerowie wyrazili głębokie obawy dotyczące tempa wprowadzania reformy. Ich zdaniem, rygorystyczny termin wyznaczony na 1 lipca jest nierealny do dotrzymania pod względem operacyjnym. Zmiany wymagają bowiem przebudowy systemów informatycznych oraz wdrożenia skomplikowanych procedur wymiany danych handlowych.

DHL, FedEx i UPS prognozują paraliż na granicach

Wspólny front trzech logistycznych potentatów pokazuje wagę problemu, przed którym stoi cała branża handlowa w Europie. Mike Parra, prezes DHL Express Europe, Wouter Roels reprezentujący FedEx Europe oraz Daniel Carrera stojący na czele UPS EMEA podpisali dokument ostrzegający przed chaosem granicznym. Menedżerowie przewidują realne ryzyko masowego zatrzymywania przesyłek w punktach kontrolnych z powodu braku stabilnych i praktycznych ram prawnych.

Według Fashion Network, operatorzy proponują alternatywne, kompromisowe rozwiązanie obecnego kryzysu. Postulują, aby od 1 lipca Unia Europejska wprowadziła jedynie prosty, zryczałtowany podatek celny w kwocie trzech euro od paczek o niskiej wartości. Taki ruch pozwoliłby na natychmiastowe obciążenie tanich towarów, nie generując przy tym gigantycznych zatorów w portach lotniczych i centrach dystrybucyjnych. Natomiast pozostałe, bardziej złożone elementy systemu powinny poczekać na dopracowanie legislacyjne.

Shein i Temu pod lupą urzędników

Głównym celem unijnej ofensywy podatkowej pozostają azjatyccy potentaci e-commerce, którzy zdominowali handel internetowy w Europie. Platformy Shein oraz Temu wysyłają każdego dnia miliony paczek bezpośrednio do europejskich konsumentów, w tym do milionów odbiorców w Polsce. Kosmetyki, akcesoria makijażowe, gadżety oraz odzież omijały dotychczas opłaty celne ze względu na niską deklarowaną wartość pojedynczych przesyłek. Nowe prawo ma raz na zawsze zlikwidować tę lukę.

image

Koniec ery „tanich paczek z Chin”? UE wprowadza nową opłatę manipulacyjną od listopada

Wypada zauważyć, że skutki logistycznego zatoru mogą uderzyć rykoszetem w inne sektory gospodarki, w tym rynek kosmetyczny i farmaceutyczny. – Takie zakłócenia mogą wpłynąć na dostępność materiałów medycznych, opóźnić produkcję przemysłową i stworzyć zatory w europejskich łańcuchach dostaw – ryzyka te są szczególnie istotne w obecnym kontekście geopolitycznym – podkreślają autorzy listu.

Jak nowe przepisy wpłyną na rynek kosmetyczny?

Przedłużające się kontrole i biurokratyczne wymogi oznaczają wydłużenie czasu dostawy paczek, na co zwracają uwagę eksperci z branży handlowej. Konsumenci zamawiający produkty bezpośrednio z Chin będą musieli uzbroić się w cierpliwość. Zmiany odczują także mniejsze podmioty handlowe, które wykorzystują azjatyckie platformy do zaopatrywania swoich punktów w akcesoria kosmetyczne. Dodatkowo, skomplikowane procedury wymiany danych i konieczność uiszczania dodatkowych opłat zwiększą ostateczne koszty dystrybucji.

Istotnym aspektem jest, że radykalne uszczelnienie granic może stać się szansą dla europejskich oraz krajowych producentów kosmetyków. Droższy i wolniejszy transport z Azji skłoni bowiem część konsumentów do poszukiwania alternatyw na rodzimym rynku. W ten sposób rodzime marki, które gwarantują natychmiastową wysyłkę i pełne bezpieczeństwo składników, zyskają silny argument w walce o klienta. Warunkiem jest jednak płynne funkcjonowanie logistyki komponentów, która nie może ucierpieć przez chaos w urzędach celnych.

Unia Europejska stoi przed trudnym wyborem między ochroną własnego rynku a utrzymaniem płynności wymiany towarowej. Decyzja ministrów finansów pokaże, czy Bruksela ugnie się pod naciskiem logistycznych gigantów, czy też zaryzykuje graniczny paraliż w imię walki z azjatycką konkurencją. Ratyfikacja przepisów w kształcie proponowanym przez DHL, FedEx i UPS mogłaby dać rynkowi czas na adaptację.

Źródło: Fashion Network

Zobacz także:

image

Raport Safety Gate 2025: analiza zagrożeń w produktach kosmetycznych

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
05. czerwiec 2026 11:44