StoryEditor
Prawo
09.05.2020 00:00

Rząd ustalił z branżą zasady odmrażania salonów fryzjerskich i kosmetycznych

– Chciałabym, aby usługi beauty mogły być świadczone możliwie szybko, ale przy zachowaniu wszelkich standardów higieny i bezpieczeństwa pracy w tym trudnym dla całego społeczeństwa i polskiej gospodarki czasie – powiedziała wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz podsumowując wczoraj serię spotkań  z przedstawicielami branży beauty. Datę ponownego otwarcia salonów kosmetycznych i fryzjerskich poda premier Morawiecki. Ma to nastąpić lada moment. Wczoraj rząd podsumował konsultacje z przedstawicielami branży beauty dotyczące zachowania standardów bezpieczeństwa w salonach. – Będzie łatwiej niż się spodziewaliśmy – komentują przedstawiciele branży fryzjerskiej.

„Mamy świadomość trudności, z jakimi zmaga się branża beauty, która obejmuje usługi kosmetyczne i fryzjerskie, w dobie pandemii COVID-19. Dlatego odbyliśmy serię spotkań podsumowujących kilkutygodniowy dialog z jej przedstawicielami. Chcemy, aby wytyczne i nowe zasady funkcjonowania nie generowały znaczących kosztów dla salonów kosmetycznych i fryzjerskich, a jednocześnie zapewniały bezpieczeństwo ich klientom” – podało Ministerstwo Rozwoju w komunikacie. Usługi kosmetyczne i fryzjerskie mają ruszyć w trzecim etapie odmrażania polskiej gospodarki. Data zostanie ogłoszona lada moment. 

Chciałabym, aby usługi beauty mogły być świadczone możliwie szybko, ale przy zachowaniu wszelkich standardów higieny i bezpieczeństwa pracy w tym trudnym dla całego społeczeństwa i polskiej gospodarki czasie. Dlatego już od kilku tygodni prowadzimy intensywny dialog z przedstawicielami tej branży. Mamy nadzieję, że dynamika zachorowań w naszym kraju  z tygodnia na tydzień będzie coraz słabsza, co umożliwi otwarcie branży. Ostateczną  decyzję w tej sprawie podejmie premier Morawiecki – powiedziała wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz.

Wiceszefowa resortu rozwoju Olga Semeniuk, dodała: – Wsłuchujemy się  w oczekiwania i  postulaty branży fryzjerskiej i kosmetycznej. Mam nadzieję, że we współpracy z jej reprezentantami będziemy w stanie uniknąć bankructw w tej – niezwykle silnie dotkniętej przez konsekwencje pandemii koronawirusa  – gałęzi biznesu.

Konsultacje z branżą beauty w Ministerstwie Rozwoju, fot. gov.pl

Za nami dwa etapy odmrażania polskiej gospodarki. Branża beauty, która obejmuje usługi kosmetyczne i fryzjerskie, przewidziana jest w kolejnej fazie przystosowywania firm i ich klientów do funkcjonowania w czasie pandemii koronawirusa. Wytyczne, które resort konsultował z jej przedstawicielami, mają im w tym pomóc i ułatwić wykonywanie pracy.  

Decyzję rządu o bliskim otwarciu salonów fryzjerskich  poprzedziły szerokie konsultacje z udziałem ekspertów. Wspólnie poszukiwaliśmy rozwiązań, które pozwolą na bezpieczny powrót do pracy przedsiębiorców branży fryzjerskiej, mimo trwającej pandemii COVID-19. Cieszę się, że z myślą o właścicielach i pracownikach salonów fryzjerskich, a także ich klientach, powstał zestaw praktycznych wytycznych i procedur, których stosowanie pozwoli podjąć pracę z zachowaniem wszelkich zasad ostrożności – skomentowała dr Anna Oborska, dyrektor generalna i wiceprezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Przemysłu Kosmetycznego i Detergentowego.

Dzisiaj odmrażanie gospodarki to właściwie odmrażanie naszego życia. Róbmy to tak, aby działo się to przy zgodzie zainteresowanych i według zrozumiałych zasad. Ważne jest też to, żeby przedsiębiorcy mieli czas na przygotowanie się do wdrożenia zasad, które nie zawsze są proste – dodał Henryk Orfinger, wiceprezydent Konfederacji Lewiatan, współtwórca i wiceprezes Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris.

Justyna Gorlicka-Kruk, członek zarządu Izby Kosmetologów, podkreśliła: – Izba Kosmetologów, we współpracy z innymi organizacjami, na prośbę Ministerstwa Rozwoju podjęła się przygotowania standardów bezpieczeństwa dla gabinetów. Naszym głównym celem było opracowanie procedur na czas trwania epidemii, zapewniających bezpieczeństwo  zarówno klientom, jak i specjalistom branży estetycznej. Jesteśmy przekonani, że wdrożenie zaproponowanych rozwiązań pozwoli na jak najszybsze uruchomienie branży i świadczenie usług w bezpiecznych warunkach. Mając na uwadze dobro przedsiębiorców, Izba Kosmetologów liczy, że podjęty dialog i współpraca z Ministerstwem Rozwoju zaowocuje w najbliższym czasie nowymi projektami, które wspomogą prężnie rozwijającą się branżę kosmetologiczną  w Polsce.

 Blanka Chmurzyńska-Brown, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego, podkreśliła, jak ważne jest otwarcie salonów kosmetycznych także dla dostawców - firm, które z salonami pracują. – Gabinety kosmetyczne i salony fryzjerskie to bardzo istotny element w łańcuchu dostaw branży kosmetycznej. Długi okres wyłączenia możliwości świadczenia ich usług wygenerował straty dla wszystkich – zarówno profesjonalistów, prowadzących często jednoosobowe działalności, jak i firm kosmetycznych, które w swoim portfolio mają wyspecjalizowane preparaty do pielęgnacji skóry, włosów, paznokci. COVID-19 pokazał nam wyraźnie, jak ważna jest współpraca środowiska beauty, dostawców produktów, na których pracuje ten sektor i administracji rządowej. Podobnie jak duża część społeczeństwa, niecierpliwie oczekujemy jak najszybszego powrotu tych zawodów do pracy.

Jak podkreśla Blanka Chmurzyńska-Brown, wytyczne dla salonów powstały w oparciu o przewodnik „Bezpieczne salony kosmetyczne i fryzjerskie – wracamy do pracy”, autorstwa Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego i były przez wiele dni konsultowane m.in. z Izbą Kosmetologów, przedstawicielami branży zrzeszonymi w inicjatywie BeautyRazem oraz OSSP Fantasmagorie. W tej chwili wytyczne są jeszcze akceptowane przez GIS, a jak zapewnia ministerstwo, już wkrótce zostaną opublikowane.

Priorytetem prac było wyposażenie branży beauty w narzędzie, które pozwoli im jak najszybciej wrócić do pracy, jak tylko zapadnie taka decyzja po stronie rządowej. 

– Ponad dwa tygodnie temu w Polskim Związku Przemysłu Kosmetycznego rozpoczęliśmy pracę nad przewodnikiem „Bezpieczne salony kosmetyczne i fryzjerskie – wracamy do pracy”, w którym zebraliśmy szereg aspektów pozwalających na dobre zabezpieczenie pracowników, klientów oraz miejsca świadczenia usług.  Na jego podstawie powstały wytyczne ministerialne – krótsze i  zawierające te najbardziej kluczowe rekomendacje. W trakcie rządowych i branżowych konsultacji, w których braliśmy pod uwagę zarówno sytuację i możliwości małych, jednosobowych działalności jak i sieci salonów, wypracowaliśmy kompromis – wytyczne, dzięki którym zarówno klient, jak i pracownik może czuć się bezpiecznie – podsumowuje Blanka Chmurzyńska Brown. 

Przewodnik Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego to szerokie portfolio rozwiązań, z których  każdy właściciel salonu czy gabinetu kosmetycznego będzie mógł wdrożyć te, które najlepiej pasują do charakteru prowadzonej przez niego działalności:

–  Przyjrzeliśmy się wytycznym, jakie wprowadzono w innych sektorach, również wymagających bliskiego kontaktu  z klientem jak np. stomatologia, sprawdziliśmy, jakie wytyczne przygotowały inne kraje UE i na to wszystko nałożyliśmy perspektywę i specyfikę sektora beauty w Polsce – podsumowuje dr Justyna Żerańska, autor Przewodnika Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.

Branża beauty w tym stylizacji paznokci w wyniku epidemii z dnia na dzień została zamknięta, skutkiem czego przedsiębiorcy zostali z piętrzącymi się rachunkami i zobowiązaniami pracowniczymi przy zerowych dochodach. Branża beauty jako jedna z nielicznych, ma wysokie standardy bezpieczeństwa i świadomość zagrożeń epidemiologicznych. Wypracowane wytyczne w ramach konsultacji MR są odpowiedzią branży na obecną sytuację. Czekamy na jak najszybsze wznowienie usług – stwierdziła Ewa Żabińska-Lubowiecka, prezes OSSP Fantasmagorie & Federacji Beauty Pro.

– Jestem pewny, że procedury wypracowane wspólnie z Ministerstwem Rozwoju pozwolą nam na bezpieczny powrót oraz wykonywanie usług, dbając o dobro i bezpieczeństwo klientów. Wiem, że większości fryzjerów stosuje je od lat, choć nikt dotąd tego od nas nie wymagał. Będzie łatwiej niż się tego spodziewałem – podsumował fryzjer, kreator mody i edukator Rafał Potomski.

Według danych na koniec marca 2020 r. 87 505 podmiotów gospodarczych deklarowało prowadzenie działalności zaliczanej do kategorii „Fryzjerstwo i pozostałe zabiegi kosmetyczne”. Stanowią one blisko 2,2 proc. ogólnej liczby podmiotów gospodarki narodowej znajdujących się w rejestrze REGON. Spośród nich aż 99,6 proc. stanowią mikrofirmy.

Podstawy nowej normalności – najważniejsze stałe zasady bezpieczeństwa

Niezależnie od wytycznych funkcjonowania poszczególnych branż w tzw. nowej normalności, stopniowy powrót do normalności nie zwalnia nas ze stosowania podstawowych zasad bezpieczeństwa. Muszą one stać się podstawą naszego codziennego funkcjonowania.

O czym należy pamiętać szczególnie?

  • Zachowuj 2-metrową odległość od innych w przestrzeni publicznej.
  • Obowiązkowo zasłaniaj nos i usta w miejscach publicznych.
  • Pracuj i ucz się zdalnie, jeśli tylko jest to możliwe.
  • Ściśle przestrzegaj zasad sanitarnych w miejscach gromadzenia ludzi (dezynfekcja i utrzymanie odpowiedniego dystansu).
  • Kwarantanna i izolacja dla osób zarażonych lub potencjalnie zarażonych.
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zdrowie
17.09.2026 12:32
Niebezpieczne kosmetyki nadal trafiają do klientów Amazona i Temu. W składzie rtęć
Kosmetyki z rtęcią wracają do sprzedaży. Problemem są marketplace‘y (fot. Shutterstock)Shutterstock

Mimo obowiązującego od lat zakazu produkty do rozjaśniania skóry zawierające rtęć nadal można znaleźć na dużych platformach e-commerce. Reuters zidentyfikował ponad 20 takich produktów oferowanych m.in. na Amazonie, Temu i TikTok Shop. Żaden z nich nie deklarował jednak obecności rtęci w składzie, a Reuters nie potwierdził niezależnie jej zawartości.

W tym artykule przeczytasz:

  • Produkty z rtęcią wracają pod innymi nazwami
  • Rtęć przyspiesza efekt rozjaśniania skóry
  • Rtęć może uszkadzać nerki i układ nerwowy
  • Amazon, Temu i TikTok deklarują walkę z nielegalnymi produktami
  • Regulacja nie nadąża za transgranicznym e-commerce?

Zakaz stosowania rtęci w kosmetykach obowiązuje w wielu krajach od lat, ale nie wyeliminował z rynku wszystkich produktów zawierających ten toksyczny metal. Jak wynika z analizy Reuters, kremy i inne produkty do rozjaśniania skóry, które znalazły się wcześniej na listach produktów zakazanych, nadal były dostępne na platformach należących do największych graczy e-commerce.

Dziennikarze Reuters znaleźli ponad 20 produktów na Amazonie, Temu i amerykańskim TikTok Shop, a także na należących do Amazona platformach w Wielkiej Brytanii, Francji, Belgii, Indiach i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Analizę przeprowadzono według stanu na 1 września 2026 roku.

Produkty z rtęcią wracają pod innymi nazwami

Problemem jest nie tylko samo oferowanie nielegalnych kosmetyków, ale także sposób, w jaki sprzedawcy próbują omijać systemy kontroli platform.

Reuters znalazł przypadki produktów, które po usunięciu z oferty pojawiały się ponownie pod inną nazwą lub za pośrednictwem innego sprzedawcy. W jednym z przypadków krem "Chandni”, wcześniej wskazany przez amerykańską FDA jako zawierający rtęć, był sprzedawany na Amazonie w Indiach jako "Beauty Brightening Cream”. Na zdjęciu produktu prawidłowa nazwa została dodatkowo zamazana.

Co istotne, żaden z produktów analizowanych przez Reuters nie wymieniał rtęci w składzie. Dziennikarze nie byli również w stanie niezależnie potwierdzić obecności toksycznego składnika we wszystkich znalezionych produktach. Ich identyfikacja opierała się na wcześniejszych listach produktów, wynikach badań i publicznie dostępnych informacjach.

image

Prawo się rzekło, PPWR u płota. Nowe obowiązki, koszty starych stocków i problem fragmentacji

Rtęć przyspiesza efekt rozjaśniania skóry

Produkty rozjaśniające skórę są częścią wartego miliardy dolarów rynku kosmetycznego, szczególnie popularnego w niektórych krajach Azji, Afryki i na Karaibach.

Jak wskazuje cytowany przez Reuters Winston Morgan, toksykolog z University of East London, rtęć może dawać efekt rozjaśnienia skóry w ciągu kilku dni, szybciej niż legalne składniki, takie jak kwas kojowy czy arbutyna. Jest również stosunkowo tania i łatwa do zastosowania w formulacjach.

To właśnie szybkość działania i cena mogą sprawiać, że produkty zawierające rtęć nadal znajdują nabywców. Reuters przywołuje badanie Boston University z 2021 roku, według którego kosmetyki rozjaśniające zawierające kwas kojowy kosztowały średnio 24,89 dolara za uncję, podczas gdy produkty zawierające rtęć znalezione przez dziennikarzy w USA kosztowały około 6,50 dolara za uncję.

Rtęć może uszkadzać nerki i układ nerwowy

Skala problemu jest szczególnie istotna ze względu na toksyczność rtęci. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wskazuje, że nie istnieje znany bezpieczny poziom ekspozycji na rtęć. Metal może negatywnie wpływać m.in. na nerki, mózg i układ nerwowy.

W 2013 roku przyjęto Konwencję z Minamaty, której stronami jest ponad 150 państw. Dokument ma ograniczać m.in. produkcję, import i sprzedaż produktów zawierających rtęć.

W USA FDA ogranicza zawartość rtęci w kosmetykach do maksymalnie 1 części na milion (ppm). Reuters przypomina jednak, że organy regulacyjne w USA i Wielkiej Brytanii znajdowały wcześniej produkty do rozjaśniania skóry zawierające znacznie wyższe stężenia tego metalu.

image

Pakistan: toksyczne poziomy rtęci w kremach wybielających

Amazon, Temu i TikTok deklarują walkę z nielegalnymi produktami

Reuters zwrócił się do platform, na których znaleziono produkty. Amazon, Temu i TikTok podkreśliły, że sprzedaż wskazanych kosmetyków jest zabroniona i że podejmują działania mające na celu ich usunięcie oraz ukaranie sprzedawców.

Amazon poinformował o stosowaniu m.in. weryfikacji sprzedawców, wymaganiu dokumentacji potwierdzającej zgodność produktów oraz – w niektórych przypadkach – wyników badań laboratoryjnych przed dopuszczeniem produktu do sprzedaży. Firma deklaruje również współpracę z organami regulacyjnymi i aktualizowanie list produktów objętych zakazami.

TikTok wskazał, że jego zasady zabraniają produktów mających na celu wybielanie, rozjaśnianie skóry lub redukcję poziomu melaniny. Temu również zadeklarowało usuwanie ofert, które naruszają przepisy lub zasady platformy.

Jednocześnie Reuters podaje, że większość znalezionych przez dziennikarzy produktów nadal znajdowała się na platformach 1 września, mimo że wcześniej została zidentyfikowana jako potencjalnie nielegalna.

Regulacja nie nadąża za transgranicznym e-commerce?

Problem zwraca uwagę na trudność kontrolowania produktów sprzedawanych za pośrednictwem marketplace‘ów. Sprzedawca może znajdować się w innym kraju niż konsument, produkt może być oferowany pod zmienioną nazwą, a jego skład nie zawsze odpowiada informacjom zamieszczonym w ofercie.

WHO potwierdziła Reuters, że kosmetyki rozjaśniające skórę zawierające rtęć nadal są sprzedawane za pośrednictwem internetowych i transgranicznych platform e-commerce, co utrudnia nadzór i egzekwowanie przepisów. Organizacja wskazuje na potrzebę większej współpracy pomiędzy rządami, platformami i sprzedawcami.

Przykładem działań regulatorów jest Francja. 28 sierpnia francuskie władze wydały komunikat dotyczący wycofania kremu Advanced Beauty Cream – Pearl Shine – Parley Goldie, który wcześniej został znaleziony przez Reuters w sprzedaży. Według francuskich urzędników rtęć jest regularnie wykrywana w produktach przeznaczonych do rozjaśniania skóry, a jej obecność ma na celu blokowanie syntezy melaniny.

 

Źródło: Reuters

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
17.09.2026 11:33
L’Oréal Polska z zarzutem greenwashingu. UOKiK kwestionuje eko-oznaczenia kosmetyków Garnier
Shutterstock

Prezes UOKiK zakwestionował sposób, w jaki L’Oréal Polska komunikował właściwości środowiskowe kosmetyków Garnier. Stosowany przez markę system ocen od A do E miał pomagać konsumentom w wyborze bardziej przyjaznych środowisku produktów. Problem w tym, że oceny odnosiły się wyłącznie do innych produktów grupy L’Oréal, a nie do określonych, obiektywnych kryteriów środowiskowych. Spółce grozi kara do 10 proc. obrotu.

Zielona ikonka nie zawsze oznacza „bardziej ekologiczny”

Wpływ produktu na środowisko może być jednym z kryteriów uwzględnianych przez konsumentów przy zakupie kosmetyków, obok ceny, składu czy deklarowanego działania. Jednocześnie wiarygodność informacji środowiskowych ma znaczenie dla decyzji zakupowych. Z najnowszego badania Consumer Conditions Survey wynika, że 54 proc. polskich konsumentów uznaje za wiarygodną większość deklaracji dotyczących wpływu towarów i usług na środowisko. W całej Unii Europejskiej odsetek ten wynosi 50 proc.  

Na tym tle szczególnego znaczenia nabiera sprawa L’Oréal Polska. Prezes UOKiK postawił spółce zarzut naruszania zbiorowych interesów konsumentów w związku z komunikacją dotyczącą właściwości środowiskowych kosmetyków Garnier. Postępowanie dotyczyło stosowanego na stronie internetowej marki „Zielonego Systemu Znakowania Produktów” (Product Impact Labelling – PIL).

System funkcjonował od sierpnia 2021 r. do czerwca 2025 r. i przedstawiał wpływ kosmetyków na środowisko w skali od A do E. Według informacji przekazywanych przez spółkę ocena uwzględniała m.in. pozyskanie surowców, produkcję i transport, sposób użytkowania produktu oraz utylizację opakowania. Najwyższa ocena, A, oznaczała produkt „najlepszy w swojej klasie pod względem wpływu na środowisko i społeczności”. Towarzyszyły jej zielone grafiki oraz komunikaty zachęcające do wyboru produktów określanych jako zrównoważone.  

Problemem był sposób interpretacji skali A–E

Według UOKiK konsumenci nie byli jednak wystarczająco jasno informowani, że produkty Garnier były porównywane wyłącznie z innymi produktami grupy L’Oréal. Oznacza to, że uzyskanie wyższej oceny nie było uzależnione od spełnienia określonego poziomu oddziaływania na środowisko, lecz od tego, jak dany kosmetyk wypadał na tle innych produktów objętych systemem.

image

Sejm odracza walkę z greenwashingiem. Dla branży kosmetycznej stawką są miliony opakowań

W praktyce produkt z oceną A nie musiał więc spełniać z góry określonego, obiektywnego standardu środowiskowego. Oceniany był jako najlepszy w swojej grupie porównawczej. Zdaniem UOKiK sposób prezentacji mógł natomiast sugerować konsumentowi, że litera A lub B oznacza produkt obiektywnie bardziej przyjazny środowisku, a nie jedynie lepszy w porównaniu z innymi produktami L’Oréal.  

Urząd zwrócił uwagę również na sposób komunikowania metodologii. L’Oréal podkreślał udział ekspertów w tworzeniu systemu, jego naukowe podstawy, uwzględnianie wielu czynników oraz zewnętrzną weryfikację danych. Nie oznaczało to jednak – według ustaleń przedstawionych przez UOKiK – że poszczególnym ocenom A–E odpowiadały jasno zdefiniowane kryteria środowiskowe.

Ma to znaczenie również z perspektywy szerszego rynku kosmetycznego. Komisja Europejska wskazywała wcześniej na skalę problemu z wiarygodnością deklaracji środowiskowych: w analizie przeprowadzonej na poziomie UE 53,3 proc. badanych deklaracji środowiskowych uznano za niejasne, wprowadzające w błąd lub bezpodstawne, a 40 proc. nie miało wystarczającego potwierdzenia. Na rynku funkcjonuje ponadto ponad 230 różnych oznaczeń środowiskowych, charakteryzujących się różnym poziomem przejrzystości i weryfikacji.  

Zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej dotyczącymi dyrektywy 2005/29/WE deklaracje odnoszące się do wpływu produktów na środowisko powinny być prawdziwe, jasne, konkretne, dokładne i jednoznaczne. W przypadku prywatnych systemów oznakowania to przedsiębiorca powinien wyjaśnić konsumentowi zasady ich działania oraz znaczenie przyznawanej oceny.

W przypadku L’Oréal Polska spółka zaniechała stosowania zakwestionowanej praktyki w czerwcu 2025 r., jeszcze w toku postępowania. Sam zarzut nie oznacza jednak prawomocnego stwierdzenia naruszenia. Jeśli zostanie potwierdzony, kara może wynieść do 10 proc. obrotu przedsiębiorcy.  

UOKiK rozszerza działania przeciw greenwashingowi

Sprawa L’Oréal wpisuje się w szersze działania UOKiK dotyczące ekologicznych deklaracji przedsiębiorców. W lipcu 2025 r. urząd postawił zarzuty Allegro, DHL, DPD i InPost, a w styczniu 2026 r. kolejne – Bolt, Tchibo i Zara. W przypadku każdej zakwestionowanej praktyki potencjalna kara może sięgnąć 10 proc. obrotu.  

UOKiK przedstawił również istotny pogląd w sprawie z powództwa Fundacji ClientEarth przeciwko Nestlé Polska dotyczącej oznaczeń i reklamy wody Nałęczowianka. Chodziło m.in. o komunikaty „butelka w 100% z innych butelek” oraz „w 100% nadaję się do recyklingu”. Zdaniem urzędu przekazy te mogły sugerować większy zakres ponownego wykorzystania materiału i większe korzyści środowiskowe, niż wynikało to z rzeczywistych właściwości opakowania.  

image

Czy w twojej "zielonej" firmie klienci myją ręce plastikiem?

Istotny pogląd nie rozstrzyga sprawy i nie jest wiążący dla sądu. Pokazuje jednak kierunek interpretacji, w którym znaczenie ma nie tylko to, czy pojedyncze stwierdzenie jest formalnie prawdziwe, ale także jaką całościową informację otrzymuje konsument i jakie wnioski może z niej wyciągnąć.

Dla producentów kosmetyków oznacza to rosnące znaczenie precyzyjnego definiowania deklaracji środowiskowych. Sama zielona kolorystyka, symbol recyklingu, określenia takie jak „zrównoważony” czy system ocen nie przesądzają o ekologiczności produktu. Kluczowe stają się zakres deklaracji, kryteria oceny, możliwość ich zweryfikowania oraz jasne przedstawienie ograniczeń. 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
17. wrzesień 2026 15:03