StoryEditor
Salony beauty
16.09.2024 16:03

Fundacja Beauty Razem włącza się w zbiórkę dla powodzian. Rossmann powołał sztab kryzysowy. Dm szykuje się na wszelkie scenariusze. Wiele biznesów beauty pod wodą

Lądek-Zdrój po przejściu fali powodziowej,16 września 2024 / zdjęcie: internet

Fundacja Beauty Razem uruchomiła zbiórkę finansową dla powodzian. Na zalanych terenach wielu przedsiębiorców prowadzących drobne biznesy – salony kosmetyczne, fryzjerskie, utraciło swój dobytek. Rossmann, Drogerie Markt powołują sztaby kryzysowe, by móc szybko reagować na zmieniającą się sytuację. Zbiórki i akcje pomocowe trwają w całej Polsce. Te o największej skali prowadzone są przez Fundację Siepomaga, Caritas Polska, PCK. Pieniądze wpłacają także przedsiębiorcy w akcji Przedsiębiorcy powodzianom. InPost bezpłatnie dowozi paczki pomocowe.

– Mój gabinet wraz z całym budynkiem w Kłodzku został zalany. Moje serce dziś pękło na tysiąc kawałków. Nie chcę pieniędzy, ale bardzo potrzebuję MOŻLIWOŚCI, by te pieniądze zarobić. Jeśli któraś z Was jest z Wrocławia lub Leszna, prowadzi gabinet i potrzebowałaby kosmetologa na choć kilka dni w miesiącu – proszę napiszcie. Zajmuję się zabiegami na twarz, głównie skórami trądzikowymi, ale nie tylko. Udało mi się uratować oczyszczanie wodorowe este med i produkty do zabiegów dermaquest, Dermomedica, estGen, więc mam na czym działać. Zajmuję się również stylizacją brwi i liftingiem rzęs. Kręcę super rolki. Będę wdzięczna – napisała na profilu grupy Beauty Razem pani Patrycja, która znalazła się w centrum powodziowego dramatu.

Nie jest jedyną osobą, która utraciła swój majątek, miejsce pracy i bezpieczeństwo w wyniku powodzi, która rujnuje miasta na południu Polski. Wiele osób dzieli się zdjęciami, filmami z zalanych terenów i z tego co zostało z ich domów i miejsc pracy po przejściu fali powodziowej.

– Całe Kłodzko, cała Jelenia Góra, Nysa, droga na Lwówek Śląski, Bolesławiec, wszystkie okoliczne wsie, miejscowości, miasteczka. Wszystko pod wodą. Ja mieszkam w Jeleniej Górze, Mój budynek jest w miarę bezpieczny, nie jest zalany, mam prąd, wodę i gaz, ale połowa miasta jest pod wodą, bez prądu, ewakuowani... – pisze pani Sara.  

Jednak przedsiębiorcy prowadzący biznes kosmetyczny nie po raz pierwszy natychmiast zrzeszają się by pomóc kolegom i koleżankom z branży w dramatycznej sytuacji. To zasługa prężnie zorganizowanej grupy Beauty Razem, która w mediach społecznościowych prowadzi stale żyjące forum wymiany informacji, porad prawnych, giełdę, na której można sprzedać wyposażenie salonów, działa marketingowo i mobilizuje się, by zmieniać prawo. Dzięki temu społeczność beauty ma ze sobą natychmiastowy kontakt i może reagować również na tak dramatyczne wydarzenia, jak niedawny pożar kamienicy w Poznaniu, czy obecnie – na powódź niosącą spustoszenie na ogromną skalę.

– Głos mi się łamie i mam w oczach łzy …  Już nie razem pokazaliśmy, że w kupie siła … Więc mam propozycję żebyśmy wspólnie zorganizowali pomoc dla ludzi, dla koleżanek z branży … są i będą pozalewane domy, dobytek ale również biznesy beauty … Wspólnie możemy wysłać ogrom pomocy i wsparcia … – zaapelowała pani Olga aktywnie działająca na fecebookowej grupie.

– Macie ogromne serca, dziękujemy. Prowadzę salon w Nysie w centrum miasta i nie wierzę, że po raz kolejny nasze piękne miasto jest pod wodą. Nysa jest miastem, gdzie branża beauty jest ogromna i większość salonów jest teraz, tak jak ja, w dramatycznej sytuacji! Brak możliwości pracy! Dobytki zalane i jeszcze straszna bieda ludzi, którzy byli klientami salonów bo i oni stracili dobytki życia! Dziękuję za wrażliwość na ludzkie nieszczęście. Czekamy aż woda zejdzie – odpowiedziała na tę inicjatywę pani Edyta.  

Dziś rano na platformie Siepomaga ruszyła oficjalna zbiórka-skarbonka zorganizowana przez Fundację Beauty Razem #BeautyDlaPowodzian.

– POMAGAMY! BRANŻA Beauty Razem DLA POWODZIAN: Udostępnij, Zalajkuj, Skomentuj, Oznacz Potrzebujących, Zgłoś Potrzeby. Firmy, włączcie się. My-Salony, jesteśmy gotowi by pomagać! 100% wpłaconych kwot przekazanych przez serwis SiePomaga, zostanie przekazana Fundacji SiePomaga na wsparcie poszkodowanych w wyniku powodzi. Każda osoba, która wesprze zbiórkę DOWOLNĄ KWOTĄ otrzyma od Fundacji Beauty Razem wybrany eBook, wzór umowy/regulaminu lub poradnik o wartości 149zł! – napisał prezes Fundacji Beauty Razem Michał Łenczyński.

Link do zbiórki: https://www.siepomaga.pl/beautyrazem-dla-powodzian

Na zalanych terenach działały drogerie Natura, Rossmann, ale także drogerie należące do prywatnych właścicieli niezależnych lub zrzeszonych w sieciach franczyzowych. Towar na tych terenach dostarczają m.in. tacy dystrybutorzy jak Błysk, PGD Polska, Ambra.

Jak udało nam się dowiedzieć w hurtowni Błysk, powódź nie zakłóciła jej pracy w znaczącym stopniu. Obecnie na terenie jej działania niedostępne są nieliczne trasy.

– Na chwilę obecną z informacji jakie do nas spływają najbardziej ucierpiały obszary naszego regionu wrocławsko-opolskiego. Inne nasze okręgi działają bez większych zmian. Tam zarówno klienci, jak i pracownicy mają problemy, sytuacja jest cały czas rozwojowa – na szczęście nie mamy informacji by ktoś ucierpiał na zdrowiu. Ze swojej strony jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi pracownikami, franczyzobiorcami i partnerami biznesowymi i naszą pomoc dostosowujemy do ich potrzeb. Dzięki zabezpieczeniom i automatyzacji procesów jeszcze za czasów pandemii, dzisiaj jesteśmy znacznie lepiej przygotowani do elastycznej pracy, zarówno pod kątem narzędzi, jak i samych procesów i procedur postępowania w trudnych sytuacjach – poinformowała nas Klaudia Rudewicz, dyrektor generalna w hurtowni Ambra (grupa Eurocash). 

Rossmann powołał sztab kryzysowy.

– Obecnie ze względu na kataklizm zamkniętych jest kilkanaście naszych drogerii na południu Polski. Przyczynami są: zalania, brak możliwości dojazdu do drogerii czy brak prądu. Jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi pracownikami z terenów dotkniętych powodzią. Robimy wszystko, żeby zapewnić im wsparcie. Powołaliśmy w firmie sztab kryzysowy, który stara się antycypować kolejne możliwe wydarzenia. Drogerie w pozostałych rejonach kraju działają normalnie. Dostawy do nich nie są zagrożone – poinformowała nas Agata Nowakowska, rzecznika Rossmanna w Polsce

Na wszelkie możliwe scenariusze przygotowuje się sieć dm Drogerie Markt, której oddział w Polsce ma siedzibę we Wrocławiu, a większość drogerii działa właśnie na południu kraju. 

– Na ten moment wszystkie sklepy dm są otwarte i funkcjonują normalnie. Najtrudniejsza sytuacja z potencjalnym zagrożeniem zakłócenia ich funkcjonowania lub niestety nawet z potencjałem zalania falą powodziową występuje w Jeleniej Górze, Jelczu-Laskowicach, Opolu, Dobrzykowicach i we Wrocławiu. W tych lokalizacjach przygotowujemy się na wszelkie możliwe scenariusze. Powołaliśmy specjalny sztab kryzysowy i na bieżąco monitorujemy sytuację w okolicach naszych drogerii, mając na względzie przede wszystkim bezpieczeństwo pracowników i klientów, a także zapewnienie ciągłości dostaw. Obecnie wszystkie dostawy są zabezpieczone – poinformował nas Henri Hampe, dyrektor obszaru sprzedaży i administracji dm w Polsce. 

– Uważnie śledzimy wszelkie oficjalne komunikaty – regionalne i rządowe. Nie zapominamy także o lokalnych społecznościach - jesteśmy w bezpośrednim kontakcie z regionalnymi organizacjami, które zapewniają pomoc w miejscach najbardziej dotkniętych skutkami powodzi i ustalamy zakres naszego zaangażowania – dodał.  

Dm zapłaci pracownikom, którzy są lub będą nieobecni w pracy w związku z ich osobistą sytuacją kryzysową. 

– Co najważniejsze nasi pracownicy są bezpieczni, choć nie wszystkim udało się uniknąć strat. Ustalamy indywidualnie, jakie mają zapotrzebowania, by każdemu z nich zapewnić odpowiednie wsparcie. Wszędzie tam, gdzie pozwala na to charakter pracy, zalecamy możliwość skorzystania z pracy zdalnej. Umożliwiamy też naszym pracownikom indywidualne zaangażowanie się w akcje pomocowe w trakcie godzin pracy. Jako odpowiedzialny pracodawca przypomnieliśmy o prawie do urlopu na żądanie czy zwolnienia od pracy z powodu siły wyższej na 2 dni lub 16 godzin z zachowaniem 50 proc. wynagrodzenia. Poszliśmy jednak o krok dalej zapewniając im w tym czasie pełne wynagrodzenie za taką nieobecność. Pracujemy nad kolejnymi rozwiązaniami – zapewnił Henri Hampe.

Sztab kryzysowy powołał także Pelion, właściciel m.in. drogerii Natura i aptek DOZ:

– W obliczu tych tragicznych wydarzeń nasze myśli i serca są blisko naszych pracowników z terenów powodziowych. Jesteśmy z nimi w stałym kontakcie i na bieżąco monitorujemy sytuację, dostosowując pomoc do aktualnych potrzeb. Polska Grupa Farmaceutyczna S.A. swoim pracownikom i ich rodzinom zaoferowała wsparcie psychologiczne, prawne, a także możliwość skorzystania z zapomóg. W spółkach Pelion z terenów objętych powodzią lub nią zagrożonych działają sztaby kryzysowe. Od ubiegłego tygodnia podejmowane są działania zabezpieczające budynki magazynowe i biurowe. Są również przygotowane plany kryzysowe w zakresie bezpieczeństwa ludzi i ochrony mienia – podała firma Pelion.  

Drogerie Natura monitorują cały czas sytuację.

– Najważniejsze dla nas było sprawdzenie bezpieczeństwa naszych pracowników i ich rodzin. Mamy informację od działu operacyjnego w terenie tylko o jednej rodzinie, których gospodarstwo najbardziej ucierpiało w trakcie powodzi. Na stan wczorajszy najbardziej zagrożone były dwie nasze drogerie Natura: w Nysie i Kamiennej Górze. Monitorujemy również sytuację w drogeriach w Kłodzku, Jeleniej Górze, Głubczycach i Prudniku, ze względu na możliwe ewakuacje lub podwyższony stopień zagrożenia powodzią. Planujemy wsparcie powodzian w miastach, które najbardziej ucierpiały a mamy w nich nasze placówki. Przed wejściem będą kosze z produktami pierwszej potrzeby m.in. pasty, mydła, szampony czy płyny do dezynfekcji dla najbardziej potrzebujących i poszkodowanych mieszkańców poinformowała nas Aleksandra BandychHead of Marketing spółki Natura.

W Polsce trwa mobilizacja związana z ogromnymi stratami, jakich doświadczyli mieszkańcy południowych regionów kraju w związku z falą powodziową, która spowodowała wystąpienie rzek z ich koryt, przerwanie mostów i zalanie licznych terenów. Powódź jest większych rozmiarów niż najtragiczniejsza do tej pory, która wystąpiła na tych samych terenach w 1997 r. Żywioł jeszcze nie ustąpił. Trwają zbiórki i akcje pomocowe, które mają szybko wesprzeć osoby i gminy najbardziej poszkodowane.

Największe akcje to:

Zbiórka Siepomaga - https://www.siepomaga.pl/powodzie

Zbiórka Caritas Polska - https://caritas.pl

Zbiórka PCK - https://pck.pl/naratunekpowodz/

O mobilizację zaapelował do firm i korporacji Rafał Brzoska, prezes InPostu i uruchomił bezpłatne dostawy paczek pomocowych dla powodzian:

–  Jako InPost Group dziś uruchamiamy cały dostępny tabor drogowy by dostarczać nieodpłatnie pomoc napływającą z różnych regionów kraju w rejon klęski żywiołowej. Uruchomimy również dedykowany bezpłatny serwis dostaw gotowych paczek pomocowych dla wszystkich, którzy takie paczki będą chcieli wysłać do potrzebujących.Proszę każdą firmę i korporację by pilnie dzisiaj przyłączyła się do naszej akcji - zachęcam do kontaktu osobistego również tu jeśli jakkolwiek mogę pomóc!

Zbiórka Przedsiębiorcy dla powodzianhttps://www.siepomaga.pl/przedsiebiorcy-powodzianom

Poszkodowanych jest wiele osób i firm. Na gorąco analizowane są straty a najwięksi pracodawcy włączają się w pomoc swoim pracownikom i partnerom handlowym. 

Każdy pracownik Biedronki poszkodowany w powodzi może od dziś wystąpić o bezzwrotną zapomogę w kwocie 1500 zł - poinformowała firma. 

Największe spożywcze sieci handlowe, choć same ponioszą straty, ruszyły także z natychmiastową pomocą i dostawami wody, artykułów higienicznych i żywności dla powodzian.

 

 

 

 

Pomagają także najwięksi dystrybutirzy.

 

Halo Wieś
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
23.12.2025 16:47
Czy warto nadal wchodzić w produkcję kosmetyków dla rynku profesjonalnego i usługowego?
Kosmetyka profesjonalna to rosnąca czy malejąca kategoria?Pexels

Rynek profesjonalny (salony fryzjerskie, kosmetyczne, gabinety usługowe, spa) pozostaje atrakcyjny przede wszystkim dlatego, że stoi na realnym popycie na usługi, a nie wyłącznie na sprzedaży detalicznej. W skali globalnej wartość rynku profesjonalnych usług beauty oszacowano na 221,09 mld dolarów w 2024 r., a prognozy mówią o wzroście do 378,47 mld dolarów do 2032 r. (CAGR 6,95 proc.). To sugeruje, że baza „konsumpcji usługowej” – a więc i zapotrzebowania na produkty używane w gabinetach – powinna rosnąć, choć nierównomiernie geograficznie i segmentowo.

Z perspektywy producenta kluczowe jest to, że profesjonalny kanał ma inną ekonomię niż detal: mniejsze znaczenie mają sezonowe „hity”, a większe ma powtarzalność zużyć, szkolenia i lojalność wynikająca z procedur (np. koloryzacja, zabiegi gabinetowe, stylizacja paznokci). Jednocześnie profesjonalizacja usług rośnie wraz z rozmiarem całego rynku beauty; przykładowo globalny rynek hair care wyceniono na 106,91 mld dolarów w 2024 r. (to szeroka kategoria, obejmująca także detal), co pokazuje skalę segmentu, z którego część popytu „przechodzi” przez salony i hurt profesjonalny. 

Polska ma dodatkowy argument: zaplecze produkcyjne i eksportowe. W 2024 r. eksport polskich kosmetyków osiągnął 6,0 mld euro, a saldo handlowe w tej kategorii wyniosło +2,3 mld euro – co oznacza, że branża ma kompetencje wytwórcze i konkurencyjność kosztowo-jakościową, które można wykorzystać także w produktach profesjonalnych (o ile są dopracowane pod parametry zabiegowe i stabilny łańcuch dostaw). Równolegle globalny eksport kosmetyków urósł z 127,1 mld euro w 2020 r. do 174,6 mld euro w 2024 r. (wzrost 37,4 proc.), co wskazuje, że gra toczy się na rynku międzynarodowym, a nie wyłącznie lokalnym. 

image

Salony beauty liczą na Sylwestra. Ich zadłużenie to prawie 55 mln zł

„Czy warto” zależy jednak od barier wejścia i ryzyk, które w pro bywają wyższe niż w detalu. W porównaniu z detalem wyższe są bariery operacyjne, związane z koniecznością utrzymania stałej jakości partii produkcyjnych, kompatybilności produktów z procedurami zabiegowymi oraz zapewnienia wsparcia merytorycznego dla użytkowników profesjonalnych. Rynek usług beauty jest przy tym silnie rozdrobniony – według euroostatu w samej Unii euroopejskiej w zawodach fryzjerskich i kosmetycznych pracowało przed pandemią około 1,7 mln osób, co przekłada się na dużą liczbę małych podmiotów, trudniejszych do centralnego „zagospodarowania” sprzedażowo niż sieci handlowe. Z drugiej strony właśnie to rozdrobnienie sprzyja budowaniu długoterminowych relacji B2B, jeśli producent jest w stanie zapewnić stabilność dostaw i spójność oferty, a jednocześnie zwykle utrudnia szybkie, szerokie wdrożenia nowej marki w kanale profesjonalnym. 

Nie oznacza to jednak, że wejście w produkcję dla rynku usługowego jest pozbawione ryzyk. W porównaniu z detalem wyższe są bariery operacyjne, związane z koniecznością utrzymania stałej jakości partii produkcyjnych, kompatybilności produktów z procedurami zabiegowymi oraz zapewnienia wsparcia merytorycznego dla użytkowników profesjonalnych. Rynek usług beauty jest przy tym silnie rozdrobniony – według Eurostatu w samej Unii europejskiej w zawodach fryzjerskich i kosmetycznych pracowało przed pandemią około 1,7 mln osób, co przekłada się na dużą liczbę małych podmiotów, trudniejszych do centralnego „zagospodarowania” sprzedażowo niż sieci handlowe. Z drugiej strony właśnie to rozdrobnienie sprzyja budowaniu długoterminowych relacji B2B, jeśli producent jest w stanie zapewnić stabilność dostaw i spójność oferty.

Jakie konkretnie ryzyka czyhają na producenta?

Największe zagrożenia przy wejściu w kategorię kosmetyków profesjonalnych nie dotyczą wyłącznie produktu, ale całego modelu biznesowego, wiarygodności i operacyjności marki. Poniżej omawiam je w układzie logicznym, bez wartościowania marketingowego, w odniesieniu do realiów rynku pro i usługowego.

Pierwszym i kluczowym zagrożeniem jest brak wiarygodności profesjonalnej na starcie. Rynek kosmetyków profesjonalnych opiera się w dużej mierze na zaufaniu do skuteczności i powtarzalności działania. Fryzjerzy, kosmetolodzy i technicy pracują na efektach widocznych „tu i teraz”, a błędy produktowe bezpośrednio przekładają się na niezadowolenie klienta końcowego. Nowa marka, która nie ma historii obecności w salonach, referencji szkoleniowych ani udokumentowanych protokołów zabiegowych, startuje z wyraźnym deficytem zaufania. W praktyce oznacza to dłuższy i droższy proces wejścia, wymagający testów użytkowych, programów pilotażowych i pracy z liderami opinii wśród profesjonalistów.

Drugim istotnym ryzykiem jest niedoszacowanie kosztów wejścia i utrzymania obecności w kanale profesjonalnym. W przeciwieństwie do detalu, sprzedaż do salonów rzadko opiera się wyłącznie na cenie jednostkowej produktu. Konieczne są inwestycje w szkolenia, materiały edukacyjne, wsparcie techniczne, często także w dedykowanych przedstawicieli handlowych lub edukatorów. Dodatkowo marże w kanale B2B bywają „rozłożone” pomiędzy producenta, dystrybutora i punkt usługowy, co przy niskich wolumenach początkowych może oznaczać ograniczoną rentowność przez pierwsze lata działalności.

image

Czy każda usługodawczyni beauty musi zostać influencerką?

Trzecim zagrożeniem jest presja operacyjna związana z jakością i powtarzalnością produkcji. Kosmetyki profesjonalne są wykorzystywane w procedurach, które muszą dawać zbliżony efekt niezależnie od partii czy dostawy. Wszelkie wahania konsystencji, zapachu, koloru lub skuteczności są szybciej wychwytywane niż w przypadku produktu detalicznego. Dla producenta oznacza to wyższe wymagania wobec kontroli jakości, stabilności formulacji oraz łańcucha dostaw surowców, co zwiększa ryzyko kosztowe i operacyjne, zwłaszcza przy mniejszych skalach produkcji.

Czwartym obszarem ryzyka jest rozmycie pozycjonowania między rynkiem profesjonalnym a konsumenckim. Wiele marek próbuje łączyć sprzedaż do salonów z równoległą obecnością w e-commerce lub sieciach detalicznych. Jeśli ceny, opakowania lub komunikacja nie są wyraźnie rozdzielone, może to prowadzić do konfliktów kanałowych i utraty zaufania profesjonalistów, którzy nie chcą pracować na produktach łatwo dostępnych dla klienta końcowego w niższej cenie. Dla marki oznacza to konieczność bardzo precyzyjnej architektury oferty i kontroli dystrybucji.

Piątym zagrożeniem są bariery regulacyjne i odpowiedzialność prawna w kontekście użytkowania profesjonalnego. Choć formalnie kosmetyki profesjonalne podlegają tym samym przepisom co detaliczne, w praktyce są stosowane intensywniej i często na skórze problematycznej. To zwiększa ryzyko reklamacji, zgłoszeń niepożądanych działań oraz odpowiedzialności po stronie producenta. Brak odpowiedniej dokumentacji bezpieczeństwa, jasnych instrukcji użytkowania i ograniczeń stosowania może skutkować zarówno problemami regulacyjnymi, jak i reputacyjnymi.

image

Klientom w branży beauty zależy na nowoczesnych płatnościach

Szóstym zagrożeniem jest silna i lojalna konkurencja obecna już w salonach. Rynek profesjonalny jest w wielu segmentach „zabetonowany” przez marki, które działają tam od dekad, oferują kompleksowe systemy produktowe i długofalowe wsparcie edukacyjne. Wejście nowej marki oznacza konieczność realnego „odebrania miejsca na półce” lub w procedurze zabiegowej, co rzadko dzieje się bez wyraźnej przewagi technologicznej, cenowej lub organizacyjnej.

Wreszcie, istotnym zagrożeniem jest zbyt szybka skalacja bez sprawdzonego modelu. Próba równoczesnego wejścia na wiele rynków, do wielu segmentów usługowych lub zbyt szerokiego portfolio produktowego zwiększa ryzyko błędów jakościowych, logistycznych i wizerunkowych. Rynek profesjonalny premiuje konsekwencję i stabilność, a nie tempo ekspansji znane z marek konsumenckich.

Wniosek jest prosty: produkcja dla rynku profesjonalnego nadal może się opłacać, jeśli firma jest gotowa zainwestować nie tylko w sam produkt, ale i we wdrożenie (standardy, szkolenia, dystrybucja B2B), bo popyt usługowy rośnie globalnie i ma mocne podstawy. 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Salony beauty
17.12.2025 09:45
Salony beauty liczą na Sylwestra. Ich zadłużenie to prawie 55 mln zł
Aktualnie największym obciążeniem dla branży beauty jest konieczność dostosowania się do wymogów regulacyjnychShutterstock

Mimo że liczba salonów piękności z roku na rok rośnie, ich właściciele coraz częściej nie radzą sobie ze spłatą zobowiązań, co wynika m.in. z rosnących kosztów prowadzenia działalności i nowych regulacji prawnych. Zadłużenie fryzjerów i kosmetyczek wynosi już niemal 55 mln zł – to o 14 proc. więcej niż rok temu – wynika z danych Krajowego Rejestru Długów. Dlatego zbliżający się sylwester i bale karnawałowe mogą stać się szansą dla branży beauty na wyjście z finansowego dołka.

Najnowsze dane KRD potwierdzają: zadłużenie salonów piękności stale rośnie, notując obecnie najwyższy poziom od kilku lat. Ponad 3,7 tys. podmiotów działających w branży beauty (zakładów fryzjerskich i kosmetycznych) ma średnio do spłaty 14,7 tys. zł. Łącznie są one winne innym firmom 54,8 mln zł. 

W porównaniu do minionego roku zaległości finansowe salonów wzrosły o 14 procent. Stało się tak, mimo rosnącego popytu na usługi fryzjerskie czy kosmetyczne. Powodem mogą być wysokie koszty pracy, ale także ceny surowców i materiałów. Szacuje się, że na środki do pielęgnacji skóry czy włosów i na kosmetyki do makijażu trzeba wydać o około 10 procent więcej. Do tego dochodzą również rosnące ceny energii i wynajmu lokalu oraz podwyżki dla pracowników – wymienia Adam Łącki, prezes zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. 

Liczba zakładów kosmetycznych i fryzjerskich w Polsce stale rośnie. Dziś na rynku funkcjonuje ich ok. 132 tys. Tak szeroka oferta to powód do zadowolenia klientów, ale niekoniecznie już samych przedsiębiorców. Jak podkreśla Sandra Czerwińska, ekspertka Rzetelnej Firmy, podmioty z branży beauty funkcjonują na bardzo konkurencyjnym rynku. 

Bariera wejścia na rynek jest niska, co zachęca przedsiębiorców, w tym głównie kobiety, do zakładania własnej działalności bez konieczności ponoszenia sporych nakładów na start. To z kolei rodzi dużą konkurencję. Co więcej, nie jest to łatwe zadanie, ponieważ początkujący przedsiębiorcy nie mają wyrobionej renomy i trudniej im zdobyć klientów. Branża ma również problemy ze znalezieniem wykwalifikowanej kadry. By wykonywać niektóre zabiegi, nie wystarczy skończyć kilka krótkich kursów. Obniżanie standardów to z kolei prosta droga do tego, by szybko zniknąć z rynku. A wskaźnik przetrwania nie jest wysoki, w minionym roku zamknięto aż 5 tysięcy takich działalności – zauważa Sandra Czerwińska, ekspertka Rzetelnej Firmy.

Małe salony z największymi problemami 

Z danych KRD wynika, że gros dłużników to jednoosobowe działalności gospodarcze. Stanowią one aż 83 proc. wszystkich zadłużonych w branży beauty. 

Średnie zadłużenie przypadające na jednoosobową działalność gospodarczą wynosi około 14 tysięcy złotych, a więc łącznie najmniejsze podmioty odpowiadają za niemal 44 miliony złotych długu. Mikrofirmy dominują w branży beauty, ale jednocześnie są najbardziej narażone na zawirowania finansowe. Pracują na minimalnych marżach, działają lokalnie, często bez rezerw finansowych i wsparcia doradczego. To sprawia, że nawet niewielkie wahania – jak wzrost czynszu, wyższe rachunki za prąd czy potrzeba podwyżek dla pracowników – mogą szybko wpędzić je w kłopoty – mówi Sandra Czerwińska. 

image

Prawne mity w branży beauty

Mazowsze i Pomorze na czele dłużników 

Największe problemy ze spłatą zadłużenia mają firmy działające w województwie mazowieckim. Ponad 700 salonów piękności „dorobiło się” 13,7 mln zł długu. Tuż za nimi znalazły się zakłady fryzjerskie i kosmetyczne z Pomorza, gdzie 383 firmy mają do spłaty ponad 6 mln zł. Niechlubne podium zamykają przedsiębiorcy z Wielkopolski – tutaj 354 podmioty muszą oddać łącznie 5,8 mln zł. 

Najmniejsze zadłużenie mają salony działające na Podlasiu – 63 podmioty zgromadziły 290,5 tys. zł długu. W województwie opolskim firm z długami jest jeszcze mniej, bo jedynie 47, ale ich łączne zobowiązania są wyższe, osiągnęły poziom 533 tys. zł. Na trzecim miejscu znalazły się kosmetyczki i fryzjerzy z województwa świętokrzyskiego – 56 firm ma do oddania 864 tys. zł. 

Salony kosmetyczne z dużych miast i metropolii mają z reguły większe zadłużenie, podczas gdy te z mniejszych miejscowości czy regionów radzą sobie lepiej. Jednym z powodów takiej sytuacji mogą być wysokie koszty prowadzenia firmy w dużych miastach, gdzie czynsz za lokal jest kilkukrotnie wyższy, pracownicy oczekują lepszych zarobków, a klienci mogą mieć spore wymagania, co oznacza konieczność szybkiego dostosowywania się do ich potrzeb. W małych miastach jest mniejsza konkurencja i niższa rotacja pracowników, dzięki czemu łatwiej utrzymać rentowność – wyjaśnia Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Kosztowne regulacje dla branży

Mimo prognozowanego wzrostu, sektor beauty musi liczyć się z kilkoma trudnościami. Jedną z nich jest nadążanie za ciągle zmieniającymi się trendami. Firmy powinny inwestować w nowe produkty do stylizacji, sprzęt do różnorodnych zabiegów, ale także szkolić pracowników zgodnie z najnowszymi wymogami. Duża konkurencja wymusza też ponoszenie nakładów na marketing i obecność w Internecie. Zakłady kosmetyczne powinny budować swoją markę w sieci, zapewniając klientom np. możliwość rezerwacji online.  

Aktualnie największym obciążeniem dla branży beauty jest konieczność dostosowania się do wymogów regulacyjnych. Od 1 stycznia 2025 r. na salony kosmetyczne, fryzjerskie, stylistów paznokci i barberów nałożono obowiązek rejestracji w Bazie Danych o Produktach i Opakowaniach oraz o Gospodarce Odpadami (BDO). Nowe przepisy wynikające z rozporządzenia o odpadach zniosły dotychczasowe zwolnienia, co oznacza, że nawet najmniejsze podmioty wytwarzające odpady niebezpieczne (takie jak tubki po farbach, aerozole, opakowania po lakierach) muszą prowadzić ewidencję i zarejestrować się w BDO. Niespełnienie tego wymogu wiąże się z wysokimi karami finansowymi, zaczynającymi się od 5 tys. zł. To jednak nie wszystko: 1 września 2025 r. wszedł zakaz stosowania TPO w kosmetykach – substancji powszechnie używanej w lakierach do paznokci. Nowy wymóg uderzył w te salony manicure, które już zdążyły zrobić zapasy kosmetyków. 

Warto również zwrócić uwagę na planowane zmiany legislacyjne dotyczące działalności usługowej, jak na przykład rozszerzenie uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy. Choć rząd wycofał się z rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji, to nadal istnieje ryzyko, że inspektorzy PIP będą mogli w drodze decyzji administracyjnej przekształcać umowy zlecenia czy B2B w etaty. Dla wielu salonów beauty, w których zatrudnienie opiera się właśnie na takich formach współpracy, może to oznaczać poważne konsekwencje finansowe – wskazuje Sandra Czerwińska.

Wprowadzenie nowych regulacji i obowiązków administracyjnych nie pozostaje bez wpływu na kondycję finansową salonów kosmetycznych i fryzjerskich. Zwiększone koszty operacyjne, administracyjne oraz potencjalne kary mogą przekładać się na mniejszą rentowność przedsiębiorstw. Nie pomagają też w wyjściu z długów. 

image

Kompleksowa czy przeładowana? Gdzie przebiega granica w ofercie salonu kosmetycznego

Branża beauty ma obecnie duże zobowiązania wobec instytucji finansowych (funduszy sekurytyzacyjnych, banków, firm leasingowych i ubezpieczycieli). Zalega im 40,3 mln zł. Znacznie mniej, bo 4,3 mln zł, salony fryzjerskie i kosmetyczne są winne operatorom komórkowym, 2,2 mln zł – muszą oddać dostawcom energii, a 1,6 mln zł – zarządcom nieruchomości.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
05. styczeń 2026 13:15