StoryEditor
Salony beauty
16.09.2024 16:03

Fundacja Beauty Razem włącza się w zbiórkę dla powodzian. Rossmann powołał sztab kryzysowy. Dm szykuje się na wszelkie scenariusze. Wiele biznesów beauty pod wodą

Lądek-Zdrój po przejściu fali powodziowej,16 września 2024 / zdjęcie: internet

Fundacja Beauty Razem uruchomiła zbiórkę finansową dla powodzian. Na zalanych terenach wielu przedsiębiorców prowadzących drobne biznesy – salony kosmetyczne, fryzjerskie, utraciło swój dobytek. Rossmann, Drogerie Markt powołują sztaby kryzysowe, by móc szybko reagować na zmieniającą się sytuację. Zbiórki i akcje pomocowe trwają w całej Polsce. Te o największej skali prowadzone są przez Fundację Siepomaga, Caritas Polska, PCK. Pieniądze wpłacają także przedsiębiorcy w akcji Przedsiębiorcy powodzianom. InPost bezpłatnie dowozi paczki pomocowe.

– Mój gabinet wraz z całym budynkiem w Kłodzku został zalany. Moje serce dziś pękło na tysiąc kawałków. Nie chcę pieniędzy, ale bardzo potrzebuję MOŻLIWOŚCI, by te pieniądze zarobić. Jeśli któraś z Was jest z Wrocławia lub Leszna, prowadzi gabinet i potrzebowałaby kosmetologa na choć kilka dni w miesiącu – proszę napiszcie. Zajmuję się zabiegami na twarz, głównie skórami trądzikowymi, ale nie tylko. Udało mi się uratować oczyszczanie wodorowe este med i produkty do zabiegów dermaquest, Dermomedica, estGen, więc mam na czym działać. Zajmuję się również stylizacją brwi i liftingiem rzęs. Kręcę super rolki. Będę wdzięczna – napisała na profilu grupy Beauty Razem pani Patrycja, która znalazła się w centrum powodziowego dramatu.

Nie jest jedyną osobą, która utraciła swój majątek, miejsce pracy i bezpieczeństwo w wyniku powodzi, która rujnuje miasta na południu Polski. Wiele osób dzieli się zdjęciami, filmami z zalanych terenów i z tego co zostało z ich domów i miejsc pracy po przejściu fali powodziowej.

– Całe Kłodzko, cała Jelenia Góra, Nysa, droga na Lwówek Śląski, Bolesławiec, wszystkie okoliczne wsie, miejscowości, miasteczka. Wszystko pod wodą. Ja mieszkam w Jeleniej Górze, Mój budynek jest w miarę bezpieczny, nie jest zalany, mam prąd, wodę i gaz, ale połowa miasta jest pod wodą, bez prądu, ewakuowani... – pisze pani Sara.  

Jednak przedsiębiorcy prowadzący biznes kosmetyczny nie po raz pierwszy natychmiast zrzeszają się by pomóc kolegom i koleżankom z branży w dramatycznej sytuacji. To zasługa prężnie zorganizowanej grupy Beauty Razem, która w mediach społecznościowych prowadzi stale żyjące forum wymiany informacji, porad prawnych, giełdę, na której można sprzedać wyposażenie salonów, działa marketingowo i mobilizuje się, by zmieniać prawo. Dzięki temu społeczność beauty ma ze sobą natychmiastowy kontakt i może reagować również na tak dramatyczne wydarzenia, jak niedawny pożar kamienicy w Poznaniu, czy obecnie – na powódź niosącą spustoszenie na ogromną skalę.

– Głos mi się łamie i mam w oczach łzy …  Już nie razem pokazaliśmy, że w kupie siła … Więc mam propozycję żebyśmy wspólnie zorganizowali pomoc dla ludzi, dla koleżanek z branży … są i będą pozalewane domy, dobytek ale również biznesy beauty … Wspólnie możemy wysłać ogrom pomocy i wsparcia … – zaapelowała pani Olga aktywnie działająca na fecebookowej grupie.

– Macie ogromne serca, dziękujemy. Prowadzę salon w Nysie w centrum miasta i nie wierzę, że po raz kolejny nasze piękne miasto jest pod wodą. Nysa jest miastem, gdzie branża beauty jest ogromna i większość salonów jest teraz, tak jak ja, w dramatycznej sytuacji! Brak możliwości pracy! Dobytki zalane i jeszcze straszna bieda ludzi, którzy byli klientami salonów bo i oni stracili dobytki życia! Dziękuję za wrażliwość na ludzkie nieszczęście. Czekamy aż woda zejdzie – odpowiedziała na tę inicjatywę pani Edyta.  

Dziś rano na platformie Siepomaga ruszyła oficjalna zbiórka-skarbonka zorganizowana przez Fundację Beauty Razem #BeautyDlaPowodzian.

– POMAGAMY! BRANŻA Beauty Razem DLA POWODZIAN: Udostępnij, Zalajkuj, Skomentuj, Oznacz Potrzebujących, Zgłoś Potrzeby. Firmy, włączcie się. My-Salony, jesteśmy gotowi by pomagać! 100% wpłaconych kwot przekazanych przez serwis SiePomaga, zostanie przekazana Fundacji SiePomaga na wsparcie poszkodowanych w wyniku powodzi. Każda osoba, która wesprze zbiórkę DOWOLNĄ KWOTĄ otrzyma od Fundacji Beauty Razem wybrany eBook, wzór umowy/regulaminu lub poradnik o wartości 149zł! – napisał prezes Fundacji Beauty Razem Michał Łenczyński.

Link do zbiórki: https://www.siepomaga.pl/beautyrazem-dla-powodzian

Na zalanych terenach działały drogerie Natura, Rossmann, ale także drogerie należące do prywatnych właścicieli niezależnych lub zrzeszonych w sieciach franczyzowych. Towar na tych terenach dostarczają m.in. tacy dystrybutorzy jak Błysk, PGD Polska, Ambra.

Jak udało nam się dowiedzieć w hurtowni Błysk, powódź nie zakłóciła jej pracy w znaczącym stopniu. Obecnie na terenie jej działania niedostępne są nieliczne trasy.

– Na chwilę obecną z informacji jakie do nas spływają najbardziej ucierpiały obszary naszego regionu wrocławsko-opolskiego. Inne nasze okręgi działają bez większych zmian. Tam zarówno klienci, jak i pracownicy mają problemy, sytuacja jest cały czas rozwojowa – na szczęście nie mamy informacji by ktoś ucierpiał na zdrowiu. Ze swojej strony jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi pracownikami, franczyzobiorcami i partnerami biznesowymi i naszą pomoc dostosowujemy do ich potrzeb. Dzięki zabezpieczeniom i automatyzacji procesów jeszcze za czasów pandemii, dzisiaj jesteśmy znacznie lepiej przygotowani do elastycznej pracy, zarówno pod kątem narzędzi, jak i samych procesów i procedur postępowania w trudnych sytuacjach – poinformowała nas Klaudia Rudewicz, dyrektor generalna w hurtowni Ambra (grupa Eurocash). 

Rossmann powołał sztab kryzysowy.

– Obecnie ze względu na kataklizm zamkniętych jest kilkanaście naszych drogerii na południu Polski. Przyczynami są: zalania, brak możliwości dojazdu do drogerii czy brak prądu. Jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi pracownikami z terenów dotkniętych powodzią. Robimy wszystko, żeby zapewnić im wsparcie. Powołaliśmy w firmie sztab kryzysowy, który stara się antycypować kolejne możliwe wydarzenia. Drogerie w pozostałych rejonach kraju działają normalnie. Dostawy do nich nie są zagrożone – poinformowała nas Agata Nowakowska, rzecznika Rossmanna w Polsce

Na wszelkie możliwe scenariusze przygotowuje się sieć dm Drogerie Markt, której oddział w Polsce ma siedzibę we Wrocławiu, a większość drogerii działa właśnie na południu kraju. 

– Na ten moment wszystkie sklepy dm są otwarte i funkcjonują normalnie. Najtrudniejsza sytuacja z potencjalnym zagrożeniem zakłócenia ich funkcjonowania lub niestety nawet z potencjałem zalania falą powodziową występuje w Jeleniej Górze, Jelczu-Laskowicach, Opolu, Dobrzykowicach i we Wrocławiu. W tych lokalizacjach przygotowujemy się na wszelkie możliwe scenariusze. Powołaliśmy specjalny sztab kryzysowy i na bieżąco monitorujemy sytuację w okolicach naszych drogerii, mając na względzie przede wszystkim bezpieczeństwo pracowników i klientów, a także zapewnienie ciągłości dostaw. Obecnie wszystkie dostawy są zabezpieczone – poinformował nas Henri Hampe, dyrektor obszaru sprzedaży i administracji dm w Polsce. 

– Uważnie śledzimy wszelkie oficjalne komunikaty – regionalne i rządowe. Nie zapominamy także o lokalnych społecznościach - jesteśmy w bezpośrednim kontakcie z regionalnymi organizacjami, które zapewniają pomoc w miejscach najbardziej dotkniętych skutkami powodzi i ustalamy zakres naszego zaangażowania – dodał.  

Dm zapłaci pracownikom, którzy są lub będą nieobecni w pracy w związku z ich osobistą sytuacją kryzysową. 

– Co najważniejsze nasi pracownicy są bezpieczni, choć nie wszystkim udało się uniknąć strat. Ustalamy indywidualnie, jakie mają zapotrzebowania, by każdemu z nich zapewnić odpowiednie wsparcie. Wszędzie tam, gdzie pozwala na to charakter pracy, zalecamy możliwość skorzystania z pracy zdalnej. Umożliwiamy też naszym pracownikom indywidualne zaangażowanie się w akcje pomocowe w trakcie godzin pracy. Jako odpowiedzialny pracodawca przypomnieliśmy o prawie do urlopu na żądanie czy zwolnienia od pracy z powodu siły wyższej na 2 dni lub 16 godzin z zachowaniem 50 proc. wynagrodzenia. Poszliśmy jednak o krok dalej zapewniając im w tym czasie pełne wynagrodzenie za taką nieobecność. Pracujemy nad kolejnymi rozwiązaniami – zapewnił Henri Hampe.

Sztab kryzysowy powołał także Pelion, właściciel m.in. drogerii Natura i aptek DOZ:

– W obliczu tych tragicznych wydarzeń nasze myśli i serca są blisko naszych pracowników z terenów powodziowych. Jesteśmy z nimi w stałym kontakcie i na bieżąco monitorujemy sytuację, dostosowując pomoc do aktualnych potrzeb. Polska Grupa Farmaceutyczna S.A. swoim pracownikom i ich rodzinom zaoferowała wsparcie psychologiczne, prawne, a także możliwość skorzystania z zapomóg. W spółkach Pelion z terenów objętych powodzią lub nią zagrożonych działają sztaby kryzysowe. Od ubiegłego tygodnia podejmowane są działania zabezpieczające budynki magazynowe i biurowe. Są również przygotowane plany kryzysowe w zakresie bezpieczeństwa ludzi i ochrony mienia – podała firma Pelion.  

Drogerie Natura monitorują cały czas sytuację.

– Najważniejsze dla nas było sprawdzenie bezpieczeństwa naszych pracowników i ich rodzin. Mamy informację od działu operacyjnego w terenie tylko o jednej rodzinie, których gospodarstwo najbardziej ucierpiało w trakcie powodzi. Na stan wczorajszy najbardziej zagrożone były dwie nasze drogerie Natura: w Nysie i Kamiennej Górze. Monitorujemy również sytuację w drogeriach w Kłodzku, Jeleniej Górze, Głubczycach i Prudniku, ze względu na możliwe ewakuacje lub podwyższony stopień zagrożenia powodzią. Planujemy wsparcie powodzian w miastach, które najbardziej ucierpiały a mamy w nich nasze placówki. Przed wejściem będą kosze z produktami pierwszej potrzeby m.in. pasty, mydła, szampony czy płyny do dezynfekcji dla najbardziej potrzebujących i poszkodowanych mieszkańców poinformowała nas Aleksandra BandychHead of Marketing spółki Natura.

W Polsce trwa mobilizacja związana z ogromnymi stratami, jakich doświadczyli mieszkańcy południowych regionów kraju w związku z falą powodziową, która spowodowała wystąpienie rzek z ich koryt, przerwanie mostów i zalanie licznych terenów. Powódź jest większych rozmiarów niż najtragiczniejsza do tej pory, która wystąpiła na tych samych terenach w 1997 r. Żywioł jeszcze nie ustąpił. Trwają zbiórki i akcje pomocowe, które mają szybko wesprzeć osoby i gminy najbardziej poszkodowane.

Największe akcje to:

Zbiórka Siepomaga - https://www.siepomaga.pl/powodzie

Zbiórka Caritas Polska - https://caritas.pl

Zbiórka PCK - https://pck.pl/naratunekpowodz/

O mobilizację zaapelował do firm i korporacji Rafał Brzoska, prezes InPostu i uruchomił bezpłatne dostawy paczek pomocowych dla powodzian:

–  Jako InPost Group dziś uruchamiamy cały dostępny tabor drogowy by dostarczać nieodpłatnie pomoc napływającą z różnych regionów kraju w rejon klęski żywiołowej. Uruchomimy również dedykowany bezpłatny serwis dostaw gotowych paczek pomocowych dla wszystkich, którzy takie paczki będą chcieli wysłać do potrzebujących.Proszę każdą firmę i korporację by pilnie dzisiaj przyłączyła się do naszej akcji - zachęcam do kontaktu osobistego również tu jeśli jakkolwiek mogę pomóc!

Zbiórka Przedsiębiorcy dla powodzianhttps://www.siepomaga.pl/przedsiebiorcy-powodzianom

Poszkodowanych jest wiele osób i firm. Na gorąco analizowane są straty a najwięksi pracodawcy włączają się w pomoc swoim pracownikom i partnerom handlowym. 

Każdy pracownik Biedronki poszkodowany w powodzi może od dziś wystąpić o bezzwrotną zapomogę w kwocie 1500 zł - poinformowała firma. 

Największe spożywcze sieci handlowe, choć same ponioszą straty, ruszyły także z natychmiastową pomocą i dostawami wody, artykułów higienicznych i żywności dla powodzian.

 

 

 

 

Pomagają także najwięksi dystrybutirzy.

 

Halo Wieś
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zabiegi kosmetyczne
11.02.2026 08:55
Biomikroigły. Trend gabinetowy przenosi się do domowych rytuałów
adobestock

Biomicroneedling był do niedawna zabiegiem zarezerwowanym wyłącznie dla profesjonalnych gabinetów kosmetologicznych. Wszystko wskazuje jednak na to, że technologia biomikroigieł stanie się jednym z kluczowych trendów pielęgnacyjnych 2026 roku – także w codziennej, domowej rutynie. Konsumentki coraz częściej sięgają po rozwiązania inspirowane biomikronakłuwaniem, które pozwalają pracować ze skórą nie tylko podczas zabiegu, ale również pomiędzy wizytami w gabinecie – jako świadome przedłużenie profesjonalnej terapii.

Domowa rutyna na poziomie gabinetowym

Jednym z najsilniejszych kierunków, które dziś wyraźnie przenikają z gabinetów do domowych rytuałów pielęgnacyjnych, są technologie inspirowane biomicroneedling. Kontrolując stymulację skóry, biomikroigły wspierają jej naturalne procesy regeneracyjne oraz ułatwiają przenikanie składników aktywnych — bez konieczności sięgania po inwazyjne procedury.

Bio microneedling należy dziś do najlepiej przebadanych metod biostymulacji skóry. Z perspektywy technologicznej kluczowe znaczenie ma sposób aplikacji oraz przewidywalna reakcja skóry na mikrostymulację, a także jakość i biodostępność składników aktywnych stosowanych w trakcie zabiegu. To właśnie dlatego obserwujemy rosnące zainteresowanie rozwiązaniami opartymi na biomikroigłach, które pozwalają pracować ze skórą także pomiędzy zabiegami gabinetowymi, w bezpiecznej, domowej formie – mówi Małgorzata Pindur, dyrektor Działu Marketingu, Badań i Rozwoju w Popławska Group, właściciela marki Clarena.

Mikrostymulacja zamiast kompromisów

Jednym z obszarów, który szczególnie mocno wpisuje się w ten trend, jest mikrostymulacja skóry. Delikatne biomikroigły, składniki wspierające odnowę komórkową oraz substancje o działaniu przeciwstarzeniowym pozwalają pracować ze skórą w sposób ukierunkowany, ale bez intensywnej ingerencji. 

Technologie te nie tylko stymulują naturalne procesy regeneracyjne skóry, ale również aktywnie wspomagają przenikanie składników odżywczych i przeciwstarzeniowych. To rozwiązania projektowane z myślą o nocnej regeneracji, czyli czasie, gdy skóra naturalnie intensyfikuje procesy naprawcze.

Formuły inspirowane microneedlingiem opierają się na precyzyjnie dobranych składnikach aktywnych. Biomikroigły odpowiadają za kontrolowaną mikrostymulację skóry i ułatwiają transport substancji czynnych w jej głąb. Neuropeptydy wspierają poprawę napięcia i elastyczności skóry, działając na poziomie komunikacji komórkowej. Z kolei roślinne egzosomy oraz komórki macierzyste pochodzenia roślinnego wspomagają procesy odnowy i regeneracji, przyczyniając się do poprawy jakości i struktury skóry. Tak zaprojektowane formuły przygotowują skórę na kolejne etapy pielęgnacji lub zabiegi profesjonalne, wzmacniając efekty terapii.

Regeneracja i wellbeing 

Dzisiejsza pielęgnacja coraz mocniej wpisuje się w szerszy kontekst wellbeingu. Wieczorna rutyna nie jest już wyłącznie obowiązkiem – staje się momentem wyciszenia, świadomego kontaktu ze skórą i inwestycją w jej długofalową kondycję. Trend kontynuacji zabiegów profesjonalnych w domu pokazuje, że nowoczesna kosmetologia nie kończy się w gabinecie – tam się zaczyna, a następnie towarzyszy nam każdego dnia.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
04.02.2026 12:25
Co się stało w kwestii ingerencji Ministerstwa Zdrowia w branżę beauty? Wyjaśniamy: bardzo niewiele.
Botoks? Tylko u lekarza lub lekarki.Roman Fenton

Ministerstwo Zdrowia w oficjalnym komunikacie doprecyzowało, że to producent urządzenia – wprowadzając je do obrotu – określa jego przeznaczenie, poziom ryzyka oraz kwalifikacje użytkowników, a tym samym przejmuje odpowiedzialność za bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów. Stanowisko dotyczy wszystkich procedur medycyny estetyczno-naprawczej i porządkuje kwestie prawne związane z użyciem sprzętu medycznego i kosmetologicznego w gabinetach. Czy to rewolucja? Niestety: to nawet nie jest zmiana.

Resort jednoznacznie wskazał, że jeśli producent klasyfikuje wyrób jako medyczny i nie dopuszcza innych użytkowników niż personel medyczny, urządzenie może być stosowane wyłącznie przez lekarzy lub innych pracowników medycznych. Jednocześnie dopuszczalne jest użycie sprzętu przez kosmetologów lub kosmetyczki, o ile producent w dokumentacji rejestracyjnej wyraźnie przewidział takie zastosowanie i określił parametry jako niestwarzające istotnego ryzyka powikłań. De facto oznacza to, że komunikat potwierdza jedynie niestety istniejący stan prawny i nie sugeruje dalszych prac dotyczących zawężenia kompetencji osób wykonujących tego typu zawody bez państwowego certyfikatu.

Kwestia odpowiedzialności producenta była jednym z głównych tematów pisma skierowanego do organizacji lobbystyczno-branżowej Beauty Razem, znanej z wywalczenia kontrowersyjnego VAT 8 proc. dla branży beauty, która wcześniej interweniowała w sprawie skutków certyfikacji zawodowej. Ministerstwo podkreśla, że warunki użycia urządzeń muszą wynikać z dokumentacji, ulotek oraz procesu rejestracji. W praktyce oznacza to, że decyzja o dopuszczeniu konkretnej grupy zawodowej do pracy na sprzęcie spoczywa przede wszystkim na wytwórcy.

image

W Rządowym Centrum Legislacji pojawiło się rozporządzenie obniżające VAT na usługi kosmetyczne z 23 do 8 proc. Beauty Razem: idziemy po więcej

Resort zwraca jednak uwagę, że wraz z rozwojem badań naukowych i doświadczeń klinicznych identyfikowane są kolejne czynniki ryzyka, w tym koszty zdrowotne i finansowe leczenia powikłań. Dlatego – na podstawie ustawy z 7 kwietnia 2022 r. o wyrobach medycznych – MZ może wprowadzać dodatkowe wymagania lub ograniczenia dla wybranych grup produktów, jeśli stwarzają zagrożenie dla życia lub zdrowia. Takie regulacje mogą obejmować zarówno parametry techniczne, jak i kwalifikacje użytkowników.

Komunikat precyzuje także, które procedury uznawane są za świadczenia zdrowotne i podlegają certyfikacji umiejętności zawodowej „medycyna estetyczno-naprawcza” (kod 028). W dokumencie określono, że lekarz ubiegający się o certyfikat z medycyny estetyczno-naprawczej powinien posiadać wiedzę teoretyczną i kompetencje praktyczne umożliwiające realizację następujących procedur:

  1. wykonywanie zabiegów z zastosowaniem toksyny botulinowej,
  2. modelowanie i korekta tkanek z użyciem usieciowanego kwasu hialuronowego, w tym wolumetria, lifting oraz konturowanie,
  3. terapie z wykorzystaniem kwasu polimlekowego jako stymulatora tkankowego,
  4. zabiegi z użyciem hydroksyapatytu wapnia,
  5. procedury z zastosowaniem polikaprolaktonu,
  6. mezoterapia preparatami nieusieciowanego kwasu hialuronowego oraz substancji aktywnych (aminokwasy, witaminy, polinukleotydy, kolagen, mikro- i makroelementy, peptydy, enzymy, koenzymy, leki) w celach terapeutycznych, regeneracyjnych i przeciwstarzeniowych,
  7. zabiegi autologiczne z wykorzystaniem osocza bogatopłytkowego (PRP) i fibryny,
  8. obsługa certyfikowanych urządzeń medycznych stosowanych w medycynie estetycznej, obejmujących m.in. lasery wysokoenergetyczne (ablacyjne, nieablacyjne, CO₂, pikosekundowe, nanosekundowe, tulowe, KTP, barwnikowe, Nd:YAG, Q-switch, Er:YAG, Er:glass, aleksandrytowe, diodowe, Excimer), IPL i światło szerokopasmowe, radiofrekwencję mono- i bipolarną, ultradźwięki, HIFU, krioterapię, plazmę, elektrochirurgię, karboksyterapię, lampy LED oraz falę uderzeniową,
  9. wykonywanie peelingów medycznych o średniej i dużej głębokości działania z użyciem zatwierdzonych substancji chemicznych,
  10. realizację procedur iniekcyjnych związanych z podawaniem leków, takich jak hialuronidaza, glikokortykosteroidy czy fosfatydylocholina,
  11. działania z zakresu medycyny naprawczej, w tym zabiegi odtwórcze przywracające wygląd i funkcję po urazach, chorobach i operacjach oraz leczenie powikłań pozabiegowych,
  12. procedury wykorzystujące nici medyczne, skleroterapię, przeszczepy własnej tkanki tłuszczowej (lipotransfer) oraz lipolizę iniekcyjną.

Minimalne standardy certyfikacji opisano w dokumencie zatwierdzonym przez Ministra Zdrowia i opublikowanym przez Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego. Certyfikat 028 mogą uzyskać wyłącznie lekarze i lekarze dentyści, przy czym z obowiązku zwolnieni są specjaliści dermatologii i wenerologii oraz chirurgii plastycznej, którzy nabyli kompetencje w toku specjalizacji. Zakres certyfikacji nie obejmuje mezoterapii mikroigłowej ani zabiegów na urządzeniach przeznaczonych przez producentów dla osób niebędących lekarzami.

image

Dlaczego branża beauty w Polsce pozostaje słabo uzwiązkowiona?

Dane zebrane przez Beauty Razem pokazują jednak istotną skalę ekonomicznych konsekwencji regulacji. 63,3 proc. przedsiębiorców wykonujących zabiegi estetyczne zainwestowało w sprzęt medyczny średnio 267 710 zł. W przypadku zakazu używania takich urządzeń przez osoby inne niż lekarze przeciętny salon mógłby stracić całość tej kwoty. Równocześnie ponad 82 proc. firm poniosło wydatki na sprzęt kosmetologiczny i kosmetyczny – średnio 102 267 zł.

Ponad 50 proc. ankietowanych deklaruje, że w scenariuszu zaostrzenia przepisów rozważałoby likwidację działalności. Dodatkowym obciążeniem są zobowiązania finansowe: 47 proc. przedsiębiorców posiada leasing lub kredyt na urządzenia. W praktyce około połowa utraconego sprzętu mogłaby zostać przejęta przez finansujących, pozostawiając właścicieli z niespłaconym długiem.

Lider organizacji, Michał Łenczyński, komentuje sprawę następująco:

Dlaczego teraz jest jatka w mediach? Bo: lekarze "triumfują", bo komunikat pasuje do ich narracji, media robią clickbaity, bo "zakaz" się lepiej klika niż "nic się nie zmieniło" od 3 lat, część prawników i portali robi zasięgi na cudzej pracy, sprzedając "interpretacje" i ebooki, które mówią ludziom to, co chcą usłyszeć, a nie to, co jest bezpieczne. Na czym polega ironia sytuacji? Część skrajnego środowiska lekarskiego świętuje, że "nic się nie zmieniło", a w praktyce jedyna zmiana to to, że z dnia na dzień stracili możliwość kupowania od kosmetologów sprzętu za ułamek wartości.

Istotnie, sprawa budzi emocje, jednak zwraca uwagę także na istotny w skali kraju problem: brak wystandaryzowanych certyfikacji, dzięki którym osoby wykonujące dowolne zabiegi upiększające mogłyby wykonywać swój zawód dopiero pochwaliwszy się stosownemu organowi wiedzą z zakresu np. dezynfekcji sprzętu czy znajomości anatomii, jak ma to miejsce np. w prowincjach Kanady. Komunikat Ministra Zdrowia z 23 stycznia 2026 r., dotyczący zasad realizacji procedur medycyny estetyczno-naprawczej, stanowi rezultat wielomiesięcznych konsultacji prowadzonych z przedstawicielami środowiska medycznego, w tym ze Stowarzyszeniem Lekarzy Dermatologów Estetycznych (SLDE).

Organizacja ta uczestniczyła aktywnie w pracach eksperckich, konsekwentnie podkreślając, że wskazane zabiegi mają charakter świadczeń zdrowotnych i powinny być wykonywane wyłącznie przez lekarzy oraz lekarzy dentystów posiadających prawo wykonywania zawodu, a także potwierdzone, certyfikowane kompetencje. Wydany komunikat potwierdza zdaniem SLDE wspomnianą wyżej rolę systemu certyfikacji umiejętności zawodowych w medycynie estetyczno-naprawczej jako mechanizmu zwiększającego bezpieczeństwo pacjentów, podnoszącego jakość realizowanych procedur oraz porządkującego ramy prawne prowadzenia działalności lekarskiej w tym obszarze.

Skala rynku jest znacząca. Zabiegami estetycznymi zajmuje się w Polsce około 70 tys. aktywnych podmiotów spośród 170 tys. firm działających w usługach beauty. Łączna wartość inwestycji w sprzęt medyczny w tej części branży przekracza 24 mld zł. Oznacza to, że każda zmiana regulacyjna dotycząca kwalifikacji personelu i dostępu do urządzeń ma bezpośredni wpływ nie tylko na bezpieczeństwo pacjentów, ale także na tysiące miejsc pracy, poziom zadłużenia przedsiębiorstw i stabilność całego sektora usług estetycznych. „Komunikat Ministerstwa Zdrowia uznajemy za pierwszy krok do ograniczenia wykonywania procedur medycyny estetyczno-naprawczej przez niemedyków” - zaznaczył w komentarzu cytowany przez RynekZdrowia.pl wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Klaudiusz Komor. Czy rzeczywiście to jest głównym problemem?

Zasłona dymna

Choć stanowisko Ministerstwo Zdrowia, zgodnie z którym procedury medyczne powinny być realizowane wyłącznie przez lekarzy i lekarzy dentystów, trudno kwestionować z perspektywy bezpieczeństwa pacjentów, sam komunikat nie rozwiązuje szerszego problemu systemowego. Ograniczenie iniekcji, zabiegów z użyciem toksyny botulinowej, wypełniaczy czy wysokoenergetycznych laserów do personelu medycznego jest logiczne i spójne z definicją świadczeń zdrowotnych. Ryzyko powikłań – martwicy tkanek, powikłań naczyniowych, blizn czy reakcji ogólnoustrojowych – wymaga wiedzy klinicznej i możliwości natychmiastowej interwencji medycznej. W tym sensie decyzja resortu porządkuje obszar, który przez lata funkcjonował w szarej strefie interpretacyjnej.

image

Pielęgniarki dokonują eksodusu do branży beauty. Jak to wpłynie na standardy i przyszłość polskiego sektora urodowego?

Jednocześnie komunikat pełni rolę swoistego „listka figowego” wobec problemu, który pozostaje nierozwiązany od lat: braku państwowego, jednolitego systemu certyfikacji kompetencji dla osób wykonujących usługi beauty i kosmetologiczne. W Polsce dostęp do zawodu kosmetologa czy osoby wykonującej specjalistyczne zabiegi aparaturowe nadal nie jest powiązany z obowiązkową licencją, egzaminem państwowym ani rejestrem uprawnień. W wielu krajach i regionach świata – m.in. w wybranych stanach USA, w Wielkiej Brytanii czy Australii – funkcjonują systemy licencyjne, które wymagają określonej liczby godzin szkoleniowych, zdania egzaminów i regularnego odnawiania uprawnień. Tego typu rozwiązania porządkują rynek i ułatwiają nadzór.

Certyfikacja ma zarówno wyraźne zalety, jak i koszty. Do korzyści należą: standaryzacja kompetencji, większe bezpieczeństwo klientów, ograniczenie szarej strefy, łatwiejsza kontrola jakości usług oraz podniesienie prestiżu zawodu. Ułatwia też odpowiedzialność prawną – wiadomo, kto ma prawo wykonywać określone procedury i na jakich warunkach. Z drugiej strony system generuje bariery wejścia, zwiększa koszty szkoleń, wymaga administracji i może czasowo zmniejszyć liczbę aktywnych podmiotów na rynku... co per saldo przekłada się na profesjonalizację i zwiększenie jakości usług. W długim okresie profesjonalizacja zwykle sprzyja konsolidacji i stabilności branży, zamiast jej chaosowi.

Przykładem wymagania certyfikacyjnego dla manikiurzystki (nail technician) w Kanadzie jest konieczność ukończenia profesjonalnego programu szkoleniowego lub kursu w akredytowanej placówce, który obejmuje zarówno część teoretyczną, jak i praktyczną — dotyczącą m.in. higieny, bezpieczeństwa, anatomii paznokci, procedur manicure i pedicure oraz zasad sterylizacji. Po ukończeniu takiego programu uczestnik otrzymuje certyfikat kwalifikacji zawodowej, który potwierdza zdobytą wiedzę i umiejętności i jest często wymagany przez pracodawców na rynku usług manicure i pedicure. 

W praktyce wiele szkół i college’ów w prowincjach takich jak Ontario oferuje programy „Nail Technician Certificate”, które trwają określoną liczbę godzin zajęć (np. 350 h lub więcej) i obejmują zarówno zajęcia w sali dydaktycznej, jak i praktyczne ćwiczenia pod nadzorem instruktora. Taki certyfikat często jest punktem wyjścia do legalnej pracy w salonach kosmetycznych, choć szczegółowe wymagania mogą różnić się między prowincjami. 

W niektórych prowincjach istnieje również możliwość uczestniczenia w systemie praktyk lub odbywania szkolenia w formie „apprenticeship” przed uzyskaniem pełnej kwalifikacji, co oznacza formalne połączenie nauki z pracą pod nadzorem doświadczonego specjalisty. 

Niestety nie wszędzie w Kanadzie obowiązuje rządowa licencja zawodowa dla manikiurzystek — np. Kolumbia Brytyjska nie nakłada obowiązku posiadania formalnej licencji rządowej, choć ukończenie kursu i posiadanie certyfikatu znacznie ułatwia pracę i zatrudnienie.  

Dlatego sprzeciw wobec relatywnie wąskiego ograniczenia – jakim jest przekazanie zabiegów stricte medycznych wyłącznie w ręce medyków – można odczytywać jako sygnał, że sektor wciąż nie przeszedł pełnej profesjonalizacji. Jeśli branża postrzega oddanie świadczeń zdrowotnych lekarzom jako zagrożenie, a nie naturalny standard bezpieczeństwa, oznacza to, że dyskusja o licencjach, egzaminach i formalnych kwalifikacjach dopiero przed nami. Bez systemowych ram kształcenia i certyfikacji napięcia między kosmetologią a medycyną estetyczną będą powracać, a rynek nadal pozostanie podatny na spory interpretacyjne i nierówne standardy usług.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
12. luty 2026 20:30