StoryEditor
Surowce
04.07.2022 00:00

Czy kosmetyki naturalne są wegańskie?

Jakie kosmetyki można określić wegańskimi? Jakie składniki mogą się znaleźć w wegańskich formułach? Czy to, że kosmetyk jest naturalny jest równoznaczne z tym, że jest wegański? Sandra Zelent-Kraciuk z firmy CosmetoSAFE Consulting, przygotowała przegląd najważniejszych informacji o wegańskich kosmetykach z pozycji safety assesora.

Coraz więcej osób wybiera wegański styl życia dlatego również kosmetyki wegańskie stale zyskują na popularności. „Wegańskie”, „Vegan”, czy „Vegan friendly” – te deklaracje coraz częściej możemy zobaczyć na etykietach kosmetyków. To kategoria produktów, która stale rośnie w siłę. Wynika to również z zainteresowania zdrową żywnością i poszukiwania nowych, bardziej ekologicznych rozwiązań. Weganizm to nie tylko dieta roślinna, ale także styl życia. Weganie poza tym, że nie jedzą mięsa, ani żadnych produktów odzwierzęcych nie noszą także ubrań z naturalnych materiałów takich jak jedwab czy wełna, a także skórzanych torebek czy butów.

Niezależnie od powodów z jakich konsumenci unikają składników pochodzenia odzwierzęcego w kosmetykach, zagłębianie się w świat wegańskiej pielęgnacji może być ciekawe.

Jaka jest definicja kosmetyku wegańskiego?

Nie istnieją ścisłe regulacje prawne kosmetyków wegańskich. Przekładając weganizm na „język” kosmetyczny, w ogólnym rozumieniu i dobrych praktykach przyjmuje się, że kosmetyki wegańskie to produkty, które nie zawierają w swoim składzie substancji pochodzenia zwierzęcego oraz nie są testowane na zwierzętach.

Kryteria są jasne – intuicyjnie wiemy, że takie substancje jak: lanolina i jej pochodne; mleko i jego przetwory; produkty pszczele, jak: wosk pszczeli, propolis czy miód; prebiotyki pochodzące z przetworów mlecznych; proteiny odzwierzęce: jak jedwab, keratyna, kolagen np. rybi; cholesterol; chitozan, colostrum, jad żmii, węża czy śluz ślimaka oraz barwniki takie jak karmin – nie powinny znaleźć się w składzie kosmetyków wegańskich. Należy zwrócić uwagę również na niektóre składniki kompozycji zapachowych.

Jakie składniki kosmetyków są wegańskie?

Pamiętajmy, że sama analiza składu INCI na opakowaniu nie jest wystarczająca, aby stwierdzić, czy kosmetyk można określić mianem wegańskiego. Część substancji, które niegdyś rzeczywiście były pochodzenia zwierzęcego, dzięki postępowi technologicznemu można dziś wytworzyć syntetycznie lub biotechnologicznie. Przykładem może być śluz ślimaka, kolagen czy piżmo syntetyczne. Dlatego istotne są też informacje o pochodzeniu danego surowca.

Wegańskie certyfikaty

Niektóre marki potwierdzają także swoją „wegańską wiarygodność” takimi certyfikatami jak np. Vegan nadawane przez The Vegan Society, V fundacji Viva czy PETA Cruelty free and vegan. Należy pamiętać, że organizacje te mają własne kryteria ich odpłatnego przyznawania.

Te certyfikaty są pewnym wyznacznikiem kosmetyków wegańskich, ale produkt bez takich oznaczeń również może być wegański – decyduje o tym jego skład i pochodzenie surowców, określenia „wegański”, „naturalny”, „ekologiczny” i „cruelty free” nie są synonimami.

Czytaj także: Producenci kosmetyków zabiegają o wegańskie certyfikaty

Czy kosmetyki wegańskie są ekologiczne?

Kosmetyki naturalne wcale nie muszą być kosmetykami wegańskimi. Możemy znaleźć w ich składzie np. miód, lanolinę czy wosk pszczeli. Bez wątpienia produkty wegańskie bazują na wyciągach roślinnych, ekstraktach ziołowych i składnikach mineralnych. Czy są one bardziej bezpieczne? Powtarzamy od dawna – to, że coś jest naturalne nie oznacza, że jest bardziej bezpieczne. Składniki roślinne często wywołują bardzo intensywne reakcje skórne – nie są bezpieczniejsze niż produkty niewegańskie.

Istnieją oczywiście kosmetyki, które są jednocześnie naturalne i wegańskie. Pojawia się również pytanie czy produkt wegański jest ekologiczny? Najczęściej odpowiedź brzmi tak, ponieważ cała filozofia wegańska dotyczy ograniczenia spożywania mięsa, którego produkcja nie jest ekologiczna.

Co może się znaleźć w składzie kosmetyku wegańskiego?

Prawo nie narzuca ścisłych reguł, co nie może znaleźć się w składzie INCI kosmetyku wegańskiego. Ale wytyczne rozumiemy intuicyjnie.

My, na co dzień składy INCI skrupulatnie analizujemy… Czasami przeglądając bazę Cosing można znaleźć naprawdę ciekawe „kwiatki” zgłoszone jako potencjalne surowce kosmetyczne.

Jakie składniki odzwierzęce są zakazane w kosmetykach?

W kosmetykach wegańskich substancje odzwierzęce są zakazane, a czy są jakieś składniki odzwierzęce, które w kosmetykach (w ogóle) są zakazane?

Podobnie jak w przypadku surowców pochodzenia ludzkiego, których zakaz stosowania regulowany jest zgodnie z aneksem II Rozporządzenia 1223/2009 w pozycji 416: komórki, tkanki lub produkty pochodzące z ciała ludzkiego… w aneksie II znajdziemy pozycję dotyczącą zakazanych produktów odzwierzęcych.

W aneksie II, pozycja 419 znajdziemy zakaz stosowania substancji spełniających definicję: surowce kategorii 1 oraz surowce kategorii 2 zdefiniowane, odpowiednio, w art. 4 i w art. 5 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1774/2002 ( 3 ) oraz ich pochodne składniki. Czego dotyczy w/w rozporządzenie (bądź późniejsze akty prawne go zmieniające)? Chodzi tutaj o produkty uboczne pochodzenia zwierzęcego nieprzeznaczone do spożycia przez ludzi.

W bazie Cosing znajdziemy szereg substancji mieszczących się w tej kategorii, które naszym zdaniem bardziej nadają się do horroru niż do bazy danych składników kosmetycznych! Przykłady? Brain Extract (ekstrakt z mózgu ssaków); Brain Lipids (lipidy pochodzące z tkanki mózgowej); Calf Blood Extract (wyciąg z krwi bydlęcej); Cerebrosides (sfingolipidy izolowane z mózgu i ośrodkowego układu nerwowego zwierząt); Cow Blood Clot Extract (wyciąg ze skoagulowanej krwi krowiej); Hydrolyzed Red Blood Cells (hydrolizat czerwonych krwinek otrzymywany w wyniku hydrolizy kwasowej, enzymatycznej lub innej); Marrow Extract (wyciąg ze szpiku kostnego ssaków); Marrow Lipids (lipidy pochodzące ze szpiku kostnego); Neural Extract (wyciąg z tkanki nerwowej ssaków); Spinal Cord Extract (wyciąg ze zwierzęcego rdzenia kręgowego); Spleen Extract (wyciąg ze śledziony ssaków); Squalene pochodzenia zwierzęcego; Deer Blood (krew jelenia); Deer Antler Cell Extract (ekstrakt z hodowli komórek pochodzących z poroża jelenia); Deer Fat (tkanka tłuszczowa pozyskiwana z jelenia); Deer Milk Extract (ekstrakt z mleka łani).

Sami jesteśmy zdziwieni, jakie ciekawostki można znaleźć w repozytorium Cosing. I to zgłoszone jako potencjalne surowce kosmetyczne… W naszej opinii  w Europie chyba nigdy nie było takich pomysłów, aby stosować wyżej wymienione substancje w kosmetykach.

A Wam udało się znaleźć coś ciekawego w spisie potencjalnych składników kosmetycznych?

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Surowce
03.11.2026 13:08
Bioodpady jako surowiec dla przemysłu kosmetycznego. Technologia celuje w niższy ślad węglowy
”Kwas kapronowy jest dla przemysłu czymś w rodzaju półproduktu. Możemy z niego otrzymywać związki wykorzystywane w żywności, perfumach, kosmetykach czy środkach czystości.” - powiedział prof. Oleśkowicz-Popiel portalowi Mam Startup.Kaboompics

Resztki z przetwórstwa żywności i odpady z brązowego pojemnika mogą posłużyć do wytwarzania związków wykorzystywanych m.in. w kosmetykach, perfumach i środkach czystości. Jak donosi portal Mam Startup, zespół prof. Piotra Oleśkowicza-Popiela rozwija proces fermentacji mieszanych kultur mikroorganizmów, który ma przekształcać odpady w wartościowe półprodukty chemiczne. Według wstępnych obliczeń ich ślad węglowy może być nawet o 80 proc. niższy niż w przypadku odpowiedników pochodzących z surowców kopalnych. Technologia jest na etapie badań i przygotowań do zwiększenia skali.

Dla producentów kosmetyków i dostawców składników liczy się nie tylko funkcja surowca, lecz także jego pochodzenie, powtarzalność i wpływ środowiskowy. Rozwiązanie rozwijane przez zespół prof. Piotra Oleśkowicza-Popiela wpisuje się w poszukiwanie alternatyw dla związków wytwarzanych z ropy naftowej. W procesie wykorzystywane są społeczności mikroorganizmów, które przetwarzają bioodpady w określone związki chemiczne. Badania prowadzone są od około 10 lat, a obecnie zespół przygotowuje technologię do kolejnego etapu rozwoju.

W odróżnieniu od fermentacji wykorzystującej pojedynczy, wyizolowany szczep, proces opiera się na współpracy wielu mikroorganizmów. Ma to ułatwiać przetwarzanie surowców o zróżnicowanym składzie. Potencjalnym wsadem mogą być odpady kuchenne z frakcji bio oraz pozostałości z przemysłu rolno-spożywczego. Zespół pracował m.in. z kwaśną serwatką; rozważane są także pozostałości po produkcji soków i przetwarzaniu warzyw. Dla zakładów spożywczych takie strumienie mogą oznaczać koszt zagospodarowania, a dla procesu fermentacji – źródło związków organicznych.

Jednym z głównych produktów badań jest kwas kapronowy, zaliczany do średniołańcuchowych kwasów karboksylowych. Może odgrywać rolę związku platformowego, czyli półproduktu, z którego można otrzymywać kolejne substancje. Wśród możliwych zastosowań jego pochodnych wymieniane są kompozycje zapachowe, kosmetyki, dodatki do żywności i środki czystości. Sam kwas ma charakterystyczny, niezbyt przyjemny zapach, ale jego pochodne mogą mieć inne, m.in. owocowe nuty. Oznacza to, że dla branży kosmetycznej potencjalnym obszarem wykorzystania są dalsze produkty chemiczne, a niekoniecznie sam kwas jako gotowy składnik kosmetyku.

image

Czy kosmetyki mogą pomóc mleczarniom? Serwatka zyskuje na znaczeniu w czasie zmian na rynku nabiału

Najważniejsza liczba dotycząca wpływu środowiskowego odnosi się do wstępnych analiz zespołu: produkty otrzymywane z bioodpadów mogą mieć ślad węglowy niższy nawet o 80 proc. od odpowiedników wytwarzanych w konwencjonalnych procesach z surowców kopalnych. To szacunek, a nie wynik zweryfikowany dla każdego produktu i pełnego cyklu życia. Fermentacja oraz dalsze przetwarzanie również wymagają energii, dlatego technologia nie jest bezemisyjna.

Dla potencjalnych odbiorców przemysłowych kluczowe będzie potwierdzenie parametrów procesu przy większej skali. Obecnie zespół dysponuje reaktorem laboratoryjnym o pojemności kilkunastu litrów. Następnym krokiem ma być instalacja demonstracyjna o pojemności do 1000 litrów, czyli 1 m³. Skala pośrednia pozwoli sprawdzić, czy możliwe jest utrzymanie odpowiedniej temperatury, mieszania i pH w większej objętości. Warunki, które można kontrolować w niewielkim reaktorze, nie muszą być jednakowe w całym urządzeniu o znacznie większej pojemności, a mikroorganizmy reagują na takie różnice.

Dopiero wyniki prób w instalacji demonstracyjnej mają pomóc przygotować technologię do pierwszej niewielkiej skali komercyjnej. Z perspektywy branży kosmetycznej oznacza to, że na tym etapie rozwiązanie należy traktować jako rozwijaną technologię, a nie dostępne już źródło surowca o potwierdzonej skali dostaw. Potencjalni partnerzy będą potrzebowali danych m.in. o wydajności procesu, jakości i powtarzalności produktu, kosztach oraz wymaganiach dotyczących przygotowania surowca. 

image

Z kanalizacji do perfumerii: nowa technologia zmienia odpady tłuszczowe w luksusowe zapachy

Rozwój technologii wspiera program PRIME Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, który pomaga zespołom badawczym przygotować rozwiązania do transferu do gospodarki. W projekcie uczestniczą także opiekun transferu technologii Łukasz Łowiński oraz lider biznesowy dr Filip Brodowski. Zespół prowadzi rozmowy z uczelnią o powołaniu spółki, która mogłaby rozwijać rozwiązanie. Program ma wesprzeć m.in. rozpoznanie potrzeb rynku i przygotowanie modelu komercjalizacji.

Wykorzystanie bioodpadów nie zastąpi wszystkich surowców kopalnych ani nie oznacza, że odpady powinny być wytwarzane w celu pozyskania wsadu. Może jednak stworzyć dodatkową ścieżkę zagospodarowania pozostałości z produkcji rolno-spożywczej i ograniczyć zużycie surowców kopalnych w części łańcucha dostaw. Dla producentów kosmetyków znaczenie technologii będzie zależeć od wyników skalowania oraz potwierdzenia, że uzyskiwane związki spełniają wymagania jakościowe i ekonomiczne przemysłu.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Surowce
08.10.2026 08:17
L’Oréal pod presją pozwów w USA. W tle talk i ryzyko zanieczyszczenia azbestem
Największą zmianą dla rynku może być więc nie natychmiastowe wycofanie talku, ale wzrost kosztów i ryzyka związanego z jego stosowaniem.Shutterstock

L’Oréal powołał doradców ds. restrukturyzacji, którzy mają przeanalizować możliwości rozwiązania problemu rosnących zobowiązań prawnych w USA związanych z talkiem i innymi składnikami chemicznymi stosowanymi w części produktów kosmetycznych firmy.

W tym artykule przeczytasz:

  • Talk i azbest. Skąd wzięły się kontrowersje?
  • Sąd uchyla 950 mln dolarów odszkodowania
  • Spory o talk obejmują dziesiątki tysięcy pozwów
  • Talk w kosmetykach: zastosowanie i ryzyko
  • Co rosnąca presja oznacza dla rynku kosmetycznego?

Jak podaje “The Wall Street Journal”, amerykańska spółka zależna L’Oréal współpracuje z kancelarią prawną specjalizującą się w restrukturyzacji Weil, Gotshal & Manges oraz bankiem inwestycyjnym Ducera Partners. Doradcy mają pomóc w zmierzeniu się z masowymi pozwami składanymi przez osoby twierdzące, że zachorowały w związku ze stosowaniem produktów zawierających talk. Jak czytamy w “The Wall Street Journal”, informacje te pochodzą od osób zaznajomionych ze sprawą.

Grupa kosmetyczna mierzy się również z odrębnymi zarzutami dotyczącymi produktów do chemicznego prostowania włosów. Ich użytkownicy twierdzą, że produkty te przyczyniły się do rozwoju nowotworów. Gazeta nie precyzuje, jakie rozwiązania restrukturyzacyjne rozważa L’Oréal.

Zaangażowanie wyspecjalizowanych doradców może wskazywać, że L’Oréal analizuje sposoby zarządzania ryzykiem związanym z postępowaniami dotyczącymi odpowiedzialności za produkty w USA. W przypadku talku problem dotyczy nie tylko bezpieczeństwa samego składnika, lecz także potencjalnego zanieczyszczenia go azbestem.

image

Johnson & Johnson zawiera ugodę za 5,5 mld dol. To może zakończyć spór o talk

Talk i azbest. Skąd wzięły się kontrowersje?

Kontrowersje wokół talku sięgają kilkudziesięciu lat. Już w latach 60. XX wieku pojawiły się badania sugerujące możliwy związek stosowania talku w okolicach intymnych ze zwiększonym ryzykiem raka jajnika. Temat powracał w kolejnych dekadach wraz z następnymi badaniami oraz procesami sądowymi. W 2016 roku w USA zapadł jeden z głośnych wyroków w sprawie kobiety chorej na raka jajnika, która pozwała producenta talku.

Drugim ważnym wątkiem stało się ryzyko zanieczyszczenia talku azbestem. Oba minerały mogą występować w tych samych formacjach geologicznych, a azbest jest uznanym czynnikiem rakotwórczym. W przeszłości w kosmetykach zawierających talk wykrywano azbest, co stało się jednym z powodów wzrostu kontroli nad bezpieczeństwem tego surowca.

W USA sprawy dotyczące talku zaczęły przeradzać się w masowe postępowania przeciwko producentom. Jednym z najgłośniejszych przykładów jest Johnson & Johnson. Koncern mierzy się z dziesiątkami tysięcy roszczeń. Podejmowane przez niego próby zakończenia sporów poprzez postępowanie upadłościowe były odrzucane przez sądy.

Problem z talkiem nie jest nowy. W 2020 roku “Wiadomości Kosmetyczne” informowały, że Chanel usunął talk z pudru do twarzy i zakończył produkcję pachnącego pudru do ciała, a Revlon usunął talk z produktów do ciała. L’Oréal miał wówczas szukać alternatywy dla tego składnika. Oznacza to, że kwestia ograniczenia stosowania talku przez producentów kosmetyków pojawiała się już wcześniej.

image

Marka OnlyBio wchodzi na rynek wydawniczy z kompendium wiedzy o trychologii

Sąd uchyla 950 mln dolarów odszkodowania

Sąd w Kalifornii uchylił odszkodowanie karne w wysokości 950 mln dolarów zasądzone wobec Johnson & Johnson w sprawie dotyczącej międzybłoniaka. Sprawa dotyczyła użytkowniczki kosmetycznego talku, u której rozwinęła się choroba powiązana z ekspozycją na azbest.

Sędzia uznała, że nie przedstawiono wystarczających dowodów na to, iż firma świadomie ukrywała ryzyko lub działała ze złą wolą. Jednocześnie utrzymano w mocy odszkodowanie kompensacyjne w wysokości 16 mln dolarów, uznając, że istnieją podstawy do powiązania produktu z chorobą.

Spory o talk obejmują dziesiątki tysięcy pozwów

Sprawa jest częścią znacznie większej liczby postępowań. Johnson & Johnson mierzy się obecnie z ok. 67 tys. pozwów związanych z produktami zawierającymi talk, w których powodowie wskazują na potencjalny związek produktów z nowotworami. Dotychczasowe próby zakończenia sporów poprzez postępowania upadłościowe były odrzucane przez sądy.

image

Kontrowersje wokół talku wracają. Johnson & Johnson na celowniku

Równolegle "The Lancet” wycofał komentarz naukowy z 1977 roku dotyczący bezpieczeństwa talku kosmetycznego. Powodem była ujawniona po latach współpraca autora z przemysłem kosmetycznym, która nie została wcześniej zadeklarowana. Publikacja ta była przez lata wykorzystywana jako argument wspierający bezpieczeństwo talku w sporach sądowych. Jej wycofanie ponownie zwróciło uwagę na jakość i niezależność części dowodów naukowych wykorzystywanych w sporach dotyczących bezpieczeństwa talku.

Johnson & Johnson kwestionuje zarówno zasadność wycofania artykułu, jak i argumenty przeciwników, określając je jako element strategii procesowej. Firma podkreśla, że jej produkty są bezpieczne, nie zawierają azbestu i nie powodują nowotworów. Jednocześnie część badań i opinii ekspertów wskazuje na możliwy związek między stosowaniem talku a niektórymi nowotworami, co pozostaje przedmiotem debaty naukowej i prawnej.

Talk w kosmetykach: zastosowanie i ryzyko

Talk to naturalny minerał wykorzystywany w wielu gałęziach przemysłu. W kosmetykach stosuje się go m.in. w pudrach, zasypkach i innych produktach do pielęgnacji osobistej. Odpowiada za pochłanianie wilgoci, ograniczanie tarcia i efekt matowienia. Jednym z głównych problemów związanych z talkiem jest fakt, że talk może występować w złożach znajdujących się w pobliżu minerałów zawierających azbest.

Azbest jest substancją o dobrze udokumentowanym działaniu rakotwórczym. Może powodować m.in. międzybłoniaka oraz raka płuc, krtani i jajnika, a także choroby nienowotworowe, takie jak azbestoza. Dawniej komercyjny talk był zanieczyszczony azbestem. W latach 70. XX wieku podjęto działania mające na celu zapewnienie, że talk stosowany w przemyśle – w tym w kosmetykach i farmacji – będzie wolny od azbestu.

Ówczesne metody analityczne miały jednak ograniczoną czułość i mogły nie wykrywać niewielkich ilości azbestu. Rozwój bardziej zaawansowanych technik, takich jak transmisyjna i skaningowa mikroskopia elektronowa, pozwolił na wykrywanie znacznie mniejszych ilości włókien.

Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) zwraca uwagę, że problem zanieczyszczenia talku azbestem w produktach kosmetycznych jest znany od wielu lat. Mimo działań regulacyjnych, jeszcze w 2019 roku w niektórych produktach kosmetycznych można było wykryć włókna azbestowe.

image

Iwona Białas, Cosmetosafe Consulting: Potrzebna będzie elastyczność i zdolność adaptacji do nowych realiów regulacyjnych [SONDA: Prognozy 2025]

Co rosnąca presja oznacza dla rynku kosmetycznego?

Rosnąca presja prawna i regulacyjna wokół talku może skłonić producentów do przyspieszenia prac nad jego zamiennikami. Składnik jest wykorzystywany m.in. w pudrach do twarzy i ciała, zasypkach dla niemowląt i dorosłych, dezodorantach, antyperspirantach oraz suchych szamponach.

W kosmetykach talk odpowiada m.in. za pochłanianie wilgoci, ograniczanie tarcia i efekt matowienia, dlatego jego zastąpienie może wymagać zmiany właściwości gotowego produktu. Talk znajduje zastosowanie także w farmacji, gdzie może pełnić funkcję substancji pomocniczej, czyli składnika wykorzystywanego przy produkcji leku, który nie jest substancją czynną.

Dla rynku oznaczałoby to przede wszystkim przyspieszenie reformulacji, czyli zmiany receptur produktów. Firmy musiałyby znaleźć surowce, które pozwolą zachować właściwości produktów, a następnie przeprowadzić odpowiednie testy i dostosować dokumentację. W przypadku dużych marek może to dotyczyć całych linii produktowych, natomiast dla mniejszych producentów dodatkowe koszty prac nad recepturami mogą być bardziej odczuwalne.

image

„Twilight” wraca w zapachu. Dlaczego beauty tak chętnie sięga po popkulturę?

Zmiany mogą być szczególnie widoczne w kategorii makijażu, zasypek i produktów w proszku. To właśnie w nich właściwości talku mają duże znaczenie dla konsystencji, aplikacji i pochłaniania wilgoci. Możliwe jest więc stopniowe zwiększanie udziału produktów oznaczanych jako „talc-free”, czyli niezawierających talku, zwłaszcza jeśli obawy konsumentów będą się nasilać.

Kluczowe pozostaje jednak rozróżnienie między samym talkiem a ryzykiem jego zanieczyszczenia azbestem. Historycznie zdarzało się wykrywanie włókien azbestowych w produktach zawierających talk.

Jednocześnie nie oznacza to, że każdy współczesny kosmetyk z talkiem jest zanieczyszczony azbestem. W 2023 roku amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) badała próbki kosmetyków zawierających talk, w tym produkty marek L’Oréal, i nie wykryła w nich azbestu.

Największą zmianą dla rynku może być więc nie natychmiastowe wycofanie talku, ale wzrost kosztów i ryzyka związanego z jego stosowaniem. Producenci mogą coraz częściej wybierać alternatywne składniki, aby ograniczyć ryzyko regulacyjne, prawne i reputacyjne. Jeśli presja ze strony sądów, regulatorów i konsumentów będzie się zwiększać, producenci mogą częściej sięgać po alternatywne składniki.

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
04. listopad 2026 02:20